Dodaj do ulubionych

"Niezrealizowanie przedmiotu"

15.09.10, 22:47
Dzisiaj pewien profesor odmówił przeegzaminowania mnie, powołując się na tytułowy argument.
Przedmiot realizowany w trybie wykładowym, nie ma zaliczenia ani sprawdzanej frekwencji. Po prostu wykład + egzamin.
Czy ktoś rozumie, o co tu chodzi?

Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 22:55
      a chodzilas na wyklady?
      • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:02
        A co to ma do rzeczy?
        • dala.tata Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:07
          nie chodzilas nie? to moze zaczniesz?
        • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:08
          Wyjeżdżam na stypendium za granicę i profesor kazał mi przyjść po powrocie, tylko jak wtedy "zrealizuję" powtarzany przedmiot, będąc za granicą? Paragraf 22

          Czy naprawdę są profesorowie, którzy uznają tylko sokratejski model wiedzy?
          Typ antypatyczny, swoją drogą.

          Nie zamierzam płacić za powtarzanie przedmiotu. Uważam, że skoro profesor zarzuca mi "niezrealizowanie przedmiotu", na nim spoczywa ciężar dowodu. Skoro nie było listy obecności ani żadnej formy zaliczenia, mógł mnie przeegzaminować, by w ten sposób sprawdzić, czy "zrealizowałam przedmiot". Buc.
          • dala.tata Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:15
            no to juz zdiagnzowalas sytuacje. milego stypendium.
          • adept44_ltd Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:21
            "sokratejski model wiedzy", no jeśli uznaje taki model, to rzeczywiście buc...
            • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:25
              Tego nie powiedział (explicite), ja dopytałam, bo już nie wytrzymałam...

              Jak uargumentować podanie o zwolnienie z opłaty za powtarzanie przedmiotu? W związku z wyjazdem z kasą u mnie krucho...
              • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:28
                I w ogóle profesor spytał wprost skąd mam wykłady (sic!). Spotkaliście się z czymś takim kiedykolwiek? Fakt, wybitnie mnie nie kojarzył, ale żeby być aż tak dociekliwym...
                • adept44_ltd Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:32
                  w życiu się z czymś takim nie spotkałem, antypatyczny typ...
                • sosjolozka Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:36
                  to może sprawdź czy wykład był obowiązkowy czy nie? na różnych uczelniach i kierunkach jest różnie. jak był to możesz mieć pretensje do układających program studiów jak nie to nie ma prawa się czepiać.
                  • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:43
                    Wykład nie był obowiązkowy. Poza tym, odbywał się w piątek o godzinie 14.00 (studia zaoczne). Niektórzy wtedy pracują i mogą przyjść dopiero na kolejny wykład i może raz czy dwa minąć się z profesorem w drzwiach...Dodatkowo mają widoczną niepełnosprawność, co sprawia, że rzucają się w oczy i tu jest chyba pies pogrzebany...
                    • sosjolozka Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:50
                      nie mam pojęcia, czy na twoich studiach wykłady są obowiązkowe. u mnie większość nie była i wykładowcy nie przykładali najmniejszej wagi to tego, czy ktos chodził. pogadaj z profem i z kierownikiem studiów.
                      • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:53
                        Studiuję na UJ. Wykłady nie są tu obowiązkowe, aczkolwiek zawsze są odchylenia od powszechnie podzielanych norm.
                        Frekwencja jest zawsze egzekwowana na konwersatoriach i ćwiczeniach, ale to był WYKŁAD (jeszcze sprawdziłam w karcie).
                        • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 00:23
                          Może profesor poinformował słuchaczy na pierwszym wykładzie, że wymaga na nim obecności? ;-)

                          A to stypendium to erasmus jakiś?
                          • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 00:36
                            Eeee, to wtedy nie zdałoby 3/4 roku:)

                            Pech polega na tym, że w 'należytym' terminie egzamin był pisemny i miał postać głupawego testu, ale wtedy nie mogłam do niego podejść z powodu pewnych administracyjnych zawirowań, z których UJ słynie:) Teraz chciałam zdawać ustnie, a tu klops. Ale to specyficzny profesor:)
                            • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 00:49
                              Ach, no tak. Specyficzny profesor nie chce cię przeegzaminować ustnie, cobyś nie musiała płacić za warunek z tego przedmiotu, bo nie chodziłaś na wykłady i nie przystąpiłaś do ezgaminu w terminie. Co za wredota.
                              • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 01:10
                                Skoro mam przywrócenie terminu i mam prawo zdawać ten egzamin w sesji letniej, gdzie widzisz nadużycie?
                                • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 01:23
                                  Nie rozumiem, co to jest przywrócenie terminu, i dlaczego uprzednio ci go odwrócono.
                                  Jeśli w dziekanacie ci mówią, że możesz zdawać egzamin, a profesor ci mówi, że nie możesz, to znaczy, że istnieje nieporozumienie na linii wykładowca-dziekanat. Być może wystarczy do rzeczonego dziekanatu się udać, sprawę wyłożyć i wyjaśnić. Może wykładowca nie wie, że masz prawo do zdawania tego egzaminu, mimo że nie pojawiłaś się na żadnym wykładzie ani na egzaminie.
                                  • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 01:49
                                    Przywrócenie terminu to uzyskanie prawa do zdawania egzaminu, do którego nie przystąpiło się w wyznaczonym terminie z uzasadnionego powodu.
                                    Gdybym nie miała stosownych 'glejtów', nawet bym się tam nie pojawiła, to oczywiste.
                                    Już zastanawiam się, co zrobię po powrocie ze stypendium, bo przecież znowu "nie zrealizuję przedmiotu". Ok, ta dyskusja jest bez sensu. Tu nie chodzi o słuszność, tylko o władzę.
                                  • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 03:08
                                    > Nie rozumiem, co to jest przywrócenie terminu, i dlaczego uprzednio ci go odwrócono.

                                    Dobrze wiesz, że w tym przypadku terminem przeciwstawnym jest 'utrata terminu', nie musisz się wyzłośliwiać.
                                    • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 12:09

                                      > Dobrze wiesz, że w tym przypadku terminem przeciwstawnym jest 'utrata terminu',
                                      > nie musisz się wyzłośliwiać.

                                      To był przecież tylko drobny żarcik, a poza tym całkowicie serio zapewniam cię, że nie miałam pojęcia, jaki termin się w takim przypadku stosuje.
                        • pfg Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 07:44
                          niezrealizowana napisała:

                          > Studiuję na UJ. Wykłady nie są tu obowiązkowe

                          Nieprawda. Na UJ nie ma zasady, iż wykłady są nieobowiązkowe. Wykłady *zazwyczaj* są nieobowiązkowe, ale jedyną regulacją obowiązującą w tej sprawie jest to, iż wykładowca na początku semestru zobowiązany jest podać zasady zaliczenia przedmiotu. Wśród tych zasad może znaleźć się obowiązek uczestniczenia w wykładach, co w wypadku wykładów bez ćwiczeń bywa praktykowane.

                          Żeby być posłusznym radom wielebnego brata Wilhelma, napiszę od razu tutaj, że przywrócenie terminu de facto oznacza usprawiedliwienie nieobecności na egzaminie, w związku z czym studentowi to podejście do egzaminu nie przepada. Nie ma z tym problemu, jeżeli student ma przywrócony pierwszy termin i przystępuje do egzaminu w terminie poprawkowym, który dla tego studenta jest traktowany jak pierwszy. Jeżeli natomiast student miałby przystąpić do egzaminu poza wyznaczonym terminem poprawkowym, lub jeżeli przywracany jest termin poprawkowy, praktyka uczy, iż w wyznaczenie takiego terminu powinien być zaangażowany dziekanat.
                          • tocqueville Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 07:53
                            Nieprawda. Na UJ nie ma zasady, iż wykłady są nieobowiązkowe.

                            tak właśnie, de facto nigdzie nie ma zasady nieobowiązkowych wykładów - wykładowca przecież musi wstawić ZAL - na podstawie jakichś kryteriów - ma pełne prawo wprowadzić zasadę uczęszczania na wykłady
                            • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 12:13

                              > tak właśnie, de facto nigdzie nie ma zasady nieobowiązkowych wykładów - wykłado
                              > wca przecież musi wstawić ZAL - na podstawie jakichś kryteriów - ma pełne prawo
                              > wprowadzić zasadę uczęszczania na wykłady

                              Dla mnie to w ogóle jest jakaś abstrakcja, o czym tutaj w tym wątku rozprawiacie. Jak można w ogóle dostać "zal" za coś, czego się nie zrobiło? Czy naprawdę aż tyle zmieniło się od czasów, kiedy ja studiowałam, a może to historia na UW taka nieżyciowa jest? U mnie na studiach wymagano obecności na wykładach. Bez obecności nie było "zal" i tyle.
                              • adept44_ltd Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 12:33
                                niestety, tyle się zmieniło... co więcej, bywa i tak, że trzeba wystawić ocenę po samym wykładzie, bez egzminu
                              • chilly Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 13:28
                                A jak sprawdzano te obecność? Wykładowca odczytywał przez 20 minut listę? Czy może puszczał w obieg kartkę - ale jak zapobiegał wpisywaniu nieobecnych? A może po wykładzie stał przy drzwiach i odhaczał obecnych? Słyszałem tez o wersji "foto" - obowiązkowo z filarem w sali wykładowej, za którym akurat siedzieli wszyscy nieobecni.
                                Czy nie sadzisz eeelu, że to żenujące?
                                • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 13:42
                                  Obecność sprawdzano puszczając w obieg listę. Jasne, że zdarzało się każdemu opuścić jeden czy dwa wykłady i poprosić kolegę czy koleżankę o wpisanie na listę. Ale nadużywać tego się nie dało, bo wykłady zazwyczaj nie były na sto osób, tylko na dwadzieścia. Nigdy mi nie przyszło do głowy, że miałoby być w tym coś żenującego.
                                  • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 13:50
                                    Co jeszcze mi przyszło do głowy, że na historii może być inne, to nie tylko liczba studentów przypadających na wykład, ale też oferta wykładów, jakie się ma do wyboru. W znaczącej większości są to wykłady monograficzne i ma się ich wiele do wyboru, więc każdy student teoretycznie jest w stanie wybrać sobie takie wykłady, jakie go interesują. Nadmierne ich opuszczanie było źle postrzegane - wcale nie tak bardzo przez wykładowców, którym to zapewne zwisało (jest, to jest, nie ma, to nie ma, widocznie nie chce zaliczenia) - tylko w środowisku samych studentów, bo skoro miało się możliwość wybrać coś dla siebie interesującego, to z jakiej paki to opuszczać?

                                    Mieliśmy też możliwość korzystać z oferty innych instytutów i wydziałów, więc chodziliśmy polować na różne smaczki jak historia średniowiecznej kartografii czy kultura islamu w wykonaniu Daneckiego - wręcz szkoda było takie rzeczy opuszczać ;-)
                                    • chilly Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 14:56
                                      Na wykładzie dla 20 osób nie muszę sprawdzać listy - po prostu widzę kto jest, a kogo nie ma. A jak dużo "nie ma", to albo wykład zbędny, albo ze mnie wykładowca kiepski.
                                      Ale skoro byliście tak zainteresowani wykładami, to po co było sprawdzać listę? I dlatego żenujące jest sprawdzanie obecności, traktowanie studentów jak dzieci (choć, faktycznie, są nimi).
                                      No i nie odpowiedziałaś, co robić, gdy na roku jest np. 180 osób. Ani wyczytywanie nazwisk (sprawdź, ile to potrwa), ani puszczanie listy nic nie dadzą. Jak sprawdzisz, czy nikogo nie dopisano albo że ktoś nie powiedział dwukrotnie 'obecny"?
                                      • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 15:01
                                        > No i nie odpowiedziałaś, co robić, gdy na roku jest np. 180 osób. Ani wyczytywa
                                        > nie nazwisk (sprawdź, ile to potrwa), ani puszczanie listy nic nie dadzą. Jak s
                                        > prawdzisz, czy nikogo nie dopisano albo że ktoś nie powiedział dwukrotnie 'obec
                                        > ny"?

                                        Nie organizować wykładów na 180 osób.
                                        • carnivore69 Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 17:41
                                          Owa recepta moze natomiast wywolac inne niepozadane konsekwencje, m.in., logistyczne.

                                          Pzdr.
                                        • chilly Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 19:10
                                          Ależ eeelu, w latach 90. na niektórych kierunkach wynajmowano sale kinowe na wykłady, a i to nie dla wszystkich starczyło miejsca. Zresztą "normalna" aula mieści ponad setkę osób i do tego dostosuje się liczebność grupy wykładowej. Co by nie przepłacać wykładowcom.
                                          Dla mnie wykład dla 100+ osób nie jest problemem. Jest nim fakt, że to, na co w latach 80. przeznaczone było 90 godzin wykładu, na początku lat 90. musiało się pomieścić w 60 h, a pod koniec XX w. - już w 30 h. Ostatnio zaś jest tego wykładu 15 godzin, no a potem egzamin dla tych 100+ osób.
                                          Ale cieszę się, że na twojej uczelni jest tak dobrze.
                                          • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 21:02

                                            > Ale cieszę się, że na twojej uczelni jest tak dobrze.

                                            Ja też :-) dzięki temu mam z niej miłe wspomnienia, coś tam z niej wyniosłam, i niezmiennie będę ją stawiać za wzór :-)
                                          • ford.ka Przebijam! 16.09.10, 22:09
                                            No to ja przebiję! Uczę dzisiaj przedmiotu, na który mam 30h (oficjalnie konwersatoria, ale dla oszczędności z całym rokiem ok. 80 osób), a który w moim programie studiów miał 150h wykładów i 150h ćwiczeń czyliw sumie 300h. I było to na początku lat 90. a nie we wczesnym średniowieczu ;)
                    • dala.tata Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 15.09.10, 23:58
                      w ogole zajecia w piatek to juz jest skandal!
                      • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 00:05
                        Ty tak serio czy ironizujesz?;)

                        Pomózcie z tym podaniem, pliss:)

                        • gwiazdeczka-7 Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 00:49
                          Profesor prawodopodobnie dwa razy zlamał regulamin studiów: wymaga obecości na nieobowiązkowym wykładzie i porwadzil ten wykład w czasie , gdy nie mogą (?) odbywac się zajęcia dla zaocznych. Weź do reki regulamin studiow i jesli uda ci się potweirdzić że go złamał, śmiało pisz odowołanie do dziekana - wtedy on on bedzie miał probem a nie ty.
                          • tocqueville Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 07:41

                            Profesor prawodopodobnie dwa razy zlamał regulamin studiów: wymaga obecości na nieobowiązkowym wykładzie


                            padłem ze śmeichu - dobry zart
                            a jeszcze z tym, że profesor wymagając obecności bedzie miał kłopoty, tak podadzą go do komisji dyscyplinarnej :)
                            • gwiazdeczka-7 Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 17:24
                              Pozostaje mi tylko wspołczuć, bo jak widzę przy okzaji stuknąles się w głowke.

                              Przestrzganie regulaminu obowiązuje obie strony , nie tylko studentow. przyktro mi że przez tyle lat pracy na uczleni, nikt ci tego nie uświadomil.
                              • tocqueville Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 20:18
                                dawaj więcej dowcipów gwiazdo, dawaj
                                • gwiazdeczka-7 Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 21:52
                                  Żebys sobie krzywdę zrorbil?

                                  Nie wspiearam masochistow.Z litości dla cebie chowam się za za chmurke.
                      • pfg Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 07:30
                        dala.tata napisał:

                        > w ogole zajecia w piatek to juz jest skandal!

                        Na studiach niestacjonarnych - w istocie.
                        • tocqueville Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 07:42
                          > > w ogole zajecia w piatek to juz jest skandal!
                          >
                          > Na studiach niestacjonarnych - w istocie

                          uzasadnij - kto powiedział że niestacjonarne = studia w weekend?
    • pfg Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 07:21
      *Jedynym* właściwym miejscem do zadawania tego pytania jest twój dziekanat. *Jedyną* osobą, u której możesz interweniować, jest twój dziekan.

      Z dalszej dyskusji wnoszę, że na wykłady nie chodziłaś, więc profesor postanowił cię nie przepytać. Nie wiem, jakie na twojej uczelni obowiązują zasady, ale u nas jest tak, że jeżeli wykładowca na początku semestru zapowie, że regularne uczestnictwo w wykładach jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu, to ono, cóż, jest warunkiem do dopuszczenia do egzaminu.

      Jak argumentować prośbę o zwolnienie z opłaty za powtarzanie? Najlepiej zgodnie z prawdą: masz problemy finansowe w związku z wyjazdem.

      Swoją drogą, u nas wyjazd na stypendium lub wymianę typu Erasmus byłby niemożliwy bez zaliczenia poprzedniego roku.
      • chilly Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 09:06
        Dziwnie tu koledzy piszecie. Zawsze byłem przekonany, że wykład z przedmiotu kończącego się egzaminem nie podlega zaliczeniu. Pamiętam, że był taki zapis w regulaminie studiów. Co oznaczało, że student ma umieć, a w jaki sposób posiadł tę wiedzę - nie powinno wykładowcy obchodzić. Inna rzecz, że panie z dziekanatu - oprócz oceny z egzaminu końcowego - wymagały od studentów wpisu "zal" w rubryce zaliczeń, dlatego, zżymając się, dla "świętego spokoju" wpisywałem tę "zalkę". Zaliczeniu podlegał wykład, który nie kończył się egzaminem. W praktyce wyglądało to tak, że gdy miało być wpisywane "zal" to wykładowca najczęściej po prostu wpisywał, choć niektórzy np. sprawdzali obecność na wykładach (super zabawa, gdy liczebność roku przekracza sto osób). Jeśli zaliczenie było na ocenę, to na ostatnim wykładzie odbywało się kolo z całości (co było jawna hipokryzją, bo czym ono różniło się od egzaminu?).
        Z ciekawości zajrzałem do regulaminu studiów czy jest tak nadal. I tu zaskoczenie, bo znalazłem tylko zapis:
        "Na wykładach z przedmiotów niekończących się egzaminem, na seminariach, proseminariach, konwersatoriach, lektoratach, ćwiczeniach, zajęciach laboratoryjnych i warsztatowych obecność studenta jest obowiązkowa".
        Uważam więc, że "niezrealizowana" powinna zacząć od przestudiowania regulaminu studiów na UJ.
        • h_hornblower Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 11:38
          chilly napisał:

          > Dziwnie tu koledzy piszecie.

          Bo dzień bez wydziwiania jest dniem straconym. Ja świat światem zawsze było tak :), ze wykłady były nieobowiązkowe.

          Ja moge zrozumieć wykładowcę, który przygotowuje sie do wymagajacego wykładu i potem najpierw mówi do pustej sali, a potem ma 95% niedostatecznych na egzaminie - nauczony przykrym doświadczeniem stara się z tym walczyc. No, ale jesli porusza się po rubieżach regulaminu, powinien byc bardziej elastyczny.

          Proponuję - po lekturze regulaminu - przejść się do odnosnego dziekana lub prodziekana.

          pzdr
          horny

        • pfg Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 12:11
          chilly napisał:


          > Uważam więc, że "niezrealizowana" powinna zacząć od przestudiowania
          > regulaminu
          > studiów na UJ.

          Który to regulamin, par. 12 pkt. 2 mówi tak:

          Cytat Prowadzący przedmiot w porozumieniu z kierownikiem podstawowej jednostki organizacyjnej
          ustala wymagania, zasady, formę oraz warunki dopuszczenia do egzaminu lub zaliczenia
          zgodnie z obowiązującym planem studiów i programem nauczania, ogłaszając je najpóźniej
          na pierwszych zajęciach z danego przedmiotu.


          Zatem, jak już pisałem, jeśli prowadzący przedmiot ustalił, że uczestnictwo w wykładach jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu i prawidłowo tę decyzję ogłosił, uczestnictwo w wykładach jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu.

          Nie chodzi mi o to, czy taki warunek jest rozsądny (IMHO nie jest), ale czy jest legalny. Otóż jest.
          • chilly Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 13:35
            Oczywiście, jeśli taki jest regulamin na UJ (i nie ma żadnego innego punktu w tej sprawie?), to nie ma o czym dyskutować. Z mojej wiedzy wynika, że na większości uczelni jest tak jak pisałem, tzn. jest egzamin - nie potrzeba zaliczenia wykładu. Niezależnie od tego, że wszędzie jest wymóg podawania na pierwszych zajęciach warunków zaliczenia (np. przedmiot kończy się egzaminem, warunkiem przystąpienia do egzaminu jest zaliczenie ćwiczeń).
            Sformułowana w rodzaju przytoczonego przez pfg wynikają, jak sadzę, z tego, że więcej dziś jest wykładów nie kończących się egzaminem (bo nie może być ich za dużo w sesji, co jest spowodowane m.in. nie zawsze rozsądnym podziałem studiów na I i II stopień i związaną z tym koniecznością "wciśnięcia" w 3 lata całej fury przedmiotów podstawowych i kierunkowych).
            • adept44_ltd Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 13:44
              takie wymogi wpisuje się do kart sylabusa, jak jest obecność podstawą zaliczenia, to jest i tyle..
          • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 19:43
            Pisałam już, że uczestnictwo w wykładach nie było koniecznym wymogiem zaliczenia, pytałam dzisiaj pozostałe osoby z grupy. W przeciwnym razie 3/4 roku nie zostałoby dopuszczone do egzaminu.
            Profesor nie wyprosił też nikogo z niechodzących z egzaminu pisemnego.


            Nie było też żadnego "zal". Nie jesteśmy w podstawówce.
            • eeela Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 21:04

              > Nie było też żadnego "zal". Nie jesteśmy w podstawówce.

              Miałaś jakieś "zal" w podstawówce? Bo ja tylko na studiach :-)
            • chilly Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 21:55
              Jest tylko jedno logiczne wyjaśnienie: wpadłaś wykładowcy w oko :) A że tak dziwnie objawia swe uczucia...
              • niezrealizowana Re: "Niezrealizowanie przedmiotu" 16.09.10, 22:04
                hahaha Dzięki!

                Zdążyłam już nabrać dystansu do sprawy; formalnie oczywiście mam prawo zdawać ten egzamin, ale nie przystąpiwszy do niego w terminie jestem zdana na dobrą wolę/widzimisię/kaprys/grzeczność/humory (każdy wybierze, co mu pasuje) wykładowcy.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka