01.10.10, 14:59
Jeśli pisząc magisterkę czuję się nikim, wydaje mi się że mój temat jest zbędny, że do niczego się nie nadaje mimo iż byłam na stypendium zagranicznym i miałam wysoką średnią to chyba nie powinnam iść na doktorat, prawda?
Obserwuj wątek
    • pfg Re: niepewna 01.10.10, 15:09
      Pytanie jest zupełnie inne: Po co chcesz iść na studia doktoranckie? Chcesz wnieść coś własnego do danej dyscypliny? Super, idź na studia doktoranckie. Myślisz, że doktorat poprawi twoją przyszłą pozycję zawodową? Poważnie się zastanów. Przeczytaj to. Chcesz iść na studia doktoranckie z braku lepszego pomysłu na życie? Nie idź!

      Nie martw się, że temat twojej pracy magisterskiej jest zbędny. To może dotyczyć 80% wszystkich tematów.

      Z problemami wynikającymi ze zbyt niskiej samooceny udaj się do terapeuty.
      • beauty_jurgen Re: niepewna 01.10.10, 15:12
        Jeszcze jedno pyt - czy to nie jest tak że to profesor powinien zauważyć studenta i zaproponować ewentualny dok?
        • tuluz-lotrek Re: niepewna 01.10.10, 15:18
          Tak się zdarza, i to oczywiście jedna z lepszych opcji. Ale pomyśl o dysproporcjach w liczbie studentów i profesorów, o tym, że niektórzy profesorowie nie chcą się narzucać albo wręcz nie marzą o prowadzeniu doktorantów (choć poproszeni o opiekę wciąż mogą się zgodzić), inni są nieśmiali, a całkiem wielu uważa pewnie, że to nie oni mają wśród potencjalnych doktorantów "chodzić po prośbie".
    • niewyspany77 Re: niepewna 01.10.10, 15:11
      Forum psychologia jest obok. No i myślę że się nie nadajesz, zbędnych doktoratów się zazwyczaj nie broni ;)
    • tuluz-lotrek Re: niepewna 01.10.10, 15:14
      Niekoniecznie. Nie ma zresztą czegoś takiego, jak "iść na doktorat". Pytanie brzmi raczej: czy chcesz zajmować się nauką, badaniami, czy coś Cię podczas studiów zainteresowało tak, byś chciała się tym zajmować dalej? Powinnaś iść do znajomych doktorantów(-ek) lub kolegów z roku - może oni Ci coś doradzą. Porozmawiaj z prowadzącym seminarium magisterskie lub z opiekunem roku, lub z opiekunem studium doktoranckiego. Albo z kimś z wykładowców, w końcu jakiś wykład pewnie Ci się podobał i masz do kogoś zaufanie, że Cię wysłucha i sensownie doradzi? Grunt to znaleźć osobę, która zgodzi się zostać Twoim przyszłym promotorem, co wiąże się zwykle także ze wstępnym wyborem tematyki. Odrębną sprawą jest stypendium doktoranckie - dowiedz się, jak to tam u Ciebie wygląda, ile osób to dostaje, jak wygląda konkurs/egzamin. Na same studia doktoranckie przyjmują teraz zwykle niemal każdego... A "czucie się nikim" może oznaczać tylko tyle, że powinnaś porozmawiać z jakimś psychologiem; czasem nieśmiałość i/lub niska samoocena trafia się osobom zdolnym, a pewność siebie - najgorszym tumanom. Przede wszystkim jednak musisz się zastanowić, po co Ci w ogóle ten doktorat. PFG pisał o tym w swoim blogu, zajrzyj i tam.
    • beauty_jurgen Re: niepewna 01.10.10, 15:21
      Dzięki za sensowne komentarze.
    • popisuarka Re: niepewna 01.10.10, 16:01
      Idz, ale nie w Polsce!
    • beauty_jurgen Re: Po co sa studia? 01.10.10, 16:53
      Nie rozumiem jak to jest możliwe że fizycy nie mogą znaleźć pracy.
      • pr0fes0r Re: Po co sa studia? 01.10.10, 17:43
        To nasz forumowy troll, ignoruj go albo traktuj jako lokalne kuriozum w rodzaju kobiety z brodą.
      • pfg Re: Po co sa studia? 01.10.10, 19:55
        beauty_jurgen napisała:

        > Nie rozumiem jak to jest możliwe że fizycy nie mogą znaleźć pracy.

        Nie rozumiem skąd pomysł, że nie mogą.
        • adept44_ltd Re: Po co sa studia? 01.10.10, 19:59
          pfg napisał:

          > beauty_jurgen napisała:
          >
          > > Nie rozumiem jak to jest możliwe że fizycy nie mogą znaleźć pracy.
          >
          > Nie rozumiem skąd pomysł, że nie mogą.

          >

          prawdopodobnie stąd forum.gazeta.pl/forum/w,87574,117070724,117070724,Dla_zmiany_.html

          ale badania trwają
    • charioteer1 Re: niepewna 01.10.10, 19:02
      Jezeli czujesz sie nikim, temat jest zbedny, a profesor cie nie zauwaza, to sa dwie mozliwosci:

      1. Masz problem, powinnas poszukac psychologa, albo po prostu sie nie nadajesz.

      2. Zmien promotora. Nasz forumowy troll moze miec racje. Moze powinnas poszukac studiow doktoranckich za granica?
      • adept44_ltd Re: niepewna 01.10.10, 19:04
        ja chyba podpisuję się pod tym: powinnas poszukac psychologa, opis - czuję się nikim itd. nic nie mówi o naukowym charakterze problemu, to nie ten język...
        • charioteer1 Re: niepewna 01.10.10, 19:38
          Przeoczyles taka mozliwosc, ze obecny promotor jest tak wielkim uczonym, ze wszyscy wokol sa przy nim nikim.
          • popisuarka Re: niepewna 01.10.10, 19:42
            A gdzie to masz dzis w Polse uczonych, nie mowiac juz o wybitnych?
            • adept44_ltd Re: niepewna 01.10.10, 19:44
              gdybyś był naukowcem, wiedziałbyś...
          • pfg Re: niepewna 01.10.10, 19:58
            charioteer1 napisał:

            > obecny promotor

            A beauty ma promotora? Odnoszę wrażenie, że ona jest magistrantką pełną wątpliwości.
            • charioteer1 Re: niepewna 01.10.10, 19:59
              No ale chyba ktos promuje, albo promowal jej prace magisterska, nie?
      • larusse a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 09:29
        Ja nie wierzę za bardzo w pomoc psychologów.
        Sama sobie dasz radę. Ja tam wierzę w starą jak świat zasadę, że kłamstwo powtórzone 8 razy staje się prawdą:) Codziennie sobie mówię, że jestem super:) Działa:)

        A tak poważnie. Mnie kiedyś pewna pani profesor powiedziała (raczej napisała), że jestem beznadziejna, do niczego, żebym się do liceum wróciła (na 3 roku to było), że skandal i w ogóle kicha... :D Dwa lata później przy obronie przepraszała i przyznała, że bardzo się myliła (obrona na szczęście nie była po polsku, bo jakbym się wypowiadała w języku polskim to na pewno bym nie zachwyciła, a wręcz przeciwnie) :)
        To taki typ. Lubię takich ludzi:) Pozwalam im na więcej niż normalnie (jak wiem, że są naprawdę mocni w swojej dziedzinie).

        Więc widzisz, że mogło być gorzej. Nikt Ci przynajmniej w twarz nie rzucił, że jesteś nikim.
        więc głowa do góry. Wstań i walcz!:)

        >Jeśli pisząc magisterkę czuję się nikim, wydaje mi się że mój temat jest zbędny

        Pewien promotor z mojego instytutu zawsze mówił, że "i tak niczego nowego nie wymyślimy w swoich magisterkach", więc z tego punktu widzenia większość prac jest zbędna.
        • eeela Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 13:14
          > Ja nie wierzę za bardzo w pomoc psychologów.
          > Sama sobie dasz radę. Ja tam wierzę w starą jak świat zasadę, że kłamstwo powtó
          > rzone 8 razy staje się prawdą:) Codziennie sobie mówię, że jestem super:) Dział
          > a:)

          Chyba nigdy nie spotkałaś osoby chorej na depresję, mam wrażenie.
          • charioteer1 Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 13:19
            Ale czemu od razu depresja? Ona ma niska samoocene. Przyczyna albo jest w niej, albo w otoczeniu.
            • eeela Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 13:24
              Ale ja wcale brońciepanieboże nie stawiam diagnozy dla autorki wątku. Skąd mam wiedzieć, jak jest w jej przypadku, po jednym zdaniu? Odnoszę się jedynie do wypowiedzi Larusse, która "nie wierzy" w psychologów, za to wierzy, że wszystkiemu może zaradzić powtarzanie sobie, że jest sie pięknym i wspaniałym. A to po prostu nie zawsze działa, i czasami jednak warto "uwierzyć" w psychologów, bo są jedynymi, którzy maja szansę pomóc.
              • larusse Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 13:50
                dnoszę się jedynie do wy
                > powiedzi Larusse, która "nie wierzy" w psychologów, za to wierzy, że wszystkiem
                > u może zaradzić powtarzanie sobie, że jest sie pięknym i wspaniałym. A to po pr
                > ostu nie zawsze działa, i czasami jednak warto "uwierzyć" w psychologów, bo są
                > jedynymi, którzy maja szansę pomóc.

                Wcale tak nie twierdzę. Napisałam tak pół żartem, pół serio. Uważam tylko, że jeżeli ktoś nie jest wystarczająco silny żeby sobie samemu pomóc to w 85% przypadków wystarczy, że się ma pod ręką jakąś rozsądną osobę, z którą można pogadać. Jeśli psycholog jest akurat kimś takim to fajnie. Ale niekoniecznie taka osoba musi byc psychologiem.

                Ale masz racje eeela nie spotkałam nigdy osoby "chorej" na depresję (spotkałam się za to niedawno z opinią, że depresja wcale nie jest choroba-nie wiem, nie znam się). Znam za to bardzo dobrze kilka osób, które mają ogromne "problemy ze sobą" (nałogi, myśli samobójcze i in.), które niejednokrotnie korzystały z pomocy psychologa. I mają takie zdanie jak ja.
                • eeela Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 14:19
                  > Ale masz racje eeela nie spotkałam nigdy osoby "chorej" na depresję (spotkałam
                  > się za to niedawno z opinią, że depresja wcale nie jest choroba-nie wiem, nie z
                  > nam się)

                  No wiem, że nie spotkałaś - nie użyłabyś wówczas tego cudzysłowu.
                  Ja spotkałam, początkowo miałam do sprawy podobny stosunek jak ty, ale jak poznałam ją bliżej, zrozumiałam, że to jest jednak choroba.
                  • larusse Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 14:31
                    Źle się wyraziłam. Ja wcale nie uważam, że to nie jest choroba. Zwyczajnie nie wiem.
                    Ta opinia na temat depresji, o której wspomniałam rozpatruje ją jako ten właśnie "normalny", naturalny stan (to tak bardzo uogólniając; rozpisywać się nie będę na ten temat, bo czytałam to już dawno i nie pamiętam dokładnie). Czy to bzdura? Nie wiem. Nie znam się.
                    • eeela Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 14:47
                      Hmmm, no w sumie stan jest normalny i naturalny - to znaczy występuje w naturze i to podobno dość często (czytałam, że ok. 10% społeczeństwa jest w którymś momencie życia dotkniętych depresją - nie taką w potocznym rozumieniu, tylko w postaci chorobowej). Tak samo i raka można nazwać normalnym i naturalnym. Depresja, jak każda choroba, uniemożliwia normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, a nieleczona prowadzi do śmierci. Szacuje się, że jedna trzecia osób cierpiących na depresje targa się na swoje życie, z czego połowa skutecznie.

                      Ja z tamtą osobą mam dziś kontakt bardzo sporadyczny, ale jej losy i teraz leżą mi na sercu. Głupio mi, że nie potrafiłam jej bardziej pomóc, czy w porę się zorientować, że potrzebuje ona pomocy profesjonalnej. U niej ma to postać chroniczną, nawracającą, zdecydowanie wymagającą leczenia. Z tego co wiem, co i raz próbuje to leczenie zacząć, potem się z tego wycofuje. Nie ma przy sobie prawdziwie bliskich ludzi, którzy by jej pomogli. Kurde, źle mi się robi, jak sobie o tym myślę :-/
                      • larusse Re: a tam odrazu do psychologa. Nie słuchaj :) 02.10.10, 15:26
                        Ja nie mam wiele do powiedzenia na ten temat. Zwyczajnie się nie znam. Ze swoich doświadczeń mogę tylko dodać, że mam obie moje przyjaciółki mają ojców, którzy w jakimś okresie swojego życia cierpieli (to chyba lepsze słowo niż chorowali) na depresję. Obie mają "problemy ze sobą". Jakaś zależność? Nie wiem.

                        Sama kilka lat temu "chorowałam" na pewną "chorobę duszy" (nie depresję). Gdyby nie to, że na dłuższą metę kończy się ona śmiercią, chętnie bym wróciła w ten stan. Czułam się świetnie, osiągałam wyżyny zdolności intelektualnych... Nie nazywam tego choroba, a "innym" (lepszym) stanem, który niestety trwać wiecznie nie może.
    • sosjolozka Re: niepewna 02.10.10, 10:54
      jürgenko, jeśli studiowałaś za granicą to chyba potrafisz ocenić, jak z twoją motywacją było tam a jak tu i wyciągnąć wnioski czy taki stosunek - beznadzieja etc. - masz zawsze i w stosunku do wszystkiego czy tylko czasami i kiedy konkretnie.
    • beauty_jurgen Re: niepewna 02.10.10, 15:27
      Dzięki za odpowiedzi. Mi tam się wydaje że coś jest w cytowanej przez kogoś tu na forum wypowiedzi Hartmana - że moment kiedy dowiedział się o tym, że idzie na studia doktoranckie był jednym z najszczęśliwszych w jego życiu. Nic na siłę. Pozdrawiam!
    • q_vw Re: niepewna 02.10.10, 21:32
      Ile magisterek to przełom ? Bardzo niewiele :))) Nie widzę więc powodu do dołowania się.

      Po co doktorat ? Jedni robią to na cześć matki nauki ;) inni dla grafomanii, fajnie to wygląda na wizytówce, a jeszcze fajniej na nagrobku ;))) innym przydaje się w pracy zawodowej, niekoniecznie akademickiej... i jeszcze multum innych, czasem wyjątkowo dziwnych powodów :) Jednymi słowy, chcesz doktoratu to go rób ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka