Dodaj do ulubionych

Niedziałający nowy serwis ministerialny PBN

15.02.13, 21:54
W innym wątku flamengista pisze o mnożących się obowiązkach administracyjnych, którymi obciąża nas administracja, która chce, by wyręczać ich w _ich_ pracy... A to przy okazji przygotowań do ankiety jednostki. U nas również trwają takie przygotowania. W związku z tym w ciągu kilku dni mamy wprowadzić do systemu "Polska Bibliografia Naukowa" z pbn.nauka.gov.pl informacje o publikacjach. Ciekawy jestem, jak Państwu idzie obsługa PBNu... Informacja o jego zaistnieniu pojawiła się w dzisiejszym newsletterze ministerstwa - czyli gorąca nowość. A jak to wygląda w praktyce? Mizernie - ja miałem spore kłopoty, a po zgłoszeniu błędów PBNu do "helpdesku" dowiedziałem się, że "istotnie, PBN nieprawidłowo obsługuje import słów kluczowych z BibTeX" i obiecano mi, że ICM, który obsługuje nowy portal, "usunie błąd jak najszybciej".

Znaczy mamy babrać się z nieprzetestowanym, niedziałającym systemem, zamiast zająć się prawdziwą pracą, czyli przygotowywaniem publikacji? Ministerstwo nie stać na zatrudnienie kompetentnych informatyków? Nawet taką robotę dostaje się w tym kraju po znajomości?
Obserwuj wątek
    • ekulczycki Re: Niedziałający nowy serwis ministerialny PBN 15.02.13, 22:01
      PBN od wielu miesięcy pozostaje na poziomie dobrego pomysłu. Niestety większość serwisów akademickich posiada lepszą funkcjonalność (jeśli liczyć tylko import i eksport danych).
      • adept44_ltd Re: Niedziałający nowy serwis ministerialny PBN 15.02.13, 22:12
        urocze jest potwierdzanie autorstwa artykułów - Tak, jestem autorem Nie, nie jestem autorem Nie wiem

        oczywiście, kusi ostatnia możliwość...
      • assembea Re: Niedziałający nowy serwis ministerialny PBN 16.02.13, 11:47
        O, to widzę, że wyważam otwarte drzwi, otwarte od wielu miesięcy... Jak widać, w tym kraju nie da się takich rzeczy, jak PBN, zrobić dobrze. PBN - dobry pomysł? Może i tak. Ale, jak wiadomo, sam dobry pomysł, bez _dobrej_ realizacji, nie jest wart więcej niż kubek expresso...

        Poza importowaniem danych w BibTeXu przydałoby się jeszcze eksportowanie danych w tym formacie. Wyobrażam sobie, że np. mój szef, zamiast zbierać informacje o publikacjach od wszystkich ludzi z katedry, mógłby zasysać je wszystkie hurtem z PBN. Jeden klik i już. Ale to chyba nie w tym kraju...
        • flamengista chciałem tylko nieśmiało zauważyć 16.02.13, 13:09
          że spis moich publikacji jest już:
          1. na mojej uczelnianej stronie internetowej
          2. w bazie naszej biblioteki, zawierającej dorobek wszystkich pracowników (muszę pochwalić naszą bibliotekę i pracowników - baza świetnie działa i jest stale aktualizowana, włącznie z uwzględnieniem cytowania prac!)
          3. w bazie uczelni dotyczącej akredytacji, ankiety jednostki i oceny pracownika
          4. a także był do niedawna (czy jest nadal - tego nie wiem) dostępny w bazie MAK BN

          Niech mi ktoś wytłumaczy więc:
          1. jaki mam interes we wprowadzeniu danych do nowej bazy?
          2. dlaczego twórcy PBN nie mogą po prostu zaimportować danych z innych systemów, a dopiero potem prosić środowisko i pracowników o ew. ich uzupełnienie?
          • assembea Re: chciałem tylko nieśmiało zauważyć 16.02.13, 19:33
            No, to zazdroszczę, że u Was administracja zajmuje się takimi rzeczami... Nie mam tak dobrze. U nas administracja, jak przypuszczam, nic nie robi, a my odwalamy jej robotę w czasie, w którym powinniśmy przygotowywać publikacje. I tak to się kręci...

            > 2. dlaczego twórcy PBN nie mogą po prostu zaimportować danych z innych systemów
            > , a dopiero potem prosić środowisko i pracowników o ew. ich uzupełnienie?

            Nie mogą, to przecież kosztowałoby. Jest taniej obciążyć tą robotą nas. My zrobimy to za kompletną darmochę.

            > 1. jaki mam interes we wprowadzeniu danych do nowej bazy?

            No jak to jaki? Taki, żeby ktoś mógł wziąć kasę za zrobienie PBN, to przecież oczywiste. Ktoś, komu ta kasa absolutnie się nie należy. Spójrz jeszcze raz na zacytowaną przeze mnie korespondencję z ICMu - przecież wygląda na to, że autorzy bazy nie mają pojęcia o programowaniu! A z wpisów z bloga Warsztat Badacza wynika, że takich baboli, tak ten, na którego ja się natknąłem, jest w PBN więcej. Rozumiem, że wszyscy w miarę gramotni informatycy wyjechali z tego kraju, zaś w ICMie zostali wyłącznie goście, którzy nie byliby w stanie zaliczyć semestru studiów informatycznych na jakiejkolwiek porządnej uczelni...

            Przepraszam, spieniłem się, bo uważam, że zmuszanie nas do pracy z niedziałającym systemem to granda...
            • flamengista a musicie to robić? 17.02.13, 19:27
              Jak działa administracja uczelniana, wiemy wszyscy. Ale pytanie brzmi: czy musicie to robić? Wiele naukowców i wykładowców odwala robotę zupełnie bezrefleksyjnie. Narzeka na swój los, klnie na nieudolność i lenistwo innych ale nadal odwala za nich pańszczyznę.

              Swego czasu nasze centrum promocji wpadło na idealny pomysł. Po co wydawać kasę na reklamę naszej uczelni, skoro uczelnię mogą darmowo zareklamować wykładowcy? Powstał kuriozalny pomysł, by każda katedra oddelegowała 1 pracownika do specjalnych prelekcji o uczelni w szkołach średnich. Bez żadnego polecenia służbowego władz, bez delegacji, bez rozliczenia tego w ramach pensum i bez żadnego wsparcia (brakowało folderów, ulotek, prezentacji, gadżetów - wszystkiego).

              Akcję podjęto więc w sposób partyzancki, biorąc nas z zaskoczenia. Ponieważ byliśmy niedoświadczeni, daliśmy się wrobić w pierwszą edycję programu. Potem popytałem po innych katedrach i okazało się, że co sprytniejsi zwyczajnie zignorowali pismo od centrum promocji i nie zrobili nic... W następnej edycji większość była już mądrzejsza i akcja umarła śmiercią naturalną:)

              "Nie mogą, to przecież kosztowałoby. Jest taniej obciążyć tą robotą nas. My zrobimy to za kompletną darmochę"
              A właśnie, że nie zrobimy. Wystarczy przekonać szefów, że to kompletny idiotyzm. U nas działa to od lat:)

              "No jak to jaki? Taki, żeby ktoś mógł wziąć kasę za zrobienie PBN, to przecież oczywiste"
              Jasne, że oczywiste. Zastanawiam się jednak, kto jest na tyle naiwny że sądzi, że wykonam coś za darmo, żeby on miał z tego kasę...
              • assembea Re: a musicie to robić? 18.02.13, 16:46
                > Jak działa administracja uczelniana, wiemy wszyscy. Ale pytanie brzmi: czy
                > musicie to robić?

                Tak, to polecenie Dziekana. Żeby było śmieszniej, administracja twierdzi, że nie może tego robić, bo nie może ingerować w POLON. Po pierwsze, co ma piernik do wiatraka? Po drugie, skoro w innych szkołach administracja MOŻE to robić, to czemu u nas nie?

                > Swego czasu nasze centrum promocji wpadło na idealny pomysł. Po co wydawać kasę
                > na reklamę naszej uczelni, skoro uczelnię mogą darmowo zareklamować wykładowcy?

                O, może jesteśmy z tej samej uczelni? ;-) U nas jest dokładnie tak samo, to znaczy prawie tak samo - akcja jeszcze nie umarła.

                > A właśnie, że nie zrobimy. Wystarczy przekonać szefów, że to kompletny idiotyzm.
                > U nas działa to od lat:)

                A u nas obawiam się, że to tak nie zadziała - chociaż bardzo chciałbym się zdziwić i nie mieć w tym względzie racji, zwłaszcza, że mam parę znacznie ważniejszych od wypełniania PBN spraw, do których chciałbym przekonać szefów.
            • s0900 Re: chciałem tylko nieśmiało zauważyć 24.10.13, 23:15
              niby naukowcy a zachowują się jak stado trolli, widać kompletny analfabetyzm informatyczny , więc posłużę się prostą analogią, czy jeśli Ministerstwo Transportu buduje autostradę i ta autostrada jest potem krzywa, dziurawa, droga w eksploatacji, to czyja to jest wina?

              Ministerstwa, które jest nieudolne, i wybiera np na przetargu najtańszą ofertę albo wyznacza trasę przez rezerwat Biebrzy?
              czy inżynierów zatrudnionych w firmie - podwykonawcy?

              Pomyślcie jeszcze raz, kto jest właścicielem/zleceniodawcą systemu PBN, kto odpowiada za jego funkcjonalność, jakość, spójność, wizję, rozwój, stabilność, etc. ? dla ułatwienia, spójrzcie na suffix domeny
          • pfg Re: chciałem tylko nieśmiało zauważyć 17.02.13, 10:18
            flamengista napisał:

            > 2. dlaczego twórcy PBN nie mogą po prostu zaimportować danych z innych systemów

            Nie wie lewica, co czyni prawica. To jest, niestety, sytuacja typowo polska: Ktoś ma pomysł, niekiedy nawet dobry, ale albo nie sprawdza, czy inni już czegoś podobnego nie robią, albo jest tak głęboko przekonany, że tylko on może to zrobić dobrze, że nie zwraca uwagi na wysiłki innych.
            • flamengista ano właśnie 17.02.13, 19:17
              u nas OIN z biblioteki robi świetną robotę: jest specjalna baza, do której zgłasza się artykuły i ich cytowania. Wystarczy co jakiś czas sprawdzać się w PoP i zgłaszać nowe cytowania. Oni z kolei monitorują polskie czasopisma. Każdy, kto zgłasza swoje publikacje ma wyliczony indeks H - ogólny i na podstawie WoS.

              Jest to idealny przykład "good practice". Wystarczy, by inne biblioteki uczelniane robiły to podobnie, a BN połączyła to w 1 system. I wszystko by hulało. Można było nawet utworzyć konsorcjum i napisać grant - było na to finansowanie z kapitału ludzkiego.

              Zamiast tego utopiono kolejne miliony w projekt, który już na starcie wydaje się nie mieć szans na sukces.
              • ford.ka Re: ano właśnie 17.02.13, 23:24
                Chłopaki, wrzućcie na luz. Mnie ściągnęło z bazy akademickiej, zgubiła się jedna pozycja na pięćdziesiąt kilka, starczyło poklikać i zatwierdzić, jak chcę mogę sobie pododawać dane do tabelek. Plany (omawiane już tutaj) są takie, że kolejne będą ściągać z baz danych następnych uczelni. Jeśli taka baza danych już jest, w końcu ją ściągną. Jak nie ma, tough luck, trzeba będzie się wpisać.
                Możemy wrócić do tej rozmowy za rok, jak program będzie działał na całość, a nie smęcić w kółko o wersji beta?
              • pigwa_polska <a href="https://pbn.nauka.gov.pl/" target="_blank" rel="nofollow" 18.02.13, 00:36
                pbn.nauka.gov.pl/ już jest z logo Kapitału Ludzkiego
                https://pbn.nauka.gov.pl/static/images/humanCapital_pl.png
                logo jest w prawym dolnym narożniku strony i na samym dole strony jest komunikat:
                Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego

                narzekanie na PBN wydaje się być nieprzedmiotowe, to że jakaś szkółka lokalnie sobie już liczy indeks H, nie znaczy, że przyjęte przez tę szkółkę rozwiązania są na tyle bezbłędne, że można spinać całość. Może tylko dlatego studenci nie shackowali tego waszego systemu, że jeszcze nikt ich nie wkurzył.
                Znajomy opowiadał jak w 1999-2004 latach mieli system do umieszczania materiałów dla studentów online, zarządzania plikami z publikacjami, włącznie z możliwością ich ściągnięcia i zliczania cytowań oraz innych atrakcji (indeksu H nie było z oczywistych względów). Niestety system działał do pierwszej dwói postawionej niewłaściwemu studentowi z kierunku informatycznego. Włamał się do systemu i zniszczył go oraz włamał się na konto bankowe i wykonał jakieś nieuprawnione operacje. Zrobił to zostawiając dokładne ślady do ... profesora, który go oblał, a który (przez doktorantów lub adiunktów) umieszczał w systemie materiały dla studentów i ogłaszał w nim wyniki.
                Profesor miał kłopoty z wypytującą go policją, ale każdy w zakładzie mógł solennie poświadczyć, że profesor nie zna się na komputerze, a cały czas włączony najnowszy laptop Toshiby full wypas za 13k na jego biurku, służy tylko jako przycisk do papieru i oznaka prestiżu i nowoczesności profesora :-) Morał jest z tego taki, że może i u Flamengisty w jego szkole jest jakiś fajny działający system podobny funkcjonalnością do tego z 1999-2004, może nawet trochę bogatszy, jednak mocno nie wierzę w jego niezawodność i raczej spodziewam się, że działa on tylko dlatego, że indeksuje na piechotkę to co się mu wpisuje i że jest zupełnie niekompatybilny z czymkolwiek większym.
                • flamengista popuściłaś wodze fantazji 18.02.13, 09:02
                  nigdzie nie napisałem, że nasz system działa na zasadzie własnoręcznej edycji. Każdą publikację zanosimy (na ogół w wersji papierowej, rzadziej nadbitki elektroniczne) do Ośrodka Informacji Naukowej (OIN). Tam oddelegowana do tego Pani przyjmuje prace do opracowania w systemie. Po ca. 2 tygodniach można materiały odebrać.

                  System cytowania działa podobnie. Przesyła się mailem informacje o cytowaniach, ew. pdfy prac - a oni to własnoręcznie sprawdzają.

                  Jaki to ma mieć związek ze studentami - nie mam pojęcia. Studentów ten system nie interesuje, bo niby po co? Im wiedza kto kogo cytował i ile razy jest niepotrzebna.
                  • pigwa_polska Re: popuściłaś wodze fantazji 18.02.13, 12:04
                    złośliwy kretyn z umiejętnościami włamywania się może chcieć dokonać aktu wandalizmu na czym się da - u was faktycznie system jest odporny, bo jest gorzej niż myślałam, Wasz system jest na korbkę w epoce zapłonu na kluczyk. Student haker musiałby papierowo zanieść wydruk albańskiego wirusa:
                    "przeplaszamy, jeszteśmy biedny haker z Albania i chcemy zchaczkować Wasza systema, dlatego proszimy ..." i tak dalej.

                    Jak sobie wyobrażasz współpracę Waszego systemu w skali ogólnopolskiej? Miałabym z mojego końca Polski wysyłać poleconym papierowe wydruki do Waszej Pani, która w jakiś tajemniczy sposób robi, że po dwóch tygodniach pojawi się to w systemie?
                    Wtedy nie byłoby po dwóch tygodniach albo wzrosłoby zatrudnienie wklepujących przez dwa tygodnie Pań. To ja już wolę pbn.nauka.gov.pl -> wpisałam publikację w krótszym czasie niż trwało jej wydrukowanie - o tym, że miałabym jeszcze iść do biblioteki w godzinach przed 15 a może jeszcze we wtorki od 10 do 11.30 z przerwą na kawę od 10.30 do 11.15 - to już totalny bezsens w czasach gdy można wpisać - przekleić całość w dowolnym formacie cytowania do pbn.nauka.gov.pl i do tego unika się śmiesznych błędów Pań wklepujących z wydruków. Papieru szkoda na ten wasz system. Taki sam był w prywatnej. Informatyk chciał na papierze co chce sie mieć na stronie, potem to przeklepywał i już po 3 tygodniach było w sieci, jak chciałam odwołać konsultacje, bo rano miałam grypę, to mogłam przygotować wydruk, jak skończyło mi się L4 zawieźć wydruk, pan informatyk wklepał i już za 3 tygodnie było w sieci, że 4 tygodnie temu odwołałam jednorazowo konsultacje.
                    Średniowiecze - identyczne jak w innych śmiesznych lokalnych systemach na pedały i korbki.
                    • flamengista znowu inaczej 18.02.13, 12:59
                      ja sobie wyobrażam taki system, że w ramach już istniejących rozwiązań prowadzimy skoordynowane działania.

                      Czyli: ja przesyłam moje publikacje do swojej biblioteki, ty do swojej - a pracownicy wpisują to do ogólnodostępnego, centralnego systemu.

                      Dlaczego się upierasz przy papierze? Przecież pisałem, że jak masz nadbitkę w wersji elektronicznej (pdfa), to wystarczy są przesłać do Pani z biblioteki na maila.

                      Odnoszę wrażenie, że kłócisz się dla samego kłócenia:)

                      Mój podstawowy zarzut pozostaje nadal aktualny: dlaczego JA mam poświęcić dodatkowy swój CZAS, skoro mój dorobek już jest dostępny w publicznej przestrzeni internetu i dwóch bazach - bibliotecznej i MAK?
                      • pigwa_polska Re: znowu inaczej 18.02.13, 17:06
                        Udział autora jest niestety konieczny. Widać to na przykład w academic.research.microsoft.com i w scholar.google.com, o nieszczęsnym Publish or Perish nie wspominając.
                        Z uporem maniaka, ten pierwszy robi ze mnie fizyczkę i przypisuje mi prace, których nie napisałam lub nie chcę by do mnie je przypisywano, bo wydawca je zniekształcił tak dalece, że moje nazwisko w nich, to nadużycie. A dokładne przypisanie prac jest konieczne aby można mówić o indeksie H.
                        Nie da się zintegrować lokalnych systemów, bo każdy jest inny i nie są kompatybilne.
                        Dlatego teraz Wasza Uczelnia powinna jak i nasza, zrezygnować ze swoich własnych wynalazków i zmotywować swoich pracowników aby wpisali na bierząco to co chcą aby było poddawane dorocznej ocenie do pbn.
                        Powinno się założyć, że jeśli czegoś nie ma w pbn, to nie istnieje.
                        • flamengista chyba się nie zrozumieliśmy 18.02.13, 17:30
                          Ja rozumiem, że CHCESZ NAM DOWALIĆ DODATKOWYCH OBOWIĄZKÓW. Dzięki za szczerość. Nawet specjalnie mnie to nie wzrusza - takich szkodników na szczeblu ministerialnym jest pełno, jeden więcej mnie nie bulwersuje.

                          Natomiast zupełnie nie rozumiesz istoty sprawy. Albo: chcesz jak ministerstwo rozwiązać ją metodą kija:
                          CytatDlatego teraz Wasza Uczelnia powinna jak i nasza, zrezygnować ze swoich własnych wynalazków i zmotywować swoich pracowników aby wpisali na bierząco to co chcą
                          aby było poddawane dorocznej ocenie do pbn.


                          Uroczy eufemizm "zmotywować". Czyli zmusić.

                          Zmusić naukowców do publikowania w najlepszych czasopismach Pani Ministra próbuje od początku urzędowania i jakoś jej nie wychodzi.

                          Tu zmuszenie nic nie da, bo jak się ludzi przymusi a nie zobaczą w tym żadnego sensu, to zrobią to byle jak i na pół gwizdka. I PBN dalej będzie tworem wirtualnym.

                          Zamiast więc "zmuszać" najpierw sami weźcie się do roboty i zbierzcie informacje o publicznie udostępnionym dorobku. A dopiero później proście naukowców o jego uaktualnianie.

                          Walenie kijem sprawy nie załatwi. Najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy z oporu materii.

                          A tekst:

                          CytatPowinno się założyć, że jeśli czegoś nie ma w pbn, to nie istnieje.

                          jest kuriozalny.

                          Na razie taką funkcję pełni google scholar. Rozumiem, że rzucacie mu wyzwanie? Powodzenia:)
                        • pfg Re: znowu inaczej 18.02.13, 17:43
                          pigwa_polska napisała:

                          > Powinno się założyć, że jeśli czegoś nie ma w pbn, to nie istnieje.

                          Nie mam już wątpliwości: Na pewno pracujesz dla PBN.
                          • adept44_ltd Re: znowu inaczej 18.02.13, 17:54
                            pfg napisał:

                            > pigwa_polska napisała:
                            >
                            > > Powinno się założyć, że jeśli czegoś nie ma w pbn, to nie istnieje.
                            >
                            > Nie mam już wątpliwości: Na pewno pracujesz dla PBN.

                            ale czy PBN jest w PBN?
                            • podworkowy Re: znowu inaczej 18.02.13, 19:54
                              Wzniósł Pan rozważania na poziom meta-...
                              A poza tym, "jeśli nie ma czegoś w PBN, to nie istnieje" - cóż za niebywale odkrywcze twierdzenie ontologicznej natury - można by rzec, ontologia a'la pigwa...
                              • adept44_ltd Re: znowu inaczej 18.02.13, 20:02
                                no tak pomyślałem, że to już najwyższy czas, by je tak wznieść..., zwłaszcza że sprawa jest dość poważna, gdyż, jeśli PBN nie ma w PBN, to pojawia się nam pytanie, jak jest to, czego nie ma... itd. itp.
                                • pigwa_polska wyrwane z kontekstu 18.02.13, 23:21
                                  szanowni Panstwo wyrwali z kontekstu
                                  "jeśli czegoś z dorobku raportującego swój dorobek do nagrody ministra lub nagrody rektora nie ma w PBN, to należy założyć, że to nie istnieje z punktu widzenia potrzeb oceny wniosku o nagrodę"

                                  "jeśli czegoś z dorobku raportującego swój dorobek kandydata do CK nie ma w PBN, to należy założyć, że to nie istnieje z punktu widzenia potrzeb oceny wniosku o wpisanie na listę kandydujących do CK"

                                  "jeśli czegoś z dorobku raportującego swój dorobek wnioskodawcy o grant do NCN nie ma w PBN, to należy założyć, że to nie istnieje z punktu widzenia potrzeb oceny wniosku o grant"

                                  wnioskowanie o granty, nagrody, skorzystanie z biernego prawa wyborczego nie jest obowiązkowe - jest pełna dowolność
                                  • podworkowy Re: wyrwane z kontekstu 19.02.13, 00:21
                                    surely You jest...
                                    rozumiem, że przedstawienie danych bibliograficznych oraz ewentualnie nadbitek tekstów miałoby nie obalać tegoż domniemania?:)
                                    Prędzej mi kaktus wyrośnie, nim bez polecenia ze strony pracodawcy będę marnował mój czas na wpisywanie publikacji do systemu, który jest powszechnie ignorowany.
                                    • ford.ka Re: wyrwane z kontekstu 19.02.13, 08:03
                                      Absolutnie popieram. Po zassaniu przez PBN istniejących baz danych, PBN powinno stać się jedynym punktem odniesienia w sprawach dorobku. W żadnym oficjalnym celu nie przyjmuje się żadnych spisów, kserówek pierwszych stron i innych, tylko należy podać imię, nazwisko i odpowiedni numerek z PBN, na podstawie którego odpowiednia instytucja wyciągnie sobie raport za interesujący ją okres. Kto nie jest zainteresowany marnowaniem czasu na pełne ujawnienie swojego dorobku, nie jest zainteresowany awansami czy grantami.
                                      Wpisanie podstawowego rekordu do PBN (been there, done that) zajmuje w porywach 2 minuty, chyba że ktoś bardzo chce wypełnić wszystkie nieobowiązkowe rubryczki, więc może przestańcie smęcić, bo mam potężne wrażenie, że większość dyskutantów nigdy nie próbowała nic z PBN zrobić, ale wie świetnie dlaczego jest do d*py.
                                      • podworkowy Re: wyrwane z kontekstu 19.02.13, 10:45
                                        pytam poważnie, dlaczego tak ma być? Mnie kwestia PBN póki co kompletnie nie interesuje (rzeczywiście nie próbowałem nic z nim robić, chociaż autor wątku próbował...), ale chciałbym wiedzieć, co przemawia za tak daleko idącym pokładaniem wiary w jakiś system informatyczny? Jak już "filozujemy" w tym wątku, to mam wrażenie, że po odczarowaniu swiata i uśmierceniu Boga, niektórzy szukają sobie substytutów.
                                        Aha, zdanie "Kto nie jest zainteresowany marnowaniem czasu na pełne ujawnienie swojego dorobku, nie jest zainteresowany awansami czy grantami" jest kompletnie idiotyczne, bo mówimy o sytuacjach, w których X ujawnia swój dorobek w inny sposób.
                                        No i jeszcze widzę sprzeczność między "zassaniem" z 1 linijki Pana postu, a ostatnim akapitem, w którym mówi Pan o wypełnianiu...
                                        • klamczuchosiedlowy ma tak być i już 19.02.13, 16:20
                                          Dlaczego tak ma być?
                                          W Polsce rozpaczliwie potrzebny jest system, który będzie informował o wszystkich publikacjach naukowych pracowników naukowych odgrywających jakieś role lub prowadzących zajęcia ze studentami. Jako podatnik, chcę wiedzieć, kim jest pan docent prowadzący zajęcia z moim dzieckiem i chcę aby ta informacja była dostępna w internecie pod domeną .gov.pl
                                          Nie interesuje mnie partyzantka wyższej szkoły kucia koni, która może być dokładna, ale nie musi.
                                          PBN bardzo mi odpowiada jako obywatelowi, który chce rzetelnej informacji o nosicielach stopni naukowych i nosicielach tytułu naukowego - tak długo jak w polskiej rzeczywistości jest to stopień państwowy z orzełkiem na dyplomie.

                                          Albo niech zmienią system. Niech na dyplomach będzie logo szkoły gotowania na gazie lub akademii kucia koni - bez orzełka, wtedy o tym jaką wartość ma stopień profesora, doktora habilitowanego, doktora, będzie decydował ogólny poziom szacunku do szkółki która go wydała i wtedy jego publikacje mogą być na domenie edu.pl a nie gov.pl.

                                          PBN.nauka.gov.pl spełnia moje jako podatnika oczekiwania i tak długo jak z moich - czyli podatnika - pieniędzy, finansujecie swoje leżenie plecami na łące i oglądanie którędy latają wróble, i to za co ja grabiami gonię parobka jako nieroba bo też leży na łące i ogląda wróble, nazywacie nauką i obrażacie się, że to leżenie nie jest mało ważne tylko jest równie ważne jak operacja serca noworodka w trzecim dniu po urodzeniu - pokażcie mi swoje publikacje, zanim wezmę widły i pójdę na Warszawę palić opony ale nie z prośbą o dotacje ale z żądaniem odcięcia od moich pieniędzy nierobów podających się za naukowców.

                                          Oto właśnie po to jest PBN.nauka.gov.pl
                                          • podworkowy Re: ma tak być i już 19.02.13, 17:31
                                            Nawet nie chce mi się odpowiadać...
                                            Mój jedyny komentarz:
                                            www.youtube.com/watch?v=5hfYJsQAhl0
                                          • flamengista to była ironia? 19.02.13, 20:34
                                            generalnie sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa:
                                            1. jeśli po wpisaniu go gugla nie wyskakuje strona pracownicza lub nie ma na niej żadnej informacji o aktualnych publikacjach i
                                            2. jeśli po wpisaniu do google.scholar wyskakuje okrągłe zero, szczególnie po zawężeniu wyników do ostatnich 3 lat
                                            to podatnik już doskonale wie (z 99% prawdopodobieństwem), że "pracownik naukowy prowadzący zajęcia ze studentami" jest kompletnym zerem naukowym.

                                            Naprawdę, dziś trudno uwierzyć w to że ktoś świetny naukowo się tym nie chwali. Jak jest pustka i cisza to znaczy, że nie ma co pokazać:) Żaden PBN nie jest do tego potrzebny.

                                            PS. Niejednego podatnika szlag by trafił, gdyby dowiedział się jaka kasa z jego podatków poszła na stworzenie tego systemu i jaka jeszcze pójdzie.
                                  • flamengista przepraszam, ale to są bzdury 19.02.13, 10:49
                                    1. do wniosku o nagrodę rektora (specjalny formularz) dołącza się nadbitki wszystkich artykułów i rozdziałów w specjalnej teczce. Niektórzy w komisji oceniającej nawet te teczki przeglądają - takie dziwne hobby:)

                                    2. do wniosku ministerialnego też przesyła się książkę, która na ogół jest podstawą do nagrodzenia

                                    3. to już kosmiczna bzdura - zapewniam, że 99% członków CK nie ma pojęcia o waszym systemie:)

                                    4. granty do NCN - recenzenci też nie znają waszego systemu, na ogół wierzą wnioskodawcy na słowo jeśli chodzi o dorobek, ew. sprawdzają w guglach

                                    Smucą mnie twoje posty, bo wygląda na to że żyjemy w 2 różnych, równoległych rzeczywistościach. Działasz tak w oderwaniu od rzeczywistości uczelnianej, że zupełnie nie potrafisz nawiązać z nami współpracy. Delikatnie przypominam że Polska Bibliografia Naukowa miała SŁUŻYĆ naukowcom, bibliotekarzom i ew. studentom. Wy zaś doszliście do wniosku, że to naukowcy i ew. bibliotekarze mają służyć PBN.

                                    Faktem natomiast jest, że my sobie świetnie bez PBN radzimy. I żadne nakazy nie sprawią, że PBN zacznie lepiej działać.

                                    Przypominam także, że PBN jest projektem finansowanym z EFSu. I nie ma żadnych gwarancji, że po okresie finansowania dostaniecie na niego nowe środki. Ba, jest wielce prawdopodobne że program PBN umrze śmiercią naturalną wraz z nowym ministrem. Więc to wy macie nas przekonać to użyteczności tego narzędzia!
                                    • sendivigius Re: przepraszam, ale to są bzdury 19.02.13, 14:25
                                      flamengista napisał:

                                      Delikatnie przypominam że Polska Bibliografia Naukowa miała SŁUŻYĆ naukowcom, bibliotekarzom i ew. studentom. Wy zaś doszliście do wniosku, że to naukowcy i ew. bibliotekarze mają służyć PBN.

                                      Nie idz ta droga fla
                                • podworkowy Re: znowu inaczej 19.02.13, 00:25
                                  trawestując Protagorasa: "PBN jest miara wszechrzeczy, tych które są, że są, i tych których nie ma, że nie ma"...
                • pfg Re: <a href="<a href="https://pbn.nauka.gov.pl/" target="_blan 18.02.13, 09:39
                  pigwa_polska napisała:

                  > narzekanie na PBN wydaje się być nieprzedmiotowe, to że jakaś szkółka lokalnie [...]

                  pigwa, przyznaj, ty pracujesz dla PBN, prawda?
                  • pigwa_polska pbn.nauka.gov.pl 18.02.13, 12:11
                    Tak oczywiście, zdemaskowałeś mnie - i wkurza mnie jak narzekacie, bo w systemie wpisujecie te swoje publikacje, muszę je przepisać z ekranu, wydrukować, z wydrukami biegnę z piwnicy na 10 piętro do kierowniczki, gdzie jest duża kolejka, ona to faksuje do Pana Zygmunta z Kanady co się zna na publikacjach, po jego akceptacji z wydruku przepisuję to docelowo do systemu. Teraz jest faza beta, bo Krysia nie wróciła z macierzyńskiego, jak wróci to już będzie docelowa wydajność.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka