16.08.10, 12:11
wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/298953,polskie-uniwersytety-to-zupelna-prowincja.html

"Mająca wielowiekowe tradycje Jagiellonka i uważany za najlepszy
w naszym kraju Uniwersytet Warszawski sąsiadują w szanghajskim zestawieniu z
takimi szkołami jak Uniwersytet w Kansas, Politechnika w Montanie czy
Londyńska Szkoła Higieny i Medycyny Tropikalnej."
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: znowu 16.08.10, 12:29
      musze powiedziec, ze niespecjalnie mnie to martwi. tak jak niespecjalnie by mnie
      zachwycil ruch o 200 pkt. wyzej (ktory zreszta jest niemozliwy). ranking ten ma
      swoje zalety, wady i jego wyniki sa takie, jakie 'maja byc' i tak ogolnie nie
      maja wiekszego przelozenia na przecietnego czlowieka.

      dla przykladu, gdybym ja teraz chcial postudiowac psychologie, wybralbym
      studiowanie w Loughborough w UK, a nie w Oxbridge. bo to Loughborough ma
      najlepszy program psychologii nieeksperymentalnej w UK. Albo poszedlbym do
      Manchesteru (niestety teraz juz tam nie ma Bentalla) podobne wybory mozna sobie
      zrobic w odniesieniu do wszystkich przedmiotow i swoich wlasnych zainteresowan.
      Pare lat temu, gdybym chcial postudiowac cultrual studies poszeldbym do
      Nottingham Trent, bo bylo (nie wiem czy jeszcze jest) tam pare badzo wybitnych
      osob jak Mike Featherstone czy Chris Rojek i paru innych. Lingwistyke
      studiowalbym w Lanacaster.

      ranking szanghajski mowi nie o tym, gdzie warto studiowac, ale o
      spolecznej/biznesowej pozycji uniweytetu. a to sa rozne rzeczy. Po Oxfordzie
      dostaniessz prace i dlatego bardzo warto skonczyc Oxford. jednak to nie znaczy
      ze warto tam studiowac.
      • dworzec Re: znowu 16.08.10, 13:18
        zgadzam sie z przedmowca.

        a ponadto pomyslalem sobie, ze fajnie byloby gdyby i u nas studenci wybierali konkretny kierunek poniewaz pracuje tam slawny profesor X lub Y albo dlatego, ze maja tam nowatorski program w danej dziedzinie

        jednak widze to w czarnych barwach, bowiem:
        a) jesli sa u nas studenci, ktorzy kieruja sie takimi kryteriami wybierajac studia, to jest to zdecydowana mniejszosc
        b) profesorowie slawni sa u nas glownie z wykladania na kilku etatach (sa wyjatki)
        c) mamy minima programowe
        • dala.tata Re: znowu 16.08.10, 16:29
          ale ja mysle ze ogolnie studenci nie posluguja sie takimi kreytreiami. i
          przyznam, ze gdyby przyszedl do mie ktos po poorade i zapytal, czy lepiej
          studiowac lingwistyke w Oxford czy w Lancaster, doadzilbym Oxford (teraz jest
          tam Cameron, wiec nie jest tak zle, co prawda). wlasnie dlatego, ze skonczenie
          Oxfordu lokuje cie lepiej na rynku pracy. juz takich problemow nie mialbym gdyby
          chodzilo o dokotrat. Lepiej pisac u Willisa w Keele, niz u kogokowliek w Oxbridge.

          ale niestety to pracodawcy powinni sie zastanowic nad tym, kogo chca zatrudnic.
          i gdybysmy zaczeli sie zastanawiac co nam daja lub maja dac studia, rankingi
          zostalyby postawione na glowie.
        • marionaud_1 Re: znowu 18.08.10, 09:16
          No to ja jeszcze raz zadam pytanie, które uprzednio nie wzbudziło
          niczyjego zainteresowania. CZy to prawda, że wraz z nowelizacją
          ustawy PSW znikają minima programowe? I uczelnia sama będzie budować
          autorskie programy? Nareszcie będziemy sie mogli różnić?
      • larusse Re: znowu 16.08.10, 13:59
        Mike Featherstone pracuje wciąż, tzn na pewno pracował kiedy ja tam pracowałam 2
        lata temu.
      • niewyspany77 Re: znowu 16.08.10, 17:22
        mnie też nie martwi ranking szanghajski, gdyż martwi mnie co innego. obawiam
        się, że dowolna metodologia poza "liczba tekstów opublikowanych w j. polskim"
        wbije nasze "topowe" uczelnie w garnitur z czwartego lub więcej sortu.

        oczywiście, to co piszesz, ja się w pełni z tym zgadzam.
        • dala.tata Re: znowu 16.08.10, 17:50
          mysle ze masz racje. problem jednak polega na tym, ze dopoki nie bedziemy
          promowoac publikacji w porzadnych czasopismach, nic sie nie zmieni.

          fizycy nie dlatego publikuja po angieslku bo sa fajni i kkochani, ale dlatego,
          ze sie od nich tego wymaga.
          • chilly Re: znowu 17.08.10, 14:16
            Polecam trzy artykuły A. Knapińskiej i jeden R. Kierzka w ostatnim
            FA. W artykule "PAN o uniwersytecie przyszłości" m.in. następujące
            dane:
            Ogólny przychód:
            UW - 859, Cambridge (C) - 3614, Harvard (H) - 13011 mln zł
            Przychód Harvardu jest większy, niż wydatki z budżetu przeznaczane w
            Polsce na wszystkie uczelnie.
            Dotacja na kształcenie ze środków publicznych:
            UW - 360, C - 1005, H - b.d.
            Dla jasności - liczba studentów:
            UW - 56 tys., C - 17,8 tys., H - 21 tys.
            Przychody w przeliczeniu na studenta:
            UW - 0,015, C - 0,203, H - 0,620.
            Na stypendia i granty dla swych 21 tys. studentów Harvard wydaje 1407
            mln zł, czyli niemal tyle, ile wynosi pomoc materialna dla 1930 tys.
            polskich studentów (1578 mln zł).
            Na badania w przeliczeniu na jednego pracownika (rocznie):
            UW - 65 tys. zł, H - 848 tys. zł.
            Zarobki:
            adiunkt:
            UW - 38,5, C - 147, H - 408 tys. zł
            profesor:
            UW - 65,1, C - 490, H - 782 tys. zł.
            Pytanie za złotówkę:
            Dlaczego, skoro w polskiej nauce jest tak źle (pod względem
            finansowym), to - publikacyjnie - jest w niej aż tak dobrze?

            Chociaż, w latach 1973-2009 badacze z Uniwersytetu w Rochester (30-35
            uczelnia w USA) opublikowali 79902 prace, których wartość IH wyniosła
            337, przy czym 44 publikacje były cytowane ponad tysiąc razy a 170 -
            ponad 500 razy.
            Nauka polska - 36684 publikacje (z czego 82,2% z astronomii - IH 111,
            biologii - IH 136, chemii - IH 139, fizyki - max IH 194, inżynierii
            materiałowej - IH 69, matematyki - IH 69 i medycyny - IH 159).
            jedynie 260 publikacji było cytowanych co najmniej 260 razy (w tym 15
            prac cytowanych ponad 1000 razy i 78 prac cytowanych więcej niż 500
            razy).
            Odsyłam do pełnych tekstów w wydaniu drukowanym.
            • dala.tata Re: znowu 18.08.10, 10:04
              Porownywanie finansowe UW z Cambridge czy Harvardem nie ma najmniejszego sensu.
              jesli juz koniecznie sie chce, to UW nalezaloby porownac z Bristolem czy
              Manchesterem. Oxford i Cambridge maja szczegolny status rowniez w UK. Harvard to
              jeszcze insza inszosc.
              • chilly Re: znowu 18.08.10, 17:49
                A dlaczego nie, dala? Wszystkie te uni są porównywane w jednym
                rankingu. warto więc porównać także ich finanse.
                • carnivore69 Re: znowu 18.08.10, 18:04
                  A chociazby dlatego, ze sensowniej jest znalezc przyczyne bycia poza pierwsza
                  setka a nie dziesiatka.

                  Pzdr.
                • dala.tata Re: znowu 18.08.10, 18:34
                  nie, no mozna. fiata 126p i ferrari tez mozna porownac i narzekac ze fiatem nie
                  mozna za ferrari nadazyc.

                  bogactwo Oxbridge nie wynika z pieniedzy, ktore przekazuje im rzad UK, ale
                  glownie zaszlosci historczynych. one i Harvard na dodatek maja aktywna polityke
                  zbierania funduszy, w tym u swych absolwentow, o ktorej UW nie moze na razie
                  marzyc.
            • pfg Re: znowu 18.08.10, 10:09
              chilly napisał:

              > Dlaczego, skoro w polskiej nauce jest tak źle (pod względem
              > finansowym), to - publikacyjnie - jest w niej aż tak dobrze?

              Polska przez ostatnie lata utrzymuje się na dwudziestym miejscu pod względem liczby publikacji, przy czym należy pamiętać, że publikacja jest przypisywana do kraju P jeżeli choć jeden autor podaje afiliację z kraju P (jedna publikacja może być w tych zliczeniach przypisywana do więcej niż jednego kraju). Gorzej jest z cytowaniami, gdyż prace autorów z Polski są cytowane rzadziej, niż wynosi średnia.

              Dwudzieste miejsce pod względem liczby publikacji jest, moim zdaniem, skorelowane z ~20 miejscem Polski w światowych rankingach gospodarczych. Polska do G20, chciałoby się zawołać ;-) Oczywiście trzeba być ostrożnym, gdyż są kraje mniejsze od Polski, choć bogatsze - na przykład Szwajcaria, Holandia, Szwecja - które publikują więcej, z drugiej zaś strony kraje BRIC też publikują więcej, ale nie aż tyle więcej, ile wynikałoby wprost z przeliczenia potencjału ekonomicznego i ludnościowego (a z cytowaniami prac z BRIC jest nawet gorzej, niż z cytowaniami Polski). Z zachowaniem wszelkich proporcji, śmiać mi się chciało, gdy po zakończonych niedawno Mistrzostwach Europy w lekkoatletyce, któryś z komentatorów omawiając klasyfikację medalową piał z zachwytu, iż Polska jest ósmą potęgą lekkoatletyczną Europy. Zważywszy na to, iż Polska jest ósmym krajem europejskim pod względem liczby ludności (ludniejsze od nas są Rosja, Niemcy, Turcja, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania), niższa pozycja byłaby powodem do wstydu, cieszyć zaś należałoby się dopiero z pozycji 5-6.
              • yellow_tiger Re: znowu 18.08.10, 10:58
                Gorzej jest z cytowaniami, gdyż prace autorów z Polski są cytowane rzadziej, niż wynosi średnia.
                Gwoli wciśnięcia swoich 3 groszy. Kiedyś już zdaje się na Twoim blogu o tym pisałem. Jest tak jak napisałeś istnieje bardzo silna korelacja pomiędzy PKB kraju a ilością publikacji. A jeśli chodzi o ilość cytowań/papier to istnieje dość wyraźna korelacja pomiędzy ilością cytowań i o ile dziwnie by to nie brzmiało PKB/głowę. Co zresztą jak się temu bliżej przyjrzeć ma sens.
                Wniosek jest dość prozaiczny: jeśli chcemy mieć więcej cytowań to są ku temu dwie drogi. Droga a) oczywista, czyli szybki wzrost gospodarczy i podnoszenie PKB/głowę przy zachowaniu finansowania na naukę na niezmienionym poziomie w stosunku do PKB który za jakieś kilkanaście lat zaowocuje dobiciem do średniej pierwszoligowej. Droga b) zwiększenie finansowania na naukę do poziomu 2-3 krotnie większego (jako procent PKB) w stosunku do finansowania krajów pierwszej ligi i w ten sposób niwelowanie realnych różnic w nakładach pomiędzy nimi a nami. Innych możliwości nie ma. Całe reformowanie, znoszenie habilitacji i inne ruchy pozorne absolutnie nic nie zmienią. Po prostu nawet najlepsza armia z najlepszymi żołnierzami z perfekcyjnym planem bitwy na 100% bitwę przerąbie jeśli nie będzie miała amunicji.
                • pfg Re: znowu 18.08.10, 11:12
                  yellow_tiger napisał:

                  > Całe reformowanie, znoszenie habilitacji i inne ruchy pozorne
                  > absolutnie nic nie zmienią. Po prostu nawet najlepsza armia z
                  > najlepszymi żołnierzami z perfekcyjnym planem bitwy na 100% bitwę
                  > przerąbie jeśli nie będzie miała amunicji.

                  Hear, hear!
    • pfg Re: znowu 16.08.10, 22:47
      niewyspany77 napisał:

      > "Mająca wielowiekowe tradycje Jagiellonka i uważany za najlepszy
      > w naszym kraju Uniwersytet Warszawski

      Abstrahując od rankingu szanghajskiego, o którym nic nowego już się
      chyba nie da powiedzieć, zwracam uwagę, iż określenie "Jagiellonka"
      odnosi się do Biblioteki Jagiellońskiej, nie do Uniwersytetu
      Jagiellońskiego. No tak się w Krakowie mówi i już. Cytowany artykuł
      dowodzi więcarogancji i nieuzasadnionego wywyższania się dziennikarzy
      z Warszawy.
      • niewyspany77 Re: znowu 16.08.10, 23:11
        zaraz tam wywyższania. ja bym powiedział, że autor po prostu nie wiedział. a
        mógłbym nawet powiedzieć, że krakus sobie założył, że cała polska o tym wie
        (względnie: cała polska wiedzieć powinna). jakby nie patrzeć - przyganiał kocioł
        garnkowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka