Dodaj do ulubionych

jak macie ze studentami ???

02.10.06, 21:00
bo u mnie załamka.
przyszła dziś taka jedna. ma być u mnie na praktyce (75 godz hospitacji+ 75
godz prowadzenia zajęć= 150 godzin)
i od drzwi, że :
ona to nie będzie pracować w zawodzie
boi , i moim zdaniem , brzydzi się dzieci
i tak w ogóle to może jej od razu wypiszę opinię, żeby nie musiała chodzić!!!!

kurde i co jeszcze, konspekty też mam za nią napisać ????
i co najdziwniejsze to jej 5 rok studiów, gdzie ona była do tej pory ???
Obserwuj wątek
    • imilla Re: jak macie ze studentami ??? 02.10.06, 21:34
      U nie też kiepsko. Po miesiącu obserwacji pan praktykant usiłował uczyć.
      Konspektu oczywiście nie zdążył przez tydzień przygotować, miał w końcu
      ciekawsze rzeczy do roboty niż pisanie konspektów, zapytany o cele lekcji
      zrobił dziwną minę, a na prośbę uczniów o podanie tematu najpierw stwierdził,
      że tematu dzisiaj nie będzie, a dalsze bardziej natarczywe prośby
      skwitował "Wymyślcie sobie". O braku znajomości elementarnych zasad metodyki
      nie wspomnę.Gdyby mnie tam nie było, pewnie bym nie uwierzyła, że coś takiego
      można na lekcji wyrabiać. Lepiej byłoby gdyby w zamian za podpisanie mu
      dzienniczka obiecał na piśmie nie uczyć nigdy w szkole i nie marnował mi
      następnych lekcji. Dodam, że moje uwagi (chwilowo jeszcze grzeczne) potraktował
      z miną znudzoną i zdegustowaną moim przynudzaniem.
      • steppenwolff1 Re: jak macie ze studentami ??? 03.10.06, 10:19
        niestety część takich ludzi i tak będzie uczyć - do szkół do pracy nie
        przyjmuje się ludzi dobrych tylko często ludzi znajomych ;-) a poza tym
        znakomita większość dyrektorów nie zagląda nikomu w indeks, jaką miał ocenę z
        praktyk, nie prosi o opinię opiekuna praktyk...Ważne, żeby kandydat
        miał "uprawnienia pedagogiczne" i nie trzeba było mu finansować kursu. I
        jeszcze jedno: to, że pan praktykant zupełnie nie przygotował się do tej jednej
        lekcji i w taki sposób ją poprowadził nie świadczy ani o tym, że później będzie
        złym nauczycielem ani o tym, że to w pełni jego wina. My mieliśmy zajęcia z
        metodyki przez 4 semestry, wykłady+ćwiczenia. Co prawda nauczyłam się
        podstawowych metod, sporządzania konspektów i całej tej pozostałej papierkowej
        twórczości - ale nie nauczyłam się uczyć. To można tylko w szkole i nie w
        ramach praktyk pedagogicznych...mam kolegę, który wszystko ładnie uzupełniał i
        dobrze prowadził zajęcia z maluszkami (mieliśmy razem praktykę w szkole
        podst.). Ale odkąd zaczął uczyć (dwie szkoły średnie, z obydwu wyleciał), były
        tylko problemy. Złe odnoszenie się do uczniów, rozmowa na niewłaściwe tematy (o
        nogach nauczycielek, etc.;), jakieś dziwne podejście do prowadzenia zajęć -
        długo by pisać.
        Praktyki o niczym nie przesądzają. To tylko taki pokaz dla studenta, czego może
        się spodziewać w oświacie ;-) Takie były przynajmniej moje doświadczenia sprzed
        kilku lat...niestety pozytywne ;-) Życie pokazało zupełnie coś innego.

        pozdrawiam
        Anka
        • radekzbroda Re: jak macie ze studentami ??? 03.10.06, 13:16
          Oczywiście to nie wina studenta, ze nie napisał konspektu, to nie wina
          partykantki, ze jej się nie chce... Tak to wszystko wina telewizji i
          nauczycieli!!
          Ludzie sami uczyciue to powinniście wiedzieć NIC NA SIŁĘ!! Nie napisał to
          napisac taką opinię, ze w pięty pójdzie! Nie chce uczyć? To napisac pisemko do
          dzeikana!! Ludzie jak wy to piszecie na forum a potem zaliczacie im praktyki to
          się nie dziwcie, że wśród nas są ludzie, którzy nigdy nie powinni się tu
          znaleźć.
          Oto kolejny dowód na moją teorię, że dobry nauczyciel to wcale nie ten co
          skończył pedagogike :)
          • steppenwolff1 Re: jak macie ze studentami ??? 03.10.06, 17:34
            > Oczywiście to nie wina studenta, ze nie napisał konspektu, to nie wina
            > partykantki, ze jej się nie chce... Tak to wszystko wina telewizji i
            > nauczycieli!!
            Proszę o czytanie ze zrozumieniem: nie napisałam, że to nie wina studenta,
            tylko "że to nie świadczy o tym, że to w pełni jego wina". Próbujesz podzielić
            sytuację na czarną albo białą. A studia są tak zorganizowane, że nie
            przygotowują do uczenia i to jest fakt. Przynajmniej te roczniki, które idą
            jeszcze poprzednim systemem. Poruszyłam tu inny problem...

            Jestem dokładnie tego samego zdania, że niektórym nie powinno się zaliczać
            praktyk - bądź zaliczyć je na odpowiednio słabszą ocenę. Tylko co to zmieni,
            jak zaraz później można sobie dorobić tzw. "kurs pedagogiczny", który często
            jest pro forma? I powtórzę: Nie spotkałam jeszcze dyrektora, który
            zainteresowałby się tym, co ja lub moim znajomi mają w indeksie z praktyk. Pada
            tylko pytanie o uprawnienia pedagogiczne, to wszystko.

            > Oto kolejny dowód na moją teorię, że dobry nauczyciel to wcale nie ten co
            > skończył pedagogike :)
            Jednak większość nauczycieli nie kończyła pedagogiki ;)

            pozdrawiam
            Anka
            • nova24 Re: jak macie ze studentami ??? 06.10.06, 07:39
              A studentka z jakiego kierunku? Jezeli nauczanie poczatkowe, to fakt, troche
              pozno odkryla, ze boi sie dzieci i nie chce uczyc. Jesli natomiast konczy np.
              filologie, to nauczycielem wcale byc nie musi, pomimo odbywanych praktyk i
              trudno ja winic za szczerosc. Oczywiscie przesadziła ze swoim zachowaniem
              (wymuszanie opinii). Jej podejscie jest moim zdaniem nie do przyjecia.
            • radekzbroda Re: jak macie ze studentami ??? 06.10.06, 09:25
              Wydaje mi się, ze to jednak wina studenta i pomijalne jest tu dla mnie , że
              studia nie przygotowuja do nauczania (z czym się zgadzam), ale to student
              powinien na praktykach przyjść i się UCZYĆ jak nauczać.
              Zgadzam się (niestety :)), że ważny jest papier, i mało kto zwraca uwage na
              zaliczenia czy opinie z praktyk. Ale chodzi tu chyba jak my oceniamy swój
              wkład w praktyki i nasze podejście.
              Obecnie jestem liderem komisji i stoję wobec ciężkiej sytuacji rozdysponowania
              zadań :) Podeszłem do tego cąłościowo i obdzieliłem po równo. I co? I okazało
              się, ze niektórzy maja pretensje :D Nie ma tak, zeby dogodzic wszystkim. Według
              mojej oceny postąpiłem słusznie i będę się tego trzymał, a na koniec semestru i
              roku napisze prawdę w sprawozdaniu :)
              Sam jestem wychowawcą-nauczycielem choć nie skończyłem studiów pedagogicznych :)
              Pozdrawiam Radek
            • pasadenkaa Re: jak macie ze studentami ??? 10.10.06, 22:34
              Bez urazy ale niektóre komentarze mnie przeraziły. Sama jestem początkującym
              nauczycielem (robie staz na kontraktowego, ucze ang.) i jako studentka otwarcie
              przyznalam swojej pseudoopiekunce praktyk ze w przyszlosci nie chce uczyc.
              Wtedy mialam inny pomysl na zycie, co nie zmienia faktu ze musialam odbyc
              praktyki. W kazdym badz razie teraz "dorosłam" do nauczania bo jest to moj
              swiadomy wybor. Wroce jeszcze do tej pseudoopiekunki - malo tego ze byla
              starsza ode mnie tylko o 5miesiecy, to jeszcze zachowywala sie jakby byla nie
              wiadomo kim, a wlasciwie zaczynala dopiero prace w szkole gdzie uczyla (czytaj:
              dopiero zaczynala prace zawodowa), dziwne to troche no ale najwyrazniej ludzie
              dowartosciowuja sie na rozne sposoby. Padł zarzut ze praktykanci nie
              przykladali sie do zajec, tymczasem moja "opiekunka" tez raczej niczym mnie nie
              zachwyciła (niczym o czym nie slyszalabym na zajeciach z metodyki)
              • imilla Re: jak macie ze studentami ??? 11.10.06, 20:27
                Zapewniam Cię, że nie wymagam od swoich praktykantów tego, by mnie wprawiali w
                zachwyt od pierwszej lekcji. Dobrym nauczycielem człowiek staje się dopiero po
                nabyciu pewnego doświadczenia co, chyba oczywiste, przychodzi z czasem, więc
                cudów od nich nie oczekiwałam. Wymagam od nich elementarnej uczciwości i
                solidności, a przede wszystkim nie zgadzam się na marnotrawienie czasu moich
                uczniów. Inaczej chyba nie da się nazwać "lekcji", podczas której praktykant
                nie wie co ma robić, improwizuje, a jego błędy poprawiają uczniowie. Nie
                twierdzę, że moje lekcje mimo dziesięcioletniego stażu pracy są idealne, daleka
                jestem od poadania w samouwielbienie, więc daruj sobie te kąśliwe uwagi na
                temat dowartościowywania się. Mogę stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, że ja
                wchodząc do klasy jestem porządnie przygotowana i chyba wymaganie tego samego
                od studentów to nie jest zbyt dużo. Chyba, że uczciwość i odpowiedialność to
                zbyt duże wymagania.
    • amused.to.death Re: jak macie ze studentami ??? 13.10.06, 17:31
      > i tak w ogóle to może jej od razu wypiszę opinię, żeby nie musiała chodzić!!!!

      też to zaproponowałam swojej opiekunce praktyk.
      Na szczęście się zgodziła. I zamiast 150 godzin byłam na mniej więcej 20 czy 30.
      I podobnie zrobili moi znajomi. Tylko jedna osoba zrobiła 150 godzin.
      Jakoś nie czułam się winna, że zamiast siedzieć półtora miesiąca w szkole zrobiłam sobie dłuższe wakacje.
      Tym bardziej, że praktyki były obowiązkowe, a ja jeszcze wtedy nie myślałam o byciu nauczycielem.
      • mbmm Re: jak macie ze studentami ??? 27.11.06, 16:30
        Miałam dotychczas jedną studentkę, która uczciwie odrobiła wszystkie godziny.
        Ale lekcji prowadzić nie chciała - więc tej jej godziny polegały na
        obserwowaniu. Interesowała się zeszytami uczniów, ich umiejętnościami - to
        zaliczam in plus.
        Robię drugie studia i też chodzę na praktyki. Powinnam była mieć po 50 godzin w
        każdym typie szkoły. Z podstawówki mnie zwolnili, bo uczę, w gimnazjum poszły mi
        na rękę i zmniejszyły liczbę godzin do 30 (15 obserwacji i 15 prowadzenia), a
        teraz zaczęłam praktykę w LO i udało mi się zobaczyć dopiero 2 lekcje (albo jest
        sprawdzian, albo idą do teatru, albo coś tam).
        • michal13w Re: jak macie ze studentami ??? 28.11.06, 16:53
          Ciekawe to wszystko. Ja aktualnie odbywam praktyki, swoje pierwsze, w liceum.
          Bardzo pod górkę mam i mam pretensje do nauczycielki prowadzącej. Ani przez
          moment nie próbowałem się wykręcać od prowadzenia lekcji, chociaż nie zamierzam
          być nauczycielem i nauczycielka, u której odbywam praktyki doskonale o tym wie.
          Niestety jestem traktowany jak człowiek, który o nauczaniu wie już wszystko, a
          ja jestem ledwo studentem trzeciego roku! Nie otrzymuję żadnego wsparcia od
          nauczycielki, co mnie dziwi bardzo, bo znam ją od lat, uczyła niegdyś i mnie i
          naprawdę jest znakomita w tym co robi. Niestety jej błąd polega na tym, że
          mierzy mnie własną miarą, a przez to uważa chyba, że już wszystko wiem i
          wystarczy mi rzucić hasło, a ja od razu mam gotową lekcję w głowie.
          W pierwszym tygodniu np. kiedy powinienem mieć tylko obserwacje, nagle ostałem
          wysłany na zastępstwo, tekstem: "zrób jakąkolwiek lekcję". Niestety nie mam
          gotowych planów w głowie i wyszło tragicznie.
          Po zakończeniu obserwacji i przejściu do lekcji prowadzonych, szedłem zgodnie z
          podręcznikiem. Mam lekcje w trzecich klasach więc w zasadzie nic nowego ich nie
          uczę, cały czas tylko powtórka i ćwiczenie przed maturą (język angielski).
          Niestety nauczycielce to nie wystarcza i na jutro mam przygotować: "lekcję
          pokazową". Pewnie dla Was byłby to pikuś, dla mnie to tragedia. Zupełnie nie
          wiem co mam zrobić. To ma być lekcja, która przeprowadzę w trzech klasach
          maturalnych, z każdą dwie godziny. Na pytanie o temat tej lekcji, co mam w niej
          uwzglednić, usłyszałem: jak chcesz, cokolwiek. I bądź mądry człowieku! Żadnego
          wsparcia, nauczycielka stosuje podejście: "ty sam dobrze wiesz co masz robić", a
          na każde moje pytanie odpowiada jednym nic nie zmieniającym zdaniem.

          Także nie tylko źli studenci zgłaszają się na praktyki, są też źli nauczyciele
          prowadzący, nieprzygotowani do roli opiekuna.
          • alinavolvo Re: jak macie ze studentami ??? 29.11.06, 20:02
            Ja juz od kilku lat nie ucze w Polsce ale interesuje mnie, czy nauczyciel-
            opiekun dostaje cos za to, ze pomaga praktykantowi? Jesli nie, to ja tez bym
            nie wysilala sie ze wsparciem, przeciez w polskiej szkole jest tyle innych
            obowiazkow a zycia szkoda... sorki, brutalan prawda.
              • imilla Re: jak macie ze studentami ??? 02.12.06, 21:09
                Nie wiem skąd te dane. Ja za dwóch studentów (studia dzienne)dostaję łącznie 60
                złotych miesięcznie (brutto). A co do uwagi alinavolvo - przecież opieka nad
                studentami nie jest obowiązkowa, więc jeśli komuś ta symboliczna przyznaję
                kwota nie odpowiada to nie musi się pakować w dodatkowe obowiązki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka