zielka
02.12.09, 20:09
Nie wiem za bardzo co zrobic. Stala sie rzecz dziwna, wydaje mi sie
bezprecedensowa, i nie wiem wobec kogo nalezy w tej sprawie
interweniowac. Jak czesc z Panstwa wie, mieszkam dosc daleko, ale
moze jakis historyk na miejscu zechcial by cos z tym zrobic? Oto
historia.
Kilka dni temu w Warszawie odbyly sie Targi ksiazki historycznej.
Dzialacz zwiazany z prawica, Paweł Toboła-
Pertkiewicz twierdzi, ze powolujac sie na 13 artykul
Konstytucji i wyrok sadu wroclawskiego w sprawie zakazu publikacji
ksiazki Mein Kampf Adolfa Hitlera (zakaz spowodowany kwestiami praw
autorskich), sprawil, ze Manifest Komunistyczny wydany
prawdopodobnie przez warszawskie Wydawnictwo Jirafa Roja, zniknal ze
stanowisk na ktorych sie znajdowal. Uczynil to, jak twierdzi, z
zaprzyjaznionym pracownikiem IPN.
Wydalo sie mi to tak nieprawdopodobne, ze napisalam do organizatorow
z pytaniem, czy rzecz faktycznie miala miejsce. Napisano mi, ze sam
wydawca rozmawial z prawnikiem i zdecydowal sie na usuniecie
pozycji, a organizatorzy, nie wywierajac przy tym presji, byli
usatysfakcjonowani z tego obrotu sprawy.
Marks jest jednym z najciekawszych filozofow w historii dziejow.
Zakaz dystrybucji jednej z jego ksiazek nie miesci mi sie w glowie.
Wydaje mi sie, ze srodowisko akademickie ma obowiazek reagowania w
takich sytuacjach. Co, wydaje Wam sie, warto w tej sprawie zrobic?