Dodaj do ulubionych

zniechęcenie

29.07.11, 19:07
Witam,

Jako nowa forumowiczka pragnę przywitać się oraz wspomnieć o przyjemności, z którą przeglądam od pewnego czasu posty tutaj zamieszczone. W moim przekonaniu forum jest dobrym źródłem informacji oraz opinii.

Skończyłam pierwszy rok dziennych SD (oczywiście jeszcze nie mam otwartego przewodu) i czuję się już potwornie zniechęcona ze względu na moje relacje z opiekunem (także przyszłym promotorem). Pod kątem merytorycznym ma on mi niewiele do zarzucenia jednak zdarza mu się wykazywać brak szacunku do mnie, potrafi podnieść głos (zresztą nie tylko na mnie), robić uwagi na temat mojego życia osobistego. Co gorsza, zdarza mu się łapczywie wpatrywać w mój dekolt. Nie reaguje na moje skargi, raczej dziwi się, że brak mi poczucia humoru...Niby takie zachowanie jest sporadyczne, jednak i tak bardzo mnie to boli.
Prawdziwy prostak.

Myślałam nad zmianą zakładu z czym wiązałaby się także zmiana tematyki badań. Stąd moje pytanie, czy takie przenosiny są możliwe w ramach SD? Jeszcze nie rozmawiałam z nowym, upatrzonym przeze mnie opiekunem/promotorem. Stąd także pytanie, czy powinnam powiadomić opiekuna prostaka o planie przeprowadzenia takiej rozmowy?

Wolę tutaj pytać, niż gdzieś w kadrach - po co implikować plotki.


Obserwuj wątek
    • pfg Re: zniechęcenie 31.07.11, 23:41
      Formalnie przed otwarciem przewodu jest to możliwe. Pytanie jest inne: Jakie w twojej instytucji panują w tym zakresie obyczaje, czy *inni* potencjalni promotorzy nie uznaliby tego za działanie niestosowne i czy obecny opiekun-prostak za karę nie zatruwałby ci w przyszłości życia?

      Moja rada: Porozmawiaj z tym drugim potencjalnym opiekunem i przedstaw mu/jej swoją sytuację, zobaczymy co ci poradzi. O planach odbycia takiej rozmowy NIE MUSISZ obecnego opiekuna informować. Może nawet nie powinnaś :-) Natomiast jeśli zdecydujesz się na zmianę, sama powiedz o tym obecnemu opiekunowi.
      • clas_sic Re: zniechęcenie 01.08.11, 23:21
        doktoranci czasem mają zbyt małą wiedzę na temat rozgrywek zakulisowych - i może się okazać, ze albo u niego albo nigdzie nie zrobisz doktoratu. I może przyjdzie założyć golf, zlać uwagi o życiu osobistym, napisać doktorat i się obronić.
        • ciotka.aka Re: zniechęcenie 02.08.11, 12:20
          oj też się trochę nasłuchałam - co prawda to były dość kulturalnie, aczkolwiek dosadne uwagi na temat mojego życia osobistego, a konkretnie macierzyństwa. Pierwsza ciąża zaowocowała niemal awanturą - fakt wyczekałam i perfidnie powiedziałam o niej jakieś dwa dni po wszczęciu przewodu doktorskiego (inaczej przewód nie zostałby wszczęty). Postawa promotora tak mnie zniechęciła, że do pracy nad dr wróciłam po powrocie z urlopu macierzyńskiego (może i dobrze bo do pewnych rzeczy dojrzałam). Druga ciąża niecałe 3 lata później - zaplanowana, a jakże, w czasie kiedy praca była napisana, merytorycznie zaakceptowana i właściwie wymagała poprawek technicznych. Egzaminy po urodzeniu dziecka, obrona kiedy junior miał 5 m-cy, a najlepsze jest to, że promotor pękał z dumy jak to jego doktorantka napisała w sumie dość dobrą pracę i jednocześnie urodziła dwójkę dzieci :D

          Jak widać tego typu uwagi można puszczać mimo uszu i robić swoje. Dodam jeszcze, że zmiana promotora w moim przypadku nie wchodziła w grę więc albo współpraca, albo zmiana planów zawodowych i naukowych.
          • re_000 Re: zniechęcenie 02.08.11, 15:16
            Podziwiam takie osoby jak Ty. Dzieci, doktorat, pewnie sprecyzowane dalsze plany, które wychodzą...Gratulacje!
        • stoff Re: zniechęcenie 02.09.11, 22:38
          co do rozgrywek zakulisowych to słyszałam, że z powodu mojego promotora mogę mieć trudniejszą obronę, bo to nie wszyscy go lubią. Do obrony wprawdzie hoho, ale strach na myśl o niej już mnie oblatuje, bo jakże to, napisawszy, nauczywszy się, i .... ?
    • re_000 Re: zniechęcenie 02.08.11, 14:50
      Dziękuję za porady. Teraz, w okresie wakacyjnym na spokojnie przemyślę sobie moją sytuację...
      Rzeczywiście nie mogę uprzedzić promotora odbyciu rozmowy z ewentualnym nowym - byłoby to bezsensowne.
      Co do wszelkich układów - nie sądzę, aby musiało mnie to cokolwiek obchodzić. Ich układy - ich sprawy, nie moje. Tak to powinno wyglądać. Niestety wyglądać może inaczej - wbrew zasadom zdrowego rozumu.

      Naczytałam się już o `niedobrych` promotorach. Zachowanie z ich strony, traktowanie doktoranta jak robaka jest dopuszczalne ale czy powinno być? Wg mnie uczelnie wyższe powinny być nie tylko źródłem wiedzy, jej rozwoju ale również powinny uczyć dobrych, prawidłowych zachowań, pewnej kultury bycia...
    • dala.tata Re: zniechęcenie 02.08.11, 20:52
      musze powiedziec, ze zaciekawila mnie owa lapczywosc wpatrywania sie. co to znaczy? oblizuje sie? mruczy lubieznie? pomlaskuje glosno?
      • ta_ruda Re: zniechęcenie 04.09.11, 10:47
        ach, uwielbiam takie wypowiedzi - Ty poprostu watpisz w to co dziewczyna mowi, lekcewazysz to przez zadawanie glupich pytan - i takie wypowiedzi to jest wlasnie prostactwo, brak szacunku, i lekcewazenie. Nie wazne jak sie patrzy, i czy sie oblizuje, nie powinnien sie patrzec tam gdzie nie trzeba. tak samo jak kobieta nie powinna sie patrzec na krocze faceta, nie wazne czy 'z pomlaskiwaniem' czy nie.

        dala.tata napisał:

        > musze powiedziec, ze zaciekawila mnie owa lapczywosc wpatrywania sie. co to zna
        > czy? oblizuje sie? mruczy lubieznie? pomlaskuje glosno?
        • dala.tata Re: zniechęcenie 04.09.11, 11:36
          nie lekcewaze tego zupelnie. i uwazam zachowania, jakie opisuje autorka watku, za skadnaliczne. to nie znaczy jednak, ze za kazdym razem, gdy kobieta mowi cos takiego, wszyscy mamy uznac, ze tak jest i bezkrytycznie przyjmowac to jako siweta prawde. za dlugo bowiem zyje na swiecie, zeby nie wiedziec, ze takie oskarzenia moga i sa wykorzystywane przeciwko szefom i promotorom, ktorzy nam zaszli za skore. co wiecej, widzialem takie. skutki moga byc przerazajace.

          zupelnie nie wypowiadam sie na temat prawdziwosci tego. co mowi autorka watku. jednak drazni mnie podbijanie bebenka, podkrecanie atmosferki takimi slowami jak 'lapczywie'. bo ja nie wiem, co to znaczy lapczywie patrzec i slow takich uzywa sie jedynie po to, by ocenic, a nie po to, by oddac rzeczywistosc.

          moze i jestem prostakiem, jak napisalas (bo przeciez ty tylko opisujesz, nie?), ale nie mam ochoty skazywac owego bezimiennego promotora za 'lapczywosc', tylko dlatego, ze jego doktorantka napisala posta na forum.


          ta_ruda napisała:

          > ach, uwielbiam takie wypowiedzi - Ty poprostu watpisz w to co dziewczyna mowi,
          > lekcewazysz to przez zadawanie glupich pytan - i takie wypowiedzi to jest wlasn
          > ie prostactwo, brak szacunku, i lekcewazenie. Nie wazne jak sie patrzy, i czy s
          > ie oblizuje, nie powinnien sie patrzec tam gdzie nie trzeba. tak samo jak kobie
          > ta nie powinna sie patrzec na krocze faceta, nie wazne czy 'z pomlaskiwaniem' c
          > zy nie.
    • zenobia44 Re: zniechęcenie 03.08.11, 01:10
      Hmm, a jest w co się wgapiać?:)
      Sorry, pytam, bo miałam przynajmniej 3 koleżanki, które mówiły o takich problemach i jedna przychodziła półnaga (biust nagi w 3/4), a przy byle okazji się spijała się alkoholowo i prowokowała owego profa, druga była ogólnie nadwrażliwa (co wyszło przy innych sytuacjach damsko-męskich), a trzecia podała fakty ("rączka na kolanku"), znalazła jeszcze jedną ofiarę (koleżanka z seminarium, wsparły się wzajemnie) i w końcu promotora porzuciła nie robiąc doktoratu. Trzech profów - trzy panienki - trzy różne sytuacje.
      A chamstwo niestety jest obecne w branży, oj jest. Pocieszę cię, ze ostatnio zakończyłam 4-letni wolontariat dla jednej ze lokalnych szkół wyższych (umowa była taka - ja wolontariat - szkoła potem etat). Oczywiście, że nie dostałam etatu (nawet sprzątaczki czy ciecia), ale nawet nie podziękowano mi (pracowałam w wielu miejscach i zawsze chwalono mnie i dziękowano, wręcz proszono mnie o pozostanie), ale usłyszałam "mam w dupie co mnie myślisz", "gówno mnie obchodzi co sądzisz". Oczywiście nie od rektora, ale skoro rektor toleruje takiego buca to o czymś świadczy. Tak się bawi, tak się bawi (cudzym kosztem) pseudointeligencja.
      • marcio1234 Re: zniechęcenie 11.09.11, 23:00
        > kończyłam 4-letni wolontariat dla jednej ze lokalnych szkół wyższych (umowa był
        Gdybym nie przeczytał tego na forum Dr - Nauka to bym nigdy nie uwierzył. Potem środowisko się dziwi, że nie szanuje się ich w kraju. Nic dziwnego, skoro sami siebie nie szanują. Rozumiem, że czasem jest wolontariat, przez miesiąc, dwa, nawet pół roku. Ale żeby dać się robić w wała przez 4 lata?
    • bellaj Re: zniechęcenie 02.09.11, 20:53
      Rozumiem Cie doskonale, bo w pewnym stopniiu mam podobnie, tyle ze moim promotorem jest kobieta. I w tym tkwi chyba caly problem, zawsze pracowalam w wiekszoscie i nadal pracuje z mezczyznami i zasze sie z nimi dogadywalam dobrze. Jestem mezatka i mam dziecko i zadne flirty itp nigdy nie echodzily w gre.
      Natomiast z ta moja pania to juz nie moge wytrzymac, ubieram sie w tzw golfy, spodnie itp. Ciekawe bo po spotkaniach z komisja od reszty komisji ( mezczyzni) dostaje pozytywne opinie o moich badaniach, a od mojej pani to zawsze najgorsze rzeczy, potrafi tak zdolowac ze czlowiek nie wie jak sie nazywa.
      Tez myslalam nad zmiana promotora, ale czy warto czy lepiej poprostu jak inni tu pisali olac to ich podejscie a poprostu napisac doktorac i do przodu.
    • ta_ruda Re: zniechęcenie 04.09.11, 10:53
      Takich prostakow znajdziesz wszedzie, a najgorsze jest to ze do takich prostakow nic nie dochodzi, wrecz przeciwnie taki prostak powie ci jeszcze ze 'on zartuje' ze 'ty sie na zartach nie znasz' , koszmar.
      pseudinteligencja. jak juz to ktos tu zauwazyl.



      • marta_1972 Re: zniechęcenie 11.09.11, 22:45
        ja też od niedawna zaglądam na to forum, ale mam koleżankę w podobnej sytuacji - ona zrobiła chyba jedną słuszną w takiej sytuacji rzecz tzn zabrała swoje zabawki i poszła do innej piaskownicy - na tej samej uczelni - inny wydział - miała szczęście bo udało jej się znaleźć życzliwego promotora - ale zmieniła całkowicie potencjalny temat doktoratu itp itd...
        niestety otwarta walka z takimi szefami jak to opisujesz jest strasznie trudna, a ewent mobbing (molestowanie?) trudny do udowodnienia... ale jeśli czujesz się zniechęcona już po pierwszym roku, to później może być chyba gorzej - czy ten doktorat jest tego wart???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka