Dodaj do ulubionych

czarna lista czasopism punktowanych

29.06.12, 12:29
mialem juz nie pisac do polskich czasopism, ale koledzy z instytutu trzepia w nich mase punktow, ze ja z moimi probami pisania do czasopism zachodnich wygladam przy nich jak nierob (jak to tak mozna pisac "tylko dwa teksty na rok"?)

wobec tego pare dobrych tekstow, ktore pierwotnie mialy byc rozdzialami ksiazki postanowilem jednak wypuscic do lokalnych 9-punktowcow. i zderzylem sie z calkowicie nieprofesjonalnie prowadzonym procesem redakcyjnym, co sklonilo mnie do stworzenia watku.

proponuje by umieszczac tu przyklady nieprofesjonalizmu, ktore spotkaly Was w polskich periodykach. moja lista jest taka:

1. "Przeglad Organizacji" - Pani red. nie raczyla mejlowo potwierdzic czy tekst dotarl, wiec po jakims czasie zadzwonilem by dowiedziec sie, ze owszem dotarl, ale nie sa zainteresowani bo niedawno opublikowali inny moj tekst; na uwage, ze mogli mnie o tym poinformowac mejlowo Pani zareagowala oburzeniem: "nie mam czasu wszystkich informowac!"

2. "Handel Wewnetrzny" - w listopadzie potwierdzono, ze tekst dotarl, w czerwcu kolejnego roku napisalem z pytaniem czy juz przeszedl proces recenzji, Pani Red. odpisala ze "nie pasuje do profilu czasopisma". Na pytanie, czy moge zobaczyc recenzje i kiedy planowali mnie o tym poinformowac dostalem odpowiedz "prosze sie nie unosic" i informacje, ze zmienil sie redaktor, co rzekomo mialoby usprawiedliwiac niepoinformowanie mnie o tym, ze tekst nie jest w ogole recenzowany; dodam, ze podobne teksty u nich sie ukazywaly, wiec ta rzekoma niezgodnosc z profilem to raczej tylko przykrywka dla zgubienia tekstu

3. "Przeglad Organizacji" - tu drobiazg, pewnego dnia przyszedl do mnie numer z wydrukowanym artykulem, ucieszylem sie bo nie wiedzialem, ze tekst zostal przyjety. Szkoda tylko, ze przekrecono moje imie...

no nie ma wyjscia, musze pisac do Journal of Management, tam ladnie informuja czy tekst dotarl...
Obserwuj wątek
    • kramka1 Re: czarna lista czasopism punktowanych 29.06.12, 12:59
      Mysle, ze łatwiej zrobić "białą" listę polskich czasopism. Byłaby zdecydowanie krótsza..
    • chilly Re: czarna lista czasopism punktowanych 29.06.12, 20:45
      Czy jednak redakcja Journal of Management pojmie nasz polski management? Bo niewykluczone, że nie tylko naukę mamy lokalną.
      Ale sam pomysł dobry. Choć redachtory pewnie i tak się nie przejmą.
    • sledzwionka Ekonomista czy plagia***sta? 30.06.12, 15:33
      https://www.econ.hit-u.ac.jp/~koho/english/research/images/hje-cover.gif
      za: www.econ.hit-u.ac.jp/~koho/english/research/journal.html
      CytatThe Hitotsubashi Journal of Economics is published twice annually for the purpose of supporting and encouraging research by the faculty members of Hitotsubashi University.

      i nasze polskie podwórko:
      www.ekonomista.info.pl/
      [okladka ludzaco cos przypomina?]
      • dworzec Re: Ekonomista czy plagia***sta? 30.06.12, 16:29
        haha, raczej przypadkowa zbieznosc, nie warta procesowania sie, ale trzeba przyznac, ze są bardzo podobne
        • sledzwionka Re: Ekonomista czy plagia***sta? 30.06.12, 17:46
          dworzec napisał:
          > haha, raczej przypadkowa zbieznosc, nie warta procesowania sie, ale trzeba przy
          > znac, ze są bardzo podobne
          https://www.pte.pl/pliki/grafika/ekonomista/ekonomista_1_2005.jpg
          są IDENTYCZNE
          https://www.econ.hit-u.ac.jp/~koho/english/research/images/hje-cover.gif
          to jest dokładnie TA SAMA okładka, nawet nie jest łudząco podobna - jest to po prostu to samo.
          Jesli do tego dolozy sie fakt, ze to oba sa czasopisma z ekonomii - nie mozna mowic o zadnym przypadku - jest to bez dyskusji to samo.
          Moze warto zainteresowac tym Thomson Reuters - oba sa na liscie JCR
          • fajnytoster Re: Ekonomista czy plagia***sta? 30.06.12, 18:10
            tia, rzeczywiście szata graficzna tak charakterystyczna i niepowtarzalna...
            a pismo na pewno rozpoznawalne bardziej niż science (proponuję test - kto z zamkniętymi oczyma powtórzy teraz z pamięci jego nazwę?)
            proponuję do donosu podłączyć jeszcze innych plagiatorów/podszywaczy, na przykład tego:
            https://www.organizacjakania.org/assets/images/Okladki/biuletyn-pkw.jpg
            • mr.mud Re: Ekonomista czy plagia***sta? 09.07.12, 14:50
              faktycznie wśród dwóch różnych kolorów i trzech linii mamy do czynienia z podejrzeniami plagiatu :) .

              Swoją droga przypomina mi się kłótnia na jednej z RW w trakcie której dwóch profesorów spierało się o autorstwo rysunków do śpiewnika biesiadnego przedstawiających kadrę naukowa wydziału. Jeden z prof. twierdził że sa jego autorstwa , drugi rzecz oczywista przyznawał się również a w rzeczywistości autorem był student - nie miał głosu gdyż już ponad dekadę temu opuścił mury uczelni...
      • flamengista Ekonomista jest o 60 lat starszy 30.06.12, 20:06
        Japoński żurnal powstał w 1960, Ekonomista w 1900.

        Co do okładki się nie wypowiadam, jak komuś się bardzo chce może sprawdzić kto był pierwszy. Owszem, okładki są podobne.

        Ale jednak byłbym ostrożniejszy z takimi oskarżeniami, nawet na forum internetowym.
        • flamengista PS. a propos czarnej listy 30.06.12, 20:09
          która jest tematem tego wątku...

          Ekonomista na pewno na nią nie powinien trafić. Mi artykuł opublikowali po 6 miesiącach od przesłania do redakcji. Wcześniej miałem dokładne informacje od redakcji o przyjęciu tekstu, ba - nawet telefon od redaktora prowadzącego, co mam w tekście zmienić.
          • dworzec Re: PS. a propos czarnej listy 30.06.12, 21:29
            tak, ekonomista to jedno z niewielu czasopism ekonomicznych wydawanych w naszym kraju, ktore spokojnie mogłoby konkurowac na arenie miedzynarodowej, szkoda tylko, ze autorzy pisza glownie po polsku, a zatem swiat se nie poczyta, ale to juz temat na inny watek obok
            • sledzwionka Re: PS. a propos czarnej listy 30.06.12, 23:44
              a jakie miarodajne fakty za taka teza przemawiaja?
              Mi nie podoba sie zbyt krotki okres oczekiwania na publikacje - pol roku? czytaj: nikt tam artykylow nie sle.
              Tam gdzie zdaza sie wysylac - jest to pol roku na recenzje. A na publikacje czeka sie rok juz majac pewnosc, ze pojdzie. Cos za szybko.
            • sledzwionka Ekonomista nie z czarnej listy 30.06.12, 23:47
              Jeszcze jednego brakuje - w tych numerach ktore akurat przegladalam - statystyk, ile artykulow nadeslano i ile odrzucono i krotkiego komentarza, co bylo najczestszym powodem odrzucania (co dowodziloby, ze odrzucanie jest robione z sensem)
            • klisiewitz poznali się? decyzja JCR nt. Ekonomisty 21.06.13, 20:30
              Cytat ekonomista to jedno z niewielu czasopism ekonomicznych wydawanych w naszym kraju

              babcia mogłaby być dziadkiem, gdyby miała wąsy - Ekonomista był na liście JCR, i nie doczekał pięcioletniego IF
              spisek antypolski?

              ile polskich ekonomicznych czasopism mamy obecnie na JCR jako "polscy naukowcy"??

              czy jest chociaż jedno z zarządzania, choć jedno z towaroznawstwa, chociaż jedno z finansów - czyli z dyscyplin zaliczanych do dziedziny nauk ekonomicznych?
              • flamengista ale jaka to sensacja? 22.06.13, 20:07
                Sensacją było raczej pojawienie się Ekonomisty i AO na JCR.

                Stan polskiej ekonomii jest chyba powszechnie znany, a ci których to cokolwiek interesuje mogli się o tym dowiedzieć, śledząc naszą dyskusję na tym choćby forum.

                Natomiast zupełnie nie rozumiem tego tonu pełnego satysfakcji u paru forumowiczów. Wydaje mi się jednak, że polska ekonomia raczej nie zacznie marszu w górę rankingów światowych po odpadnięciu Ekonomisty z JCR, bo to nie Ekonomista był głównym hamulcowym. Mało tego, wydaję mi się że jest to raczej to krok w tył niż do przodu.

                Młodzi nie mają mistrzów, od których mogliby się uczyć i którzy by ich promowali, nie mają sensownych czasopism do wprawiania się w rzemiośle publikacyjnym, nie mają środków na badania i odpowiednich narzędzi badawczych. Więc będzie tak, jak do tej pory. Albo jeszcze gorzej.
                • cowell Re: ale jaka to sensacja? 22.06.13, 21:21
                  Gorzej po odpadnięciu Ekonomisty nie powinno być.
                  Zauważ, że publikacja w Ekonomiście młodego ekonomistę może nauczyć co najwyżej akceptacji dla złych lub nieprzejrzystych standardów redakcyjnych oraz błędnego (albo oportunistycznego) lokowania swoich prac.
                  A z punktu widzenia wkładu w naukę - co daje publikacja w polskojęzycznym czasopiśmie?
                  Im szybciej i boleśniej Ekonomista w obecnej formie upadnie, tym szybciej mogłoby z niego powstać przyzwoite, nowoczesne, w dużej mierze lokalne ale anglojęzyczne czasopismo typu German Economic Review albo Acta Oeconomica (węgierskie).

                  Nie chodzi o satysfakcję z odpadnięcia Ekonomisty. Chodzi o zadowolenie z przywrócenia porządku - Ekonomista nie powinien się znaleźć na JCR - tu chyba się zgadzamy. Wyobraź sobie co czuli po przyznaniu Ekonomiście 15 pkt. autorzy artykułów opublikowanych w (low-endowych ale jednak) czasopismach z JCR za 15-20 pkt., którzy przecież przeszli przez rzetelny proces redakcyjny i prawdziwe recenzje.
                  • flamengista nie zgadzam się 22.06.13, 22:34
                    Po pierwsze: nowicjusz nie wspina się w Himalaje. Musi najpierw potrenować w łatwiejszych górach. Nie oczekuj, że młodzi polscy ekonomiści zaczną publikować nagle w topowych żurnalach. Gdzieś muszą terminować.

                    Po drugie:
                    CytatZauważ, że publikacja w Ekonomiście młodego ekonomistę może nauczyć co najwyżej
                    akceptacji dla złych lub nieprzejrzystych standardów redakcyjnych oraz błędnego (albo oportunistycznego) lokowania swoich prac.

                    Rozumiem, że lepszą strategią ma być otrzymanie 10 desk rejection z rzędu i totalne zniechęcenie się do topowych żurnali? Przecież to porywanie się z motyką na słońce... W dodatku to samo, co piszesz o Ekonomiście można napisać o większości czasopism ekonomicznych. A gdzieś publikować trzeba. W dodatku uważam, że mimo wszystko na początkowym etapie kariery takie wprawki literackie mają swoją wartość. Szkoda, że proces oceny czasopism krajowych jest tak marny, bo naprawdę można sporo tutaj poprawić małym nakładem sił i środków.

                    CytatIm szybciej i boleśniej Ekonomista w obecnej formie upadnie, tym szybciej mogłoby z niego powstać przyzwoite, nowoczesne, w dużej mierze lokalne ale anglojęzyczne czasopismo
                    Do tego wcale upadek Ekonomisty (który jeszcze nie nastąpił!) nie jest potrzebny. Zupełnie nie rozumiem, czemu UW z SGH nie mogą się zebrać do kupy i utworzyć takiego czasopisma.

                    Weź jeszcze pod uwagę jedną sprawę. Ewentualny bolesny upadek Ekonomisty wywraca całkowicie hierarchię polskich czasopism. Przez co też ci uczciwi dostaną po d.pie. Szkoda byłoby też ponad 1000letniej tradycji.

                    CytatA z punktu widzenia wkładu w naukę - co daje publikacja w polskojęzycznym czasopiśmie?
                    Czy w Niemczech są sami geniusze publikujący po angielsku w najlepszych żurnalach? We Włoszech, Francji, Hiszpanii? Jest też miejsce na naukę uprawianą lokalnie - nie każdy musi być Alesiną czy Stiglitzem. Chodzi tylko o to, by jasno była odzwierciedlona hierarchia i z tym mamy problem w Polsce. Habilitacja zrównuje przeciętniaków, zwykłych rzemieślników i naukowców o renomie światowej. A tak być nie powinno.

                    Cytat Chodzi o zadowolenie z przywrócenia porządku
                    Poczytaj dyskusję i forumowiczów snujących chore fantazje o braku reakcji i 2 punktach za publikację. To nie przywrócenie porządku, a jego wywrócenie. Odkąd pamiętam, na poletku krajowym liczył się Ekonomista, AO czy Gospodarka Narodowa. I to w tej kolejności.

                    CytatEkonomista nie powinien się znaleźć na JCR - tu chyba się zgadzamy. Wyobraź sobie co czuli po przyznaniu Ekonomiście 15 pkt. autorzy artykułów opublikowanych w (low-endowych ale jednak) czasopismach z JCR za 15-20 pkt.
                    Ekonomista znalazł się na JCR, bo dostał swoisty kredyt zaufania, który najwyraźniej zmarnowano. Natomiast nie jest to aż tak istotne, czy Ekonomista miał 15 pkt czy 8. Istotne jest to, że czasopisma z JCR miały tak mało punktów. 2 artykuły w naszych zeszytach naukowych nie mogą dawać takiego samego "urobku" jak 1 artykuł na low-endowym czasopiśmie z JCR. Tu przelicznik powinien być znacznie mniej korzystny dla polskich czasopism.

                    Po raz kolejny różnimy się w strategii reformowania. Ja jestem realistą i chcę ewolucji w której promuje się pracowitszych i błyskotliwszych. Tymczasem u ciebie chyba dominuje zapał rewolucyjny.
                    • hohenstauf 2 punkty 22.06.13, 22:58
                      Obecnie 2 punkty ma renomowane czasopismo PAN Finanse CytatFINANSE Czasopismo Komitetu Nauk o Finansach PAN 1899-4822 2 B 466
                      Na UW jest Ekonomia, ekonomia.biz.pl/, CytatEkonomia. Rynek, gospodarka, społeczeństwo 0137-3056 8 B 417

                      Na dobrej drodze do Journal Citation Reports jest Contemporary Economics CytatContemporary Economics 1897-9254 9 B 318 czasopismo to znajduje się już w Scopus, używa recenzenckiego systemu Thomson Reuters, może już jest na MJL?
                      Podobnie na dobrej drodze są ZTR CytatZeszyty Teoretyczne Rachunkowości 1641-4381 8 B 1836 - choć nie jest to oczywiste, gdyż niestety publikują sporo po polsku. Ale proces recenzyjny mają przejrzysty i bez jaj.
                      Osobiście obstawiam, że ZTR lub CE wejdzie na JCR nie później niż w ciągu 18 miesięcy od teraz.
                      • flamengista Re: 2 punkty 23.06.13, 09:42
                        Dobra dobra, wiemy co są warte.

                        Natomiast Contemporary Economics faktycznie nieźle wyglądają (w mojej świadomości został obraz czasopisma, w którym publikowali tylko "swoi" - teraz jest sporo autorów zewnętrznych).

                        Ale:
                        - skład redakcji musi być bardziej międzynarodowy (chodzi gł. o associate editors - są tylko pracownicy 1 wydziału);
                        - poziom artykułów powinien być jednak nieco wyższy, by dać jakieś cytowania. Badania empiryczne na ogół uwzględniają publiczne bazy danych i małą liczbę obserwacji, co stawia pod znakiem zapytania jakość wyników i przede wszystkim ich oryginalność.

                        Niemniej przyznaję - są na dobrej drodze. Ale to kropla w morzu potrzeb.
                    • mn7 Re: nie zgadzam się 23.06.13, 10:57
                      flamengista napisał:

                      > Po pierwsze: nowicjusz nie wspina się w Himalaje. Musi najpierw potrenować w ła
                      > twiejszych górach. Nie oczekuj, że młodzi polscy ekonomiści zaczną publikować n
                      > agle w topowych żurnalach. Gdzieś muszą terminować.

                      Oj uważaj. Kiedyś za podobną radę daną pewnemu młodemu doktorantowi proszącemu o rady można było solidnie po głowie oberwać.
                      • zitterbewegung Re: nie zgadzam się 25.06.13, 03:41
                        Jak pyta o radę to nie z tych zdolnych. W ogóle, zgodnie z prawem Kopernika-Gershama lepszy wyjeżdża za granicę, więc to jest niemal prawo przyrody, że muszą terminować, a potem zostają proefesorami za wysługę lat...
                • carnivore69 Re: ale jaka to sensacja? 24.06.13, 12:43
                  > nie mają sensownych czasopism do wprawiania się w rzemiośle publikacyjnym,

                  No bez jaj. Maja dokladnie te same co ich koledzy skad indziej.

                  Pzdr.
                  • flamengista mają na tej samej zasadzie 24.06.13, 22:43
                    jak ja miałem jako dziecko w PRL klocki lego. Zachodni rówieśnicy je mieli, ja też - na wystawie w Pewexie:)

                    Doktorant z ekonomii na zachodzie ma możliwość publikowania pierwszych paperów w żurnalach z dolnej półki, które jednak są rzetelnie recenzowane i są na ogół dostępne w OA. Więc lepsze pomysły są cytowane, przez co pracuje się na indeks H od początku kariery akademickiej.

                    A jak ma coś lepszego, to wraz z promotorem publikują w wydziałowym żurnalu, który jest już na JCR.
                    • adept44_ltd Re: mają na tej samej zasadzie 24.06.13, 23:04
                      fla, będziesz źródłem do badań nad narracjami sierocymi polskich ekonomistów... najczęściej cytowanym...
                    • dala.tata Re: mają na tej samej zasadzie 24.06.13, 23:07
                      Flamengisto, przesadzasz. Doktorant z PL rowniez ma szanse, takie same jak wszyscy inni, publikowac w zachodnich czasopismach. Dlaczego tego nie robi? Mnie przychodzi kilka powodow do glowy:

                      1. nie przychodzi mu do glowy, ze moze
                      2. jak juz mu przyjdzie, wybijaja mu to (glownie z zazdrosci, czesto z uczciwego przekonania, ze polakow sekuja)
                      3. jak juz mu przyjdzie i nie wybija, to nie jest wystarczajaco dobry.
                      4. jak juz jest dobry, to nie zna wystarczajaco dobrze angielskiego.
                      5. Jak juz zna, to mysli, ze to trzeba zalatwic i woli nie wysylac.

                      Ale to wszystko nie znaczy, ze nie moze jednak wyslac i opublikowac.

                      Ogolnie, tak, doktorant polski ma pod gorke, ale pod gorke ma rowniez dokotrant z Huddersfield czy Newman University. Moze nawet bardziej pod gorke maja tamci, bo od nich inni maja prawo oczekiwac (od naszych nikt nie oczekuje). Tyle ze ci z Newman znaja zazwyczaj angielski, srednio.
                      • spryciurka Re: mają na tej samej zasadzie 25.06.13, 02:11
                        dala.tata napisał:
                        > 1. nie przychodzi mu do glowy, ze moze
                        > 2. jak juz mu przyjdzie, wybijaja mu to (glownie z zazdrosci, czesto z uczciwego przekonania, ze polakow sekuja)
                        > 3. jak juz mu przyjdzie i nie wybija, to nie jest wystarczajaco dobry.
                        > 4. jak juz jest dobry, to nie zna wystarczajaco dobrze angielskiego.
                        > 5. Jak juz zna, to mysli, ze to trzeba zalatwic i woli nie wysylac.
                        > Ale to wszystko nie znaczy, ze nie moze jednak wyslac i opublikowac.

                        To jest piękne. Kiedyś mnie zlinczują na tym blogu za te zachwyty. Cóż ja jednak poradzę, że lubię czytać taką esencję.

                        Na razie funkcjonuje jeszcze punkt1. Prekursorom IF-ów idzie nieźle i pękają z dumy. Ale co będzie, jeżeli świadomość takiej możliwości dotrze do ogółu habilitantów? Zagraniczne żurnale pękną w szwach!

                      • trzy.14 Re: mają na tej samej zasadzie 15.08.13, 00:28
                        dala.tata napisał:

                        > 1. nie przychodzi mu do glowy, ze moze

                        Bo w jego otoczeniu nikt nie może...

                        > 2. jak juz mu przyjdzie, wybijaja mu to (glownie z zazdrosci, czesto z uczciweg
                        > o przekonania, ze polakow sekuja)

                        Nie, wybiją mu to z włąsnej ignorancji i niekompetencji

                        > 3. jak juz mu przyjdzie i nie wybija, to nie jest wystarczajaco dobry.

                        Bo przebywa wśród niewłaściwych wron

                        > 4. jak juz jest dobry, to nie zna wystarczajaco dobrze angielskiego.

                        To nie byłby problem, gdyby ktoś w jego otoczeniu znał...

                        > 5. Jak juz zna, to mysli, ze to trzeba zalatwic i woli nie wysylac.

                        Raczej uważa, że nie jest dość godny, skoro nikt w jego otoczeniou nie jest...

                        > Ale to wszystko nie znaczy, ze nie moze jednak wyslac i opublikowac.

                        Wysłać może, ale jeżeli ytrafi na RAFY, to straci mnóstwo czasu, w którym mógłby opublikować 3 publikacje w ekonomiście i śmiać się z tych, co próbują za granicą

                        > Ogolnie, tak, doktorant polski ma pod gorke,

                        Pierwszy szczyt to klamka drzwi gabinetu promotora

                        > ale pod gorke ma rowniez dokotrant
                        > z Huddersfield czy Newman University.

                        Zasada Względności mówi, że aby pokonać górkę doktorat musi włożyć podobny wysiłek, takie same, tylko nie każdy ma rower z przerzutkami

                    • sendivigius Re: mają na tej samej zasadzie 25.06.13, 08:32
                      flamengista napisał:

                      > jak ja miałem jako dziecko w PRL klocki lego. Zachodni rówieśnicy je mieli, ja
                      > też - na wystawie w Pewexie:)


                      Co za bzdury. Czego jak czego ale w PRLu klockow konstrukcyjnych nie brakowalo. Byly podrobki lego, byly tez inne, oparte na innych pomyslach, w tym duzo importu z owczesnego NRD. Moj pokoj byl zastawiony konstrukcjami pod sufit i u innych kumpli w moim wieku tez. Dzis za to rosnie pokolenie klikaczy, zupelnie niemanualne, pozbawione wyobrazni przestrzennej i koordynacji ruchowej. Coraz bardziej sie uwaza ze aby byl dom, most, silnik albo odkurzacz to wystarczy "pomenadżerować" albo wydac rozporzadzenie i bedzie.

                      I dalej sie nie bede wyzlosliwial, tyle ze wyraze nadzieje ze nie prezetujesz takich pogladow w publikacjach wysylanych na tzw. zachod, bo w takiej sytuacji problemy publikacyjne sa zupelnie oczywiste. Bo zachodnie journale moga miec troche smieci ale co najwyzej wlasnych import jest juz im do niczego nie potrzebny.
                    • carnivore69 Re: mają na tej samej zasadzie 25.06.13, 13:19
                      Nie wiem o jakich wydzialowych zurnalach z JCR piszesz, niemniej do owego "zurnala z dolnej polki" artykul moze wyslac kazdy (a dlaczego czesto nie wysyla, trafnie podsumowal Dala).

                      Co do networks itp - pewnie istnieje korelacja pomiedzy byciem ich uczestnikiem a sukcesem publikacyjnym, jednak nie jest to przyczynowosc ;-)

                      Pzdr.
                      • flamengista owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 16:39
                        ale kogoś trzeba przecież odrzucić, by utrzymać się na JCR.

                        Ja jestem w stanie uwierzyć, że w najlepszych żurnalach konkurencja jest tak wielka, że decydują niuanse a publikowane są wyłącznie najlepsze teksty.

                        Ale nie wciskaj kitu, że tak się dzieje w dolnej półce LF, na poziomie dajmy na to 0,2-0,7 IF. Sorki, wystarczy krótka analiza afiliacji autorów i kolegium redakcyjnego. Więc jest prosta przyczynowość, a kto twierdzi inaczej jest albo skrajnym naiwniakiem albo hipokrytą...
                        • carnivore69 Re: owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 16:55
                          Na szczescie (dla nas) wielu moich znajomych i ja bylismy takimi skrajnymi naiwniakami na/zaraz po doktoracie.

                          Ktore to czasopisma (z 0.2-0.7 IF) publikuja wg Ciebie tylko swoich?

                          Pzdr.
                          • flamengista pożyteczna (choć stara) lektura 25.06.13, 19:59
                            więc warto oddać głos ekspertowi:

                            Tekst linka

                            CytatThere might be biases against you based on race, sex, nationality, or schooling. Fo
                            r instance, if a university journal has a reported acceptance rate of 10% but pre-allo
                            cates half the space to its faculty and immediate students
                            , your acceptance rate is
                            20% if you are in th e preferred class, and 5% or lower if you are not


                            Cytat ze strony 4. I pisze to facet, który jest (info z jego strony www):

                            1. Associate Editor, Japanese Economic Review, IF = 0.14
                            2. Editor, Review of International Economics, IF = 0.7
                            3. Managing Editor, Review of Development Economics, IF = 0.548

                            Więc właśnie reprezentant tych żurnali z JCR, ale z dolnej półki. I chyba on wie, co mówi:)

                            Dziękuję za uwagę.
                            • dala.tata Re: pożyteczna (choć stara) lektura 25.06.13, 20:22
                              Flamengisto, to wszystko znane i oczywiste rzeczy, opisane na sto sposobow. A my tu dzisiaj jestesmy na takie rzeczy bardzo wyczuleni. Glownie jednak z thxh argumentow korzystaja z ci, ktorym sie nie udalo. Po pierwszych niepowodzeniach sam mielilem te argumenty i mialem kilka wiece.

                              Zamiast tym sie jednak zaczytywac, lepiej napisac lepszy artykul. Bo w ostatecznym rachunku to sie do tego sprowadza. Jak napiszesz naprawde dobry dobry artykul, to go opublikuja, naprawde.
                              • flamengista spoko 25.06.13, 21:09
                                dala, nie martw się o mnie:) To miłe, ale dam sobie radę. Przecież na razie dopiero zacząłem się bawić w poważne publikowanie, więc płacę frycowe. Mam sporo do zyskania, a mało do stracenia. Ciągle się uczę i mam w sobie sporo pokory. Nie mam zamiaru pogrążać się w teoriach spiskowych bo nie mam z tego żadnych korzyści - pracuję nad korektą swojego artykułu, kończę kolejny i zaczynam pracę nad następnym. Nawet jak się nie uda tam, to uda się gdzie indziej, a przy okazji jakość paperów się poprawi. Tu akurat nie mam żadnych wątpliwości - warto próbować.

                                Natomiast nie lubię, jak ktoś zaczyna mi dowodzić, że szare jest białe. Może w topowych czasopismach (w ekonomii to oznacza IF>1.5) nie ma układzików. Ok, chcę w to wierzyć. Ale na dole LF z ekonomii przepycha się swoich i jest to nagminny proceder. Nie mam zamiaru teraz wyciągać konkretnego przykładu, bo przy okazji dowalę komuś, kogo lubię i szanuję. Mogę wysłać ci przykład na maila, licząc że zachowasz dyskrecję.

                                Nie znaczy to, że Polak nie ma szans tam opublikować. Skoro poprzeczka jest niższa, niż w topowych żurnalach - to oczywiście ma szanse. Ale nie udawajmy, że ma takie same szanse jak lokalny doktorant. Albo pracownik właściwego uniwersytetu. Po prostu jak Polacy w Bundeslidze - musimy być dwa razy lepsi od niemieckich kopaczy, by wpuścili nas na boisko.
                                • hohenstauf jesteś w grupie, która ma właściwe wsparcie 26.06.13, 11:45
                                  a ja myślę, że możesz sobie dać - z tych sygnałów jakie wysłałeś do nas wynika, że na swoim uniwerku jesteś w grupie bliskiej GTW, świadczą o tym wyjazdy do USA, Boston, Princeton, ... nie raz - raz może pojechać ktoś spoza (mówię o młodym doktorze lub nawet przed doktoratem) kręgu GTW, kilka razy, to już mocno osadzony w łatwym dostępie do uczelnianych pieniędzy przyjaciel kogotrzeba...
                                  normalnie to byś sobie nie dał - ale Ty właśnie jesteś w grupie, która ma właściwe wsparcie.
                                  • flamengista hahaha 26.06.13, 11:58
                                    dobry żart.

                                    To że mój szef jest w porządku, nie znaczy że jestem blisko GTW. Chyba że bliskość polega na tym, że nie stoisz na tyle daleko, by uniknąć kopniaka w siedzenie;) To tak.

                                    Nie chcę rozwijać dyskusji w tym kierunku, bo nie mam tu zamiaru użalać się nad sobą. Piszę z perspektywy mi znanej - czyli młodego polskiego ekonomisty. I uważam, że my tego wsparcia na ogół nie mamy.
                            • carnivore69 Maja vs nie maja 26.06.13, 10:46
                              Przeciez przytoczony przez Ciebie cytat to przyklad liczbowy (z parametrami od czapy, bo nie o nie chodzi), a nie opis status quo.

                              Nawet natomiast jesli wytepuje ow 'bias' (z tym moge sie zgodzic), to i tak jego istnienie ma sie nijak do Twojego poprzedniego twierdzenia, iz nasi mlodzi ekonomisci "nie mają sensownych czasopism do wprawiania się w rzemiośle publikacyjnym". Otoz maja, a ze niektorym (i sa oni w znacznej mniejszosci) latwiej sie do nich dostac - coz, c'est la vie (tudziez Get Published or Die Tryin').

                              Pzdr.
                              • flamengista c'est la vie 26.06.13, 12:01
                                oczywiście nie sposób polemizować z takim argumentem:)

                                Natomiast absurdem jest oczekiwanie, że stajesz do wyścigu w GP Węgier, zasiadając za sterami 15-letniego Cinquecento Sporting. A Pani Minister oczekuje, że będziesz toczył zacięte boje z Vettelem i zajmiesz przynajmniej punktowane miejsce, a najlepiej na podium.
                                • carnivore69 Re: c'est la vie 26.06.13, 12:16
                                  No wlasnie analogia nie jest dobra. W odroznieniu od sportow wyczynowych, popkultury itp, gdzie 'winner takes all', w nauce jest miejsce dla znacznie wiekszego spektrum badaczy jesli chodzi o poziom sukcesu publikacyjnego.

                                  Wiec ok, na Nobla czy nawet AER szanse mozesz miec znacznie mniejsze (bo masz owe CC Sporting; zreszta wlasciwie kazdy kto nie zrobil doktoratu na MIT, Chicago czy Stanfordzie moze twierdzic, ze dali mu CC), niemniej na prowadzenie sensownych badan wienczonych w miare regularnymi publikacjami w solidnych czasopismach - jak najbardziej realne.

                                  Pzdr.
                                  • pigwa_polska brazylijskie osiągnięcie 26.06.13, 16:33
                                    publikacja w brazylijskim czasopiśmie - nie jest niczym znaczącym (poza oczywiście informacją o tym, że ktoś przełożył artykuł na portugalski-brazylijski), poziom brazylijskiej nauki jest niższy od Słowackich, Ukraińskich, Czeskich osiągnięć. A jeśli brać państwa BRIC to już lepiej opublikować w Rosji w języku Tołstoja.
                                    • carnivore69 Re: brazylijskie osiągnięcie 26.06.13, 16:50
                                      > poziom brazylijskiej nauki jest niższy od Słowackich, Ukraińskich, Czeskich osiągnięć

                                      A mimo to Embraera maja i nawet w kosmos probuja latac...

                                      Pzdr.
                                      • pigwa_polska Re: brazylijskie osiągnięcie 26.06.13, 21:40
                                        Państwa BRIC wszystkie próbują latać w kosmos, chyba BRIC to Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, nie wiem jak z Południową Afryką, (wtedy BRICS).

                                        Czechy i Słowacja to jednak Europa (a nawet Unia) a Ukraina to satelita Rosji (ale na przyzwoitszym poziomie niż inne satelity ze WNP)
                                    • flamengista zanim się napisze kompletne bzdury 27.06.13, 09:13
                                      warto jednak sprawdzić, jakie są fakty:

                                      Tekst linka
                                      wg. rankingu produkcji naukowej i cytowalności Brazylia jest na 15 miejscu, my na 19. Czechy - 30, Ukraina 38, Słowacja 45.

                                      Jeśli zaś chodzi o szczegółowy raport dotyczący ekonomii, to Brazylia jest na 29 miejscu zaraz za Czechami, ale ma wyższy indeks H. Słowacja 33, Polska 38, Ukraina - szkoda gadać.

                                      Natomiast w rankingu uniwersyteckim
                                      Tekst linka
                                      wypadamy dużo gorzej od Brazylijczyków. Wśród top200 uniwersytetów w ekonomii mają 2 w drugiej pięćdziesiątce, w tym Fundação Getulio Vargas (miedzy Carnegie Mellon a Leuven) oraz USP (między Trinity College a Bolonią). W 2 setce mają jeszcze 2 uniwersytety, zaś Polska, Czechy, Słowacja i Ukraina - ani jednego.

                                      Zaś w rankingu szanghajskim Tekst linka]USP jest na 146 miejscu (miedzy La Sapienzą i Sussex), 2 kolejne w 3 setce. Czesi mają jedną uczelnię w 3 setce, pozostali - w tym i my - nie mają nawet tego.

                                      Co do samej publikacji - nie mam zamiaru się kłócić, czas pokaże czy ją ktoś zacytuje czy zostanie zignorowana. Natomiast przykre fakty są takie, że Brazylia jest już dawno przed nami w rozwoju naukowym, a patrząc na pieniądze i ich strategię rozwoju zaraz nam zupełnie odskoczy. Natomiast faktem jest, że na początku lat 90tych byliśmy daleko przed nimi. Ale to historia.

                                      Brazylia od lat inwestuje w stypendia doktoranckie do USA w najlepszych uczelniach, a potem absolwentów ściąga (oferując wysokie kontrakty) do uczelni brazylijskich. II-ligowy uniwersytet w którym byłem parę lat temu miał na wydziale ekonomii ponad 50% profesorów z doktoratami zrobionymi w USA, w tym w tak prestiżowych uczelniach jak np. Chicago czy Michigan. Ilu Polaków robi doktorat z ekonomii w University of Chicago? I ilu z nich potem wraca do Polski?
                                      • sendivigius Re: zanim się napisze kompletne bzdury 27.06.13, 10:12
                                        flamengista napisał:

                                        > Brazylia od lat inwestuje w stypendia doktoranckie do USA w najlepszych uczelni
                                        > ach, a potem absolwentów ściąga (oferując wysokie kontrakty) do uczelni brazyli
                                        > jskich. II-ligowy uniwersytet w którym byłem parę lat temu miał na wydziale eko
                                        > nomii ponad 50% profesorów z doktoratami zrobionymi w USA, w tym w tak prestiżo
                                        > wych uczelniach jak np. Chicago czy Michigan. Ilu Polaków robi doktorat z ekono
                                        > mii w University of Chicago? I ilu z nich potem wraca do Polski?


                                        Coz, fla. Przed Brazylia robila tak Japonia, potem Taiwan i Korea Pd, nastepnie Chiny RL.... a Polska?

                                        W Polsce taki absolwet to sie dowie ze jest miernota bez habilitacji, moze zostac asystentem - w praktyce laborantem dla jakiejs "dąktorątki" - i dostanie 1/3 jej eurostypendium i bedzie robil na jej kariere bo "dąktorątka" jest bratanica szefa katedry. Bawcie sie dobrze. Jak wasz IF bedzie ujemny to sie moze ktos ocknie - ale po 23 latach nawet na to nie licze.
                                      • klisiewitz Czechy vs. Parana 27.06.13, 10:30
                                        Co do porównań Brazylii z Rosją - to pigwa ma rację, że Rosja wypada lepiej.
                                        Niewłaściwe jest natomiast porównywanie pojedynczych elementów z całymi Państwami.
                                        Czechy (jako "klocek" w UE) w oderwaniu od reszty stanów Unii można porównać - to tak dziwnie - z Paraná czyli 10 milionowym "klockiem" w ramach federacji jaką jest Brazylia. Podobnie Słowacja (jako "klocek" w UE) to odpowiednio Santa Catarina z jej ponad 5 milionami mieszkańców (jako "klocek" federacji klocków w ramach Brazylii). Oczywiście poziom porównań jest wtedy inny. Prawdopodobnie nie ma takich porównań.
                                        Indie czy Brazylia lata w kosmos - ale Unia Europejska, której jesteśmy jako Polska elementem - też.
                                        Jesteśmy zaniedbanym i zacofanym klockiem w ramach UE i zdaje się, że strategicznie w decyzyjnych punktach UE podjęto decyzje, że nauka nie za bardzo nam wychodzi.
                                        Pięknie, że Brazylia ma dwa uniwersytety w pierwszej setce.
                                        Unia jednak ma około 30% wszystkich miejsc w pierwszej setce dowolnego rankingu.
                                        Jeśli chcesz dokopać Czechom i Słowakom - opowiedz o faktach na temat uczelni z Santa Catarina i z Parana. Specjalnie wybrałem Santa Catarina i Parana - gdyż ze sobą graniczą i mają idealnie podobne liczby ludności. Co prawda są większe i lepiej zaopatrzone w bogactwa w porównaniu z Czechami i Słowacją - ale nie można mieć wszystkiego.
                                        • flamengista odwracanie kota ogonem 27.06.13, 11:36
                                          po pierwsze, to pigwa zaczęła tą dyskusję i może niech Ona się wypowie. Myślę że jest na tyle bystra, że nie potrzebuje adwokata.

                                          Że Rosja wypada (nieco) lepiej, to oczywiste - dawne tradycje matematyczne czy fizyczne na szczęście nie zostały zmarnowane. Ale Rosja jest w rankingu produkcji naukowej zaledwie 3 miejsca przed Brazylią, poziom tutaj jest zbliżony. Za to w przypadku szczegółowej kategorii: ekonomia, ekonometria i finanse Rosja wypada słabo i jest tuż przed Polską, na 37 miejscu. Brazylia na solidnym 25.

                                          Z kolei w rankingu szanghajskim Uniwersytet Moskiewski jest owszem w pierwszej setce (80), a później jest gorzej niż w BR. Rosja ma 6 uniwersytetów w pierwszej 500, Brazylia 14. Tu można powiedzieć, że w Rosji jest większa koncentracja siły naukowej niż w Brazylii ale poziom jest zbliżony.

                                          Ja nie chcę "dokopać Czechom i Słowakom", to pigwa dokonała takich porównań więc do niej kieruj pretensje. O sens publikowania w czasopismach uczelni z Parana i Santa Catarina mnie nie pytaj - ja nie publikowałem w peryferyjnym gniocie, tylko w jednym z czołowych czasopism z najlepszego ichniejszego uniwersytetu. Równie dobrze można się czepiać, że publikacje Uni Karola mają się nijak do poziomu z Ostrawy.
                                          • pigwa_polska Re: odwracanie kota ogonem 27.06.13, 16:40
                                            Myślałam, że piszę na forum a nie prywatnego maila do fla. Dlatego każdy kto ma coś do dodania do otwarcie prezentowanych poglądów - moim zdaniem dobrze robi jeśli doda.

                                            Dla mnie Brazylia to wydmuszka. Typowy kraj z nierównościami społecznymi i układami mafijnymi różniącymi się od Meksyku jedynie rozmiarem i językiem.
                                            Latać helikopterem do pracy w tym samym mieście - nie z powodu korków a z powodu porwań? Noż super poziom.

                                            Brazylijskich uczonych spotkałam kilka razy. Nie byli lotni - choć faktycznie miary naukowe mają opanowane dość dobrze i zawsze siebie w nadmiarze cytują - rankingi które cytujesz są wrażliwe na takie różnice kulturowe. Rosjanin nikogo bez potrzeby nie zacytuje. Brazylijczyk z definicji mnoży cytaty. Miary oparte na cytowaniach i wyżej umieszczą uniwersytet i kraj.
                                            Do tego słabość o której fla sam wspomina - brak własnej zdolności do wytwarzania kadr, a typowa dla trzeciego świata, maniera kształcenia u kogoś. Wiadomo jak traktuje się doktorantów z za granicy - płacą - to się ich promuje, niezależnie od stopnia dyletanctwa - potem wracają, bo ich nikt nie chce a u siebie będą mieli lepiej. Rosja ma własne kadry i kształci kadry innym.
                                            Czechy maja własną kadrę i najsłabszy journal z Opavy jest lepszy niż najlepszy journal z Brazylii. Słowacja jest również eksporterem kadry naukowej i najsłabszy journal z Ruzonberku jest lepszy niż najlepszy journal z Brazylii - ot taki full wypas.
                                            Dlatego do słowackiego Ekonomicki Casopis czy do czeskiego E+M czy Politicka Ekonomie z JCR nie przyjmą produktu autora pisującego z droppowanej Ekonomii, ale w jakimś brazylijskim topowym topie - pójdzie.
                                            • flamengista powtarzam: bzdury, bzdury 27.06.13, 17:20
                                              Droga Koleżanko,

                                              na takim poziomie to dyskusji nie będę prowadzić. Postawiłaś bardzo krzywdzącą dla Brazylii tezę, odpowiedziałem ci konkretnymi argumentami a Ty jako ripostę masz żenujące stereotypy i indywidualne obserwacje.

                                              Jeśli Brazylia różni się dla Ciebie od Meksyku "jedynie rozmiarem i językiem", to gratuluję wiedzy i dobrego samopoczucia. Zaiste, jest się z czego cieszyć.

                                              Przypominasz mi Panią Redaktor Elizę Michalik, która Brazylię nazwała "republiką bananową". Nie, to nie jest komplement.

                                              EOT.
                                              • klisiewitz Re: powtarzam: bzdury, bzdury 27.06.13, 18:02
                                                Jak powtórzysz jeszcze sto razy "bzdury" - to może choć sam uwierzysz.
                                                Sam dostarczyłeś dowodów - brak własnej kadry i kształcenie jej za granicą - to typowe dla republik bananowych bez aspiracji. Nie wiem, czy Brazylia spełnia te kryteria. Wiem, że w zeszłym roku wielu profesorów miało jechać do Brazylii na konferencję, na którą co roku po całym świecie jeździli i właśnie ten jeden raz zrobili wyjątek, nie z powodu funduszy a ze strachu o własne zdrowie i życie.

                                                Już jednej instytucji w tym wątku broniłeś z własnego interesu - opublikowałeś w Ekonomiście i broniłeś go do upadłego. Czas zweryfikował. Publikowałeś w śmieciowcu, który przez pomyłkę na chwilę trafił na salony.
                                                Podobnie z Brazylią - opublikowałeś w ich najlepszym Journalu - dlatego rozumiem, że osobiście boli, że ktoś śmie wątpić, że kraj z dziećmi ulicy zabijanymi dla sportu i turystami porywanymi dla okupu to miejsce lepsze i bezpieczniejsze niż Bratysława i Praga - to wróg numer jeden.
                                                Wiesz - byłem w Ostravie i nie bałem się chodzić środkiem nocy podchmielony, bez ani jednego bodygurda, bez noża, bez broni palnej i nic mi nie zginęło. Powtórzysz to w miejscu wydania Twojego brazylijskiego journala? To sarkazm - nie rób tego, bo zwyczajnie nie wyjdziesz z tego żywy.
                                                Osobiście dostrzegam silną korelację, że miejsca o wysokim poziomie naukowym są równocześnie miejscami o najwyższym poziomie bezpieczeństwa dla chodzących środkiem miasta w środku nocy.
                                                Tak - to moja osobista opinia i Twoje emocje mnie nie zdziwią.
                                                Napisz porządny artykuł i zgłoś go do porządnego czeskiego, słowackiego, rumuńskiego, węgierskiego, słoweńskiego, serbskiego, chorwackiego, bułgarskiego, czarnogórskiego, litewskiego, łotewskiego lub estońskiego czasopisma z JCR. Do polskiego nie zdążysz przed dropped.
                                                • flamengista szkoda czasu 27.06.13, 18:07
                                                  pigwo/klisiewitz - powtarzam grzecznie i z szacunkiem dla płci pięknej - w dyskusji na takim poziomie odmawiam udziału.

                                                  Gadajcie ze sobą do woli, tylko nie zapomnijcie o przelogowaniu przy odpowiedzi.
                                                  • tytret Re: szkoda czasu 27.06.13, 22:11
                                                    Może warto jeszcze przywołać w dyskusji motyw związany z nazizmem - by było bardziej merytorycznie.

                                                    Osobiście mając doświadczenie z wysyłaniem artykułów do brazylijskich czasopism rekomenduję te, które próbowałem, na czarną listę jak w temacie. Są one punktowane co prawda tylko na niektórych uczelniach. Nie ma ich zazwyczaj na liście B.
                                                    Te do których wysyłałem były na liście A w 2012 roku (kierowałem się właśnie obecnością na JCR, a przy okazji okazało się, że niektóre z nich są brazylijskie). Nie podobał mi się ich warsztat recenzyjny. Recenzje otrzymałem eufemiczne i akceptujące artykuł bez poprawek merytorycznych, z wyjątkiem wezwania do poprawienia kilku elementów graficznych, ale też bez jakiejkolwiek dyskusji naukowej czy sygnałów że tekst został zrozumiany. A ponieważ głównie na tej dyskusji mi zależało - to jestem nimi rozczarowany. Nie wysłałem artykułu po poprawkach - gdyż poziom recenzji chciałbym aby był bardziej nastawiony na rozwój tekstu.
                                                    Jeśli ktoś chce publikować wszystko jak leci i niezależnie od poziomu - możliwe, że moja rekomendacja na czarną listę wyda mu się niewłaściwa.
                                                    Nie podaję nazwy czasopism - ponieważ po zalogowaniu do systemu widać wszystkich, którzy zakładali w czasopiśmie konta - domyślam się więc, że i moje dane będą widoczne jak ktoś się zaloguje, a jednak wolę powstrzymać się od tego by ujawniać swe dane.
                                                  • flamengista ? 28.06.13, 07:47
                                                    Jeśli nie podajesz nazwy czasopisma, to czemu chcesz je "dopisać do czarnej listy"? Rozumiem chęć zachowania anonimowości, ale argument typu: "wiem, ale nie powiem" jest niepoważny. W końcu ten wątek miał służyć czemuś pożytecznemu - nie narzekaniu dla narzekania, ale ostrzeganiu innych przed wysyłaniem do konkretnego czasopisma.

                                                    Ja też mam doświadczenia z brazylijskimi czasopismami - opisane również na tym forum. I nie tylko pozytywne (sugerowanie przez edytora resubmission po 3 recenzjach, a potem desk rejection z powodu... resubmission). Nie jest to jednak podstawa by wydawać sądy o całej nauce brazylijskiej na podstawie jednostkowych przypadków. I o to rozchodziła się dyskusja w tym wątku. Ja podałem konkretne liczby dotyczące skali makro. A ty o mikro i bez konkretów. Nic z tego nie wynika.
                                                  • tytret Re: ? 28.06.13, 11:28
                                                    Ale ja też podaję rekomendacje makro - globalnie wszystkie brazylijskie czasopisma uważam za chłam. Wszystkie na czarną listę z definicji geograficznego wydania. A przynajmniej wszystkie z zarządzania, ekonomii, statystyki ekonomicznej i towaroznawstwa. Celowałem do wielu z uważanych przez brazylijskie universytety za najlepsze, i rozmawiałem też z żywymi Brazylijczykami co oni uważają za najlepsze - ale też oni sami - o ile mieli kontakt z niebrazylijskim publikowaniem - wystawiali swoim czasopismom niskie noty. Owszem, aby robić karierę w Brazylii - też mają postawę "nie bedzie Jankes pluł nam w twarz" i wystarczy do robienia w Brazylii kariery mieć tylko publikacje brazylijskie. Mało tego system awansu na niektórych uczelniach "utrudnia" przez różne lokalne udoskonalenia - zaliczenie publikacji z czasopism nieposiadających brazylijskiego numeru identyfikacji bibliograficznej - coś podobne jak nasze wpisywanie na listę B czegoś czego nie ma na JCR, w Brazylii jest to nieco bardziej skomplikowane, bo nie mają listy A bedącej kopią JCR i napisanie do super journala w USA może nie być liczone gdy nie ma ono lokalnego numeru bibliografii - jeśli autor nie przebije się przez biurokratyczne zakamarki. Oczywiście universytety w Brazylii są bardziej różnorodne niż u nas - a finansowanie także. I universytety jedne mają większe zbliżenie ze światem a inne są powiązane biurokratycznymi udziwnieniami. Ale generalnie jest to niestety inny system i do tego jeszcze inny niż europejski, inny niż wszystko co znamy - podobieństwa dostrzegane powierzchownie - po dopytaniu o szczegóły okazują sie niepodobieństwami. A że jest spora grupa osób dotkniętych antyamerykańską fobią - to komplikuje to sprawę, gdyż jest to taki "boko haram" - amerykanska edukacja to swietokradztwo.
                                                    W skali kraju - faktycznie sporo osób kształci się w USA, Kanadzie, Europie, i innych fajnych miejscach - ale wynika to znowu z klikowatości i niewpuszczania "nieswoich" - a wyjazd za granicę jest próbą przebicia się przez ten pancerz klubów wzajemnej adoracji - o ile komuś chce się wracać. Na pewno nie jest tak fajnie sielankowo i różowo jak to przedstawił jeden z przedpiśców. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Brazylia jest Słoniem. Ja jako ślepiec dotykałem ucha. Inny ślepiec dotykał trąby lub nogi. "ślepiec" - gdyż jako osoba nie mieszkająca w Brazylii na stałe i nie słuchająca lokalnych wiadomości przy robieniu sniadania - pewnych drobiazgów nie wyłapię. Do czasopism brazylijskich - wracając do wątku - nie zamierzam więcej pisać. A przynajmniej do czasu gdy wiele się zmieni.
                                                • sendivigius Re: powtarzam: bzdury, bzdury 28.06.13, 09:32
                                                  klisiewitz napisała:

                                                  Wiem, że w zeszłym roku wielu profesorów miało jechać do Brazylii n
                                                  > a konferencję, na którą co roku po całym świecie jeździli i właśnie ten jeden r
                                                  > az zrobili wyjątek, nie z powodu funduszy a ze strachu o własne zdrowie i życie


                                                  Ja tez mialem wiesci ze polscy profesorowie sie gotuja slabo i dlugo, pekluja jeszcze gorzej a poza tym sa łykowaci i jacys zgorzkniali -


                                                  brak własnej kadry i kształcenie jej za granicą - to
                                                  > typowe dla republik bananowych bez aspiracji.


                                                  Bananowe republiki dziela sie na dwie katygorie - jedne to sa te ktore zdaja sobie sprawe ze sa prowinicjonalne i zacofane - wiec ksztalca kadre za granica aby wzniesc sie na lepszy poziom przyklad: Japonia, Korea, Tajwan, Chiny Ludowe,

                                                  - druga katygoria, to sa te republiki bananowe co zyja w oparach urojen wlasnej wielkosci i mozliwosci - nie bedzie im nikt nic mowil, przyklad Polska, Kenia, Nikaragua i niestety dluuuuuga lista krajow rzadzonych przez skorumpowanych kacykow ktorym basuje dwor utytulowanych przez siebie samych madrali.

                                                  Te pierwsze wykazaly jak osiagnac sukces, te drugie zyja od pokolen na darowiznach albo od jakiejs Food for Africa albo jakiegos Funduszu Spojnosci UE.
                        • dworzec Re: owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 18:19
                          niekoniecznie problemem jest, że coś muszą odrzucić lub że publikują tylko swoich

                          z mojego doświadczenia wynika, że w cywilizacji doktorant ma z kim omówić tekst, który przygotowuje, często takie teksty są omawiane na zebraniach i wynikają z tego całkiem sensowne porady

                          u nas natomiast jak prezentowałem moj tekst na zebraniu katedry to musialem przetlumaczyc go na polski, bo "kto to słyszał by po omawiać tekst po angielsku" a po tym jak już przetłumaczyłem to dostałem "rady", które były niejednokrotnie na żenującym poziomie lub sprowadzały się do tego gdzie należy postawić przecinek (w tej polskiej wersji)

                          i to jest moim zdaniem największym problemem
                          • dala.tata Re: owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 18:47
                            Ja bym nawet rozszerzyl to, co napisal dworzec, na wiekszy problem debaty naukowej w Polsce. Od recenzji, po otwarta krytyczna dyskusje, debata naukowa w Polsce kuleje (nie wszedzie i nie zawsze, rzecz jasna). Recenzje sa niepotrzebne, profesor za krytyke sie obraza, a dyskusja z dokotrantem powinna byc protekcjonalna.

                            Kiedys jedna bardzo wazna pani profesor po pytaniu konferencyjnym zadala mi pytanie: A po co pan w ogole takie pytania zadaje?, a ja zobaczylem przytakujace glowy innych, pomyslalem sobie, ze cos tu jest nie tak....Ale moze rzeczywiscie, pytan krytycznych nie warto zadawac.
                            • dworzec Re: owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 18:51
                              można to nazwać brakiem partnerów do dyskusji lub szerzej brakiem zwyczaju dyskusji

                              recenzje jakie otrzymałem po wysłaniu mojego tekstu do żurnala z IF były n-krotnie bardziej wartościowe niż to co mi "poradzono" na rzeczonym zebraniu... a gdyby na zebraniu poradzono sensownie to i recenzja z żurnala może byłaby bardziej przychylna...
                        • brzozowskijan Re: owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 18:43
                          jeśli tak by było - to szybko z 0,2 wypadną całkiem z JCR
                          0,2 - 0,7 jest najłatwiej dostępne dla Polaków
                          • dala.tata Re: owszem, może wysłać każdy 25.06.13, 18:48
                            Mylisz sie. To, ze Polacy w nich publikuja, moze rownie dobrze wskazywac na poziom polskiej ekonomii, a nie sekowanie polskich geniuszy.

                            brzozowskijan napisał:

                            > jeśli tak by było - to szybko z 0,2 wypadną całkiem z JCR
                            > 0,2 - 0,7 jest najłatwiej dostępne dla Polaków
          • sledzwionka Ekonomista nie z czarnej listy 30.06.12, 23:40
            To przynajmniej jasno definiujesz po czym poznac dobre czasopismo: opublikowali Twoj artykul i dlatego nie moga byc na czarnej liscie
            Wiesz zapewne albo slyszales, ze wiele czasopism z ekonomii ma acceptation rate na poziomie nawet 5% co oznacza, ze 95% artykulow odrzuca i do tego sie jeszcze tym chwali na okladc lub we wstepniaku, na czarna liste takie gnioty?

            Co innego gdybys powiedzial - mi co prawda uwalili juz 23 artykuly ale zawsze w recenzji jasno okreslili o co im chodzi - to bylbys wiarygodny. A tak - Ekonomista jest w kolka wzajemnej adoracji wiec oni adorowali mnie a ja poadoruje ich.
            • flamengista gdzie tak napisałem? 09.07.12, 09:10
              Stwierdziłem tylko, że Ekonomista to solidne czasopismo, bo:
              - po przesłaniu artykułu do recenzji w ciągu paru dni otrzymałem potwierdzenie, że artykuł doszedł;
              - w ciągu ca. 3 miesięcy dostałem odpowiedź, że artykuł publikują;
              - równocześnie zadzwonił do mnie redaktor prowadzący, wyjaśniając co należy NATYCHMIAST poprawić (miałem na to mniej niż tydzień). Przy czym redaktor czytał wersję po poprawkach, a ja na komputerze odnotowywałem zmiany;
              - artykuł faktycznie wyszedł po ok. 6 miesiącach od złożenia go w redakcji. W dodatku oprócz egzemplarza autorskiego dostałem mailem nadbitkę w pdf.

              Słowem: standardy grubo krajowej średniej. Natomiast nigdzie nie napisałem, że Ekonomista stanowi alternatywę dla QJE. Mimo, że jest na JCR, to ma minimalny IF i długa droga przed nim, zanim osiągnie przyzwoitą międzynarodową pozycję (jeśli takie są w ogóle cele Redakcji).

              Czyli: dobre KRAJOWE, POLSKIE czasopismo. Jeśli ktoś np. nie umie publikować po angielsku a ma coś naprawdę dobrego, powinien posłać właśnie tam.

              Resztę intencji dopisałaś sobie sama.
              • katarzyna_s5 Re: gdzie tak napisałem? 09.07.12, 12:57
                > - równocześnie zadzwonił do mnie redaktor prowadzący, wyjaśniając co należy NAT
                > YCHMIAST poprawić (miałem na to mniej niż tydzień). Przy czym redaktor czytał w
                > ersję po poprawkach, a ja na komputerze odnotowywałem zmiany;

                Tego nie rozumiem.
                Przecież jako autor mogłeś być z dala od komputera, na konferencji w innej strefie czasowej...
                trochę takie na kolanie działanie.
                • flamengista tłumaczę 09.07.12, 18:34
                  Redaktor zadzwonił i prosił o oddzwonienie na komórkę, jak będę miał czas by siąść przed tekstem. Zadzwoniłem po 3 godzinach, jak skończyłem zajęcia i załatwiliśmy sprawę korekty w 45 minut.
          • hihraki skandaliczna niekompetencja i nierzetelność ... 21.06.13, 21:05
            flamengista napisala: CytatWcześniej miałem dokładne informacje od redakcji o przyjęciu tekstu, ba - nawet telefon od redaktora prowadzącego, co mam w tekście zmienić.

            że co?
            telefon od redaktora prowadzącego??

            już za takie coś, że redaktor zna autora - powinno się usunąć czasopismo z jakichkolwiek poważnych miejsc...
            na całe szczęście, w drugim z polskich czasopism ekonomicznych na JCR, czyli w Argumenta Oeconomica, jest inaczej - redaktor decydujący o recenzentach i ew. desk rejection (osobiście: prof. Krzysztof Jajuga), nie wie kim jest autor artykułu, artykuł jest jemu przekazywany przez sekretarza z usuniętymi wszelkimi identyfikującymi elementami - zakodowany. Tak powinno być w każdym czasopiśmie.

            Ale skoro w Ekonomiście redaktor znał nawet tak intymne dane jak prywatny telefon autora - to mam nadzieję, że Ekonomistę usuną z JCR - powinno się to do nich - do Thomsona - zgłosić, że Ekonomista nie trzyma standardów i uprawia naukę po klikowatemu. Zresztą kiedyś sami się domyślą, gdy zobaczą powtarzalność nazwisk i poziom cytowań.
            • flamengista a to ciekawe 22.06.13, 19:53
              Cytatjuż za takie coś, że redaktor zna autora - powinno się usunąć czasopismo z jakichkolwiek poważnych miejsc...
              W takim razie należałoby usunąć jakieś 50% czasopism z JCR. Przecież redaktor naczelny bardzo często zna autora, bo wcześniej robi screening abstraktów i wysyła je albo do recenzentów, albo do redaktorów prowadzących. Kluczowe jest, by RECENZENCI nie znali autora tekstu.

              CytatAle skoro w Ekonomiście redaktor znał nawet tak intymne dane jak prywatny telefon autora
              Nie tylko - znał tajemny gest naszego stowarzyszenia Tekst linka

              Ręce opadają po takim poście, szczególnie że ten telefon należy podać przy składaniu artykułu (dane kontaktowe). Mało tego, podobna procedura obowiązywała także w czasopiśmie z JCR, w którym dostałem odmowną decyzję (ale i 2 recenzje). Nie zadzwonili, ale telefon był wymagany - więc istniała możliwość że jednak zadzwonią.

              Niektórzy są tak zdeterminowani postawioną tezą, że w przypadku gdy fakty jej przeczą, mówią "tym gorzej dla faktów".

              Swoją drogą, miło rzucić g.wnem w nieznajomego, sugerując mu publikowanie po znajomości...
              • pigwa_polska Re: a to ciekawe 22.06.13, 22:30
                Cytatflamengista wrote: Nie zadzwonili, ale telefon był wymagany - więc istniała możliwość że jednak zadzwonią.
                W Argumenta Oeconomica też wymagają telefonu - ale nie korzysta z niego decydent. Dzwoni ktoś, kto przeczytał artykuł już w czasopiśmie i chce skontaktować się z autorem.
                Dokonujący "Desk Rejection" jest swego rodzaju RECENZENTEM i nie powinien znać autora i w żaden sposób nie powinien mieć pozamerytorycznych wskazówek co do tekstu.
                • flamengista que passo? 22.06.13, 22:49
                  chyba pomyliłaś moje posty z innymi.

                  W moim przypadku nikt mnie nie "znał", telefon był po to by przyspieszyć proces wydawniczy. A ja zrozumiałem, że uwagi mi przekazane pochodziły od recenzenta, nie redaktora.

                  Ja wiem, że to wyglądało trochę na partyzantkę ale doszukiwanie się w tym drugiego dna jest kuriozalne.
                  • pigwa_polska telefony 22.06.13, 23:11
                    Telefony nie zostawiają śladu (chyba, że ktoś nagra rozmowę).

                    Dziewczynie uwalili habilitację. Dostała 4 negatywne recenzje - mimo, że miała dostać 4 pozytywne. Najpierw były telefony, aby były 4 pozytywne i telefonicznie dogadano, że będą 4 pozytywne. Potem były telefony, że mają być jakieś uwagi negatywne i ... telefony ... i 4 recenzje negatywne. To takie radzieckie. Telefon z Warszawy, co autor ma poprawić w artykule. Artykuł do czasopisma z JCR poprawia się po przeczytaniu recenzji, których w Twoim przypadku nie wspominasz. Ile tych recenzji było? Jak długie były te recenzje?
                    Znajomi mówią, że dzwonił do nich decydujący o wszystkim dr Matkowski, w randze profesora uczelnianego. Inni znajomi twierdzą, że nie ma żadnych papierowych recenzji a jedynie ustne ustalenia, na których kształt prof. dr M. ma rozstrzygający wpływ. Jest obdarzany zaufaniem i nie ma potrzeby go rozliczać. Zapewne są to same złośliwe plotki i pomówienia - jak bezczelna opowieść o wylanej na artykuł kawie profdora - jak wierutne oszczerstwo o artykule, który wpadł profdorowi za kaloryfer. Same bójdy - niestety wredni amerykańscy imperialiści zebrali plotki i wykorzystali pretekst by tę ostoję polskości i szczerości naszości zdegenerować. To kolejny policzek po nieprzyznaniu nam ruchu bezwizowego i wierutnych kłamstwach na temat żony ministra Drzewieckiego, którą te chamy posądzają o kradzież. Nie wiem dlaczego w ogóle godzimy się na te wszystkie upokorzenia.
                    • flamengista nie dam się wmanewrować 23.06.13, 09:32
                      w głównego i (zdaje się) jedynego obrońcę Ekonomisty w tym wątku. Ja po prostu piszę uczciwie, jak było w moim przypadku. Dla mnie akurat zachowanie redaktora (nie była to ta osoba, o której wspominasz) było akceptowalne, bo chodziło o szybką reakcję i zmotywowanie autora do wniesienia poprawek w zadanym terminie. Owszem, jest to metoda partyzancka ale w Polsce ciągle niektórzy nie reagują na maile.

                      Podkreślam też, że powody dla których ww. czasopismo wyleciało z JCR, są o wiele bardziej prozaiczne. To nie posty flamengisty to uczyniły (o czym jest przekonany jeden z forumowiczów;) tylko bardzo słaby IF i prawdopodobnie problem z blind review.
            • ziemal Re: skandaliczna niekompetencja i nierzetelność . 05.12.15, 19:45
              Cytat: "już za takie coś, że redaktor zna autora - powinno się usunąć czasopismo z jakichkolwiek poważnych miejsc..".
              Raczej nie wiesz co piszesz. W mojej działce (medycyna) jest często standardem w redakcjach czasopism z wysokim IF ok 5 i wyżej, że recenzenci z manuskryptem otrzymują również nazwiska i afiliacje wszystkich autorów. Nie przyjmuje się założenia, że jeżeli recenzent określa brak konfliktu interesów, że recenzje mogą być stronnicze. Na pewnym poziomie naukowym, żaden recenzent nie zaryzykuje stronniczej, czy nierzetelnej recenzji. Zbyt bardzo szanuje się swoje nazwisko. Po niektórych wypowiedziach w tym wątku wnioskuję, że poziom świadomości naukowej części formułowiczów jest głęboko niedojrzały. Radziłbym wzorować się lub przynajmniej spoglądać na wysokie standardy a nie lokalne i kacykowe.
      • hohenstauf Re: Ekonomista czy plagia***sta? 24.03.13, 03:21
        Marek Wroński zarzuca panu Witoldowi M (z opisu wynika, że obwiniany to Witold Małachowski) plagiat w monografii, której pozytywną recenzję opublikował Ekonomista, którego tu umieściliście na czarnej liście.
        CytatKsiążka Społeczna gospodarka rynkowa współczesnych Niemiec (recenzent wydawniczy: prof. Jan W. Bossak, SGH) została wycofana ze sprzedaży przez Oficynę Wydawniczą SGH w Warszawie. Zaciekawiła mnie świetna recenzja tej książki, wydrukowana w numerze 2/2012 r. dwumiesięcznika „Ekonomista”, którą podpisał prof. Piotr Pysz – drugi recenzent doktoratu Justyny Bokajło. Nie zorientował się on, że rozdział drugi już gdzieś wcześniej czytał. Mam nadzieję, że redakcja „Ekonomisty”, którą kieruje prof. Zdzisław Sadowski, napisze krótką notkę wskazującą, że recenzowana książka ma jednak „wady wrodzone”.
        W książce-monografii byłego recenzenta uważny czytelnik może także zauważyć, iż strony 21-22, 23-25 i 29-31 przepisano z artykułu dr Karoliny Kicior i prof. Mirosławy Klamut Społeczna gospodarka rynkowa – zasady jej funkcjonowania w ujęciu Waltera Euckena , wydrukowanego w t. 10 „Prac Naukowych Uniwersytetu Ekonomicznego” (Wrocław 2008 r., s. 167-182). Z kolei w rozdziale VI, podrozdział 6.3-6.10, można odnaleźć kilka przejętych fragmentów tekstu p. Adama Kowola Wariant szwedzki „Ekonomii dobrobytu”. Teoria i praktyka , który widnieje w Internecie: adamkowol.info/works/Szwecja.pdf.
        Zabawne, że początek rozdziału VI na s. 203 zaczyna się obszernymi dwoma akapitami przejętymi metodą „kopiuj i wklej” z portalwiedzy.onet.pl/70785,,,,gospodarka_rynkowa,haslo.html, ale odnośnik bibliograficzny odwołuje się do znanego podręcznika Ekonomia autorstwa sławnych amerykańskich profesorów: Paula Samuelsona i Williama Nordhausa. Jednak bez podania strony.
        Co więcej, na stronach monografii 196, 209-211 i 227-231 można rozpoznać obszerne fragmenty przejęte z artykułu prof. Pawła Bożyka Społeczna gospodarka rynkowa: geneza i ewolucja idei , wydrukowanego na stronach 19-26 dwumiesięcznika „Przegląd socjalistyczny” (nr 5 (14) 2007). Artykuł widnieje też w Internecie www.rog.com.pl/gospodarkaspoleczna1.htm. Wszystko oczywiście bez odwołań bibliograficznych.
        za: forumakademickie.pl/fa/2013/03/moralny-upadek-recenzenta/
        • flamengista no ale kto jest temu winien? 24.03.13, 13:10
          tak się składa, że odpowiadam za dział recenzji w jednym z polskich czasopism (to nie jest Ekonomista, mało tego - nie znam nikogo z redakcji). I wierz mi: nie ma szans, żebym wychwycił że recenzowana przez innego autora książka jest plagiatem. Bo niby jak? Przecież nie jesteśmy w stanie przeczytać wszystkiego. Dodatkowo recenzje książkowe to niewdzięczny temat, nie ma za nie punktów więc cieszymy się z każdej, którą nam nadeślą. A bardzo się przydają, bo pozwalają oszczędzić czas - jest się "na bieżąco" z nowościami, czytając tylko dział recenzji.

          W całej tej sytuacji winny jest tylko autor recenzji, który także recenzował tę pracę na potrzeby wydawnictwa (BTW: możliwe, że "zaadaptował" recenzję wydawniczą na potrzeby czasopisma, co jest standardem u nas). A i tak jego wina jest dyskusyjna, bo największa część splagiatowanego tekstu to niepublikowana (jeszcze) praca doktorska + artykuł opublikowany w zeszytach naukowych, których nikt nie czyta.

          Redakcja przyjęła recenzję w dobrej wierze, nie mając pojęcia o całej sytuacji. Teraz tylko powinni zamieścić stosowną notkę wyjaśniającą i tyle.
          • hohenstauf kto jest temu winien? Ekonomista - zwleka 25.03.13, 04:53
            Sprawa z plagiatem opisanym przez Wrońskiego już się trochę ciągnie - wyszło od tego ujawnienia kilka numerów Ekonomisty - i nadal nie ma notki informującej o promowaniu przez nich plagiatu. Dobrze, że Wroński nagłaśnia sprawę i przynagla Ekonomistę, ale o samym czasopiśmie świadczy to wyjątkowo podle. Nie zdziwię się, jeśli mimo tego nagłośnienia nie umieszczą notki. Po prostu mają specyficzne podejście do rzetelności naukowej. I dlatego nominuję Ekonomistę na naszą czarną listę czasopism naukowych, bo zasłużyli sobie.
            Autor publikując tekst, powinien myśleć o swoim wizerunku, a mieć potem w CV, że się publikowało w czasopiśmie znanym z tolerancji i promowania nieuczciwości naukowej (bo czym jest nie odcięcie się przez tyle czasu? na co czekają? na uprawomocnienie wyroku?), to też jest dawanie pod rozwagę tego jakiej jakości ma się swój tekst skoro znalazł się w takim czasopiśmie. Brr.
            • flamengista ale mylisz pojęcia 25.03.13, 08:38
              Co innego opublikowanie artykułu, który okazał się plagiatem. A co innego opublikowanie recenzji, która sama w sobie plagiatem nie jest, ale jest za to nierzetelna. Bo sugeruje, że monografia jest wartościowa, podczas gdy książka w istocie została splagiatowana. To jednak znacznie mniejszy ciężar gatunkowy.

              Nie mam pojęcia jakie są w tym przypadku procedury, a w szczególności procedury w "Ekonomiście". Domyślam się, że nie można ot tak sobie opublikować notki kwestionującej rzetelność recenzji i samą książkę bez przynajmniej próby skontaktowania się z autorem recenzji. Dodatkowo warto przypomnieć, że poza reakcją wydawnictwa, która miała miejsce stosunkowo niedawno, nie było żadnych oficjalnych komunikatów w tej sprawie. Z artykułu Wrońskiego wynika, że postępowanie dyscyplinarne nie doszło do skutku z uwagi na odejście na emeryturę samego zainteresowanego.

              Jeśli ich tryb procedowania się nie zmienił w stosunku do czasu, kiedy opublikowałem tam swój artykuł, to do publikacji w nr. 2/2012 recenzja musiała nadejść najpóźniej na początku grudnia 2011. A więc przed wybuchem skandalu. Redakcja przyjęła tekst w dobrej wierze i nikt nie może mieć o to do nich pretensji!

              Opinia Komisji Wydziałowej i pisma dziekana (kwiecień-maj 2012) to dokumenty wewnętrzne i raczej nikt z SGH nie wysyłał ich do redakcji "Ekonomisty". Całkiem możliwe, że pierwszą osobą która poinformowała redakcję o skandalu był sam Marek Wroński. Pytanie, kiedy to się stało.

              Ja też oczekuję od redakcji "Ekonomisty" stosownej reakcji, ale bądźmy realistami. Też jestem w redakcji czasopisma i wiem, jak długo trwa proces wydawniczy. W tym roku ukazał się dopiero numer 1. Kolejny jest pewnie w druku. Będzie sukcesem, jeśli stosowna notka ukaże się w numerze 3/2013.

              Co do nominacji "Ekonomisty" - nie jesteś pierwszy, ale pozwolę sobie zauważyć że opinia "zasłużyli sobie" jest tutaj mocno dyskusyjna i wysoce subiektywna. Na chwilę obecną żadnego problemu nie widzę: nie jest to przyjemna dla redakcji sprawa, ale jeśli zareagują to będzie wszystko ok.

              Warto także zauważyć, że na nowej liście "Ekonomista" ma 15 punktów, a więc razem z Argumenta Oeconomica są jedynymi z 2 czasopism ekonomicznych polskich indeksowanych w JCR. Więc czarna lista forumowiczów niewiele da: i tak najlepsi ekonomiści będą próbowali tam umieszczać swoje teksty.
              • martinkedzior Re: ale mylisz pojęcia 27.03.13, 11:30
                fl: na nowej liście "Ekonomista" ma 15 punktów, a więc razem z Argumenta Oeconomica są jedynymi z 2 czasopism ekonomicznych polskich indeksowanych w JCR

                a czy nie właśnie o to chodzi w tej liście - aby punktowanymi czasopismami się w niej zajmować?
                punktowane na liście A to też punktowane

                inna rzecz, że kontakt z najlepszymi polskimi autorami (choć AO służy głównie do publikowania dla autorów zagranicznych, polscy głównie publikują streszczenia doktoratów lub sprawozdania pokonferencyjne lub recenzje pokonferencyjnych książek, tak przynajmniej wyglądało to da 2012) będzie powodować - mam nadzieję - poprawę standardów, albo - wypadnięcie z listy, bo i takie rzeczy się zdarzają, że coś co było na JCR, ma IF = 0, i potem... wypad z JCR. Na razie chyba ani Ekonomista ani Argumenta nie ma zbyt wielu cytowań w WoS.
              • hohenstauf Ekonomista wyleciał z JCR 21.06.13, 19:09
                CytatWyleciał też w tym roku "Ekonomista":
                ip-science.thomsonreuters.com/cgi-bin/jrnlst/jlchange.cgi?Full=Ekonomista


                Ciekawe, czy będzie miał 2 punkty na liście B i czy redakcja zdąży złożyć jakąkolwiek ankietę.

                Nie dziwi mnie to, że wylecieli - po tym co w tym wątku dało się przeczytać (zwłaszcza co pisał autor, któremu udało się w Ekonomiście opublikować)
                • hohenstauf Re: Ekonomista wyleciał z JCR 21.06.13, 19:12
                  www.eigenfactor.org/rankings.php?bsearch=Ekonomista&searchby=journal&orderby=eigenfactor
                  pouczający link
                  Ale również to:
                  www.eigenfactor.org/rankings.php?bsearch=Argumenta+Oeconomica&searchby=journal&orderby=eigenfactor
                  czy AO będzie kolejna?
    • spokojny.zenek Re: czarna lista czasopism punktowanych 01.07.12, 07:51
      dworzec napisał:

      > 3. "Przeglad Organizacji" - tu drobiazg, pewnego dnia przyszedl do mnie numer z
      > wydrukowanym artykulem, ucieszylem sie bo nie wiedzialem, ze tekst zostal przy
      > jety. Szkoda tylko, ze przekrecono moje imie...

      Eee tam. Szkoda, że nie zdążyłeś opublikować w tym samym kształcie gdzie indziej. To by dopiero było wesoło!
      • plesser Re: czarna lista czasopism punktowanych 08.07.12, 22:07
        Może jedynie w moim wypadku nie zatrybiło, więc jedynie moja czarna lista, ale niekorzystne doświadczenia miałem z „Palestrą”. Mimo dwóch monitów z mojej strony w ciągu wielomiesięcznego okresu oczekiwania na odpowiedź w sprawie nadesłanej glosy i zapewnień sekretarza redakcji, że sprawdzą i oddzwonią, przesłany materiał zniknął jak kamień w wodę. W końcu po upływie 10 msc i braku zapowiedzianego drugiego telefonu z redakcji glosę wysłałem do „Przeglądu Sądowego”, gdzie stosunkowo szybko została przyjęta. Jakieś pół roku po jej ukazaniu się był jeszcze z „Palestry” telefon z pytaniem o statut tego tekstu, bo robią u siebie porządki i sami nie w pełni wiedzą, co mają na stanie. Uprzejmie podziękowałem za współpracę i poinformowałem, że sprawa nie jest aktualna. Wcześniej nie spotkałem się z taką sytuacją, w żadnym z czasopism, do których wysyłałem teksty. Długo oczekiwało się na publikacje, ale po rozsądnym okresie czasu był zawsze sygnał, czy redakcja tekstem jest zainteresowana. Raczej w przyszłości nie będę kierował tekstów do „Palestry”, bo nie mam czasu na takie zabawy, a cykl wydawniczy jest i tak wystarczająco długi.
    • czesjek Ekonomista na czarną listę czasopism punktowanych 25.08.12, 23:23
      Zachęcony pozytywnymi opiniami o Ekonomiście wyrażanymi na tym forum, wysłałem tam swój artykuł. Niestety ani be, ani me, ani kukuryku. Znudzony czekaniem na odpowiedź, wysłałem kolejny artykuł gdzie indziej i już zdążył wrócić z recenzji, a z Ekonomisty nadal ani słychu ani widu - jak dla mnie jest to pierwsze doświadczenie z tym czasopismem i jak dla mnie - totalne dziadostwo - zupełny brak profesjonalizmu.
    • onnaj EKONOMISTA: nie polecam, intensywnie odradzam 22.09.12, 01:27
      Rekomenduję EKONOMISTĘ na czarną listę.

      Nominacja - według definicji autora słów:
      > Jeśli dostajesz tylko "dziękujemy, ale nie", albo nawet tego nie,
      > witamy w Polsce.

      Tylko raz dostalem taka odpowiedz, (zawsze otrzymuje dwie, czasem trzy recenzje), ale raz jeden wyslalem do wyroznionego na JCR czasopisma z Polski, pod tytułem: EKONOMISTA
      Najpierw czekanie na jakikolwiek komunikat
      następnie po długim czasie (bardzo długim) - przyszla odpowiedz w stylu "dziękujemy, ale nie" - bez jakiegokolwiek uzasadnienia, a prosba o podanie przyczyny tego "dziękujemy, ale nie" - rowniez bez odzewu
      to dziadoskie pseudoczasopismo to Ekonomista jak rzadko które zasługuje na wyróżnienie nie na JCR ale na CLPC czyli "czarna lista polskich czasopism", (chodzi o to czasopismo: www.ekonomista.info.pl/), jest ono niby z listy JCR, ale się zastanawiam, czy Thomson nie powinien mieć formularza kontaktowego do zgłaszania nierzetelnych zachowań czasopism z ich MJL - jeśli by był, skorzystałbym z niego - dziadostwo nie powinno mieć IF
      Na pewno taki system zbierania opinii na temat czasopism z list A, B i C - warto aby miało nasze ministerstwo - i powinno jak KNF prowadzić listę ostrzeżeń przed paraczasopismami.
      • onnaj jam to, nie chwaląc się, sprawił :-) 21.06.13, 20:48
        Cytatzastanawiam, czy Thomson nie powinien mieć formularza kontaktowego do zgłaszania nierzetelnych zachowań czasopism z ich MJL - jeśli by był, skorzystałbym z niego - dziadostwo nie powinno mieć IF
        po zastanowieniu - poszperawszy, znalazłem link: CytatSuggest a correction
        If you would like to improve the quality of the data in this record, please suggest a correction
        znajdujący się na niemal każdej stronie Web of Knowledge.
        Wystarczyło opisać problem. Ekonomista stał się "Dropped" szybciej niż redakcja "Ekonomisty" odpowiedziała na kolejną, tym razem monitorowaną submisję dokonaną przez ekspertów od kontroli czasopism, których miejsce jest w czarnej d**ie (tj. na czarnej liście).
        Jak traficie na nierzetelny proces redakcyjny - zgłaszajcie, bo warto.
        Co ciekawe, jest też procedura wycofania z JCR numerów, które już się tam znalazły i obecnie według informacji jakie mam, "Ekonomista" może być kontrolowany pod tym kątem, czy nie wykasować wpisów z lat 2009,2010,2011, a to by był ciekawy case pod kątem przyznawanych punktów w ocenie parametrycznej i rozliczanych grantów.
        Zachęcam do zgłaszania nieprawidłowości we wszystkich śmieciowych journalach z JCR - to działa.
        • cowell Re: jam to, nie chwaląc się, sprawił :-) 22.06.13, 11:48
          Ostro zadziałałeś.
          Ale słusznie i piszę to jako ekonomista, który publikował (nie raz) kiedyś w "Ekonomiście". Od dawna już jednak tam nie składam tekstów.
          Parę historii co do "Ekonomisty":
          1. słyszałem parę lat temu od pewnej osoby, że w sprawie wysłanego tam manuskryptu zadzwoniła do nich po dłuższym czasie (wielu miesiącach) i okazało się, że manuskrypt zaginął (legenda głosi, że spadł za kaloryfer :)).
          2. wiem o bardzo dobrym tekście na temat stanu polskiej ekonomii, który tam trafił ale nigdy nie został opublikowany (był bardzo krytyczny - i słusznie - wobec tego stanu).
          3. znam wiele przypadków, gdy teksty były publikowane bez recenzji - na podstawie znajomości autorów z redaktorami.

          Przy obecnym procesie edycyjno-recenzenckim zniechęcam wszystkich do publikacji w Ekonomiście. Powinni wprowadzić:
          1. internetowy system składania artykułów;
          2. wymóg publikacji po angielsku (jaki jest sens nadawania IF czasopismu publikującemu głównie po polsku???)
          3. porządny system recenzji.
          Obawiam się jednak, że zmiany nie nadejdą dopóki redakcja nie zostanie przejęta z rąk "starych" profesorów.
        • flamengista sądzę, że wątpię 22.06.13, 19:43
          serio, nie sądzę żeby jedno zgłoszenie - nawet udokumentowane - załatwiało sprawę. Niestety, na to redakcja niestety ciężko zapracowała. Nie da się utrzymać na JCR nie mając cytowań, a do tego trzeba pozyskiwać dobre teksty no i być dostępnym w internecie. Dla mnie to było kwestią czasu.

          Natomiast twoje zachowanie - muszę to stwierdzić z przykrością - jest typowo polskie. Nie spotkałem się nigdy z Niemcem, Włochem, Japończykiem czy nawet Filipińczykiem, który doszukiwałby się kiepskich czasopism u siebie i donosił na nie do Thompsona. Oczywiście uraziło cię, że dostałeś desk rejection, więc się odegrałeś. Tak faktycznie jest najłatwiej.

          Zamiast samemu dbać o poprawę jakości polskiej ekonomii, puściłeś brzydkiego bąka. I jeszcze się tym chwalisz. Moim zdaniem to jest żenujące.
          • onnaj Re: sądzę, że wątpię 22.06.13, 22:16
            Akurat tych obyczajów nauczyłem się w kraju, w którym spędziłem większość dzieciństwa i pierwsze lata szkolne. USA. Na porządku dziennym jest, że współpracujący kolega z pracy, fajny kumpel, pisze na kolegę raport, gdy tamten coś źle robi. Po pracy idą razem na piwo i są szczerymi kumplami bez żalu. Na porządku dziennym jest, że w liceum, nikt nigdy nie ściąga, ale jak już ściągnie, to podkablowywany jest przez dwóch lub więcej kolegów, którzy potem na przerwie razem się bawią i żartują z podkablowanym. Sfera profesjonalna jest oddzielona grubą linią od sfery prywatnej.
            Natomiast to takie typowe polskie, przemilczać, nie kablować, nie kalać środowiska. Nie ważne jakie błoto i jakie rzygowiny są i oblepiają wszystkich - nie kabluje się na tego co rzyga i obsrywa. Taka solidarność z własnym oprawcą, bite żony nie donoszą na bijących je mężów, nawet jak Polak widzi obszczymura lub palanta pozwalającego psu zanieczyszczać chodnik - ani mru, mru. Zły jest ten co dba o dobro wspólne a równym kolesiem jest cham niszczący to co wspólne. Już ponad 20 lat dorosłego życia w Polsce, ale ciągle mi to bardzo przeszkadza.
            A co do zgłoszenia - oprócz mojego mieli kilka innych.
            Skorzystali też z forum. Jakiś ich pracownik włada polskim i oceniał zarówno artykuły Ekonomisty, i czytał też forum - wpisy komentował - i co ciekawe, że wrażenie zrobił na nim wpis zwolenników Ekonomisty. Największe wrażenie zrobiła też na nim wypowiedź flamengisty. Choć oczywiście kluczowe było to co mówiła analiza autorów, analiza jakości publikacji, analiza cytowań (choć to podobno nie było przesądzające - Ekonomista był krócej niż 5 lat i cytowania nie były najważniejszym elementem w ocenie "nowego" czasopisma na JCR).
            A chwalę się dlatego, że nie musicie mieć nosa na kwintę - gdy lokalnie zgnilizna środowiska w klice wam doskwiera - a ocenę wystawia podmiot zewnętrzny niezależny od lokalnych układów - to działa - warto zgłaszać nieprawidłowości. Każdy sygnał nieuczciwości jest traktowany poważnie. Szkoda jedynie uczciwych autorów, którzy w nieświadomości opublikowali swój tekst w tym pseudoczasopiśmie - teraz wstydliwie muszą schować go w swoim dorobku z nie swojej winy. Chociaż to co czytałem w tym wątku każe mi powątpiewać aby ktokolwiek uczciwy tam coś opublikował bez bycia częścią nieuczciwej kliki wzajemnych szalbierców. Takie mam osobiste i subiektywne wrażenie.
            • flamengista jeśli naprawdę wierzysz w to, co piszesz 22.06.13, 22:41
              to nie jestem ci w stanie pomóc. Nie jestem specjalistą w tej materii...

              Swoją drogą wiedziałem, że nasze forum jest opiniotwórcze, ale żeby aż strącać żurnale z naukowego Olimpu... Widzę, że będę musiał zachować powściągliwość, bo ew. krytyka QJE może się też skończyć tragicznie...

              Dala, powinieneś jednak upomnieć się o tantiemy dla nas od Thompsona. Przecież odwalamy za nich kawał dobrej roboty!
              • spryciurka Re: jeśli naprawdę wierzysz w to, co piszesz 23.06.13, 00:06
                >wrażenie zrobił na nim wpis zwolenników Ekonomisty. Największe wrażenie zrobiła też na nim wypowiedź flamengisty.<
                Gratuluję, stajesz się sławny. Po takiej reklamie możesz śmiało wysłać artykuł na najwyższą półkę.


                • flamengista raczej czekam na zaproszenie 23.06.13, 09:27
                  do editorial board jakiegoś solidnego żurnala. Mogę ew. się na to zgodzić, oczywiście nie za darmo. Niech wreszcie ktoś doceni mój pot wylewany przy wklepywaniu via klawiatura tych mądrości forumowych;)
    • flamengista czesjek i onnaj - więcej faktów 22.09.12, 10:53
      Ok, rozumiem wasze rozgoryczenie - ja akurat miałem inne doświadczenia z Ekonomistą. Ale podajcie trochę więcej informacji. Co to znaczy, że długo czekaliście? 2 miesiące czy pół roku? Odpowiedź - nie bo nie - dostałem kiedyś z najlepszego journala z mojej dyscypliny, mającego obecnie 45 punktów. Więc to nie jest żaden argument - artykuł odrzucono po prostu na poziomie kolegium redakcyjnego, bez skierowania go do recenzji. To się zdarza bardzo często.

      Inna sprawa, KIEDY został artykuł wysłany. Wiadomo, że w przypadku polskiego czasopisma wysłanie artykułu do redakcji w czerwcu jest ryzykowne, bo szansa na odpowiedź pojawia się na ogół dopiero w okolicach września-października. Może to był właśnie problem w waszym przypadku.
      • zacredytovana EKONOMISTA: nie polecam, intensywnie odradzam 22.09.12, 22:33
        flamengisto
        odpowiedź, "nie bo nie" już zawiera uzasadnienie "bo nie"
        osobiście z Ekonomisty otrzymałam tylko informację "nie".
        Jakie to ma znaczenie czy wysyła się w czerwcu? Z innych czasopism dostaję odpowiedź w 2 tygodnie - zwłaszcza w czasie letnich wakacji jest szybciej - zwłaszcza dlatego, że nie ma obciążenia dydaktyką - sławetną wieczną wymówką "naukawców".

        Także nie podam większej liczby szczegółów - gdyby ktoś planował się ujawnić - to nie używałby nicka.
        Jednak mając porównanie z wieloma innymi czasopismami z listy JCR, i rozmawiając z innymi, kórzy kiedyś tam coś próbowali opublikować, to EKONOMISTA wypada wyjątkowo negatywnie na tle nawet "Ziemniaka Polskiego" i dlatego należy uważać, że jeśli nie poprawią polityki i nie uczynią jej bardziej przejrzystą, to EKONOMISTA powinien mieć mniej punktów niż ziemniak polski - i osobiście recenzując dorobek, publikację w EKONOMIŚCIE uznaję za okoliczność obciążającą habilitanta, właśnie dlatego, że taka publikacja w takim czasopiśmie nietransparentnie dobierającym teksty - to skaza na dorobku. A wcześniej w wątku opisywana - skandaliczna - metoda nanoszenia poprawek i warsztatu redakcyjnego - to jedynie potwieerdzenie, że to dziadostwo i burdel na kółkach a nie czasopismo.
        Zakup miejsca na JCR nie jest może tani - ale też nie świadczy o jakości pisma.
        Sztuczne pompowanie IF także jest proste i stosowane w praktyce przez bałtyckie czasopisma z JCR tak, że nie mając nic do opublikowania, mają IF rzędu 4 z hakiem.
        Dopiero lista Current Contens w ramach Thomson Reuters zawiera merytoryczną ocenę zawartości czasopisma. To czego nie ma na CC to makulatura i nie dziwne, że Ekonomista na CC nie jest i przy obecnej polityce się nigdy na niej nie znajdzie.
        Polecam:
        O powstaniu, upadku i reinkarnacji „listy filadelfijskiej”
        www.portalwiedzy.pan.pl/images/stories/pliki/publikacje/nauka/2006/03/N_306_06_Lewandowski.pdf
        • h_hornblower Re: EKONOMISTA: nie polecam, intensywnie odradzam 27.09.12, 09:41
          zacredytovana napisała:

          - i osobiście recenzując
          > dorobek, publikację w EKONOMIŚCIE uznaję za okoliczność obciążającą habilitanta
          > , właśnie dlatego, że taka publikacja w takim czasopiśmie nietransparentnie dob
          > ierającym teksty - to skaza na dorobku.

          Ale pojechałaś. Ja wiem, że życie bywa ciężkie, ale...

          pzdr wesoło
          horny

          • carnivore69 Re: EKONOMISTA: nie polecam, intensywnie odradzam 27.09.12, 17:42
            Abstrahujac od Ekonomisty, to pojecie skazy na dorobku jest wzgledne (i zalezy m.in. od instytucji). Wlasciwie wszystko spoza 3-5 najlepszych czasopism w dziedzinie moze nia byc ;-)

            Pzdr.
          • flamengista Boooosze... 27.09.12, 21:20
            żyłem w błogiej nieświadomości, ale już wiem. Zhańbiłem się okrutnie. Teraz idę się upić, a jutro piszę dramatyczny list do redakcji, by wykasowali mój tekst ze swoich archiwów. Skazę na dorobku trzeba jednak zmazać, to brzmi zbyt poważnie.

            Jednak to forum się czasem do czegoś przydaje:)
            • poziomkazajac skaza 27.09.12, 23:43
              tak na złą sprawę - ponieważ recenzenci rozstrzygają dowolnie i według widzi im się - to nawet publikacja w 50 punktowcu może być skazą
              zwłaszcza, że recenzent może nie mieć takiego artykułu w swoim dorobku

              bardzo mi się podoba argumentacja aby kandydaci na recenzentów sami przechodzili przez urzędową ocenę formalną sprawdzającą, czy mają po 1 publikacji z listy A na każdy rok po habilitacji - jeśli nie, to
            • h_hornblower ludzie ze skazą 28.09.12, 00:54
              flamengista napisał:

              > żyłem w błogiej nieświadomości, ale już wiem. Zhańbiłem się okrutnie.

              Being sorry won't help, fla :( Curtains for you!

              Niestety, życie zdarło z maskę z fla... A taki sympatyczny wydawał się chłopina...

              Niestety, oni czają się wszędzie, są wśród nas... Ludzie ze skazą... Ludzie, którzy w pogoni za punktami pójdą nawet do Ekonomisty...

              pzdr
              horny

    • poziomkazajac czarna lista czasopism punktowanych: zasady 28.09.12, 19:26
      może warto zdefiniować co oznacza, że czasopismo powinno być na czarnej liście

      obecnie w wątku tym jest tak, że jeśli komuś ze stałych forumowiczów czasopismo zaakceptowało artykuł - to jest fajne
      a jak ośmieliło się odrzucić - to na czarną listę

      krótkoterminowi goście pewnie też takie kryterium wyznają ale w odniesieniu do siebie jako probierza czarności
      • flamengista ale ta lista jest umowna 24.03.13, 13:12
        przynajmniej ja tak rozumiem ten wątek. Dzielimy się swoimi negatywnymi doświadczeniami, co ew. pozwala innym uniknąć tego w przyszłości, albo przynajmniej zwrócić uwagę na niektóre aspekty komunikacji z redakcją danego periodyka. Co nie znaczy, że jest to zweryfikowana prawidłowość.
    • klamczuchosiedlowy EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 04.07.13, 23:46
      to informacja z oficjalnej strony głównej Ekonomisty:
      Cytat„The Central European Journal of Social Sciences and Humanities” (Lista Filadelfijska) czy faktycznie „The Central European Journal of Social Sciences and Humanities” to Lista Filadelfijska? Czy to tylko pomyłka? Czy też może coś więcej (niechęć do przyznania się, że się z listy filadelfijskiej wypadło?
      pl.wikipedia.org/wiki/The_Central_European_Journal_of_Social_Sciences_and_Humanitiesdziwne
      • flamengista problem polega na tym 05.07.13, 08:46
        że ta informacja widnieje na stronie wydawnictwa Key Text, nie zaś na stronie PTE. Na stronie PTE informacja o tym, że Ekonomista jest na liście filadelfijskiej była umieszczona, a następnie znikła (i to jeszcze przed wypadnięciem z JCR).

        Ja bym to tłumaczył bardziej zwykłym chaosem organizacyjnym. Przecież kto chce wiedzieć, czy Ekonomista jest na JCR, może łatwo sprawdzić. A złe wieści szybko się rozchodzą.
        • hohenstauf Re: problem polega na tym 05.07.13, 11:24
          dziwne to - bo która strona będzie podana do ankiety aby ekonomista był na liscie B?
          Chyba ta z Key cośtam - bo na stronie ekonomista.info jest zapodany skład rady naukowej
          na żadnej z tych stron nie znalazłem informacji o ghostwritingu ani o honorary authorship, nie umiem odnaleźć na żadnej z nich informacji o edytorze statystycznym, ani o językowym, oj oj może się okazać, że zamiast 15 punktów z listy A, nie będzie 10 na liście B, lecz mniej. A kilku znajomych napisało i wydało i cieszyło się już 15 punktami za publikację z 2013. Podobnie z Actual Problems of Economics - eco-science.net/index.php?action_skin_change=yes&skin_name=APE_eng w zasadzie miała to być złota kura znosząca platynowe jajka punktowe. Było na Scopus, było na JCR: CytatJournal ISSN 1993-6788 is indexed in Thomson Reuters Master Journal List:
          (Thomson Reuters MASTER JOURNAL LIST 2011)
          380. ACTUAL PROBLEMS OF ECONOMICS
          Monthly ISSN: 1993-6788
          NATIONAL ACAD MANAGEMENT, VUL PANASA MYMOGO 26, KYIV, UKRAINE, 01011
          Social Sciences Citation Index
          Journal ISSN 1993-6788 is indexed in SCOPUS:
          (SCOPUS JOURNAL LIST 2011)
          Actual Problems of Economics
          Print ISSN: 1993-6788
          E-ISSN:
          Period covered: 2008-ongoing
          Publisher: National Academy of Management Vul
          Country: Ukraine
          Po 15 za każde. I JCR przestał je listować. Teraz chyba nawet nie będzie na liście B.
          Wracając do ekonomisty, na stronie:
          www.pte.pl/7_ekonomista.html#wskazowkiDlaAutorow
          nie ma żadnych ważnych informacji o czasopiśmie. Nie ma składu rady naukowej, nic.
          Na stronie KeyTextu www.ekonomista.info.pl/
          jest więcej i niestety tam autorzy dowiedzą się więcej - w tym ta nieszczęsna informacja sugerująca, że Listą Filadelfijską jest Cytat„The Central European Journal of Social Sciences and Humanities” (Lista Filadelfijska)
          CytatJournal ISSN 0013-3205 is indexed in Thomson Reuters Master Journal List:
          (Thomson Reuters MASTER JOURNAL LIST 2011)
          4838. EKONOMISTA
          Bimonthly ISSN: 0013-3205
          WYDAWNICTWO KEY TEXT, UL GORCZEWSKA 8, WARSZAWA, POLAND, 01-180
          Social Sciences Citation Index


          jak tak patrzę na skład rady - i tak Ekonomista chyba zostanie probierzem, czy czyjaś habilitacja jest gotowa - jeśli to gremium puści mu artykuł - może składać kwity do CK - i akurat obecnie autorami są sami habilitanci, ale co ciekawe, nagle Ekonomista 3/2013 ma 2 artykuły. W 2/2013 miał 3 artykuły. W 1/2013 miał 4 artykuły. W 6/2012 miał 5 artykułów.
          • flamengista to nie tak 05.07.13, 12:41
            CytatA kilku znajomych napisało i wydało i cieszyło się już 15 punktami za publikację z 2013.
            I na pewno je dostaną. System punktowy MNiSW jest kulawy, ale ma jednak pewną logikę. Liczy się rok wydania. Za 2013 obowiązuje lista punktowa wydana w tym roku.

            Czyli punkty są niezagrożone, natomiast nie można sobie dumnie wpisać IF=0.2 przy liście publikacji, bo decyzja o skreśleniu z JCR obowiązuje od momentu ogłoszenia.

            U mnie było na odwrót. Nie liczyłem punktów, bo wtedy Ekonomista był po prostu najlepszym polskim czasopismem. Więc wysłałem i w momencie gdy zostało opublikowane okazało się, że czasopismo jest na JCR. Punktów za to dodatkowych jednak nie było, obowiązywała poprzednia lista.

            Jest to dziwny system, ale w miarę sprawiedliwy. Jeśli ktoś celował w punkty, nie markę czasopisma - to nie został oszukany. Dostał ile chciał. No, ale problem pojawi się z tymi, którzy nie zmieszczą się w 2013 roku. Bo faktycznie spadek w liczbie punktów z 2013 na 2014 może być dramatyczny.

            Wiele zależy od reakcji redakcji, ale sądząc po tym:
            Cytatco ciekawe, nagle Ekonomista 3/2013 ma 2 artykuły. W 2/2013 miał 3 artykuły. W 1/2013 miał 4 artykuły. W 6/2012 miał 5 artykułów.
            to mają poważne problemy. Najwyraźniej złe wieści szybko się rozchodzą i mają mało artykułów do opublikowania.

            Odbudowa reputacji czasopisma po takim ciosie to proces na co najmniej rok, jeśli nie 2 lata.
            • flamengista w związku z powyższym 05.07.13, 12:46
              (zapomniałem tego dodać w poprzednim poście)

              trzeba uczciwie przyznać, że na chwilę obecną wysyłanie tekstów do Ekonomisty nie jest opłacalne. Zarówno z uwagi na punkty, jak i nieobecność na JCR.

              Co więcej, sugerowanie przez wydawnictwo że czasopismo na liście filadelfijskiej się znajduje jest co najmniej nietaktowne. Wprowadza potencjalnego autora w błąd.
            • klisiewitz Re: to nie tak 05.07.13, 13:16
              CytatI na pewno je dostaną. System punktowy MNiSW jest kulawy, ale ma jednak pewną logikę. Liczy się rok wydania. Za 2013 obowiązuje lista punktowa wydana w tym roku.
              Za publikacje z 2012 roku liczyła się lista najświeższa.
              Za publikacje z 2013 roku będzie się liczyć następna.
              Obecne ankiety - tak przynajmniej wynika z tego co pisze ekulczycki - będą podstawą wyceny pracy za 2013 rok, w których Ekonomista będzie miał tyle ile na podstawie ankiet wypracuje.

              Możliwe, że system na Twojej uczelni działa tak. U nas do nagrody rektora brano pod uwagę najświeższą listę. Podobnie do kilku sprawozdań centralnych i obowiązywały punkty z obecnej listy.

              Zresztą to podejście byłoby nielogiczne i niewłaściwe. Po to są ankiety po czasie - aby wycenić punkty dla odpowiedniego okresu. Ale ta nielogiczność akurat jest argumentem za tym, że chyba może być jak piszesz - bo im głupsze rozwiązanie tym bardziej u nas atrakcyjne dla praktyków nauki.
      • klamczuchosiedlowy Re: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 22.07.13, 23:20
        pbn.nauka.gov.pl/journals/22157/surveys/6232 [link alternatywny: archive.is/TVps8 ]

        w oficjalnej ankiecie podana jest strona z informacją, że Ekonomista JEST na LIŚCIE FILADELFIJSKIEJ

        informację tę dystrybuuje osobiście sam przedstawiciel czasopisma (nie wydawnictwo), archive.is/nRRIT

        Na pytanie: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej?
        odpowiedź oficjalna ze stron oficjalnych czasopisma brzmi, że EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej.
        • ford.ka Re: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 23.07.13, 08:16
          W ankiecie podaje się dane za lata 2011-2012. Wtedy był. Nie chce mi się wracać do rozporządzenia, ale pojęcia nie mam, po co wypełniali ankietę, skoro pisma LF wchodzą z automatu na listę A.
          • klamczuchosiedlowy Re: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 23.07.13, 11:39
            Pojęcia nie mam - ale ktoś, kto twierdzi, że się zna, poinformował, że liczy się stan na jesień 2013, jesienią 2013 już nie będą na LF, za publikacje w 2013 w "Ekonomiście", nikt nie dostałby żadnych punktów jeśli nie będą na liście "B".
            Niektóre czasopisma, które NADAL są na LF -> mimo to wypełniają ankietę, i to robią już drugi raz, poprzednio też. Podobno zostali poinformowani, że jak nie wypełnią, nie dostaną z automatu nawet 15 punktów z tytułu bycia na "A". Przykład: Ekonomska Istrazivanja-Economic Research 1331-677X, ankieta: pbn.nauka.gov.pl/journals/35500/surveys/3752
            Za 2012 też mieli wypełnioną. Innych czasopism nie sprawdzałem. Zasady są na tyle nieoczywiste, że nawet obcokrajowcy "dmuchają na zimne" a co dopiero krajowcy z czarnej listy czasopism punktowanych wyrzucani z LF?
            • ekulczycki Re: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 23.07.13, 12:22
              Według przedstawiciela Index Copernicus ok. 80 redakcji czasopism z listy A wypełniło w zeszłym roku ankietę aplikacyjną. Po co? Nie mam pojęcia.
              • rudamaruda1949 Re: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 23.07.13, 15:06
                To proste :-)
                chcą być na liście

                proszę zwrócić uwagę, że nie wszystkie czasopisma z listy filadelfijskiej są na liście A
                natomiast jeśli przedstawiciel czasopisma z listy filadelfijskiej wypełnił ankietę - to był na liście, bo ministerstwo zauważyło istnienie takiego czasopisma, zdziwiło się, że po co przedstawiciel wypełniał ankietę, ale jakby nie wypełnił, to czasopismo nie byłoby na liście A.

                lepiej wypełnić o dwa kwity za dużo i dowiedzieć się, że są "oczywiście niepotrzebne" niż nie wypełnić i znaleźć się bez załatwionej po swojej myśli sprawy.

                ekulczycki napisał:
                > Według przedstawiciela Index Copernicus ok. 80 redakcji czasopism z listy A wyp
                > ełniło w zeszłym roku ankietę aplikacyjną. Po co? Nie mam pojęcia.
              • pigwa_polska 8% 24.07.13, 18:40
                Jeśli informacja z bloga ekulczycki, że ankiet wypełniono 1000 jest aktualna, to 80 daje 8%.
                Sporo.
                Czy owe 80 to tylko polskie czasopisma z listy A, czy głównie zagraniczne??
                • yennefer_z_v Re: 8% 24.07.13, 19:01
                  A na blogu jest gdzieś informacja o liczbie ankiet złożonych w zeszłym roku? Bo te 80 to chyba dane za zeszły rok...

                  Na blogu widzę za to tegoroczne dane na 6 lipca 2013 - 1055 ankiet. Od tego czasu mocno ruszyło i PBN wyświetla mi 2967 tytułów "z ankietą czasopisma 2013".
              • zooba Re: EKONOMISTA jest na liście filadelfijskiej? 24.07.13, 18:51
                W informacji rozsyłanej niedawno z MNiSW było napisane, że jest to zalecane. Po dopytaniu, dowiedziałam się, że nie ma sensu składać w przypadku czasopisma z listy A. Swoją drogą są na JCR nowe czasopisma, może redaktorzy nie byli pewni swojego impact factora (chociaż, żeby az tylu wątpiło w stabilność swojej pozycji?).
    • romualda1948c Rynek Energii ISSN: 1425-5960 14.08.13, 00:09
      na stronie: www.kaprint.pl/re/content/czasopismo
      czytamy (w dniu 13 sierpnia 2013 kopia -> archive.is/a20qe ):
      CytatRynek Energii uzyskał afiliację International Association for Energy Economics (IAEE). Czasopismo jest indeksowane w Science Citation Index Expanded (znany jako SciSearch) i Journal Citation Reports/Science Edition
      ip-science.thomsonreuters.com/cgi-bin/jrnlst/jlresults.cgi?PC=D&Full=Rynek%20Energii
      Fakt ten został oficjalnie potwierdzony...

      Kliknięcie na link: ip-science.thomsonreuters.com/cgi-bin/jrnlst/jlresults.cgi?PC=D&Full=Rynek%20Energii
      demaskuje, że czasopismo to nie jest Journal Citation Reports
      Dalej na stronie czasopisma podane jest:
      CytatRynek Energii jest na 38 pozycji wśród 101 polskich czasopism mających przyznany Impact Factor. IF za 2009 rok wynosi 0,626.
      Tym samym wydawca i jego redaktor naczelny spełnili wszystkie wymagania stawiane przez MNiSW dotyczące przyznania 20 punktów za publikacje w nim zawarte.

      Weszłam na pbn.nauka.gov.pl -> i co? czasopismo miało w 2012 roku 10 punktów:
      archive.is/fNk8C
      Mam pytanie - dlaczego takie coś się dzieje?
      Czy to jest uczciwe aby pisać oczywistą nieprawdę?
      Na pewno już do tego czasopisma nie wyślę swego artykułu - a miałam zamiar.
      • adept44_ltd Re: Rynek Energii ISSN: 1425-5960 14.08.13, 00:47
        no to i ja tam też nie wyślę...
        • solar37 Re: Rynek Energii ISSN: 1425-5960 14.08.13, 09:21
          ...ja też nie.
      • solar37 Re: Rynek Energii ISSN: 1425-5960 14.08.13, 09:27
        Czy "Rynek Energii" jest jednym z tych polskich czasopism, które niedawno wyleciały z listy za próbę zwiększania IF za pomocą samocytowań? Może po prostu zapomnieli zaktualizować stronę.
        • klisiewitz podkręcanie IF na LF 14.08.13, 12:07
          a jak taka próba miała być przeprowadzona i jak oni to sprawdzali (skąd wiadomo, że to powód)?

          oskarżenia o podkręcanie IF i cytowań padają pod adresem litewskich czasopism - ale żadne z nich nie wyleciało z LF
          • solar37 Re: podkręcanie IF na LF 14.08.13, 18:32
            > a jak taka próba miała być przeprowadzona i jak oni to sprawdzali (skąd wiadomo
            > , że to powód)?

            "Rynek Energii" został odnotowany w edycji JCR z roku 2009 i miał tam IF=0.626. Jednak po odliczeniu samo-cytowań, których było 91% (to chyba rekord świata), IF=0.075. Jeśli odliczymy 6 cytowań z "Przeglądu Elektrotechnicznego", zostają tylko 3 cytowania w innych miejscach. Zapala się pomarańczowa lampka, ale jeszcze nie czerwona: być może rynek energii to bardzo niszowy obszar badań, zupełnie niepowiązany z innymi. W takiej sytuacji ogromna proporcja samo-cytowań nie musi świadczyć o manipulacji. Możemy jednak nie tylko sprawdzić, kto cytuje RE, ale też kogo cytuje RE. W roku 2009 artykuły opublikowane w RE łącznie zacytowały 712 artykułów z czasopism, w tym wymienione wyżej 94 artykuły z RE. Wśród zacytowanych artykułów z RE aż 63% to były artykuły opublikowane w latach 2007-2008 (branych pod uwagę podczas liczenia dwuletniego IF). Dla zbioru artykułów z innych czasopism jest to 28%. Włącza się czerwona lampka, czasopismo wylatuje z listy.
            • klisiewitz Re: podkręcanie IF na LF 14.08.13, 19:49
              Przegląd Elektrotechniczny - czy to nie ten, który też był dropped?
              Cytat> "Rynek Energii" został odnotowany w edycji JCR z roku 2009 i miał tam IF=0.626.
              > Jednak po odliczeniu samo-cytowań, których było 91% (to chyba rekord świata),
              > IF=0.075. Jeśli odliczymy 6 cytowań z "Przeglądu Elektrotechnicznego", zostają
              > tylko 3 cytowania w innych miejscach.

              a jakie są te trzy inne miejsca? czy nie są to cytowania również podejrzane?

              tak sobie wziąłem pośledziłem cytowania i doprowadziło mnie to do rozpaczy

              czyli wszystkie czasopisma polskie to może być jedna wielka kicha? najlepsze renomowane polskie medyczne zalatują plagiatem (opisywanym 2 numery FA temu) zagraniczne wymyślonymi badaniami (też opis z FA), z nauk przyrodniczych (PE i RE ale zapewne cała reszta - te w końcu były najlepsze) pompują IF, Ekonomiczne z Ekonomistą - nie pompują IF ale przez ogólną politykę publikowania totalnych miernot z protekcji i beznadziejnie głupich tekstów bezsensownych - z wrażeniem że mają prawdopodobnie splagiatowaną okładkę od japońskiego czasopisma i do tego nieprawdziwe informacje na stronie - że są na LF choć nie są (PE chociaż strzelił focha na głównej, że wyleciał, ale E i RE nie chcą się chyba przyznać, że wylecieli - brzydkie to jakieś takie).
              • piotrek786 Re: podkręcanie IF na LF 14.07.15, 21:48
                Rynek Energii nie jest czasopismem z niszy - dotyczy branży, w której jest wiele czasopism. Ot po prostu kilka wydziałów energetycznych zawiązało sobie układ i jeden drugiemu cytował prace, w dodatku firma ta organizuje rozliczne konferencje z których pokonferencyjniaki skutecznie wypełniają wszystkie numery Rynku... Swego czasu nie wiedząc o tym oddałem publikację, która została zamrożona na ponad półtora roku. Tutaj tylko dowód na to jak działa nauka i to nie tylko w Polsce - dzisiaj recenzja przypadkowego recenzenta w wielu dziedzinach jest niedopuszczalna.
            • whiteskies Re: podkręcanie IF na LF 15.07.15, 10:26
              No to rozumiem już podstawy naukowe polityki energetycznej Polski.... :(
    • hohenstauf Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstwa 10.07.15, 17:17
      Predatory Journal - kandydat na liste Beall's List of Predatory Publishers
      Warszawa, 09.06.2015 r.
      Szanowni Państwo,
      Z powodu drastycznego obniżenia dotacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz związanej z tym bardzo trudnej sytuacji finansowej, Instytut jest zmuszony wprowadzić od numeru 5/2015 wymogu zakupienia przez autorów 10 egzemplarzy numeru za publikację artykułu (247 zł). Jest to konieczny warunek pokrycia kosztów związanych z wydawaniem czasopisma Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstwa.
      Tych z Państwa, którzy uzyskali pozytywną recenzję swojego artykułu prosimy o potwierdzenie woli zakupu wymaganej liczby egzemplarzy. Będą to numery Ekonomiki, w których ukaże się Państwa artykuł. Koszt przesyłki pokrywać będzie Instytut.
      za adept
      zrodlo: forum.gazeta.pl/forum/w,87574,158159674,158159674,ekonomisci_nie_maja_kasy_.html
    • aelmira Argumenta Oeconomica = predatory journal z listy A 15.07.15, 11:21
      wątpliwe praktyki Argumenta Oeconomica są opisane w wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,155886472,155886472,cos_czego_google_nie_widza.html
      A precyzyjniej w autoreferacie, który to autoreferat jest w zasadzie przy okazji donosem na redakcję Argumenta Oeconomica:
      www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/PiontekKrzysztof/Autoreferat.pdf
      Za takie podłe praktyki Argmenta Oeconomica zasługuje na usunięcie z listy A i wciągnięcie na czarną listę.

      Inny aspekt - to praktyka Argumenta Oeconomica handowania prawem do publikacji oddzielona od jakości artykułu, którą Beall's list potępia i uważa za wskaźnik zaliczenia do predatory journals.
      Kryteria te są tu
      Trzy z czterech kryteriów odnoszących się do kupczenia miejscem w czasopiśmie opisuje praktyki deklarowane przez Argumenta Oeconomica
      • flamengista radzę podać konkretne DOWODY 15.09.15, 13:01
        a nie powoływać się na humorystyczny wpis gościa, który został "zaproszony" (co można interpretować jako zaproszenie do złożenia, a nie obietnicę publikacji).

        Naprawdę, AO ma o wiele większe problemy niż nie poparte dowodami oskarżenia o nieuczciwość. Jakiś czas temu złożyłem tam tekst. Komunikacja z redakcją słaba, długo dopominałem się o info nt. tego że tekst do nich dotarł. Ale najgorsze było to, że dopiero po maglowaniu sekretarza redakcji dowiedziałem się, że w zasadzie mają ponad 100 tekstów w procesie recenzyjnym, co oznacza że w zasadzie kolejne 2 roczniki powinni mieć w pełni wypełnione. Oczywiście wycofałem artykuł (przeleżał ponad pół roku bezskutecznie czekając na recenzje), ale straciłem masę czasu - można było powiedzieć od razu że mają problem.

        Oni chyba sobie nie poradzili ze wzrostem popularności po przyznaniu IF i zbyt rzadko stosowali desk rejection. Jedyne usprawiedliwienie, że podobne błędy potrafiły popełniać redakcje lepszych i bardziej znanych czasopism, z International Migration na czele. Tam w pewnym momencie wstrzymali przyjmowanie nowych tekstów, by uporać się z kolejką oczekujących. Ale przynajmniej ich redaktor uczciwie o tym informował.
        • cretinophil Re: radzę podać konkretne DOWODY 15.09.15, 17:05
          Autoreferat jest w miare oficjalnym dokumentem. Jesli w takim dokumencie ktos chwali sie tym ze dla niego uelastycznia sie polityke wydawnicza i to w pismie gdzie jest 100 pozycji w kolejce - to jest to informacja gleboko niepokojaca
    • cretinophil apel do Fla - czarna lista czasopism punktowanych 15.09.15, 08:14
      @fla
      podaj tu na listę dane czasopisma w którym redaktor odrzuca na podstawie pochodzenia
      • flamengista kwestia odpowiedzialności 15.09.15, 12:54
        po pierwsze, to odrzuca jeden z redaktorów z editorial board. Na nieszczęście ma on zainteresowania zbieżne z moimi, co w moim przypadku oznacza 100% szans na desk rejection za pochodzenie. Ale żeby mieć na to dowody, musiałbym wysłać sam i zachęcić z 10 osób z PL do podobnego doświadczenia, zbierając grupę kontrolną (10 osób) np. ze Słowacji czy Czech.

        Natomiast nie mam pewności, jak postępują inni redaktorzy jeśli prześlesz tekst na zupełnie inny temat, w ramach obszaru zainteresowań pisma.

        Po drugie, w tym wątku pojawiają się wpisy w żaden sposób nie sprawdzone oparte na insynuacjach. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, czym to grozi ich autorowi...
        • cretinophil Re: kwestia odpowiedzialności 15.09.15, 17:06
          Skoro to czasopismo toleruje takie postawy - to jest to podstawa zlej opinii o calym czasopismie i wydawnictwo powinno byc poinformowane - zanim wydawnictwo trafi na liste predatorow
    • rudamaruda1949 Re: czarna lista czasopism punktowanych 05.12.15, 13:51
      Warto sprawdzić, czy i jak czasopisma z naszej czarnej listy radzą sobie po upływie czasu, może niektóre się poprawiły - i powinniśmy je z czarnej listy usunąć?
      a może są takie, które pogrążają się dalej?
    • pigwa_polska Re: czarna lista czasopism punktowanych 26.11.17, 17:58
      Cytat za komentarzem pob wpisem na blogu Emanuela Kulczyckiego - >>Journal of KONES to czołowe polskie czasopismo publikujące wyłącznie materiały konferencyjne z jednej konferencji odbywającej się na początku września. 4 numery czasopisma publikowane są jednocześnie i rozdawane na konferencji. W internecie za to pierwszy numer pojawia się pod koniec sierpnia (aby nie było opóźnienia dłuższego jak 6 miesięcy), Następnie pojawia się numer 2 i 3, a 4 numer w internecie publikowany jest w grudniu, choć uczestnicy dostali go wydrukowanego we wrześniu. Tym sposobem czasopismo publikujące artykuły z konferencji staje się regularnym kwartalnikiem. Jako ciekawostkę podam że na liście recenzentów jest ok 80% obcokrajowców i 20% znanych prof. z Polski. Natomiast w rzeczywistości recenzje załatwia komitet organizacyjny konferencji (z reguły co rok inny) i rzeczywistymi recenzentami są członkowie komitetu i ich znajomi zazwyczaj ze stopniem dr.
      Na liście recenzentów są zazwyczaj co rok te same osoby, wśród nich są też już od kilku lat nieżyjące, Jeden prof, zmarł w 2015 roku a w 2016 i 2017 jest dalej na liście recenzentów.
      Kto nie wierzy niech sprawdzi.(kones.eu) na liście recenzentów z 2016 i 2017 roku jest Stefan LISCAK (Slovakia) a tu jest informacja o jego śmierci w 2015 roku www.ein.org.pl/pl-17...

      Takich kwiatów jest więcej w tym czasopiśmie.
      No ale szanowna komisja dała czasopismu 14 punktów i ono teraz decyduje o kategoryzacji jednostek. BRAWO.
      Panie Emanuelu jak długo będziemy tolerować taką patologie jak Journal of KONES w Polskiej nauce. Chodzi mi o to że taki szmatławiec decyduje o kategoryzacji jednostek naukowych.<<
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka