Dodaj do ulubionych

Przypadek Jankowskiej

06.09.10, 17:20


www.wiadomosci24.pl/artykul/dziennikarka_zwolniona_z_pracy_za_poglady_polityczne_157993.html
blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/09/05/jedna-wladza-jedna-elita/

pzdr
horny
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 17:32
      przypadek bylby ciekawy, gdybysmy znali fakty. ja nie mam pojecia kim jest p. Jankowska, czy sie angazowala politycznie i jak pracowala w szkole. najprosciej oczywiscie powiedziec, ze ja wyrzucono za poglady polityczne. bo przeciez praca na uczelni nalezy sie jej do konca zycia.

      naotmiast musze powiedziec, ze mam problemy z dziennikarzami eksplicytnie (to bardzo wazne slowo tutaj) angazujacymi sie politycznie i gdybym prowadzil szkole dzienikarstwa, to takich bym nie zatrudnial. i dotyczy to wszystkich stron politycznego spektrum, a zatem rowniez dziennikarzy, ktorzy maja podobne poglady do moich. bowiem poglady polityczne dziennikarza sa jego prywatna sprawa i powinien je trzymac dla siebie. i po latach ogladania np. Jeremy Paxmana, Gavina Esnera, Kirsty Wark, Jona Snowa czy Johna Simpsona w UK nie mam pojecia, jakie poglady polityczne maja. i dzieki temu zachowuja wiarygodnosc.

      Natomiast komentarz Ziemkiewicza - to wlasnei taki niewiarygodny dziennikarz - jest durny, co mnie zreszta niespecjalnie dziwi.
      • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 17:48
        dala.tata napisał:

        > przypadek bylby ciekawy, gdybysmy znali fakty.

        mam nadzieje, że je poznamy

        >
        > Natomiast komentarz Ziemkiewicza - to wlasnei taki niewiarygodny dziennikarz -
        > jest durny, co mnie zreszta niespecjalnie dziwi.

        Etam, durny. Oparł się na "fakcie medialnym" i w tym dał ciała. Natomiast gdyby to był "fakt autentyczny" to nic durnego w tym nie widze.

        pzdr
        horny
        • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:04
          komentarz jest durny, bo Ziemkiewicz nic nie wie i przyjmuje wersje zainteresowanej. a odnosniki do Bieruta sa kretynskie - to jest taka klasyczna manipulacja porownujaca zjawiska, ktorych sie porownac nie da.

          gdybym byl studentem dziennikarstwa chcialbym byc uczony przez dziennikarzy 'bez pogladow'. i choc dziennikarze tka jak wszyscy maja do nich prawo, powinni je zostawiac w domu, gdy wychodza z niego wlasnie jako dziennikarze.

          bardzo chcialbym zobaczyc zapis zajec owej przesladowanej za poglady poliytczne.
      • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:02

        Ziemkiewicz niestety pisze farmazony, tego się czasem nie da czytać
      • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:07
        na zajęciach b. się staram nie ujawniać poglądów politycznych i bardzo mnie krępuje pytanie, które czasem słyszę: "a Pan to na kogo głosował?" czy jeszcze trudniejsze: "a na kogo Pan radzi głosować"
        studenci czesto chcą porady:)
        • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:13
          tocqueville napisał:

          > na zajęciach b. się staram nie ujawniać poglądów politycznych

          a co to ma do rzeczy?! No... dowiem się jutro - spadam z tej kaliforni
    • eeela Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 17:33
      Prasa się chyba trochę pospieszyła?

      lubczasopismo.salon24.pl/forum2010/post/226005,nie-zostalam-wyrzucona
      • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 17:49
        eeela napisała:

        > Prasa się chyba trochę pospieszyła?

        Prasa to nie wiem. Ale internet tak. JAk jednak pisze sama autorka fakt tworzenia tego typu list jest dla mnie niepojęty.

        pzdr
        horny
      • pr0fes0r Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 23:45
        Póki co to jest klasyczny magiel i nic więcej. "Dowiedziałam się telefonicznie, że były ankiety, a znajomy wykładowca powiedział, że będą zwalniać". Prawa strona internetu ośmieszyła się ta akcją totalnie, Galopujący Major zresztą najlepiej ich już za to podsumował:

        galopujacymajor.wordpress.com/2010/09/06/nie-kochamy-juz-wolnosci/
        W tej chwili komentujemy plotkę rozdęta do chorych rozmiarów.
        • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 07.09.10, 12:21
          pr0fes0r napisał:

          > Póki co to jest klasyczny magiel i nic więcej. "Dowiedziałam się telefonicznie,
          > że były ankiety, a znajomy wykładowca powiedział, że będą zwalniać".

          Albo cytujesz cześciowo - to bądź łaskaw umieszczać [...] - albo nie doczytałeś. Przecież wyraźnie mówi, że zadzwoniła do Bratkowskiego, którego dobrze zna, i Bratkowski potwierdził fakt sporządzania listy. Zgadzam się, że póki co jest magiel. Więc może uporządkujmy. W aspirującej szkole wyższej sporządza sie listy proskrypcyjne osób w oparciu o kryterium poglądów czy też sympatii politycznych (chodzi o osoby "poglądach zbliżonych do PiS", cokolwiek ma to znaczyć - ale proponuję pominac to w ewentualnej dyskusji). Jak rozumiem w jakims celu to sie robi, prawda? Jankowska jeszcze nie została zwolniona ( i pewnie już w tej sytuacji nie będzie), ale mozna sie domyslać (i potwierdził to Bratkowski w rozmowie z Jankowska - jak na razie nie mam podstaw wierzyc, że to oszczerstwo), ze chodzi o zwolnienia, prawda? Uważam to za skandal i - że tak powiem - memento (nie będę tego rozwijał).

          Dalatata napisał gdzieś niżej (a moze wyżej), że dziennikarze nie powinni ujawniac poglądów. Na ten temat toczy sie dyskusja - ale do tej sprawy i tak ma sie ona nijak. Tu zarzutem władz szkoły i powodem tworzenia listy proskrypcyjnej nie jest fakt posadania przez dziennikarzy-wykładowców pogladów politycznych w ogóle, tylko pewnych szczczególnych pogladów politycznych.

          Będę z ciekawościa sledził te sprawę. Mam nadzieje, że to tylko plotka. Ale nie zdziwie sie, jesli nie.

          Prawa strona internetu ośmieszyła się ta akcją totalnie, Galopujący Major zresztą najlep
          > iej ich już za to podsumował:

          Co Cie tak ujeło w jego komentarzu?

          pzdr
          horny
          • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 07.09.10, 14:41

            jedno pytanie: czy uważasz, że prywatna instytucja musi/nie musi zatrudniać i opłacać ludzi, których poglądy sa niezgodne z poglądami założycieli/właścicieli?
            • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 07.09.10, 17:05
              tocqueville napisał:

              > jedno pytanie: czy uważasz, że prywatna instytucja musi/nie musi zatrudniać i o
              > płacać ludzi, których poglądy sa niezgodne z poglądami założycieli/właścicieli?
              >

              Zadziwiasz mnie, tocq. Po pierwsze - repeto ad usrandum - nie mówimy o zatrudnianiu, lecz o zwalnianiu! Po drugie - jeśli nie przekonują Cię normy tzw. cywilizacji, poszanowania stosunków społecznych, przyzwoitości i takie tam, to jeszcze mamy normy prawa:

              www.monitorprawapracy.pl/index.php?mod=m_aktualnosci&cid=37&id=99
              Również "prywatna instytucja" musi ich przestrzegać. Miło by co prawda było, gdyby "prywatna instytucja" kształcąca osoby, które będa wykonywały zawód tzw. zaufania społecznego, przestrzegała także tych wyżej wymienionych. Wiem, wiem - za duzo wymagac nie można. Natomiast w jednym zgadzam sie z Ziemkiewiczem - Wańkowicz w grobie sie przewraca.

              A z ciekawości: Czy Twoim zdaniem własciciel prywatnej instytucji musi zatrudniać i opłacać te kobiety, które nie chcą z nim sypiać?

              pzdr
              horny
              • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 07.09.10, 18:28
                Zadziwiasz mnie, tocq. Po pierwsze - repeto ad usrandum - nie mówimy o zatrudnianiu, lecz o zwalnianiu!

                a co to za różnica? bo nie bardzo rozumiem

                Natomiast w jednym zgadzam sie z Ziemkiewiczem - Wańkowicz w grobie sie przewraca.

                Ziemkiewicz już od dawna sam sobie zaprzecza, poza tym wolałbym u niego wiecej refleksji, mniej populizmu i emocji

                A z ciekawości: Czy Twoim zdaniem własciciel prywatnej instytucji musi zatrudniać i opłacać te kobiety, które nie chcą z nim sypiać?

                nie musi
          • pr0fes0r Re: Przypadek Jankowskiej 07.09.10, 19:46
            h_hornblower napisał:

            > Albo cytujesz cześciowo - to bądź łaskaw umieszczać [...] - albo nie doczytałeś

            Pudło. Cały czas mamy magiel autorstwa red. Jankowskiej, w którym radośnie uczestniczy cała prawa strona internetu, bez przejmowania się prawdą ani faktami. Wszystkie informacje pochodzą od niej, te o rozmowie z Bratkowskim również. Nikt poza nią nie zadał sobie trudu, by do Bratkowskiego zadzwonić, by potwierdzić istnienie ankiet, listy, ich treści, przeznaczenia, a psychiatryk24 już zrobił z tego aferę na pół Polski, Ziemkiewicz i Janke Jankowską już zwolnili, ogłosili to odpowiednio w Rzepie i psychiatryku24, a ich wyznawcy od 48h szermują porównaniami do III Rzeszy. Wszystko wyłącznie na podstawie dwóch wpisów red. Jankowskiej na psychiatryku24, w tym jednego będącego właściwie sprostowaniem pierwszego (o ile dobrze widzę, już wręcz z psychiatryka24 usuniętego).

            Póki co jedno jest pewne - w normalnym kraju za taki numer Ziemkiewicz właśnie pakowałby swoje rzeczy w redakcji Rzepy. Ale, jak to słusznie jeden z komentatorów u Galopującego stwierdził, określenie "research ziemkiewiczowski" nie wzięło się znikąd.
            • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 17:25
              pr0fes0r napisał:

              > Nikt poza nią nie zadał sobie trudu, by do Bratkowskiego zadzwonić, by potwierdzić
              > istnienie ankiet, listy, ich treści, przeznaczenia

              To może weź sam zadzwoń... Na razie Bratkowski tego nie zdementował. Ciekawe dlaczego? Pewnie nie wie o sprawie...

              > Póki co jedno jest pewne - w normalnym kraju za taki numer Ziemkiewicz właśnie
              > pakowałby swoje rzeczy w redakcji Rzepy. Ale, jak to słusznie jeden z komentato
              > rów u Galopującego stwierdził, określenie "research ziemkiewiczowski" nie wzięł
              > o się znikąd.

              Co żeś się na tego Ziemkiewicza tak uparł? Bo myslę, że punktem odniesienia jest jednak wypowiedź Jankowskiej. Uważasz, że rzeczywiście nie ma sensu poświęcać chwili uwagi na tego newsa?
              • pr0fes0r Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 18:45

    • h_hornblower jeszcze to 06.09.10, 17:34

      lubczasopismo.salon24.pl/forum2010/post/226005,nie-zostalam-wyrzucona
      pzdr
      horny
      • h_hornblower Czyli nie zwolniona ale na liście 06.09.10, 17:42
        Sprawa bardzo moim zdaniem ciekawa. Oczywiście Ziemkiewicz prz okazji się podłożył, komentując "fakt miedialny". Ciekawe co na to Szkoła i sam Bratkowski?
        pzdr
        horny
    • h_hornblower Tak to opisuje Jankowska... 06.09.10, 17:55
      ...w dyskusji na swoim blogu:

      "Powtarzam do znudzenia:
      To jest lista do zwolnień, ale zwolnienie jeszcze nie dotarło. O liście dowiedziałam się pocztą pantoflową, od innego wykładowcy. Wskazywał, że to decyzja Stefana Bratkowskiego, prezesa fundacji, której podlega szkoła. Nie uwierzyłam do końca w tę listę. Lubię sięgać do źródeł, więc zadzwoniłam do Stefana Bratkowskiego, mojego serdecznego kolegi z dawnych czasów. (poprzednia notatka)Potwierdziło się.
      Prostuję wnioski:
      Studentów prawdopodobnie pytano, z jaką opcją kojarzą poszczególnych wykładowców. Nie mam żadnych danych, że tym samym oni wskazywali osoby wykładowców,których sobie nie życzą. Ja mam akurat doświadczenia odwrotne. Cała grupa zgłosiła się do mnie, bym była promotorem ich prac licencjackich, czego do tej pory nie robiłam.
      Wiem, że maja do mnie zaufanie, bo nigdy nie ściemniam i daję uczciwe odpowiedzi na ich pytania. Lubię ich bardzo, to fajna młodzież."
    • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:00
      jest niż i bije głównie w prywatne, to będą zwolnienia wykładowców - w to, że zwolniania są po linii partyjnej - nie do końca wierzę, a nawet gdyby były to co z tego? właściciel uczelni prywatnej ma prawo sobie dobierać kadrę także pod względem światopoglądowym (jeśli mu się lepiej pracuje z peowcami)
      • h_hornblower Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:09
        tocqueville napisał:

        > właściciel uczelni prywatnej ma prawo sobie dobierać kadrę także pod w
        > zględem światopoglądowym (jeśli mu się lepiej pracuje z peowcami)

        Dobierać tak. Ale zwalniac na tej podstawie juz nie. To dyskryminacja, m.in. zabrania jej Kodeks Pracy.

        pzdr
        horny
        • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:33
          dokladnie tak. tocq najwyrazniej nie rozumie tego, ze ludzie maja prawo do swoich pogladow i sa chronieni w tym prawie (choc lubi nowic o wolnosci slowa). i nie mozna wyrzucac z pracy kogos, kto ma jakies poglady (poza szczegolnymi wypadkami). w opisywanym przypadku mam nadzieje ze nie chodzi o poglady, ale o to, co dziennikarka z nimi na zajeciach robila.

          h_hornblower napisał:

          > Dobierać tak. Ale zwalniac na tej podstawie juz nie. To dyskryminacja, m.in. za
          > brania jej Kodeks Pracy.
          >
          > pzdr
          > horny
          • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 18:50
            tak, dala ludzie mają prawo do swoich poglądów o ile nie nazywają się Zyzak albo Ratajczak :)

            poza tym nie rozumiem co ma wolność słowa do prawa do zatrudnienia u obywatela X
            mogę walczyć o wolność słowa a jednocześnie bronić się przed zatrudnieniem np. faszysty na mojej uczelni
            w tym przypadku poglądy mogą działać na szkodę uczelni - bo skoro PiS (załóżmy) jest wrogiem prywatnych uczelni, to dlaczego właściciel prywatnej uczelni ma opłacać zwolenników tej formacji - konie trojańskie?
            • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 06.09.10, 21:06
              tocq, nie cierpie tych twoich insynuacji, no ale pewnie powienienem sie tego po tobie spodzeiwac. rowniez Zyzak i Ratajczak maja prawo do swoich pogladow i pokaz mi jedno miejsce, w ktorym napisalem, ze jest inaczej. Problem w tym, ze gloszenie pogladow Ratajczaka jest niezgodne z prawem (ja sie z tym prawem zgadzam, ty nie musisz - jednak takie jest prawo). Zyzak z kolei nie ponisl zadnych konsekwencji swych pogladow. poniosl konsekwencje swej nierzetelnosci.

              przeczytaj jeszcze raz, co napisalem. na penwo zauwazysz, ze nie pisalem o wolnosci slowa.
    • tocqueville analogia? 07.09.10, 11:38
      czy prywatny sponsor rozwiąjzując umowę ze względu na prywatne poglądy X dopuszcza się dyskryminacji?
      tutaj

      czy wstawienie w miejsce "sponsor" - "pracodawca" nie tworzy analogii?
      • dala.tata Re: analogia? 07.09.10, 11:58
        tocq, jestes zrdolem fascynacji dla mnie. sprobuj tez tezy, ze morderca mial prawo do pogladow, ze zamoordowany przez niego X byl glupim bucem i dlatego nalezalo mu sie dostac w czape. i teraz tego morderce dyskryminuja w wiezieniu za poglady!

        a trener poniosl kare za dyskryminujace slowa - nie poglady.
    • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 19:20

      a co horn na to?
      z partii można wylecieć czy nie można wylecieć za poglądy?
      Tekst linka

      ps: czy nie uważacie, że Jarosławowi K. nieco...
      • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 20:28
        chrzanisz tocq. pani Jakubiak nie wyleciala z pracy, tylko z partii. to zupelnie co innego.

        chociaz w UK British National Party zostala wzieta do sadu o to, ze nie pozwala na wstepowanie nie-bialym. i przegrala. nnie zeby ktos czarny hchcial wstapic do partii rasistow musi moc, wedle sadu UK.
        • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 20:38
          a jak założę stowarzyszenie zgorzkniałych doktorów to będę musiał zezwolić na wstępowanie także tym zadowolonym? :)
          • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 20:53
            tego nie wiem.

            natomiast dziwily mie pproby wprowadzenia kobiet do meskich klubow. o ile dyskryminacja w miejscu pracy jest niedopuszczalna, o tyle kazdy ma sobie prawo bawic sie w swoim gronie.
            • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:00

              to przecież jest naturalna konsekwencja walki z dyskryminacją

              niedługo nie będzie można wymagać od kandydatów na anglistów (nauczycieli) znajomości angielskiego, bo to przecież jawna dyskryminacja tych którzy do nie znają (a bo to ich wina że nie znają? to efekt złego habitusu)
              • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:23
                jasne tocq, nie ma jak te czasy, kiedy na uniwersytety chodzili tylko dzentelmeni, a jak widziales na uczelni kobiete, to znaczy ze widziales sprzataczke, kucharke albo sekretarke. tocq, to bylyby czasy dla ciebie!
      • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:05
        oooo, dużooo bardziej niż nieeeeco, wyobrażacie sobie, jak wyglądałaby ta pożądana tu przez niektórych prezydentura??? Monty Python mógłby się uczyć...

        tocqueville napisał:

        >
        > a co horn na to?
        > z partii można wylecieć czy nie można wylecieć za poglądy?
        > Tekst linka
        >
        > ps: czy nie uważacie, że Jarosławowi K. nieco...
        • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:12
          strach się bać
          mam wrażenie, że ze złości i rozpaczy JK idzie jak ranny tygrys do ostatniej walki - stawia wszystko na jedną kartę, kto nie z nim ten przeciw, wielka czystka się zbliża
          • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:47
            pewnie sie zbliza wielka czystka i coraz wiecej miernych, ale wiernych.
          • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:58
            obawiam się, że racjonalizujesz, pierwszy niepokojący dla mnie objaw zauważyłem parę lat temu, jak zjawił sie u Moniki Olejnik z teczką pełną dowodów na to, jak był źle traktowany on i jego brat przez media w ciągu 20 lat...
            • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 09:45

              niedługo w partii zostanie tylko JK oraz kot alik (warunkowo) pozostali okażą się agenatmi układu
              • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 09:48
                pozytywem tego ruchu bedzie moze to, ze powstanie jakas inna partia i popedzi kota PO. przyklad PO jest klinicznym przykladem, co oznacza rzadzenie bez sensownej opozycji.
                • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 09:57

                  dopóki JK będzie na czele PiS - PO będzie rządzić,
                  Jarosław na czele partii opozycyjnej to wielki DAR, za który Tusk winien w podzięce pójść na kolanach do Częstochowy
                  • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 10:26
                    Zgadzam sie calkowicie. choc Jaroslaw najprawdopodobniej tego nie widzi. ale pewnie latwiej jest widziec uklady, spiski medialne itd. a ludzi, ktorzy potencjalnie mu zagrazaja, wyrzucic czy usunac na margines.

                    a premiert Tusk powienien nawet i za Czestochowe pojsc! moze nawet az do Siewierza!
                  • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 14:10
                    ale jak Jarosław odejdzie, to miernoty sieroty się pozagryzają...
                  • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 10.09.10, 19:50
                    to tak na zakonczenie tej wymiany. robi sie coraz ciekawiej.

                    linka
                    • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 10.09.10, 19:57
                      ciekawie to jest tu...


                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8361624,Kaczynski__Panowie_Tusk__Komorowski__Sikorski__Arabski.html

                      "tata odjechał" - jak skomentował anonimowy polityk PIS
                      • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 10.09.10, 21:27
                        Migalski powinien zrobić pucz i przejąć władzę w PiSie, przewrót wrześniowy
                        tylko kto go poprze :)
                        PiS ma potencjał, ale Jarek sprowadził go na dno, a szkoda...
                        • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 10.09.10, 21:44
                          niestety coraz bardziej rowniez mysle ze szkoda. szczegolnie przy nierobstwie rzadu. teza, ze premier Tusk bardziej sie zajmuje sondazami niz gospodarka jest mi dosc bliska. a o czym rozmawiaja politycy? o tym, ze Jaro zawiesil Jakubiak, ze Kluzik (sensowna ttwarz PiS) jest gotowa na wszystko, ze Migalskiego nie wyrzucili PE, ze Ziobre trza ukarac, ze Kaczynski zbzikowal. po prostu cymes. nigdy Jara nie lubilem, ale to, co robi teraz to jest arcyszkodnictwo, to jest matka calego szkodnictwa. a Tusk, pojdzie juz nawet za Siewierz, do Olkusza dojdzie na kolanach w podziekowaniu za taka opozycje.

                          a wszystkim glosujacym na Jarka Prezydenta, proponuje zastanwoic sie, co by bylo, gdyby on byl teraz wlasnie prezydentem. uznalisbymy ze jego dotychczasowe i obecne wystepy byly jedynie rozgrzewka, mala przebiezka.
                          • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 10.09.10, 22:06
                            a wszystkim glosujacym na Jarka Prezydenta, proponuje zastanwoic sie, co by bylo, gdyby on byl teraz wlasnie prezydentem. uznalisbymy ze jego dotychczasowe i obecne wystepy byly jedynie rozgrzewka, mala przebiezka.

                            otóż i to!!! no ale forumowi jaropologeci zaniknęli jakoś..., może manifestują na Krakowskim?
              • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 09.09.10, 14:09
                ależ to klasyka w partiach o nastawieniu rewolucyjnym, zaczęło się tropienie odchyleń, lewicowo-prawicowych....
        • larusse Re: Przypadek Jankowskiej 08.09.10, 21:17
          za to obecna może służyć jako inspiracja do kolejnych przygód SpongeBoba Kanciastoportego...
    • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 10:44
      dobrze, że krytycy działań PiS wywodzą się także z prawej strony ideowej - jest jakaś nadzieja dla polskiego konserwatyzmu (dr hab. Adam Wielomski nie przebiera w słowach) :)
      www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6625/
      • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 11:21
        obawiam się, że nie ma najmniejszej, pisowskie lewactwo szermujące hasłami konserwatyzmu skutecznie skompromituje go, poza tym - to jednak obecnie nie jest język rozmawiania z ludźmi... (tzn. z grupą przekraczającą 1000 osób)
        • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 11:33

          myślę, że jest szansa na rozmowę językiem konserwatywnym z dość sporą grupą ludzi
          ale powinien byc to konserwatyzm areligijny (wbrew pozorom wielu myślicieli konserwatywnych było agnostykami), anacjonalistyczny, aroma(n)tyczny i pozbawiony lustracyjno-antykomunistycznej biegunki
          • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 12:02
            to co zostanie?, pytam zupełnie serio! zwłaszcza takiego, co dzisiaj, tu i teraz jest w stanie zaproponować ludziom jakiś sensowny, organizujący ich życie przekaz???
            • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 12:37
              zostanie właśnie sedno konserwatyzmu
              - ład, porządek, bezpieczeństwo, dyscyplina (w opozycji do permisywizmu), personalizm, solidaryzm i organicyzm jako odpowiedź na indywidualizm i atomizację, poszanowanie tradycji, prymat rodziny, małych wspólnot lokalnych, elitaryzm, paternalizm, etyka lojalności i odpowiedzialności, etos rycerskości, nacisk na zobowiązania nie na uprawnienia, wolność jako możliwość czynienia dobra (w opozycji do wolności=róbta co chceta) itd.
              taki konserwatyzm nie musi być realizowany w obrębie danego państwa, narodu, religii, może być uniwersalistyczny, globalistyczny
              zapotrzebowanie na takie wartości jest w Polsce duże i pod takim sztandarem PiS móglby wygrać wybory - zamiast tego idzie w stronę Smoleńska, teczek, agentury, spisków, antykomunizmu, za bardzo pogrąża się w narodowo-powstańczo-romantycznym dyskursie
              a Tusk klaszcze w radości
              • adept44_ltd Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 12:42
                etos rycerskości to bym sobie podarował, ale gdzie taki konserwatyzm jest w Polszcze?
              • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 13:05
                tocq, ty tu mowisz o protestantyzmie! takiego konerwatyzmu to w Polsce nie znajdziesz.
                • tocqueville Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 13:48
                  może i racja, niestety w Polsce konserwatyzm ma twarz o. Rydzyka, Kaczyńskiego, Macierewicza, Giertycha - gdzie ten konserwatywny racjonalizm, sceptycyzm, stoicyzm gdzie krakowski "Czas", Stańczycy
                  • dala.tata Re: Przypadek Jankowskiej 14.09.10, 15:36
                    ale dzisiaj ogolnie chyba trudno o taki konserwwatyzm. bo nawet dinozaury brytyjskich konseratystow, tacy Lord Tebbitt (wielbiciel polskich pilotow z Bitwy o Anglie), Bill Cash czy Nicolas Soames tacy nie sa. a mainstream Torysow jest zupelnie inny i duzo bardziej przypomina New Labour czy polska PO niz to, o czym ty mowisz.

                    tocqueville napisał:

                    > może i racja, niestety w Polsce konserwatyzm ma twarz o. Rydzyka, Kaczyńskiego,
                    > Macierewicza, Giertycha - gdzie ten konserwatywny racjonalizm, sceptycyzm, sto
                    > icyzm gdzie krakowski "Czas", Stańczycy
                    • dala.tata ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 13:34
                      widze w okresleniu pewna retoryczna przesade, a jednak dupowata odmiana Adolfa Hitlera jest ciekawym, choc zaskakujacym podsumowaniem najwybitniejszego polskiego polityka wszechczasow.
                      • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 14:17
                        "Naziole pierwotni, kiedy ich pytano o ich faktyczny stosunek do Żydów, o realizm ich koncepcji polityki zagranicznej, o problemy w ich własnej partii, o Noc Długich Noży… zamiast wikłać się w ryzykowny dialog z pytającymi, wybierali konsekwentny monolog

                        Zaskakujące? Ale czego sie po lewakach spodziewałeś?
                        Dla nich każdy kto ma inne poglądy to "twór egzotyczny" (patrz: Polityka).
                        Nie dziwi mnie to wcale. To raczej zrozumiałe.
                        • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 15:30
                          trochę nie rozumiem tego komentarza, kto jest lewakiem?
                          • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 15:37
                            Felietonista "Krytyki Politycznej" nie oszczędza też szeregowych posłów PiS. Porównuje ich wypowiedzi, do wypowiedzi hitlerowców.
                            • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 15:44
                              rzucasz zagadkami, spróbuję rozszyfrować, biorąc pod uwagę kontekst... i tu chyba mamy problem, bo ta synekdocha "felietonista "Krytyki Politycznej" odnosi się do kogoś, kto jest jak najdalszy od lewactwa...; z samego faktu pisania dla Krytyki nie musi wynikać lewactwo...
                              • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 16:28
                                Przepraszam, ale w pracy jestem i tak ukradkiem czytam i piszę:)
                                Sorry, masz racje nie przeczytałam kto, zagalopowałam się (co za ignorancja). Krytyka Polityczna kojarzy mi sie jednoznacznie-nie warto. Michalski tez ostatnio podobnie mi sie kojarzy.
                                Czy jest najdalszy od lewactwa? Pewnie w powszechnym pojęciu nie.
                                W moim tak.
                                Ja np. jednak każdego wychwalającego wielki kolchoz o nazwie UE (na którego mam wielka alergie) zaliczam do lewactwa. Preferencje polityczne tego pana też są powszechnie znane i trudno mi je nazwac inaczej.

                                Как живется вам с простою Женщиною?
                                Без божеств?
                                • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 16:43
                                  Czy jest najdalszy od lewactwa? Pewnie w powszechnym pojęciu nie.
                                  W moim tak.
                                  Ja np. jednak każdego wychwalającego wielki kolchoz o nazwie UE (na którego mam wielka alergie) zaliczam do lewactwa. Preferencje polityczne tego pana też są powszechnie znane i trudno mi je nazwac inaczej.

                                  przyznam się, że nie rozumiem - logicznie, no i nie zgadzam się z przesłaniem ;-), nie jest to już autor Powrotu człowieka bez właściwości, ale jednak nie ma nic wspólnego z lewactwem... nawet myślę, że i z lewicowością (ale o to jednak zapytam przy okazji)
                                  • tocqueville Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 17:23
                                    początkiem każdego sporu musi być zdefiniowanie pojęć
                                    bo kiedy dwaj mówią o tym samym to to nie jest to samo
                                    co to zatem jest "lewactwo" i "lewicowość"?
                                  • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 19:58
                                    Oj, bo miało być na odwrót. :) Zawsze mam kilka myśli na sekundę i jak muszę je wygenerować to się nakładają na siebie. :)

                                    Z lewactwem (wg larusse) ma wiele wspólnego: jest jedną z jego odmian. Nie lewicowością, a lewactwem właśnie (żeby podkreślić mój pogardliwy stosunek w/w postawy).
                                    • dala.tata Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 20:09
                                      to ja poprosze o definicja lewactwa, bo juz nie lapie.
                                      • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 20:21
                                        Musiałabym przemyśleć, żeby trafnie i zwięźle ująć to o czym myślę. (Краткость-сестра таланта -jak mówił Czechow, mnie niestety nie dotyczy). Dala, przyjedź lepiej do PL to Ci opowiem. :)
                                        --
                                        Хочу, чтоб в мире все молчало
                                        • dala.tata Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 20:26
                                          tak podejrzewalem. to swietny przyklad na empty signifier.
                                          • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 20:46
                                            Spoko, daj mi kilka dni żeby znaleźć odpowiednie słowa i precyzyjnie to wyrazić
                                      • larusse moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 17:41
                                        Lewactwo to wszelkie działania/postawy/inicjatywy itp. kolektywne, które charakteryzuje wyrównanie do środka (nie do przodu, a właśnie do środka). Które mnie jako jednostke dławią i powodują, że się duszę. To taka robocza definicja:)
                                        • dala.tata Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 17:51
                                          Rosjanko, zupelnie nie rozumiem tego, co napisalas. ale niech cie to nie zraza!
                                          • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:05
                                            Jak to nic? :( Cały dzień w pracy nad tym myslałam:)
                                            • dala.tata Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:11
                                              no ale mowie, zebys sie nie przejmowala. to na pewno ja, a nie ty :-)
                                              • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:16
                                                :) Oj, Dala, bo ja odbieram świat intuicyjnie i w głowie mi się nie mieści, ze ktoś nie wie co to jest "prawdziwe" lewactwo. To się odrazu czuje.

                                                Ale to chyba jednak ja:(
                                                • dala.tata Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:21
                                                  ja od dluzszego czasu czytam to slowo na forach i go nie rozumeim. dla mnie lewak to ktos z ultralewicowymi pogladami, anarchista. slowa 'lewactwo' nie znalem. nadal sadze ze tu pusty sygnifikator.
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:27
                                                    Jak np. Zachód?
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:38
                                                    bardziej jak Wschód...
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:51
                                                    właśnie nie (tzn. jeśli dobrze to zrozumiałam). Właśnie jak Wschód, Zachód czy Europejczyk czy coś tam innego.

                                                    (Chodziłam kiedyś przez chwilę na zajęcia z political science i przyznam, że byłam bardzo zdziwiona kiedy kilka studentów z Francji i Niemiec uparcie twierdziło, że Polacy nie są Europejczykami).
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:51
                                                    *kilku
                                                  • dala.tata Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:53
                                                    cos w tym jest, tak. najciekawszy pusty sygnifikator ostatnich lat to 'Solidarnosc'.
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:59
                                                    I całe szczęście, że nie jesteśmy. Tzn. ja na pewno nie jestem. Wy to nie wiem.:)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 19:04
                                                    tzn. nie należę do europejskiej sekty:)
                                                  • tocqueville Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:34
                                                    dala, ale to akurat proste

                                                    lewicowiec-lewica
                                                    lewak-lewactwo

                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:37
                                                    pusty i retoryczny, lewactwo to inni, choć, gdybym miał podejść, jak Rosjanka, intuicyjnie, to jak patrzę na PIS, zwłaszcza ostatnio, to jestem pewien, że to lewactwo
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:44
                                                    PiS wg mojej nomenklatury to "półlewactwo". Nie spełnia drugiego warunku-nie wyrównuje do środka. Ale zdecydowanie bardziej bezpieczne i przekonujące jest autentyczne półlewactwo (jawne) niz lże-liberałowie (czyt. ukryte lewactwo).



                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:48
                                                    fakt, wyrównuje po bokach
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:58
                                                    Oj, o Ty adepcie nie masz wyobraźni:) Myśl abstrakcyjnie.
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 19:55
                                                    poprosiłbym jeszcze o wyjaśnienie związków wyobraźni z myśleniem abstrakcyjnym i już powoli zacznę się domyślać, o co ci chodzi...
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 20:21
                                                    :P oj, normalnie: pada jakieś słowo, w umysle (jesli masz wyobraznie) jestes w stanie "zobaczyć" jego obraz i szukasz wspólnych cech.

                                                    Ale wyobraznia podobno zanika wraz z wiekiem, więc jesteś usprawiedliwiony:D

                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 20:24
                                                    wróć do mojej prośby i spróbuj jeszcze raz, a potem jeszcze raz i jeszcze raz i może kiedyś uda ci się odpowiedzieć na post, powodzenia! :-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 20:32
                                                    Adepcie, przeczytaj więc moją odpowiedź jeszcze raz, potem jeszcze raz i może sie w koncu zrozumiemy. :)
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 20:43
                                                    obawiam się, że nie, odkąd porzuciłem logię mythosu i przebywam w świecie logosu, jest to raczej niemożliwe, niemniej przyjemnego pisania na forum!
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:03
                                                    porzuciłeś? hoho:) Dzięki, troche popiszę jeszcze, dopóki mnie ktoś za ten mythos nie zablokuje:)

                                                    A tak na marginiesie nie wyobrażam sobie zajmowania sie takim bytem jakim jest język przebywając wyłącznie na galaktyce logosu.
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:14
                                                    hm, ja w sumie też, więc wspólnie mamy kiepską wyobraźnię...
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:25
                                                    To ja już nic nie rozumiem.
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:42
                                                    wiem ;-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:59
                                                    Manipulujesz:) Ja nie rozumiem tylko Twojego sposobu myślenia. Wszystko inne jest dla mnie zrozumiałe i jasne jak słonce:)
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 22:21
                                                    no to gratuluję, choć nieco niedowierzam ;-), no i pozostaję zawiedziony, że reprezentowane tu przeze mnie, wydobyte ze standardowego (a nie idiomatycznego) słownika myślenie jest niezrozumiałe... po prostu starałem się trzymać utartego znaczenia słów ;-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 22:45
                                                    Ok, udaję, że rozumiem:) Widać, nie?

                                                    Tak pozostaje niezrozumiałe, bo jest mi zwyczajnie obce. U mnie pierwsze miejsce w calym procesie "odczytania" znaczenia zajmuje czlowiek; nie ma czegos takiego jak utarte znaczenie słowa, ktore istnieje niezaleznie od pierwiastka ludzkiego.
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:04
                                                    a w internecie jak sobie radzisz?
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:07
                                                    Normanie. Pisząc "człowiek" miałam na mysli siebie:) (tzn. indywidualne doswiadczenie)
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:21
                                                    hm, to nieco ryzykowna strategia w komunikowaniu się, brałbym jednak pod uwagę drugiego, człowieka
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:28
                                                    Oj, no przecież biorę, tyle, że w dalszej kolejności. Na pierwsze miejsce wysuwam siebie:)
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 20:47
                                                    "poprosiłbym jeszcze o wyjaśnienie związków wyobraźni z myśleniem abstrakcyjnym i już powoli zacznę się domyślać, o co ci chodzi..."

                                                    no chyba, że któreś z tych słów są niezrozumiałe (pomijam, że te najważniejsze sama użyłaś), jeżeli nie masz pod ręką słownika, śmiało pytaj... ;)

                                                    bo jednak, niestety, twoje stwierdzenie:

                                                    ":P oj, normalnie: pada jakieś słowo, w umysle (jesli masz wyobraznie) jestes w stanie "zobaczyć" jego obraz i szukasz wspólnych cech.

                                                    Ale wyobraznia podobno zanika wraz z wiekiem, więc jesteś usprawiedliwiony:D"

                                                    ma się średnio do mojego pytania... ;-), pewnie można by to tłumaczyć wiekiem, ale to zbyt proste,

                                                    bez odbioru
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:08
                                                    No właśnie odpowiadam.
                                                    Dobra, jesli mogę pytać to zapytam: co rozumiesz pod pojęciem "myślenie abstrakcyjne"?
                                                    i wtedy byc może lepiej ci wytłumaczę wszystkie związki i zależności.

                                                    Ten argument z wiekiem to tylko taki żart (ale jak wiesz z tym u mnie kiepsko).
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:13
                                                    mniej więcej, jak tu... (za pozostały przekaz nie ręczę...)

                                                    psychopatologia.wyklady.org/wyklad/694_myslenie-i-zaburzenia-myslenia.html

                                                    uff, żart, a ja myślałem, że przegapiłem ostatnie 40 lat mojego życia i nie zauważyłem starości...
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:23
                                                    Bardzo mnie cieszy, że tak to rozumiesz:) Spróbuj więc przeczytac jeszcze raz moją odpowiedz na Twoje pytanie o związki i spróbuj zrozumieć. (Już wiecej nie będę Cię męczyć, obiecuje).

                                                    >uff, żart, a ja myślałem, że przegapiłem ostatnie 40 lat mojego życia i nie zau
                                                    > ważyłem starości...

                                                    spoko, starość zaczyna się dopiero po 50. Więc następne 10 lat możesz cieszyć się okresem przedstarczym:D

                                                    -
                                                    Хочу чтоб в мире все молчало
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:38
                                                    cieszę się, niemniej zgodnie z podaną definicją myślenie abstrakcyjne znajduje się na antypodach wyobraźni, o której piszesz, a którą uprzednio i obecnie łączysz z myśleniem abstrakcyjnym
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 21:57
                                                    Oj, Adepcie, nic nie rozumiesz... :) Ale załóżmy, że masz rację (a nie masz). Jeśli nawet jest na tych nieszczesnych antypodach to należą do tej samej prostej, więc coś wspólnego do cholery mają.
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 22:19
                                                    niewątpliwie, tę prostą, niepokoi mnie twoje przekonanie, że nikt nic poza tobą nie rozumie, to niebezpieczne, Lesio też tak zaczynał ;-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 22:29
                                                    O rany, więc skończę jak Lesio, którego nawet nie znam.:) Whatever...
                                                    To nie tak... Chodzi o to, ze nie rozumiesz o co MI chodzi. A wina leży pewnie po mojej stronie, bo niezbyt precyzyjnie umiem się po polsku wyrażać. Talentu brak. :(
                                                    I tak sobie tylko zrzucam na Ciebie, ze nie rozumiesz, zeby wyjsc z twarza z opresji:)
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 22:43
                                                    no dobra, to może być, że ja nie rozumiem i już ;-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 22:54
                                                    jeszcze tylko jedno pytanie. Juz ostatnie. obiecuje.:) Czy to co piszę sie kupy nie trzyma? Serio? :) Ale proszę obiektywnie. Możesz przywalić jak chcesz. Ja sie nie obrażam.
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:07
                                                    hm, no to chyba zależy od kupy... do której przyłożyć ;-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:23
                                                    Nie trzyma sie, co?
                                                  • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:29
                                                    jeśli już nalegasz, to muszę przyznać, że od wczoraj to sugeruję ;-)
                                                  • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 23:35
                                                    Eee tam... i tak nie wierzę:) Wytumaczę Ci to kiedys lepiej:)
                                        • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 17:56
                                          hm ;-)
                                          • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:06
                                            Co? Źle? :)
                                            • adept44_ltd Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:35
                                              nie, skądże, zakładam, że miałaś dużo pracy i udało ci się wszystko twórczo zrobić
                                              • larusse Re: moja definicja lewactwa:) 18.09.10, 18:56
                                                A właśnie, że jest to dobra definicja. Może pierwsza część wymaga niewielkiego doprecyzowania. Za to druga oddaje dokładnie to co myślę.
                                    • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 20:37
                                      i tu larusse się myli, kompletnie, ale może dlatego, że nie czytuje wyżej wymienionego ;-)
                                      • tocqueville Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 20:58

                                        Michalski reprezentuje konserwatyzm nowoczesny, ale jest to konserwatyzm może nawet prawdziwszy, bliższy jego istocie, niż konserwatyzm JKM, Wildsteina czy Sakiewicza
                                        • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 21:05
                                          myślę, że to już nie jest konserwatyzm, wystarczy popatrzeć na zmianę podejścia do modernizacji, od lat 90 po współczesność...
                                      • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 21:05
                                        Niby dlaczego? :)

                                        ale może dlatego, że nie czytuje wyżej wymie
                                        > nionego ;-)

                                        Czytuje.
                                        • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 21:13
                                          nasuwa mi się więc inne wyjaśnienie, powstrzymam się jednak przed nim, spróbuj jednak (jeżli ci się chce, oczywiście) w punktach wymienić elementy jego lewackiej postawy
                                          • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 21:48
                                            Wal prosto z mostu:) Że jestem tępa? Może i jestem.

                                            Chetnie wymienie, ale nie dzisiaj. Wolę sobie to dobrze przemysleć, bo zaraz się przyczepisz ty czy ktoś inny.
                                            • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 21:53
                                              eee, jestem daleki od takiego wniosku ;-)
                                              • larusse Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 21:55
                                                Czy to jest właśnie ta ironia wysokich lotów? :)
                                                • adept44_ltd Re: ciagnac ten podwatek nieco.... 17.09.10, 22:05
                                                  o, nie, w piątek wieczór nie silę się na ironię wysokich lotów!
                      • tocqueville konserwatyści też nie lubią PiSu 17.09.10, 17:38
                        www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6661/
                        sekta, domagając się budowy pomnika w eksponowanym miejscu w centrum stolicy i za pieniądze podatnika próbuje narzucić ten kult nam wszystkim.
                        Zmuszając nas wszystkich do uznania rzekomej wielkości miernego polityka i kiepściutkiego prezydenta oraz czyniąc symbol suwerenności z jej grabarza, sekta bezczelnie fałszuje historię. (...) Wniosek jest zatem jednoznaczny – poczynania smoleńskiej sekty nie są tylko nieszkodliwym wariactwem . To awanturnictwo o poważnych negatywnych skutkach społecznych, wykraczających daleko poza sam PiS.
                        • larusse to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 19:50
                          dlaczego UPR "nie lubi" PiSu.

                          A ten fragment sprawił, że Pan Dalecki stracił w moich oczach wiarygodność:

                          (...) jedyne istotne z punktu widzenia losów państwa wydarzenie z czasów jego prezydentury to utrata suwerenności na mocy Traktatu Lizbońskiego (nie mówiąc już o tym, ze sam LK miał w tym sporą „zasługę”). Pomijając już inne, z którymi sie absolutnie nie zgadzam.


                          I taka mała prośba: mógłby mi ktoś wyjaśnić w jaki sposób PiS "kreuje rzekoma świętość Lecha Kaczyńskiego" i dlaczego oskarża się partie o to, że steruje całą tą rozdmuchaną awanturą. Przyznam, że nie łapię...
                          • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 20:36
                            Przyznam, że nie łapię.

                            wysil się trochę, to naprawdę nie jest trudne do złapania, począwszy od frazeologii, przez symbolikę itd...
                            • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 20:49
                              Czego nie łapiesz?

                              > wysil się trochę, to naprawdę nie jest trudne do złapania, począwszy od frazeol
                              > ogii, przez symbolikę itd...

                              Wysilam się i dalej nie łapię. Może dlatego, że uważam, że homo sapiens jest naprawdę sapiens.
                              • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 20:53
                                hm, patrząc na członków sekty smoleńskiej, wątpię...
                                • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:00
                                  Znowu "sekta" :/ Patrz niżej.
                                  To ich sprawa co robią. Trochę tolerancji. I wcale ich nie usprawiedliwiam.
                                  • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:06
                                    jak to trochę tolerancji? dla idiotów, którzy twierdzą, że są polskim narodem? żadnej tolerancji...
                                    trochę krytycyzmu larusse
                                    • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:10
                                      Ja ich nie usprawiedliwiam. Ale daję "prawo do istnienia". Tolerancji trochę, adepcie.
                                      • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:20
                                        Larusse, ja też im daję prawo do istnienia, ale w przestrzeni prywatnej, w publicznej nie ma miejsca dla tego rodzaju typów..., a jeśli oni twierdzą, że są prawdziwym narodem, to już w ogóle... tolerancja jest zgubą demokracji ;-)
                                        • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:30
                                          Ale postaraj się ich zrozumieć. Ja nie wiem, ale coś się musiało stać, że Ci ludzie postąpili tak, a nie inaczej. Ja nie potępiam. Mnie krzywdy nie robią. Może mają jakieś swoje racje.

                                          a jeśli oni twierdzą, że są pr
                                          > awdziwym narodem, to już w ogóle... tolerancja jest zgubą demokracji ;-)

                                          Może i są. Skąd wiesz, że nie? Ja nie wiem.

                                          >tolerancja jest zgubą demokracji ;-)

                                          I dobrze. Demokracjo, giń!
                                          • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:37
                                            hm, spróbuj zrozumieć, co napisałem, ;-) tak, rozumiem, nie uważam jednak, byśmy jako wspólnota, dobrze wyszli na ich zachowaniach
                                            • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:46
                                              Doskonale rozumiem o co Ci chodzi.
                                              Wiesz, ale może oni także uważają, że my jako wspólnota nie wyjdziemy dobrze na dotychczasowych działaniach. Stąd taka postawa. i dlatego w przestrzeni publicznej.
                                              • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 21:50
                                                oczywiście, dobrze wyjdziemy na wbijaniu krzyży, powoływaniu komisji Macierewicza, kłamstwach na temat przeszłości, udawaniu pokornych baranków, zakazywaniu dyskusji, marszach z pochodniami, to rzeczywiście są te zjawiska, które są niezbędne nowoczesnemu, silnemu państwu, nic dodać, nic ująć
                                                • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 22:00
                                                  Pewne rzeczy są potrzebne bardziej, inne mniej. To nie chodzi o sama partię, bo na pewno w założeniu tego nie było. Tutaj, w moim przekonaniu, chodzi o to co Rosjanie nazwali by положением дел.
                                                  • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 22:08
                                                    eee, fakty to fakty i tyle... nawet gdyby prezez myślał o naszym zbawieniu, to jednak sposób pracy nad tym dziełem zdaje się z gruntu poroniony..., choćby dlatego, że jego sekta (;-) ma szansę nie przetrwać kolejnych dwóch porażek wyborczych, a więc jest to poronione - podwójnie:
                                                    1. jako ślepa droga dla kraju (choć dzisiaj się popłakałem ze śmiechu, widząc marsz z pochodniami w Rzeszowie ;-), no - marszyk...)
                                                    2. jako ślepa droga dla PIS
                                                  • larusse Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 22:15
                                                    To chyba dobrze, że przegra? Lawina reform w końcu ruszy... Razem ruszymy ku świetlanej europrzyszłości.:)
                                                  • adept44_ltd Re: to akurat też jest zrozumiałe 17.09.10, 22:19
                                                    skoro tak mówisz... (czasem jednak świat wymyka się binarnym opozycjom)