12.11.12, 10:02
wyborcza.biz/biznes/1,100969,12839132,_DGP___Wyzsza_szkola_przezycia.html
Obserwuj wątek
    • ford.ka Re: padają 12.11.12, 10:04
      Konkrety tutaj:
      serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/660846,skonczyly_sie_dobre_czasy_dla_uczelni_prywatnych_dwie_trzecie_szkol_zniknie_z_mapy_polski.html
    • mn7 Re: padają 12.11.12, 11:51
      Co tu jest nowego, o czym nie pisze się szeroko od 2-3 lat?
      • flamengista nowością są jednak konkretne 12.11.12, 13:56
        dane:

        Tekst linka

        CytatW sumie z 338 szkół wyższych działających jeszcze w 2011 r. zamknięto 27, a 22 są w stanie likwidacji.

        Czyli za chwilę zostanie 289. A to jeszcze nie koniec, bo:

        "Z szacunków Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan wynika, że w ciągu najbliższych 2–3 lat zniknie ok. 200 niepublicznych uczelni".
        • nullified Re: nowością są jednak konkretne 12.11.12, 16:01
          i to pomimo PomocnejDłoni Ministry ...
    • herr7 i słusznie... 13.11.12, 09:17
      To są najczęściej bardzo słabe uczelnie, gdzie nie prowadzi się żadnych badań, a studenci muszą za prawo studiowania na nich słono płacić. Takie uczelnie mają rację bytu ale jedynie dla studentów bardzo bogatych, których zdobycie wiedzy nie interesuje, ale którzy chcą mieć papier i tytuł mgr. Ale dla takich studentów wystarczy w kraju pięć takich uczelni.
      • niewyspany77 Re: i słusznie... 13.11.12, 12:12
        To jest chcenie i nic poza tym, a analizy "ekspertów" lewiatan są tyle warte ile moje: w 2015 kwiecień będzie deszczowy.
        Bo widzisz, dużo zależy od tego, co zrobi NBK.
        - jak nie zrobi nic, to jestem niemal pewien, że większe problemy będą u państwowych niż prywaciarzy;
        - jak zacznie wprowadzać to, o czym się tu na forum mówi, to parę szkółek obecnie zwanych uniwersytetami będzie musiało się co najmniej zdegradować do akademii, jak nie do wyższej szkoły. parę padnie, po prostu.
        - jak NBK wymyśli coś między "robieniem" a "nierobieniem" tzw "reform", a uważam, że właśnie w tę stronę to pójdzie, to przewidywania na 2015 są warte tyle ile wróżenie, jakie liczby będą jutro w totku.


        > To są najczęściej bardzo słabe uczelnie, gdzie nie prowadzi się żadnych badań,

        Taaaa, a uczelnie to stada geniuszy produkujących wyniki badań. Realia są takie, że jest masa wydziałów, które swoją naukową renomę ciągną na kilku pracownikach. W praktyce, od tych "szkółek tego i owego" różni je jedynie nazwa.

        To co piszesz to chciejstwo, to jest socjał, kierunek prosty: "my som z państwowej uczelni, należy się nam". Sorry: w wielu, bardzo wielu przypadkach dupogodzina na tzw "szkółce gotowania" w niczym się nie różni od dupogodziny na tzw "elitarnym uniwersytecie". Może w dydaktyce tak, ale w nauce w ogóle. Mówię o hum/społ, w ścisłych jest dużo lepiej.

        Sądzę, że część uczelni upadnie, część będzie się łączyć, ale pi razy oko proporcje będą zachowane (obszar i liczba). Oby. Bo założenie, że prywatne padną na pysk z powodu braku młodzieży, a wy w konsekwencji będziecie mieli nabór, to jest optymizm przez łzy, bo będziecie mieli studentów np. polonistyki z maturą zdaną na 30%, których nie można uwalić, bo sąsiednia katedra zostanie bez godzin ;) Powodzenia :)

        Jeżeli ma się utrzymać status quo (czyli prywatne be, państwowe cacy) to zniknąć musi proporcjonalna liczba prywatnych i państwowych.

        Jeśli ma być lepiej, to musi zniknąć więcej prywatnych i więcej państwowych ;)

        Jak ma być lepiej, to... ups, do 2015 się nie da ;)
        • herr7 może tak... 13.11.12, 14:46
          Dynamiczny przyrost liczby studentów, jaki obserwujemy w "wolnej" Polsce nie wynika z jakiejś nagłej ochoty do nauki, ale z potrzeby ucieczki przed bezrobociem. Proszę pamiętać, że na tzw. prowincji upadła większość przemysłu, w którym młodzież wcześniej mogła znaleźć pracę po ukończeniu szkół zawodowych, techników czy szkół pomaturalnych.

          Ale upłynęło już ponad 20 lat i obecnie młodzi ludzie i ich rodzice już wiedzą, że do pracy w Londynie "na zmywaku" nie jest potrzebny polski dyplom i że lepiej zacząć zarabiać na siebie z pominięciem studiów, które niewiele dają, a kosztują krocie.

          Większość tzw. wyższych szkół zawodowych to typ uczelni, który nic nie daje. Ich powstanie to była jedna wielka pomyłka wynikająca z całkowicie błędnych kalkulacji. Jeżeli te "uczelnie" znikną to nie będzie żadnej straty. Stracą jedynie ci co w nich wykładają, zwykle na bardzo niskim poziomie.
          • niewyspany77 Re: może tak... 13.11.12, 15:15
            > Większość tzw. wyższych szkół zawodowych to typ uczelni, który nic nie daje. Ic
            > h powstanie to była jedna wielka pomyłka wynikająca z całkowicie błędnych kalku
            > lacji. Jeżeli te "uczelnie" znikną to nie będzie żadnej straty. Stracą jedynie
            > ci co w nich wykładają, zwykle na bardzo niskim poziomie.

            Oczywiście. Na przykład, w mojej działce, zostaną Uniwersytety, w których uczy kadra geniuszy, z który 95% nigdy przenigdy nie opublikowała nic poza krajowymi, słowackimi, białoruskimi i ukraińskimi pokonferencyjniakami. Ale są państwowe, więc lepsze. Sorry, dla mnie to co piszesz to jest chciejstwo i etatyzm (ale tylko ten właściwy, budżetowy).
            • adept44_ltd Re: może tak... 13.11.12, 16:03
              ale co w twojej działce w prywatnych pracują nobliści?
              • niewyspany77 Re: może tak... 13.11.12, 16:52
                Ja tego nie twierdzę, bardziej, że to jest, jak niektórzy mówią, "poziom płaski" ;)
            • herr7 Re: może tak... 14.11.12, 11:16
              Ja piszę o większości uczelni prywatnych, a nie o wszystkich. Proszę zwrócić uwagę, że funkcjonują one głównie dzięki dwu-etatowcom i gdyby któregoś dnia weszło w Polsce prawo kategorycznie zabraniającego wykładania na wielu etatach to uczelnie te nie miałyby kadry.

              Jeszcze raz powtórzę, rozwój tych uczelni wynikał z braku sensownej polityki ze strony państwa, które nie miało żadnego pomysłu co zrobić z młodzieżą w warunkach upadku peerelowskiego przemysłu i wolało żeby ta młodzież zajęła się studiami. Skutkiem tego jest obniżenie się poziomu studiów i studentów w Polsce i pojawienie się ludzi nic nie umiejących.
        • flamengista obawiam się, że możesz mieć sporo racji 13.11.12, 18:44
          1. mitem jest, że upadają tylko wyższe szkoły gotowania na gazie (WSGnG). Niestety, upadają też dobre uczelnie, w nawet te uważane dotychczas za wzór do naśladowania. Właśnie najlepszym będzie najtrudniej, bo oni mają najwyższe koszty
          2. mitem jest także to, że publiczne są ok, prywatne do niczego. Niestety, jest cała masa państwowych które niczym nie różnią się od WSGnG poza nazwą
          3. działania NBK moim zdaniem idą w kierunku zrównywania szkół zawodowych prywatnych z publicznymi, co docelowo może otworzyć furtkę dla ich dofinansowania. Oczywiście nie stanie się tak od razu, ale może spowodować utrzymanie przy życiu sporej części WSGnG
        • misia.a.misia.be NBK nic nie zrobi, nie zdąży 14.11.12, 07:37
          NBK już niedługo nie będzie kim jest, a jej następca będzie miał zupełnie inną wizję
          na początek - przedłużenie przejściowego dla starego trybu robienia profesur
          możliwe, że stare habilitacje też się załapią na przedłużkę, choć na razie jest dla profesur "tak", a dla habilitacji "nie", tyle, że owo "nie" nie jest "stanowczym nie" jak jeszcze było niedawno.

          Ciekawe, czy też będzie dziewczynka czy chłopczyk?
          Podobno ma być bez tytułu i bez stopnia - "cywil" niesterowalny przez środowisko - pozaśrodowiskowa kontrola środowiska naukowego... to tak trochę jak w ...
          • pfg Re: NBK nic nie zrobi, nie zdąży 14.11.12, 09:10
            misia.a.misia.be napisał:

            > na początek - przedłużenie przejściowego dla starego trybu robienia profesur
            > możliwe, że stare habilitacje też się załapią na przedłużkę, choć na razie jest
            > dla profesur "tak", a dla habilitacji "nie", tyle, że owo "nie" nie jest "stan
            > owczym nie" jak jeszcze było niedawno.

            To ciekawe, co piszesz. Dotarła do mnie - via Edward Malec z Solidarności - notatka z posiedzenia Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 8 listopada 12. Formalnie poświęcone było podsumowaniu pierwszego roku działania "nowelizacji Kudryckiej". Była mowa o pieniądzach, o planach nowelizacji Ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (ale bez szczegółów). Ciekawe były dane statystyczne, które przytoczył prof. Izdebski, sekretarz CK:
            Cytat
            2. Całkowita liczba habilitacji w zasadzie nie uległa zmianie, ale te na
            nowych zasadach jeszcze nie stanowią większości (1492 starym trybem, 569 -
            nowym). Prawdziwy wzrost nadanych stopni dra habilitowanego odnotowano w r.
            2005, kiedy odstąpiono od zatwierdzania habilitacji przez CK. Jedynie w
            grupie nauk mat-fiz-chem zaczęły przeważać habilitacje wg nowych zasad
            (129:126). Najbardziej opornie idzie to w dziedzinie sztuki (11:100).

            Procedury habilitacyjne jedynie sporadycznie kończą się w ciągu 4 miesięcy.
            Nie jest prawdą, że nie przedstawia się rozprawy habilitacyjnej w
            dotychczasowej formie. Narasta zjawisko polegające na pozytywnych opiniach
            stosownych komisji, po których Rada wydaje werdykt negatywny, tj. nie
            nadaje stopnia dra hab. Co więcej, coraz częściej zdarza się, że
            zainteresowany sam wycofuje swój wniosek na wczesnym etapie (nowej)
            procedury, kiedy wskazana przez niego Rada odmówi wszczęcia postepowania (ma
            prawo, bez podania przyczyn). W niektórych dyscyplinach sięga to 50%
            wniosków (!).

            3. Najgorzej sytuacja wygląda w profesurach. Nadano 835 tytułów starym
            trybem, natomiast 4 wnioski według nowych zasad wciąż nie zostały
            załatwione. Prof. Izdebski nie powiedział czy liczba nadanych tytułów
            zmalała, wzrosła czy nie zmieniła się. Generalnie liczba profesorów
            zawodowo czynnych jednak odnotowuje tendencję malejącą.

            Nie jestem pewien jakiego okresu dotyczą przytaczane dane. Roku?! To oznaczałoby radykalny wzrost liczby przyznanych stopni i tytułów. Łącznie ~2000 habilitacji, 800+ profesur, podczas gdy wg GUS (str. 299) dotąd liczba nowych profesur nieznacznie przekraczała 600 rocznie (wzrost w 2011 - ucieczka przed nowelizacją?) a liczba habilitacji 1000. Być może prof Hubert Izdebski przytaczał dane z całej (skróconej) kadencji CK, która rozpoczeła się 1 stycznia 2011.
            • chilly Re: NBK nic nie zrobi, nie zdąży 14.11.12, 09:52
              Hm, może zamiast dopracowywać szczegóły, należałoby wrócić do źródeł i zapytać czy potrzebny nam tytuł profesura wręczany przez samego prezydenta? Czy potrzebna jest habilitacja? Jakie mechanizmy w systemie mogłyby zastąpić te tytułomanię?
              A "cywila spoza układów" już mamy, choć w innym ministerstwie. I, moim zdaniem, układ ten nie wychodzi na dobre ani Polsce, ani premierowi.
              • herr7 rzeczywista autonomia uczelni 14.11.12, 10:57
                a te musiałyby być finansowane przez samorządy a nie centralnie. Myślę jednak, że przywrócenie CK przy habilitacjach oraz zmiana zasad przy nadawaniu stopni profesorskich wynika z chęci państwa kontrolować ten proces. Wg. przyjętych obecnie zasad profesor staje się przede wszystkim funkcjonariuszem państwowym. A to oznacza, że będzie można niewygodnych ludzi eliminować blokując ich awans naukowy w CK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka