loleklolek_pl
20.05.10, 00:17
No więc, jak w temacie. Właśnie mi dzis ukradli rower spod uczelni (Na marginesie gratuluję wyboru nowemu "włascicielowi" lecz chciałbym go przestrzec przed tym, że kilka części jest do ewidentnej wymiany ze względu na postępujący proces zużycia ;-) ).
Strata niby niewielka, chociaż po raz kolejny:
a) monitoring nie działał, nic się nie nagrało, a w ogóle to kamery były skierowane w inną stronę i obserwowały smietnik (grunt to zapewnić bezpieczeństwo śmieciom),
b) ochrona nic nie widziała, nic nie wie i w ogóle nie,
Strata oczywiście całkiem nieduża. W związku z tym mam pytanie, co zrobić:
a) czy zacząć zbierać setki podpisów wszystkich, których się da za tym, żeby w końcu monitoring zaczął działać?
b) zadzwonić do znajomego w tv i zapytać się go, czy nie chce zrobić malego reportażyku o niektórych aspektach syfu na miejscowej uczelni.
Niestety racjonalne i ludzkie metody dyskusji z betonem zasiadającym we władzach mają zerową skuteczność (znajomy przerabiał to całkiem niedawno, gdy ktoś przerysował mu samochód zaparkowany na uczelnianym parkingu bezpośrednio na przeciw budy strażniczej pod okiem dwóch kamer) - dla tych ludzi to chyba ekstremalna ujma na honorze, splamienie się jakąkolwiek pracą, która odniosłaby jakikolwiek pozytywny skutek.