Dodaj do ulubionych

Myslenie zyczeniowe Pani Basi

15.09.10, 13:39
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8378973,Kudrycka___Polskie_uczenie_za_5_lat_w_czolowce_europejskich.html
Polecam lekture komentarzy....
Obserwuj wątek
    • chilly Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 15:12
      Nie jest tak źle - jeden komentarz (na 65) był w miarę pozytywny. Ale ta "Pani Basia" i mnie powaliła na kolana!
      • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 15:21
        No tak. Ktos z Ministerstwa wreszcie zauwazyl ten artykul. I chyba widzisz, ze staram sie byc mily dla Pani Minister...
        Pozdrowka!
        Kagan
    • adept44_ltd Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 15:22
      ta kobieta bredzi, myślę, że premier powinien ją zwolnić
      • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 15:32
        Bredzi? Gorzej, ona zwyczajnie klamie jak z nut, podobnie jak jej szef... Podobno Narod ma zawsze taki Rzad, na jaki zasluguje...
        Pozdr.
        Kagan
        • fairness12 Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:41
          A wcześniejsze rządy były lepsze? Zawsze to była gra pozorów. Jeżeli tylko spojrzymy na to racjonalnie, to jasne jest, że wszystkie zabiegi reformatorskie, obecne i wcześniejsze, cechowała wiara (jeżeli prawdziwa, to głupota, jeżeli udawana, to cynizm), że od samego tylko mieszania łyżeczką herbata będzie słodsza. Prawdziwa reforma wymagałaby zarówno wysiłku koncepcyjnego, jak i finansowego. Żeby mieć korzyści, należy zainwestować. Żeby przyciągnąć młodych, zdolnych ludzi do nauki/szkolnictwa wyższego - a to wydaje mi się istota problemu - trzeba z jednej strony rozbić skostniałe struktury systemu (ścieżka awansu, nepotyzm itd.), równocześnie stwarzając finansowe warunki do normalnego życia. Bo przecież nie chodzi nam o szczycenie się kilkoma wybitnymi jednostkami, niezainteresowanymi sprawami tak przyziemnymi jak pieniądze - tacy znajdą się zawsze, ale chodzi nam o zebranie pewnej masy krytycznej zdolnych ludzi. Zresztą współczesną naukę "robią" przeważnie zespoły, a nie osamotnione jednostki. Ale to kosztuje, a zwrot z inwestycji pojawi się nie za rok, dwa ale za piętnaście, dwadzieścia. Tak daleko plany polityków nie sięgają, czemu trzeba przyznać sprzyjają preferencje społeczne - odnoszę wrażenie, że my, jako społeczeństwo wybitnie fantazjujemy - bardzo chcielibyśmy mieć kompetentne, sprawnie działające instytucje sektora publicznego, z drugiej zaś podatki to niemalże grabież, ciągle powinny spadać, najlepiej żeby ich nie było, bo finasujemy jakichś onych (w domyśnie: nierobów) - urzędników, nauczycieli, naukowców... Tak na to spoglądając, faktycznie naród ma taki rząd, na jaki zasługuje.
          • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:53
            Nie, nie byly lepsze. Najbardziej sie zawiodlem na rzadach tzw. lewicy (SLD).
            I zgoda, " trzeba z jednej strony rozbić skostniałe struktury systemu (ścieżka awansu, nepotyzm itd.), równocześnie stwarzając finansowe warunki do normalnego życia. " Tyle, ze najpierw trzeba jednak rozbic ten stary, zepsuty do szpiku kosci system, aby zaczac budowac nowy, gdyz dofinansowywanie starego to nic innego jak wyrzucanie pieniedzy w bloto...
            I zgoda: podatki powinny byc w Polsce wyzsze, szczegolnie od firm i najwiecej zarabiajacych. Nie wiadomo czemu (wl. wiadomo - rzad RP jest przeciez od roku 1990 na garnuszku kapitalu zachodniego), w Polsce, lezacej tak blisko wysokorozwinietej Skandynawii, z jej wysokimi podatkami, preferuje sie model latynowamerykanski z ubieglego wieku: biedne, zacofane panstwo z niskimi podatkami...
            Pozdr.
            Kagan (lech.keller@gmail.com)
      • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 15:42
        Znow cenzura?
        • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 15:43
          Moze i nie? Moje posty znikaja i znow pojawiaja sie. To robota Allacha czy Jehowy?
          popisuarka napisała: Znow cenzura?
      • charioteer1 Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:37
        Adept, przesadzasz. Juz kiedys przescigalismy Ameryke. Teraz po prostu wraca taka moda. Zrobimy plan piecioletni i zwiekszymy areal kukurydzy, i bedzie u nas pieknie, ze hej!
        • charioteer1 Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:38
          A jakby co, to pani Basia sciagnie pantofel i walnie w stol!
          • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:42
            Jak tow. Nikita Sergiejewicz w ONZcie!
            charioteer1 napisał: A jakby co, to pani Basia sciagnie pantofel i walnie w stol!
        • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:41
          W Planie Piecioletnim podwyzszymy W rRP wydajnosc pracy naukowej mierzona obiektywnie, czyli iloscia stron opublikowanych na rok, do:
          1. 100 dla profesora belwederskiego.
          2. 75 dla doktora habilitowanego.
          3. 50 dla doktora zwyklego, czyli bez habilitacji oraz
          4. 25 dla magistra (asystenta badz doktoranta).
          TAK NAM DOPOMOZ BOG!
        • adept44_ltd Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:55
          ok, jestem przekonany, lubię kukurydzę
          • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:56
            Adepcie, nie zasmiecaj tej dyskusji, PLEASE!
            • adept44_ltd Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 16:58
              dobrze, ale Lesiu twój rym naprawdę niegodzien rymu Dalataty...
              • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 17:02
                Nie kazdy jest az tak genialnym poeta jak Dalatata!
                • dala.tata Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 17:20
                  Lesiu, truer words have not been spoken!

                  popisuarka napisała:

                  > Nie kazdy jest az tak genialnym poeta jak Dalatata!
                  • popisuarka Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 15.09.10, 19:54
                    Nie da sie ukryc, Dalatato. Jestes po prostu GENIUSZEM. I tyle...
                    Niegodzien twego pluniecia
                    Kagan
    • sendivigius Dla Pani Basi 15.09.10, 17:53
      ...piosenka z dedykacja. Autor tekstu w sposob alegoryczny opisuje prace MNiSW

      www.youtube.com/watch?v=Q-KekLaPvns
      • chilly Re: Dla Pani Basi 15.09.10, 18:54
        Az serce z żalu ściska, że Pani Basia już nie będzie ministerką, co nie pozwoli jej należycie rozkoszować się owocami reformy (choć prywatna uczelnia to zawsze jakaś pociecha).
        • popisuarka Re: Dla Pani Basi 15.09.10, 19:55
          Bedzie! Gdzie znajda gorsza od niej? A przeciez w Polce obowiazuje obecnie zasada negatywnej selekcji na stanowiska ministerialne!
    • flamengista 100 mln $ 16.09.10, 05:53
      Tyle właśnie będzie kosztowała nowa biblioteka uczelni, w której jestem na stażu. A to III liga amerykańska, przeciętny uniwersytet stanowy.

      PS. Oczywiście obecnie mają dwie inne, całkiem niezłe. Ale chcą wybudować nową, jeszcze lepszą. Czyli: stać ich na zbytkowne inwestycje.

      U nas nadal na nowy kampus UJ nie ma jak dojechać komunikacją miejską. Nawet w Jagiellonce nie ma większości potrzebnych książek i dostępu do najważniejszych czasopism zagranicznych.

      O zarobkach w tym III-ligowym teaching university nie wspomnę, bo szkoda się denerwować.
      • adept44_ltd Re: 100 mln $ 16.09.10, 09:08
        spoko, Sendi zaraz nas przekona, że mamy raj i kupę kasy...
        • sendivigius Re: 100 mln $ 16.09.10, 14:15
          Tobie Adepcie, jako humaniscie-erudycie, wystarczy przypomniec przypowiesc o jednym takim co najpierw byl w piekle na wycieczce, a potem gdy wyladowal na stale to zdziwil sie ze wszystko nie jest dokladnie tak jak mu to wczesniej przedstawiano.

          Fla jest tam na wycieczce i widzi tylko to co turystom sie pokazuje.

          I jesli Fla zazdrosci im zarobkow to, prosze uprzejmie, niech sie ubiega o posade.

          Pare razy juz widzialem "wizytatorow" z Polski, zawsze byly niezle jaja, ale jakbym napisal co mysle to admin mnie wytnie.
          • flamengista Re: 100 mln $ 16.09.10, 18:13
            Może i jestem na "wycieczce", ale wizytuję zajęcia, czytam sylabusy, rozmawiam z koordynatorami programów. Mogę również przyjść i oglądać kursy niezapowiedziany, zawsze drzwi do sali są otwarte.

            Uczelnia jak już wspomniałem należy do solidnej III ligi amerykańskiej. I liga - Ivy League, II - najlepsze uniwersytety stanowe. Jest to tzw. teaching university - nie mają praktycznie żadnych badań, nie mają też studiów doktoranckich.

            Warunki? Przeciętny wykładowca prowadzący zajęcia ma 2, góra 3 kursy. Z czego max. 4 grupy wykładowe/ćwiczeniowe na semestr. Jak ma 8x30 godzin w roku - to jest baaaardzo dużo i wtedy nie daje im się praktycznie żadnych obowiązków administracyjnych, nie mówiąc o pracy naukowej. Tam fikają z radości, jak ktoś wypichci artykuł do jakiegoś podrzędnego journala. I to wszystko za 50 tys. $ rocznie. A koszty życia niższe niż u nas.

            Większość kursów powinna się nazywać "XXXXXX for dummies" - czyli kursy dla opornych. Nie powiem, przyjemnie się to prowadzi. Przez godzinę tłumaczyć studentom np. wpływ stopy procentowej na inflację. Albo porównywać tabelki nt. krajów europejskich z danymi ekonomicznymi ściągniętymi z wikipedii i pytać studentów co o tym sądzą. Profesor owszem świetnie przygotowany, ale ja tyle robię w 10 minut. A dane (nie z wiki) wyświetlam i komentuję w 5. Na pozostałe 80 minut muszę wprowadzić znacznie więcej treści, bo obowiązuje mnie program. Studenci mają nawet pretensje, jak nawiązuje do poprzednich zajęć, bo przecież "to już było". Gdybym tak prowadził zajęcia u nas, miałbym komentarze że traktuję studentów jak dzieci i że kurs porusza banalne treści.

            Do tego komfort prowadzenia zajęć dla góra 20-30 osób (wykład) lub 12 osób (ćwiczenia). Faktycznie da się wtedy coś zrobić, być z nimi w kontakcie.

            Podoba mi się podejście wykładowców do studentów: nieba im się przychyla, organizuje pizza parties na których opowiada się o organizacji studiów. Dziekan w zarządzie drużyny piłkarskiej, przychodzi na każdy mecz. Obiekty sportowe otwarte niemal całą dobę, cały czas dostępne dla studentów.

            Studia na tej wcale nie rewelacyjnej uczelni kosztują 12 tys. $ rocznie, mimo dotacji państwowej. Więc ja uważam, że jesteśmy niesamowici, oferując tak dobre studia u nas za tak małe pieniądze.
            • adept44_ltd Re: 100 mln $ 16.09.10, 18:34
              no to piekło, nie Sendi??? jak już pisałem, nawet prognozę pogody z twojej miejscowości podaną przez ciebie sprawdziłbym w googlach...
              • flamengista zapomniałem o sabbathical... 16.09.10, 19:31
                W ramach umartwiania się każdy pracownik w ramach 5-letniego kontraktu może wyjechać na półroczny, płatny urlop naukowy na inną uczelnię, najczęściej do Europy.

                KOSZMAR!

                PS. U nas likwidujemy urlop habilitacyjny, a to w zasadzie mógł by podobny mechanizm. Ale oczywiście u nas uznano to za zbyteczny luksus, przeszkodę w gonieniu Harvardu. Jakoś głupi Amerykanie na takie fanaberie swoim profesorom pozwalają.
                • sendivigius Re: zapomniałem o sabbathical... 16.09.10, 20:58
                  flamengista napisał:

                  Jakoś głupi Amerykanie na takie fanaberie swoim profesorom pozwalają.


                  Fla, ty po prostu nic nie jarzysz. Chcialbys wziac co dobre ze Stanow i dodac do tego co dobre w Polsce. Tak sie nie da, musisz kupic cala krowe, nie tylko szyneczke.
                  • matdokt Re: zapomniałem o sabbathical... 16.09.10, 21:39
                    sendivigius napisał:

                    > flamengista napisał:
                    >
                    > Jakoś głupi Amerykanie na takie fanaberie swoim profesorom pozwalają.

                    >
                    > Fla, ty po prostu nic nie jarzysz. Chcialbys wziac co dobre ze Stanow i dodac d
                    > o tego co dobre w Polsce. Tak sie nie da, musisz kupic cala krowe, nie tylko sz
                    > yneczke.

                    Pasjonujaca dyskusja,
                    a może coś w tym jest, że jak jest dużo kasy to nic się nie chce? no i poziom na tym uniwerku jest przez to niski. Może się powtarzam, ale chciałbym jeszcze raz przypomnieć stwierdzenia pewnej pani socjolog z tego wątku: "Oksford to był świat nieomal doskonały. Gdzie człowiek się nie obrócił, miał udogodnienia...Myślę, że mieszkając w Anglii nie miałabym pomysłu na takie badanie, jakie teraz robię...."
                    Ja, mając do wyboru dużo $$ wraz z cofaniem się w rozwoju, a dużo mniej $$ ale przy tym robiąc coś sensownego, wole to drugie.
                  • flamengista jaka szyneczka? 16.09.10, 22:26
                    chyba tatar, z najlepszej polędwicy wołowej;)

                    Prawda jest taka, że widząc co tu się dzieje nie sposób stwierdzić że plusy dodatnie przeważają nad plusami ujemnymi.

                    Plusy systemu amerykańskiego:
                    - wyższe dochody
                    - wyższa jakość życia
                    - świetna infrastruktura
                    - świetna organizacja pracy
                    - wyższa kultura studentów
                    - nacisk pro-jakościowy (na dydaktykę lub na naukę) + finanse (np. nie ma problemu ze sfinansowaniem wyjazdu na konferencję)

                    Minusy:
                    - mniejsza stabilność pracy a przez to
                    - konieczność przeprowadzek

                    Przy okazji też należy rozprawić się z mitem, że wszyscy Amerykanie się przeprowadzają. Sporo profesorów i pracowników administracyjnych jest z tych okolic, urodziło się w Michigan.
                    • sendivigius Re: jaka szyneczka? 16.09.10, 22:49
                      Zwaz jednak na inne minusy systemu amerykanskiego

                      -brak habilitacji
                      -brak profesury belwederskiej
                      -brak drugiego etatu
                      -brak trzeciego etatu
                      -brak czwartego etatu w Radzie Tego i Owego
                      -brak wystapien w TV w charakterze eksperta
                      -brak radosci z gnojenia studentow
                      -brak mozliwosci opowiadania dowcipow na wykladach o studentkach-blondynkach
                      -brak wykretow ze sie nie da, bo to wciaz komuna/postkomuna/neokomuna
                      -brak wykretow ze nie ma pieniedzy na badania wiec nic sie nie robi caly dzien
                      -wszyscy mowia po imieniu, bez szacunku dla zdobytych z takim trudem tytulow
                      -brak znajomych w CK co uleja zarozumialego kolege
                      -nuda w TV, nikt nie broni krzyza
                      -nuda towarzyska, nikt nie dyskutuje problemow ktore zostaly rozwiazane w XIX wieku
                      -nuda w polityce, tylko dwie partie

                      i przede wszystkim

                      -skandaliczna polityka kadrowa, nikt nie "zostaje" na uczelni tak jak ty Fla!

                      Wogole te Stany to straszna kicha.
                      • flamengista przekonałeś mnie 16.09.10, 23:35
                        > -brak radosci z gnojenia studentow
                        To z czego oni czerpią satysfakcję zawodową?

                        > -wszyscy mowia po imieniu, bez szacunku dla zdobytych z takim trudem tytulow
                        Jezu!

                        ;)
                      • adept44_ltd Re: jaka szyneczka? 16.09.10, 23:44
                        odniosę się tylko do braków etatowych.... bo widzisz w PL na 3 etatach (mając odpowiednią ilość dyaktyki) zarabia się tyle, ile podał fla..., mając odpowiednio mniej dydaktyki, może już skończysz z tym truciem o przywileju wielu etatów???
                        • sendivigius Re: jaka szyneczka? 16.09.10, 23:53
                          adept44_ltd napisał:

                          > odniosę się tylko do braków etatowych.... bo widzisz w PL na 3 etatach (mając o
                          > dpowiednią ilość dyaktyki) zarabia się tyle, ile podał fla..., mając odpowiedni
                          > o mniej dydaktyki, może już skończysz z tym truciem o przywileju wielu etatów??


                          Adepcie,

                          1. W US tez kiedys zarabialo sie tyle co dzis w Polsce a jednak na kilku etatach nigdy nikt nie pracowal. I nikt nie gadal ze jakby zarabial tyle co w Imperium Brytyjskim to tezby i tak dalej, i tak dalej...

                          2. Praca na wielu etatach nie jest spowodowana tym ze ludzie maja za malo kasy na pierwszym. Nie boj sie! Gdyby sie dalo to robiliby tak samo w USA; gwarantuje na 100% bo kasy zawsze malo. Zasadnicza i najwazniejsza przyczyna wieloetatowosci w Polsce jest to ze obowiazki wynikajace z pracy na 1 i wlasciwym etacie w panstwowej uczelni nie sa egzekwowane ani formalnie ani merytorycznie. A dzieje sie tak dlatego... (i dalej nie napisze bo admin mnie wytnie).
                          • adept44_ltd Re: jaka szyneczka? 17.09.10, 00:17
                            jasne, ludzie wolą mieć 600 godzin niż 180... wprawdzie przypomniał mi się fragment z Dnia świstaka na temat upodobań ludzi, ale on tu nie pasuje
                            • sendivigius Re: jaka szyneczka? 17.09.10, 00:27
                              Ludzie ze wszystkiego najbardziej wola kase. To przebija wszystkie inne "wolenia".
                              • pfg Re: jaka szyneczka? 17.09.10, 08:41
                                sendivigius napisał:

                                > Ludzie ze wszystkiego najbardziej wola kase.

                                Herezja amerykanizmu :-) Nie, to nieprawda. Ludzie są bardzo różni. Są tacy, którzy najbardziej wolą kasę. Są tacy, którzy nade wszystko kochają władzę (oczywiście oczywistymi przykładami mozna sypać jak z rękawa). Są tacy, którym najbardziej zależy na szacunku, uznaniu innych. Są perfekcjoniści, którym najbardziej na świecie zalezy na tym, żeby oni sami byli usatysfakcjonowani poziomem tego, co robią, cokolwiek to jest. Jest mnóstwo takich, którzy najbardziej cenią sobie święty spokój. I pewnie jeszcze kilka innych typów się znajdzie, a wymienione przeze mnie łatwo zidentyfikować w środowisku akademickim - i w Polsce, i za Wielką Wodą.
                                • chilly Re: jaka szyneczka? 17.09.10, 14:23
                                  Do tych "świętych prawd" dodałbym tylko, że aby woleć to wszystko, to trzeba najpierw mieć kasę na choćby marną egzystencje. Choć, oczywiście, i w nauce trafiają się wyjątki - nawiedzeni single (żonatemu to "nawiedzenie" szybko przejdzie), abnegaci i inne odmiany ludzi, którzy obywają się bez pieniędzy.
                                • sendivigius Re: jaka szyneczka? 17.09.10, 14:54
                                  pfg napisał:
                                  >
                                  > Herezja amerykanizmu :-) Nie, to nieprawda. Ludzie są bardzo różni.


                                  Pfg, prosze przestan; wyklady sie zaczynaja po 1 pazdziernika.
              • sendivigius Re: 100 mln $ 16.09.10, 20:54
                adept44_ltd napisał:

                > no to piekło, nie Sendi??? jak już pisałem, nawet prognozę pogody z twojej miej
                > scowości podaną przez ciebie sprawdziłbym w googlach...


                Patrze przez okno - bedzie lalo. Milego googlowania.
                • adept44_ltd Re: 100 mln $ 16.09.10, 21:05
                  :)
            • sendivigius Re: 100 mln $ 16.09.10, 20:51
              flamengista napisał:

              I to wszystko za 50 tys. $ rocznie
              > . A koszty życia niższe niż u nas.


              Przestan, Fla, bo sie udlawie. Forum HUmorum jest gdzie indziej.
              • flamengista takie są zarobki 16.09.10, 21:46
                Wykładowcy po doktoracie na tej uczelni. I to są bardzo skromne dochody.
                • dala.tata Re: takie są zarobki 16.09.10, 21:55
                  tyle ze 50K (czyli ok 30K futnow) dolarow rocznie to nie sa jakies swietne zarobki. one pozwola na godne, ale nie jakos strasznie wygodne zycie. sa oczywiscie duzo wieksze niz w Polsce, jednak to nic nadzwyczajnego, biorac pod uwage, ze sluzba zdrowia jest potwornie droga.

                  pomijam juz to, ze zalezy gdzie jestes - inaczej te zarobki wygladaja w Wyoming czy Kentucky, a inaczej w Pennsylwanii czy NYC.
                  • sendivigius Re: takie są zarobki 16.09.10, 22:12
                    Nie zapomnij Dala ze w WY codziennie schodzi paczka nabojow (ca. 20$). I troche trzeba sie szarpnac na siano dla konia.

                    Aha, Fla - pamietaj ze jest stary zwyczaj aby nie strzelac do pianisty, bo to ostatni przedstawiciel kultury w tym stanie. Poprzdniego zjadl grizzli.
                  • adept44_ltd Re: takie są zarobki 16.09.10, 23:42
                    ale z tabeli która kiedyś mi wpadła w ręce w necie wynika, że te 50 tys. to połowa średniej uniwesyteckiej, więc są kiepskie...
                    • dala.tata Re: takie są zarobki 17.09.10, 00:13
                      bardzo watpie ze srednia uniwersytecka to 100K. srednia profesorska, jasne. jednak to pewnie zalezy od uniwersytetu. w UK tez sa duze roznice miedzi departamentami. profesor medycyny zarabia znacznie lepiej niz profesor socjologii (chyba ze jest Giddensem :-) ).

                      adept44_ltd napisał:

                      > ale z tabeli która kiedyś mi wpadła w ręce w necie wynika, że te 50 tys. to poł
                      > owa średniej uniwesyteckiej, więc są kiepskie...
                      • adept44_ltd Re: takie są zarobki 17.09.10, 00:18
                        profesorska, ok... to gdzieś jest wklejone w wątku sprzed 2-3 miesięcy
                      • kaguya1982 Re: takie są zarobki 17.09.10, 11:51
                        Z tego co wiem (a jak bylam w stanach uczeszczalam na wiele wiele szkolen z rozwoju zawodowego) zarobki w community colledge to jakies 70-80 tys rocznie. Stawka jest dosyc plaska - rzadko ktos zarabia mniej, rzadko ktos zarabia wiecej.
                        Na uniwersytetach stawki sa znacznie bardziej zroznicowane - od 50 tys do dowolnej ilosci dolarow :) - zaleznie od zaslug oraz sytuacji na rynku.
                • sendivigius Re: takie są zarobki 16.09.10, 22:23
                  flamengista napisał:

                  > Wykładowcy po doktoracie na tej uczelni. I to są bardzo skromne dochody.


                  Wziawszy pod uwage ze trzeba miec kwalifikacje nauczyciela szkoly specjalnej to rzeczywiscie nie rewelacja.
            • h_hornblower Re: 100 mln $ 16.09.10, 21:41
              flamengista napisał:

              > II - najlepsze uniwersytety stanowe.

              UC Berkeley? :)


              > Jak ma 8x30 godzin w roku - to je
              > st baaaardzo dużo

              Parę lat temu był u nas z wykładem prof. Robert Mundell z USA (btw noblista z 1999 z ekonomii), po wykladzie mozna było porozmawiać. Interesował się jak funkcjouje nauka w transition countries i w pewnym momencie powiedział: nie dziwie się, że nie macie wyników. Mysleliśmy, ze ma na mysli niskie naklady, komunistyczną demoralizację itp a on wyjechał własnie z obciażeniami dydaktycznymi. Że u nich kilka razy niższe. Wspominam to jedynie jako anegdotę a propo postu fla, ale coś w tym jest.

              Natomiast jakoś nie mogę ogarnac tych 100 mln $ na bibliotekę. Aż tyle naprawdę? Co ma tyle kosztować, btw (jesli wiesz...)?

              pzdr
              horny
              • chilly Re: 100 mln $ 16.09.10, 21:51
                Wyślij to Pani Basi :)
                • chilly Re: 100 mln $ 16.09.10, 21:53
                  P.S. Dodam jeszcze, ze gdyby można było przyzwoicie życ (tu nie podzielam zdania mathdoktora...) z jednego etatu, z obciążeniem 210 godzin rocznie, to nie byłoby tak źle. Ale trzeba szukać drugiego etatu i jeszcze starać się o nadgodziny.
              • flamengista Re: 100 mln $ 16.09.10, 21:51
                > > II - najlepsze uniwersytety stanowe.
                >
                > UC Berkeley? :)
                Choćby Michigan State University.


                > Parę lat temu był u nas z wykładem prof. Robert Mundell z USA (btw noblista z 1
                > 999 z ekonomii), po wykladzie mozna było porozmawiać. Interesował się jak funkc
                > jouje nauka w transition countries i w pewnym momencie powiedział: nie dziwie s
                > ię, że nie macie wyników. Mysleliśmy, ze ma na mysli niskie naklady, komunistyc
                > zną demoralizację itp a on wyjechał własnie z obciażeniami dydaktycznymi. Że u
                > nich kilka razy niższe. Wspominam to jedynie jako anegdotę a propo postu fla, a
                > le coś w tym jest.
                Oczywiście, że coś w tym jest. Mam mnóstwo kursów - nie mam czasu na uprawianie nauki. Proste jak konstrukcja cepa, nie ma o czym dyskutować.

                > Natomiast jakoś nie mogę ogarnac tych 100 mln $ na bibliotekę. Aż tyle naprawdę
                > ? Co ma tyle kosztować, btw (jesli wiesz...)?
                Poczytaj sobie tutaj, jeśli wytrzymasz nerwowo:
                www.gvsu.edu/library/newbuilding/
                Ja wysiadłem przy opowieści o sofach i kominku:)

                Pzdr
                Fla
                • h_hornblower ja to pikuś ale Pani Basia :) 16.09.10, 23:33
                  flamengista napisał:

                  > > > II - najlepsze uniwersytety stanowe.
                  > >
                  > > UC Berkeley? :)
                  > Choćby Michigan State University.

                  Pardonsik, skrót myslowy - pewnie niezrozumiały dla wszystkich poza mną :) Po prostu zdziwiła mnie Twoja kasyfikacja. Ivy jest prestiżowa, ale stanowy Berkley (Np. w ARWU 2 miejsce po Harvardzie) czy właśnie Michigan (20.) (albo nie stanowe - ale i nie Ivy - MIT (4.)czy Stanford(3.)) grają w wyższej "lidze" niż Brown czy Dartmouth, które "są w Ivy" - jak to sobie sprawdziłem w wikipedii. Jesli do II ligi wpiszesz tylko "najlepsze stanowe" to trzecia liga staje się "wszystkim co poniżej" - a w USA jednak uczelni róznego sortu od metra i ciut ciut.

                  > Oczywiście, że coś w tym jest. Mam mnóstwo kursów - nie mam czasu na uprawianie
                  > nauki. Proste jak konstrukcja cepa, nie ma o czym dyskutować.

                  Dyskutowac jest co - u mnie od paru lat mówi się o wyrabianiu pensum za pomocą badań naukowych - na raze tylko sie mówi niestety. Ale to rozmowa na inny wątek.


                  > Poczytaj sobie tutaj, jeśli wytrzymasz nerwowo:

                  Etam, ja to wytrzymam nerwowo, ale "Pani Basia" co powie, jak się dowie, ze w USA uniwersytety, które NAWET :) nie łapią sie do rankingu szanghajskiego* maja biblioteki po 100 mln USD? :)

                  pzdr
                  horny


                  * bo nie taka rola teaching univ
                  • flamengista Pani Basia 16.09.10, 23:40
                    siadłaby z wrażenia, gdyby do niej dotarło że ten jeden teaching university rocznie zgarnia dotacje na rozwój (nie na utrzymanie - na rozwój, głównie infrastruktury) większą, niż planowane dotacje dla wszystkich KNOWów w Polsce.

                    Dla mnie sprawa jest prosta - ta reforma nic nie da, bo nie ma pieniędzy. Można było zrobić to samo i zwiększyć nakłady o 50% - wtedy też można pomyśleć o rozliczaniu uczelni z rezultatów i marzyć o miejscu w pierwszej setce.

                    A tak, to na jednej setce się nie skończy. Za 5 lat widząc efekty swojej reformy Pani Minister gotowa sama wypić całą połówkę. Ze zgryzoty.
                    • h_hornblower Re: Pani Basia 16.09.10, 23:53
                      flamengista napisał:

                      > siadłaby z wrażenia, gdyby do niej dotarło że ten jeden teaching university roc
                      > znie zgarnia dotacje na rozwój (nie na utrzymanie - na rozwój, głównie infrastr
                      > uktury) większą, niż planowane dotacje dla wszystkich KNOWów w Polsce.

                      No, ale dotacje dla KNOWów są śmieszne.

                      > Dla mnie sprawa jest prosta - ta reforma nic nie da, bo nie ma pieniędzy.

                      Są. Tylko w durny sposób je wydajmy. Zobacz na co idą środki unijne. Nie ma zadnej strategii ich wydawania, żadnego planu.

                      Można
                      > było zrobić to samo i zwiększyć nakłady o 50% - wtedy też można pomyśleć o roz
                      > liczaniu uczelni z rezultatów i marzyć o miejscu w pierwszej setce.

                      Na pierwsza setkę to wystarczy to co ma iść na KNOWY. Tylko te kasę trzeba inaczej wydać. Trzeba zrobić tak - połączyć WSZYSTKIE uczelnie wyższe w Polsce w jeden uniwersytet. I na tym uniwersytecie za kasę na KNOWy zatrudnić 3 noblistów i 2 fieldsów. To powinno dac pierwszą setkę dla takiego superuniwersytetu - jeżeli tylko o to chodzi... Wiem, że to nie smieszne, ale jak słucham tego pieprzenia Kudryckiej, że już za 5 lat w pierwszej setce panie tego...

                      pzdr
                      horny
                      • flamengista po co kasa z Knowów? 17.09.10, 01:25
                        Niech UJ zatrudni na pełny etat Wałęsę i Szymborską. Oczywiście tylko po to, żeby figurowali w zasobie kadrowym. Myślę, że się zgodzą a miejsce w pierwszej setce murowane.

                        Co do środków unijnych - strategii nie ma, ale środki i tak zaraz się skończą. Tu nie chodzi o rzucenie kasy na 2-3 lata. Tu chodzi o trwałe zwiększenie nakładów na przynajmniej 10 lat.

                        Powtarzam: bez pieniędzy nawet te sensowne zmiany proponowane w ustawie (bo i takie są) nie przyniosą żadnych pozytywnych efektów.

                        Ja muszę mieć zachętę, żeby przez następne 2 lata pracować nad badaniami, które mogą (mogą, ale nie muszą) przynieść 1, może dwa artykuły w zagranicznym, dobrym journalu. Muszę mieć do tego warunki - czas i finanse. Ja nie oczekuję cudów - chciałbym wyrabiać góra 300 godzin rocznie, mieć tylko jedną grupę seminaryjną i realne szanse na pozyskanie grantu, jeśli napiszę dobry projekt. Czy to aż tak dużo?
                        • sendivigius Re: po co kasa z Knowów? 17.09.10, 02:58
                          flamengista napisał:

                          Muszę mieć do tego warunki - czas i finanse. .... Czy to aż
                          > tak dużo?


                          Nic nie musisz. KFC czeka.
                          • flamengista KFC? 17.09.10, 16:10
                            Miejsce w radzie nadzorczej KFC mnie nie interesuje. Wolę Burger Kinga:)
                        • pfg Re: po co kasa z Knowów? 17.09.10, 08:54
                          flamengista napisał:

                          > Niech UJ zatrudni na pełny etat Wałęsę i Szymborską. Oczywiście tylko po to, że
                          > by figurowali w zasobie kadrowym. Myślę, że się zgodzą a miejsce w pierwszej se
                          > tce murowane.

                          Ja już to dawno proponowałem (z tym, że Wałęsę wysyłałem na UW)! UJ nawet podjął swego czasu jakieś niemrawe ruchy w stronę Szymborskiej, ale ona nie była zainteresowana (typ charakteru plus wiek), więc UJ szybciutko odpuścił. Natomiast zatrudnienie Wałęsy jako profesora nauk politycznych na UW (można dodać wyjątek w ustawie, typu: na uczelniach wojskowych profesorem może zostać generał, na morskich osoba z najwyższym stopniem morskim, dodajemy: na pozostałych laureat Nagrody Nobla) byłoby realistyczne. Przypuszczam, że nawet sporo ludzi by jeździło na jego seminarium, bo to szpan wpisać sobie coś takiego co CV :-) No, ale to jest nierealistyczne z powodów politycznych.

                          Zatrudnienie Wałęsy natychmiast przerzuciłoby UW do trzeciej setki, ale wyżej - nie.
                          • h_hornblower niestety nie :) 17.09.10, 11:26
                            pfg napisał:

                            > Zatrudnienie Wałęsy natychmiast przerzuciłoby UW do trzeciej setki, ale wyżej -
                            > nie.

                            Nic by to nie dało, bo w ARWU w kategorii STAFF brany jest pod uwagę jedynie "the total number of the staff of an institution winning Nobel Prizes in Physics, Chemistry, Medicine and Economics and Fields Medal in Mathematics." Ale głębsze :) wczytanie się w metodykę (zwana oczywiście metodologią) ujawnia, że i mój pomysł nic by nie dał: "Staff is defined as those who work at an institution at the time of winning the prize."

                            Gdyby jednak Szymborska zrobiła magistra na UJ to mogłaby być wykorzystana w kategorii ALUMNI: "The total number of the alumni of an institution winning Nobel Prizes and Fields Medals. Alumni are defined as those who obtain bachelor, Master's or doctoral degrees from the institution". Niestety nie ukonczyła studiów... (może dałoby sie to jeszcze naprawić - Kudrycka wydałaby edykt). Miłosz studiował na Batorym w Wilnie. Maria Curie-Skłodowska na Sorbonie.

                            pzdr
                            horny
                            • popisuarka Walesa studiowal na uniwersytecie... 18.09.10, 18:26
                              ... zycia. Jak tow. Wieslaw.
                              h_hornblower napisał: Miłosz studiował na Batorym w Wilnie. Maria Curie-Skłodowska na Sorbonie.
                          • sendivigius Re: po co kasa z Knowów? 17.09.10, 15:02
                            pfg napisał:

                            > flamengista napisał:
                            >
                            > > Niech UJ zatrudni na pełny etat Wałęsę i Szymborską. Oczywiście tylko po
                            > to, że
                            > > by figurowali w zasobie kadrowym. Myślę, że się zgodzą a miejsce w pierws
                            > zej se
                            > > tce murowane.
                            >
                            > Ja już to dawno proponowałem (z tym, że Wałęsę wysyłałem na UW)! UJ nawet podją
                            > ł swego czasu jakieś niemrawe ruchy w stronę Szymborskiej, ale ona nie była zai
                            > nteresowana (typ charakteru plus wiek), więc UJ szybciutko odpuścił. Natomiast
                            > zatrudnienie Wałęsy jako profesora nauk politycznych na UW....


                            Prosze was, naprawde dosc juz "polish jokes".
                    • sendivigius Re: Pani Basia 17.09.10, 00:14
                      Fla,

                      Nic lepiej Naszej Basi Kochanej nie wysylaj bo wydaje sie ze w Polsce nadchodza czasy nowych faraonow i pani Basia zamiast siasc z wrazenia to wybuduje biblioteke wielkosci Palacu Kultury za 5 mld (na kredyt oczywiscie).

                      A teraz Fla, dla ciebie specjalnie bez ironii i sarkazmu.

                      Reforma nic nie da albo da, albo jedno i drugie, bo efekt mnozenia przez 0 jest zawsze taki sam.

                      Pieniadze na badania naukowe nalezy przeznaczyc gdy spelnione sa oba nastepujace warunki:

                      1. Zbadane ma byc to czego nie wiadomo. I tu uwaga: nie wiadomo nigdzie na swiecie a nie tylko nie wiadomo w Polsce. Taniej jest kupic czasopismo (Atlas) niz odkrywac na nowo Ameryke.

                      2. Badanie musi byc naukowe. Opracowania dziennikarskie, publicystyczne, ksiegowo-techniczne, poetyckie czy inne sie nie kwalifikuja. Nie kwalifikuja sie tez jako naukowe inne rutynowe badania nawet gdy podchodza pod R&D, stwiedzenie czy BOlek to Lolek czy kto inny i tym podobne. Mowiac inaczej badania naukowe nie dotycza spraw trywialnych.

                      Jakby przesiac przez powyzsze sito warunkow to co sie dzieje w POlsce to zostaloby bardzo, bardzo niewiele. I tlumaczenie ze gdzie indziej wyrzuca sie tez pieniadze na bzdety mnie jako podatnika nie przekonuje i nie przekona.
                      • chilly Re: Pani Basia 17.09.10, 14:27
                        Jest tylko taki drobiazg: robienie tych "bzdetów" zapewnia jednak kontakt z nauką, dzięki czemu dydaktyka może być na lepszym poziomie.
                        • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 15:51
                          To nielogiczne, prędzej dydaktyka zaczyna schodzić w tematykę bzdetów (bzdetotyka?)
                          • chilly Re: Pani Basia 17.09.10, 18:04
                            Zdaje się, niewyspany, że jesteś pedagogiem. Ale dam przykład z innej działki. Czy nie sądzisz, że wykłady z fizyki plazmy czy chemii bioorganicznej będą na wyższym poziomie, jeśli wykładowca akurat prowadzi w tej dziedzinie badania (a może i publikuje)?
                            Na pedagogikach (prawda, że nie tylko) faktycznie spotyka się "omnibusy", którzy mogą poprowadzić dowolne zajęcia. Tyle, że zwykle jest to streszczanie książek (książki). Czy to aby dobrze?
                            • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 20:21
                              Chilly, jeśli rzeczywiście widzisz korelację między prowadzeniem badań a jakością dydaktyki to fajnie, ja niestety nie. Ja widzę korelację jakości dydaktyki z trudnym do zdefiniowania talentem dydaktycznym, choć w uproszczeniu mogę powiedzieć że mogę za coś takiego uznać umiejętność przekazania wiedzy. I nie, nie uważam żeby prowadzenie badań miało tu jakieś konsekwencje: z reguły ze studentem pracujesz na innym, bardziej ogólnym poziomie. Do tego wystarczy zwykła aktywność belfra, czyli tzw bycie na czasie, przekazywanie wiedzy możliwie pełnej, ale też i zgodnie z zasadami dydaktycznymi (poglądowości, przystępności, systematyczności itd) . Ty utożsamiasz to z prowadzeniem zajęć (bo piszesz: wykładowca), ok, ale dla studentów st. I stopnia? Człowieku, ci studenci zaczną stukać się w czerep, bo nic nie zrozumieją!

                              Zresztą ja mam inną teorię: ludzie którzy są tip-top niekoniecznie są dobrymi dydaktykami. Dydaktyka ma to do nauki, ze jest jedną wielką zawracajdupą w drodze do tekstów, grantów i nobla or so. I mam wrażenie że jest to tak samo wiarygodna teoria jak Twoja.
                              • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 20:43
                                chyba jednak tak nie jest... czym innym jest wiedza, którą ma się ze swoich badań, aktualną, przegryzioną, a czym innym posługiwanie się podręcznikiem, który ktoś napisał, zazwyczaj dawno temu...
                                • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 20:52
                                  OK, a jeśli napisało się podręcznik całkiem niedawno?
                                  • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 21:08
                                    podręcznik napisał badacz i wtedy jest ok... inaczej to on jest przepisany z wielu innych, poza tym, żeby nauczać nie wystarczy znać jeden podręcznik...

                                    poza tym oczywiście, jak pisał Dala, są wielcy badacze, którzy są marnymi dydaktykami
                                    • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 21:14
                                      OK adepcie, ale teraz jedziesz w całości po stereotypie: jak nie prowadzi badań to czyta podręcznik (co jeszcze żółte kartki ma). No a ja tego nie kupuję.
                                      • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 21:24
                                        ok, ma internet i kolegów, którzy mu opowiedzą (może koleżanki), poza tym - pozostaje chyba tylko iluminacja, by bez badań mógł się znać...
                              • dala.tata Re: Pani Basia 17.09.10, 20:47
                                to ja powiem tak: widzialem niejednokrtonie badacza, ktory byl slabym dydaktykiem. nie widzialem jeszcze niebadacza, ktory by byl dobrym dydaktykiem. co nie znaczy ze takich nie ma pewnie, jednak mnie sie nie udalo na tkaiego napotkac.
                                • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 20:56
                                  Dala, ale jakby nie patrzeć, ilu dydaktyków (naukowców) ma te szczęście wykładać to, czym się ściśle zajmuje? Mam mało danych, więc sorry, ale u nas w PL to jest zasadniczo creme de la creme zarezerwowane dla belwederów, zwykli adiunkci to muszą to, co im zostanie dane. Pogadaj z jakimś młodym adiunktem. Może na zachodzie jest inaczej, kto wie.
                                  • dala.tata Re: Pani Basia 17.09.10, 21:04
                                    akceptuje, jednak zakladam ze nie mowimy o socjologu wykladajacym o kwarkach. mysle ze 'badaczstwo' pomaga, nawet jesli wykladasz zagadnienia pokrewne. tak mi sie wydaje.
                                    • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 21:16
                                      Dobra, skoro wy z adeptem jedziecie po mnie równo, to ja zadam pytanie sakramenckie: taki dajmy na to Sztompka bada wszystko, wszędzie i wszystkich? (chętnie napisałbym o Giddensie, ale niestety nie czytałem).
                                      • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 21:26
                                        ale ja w ogóle po tobie nie jadę, a co dopiero równo?

                                        odpowiem pytaniem - a taki Sztompka wykłada wszystko, wszędzie i wszystkim?
                                        • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 21:34
                                          Nie mam pojęcia co wykłada Sztompka, ale wątpię by prowadził badania w każdym temacie, w którym opublikował książkę. Wręcz słyszałem od socjologów, że pisze tak sobie, byle by było. A w jednej książce, którą czytałem, napisał wprost - się spełnił, bo napisał pierwszy. Nie najlepiej, ale pierwszy. Oczywiście, jeśli ma się przedmiot, z którego prowadzi badania, w dodatku posiada umiejętność przekazywania treści - to jest sytuacja optymalna. Ale to żaden standard (ok, imho, bo chyba nie ma danych nt. ilu adiunktów prowadzi zajęcia związane ze swoimi badaniami).
                                          • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 21:41
                                            ale ta historia nie ma nic do sprawy, o której mówiliśmy
                                            • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 21:49
                                              No, nie wiem. Ta historia zaczęła się od tego, co napisał chilly: "Czy nie sądzisz, że wykłady [...] będą na wyższym poziomie, jeśli wykładowca akurat prowadzi w tej dziedzinie badania (a może i publikuje)?". No i ja uważam, że nie. Choć z dala bym się mógł zgodzić, że pomaga, choć nie wiem, czy absolutnie, czy z pewnością, czy potencjalnie, czy jeszcze jakoś tam.
                                              • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 21:56
                                                no to może zgodzisz się, że nie będą na niższym, co zresztą wyjdzie na jedno... ;-) poza tym, jakoś tak bezapelacyjnie przyjmujesz, że ten, kto nie bada, to od razu świetny dydaktyk i zapewne każdy niebadający taki jest... co nijak się ma do rzeczywistości i większa szansa jest, że statystycznie więcej kiepskich dydaktyków będzie po stronie niebadających niż odwrotnie... amen
                                                • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 22:10
                                                  Adept, to nie tak. Chodzi mi o to, że prowadzenie badań jest dla mnie wyznacznikiem aktywności. Bardzo fajna to rzecz, zapewne daje wymierne profity. Ja po prostu mam duży problem z przyjęciem założenia, że robi badania = dobry dydaktyk (a nawet lepszy dydaktyk). I problem w tym, że niekoniecznie też nie będą na niższym.

                                                  >i większa szansa jest, że statystycznie więcej kiepskich dydaktyków
                                                  > będzie po stronie niebadających niż odwrotnie... amen

                                                  nie tak szybko, bym się zgodził, gdybyś pisał o zaangażowaniu w robotę (polskie warunki rzecz jasna), ale dla mnie dobra dydaktyka to coś więcej niż powiedzieć na sali, że w najnowszym 'Nature' Smith bredzi, bo ja uważam inaczej (wyszly mi inne wyniki, cokolwiek).
                                                  • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 22:21
                                                    kręcisz ;-)

                                                    wyjściowa teza była taka, że dydaktyka bez solidnych badań to w 90 % lipa (poza jakimiś tam wstępami do wstępów), wprowadzasz nierelewantne czynniki - zaangażowanie etc., tu chodzi o to, czy ktoś ma coś do powiedzenia (i zazwyczaj z wielu perspektyw) czy duka, co napisał ktoś inny...
                                                  • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 22:30
                                                    Ty też ;)

                                                    Ja nie wiem, czy dydaktyka bez solidnych badań to lipa w 90, 50 czy tylko 4,25%. I o to chodzi ;)
                                                  • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 22:47
                                                    ja? nie..., ok, w takim razie mówię ze swojego doświadczenia, poza jednym przypadkiem, który spotkałem "świetni dydaktycy" nieskażeni badaniami niewiele mieli do zaoferowania...
                                                  • niewyspany77 Re: Pani Basia 17.09.10, 22:59
                                                    Mówimy o indywidualnym doświadczeniu? No ok, ja nie spotkałem ani tych, ani tych, to co, mam założyć że fifty-fifty?
                                                  • adept44_ltd Re: Pani Basia 17.09.10, 23:04
                                                    nie wiem... ;-)
                                      • dala.tata Re: Pani Basia 17.09.10, 21:37
                                        nie, nawet Sztompka nie bada wszystkiego. dlatego mowie: badanie pomaga nauczac rowniez w wykladaniu zagadnien pokrewnych.

                                        rzecz jasna czym innym sa wyklady ze wstepu do socjologii, ale i tu, jak podejrzewam, Sztomka bedzie mowic co innego niz ow Giddens, czy wreszcie Goffman (ktory juz nie moze mowic). wlasnie dlateog ze badali inne rzeczy i inaczej patrza na socjologie.
                                        • chilly Re: Pani Basia 18.09.10, 11:12
                                          To się porobiło! Z mojej drobnej uwagi taka dyskusja. mamy piękny sobotni ranek, chciałbym więc wszystkim przyznać po trosze racje, ale "się nie da".
                                          Oczywiście, że tzw. talent dydaktyczny to coś, co nie każdy ma, choćby był i wybitnym naukowcem. Często zresztą dlatego m.in. jest wybitny, że nie zawracał sobie za bardzo głowy dydaktyką. Tyle, że są dziedziny bardziej i mnie "naukowe". Są też różne poziomy zajęć. Wyobrażam więc sobie, że zajęcia z matematyki dla studentów I roku najlepiej na danej uczelni prowadzi od lat akurat starszy wykładowca, który za to nigdy nie prowadził żadnych badań. No, ale ma tę iskrę Bożą, która określamy jako "talent dydaktyczny". Trudno mi jednak sobie wyobrazić, że podobnie będzie z wykładem monograficznym np. o fullerenach.
                                          W przypadku nauk społecznych im humanistycznych sprawa jest jeszcze trudniejsza. Tu często za dobrego dydaktyka uchodzi ktoś, kto jest po prostu "wygadany" (no dobrze, elokwentny). A jeśli do tego jest takim choćby niewielkim erudytą, to sukces dydaktyczny pewny. Tylko - co to jest ten sukces dydaktyczny. Też będzie różnie określany w różnych dziedzinach. Ale jeśli przyjąć, że będzie to tylko końcowy wynik nauczania, to trzeba stwierdzić, że na polskich uczelniach nikt go nie mierzy. Przepraszam, mierzy sam dydaktyk, przy użyciu stworzonych przez siebie samego narzędzi i kryteriów oceniania :)
                                          Z pedagogiką mam największy kłopot. To rozdział sam w sobie. Sami pedagodzy dyskutują, czy to nauka czy nie, a może "nauka w stanie tworzenia". Praktyka na pewno "naukowa" nie jest. Feudalizm - jak mało gdzie na uczelniach. Wykorzystywanie "niesamodzielnych", przydzielanie im dowolnych, co roku innych zajęć, w ilościach cztero- lub pięciokrotnie przekraczających pensum (z czym zresztą się godzą, no bo "żyć też trzeba"). Dorobek naukowy - coś, co może zaszkodzić pracownikowi w gronie kolegów. No i ta praktyka, jakże odległa od tego, co się wykłada (przypomnę przykład już podawany - profesora pedagogiki, dziekana i członka PAN, który część młodzieży definiuje jako bodajże "meneli", a może inaczej, ale podobnie, którymi nie warto się zajmować). Tu chyba żadna reforma nie wypali. Zwłaszcza, że są to studia, na które wciąż przyjmuję się mnóstwo kandydatów, co ratuje finansowo uczelnie.
        • flamengista dodam jeszcze 16.09.10, 17:56
          że te 100 mln $ daje im państwo, w zasadzie - władze stanowe.

          Natomiast sponsorzy prywatni ustawiają się w kolejce, by ufundować nowy stadion do futbolu amerykańskiego. Obecny biedactwa mają na raptem kilkanaście tysięcy widzów, a niektórzy studenci muszą nawet stać na meczach (skandal!).

          Za kasę prywatną ufundowano również poprzednią bibliotekę. Jak na ironię, za kasę koncernu Amway, tak popularnego w Polsce;)
    • niewyspany77 Re: Myslenie zyczeniowe Pani Basi 17.09.10, 15:52
      Pani Basia może sobie chcieć, ba, pani Basia może nawet dać, problem w tym, że niezależnie od ilości kasy, pewni ludzie nie chcą nic robić. Takie mam smutne wnioski po obserwacji ludzi z mojej specjalności. Gadanie o nauce i finansach to jedno, ale tak naprawdę chodzi o to żeby zarabiać jak najwięcej i jak najmniej się narobić. Wtedy będą "warunki", nawet "godne"!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka