fbx
25.12.12, 02:41
Przygotowując pracę - dokonałam odkrycia, prawdopodobnie nieuczciwości (kilkadziesiąt stron z książki w obcojęzycznych wydaniach nosi znamiona "zerżniętych" niemal myśl w myśl i opublikowane w polskich publikacjach), materiały wyjściowe są o 15 lat starsze od tych opublikowanych po polsku i niestety nie są zdigitalizowane, są dostępne w bibliotece zagranicznej, niestety nie mam ksero - robiłam notatki, dokładne notatki, stąd niemal pewność, że doszło do nadużycia.
Z powodów finansowych nie dam rady dotrzeć do biblioteki (kilkanaście godzin lotu, z przesiadkami), źródłowe materiały były w drukowanych pracach doktorskich (obłożone introligatorsko, co ciekawe, niektóre z nich, miały ołówkiem zaznaczone i potem wymazane pojedyncze skrótowce wyglądające na skróty od polskich wyrazów, ale pewności nie mam - bo ołówek wytarty był gumką).
Głównych podejrzanych w Polsce jest trzech, powtarzają się w cyklu publikacji kopiujących te kilka doktoratów (z tego samego departamentu). Jeden z nich był około 10 lat temu (według jego CV na jego stronie) na półrocznym wyjeździe w ośrodku niedaleko biblioteki gdzie dokonałam odkrycia. Teraz to bardzo potężni ludzie. Jedna z nich w CK i organie centralnym, druga istotna w instytucji grantowej, trzecia - dużo mniej ważna, ale pojawia się w radach nadzorczych lub zarządach spółek z udziałem skarbu państwa.
Z jednej strony się szalenie boję. Z jednej strony pomyłki. Z drugiej o własną karierę - jeśli mam rację - to może będę zniszczona za moje odkrycie.
Z drugiej strony nie mam nic - poza moimi notatkami i osobistą pewnością - ksera musiałabym specjalnie pojechać zrobić. Wyjazd niestety był z publicznych środków i nawet jak pozostanę anonimowa - to plagiatorzy łatwo znajdą, kto był w okolicach biblioteki z której wzięli źródła do ich plagiatów, z dużym prawdopodobieństwem domyślą się. A jeśli kolejny wyjazd byłby też z publicznych, to już całkowicie mnie mają (a własnych nie mam i chyba moja obecność do zidentyfikowania źródeł jest potrzebna - część oparta jest na dokładnych notatkach z podaniem źródła - i to nie kłopot, ale do części wydaje mi się, że byłoby potrzebne moje osobiste stawiennictwo w bibliotece - ponieważ nie zanotowałam skąd co mam a jedynie myśli dla siebie bez zamiaru dalszego wykorzystania).
Jestem przerażona i sparaliżowana tym odkryciem - wolałabym go nigdy nie dokonać.