bumcykcyk2
24.04.12, 17:53
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają...
Zakaz drugiego etatu i tępienie wszelkiego dorabiania wkracza na mojej państwowej uczelni w etap konkretu.
Konkret ów przejawia się w powoli, acz bezlitośnie materializującej się wizji pracy na jednym ekskluzywnym etacie za niecałe trzy tysiące dla doktora oraz nieco ponad trzy i pół tysiąca dla habilitowanego. Trochę więcej dostanie parę osób posadowionych na funkcjach oraz profesura.
Jako, że dotychczas wszyscy zarabialiśmy co najmniej dwa razy tyle (2 etaty plus różne fuchy itp.), cała sprawa, tak jak od dawna przewidywałem, nie może rozejść się po kościach. Nikt normalny i będący na życiowym etapie żony, dziecka, kredytu hipotecznego itp. nie zgodzi się jak potulny baranek na obcięcie swoich dochodów o połowę. Stąd też, po długim okresie wyczekującej ciszy rozpoczęły się u mnie gorączkowe narady pod wulgarnym tytułem, który ładnie strawestuję jako "gdzie uciekać"? :D Wszyscy którzy faktycznie coś potrafią, są względnie młodzi (bo ci powyżej 50 chcą już tylko dobić do emerytury) oraz są w stanie dać sobie radę na rynku (wzgl. mają układy i dojścia) zapowiedzieli gremialnie wielką ucieczkę z okrętu i w wielu przypadkach są dogadani z nowymi pracodawcami. Ja też.
Nie zamierzam wartościować tego zjawiska, choć dala.tata i hartman (ten od pisania doktoratu na desce klozetowej w kawalerce) pewnie się ucieszą, że odpady pseudonaukowe wywiewa z uczelni, a zostaje prawdziwa nauka, co to biedy się nie boi, a przeżyje i za pińcet złotych na miesiąc jak będzie trzeba.
Bardzo ciekawe natomiast wydaje mi się co innego - zerwanie pewnej ciągłości pokoleniowej. No bo zostaną starzy i okopani oraz ci względnie najmłodsi, tuż przed doktoratem/po doktoracie, zazwyczaj wciąż na kroplówce materialnej rodziców. Nie widzi mi się, aby taka struktura mogła dobrze funkcjonować. Ale być może się mylę - w końcu jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było :D :D :D
Ps. Aha, no i ścisłowcy, którzy nami rządzą podobnież żyją za takie kwoty od zawsze. Skoro oni mogą, to i my pewnie też.