Gość: Jacek Komuda
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
20.05.10, 12:02
Z Hitlerem na Moskwę
Skoro niektórzy rosyjscy publicyści twierdzą, że winę za wybuch II wojny
światowej ponosi Polska - kto nie wierzy, niechaj zerknie tutaj - tedy warto
zastanowić się nad kwestią, która od lat spędza sen z powiek historykom. Co by
się stało, gdyby w 1939 roku Polska przyjęła ofertę Hitlera? A przypomnijmy,
że było to nie tylko żądanie przyłączenia Wolnego Miasta Gdańska do III Rzeszy
i wydzielenie przez Pomorze eksterytorialnego "korytarza" łączącego Prusy
niemieckim wówczas Pomorzem Zachodnim, ale przede wszystkim przystąpienie
naszego kraju do paktu antykominternowskiego, wymierzonego przeciwko ZSRR.
Zacznijmy od tego, iż wiele źródeł historycznych - że wymienię tu
pamiętniki Heinza Guderiana, twórcy niemieckich wojsk pancernych czy też
adiutanta Hitlera Nicolausa von Bielowa - wspomina, iż władze III Rzeszy do
ostatnich dni sierpnia 1939 roku czekały na gotowość naszego rzędu do
przyjęcia warunków niemieckich, gdyż obawiały się walki na dwa fronty.
Polska jednak propozycje Hitlera odrzuciła stawiając na sojusz z Wielką
Brytanią i Francją, które w cyniczny sposób nas zdradziły i nie udzieliły
pomocy wojskowej skazując na pewną klęskę. Co więcej gwarancje brytyjskie
zostały udzielone w sytuacji, gdy rządowi Anglii wiadomo było z góry, że nie
będzie w stanie szybko interweniować na kontynencie. Dając owe gwarancje
premier Chamberlain wiedział dobrze, że wystawia Polskę na atak Hitlera -
jednak nasi sojusznicy łudzili się, że dzięki zniszczeniu Polski w 1939 roku
uzyskają więcej czasu na przygotowanie się do wojny.
Co zatem stało się przyczyną tego, że rząd II RP zdecydował się postawić
na współpracę z wątpliwymi sojusznikami? Wydaje się, że nie chodziło tylko i
wyłącznie o Gdańsk i korytarz, gdzie zresztą Hitler mógł poczynić pewne
ustępstwa - np. zgodzić się na wydzielenie z Gdańska kawałka nabrzeża dla
Polski. Niemiecka oferta kryła bowiem w sobie coś znacznie groźniejszego -
totalną wasalizację Polski, podobną do tej z czasów, gdy PRL był kompletnie
uzależniony od sowieckiej Rosji. Rząd polski obawiał się po prostu, że II RP
będąca członkiem paktu antykominternowskiego stanie się wkrótce bezwolnym
satelitą Niemiec, a być może zostanie kiedyś przez nie po prostu anektowana.
Co bowiem wydarzyłoby się, gdyby Polska przyjęła propozycje Hitlera i
przystąpiła do wojny po jego stronie? Wielu historyków twierdzi, iż los
naszego kraju byłby znacznie lepszy niż ten, który stał się udziałem RP po II
wojnie. A więc - że wspólnie z Niemcami można by pobić ZSRR, a kiedy III
Rzesza poniosłaby klęskę, po prostu zdradzić ją i przyłączyć się do
zwycięzców. Ja osobiście nie jestem pewien tej wersji historii. Przystąpienie
Polski do paktu Osi zmieniłoby w sposób diametralny sytuację w Europie i
wydarzenia wcale nie musiałby potoczyć się tak, jak przekazują podręczniki
historii - a więc zgodnie z kalendarium II wojny, tyle, że nie byłoby kampanii
wrześniowej.
A zatem spróbujmy odtworzyć - z żelazną logiką - co wydarzyłoby się, gdyby
w sierpniu, albo w marcu 1939 roku II RP oddała Gdańsk i korytarz, a potem
podpisała pakt wojskowy z III Rzeszą?
Jest pewne niemal na 100%, że niemal natychmiast po ujawnieniu tego faktu,
nastąpiłyby dwa wydarzenia. Po pierwsze Anglia i Francja rozpoczęłyby starania
o podpisanie sojuszu z ZSRR. Pamiętajmy bowiem, że po odpadnięciu Polski, oba
państwa za wszelką cenę szukałyby kolejnego sojusznika, który zagroziłby tyłom
Niemiec. Całkiem możliwe, że Stalin zgodziłby się na podpisanie z nimi paktu
wojskowego. Anglia i Francja bowiem mogłyby dać mu więcej, niż Hitler. W
pakcie Ribbentrop-Mołotow linią podziału Polski miała być Wisła. Jest zaś
prawie pewne, że Daladier i Chamberlain daliby ZSRR hojną ręką nie tylko całą
Polskę, ale także część Niemiec, dzieląc w ten sposób przysłowiową skórę na
niedźwiedziu. Za taką cenę Stalin zapewne zgodziłby się współpracować z Anglią
i Francją.
Drugim aktem polityki aliantów byłaby próba wywołania przewrotu wojskowego
w Polsce. Całkiem możliwe, że na jego czele stanąłby np. pro francusko
nastawiony Władysław Sikorski i grupa oficerów niezadowolonych z ustępstw
Becka i Rydza-Śmigłego; oskarżających marszałka o zdradę interesów Polski.
Załóżmy jednak, że próba ta spaliłaby na panewce. Być może opozycja polityczna
(a była ona całkiem liczna) sformowałaby przy rządzie Anglii lub Francji coś w
rodzaju alternatywnego rządu polskiego - w każdym bądź razie zakładam, że nasi
niedoszli sojusznicy popieraliby takie nowe władze ze wszystkich sił.
Co jednak uczyniłby Hitler? Kiedy wybuchłaby wojna?
Sądzę, że wydarzenia potoczyłyby się podobnie, jak w podręcznikach
historii. A zatem Hitler zaatakowałby zachód najpóźniej na wiosnę 1940 roku, a
być może jesienią 1939, zgłaszając np. pretensje do Alzacji i Lotaryngii.
Dlaczego Francję, a nie ZSRR? Ano dlatego, że w wypadku wojny ze Stalinem,
Francja mogłaby uderzyć bezpośrednio na jego tyły. Natomiast w wypadku ataku
na zachód tyłów Niemiec broniłaby II RP, dając III Rzeszy czas na pobicie
Francji i Anglii. Sytuacja zatem przypominałaby tę z roku 1914, tyle, że
frontu wschodniego broniłoby sojusznicze Królestwo Polskie.
Niezależnie od tego, jak potoczyłyby się wydarzenia na froncie, pewno jest
jedne - Francja i Anglia przegrałyby kampanię równie żałośnie jak tę w 1940
roku, kiedy to armia III Rzeszy rozgromiła je w ciągu 2 tygodni, a w czasie
pozostałego miesiąca spokojnie zajęła resztę kraju. Do takiej wojny bowiem
Anglia i Francja byłyby równie nieprzygotowane w KAŻDEJ możliwej wersji
historii Europy.
Tak więc mamy rok 1940. Następuje totalna porażka i unicestwienie Francji.
A co w takim razie uczyni ich sojusznik ZSRR? Czy Stalin uderzyłby na Polskę i
III Rzeszę w 1940 roku?
W znanej wersji historii nie uczynił tego. Nie przyszedł z pomocą Francji.
Czekał, zbrojąc się na moment kiedy będzie mógł zadać śmiertelny cios
Hitlerowi. Jak by zachował się w chwili, gdy na zachodzie chwieje się Francja,
lecz Polska jest sojusznikiem Hitlera?
Moim zdaniem ruszyłby do ataku. Z kilku przyczyn.
Po pierwsze w prawdziwej wersji historii Stalin nie zaatakował, bo łączył
go przecież pakt o nieagresji z Hitlerem, w dodatku został zaspokojony połową
ziem polskich i mógł w spokoju uderzyć na Finlandię. Czy jednak nie pokusiłby
się na atak na osamotnioną II RP - osamotnioną, bo zakładam, że Hitler
ściągnąłby na zachód większość swoich jednostek?
Po drugie - Stalin związany paktem z Anglią i Francją nie odpuściłby
okazji, aby spróbować zniszczyć odwiecznego wroga - Polskę i powetować sobie
klęskę 1920 roku. W 1940 roku, w znanej wersji historii Polska nie istniała -
nie było zatem powodu dla wszczęcia wojny. A paktu z Anglią i Francją ZSRR nie
zawarł - właśnie dlatego, że obowiązywał układ Ribbentrop-Mołotow, wymierzony
wcześniej przeciwko Polsce.
A zatem wojna zaczęłaby się także na wschodzie. Pytanie zatem, czy nasze
wojsko zdołałoby zatrzymać Armię Czerwoną do czasu pokonania przez Hitlera
Francji?
Odpowiadam twierdząco: tak. Nasz kraj był o wiele lepiej przygotowany do
wojny z ZSRR niż z Niemcami. Prawdopodobnie za cenę dużych strat i oddanie
części terytorium Armia Czerwona zostałaby zatrzymana - być może nad Wisłą, a
potem, po powrocie wojsk niemieckich z Francji pobita wspólnymi siłami i
odrzucona daleko na wschód.
I teraz zaczyna się ta część alternatywnej historii, którą bardzo ciężko
przewidzieć. A zatem: czy wspólna, polsko-niemiecka wyprawa na wschód
doprowadziłaby do zniszczenia ZSRR? Co byłoby gdyby skrzydeł 6 armii Paulusa
pod Stalingradem bronili nie Rumuni i Włosi, ale polskie wojska pod dowództwem
marszałka Rydza-Śmigłego i Wielkopolany generała Kutrzeby, Stanisław Maczek i
jego zuchy jeżdżący na niemieckich "czwórkach" (PzKmpfw IV), a potem na
Panterach i Tygrysach?
Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Rozważmy zatem obie wersje.
Niestety w obydwu przypad