Dodaj do ulubionych

Zasadniczo ok, ale jednak nie ok

13.06.13, 10:54
Mam problem z moim artykułem, z którym chciałbym się podzielić z bardziej doświadczonymi forumowiczami. Nie ukrywam, że chodzi o mój pierwszy poważniejszy artykuł który próbuję opublikować - na razie bez powodzenia - w jakimś dobrym żurnalu z JCR.

Sprawa wygląda następująco: jest to artykuł empiryczny, badania wykorzystują nową, oryginalną bazę danych, próba jest dość duża jak na standardy w tej działce. Dodatkowo nowością jest kraj w którym zebrano dane i poziom analizy. Wyniki po części potwierdzają wcześniejsze rezultaty analiz, ale nie do końca. Przy czym na podobny temat opublikowano wcześniej tylko 3 artykuły - 2 wykorzystują eksploatowaną do bólu, ogólnodostępną bazę danych, 1 dotyczy bardzo specyficznego kraju stąd jest problem z generalizacją. Najstarszy artykuł jest z z 2010, więc temat nie jest "przestarzały".

No i teraz rezultaty moich wysiłków publikacyjnych:

1. Najlepszy żurnal w mojej działce - [spodziewane] desk rejection. Tyle, że argumentacja bez sensu: "artykuł jest interesujący i dobrze napisany, ale does not push the research frontier forward". Pomijam, że moja koleżanka rok wcześniej opublikowała tam nudny artykuł empiryczny, w którym uzyskała spodziewane wyniki, na oklepany temat i wykorzystując tą samą, ogólnodostępną bazę danych co 20 autorów przed nią. Ale z taką argumentacją trudno mi cokolwiek poprawić w artykule. Ok, uznałem że to typowe "nie, bo nie" i trzeba walczyć dalej.

2. Dobry żurnal, też z mojej działki - oczekiwałem minimum dopuszczenia do recenzji, bo jednak półka niżej i doczekałem się. Obie recenzje świetne i bardzo pomogą mi w ulepszeniu artykułu. Na czym jednak polega problem? Decyzja redaktora negatywna - odrzucenie manuskryptu. Odrzucenie argumentowane jest następująco: "mimo, iż recenzenci zgadzają się że artykuł wykorzystuje ciekawą bazę danych która umożliwia na opisanie ciekawych procesów [tu ich nazwa], obaj wyrażają brak entuzjazmu badaniami w kontekście ich oryginalności i korzyści dla czytelnika".

Tu przychodzą recenzje i jedna ma wymowę dość pozytywną, choć sugeruje szereg poprawek (choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że dostałem tylko część recenzji - możliwe że uwagi negatywne dotyczące "publikowalności" skierowane były do redaktora). Jednak recenzent właśnie zwraca uwagę na oryginalność danych, nowe podejście do tematu etc. Druga jest bardziej lakoniczna i zaczyna się od stwierdzenia: "ogólne wrażenie o artykule jest takie, że jest on właściwy, tzn nie zawiera żadnych większych błędów uniemożliwiających jego publikację, ale równocześnie nie stanowi przełomu usprawiedliwiającego jego publikację".

No więc znowu pada argument o oryginalności. Problem polega na tym, że skoro do tej pory zajmowano się analizą tego zjawiska z perspektywy:
- wysokorozwiniętego kraju i w oparciu o stare dane;
- maleńkiego, bardzo biednego kraju z niezwykle specyficzną sytuacją społeczno-ekonomiczną.
to badanie tego z perspektywy Polski i to na nieco innym poziomie analizy jest chyba usprawiedliwione?

I właśnie dlatego wykorzystuję tą samą metodę estymacji, by można było porównać nasze rezultaty z tymi wcześniejszymi. Myślałem, że właśnie na tym polega postęp naukowy i oryginalność moich badań. Że nie działam w próżni - robię coś nowego, ale odnoszę to do wcześniejszych badań.

Pytania są więc następujące:
1. Czy błąd polega na wyborze tematyki? [bo ktoś już to zbadał, ale gdzie indziej, kiedy indziej i na poziomie makro, nie mezzo]
2. Czy błąd polega na wyborze żurnala? Wysłałem to do czasopism, w których były opublikowane te wcześniejsze prace (2 z 3 istniejących). Po pierwsze dlatego, że to ich profil zainteresowań. Po drugie, że cytuję te właśnie prace i odnoszę się do ich wyników.

Chodzi o to, że zastanawiam się gdzie to posłać po wprowadzeniu poprawek. Naturalnym celem byłby żurnal w którym opublikowano paper nr. 3 na ten temat, ale może właśnie to jest zły pomysł? Mam też ograniczony wybór z uwagi na to, że moim zdaniem nie ma sensu celować w te topowe żurnale - strata czasu i tak odrzucą na poziomie redaktora.

No więc: macie jakąś podpowiedź?
Obserwuj wątek
    • kramka1 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 11:27
      Moje wnioski z lektury postu są następujące:
      Twoje badania mogą rzeczywiście nie być oryginalnym wkładem do tematu, jeżeli temat sam z siebie jest mało interesujący lub gdy wcześniejsze publikacje, choć robione na innej bazie, już temat wyczerpały. To widać na następującym przykładzie od czapy (i może merytorycznie wadliwym): odległość z Ziemi do Wenus mierzona w Oklahomie jest X, i choć pomiar był jeden, to niewiele wniosłyby nowe badania polegające na zmierzenie tej odległości w kolejnych miejscach na Ziemi. Osobiście pisałam kiedyś recenzję z publikacji, gdzie właśnie był taki problem: autor obliczył znany do bólu współczynnik na innej bazie danych, co już nic nie wnosiło do nauki.
      Drugi wniosek jest taki, ze nawet mało ciekawe wyniki można sprzedać do JCR, jeżeli obleje się je innym sosem. Czyli nie piszesz pracy na temat: ile diabłów zmieści się na łebku zapałki, lecz jaki jest wpływ pochodzenia zapałek na średnią liczbę diabłów na łebku zapałki. Takie cos sama kiedyś przećwiczyłam, gdy krajowa JCR-owa redakcja odrzuciła mi mój tekst. Dorzuciłam kilka nowych wyników, wysłałam zagranicę i tekst się ukazał w czasopiśmie o nawet wyższej punktacji niż tego krajowego.
      Tyle moich uwag na gorąco.
      • kramka1 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 11:33
        Jeszcze jedno. Moja rada: we wstępie i tytule inaczej zdefiniuj problem badawczy, zmień kontekst dyskusji i sformatuj wyniki pod nowe zdanie badawcze. I nie chodzi mi o rewolucyjne zmiany, lecz o kosmetykę, czyli drobny facelifting. To powinno pomóc, jeżeli same w sobie wyniki są ciekawe.
        • trzy.14 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 16:13
          Kramka daje bardzo dojrzałe rady, których radzę się posłuchać :-)
          Od siebie dodam, że płacisz frycowe za próbę samodzielnego wejścia do towarzystwa, bez zaproszenia i bez osoby wprowadzającej, jaką zwykle jest profesor. To jest rodzaj gry i musisz dobrze zrozumieć jej zasady. Ja na przykład walczę z trzecim czasopismem z rzędu nie dlatego, że mój artykuł jest słaby, bo recenzje dostaje dobre, tylko że dotyczy innej dyscypliny niż ta, która figuruje przy moim nazwisku w bazie OPI i w tej dyscyplinie obowiązują nieco inne zasady publikowania niż w mojej.
    • bumcykcyk2 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 11:39
      Dla mnie kluczowe jest zdanie Wyniki po części potwierdzają wcześniejsze rezultaty analiz, ale nie do końca. Może zbyt słabo zaakcentowałeś ich odmienność?
    • whiteskies Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 11:40
      Moje doświadczenie jest takie:
      1) przeczytaj uwaznie czy redaktor jednak nie proponuje resubmission po uwzglednieniu recenzji. Teraz wiele pism tak ma, bo chca sie chwalic szybkim czasem procesowania artykulu (submitted:... accepted:...).

      To co nizej pewnie wiesz, ale podaje dla porządku. Te "korzyści dla czytelnika" musza być jasno widoczne, ale nie kłuc w oczy.
      Wszystko to co napisales tutaj informacja o tym ze korzystasz z nowej bazy danych, ze to nowy obszar skad zebrano badania, muszą byc podkreślone w abstrakcie i we wstępie. Tam musi byc jakis "haczyk" który miałby szansę zaciekawić i odróżnić te pracę od innych.

      W abstrakcie i w conlusions musi byc jasno i krotko (moze być w punktach) wylozone ktore z Twoich wnioskow sa zgodne z tymi wczesniejszymi, a ktore rzucaja nowe swiatlo na problem. Warto w discussion zastanowić sie, a w conclusions podsumowac w jednym zdaniu dlaczego te róznice moga byc wazne . To co rzuca nowe swiatlo powinno byc takze w abstrakcie.
      Nalezy przy tym unikac stwierdzeń typu "novelty", "breaghthrough", ale "new perspective" jest OK.


    • dala.tata Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 12:07
      Ja powiem dwie rzeczy. Po pierwsze powinienes byc zadowolony z pozytywnych recenzji - ja naprawde uwazam, ze to wiele. Po drugie, tak jak powiedzieli bumcyk i whiteskies, wydaje mi sie, ze twoj artykul jest za bardzo 'taki sam'. I teraz wedlug mnie masz dwie opcje.

      1. Napisac tak, jak napisales z wiekszym naciskiem na nowosc tego, co piszesz.
      2. Postarac sie sproblematyzowac tak, zeby artykul byl o tym nowym.

      Jesli mialbym poradzic, no i jesli to jest mozliwe, staralbym sie oczywiscie wziac opcje druga.

      Dam przyklad, jakis czas temu odrzucono mi artykul w swietnym pismie, desk rejection, a redaktor napisal, ze artykul to stary wiesci. Wiesci byly nowe, ale ja je osadzilem w zlej literaturze i w zelj debacie. Poszedlem po rozum do glowy i gdy wrocilem, znalazlem zupelnie inny sposob na to, zeby sproblematyzowac artykul. Co ciekawe, nowy artykul mial calkowicie wymieniony wstep oraz bez zadnej zmiany pozostawiona czesc empiryczna. Zostal przyjety do druku bez poprawek.

      Gdy mysle o publikowaniu w dobych pismach, mysle glownie o tym, ze trzeba miec pomysl na to, jak pokazac dane. Na konferencjach widze dziesiatki tych samych badan, ktore sa robione w innym kraju, na innej grupie badawczej. I te teksty nigdy nie sa publikowane, chociaz to sa poprawnie zrobione badania, poprawnie napisane teksty. Mam wrazenie, ze twoj tekst wlasnie tak potraktowano - porzadnie zrobione, ale my to juz wszystko wiemy, a czy warto wiedziec o tym, ze wiemy to teraz jeszcze raz? Nie warto.

      Mam nadzieje, ze to pomoze.
      • kramka1 Ot-na marginesie 13.06.13, 12:17
        Kramka1 napisała: "Moja rada: we wstępie i tytule inaczej zdefiniuj problem badawczy, zmień kontekst dyskusji i sformatuj wyniki pod nowe zdanie badawcze. I nie chodzi mi o rewolucyjne zmiany, lecz o kosmetykę, czyli drobny facelifting."

        Dala napisał: "Postarac sie sproblematyzowac tak, zeby artykul byl o tym nowym. /../ Co ciekawe, nowy artykul mial calkowicie wymieniony wstep oraz bez zadnej zmiany pozostawiona czesc empiryczna."

        Czasem piszę na forum cos, co mi się wydaje nowe/ciekawe.
        I zawsze kończy się tak jak tutaj. Ja piszę, a potem ktoś pisze mniej więcej to samo, ale od siebie, nie z cytowaniem. Czuję się wtedy na forum jak facet z dowcipu:
        Przychodzi pacjent do lekarza.
        -Co panu jest?
        -Wszyscy mnie lekceważą.
        -Następny proszę!

        No taki typ ze mnie, do lekceważenia.;)))))

        • dala.tata Re: Ot-na marginesie 13.06.13, 12:36
          kramko, wybacz, ale nie bedziemy wprowadzac zasad cytowania na forum. Napisalem to, co myslalem, po przeczytaniu postu flamengisty. I tak sie sklada, ze to podobne do tego, co ty napisalas. no to sie powinnismy cieszyc, co? gdy otwrozyly mi sie posty, zauwazylem krotkie posty bumcyka i whiteskies, nie czytalem ich dokladnie, bo i tak bym napisal to, co napisalem.

          niniejszym jednak oswiadczam: napisalem mniej wiecej to samo, co kramka, ale kramka byla pierwsza.
          • kramka1 Re: Ot-na marginesie 13.06.13, 13:00
            Dala, nie domagam się cytowań. Domagam się czytelności.;) Jak ktoś coś pisze, wypadałoby przeczytać, nim się dołoży własną cegiełkę do wątku. Tak jest w nauce, wypada znać wcześniejsze prace, nim się napiszę własną. Tu by wypadało, z szacunku dla poprzedników w wątku, zapoznać się także i z ich zdaniem. Dala, chyba to bliżej twojej działki: audiatur et altera pars? No więc, audiatur et altera pars! :)
            • dala.tata Re: Ot-na marginesie 13.06.13, 14:40
              ale ja w takich watkach ja uwazam, ze kazdy powinien napisac, co mysli. bo to jest wedlug mnei najbardziej pomocne. wlasnie dlatego ja pisze to, co mysle, praktycznie bez czytania innych. To nie jest watek dyskusyjny.
              • kramka1 Re: Ot-na marginesie 13.06.13, 17:43
                dala.tata napisał:

                > ja pisze to, co mysle, praktycznie bez czytania innych. To nie jest watek dyskusyjny.>

                Dala, ależ jaka piękna deklaracja grafomana i egocentryka w jednym. Nieważne, co myśli cały świat, ważne co ja myślę; nieważne, czy to się kupy trzyma, ważne, że mam potrzebę zapisania swoich myśli w necie.;)))

                Oj, Dala, załamałeś mnie swoją postawą antyspołeczną.... ;))
                • dala.tata Re: Ot-na marginesie 13.06.13, 18:23
                  kramko, jesli juz chcesz cyowac, to rob to uzciciwe. napisalem, ze chodzi o TAKIE WATKI. co do reszty, mysl, co chcesz.

                  ---
                  We are the Borg. Resistance is futile
                • eeela Re: Ot-na marginesie 20.06.13, 12:32
                  Kramko, twoje rady są dobre i trafne, ale to nie znaczy, że autor wątku chce tylko na nich polegać. Na tym polega idea forum, że na jedno pytanie odpowiada wielu ludzi, i nie ma siły, żeby wszyscy się ze wszystkimi nie zgadzali ;-) A pytający może chcieć porównać opinie, przeprowadzic swoje własne statystyki. Może mieć do jednych forumowiczów większe zaufanie niż do drugich. Jak na forum Książki ktoś pyta o opinie na temat danej lektury, to zdarza się często, że wiele osób zamieszcza merytorycznie zbliżone wypowiedzi. Jasne, można dopisać grzecznościową frazę o przedmówcach, ale jej brak nie jest moim zdaniem jakimś strasznym wykroczeniem i nie uważam, że należy się o nią dopominać.
    • biolog57 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 12:33
      Taka sytuacja jest moim zdaniem czesta. Opublikowanie czegos w dobrym czasopismie jest w znacznym stopniu zalezne od subiektywnej oceny edytora, czy praca jest wazna/ciekawa. Pewna odpowiedzia na ten problem sa czasopisma, ktore nie uznaja kwestii "oryginalnosci" na najwazniejsza, ale raczej skupiaja sie na tym, czy badania wykonano poprawnie. Przykladem PLoS One.
    • dr_pitcher Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 16:24
      przedmowcy (kramka1 post numer x i dala, psot numer x+1) slusznie prawia:
      1) zmiana kontekstu
      2) polozenie akcentu na nowosc czy odmiennosc

      ja sugerowalbym jeszcze zmiana tytulu, ktory odzwierciedlalby nowosc i odmiennosc. Ponadto zastanow sie czy mozesz zmienic sposob analizy owych danych lub rozszerzyc ich baze.

      Drugi problem to popularnosc tematu. Z tym przewaznie jest ciezej. Czasem pomaga jesli wymienisz w liscie do redaktora ze takie a takie wyniki byly prezentowane na takiej a takiej konferencji i spotakly sie z zaciekawienie medrcow swiata.

      W koncu jesli Twe danych roznie sie znacznie ustawa tylul i caly artukul jako polemike. Np "Procesy w Koziej Wolce sa znaczaco ine od Nowego Jorku". Dodatkowo, najwazniejszy w artykule jest wstep i wnioski - "useksownij" je (jesli sie oczywiscie da).

      I ostatnie "w koncu" poslij do trzeciego czasopisma. Moj ostatni artykul zostal odrzucony przez trzy, mimo recenzji pozytywnych. Po uwzglednieniu wszystkich punktow krytyki poslalem do czwartego. Traf chcial , ze z trzech recenzentow dwoch poprzednio ta prace ocenialo. Obaj wyrazili zdziwienie, ze jeszcze sie mecze. Artykul zostal zaakceptowany i okaz sie najczesciej sciaganym artykulem w ostatnim roku. Jak z grantami publikacje to czesto loteria.
      • dr_pitcher Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 16:26
        przpraszam za literowki ale pisze lewa reka
    • cowell Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 16:26
      Może po prostu spróbuj w nieco gorszych czasopismach. W polskich warunkach czasem lepiej mieć publikację w niżej notowanym czasopiśmie, ale szybciej. A czas na habilitację jest ograniczony.
      Chyba, że masz na oku karierę zagraniczną.

      PS. O ile pamiętam jesteś ekonomistą, ja też. Chętnie bym usłyszał o których czasopismach piszesz. Poza zaspokojeniem ciekawości, może coś doradzę. Jeżeli nie publicznie, to prywatnie: cowell@gazeta.pl.
      • kramka1 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 17:38
        cowell napisał:
        > Może po prostu spróbuj w nieco gorszych czasopismach. W polskich warunkach czasem lepiej mieć publikację w niżej notowanym czasopiśmie, ale szybciej. A czas na habilitację jest ograniczony.>

        Nie radziłabym. Niedawno na moim wydziale padła habilitacja, której autor zgromadził mnóstwo punktów, tyle że nie z filadelfijskich czasopism. Szybciej nie zawsze znaczy lepiej....
        • cowell Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 17:54
          1. W "nieco gorszych" nie oznacza, że w niefiladelfijskich - mamy ogromne zróżnicowanie czasopism z JCR.
          2. W ekonomii (co widać dobrze na stronie CK) wciąż większość habilitacji obchodzi się bez lub z małym udziałem "publikacji filadelfijskich".
    • spryciurka Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 13.06.13, 23:01
      flamengista napisał:
      >
      > 1. Najlepszy żurnal w mojej działce -
      > 2. Dobry żurnal, też z mojej działki -
      Czy mógłbyś powiedzieć na jakim poziomie IF są te czasopisma?
      • kramka1 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 14.06.13, 10:15
        spryciurka napisał(a):
        > > Czy mógłbyś powiedzieć na jakim poziomie IF są te czasopisma?>

        To jest jakaś istotna informacja dla tej dyskusji?
        Co do samego pojęcia "najlepszy w dziedzinie" wystarczy rzut oka na listę JCR. Oto przykłady wybrane z litery A:
        akustyka -3,567
        agronomia - 5,204
        alergia -11,003
        astronomia - 26,452
        automatyka - 5,16

        W ten oto prosty sposób można sobie wybrać dziedzinę do uprawiania nauki, jeżeli życiowym celem jest maksymalizacja IF-ów. ;))

        • spryciurka Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 15.06.13, 00:04
          kramka1 napisała:
          > To jest jakaś istotna informacja dla tej dyskusji? <
          dla tej dyskusji nie, dla mnie tak.

          Ostro pojechałaś. Tylko po co? Co właściwie chciałaś mi przekazać?
          Ty udzielasz porad, ja je skrzętnie notuję i nie przeszkadzam. Ja mam pytanie i jak widzisz flamengiście ono nie przeszkadzało.

          • kramka1 Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 15.06.13, 12:18
            spryciurka napisał(a):
            > Ostro pojechałaś. Tylko po co? Co właściwie chciałaś mi przekazać?>

            Nic nie chciałam przekazać. Po prostu pomyślałam sobie, ze podanie max IF-u może zdradzić działke i może nawet personalia pytanego, a poza tym zakresy IF-ów we wszystkich dziedzinach są proste do sprawdzenia w JCR. Co więcej, że dla zrozumienia postu flamengisty nie jest potrzebna znajomość IF-ów w jego dziedzinie. Stąd moje zdziwienie pytaniem i moja odpowiedź.
      • flamengista Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 14.06.13, 18:24
        1. IF=2,6
        2. IF=0,6

        Ale to niewiele znaczy, jeśli nie znasz specyfiki dyscypliny.
        • spryciurka Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 14.06.13, 23:52
          Dzięki, o to mi chodziło.
    • flamengista dziękuję wszystkim! 14.06.13, 18:35
      celowo nie włączałem się do dyskusji, bo chciałem byście komentując oceniali sprawę "na zimno", a moje odpowiedzi z pewnością podyktowane byłyby subiektywnymi odczuciami i emocjami.

      Owszem, trzy.14 pewnie ma rację dotyczącą "frycowego", mnie też coś trafia jak widzę dużo gorsze jakościowo publikacje zwykłych doktorantów z Zachodu, których życzliwa ręka promotora/szefa "przepchnęła" przez biurko edytora. Ale nic mi z takiego narzekania i użalania się nad podłym losem prowincjusza nie przyjdzie. To jest jasne: jako ekonomista z Polski i pracujący na polskiej uczelni mam z góry gorszy start niż podobny ekonomista z Niemiec czy Włoch. Trudno, pozostaje zacisnąć zęby i starać się nie zrażać niepowodzeniami. Wciąż mam wiarę w to, że jednak da się uczciwie publikować w mojej działce w topowych czasopismach.

      Generalnie pomysły kramki i dali są najbliżej tego, co chyba zamierzam zrobić (choć moim zdaniem Wasze rady się uzupełniają, a nie pokrywają;). Wydaje mi się, że niezbyt wyraźnie uwypukliłem oryginalność moich badań. Nie chcę pisać więcej o samym artykule, ale z pewnością nie jest "za bardzo taki sam", jak zauważył bumcyk i white. Natomiast problemem jest z pewnością to, że recenzenci tak uważają i to jest mój problem, nie ich... Jeszcze przy desk rejection w 1 żurnalu mogła być to zwykła złośliwość i przypadek, ale w przypadku obu recenzji ta opinia się powtarza. Muszę popracować jeszcze nad abstraktem i wstępem, by podkreślić oryginalność moich badań.
      • nora.cronin Re: dziękuję wszystkim! 14.06.13, 22:21
        Życząc powodzenia Flamengamiście mam kolejne pytanie żótodzioba, który jeszcze nie skalał się żadną publikacją (ale jak się niebawem zacznie kalać to - ma nadzieję- porządnie ;-)

        jeśli dobrze rozumiem, to po otrzymaniu negatywnych recenzji sugerujących poprawki można (rzecz jasna po ich uwzględnieniu) wysłać ten sam artykuł co najwyżej do innego czasopisma? gdzieś padło słowo resubmission ale jako wyjątek raczej niż reguła. I druga rzecz, z forum dowiedzialam się już, że czasopisma nie(konienicznie) płacą autorom za publikowane teksty, ok w sumie publikowanie to obowiązek naukowca za który już pobiera wynagrodzenie, jak się jednak ma rzecz z opłatami za wysłanie tekstu - istnieją takowe czy można słać do oporu i celować jak najwyżej (z założeniem, że nic nie kosztuje, pewnie nie opublikują ale z jakichś lepszych recenzji będzie można skorzystać) ?
        • dala.tata Re: dziękuję wszystkim! 14.06.13, 22:34
          Tak, po negatywnych recenzjach wysylasz gdzie indziej, chyba ze redaktor zezwala na resubmission.

          Oplaty istnieja, choc np. w szerokiej humanistyce nie, i musisz o nich poczytac w instrukcjach dla autorow w kazdym czasopismie, do kotrego chcesz wyslac tekst. Nie ma jednej reguly obowiazujacej wszedzie.
          • nora.cronin Re: dziękuję wszystkim! 14.06.13, 22:44
            Oplaty istnieja, choc np. w szerokiej humanistyce nie, i musisz o nich poczyta
            > c w instrukcjach dla autorow w kazdym czasopismie, do kotrego chcesz wyslac tek
            > st. Nie ma jednej reguly obowiazujacej wszedzie.


            Domyślam się, że rozbieżności i w tym punkcie istnieją. Cicho dodam, że chodzi o lingwistykę :)
            Niemniej dalej już będę oczywiście sama sprawdzać. Jednak dopiero teraz przyszło mi do głowy, że jakieś opłaty w ogóle mogą istnieć bo na serio byłam przekonana, że to autorom płacą za teksty a nie na odwrót. Zatem dziękuję za odpowiedź, dobzre wiedzieć.
            • whiteskies Re: dziękuję wszystkim! 14.06.13, 23:12
              Cala gama opcji opłat:
              iopscience.iop.org/0004-637X/page/Page+charges
              www2.ametsoc.org/ams/index.cfm/publications/authors/journal-and-bams-authors/author-resources/journal-page-charges/
              journaltool.asme.org/help/authorhelp/webhelp/guidelines/Publication_Charges.htm
              www.opticsinfobase.org/oe/submit/review/pub_charge.cfm
            • dala.tata Re: dziękuję wszystkim! 14.06.13, 23:20
              Nie spotkalem sie z oplatami w lingwistyce, moze w computational linguistics, ale w zwyklej nie widzialem.
            • kramka1 Re: dziękuję wszystkim! 15.06.13, 10:05
              "jeśli dobrze rozumiem, to po otrzymaniu negatywnych recenzji sugerujących poprawki można /.../ wysłać ten sam artykuł co najwyżej do innego czasopisma? gdzieś padło słowo resubmission ale jako wyjątek raczej niż reguła."

              Dokladnie to jest tak: gdy recenzent ma uwagi krytyczne, a ich znaczenie nie jest decydujące, może sugerować w swojej recenzji revision w stopniu major, moderate lub minor, natomiast gdy ma zasadnicze wątpliwości, zaleca odrzucenie artykułu. Decyzję podejmuje redakcja, czy odesłać artykuł do poprawek (to nie jest resubmission, lecz revision) czy odrzucić w całości, czy, z uwagi na interesujący temat lub wyniki, zasugerować przygotowanie tekstu od nowa i ponowne złożenie do wydawnictwa (resubmission). Zawsze autor może wycofać artykuł i wysłać gdzieś indziej, ale oczywiście jezeli sugerowane poprawki są do wykonania, a autorowi zależy na konkretnym czasopiśmie, trzeba zacisnąć zęby i te poprawki zrobić.
              To są praktyki w mojej eksperymentalnej działce, ale w Twojej zapewne jest tak samo.
              • kramka1 OT: wpisy wchodzą, gdzie chcą 15.06.13, 10:12
                No tak, jak zwykle, mój wpis pojawił się nie tam, gdzie miał się pojawić, czyli pod wpisem Nory...
                Czy jest jakiś klucz do pokonania tej forumowej materii robiącej piszącego w konia? ;))
                • nora.cronin Re: OT: wpisy wchodzą, gdzie chcą 15.06.13, 10:49
                  dzięki Kramko za wyczerpującą odpowiedź i Dali za dobrą wiadomość :)
      • ewa_65 Re: dziękuję wszystkim! 14.06.13, 23:09
        jednak musze zaprotestować przeciw urban legends.
        Po pierwsze, dopóki nie zaczęłam publikować na zachodzie, też mówiłam, że profesorowie, że nie przyjmują, że frycowe. Bzdury. Dobrze napisaną pracę przyjmą bez profesorów. O tym się przekonałam, jak zaczęli moje przyjmować. Za to zauważyłam, co jest błędem moich kolegów, którzy narzekają nadal. Metodyka! Ja dopiero pisząc na zachód nauczyłam się opisywać metodykę. Szczegółowo, dokładnie, do odtworzenia. W polskich pracach zwykle jest opisana po łebkach. Przynajmniej w medycynie.
        Po drugie - cytowalność. Każde czasopismo z JCR rozpatruje publikacje pod kątem - czy ktoś je zacytuje. Jeżeli dotychczas znalazło się trzech zainteresowanyc tematem, to MOŻE NAWET znajdzie się kiedyś czwarty i piąty, ale IF czasopisna to nie poprawi. A i sam autor cytuje publikacje z tego czasopisna, więc będą jeszcze autocytowania, które szkodliwe są. Masz powód nieprzyjęcia. Napisz tak, zeby była szansa, że zainteresuje się szersze grono, to przyjmą.
    • flamengista problem z dalszą strategią 20.06.13, 11:57
      ok, zapoznałem się z recenzjami i wiem, co poprawić.

      Teraz jednak pojawia się problem, gdzie składać tekst.

      Zasadniczo widzę 3 możliwości:

      1. (stosunkowo) najłatwiejsza - żurnal z 12 numerami rocznie, ale za to z najniższym IF. Dodatkowo tekst muszę skrócić o 50% (!!!).
      2. średnio trudna - żurnal z 6 numerami rocznie, nieco lepszy IF ale konieczność skrócenia tekstu o 25%.
      3. trudna - żurnal z 4 numerami rocznie, najlepszy IF choć nie kosmiczny (myślę realistycznie), wystarczą poprawki sugerowane przez recenzentów i nie trzeba ciąć tekstu, co moim zdaniem jest bezsensowne (tekst nie jest przesadnie długi - 21 stron, większość zajmuje dość długa procedura estymacyjna). Tu największy problem: jest bardzo prawdopodobne, że dostanę tego samego recenzenta.

      Więc pytanie jest następujące: czy jest sens ryzykować, że trafię na tego samego recenzenta, który zobaczy ten sam tekst (oczywiście z jego poprawkami), ale nadal uprze się że jest za mało oryginalny?

      Czy chować ambicję do szafy i ciąć równo z trawą, zostawiając w zasadzie samą część empiryczną, byle "upchnąć"?

      Skłaniam się na razie do opcji nr 2., jako kompromisowej. I tak będzie trudno obciąć tekst o 25%. Ale co Wy myślicie na ten temat?

      PS. I jeszcze jedno: dostałem racę, żeby zacytować w artykule więcej paperów z tego czasopisma, do którego składam. Znajomy nawet stwierdził, że ma całą listę artykułów do zacytowania pod kątem konkretnej strategii publikacyjnej... Czy to nie jest przesada? Nie mówiąc już o aspekcie etycznym...
      • spryciurka Re: problem z dalszą strategią 20.06.13, 17:40
        Czekałam na ten wpis, no i jest.
        flamengista napisał:
        > PS. I jeszcze jedno: dostałem racę, żeby zacytować w artykule więcej paperów z tego czasopisma, do którego składam. Znajomy nawet stwierdził, że ma całą listęartykułów do zacytowania pod kątem konkretnej strategii publikacyjnej... Czy to nie jest przesada? Nie mówiąc już o aspekcie etycznym...<
        Ja mam zamiar cytować tylko tych, którzy wiążą się z tematem, niezależnie od czasopisma w którym publikują.

        Idę Twoim tropem, więc wszystko o czym tu się pisze, jest też dla mnie cenne. Na razie zbieram wszystko tak jak potrafię, uwzględniam porady forumowiczów i myślę wysłać do czasopisma na średnim poziomie.
        Fajnie byłoby załapać się na jakieś recenzje. Myślę, że recenzenci odniosą się do mojego zamysłu, no i do części statystycznej. Jeżeli skrytykują zamysł, to klapa, o jednego habilitanta mniej. Jeżeli część statystyczną, to jeszcze da się 'główkować'.

        Odnośnie strategii wyboru czasopisma, to ja kierowałam się jakością artykułów w nim publikowanych. Któryś z forumowiczów zarzucił mi kiedyś, że nie da się porównać jakości artykułów. Być może moje oceny są błędne, ale przeglądając artykuły, ja czuję czy to mój poziom, czy nie. Zobaczymy.
        Do najwyższego poziomu mojej działki daleko mi, ale mam takie marzenie, żeby się trochę do niego zbliżyć. Jednak bez eksperta będzie trudno.

        • flamengista Re: problem z dalszą strategią 20.06.13, 18:43
          CytatJa mam zamiar cytować tylko tych, którzy wiążą się z tematem, niezależnie od czasopisma w którym publikują.
          No ja też naiwnie zamierzałem tak robić:) Ale osoba, która mi to doradziła mówiła całkiem poważnie.

          Co do twojego pomysłu na publikację: jak nie spróbujesz, będziesz miała pretensje że nie dałaś sobie szansy.
          • kramka1 Re: problem z dalszą strategią 20.06.13, 20:20
            flamengista napisał:
            > CytatJa mam zamiar cytować tylko tych, którzy wiążą się z tematem, niezależnie od czasopisma w którym publikują. >
            No ja też naiwnie zamierzałem tak robić:) Ale osoba, która mi to doradziła mówiła całkiem poważnie.>

            Ludzie, o czym wy mówicie? Uprawianie nauki ma polegac na włazidupstwie? Nie stać was na obronę własnych racji?
            • whiteskies Re: problem z dalszą strategią 20.06.13, 23:04
              Tak, pelna zgoda. Trzeba cytowac te prace z ktorych korzystamy, te do ktorych sie usosunkowujemy i te ktore sluza do udokumentowania ze znamy zagadnienie. W takiej kolejnosci. Reszta jest naduzyciem.
              • spryciurka Re: problem z dalszą strategią 22.06.13, 01:27
                whiteskies napisał:

                > Trzeba cytowac te prace z ktorych korzystamy, te do ktorych sie usosunkowujemy i te ktore sluza do udokumentowania ze znamy zagadnienie. <

                Nie jest dla mnie jasny ten ostatni człon cytowanych prac (udokumentowania, że znamy zagadnienie). Czyli cytować prace do których się nie odnosimy? Co to właściwie daje? A to nie zbliża nas do krytykowanej przed chwilą sytuacji o cytowaniach na zamówienie?
                Czy może chodzi o sytuację, że 5 osób zajmuje się 'tym samym', odnosimy się do jednego, a pozostałych tylko cytujemy?
            • spryciurka Re: problem z dalszą strategią 21.06.13, 00:30
              kramka1 napisała:
              > Ludzie, o czym wy mówicie? Uprawianie nauki ma polegac na włazidupstwie? Nie stać was na obronę własnych racji? <
              Tak naprawdę to wcale nie chcemy wchodzić w tę czarną dziurę.
              Ale dziękuję Ci, że bronisz racji nauki i 'frajerów'.

              A 'frajerzy' to (z innego wątku):
              "A powaznie calkiem, to wyglada tak. Publikujesz artykul w topowym czasopismie z dziedziny za 40 pkt. To sa dwa lata pracy zespolu. Dajmy na to, ze pracowaly nad tym 4 osoby. Kazdy cos zrobil, wiec zaleznie od tego, jak sie umowicie w kwestii wkladu, masz z tego jakies 10-30 punktow. Kto inny w tym czasie opublikowal 4 samodzielne artykuly w anglojezycznych KFC, spedzajac nad tym lacznie 4 x 7 dni - zaden problem w tej chwili, wydawnictwa same sie prosza o skladanie takich tomow. Ty masz za kawal porzadnej roboty gora jakies 30 pkt., autor z KFC ma w tym czasie 28 pkt. i smieje ci sie w twarz, zes frajer, ktory nie ma na nic czasu."

            • dala.tata Re: problem z dalszą strategią 21.06.13, 01:23
              Uwielbiam swiete oburzenie. Nie widze nic zlego w tym, by grac w gre, ktora wyznaczaja redaktorzy. Wiekszosc redaktorow pisze obecnie prosbe, by sie zastanowic nad cytowaniem tektow ich pisma. Takie czasy. Czy sie zastanawiam? Tak. Czy cytuje teksty nierelewantne - nie. Ale sie zastanawiam.

              Mozna tez oczywiscie probowac jak wittgenstein, zeby juz na pewno wlazidstwa nie bylo. A jak nie opublikuja, nalezy sie oburzac na spisek i wlazidupstwo.
              • spryciurka Re: problem z dalszą strategią 21.06.13, 02:02
                dala.tata napisał:

                > A jak nie opublikuja, nalezy sie oburzac na spisek i wlazidupstwo.<

                A ja uwielbiam czytać takie fragmenty.

                • spryciurka Re: problem z dalszą strategią 21.06.13, 02:05
                  spryciurka napisał(a):

                  > dala.tata napisał:

                  > A jak nie opublikuja, nalezy sie oburzac na spisek i wlazidupstwo.<

                  A ja uwielbiam czytać takie fragmenty.

            • flamengista Jezus 21.06.13, 22:32
              już ci po doktoracie sodówka strzeliła;)

              Przecież ja na razie mówię, co mi "poradzono". I to nie jest rada polskiego naukowca, tylko reprezentanta starego Zachodu, człowieka z bardzo dobrym dorobkiem publikacyjnym.

              Ja jeszcze nie wiem, co zrobię. Z jednej strony: "gdy jesteś w Rzymie, czyń jak Rzymianie", z drugiej uważam że jest to nawet nie wazeliniarstwo czy kwestia wątpliwa etycznie (bo jest, bez wątpienia), ale to zwykła głupota. Zaraz doczekamy takich czasów, że każą mi włożyć pawie pióro w zadek i pójść w tym stroju na rozmowę kwalifikacyjną do edytora przed złożeniem artykułu. Masakra jakaś.
              • sendivigius Re: Jezus 22.06.13, 11:38
                flamengista napisał:

                Zaraz doczekamy takich czasów, że każą mi włożyć pawie pióro w zadek i pójść w tym stroju na rozmowę kwalifikacyjną do edytora przed złożeniem artykułu. Masakra jakaś.


                Juz doczekaliscie, juz tak robisz.
              • dala.tata Re: Jezus 22.06.13, 13:49
                Flamengisto, zycie, rowniez akademickie, nie jest tak zerojedynkowe. Nie sadze, by takim strasznym naruszeniem etyki bylo zacytowanie kilku prac czasopisma, do ktorego wysylasz tekst. Dopoki to nie jest warunkiem publikacji, jest ok, nie?

                Piorko w zadek? na rozmowy kawalifikacyjne wtykamy sobie pioropusz!! Gramy w gre i kazdy chce w grze przechytrzyc drugiego starajac sie zagladnac za bariere sciemy, ktora prezentuje i kandydat i pracodawca. Bullshit to podstawa interview, prace dostaje ten, kto umie to robic w sposob calkowicie wiarygodny, a przy tym entuzjastyczny.

                Na ostatnim inetrview (russell group) zadano mi pytanie, dlaczego chcialbym pracowac na tym uni?myslisz, ze oczekiwali odpowiedzi, ze dlatego, bo mi lepiej zaplaca i nie bylo ostatnio innego ogloszenia? Nie,przez kilka minut mowilem o tym, zemjeszcze w lonie matki marzylem o tymze uniwersytecie....nieetyczne? Nie! Pokazuje mnie jako kogos, kto zna reguly gry.

                Podobnie jest pisaniem tekstow. Grasz w gre. W przeciwnym razie, wyrzucilibysmy te banalne przeglady literatury chociazby, ktore niczego nie dodaja, a zainteresowani i tak ich nie potzrebuja. Nieetyczne??
                • spokojny.zenek Re: Jezus 22.06.13, 16:27
                  dala.tata napisał:

                  > Flamengisto, zycie, rowniez akademickie, nie jest tak zerojedynkowe.

                  I kto powiedział, że ludzie się nie zmieniają?
                • flamengista nie, smutne 22.06.13, 19:00
                  ale bardzo dziękuję. Ty jeden zdobyłeś się na szczerość. Podobnie jak mój starszy kolega w realu.

                  Get real, dude!
      • whiteskies Re: problem z dalszą strategią 20.06.13, 23:11
        Ja bym sprobowal 3, piszac otwarcie w liscie do redaktora ze jest to resubmission, po uwzglednieniu uwag recenzenta. Mozna wczesniej wrecz napisac z zapytaniem czy taka praktyka jest u nich stosowana i akceptowana. Inna sprawa ze 21 stron to sporo.
        P.S. Nie masz czegos jescze? Tylko 3 czasopisma? Ja juz mialem sytuacje gdzie odrzucone prace publikowalem (po istotnych poprawkach) w lepszych czasopismach. Oczywiscie nie jest to regula, czesciej zdarzalo sie na odwrót...
        • flamengista to nie resubmission 21.06.13, 21:58
          chodzi o inne czasopismo, niż odrzucone. Ale widzę, że prawdopodobny "powtórkowy" recenzent też w nim popełnił tekst. O dziwo, na niemal identyczny temat co w poprzednim czasopiśmie (można tak?).

          21 stron to niby sporo, ale weź pod uwagę że to nowa baza danych, więc przydałoby się descriptive statistisc - to jest jedna tabela i z 2 strony komentarza o tym i sposobie zebrania danych. Ponadto procedura estymacyjna jest dwustopniowa: więc są dwie tabele, a dodatkowo kilka specyfikacji modelu w każdej, a to też trzeba omówić.

          Jasne, teraz siedzę z czarnym markerem i próbuję ciąć ale ściąć tekst o 50% to jakiś kosmos.
          • spryciurka Re: to nie resubmission 22.06.13, 01:03
            flamengista napisał:

            > Ale widzę, że prawdopodobny "powtórkowy" recenzent też w nim popełnił tekst. <

            Czy to oznacza, że znasz nazwiska swoich recenzentów?
            • flamengista nie, ale 22.06.13, 19:03
              można się domyślić. Pewności nie mam 100%, ale tak z 60% tak:) Ewidentnie uraziło go pewne stwierdzenie, w którym krytykuję zastosowane przez niego podejście badawcze, proponując alternatywne.
          • whiteskies Re: to nie resubmission 22.06.13, 09:28
            To nie zrozumiałem... jednak nie szkodzi zamailowac do poprzedniego czasopisma i zapytac, naprawde nie ma co sie krepowac.
            Nie wiem jakie u was panują zwyczaje przy recenzowaniu, ale u nas
            1) recenzentow jest co najmniej dwoch,
            2) recenzent wcale nie nie musi publikować w czasopismie ktore prosi go o opinie
            3) nie ma problemu z publikowaniem na ten sam temat kolejnych tekstow, byle analizy i wyniki byly nowe. Moga one jak najbardziej potwierdzac porzednia tezę, - po prostu w kolejnych pracach coraz lepiej swoj wynik dokumentujesz.
            Powtarzam do znudzenia ze publikacja ro raport z pracy naukowej, musi zawierac element nowosci, posuwac cos do przodu, ale nie musi zamykac tematu czy wyjasniac wszystkiego. To jest wrecz niemozliwe.

            Jesli idzie o ścinanie tekstu, to tylko sugestia, nie znam przecież pracy. Daj komuś do "wewnętrznego peer review" moze wyjsc skrocenie, może wyjsc rozszerzenie. Jesli ktos Ci pomoze w ten sposob, pisz acknowledgments. Jak wpadnie na dodatkowy pomysl, pracujcie wspolnie i piszcie razem nastepny artykul "na ten sam temat" ale z nowymi analizami, wynikami.
      • dala.tata Re: problem z dalszą strategią 21.06.13, 01:18
        Nie mam zdania co do strategii, troche to zalezy, jak bardzo zalezy ci na czasie. Jesli nie zalezy, wal do najlepszego. Troche tez mi sie nie chce wierzyc, ze masz do wyboru tylko 3 gazety.

        Natomiast, rozwaz i tak skrocenie tekstu. Kiedys mi powiedzial, jak to pewnie tu pisalem juz, znajomy strasznie wybitny profesor miedzynarodowy, ze nie ma tekstu, ktory by nie zyskal przez skrocenie go o polowe. W duzym stopniu z nim sie zgadzam. Nie proponuje oczywiscie, bys to robil, jednak zastanow sie, nco z tego, co napisales, jest maprawde kluczowe. Przegadane teksty to wg mnie dosc polski problem. Byc moze ciebie nie dotyczy, sle przemyslec warto i tak.
        • flamengista wybór nie ogranicza się do 3 21.06.13, 22:22
          ale chciałem:

          a) uzyskać prostą radę, więc dałem prostą alternatywę
          b) planować realistycznie - czyli w moim przypadku w czasopisma z poziomu 0.7-1 IF. Więc ten "najlepszy" to najlepszy ze średniaków. I to średniaków z JCR, bo są też czasopisma spoza ale na nich mi nie zależy.

          Niestety wbrew pozorom takich czasopism nie jest aż tak dużo.

          Co do skrócenia: sam jestem zwolennikiem krótkich artykułów, ale tu nie było łatwo. Sama część empiryczna jest długa, do tego trzeba było opisać dane - bo to nie jest ogólnodostępna baza danych. Pracuję nad tym, ale jest to rodzaj "mission impossible".
          • dala.tata Re: wybór nie ogranicza się do 3 22.06.13, 01:14
            Flamengisto, to moze twoj artykul ma dlugosc optymalna, czyli taka, jaka ma miec. I spoko. Nic na sile.

            Wynor nalezy do ciebie,jednak zalezy od twgo, na ile szybko chcesz miec wynik. Jesli nie jest to pilne, ja szedlbym w najtrudniejsze opcje.
            • spryciurka Re: wybór nie ogranicza się do 3 23.06.13, 23:13
              dala.tata napisał:

              > Flamengisto, ......Wynor nalezy do ciebie,jednak zalezy od twgo, na ile szybko chcesz miec wynik. Jesli nie jest to pilne, ja szedlbym w najtrudniejsze opcje. <

              Czy odmowa przyjęcia artykułu przez jedno czasopismo może być powodem negatywnego nastawienie do tego artykułu recenzenta czy redaktora z kolejnego czasopisma, do którego się go wysyła?
              Chodzi mi o to, czy pójście w najtrudniejsze opcje nie zmniejszą później szans w tych opcjach łatwiejszych?
              • dala.tata Re: wybór nie ogranicza się do 3 23.06.13, 23:56
                Nie. Skad ci inni redaktorzy mieliby wiedziec?
                • brzozowskijan Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 00:34
                  CytatOdpowiadasz na:
                  dala.tata napisał:

                  > Nie. Skad ci inni redaktorzy mieliby wiedziec?


                  z formularza?
                  w części czasopism 40 i więcej punktowych, są pytania typu:
                  "na jakich konferencjach artykuł był prezentowany" -> czasem nie idziesz dalej gdy nie wypełnisz kilku
                  "czy artykuł był składany do oceny do jakichś czasopism i jeśli tak, to do jakich?"

                  Redaktorzy ze Springera w mojej dziedzinie mają sympatyczny zwyczaj podawania dokładnie - w razie desk rejection - gdzie ich zdaniem należy artykuł złożyć (oczywiście też w ramach Springera), i co ciekawe, nie zawsze jest to wędrówka "w dół" jeśli chodzi o punkty z listy A. Ze Springera jeszcze nigdy nie miałem desk rejection bez takiej informacji gdzie dalej iść z artykułem i bez wskazówek co w nim poprawić by w nowym miejscu było lepiej.
                  W Elsevier oraz w M.E. Sharpe - desk rejection bez jakiegokolwiek komentarza, po zainkasowaniu wysokiej submission fee - to standard. Dlatego Springer jest obecnie moim pierwszym wyborem. Drugim jest Wiley. Trzecim Palgrave Macmillan.
                  • spryciurka Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 01:15
                    brzozowskijan napisał:

                    > Redaktorzy ze Springera....<

                    Dziękuję za obszerne wyjaśnienie.
                  • dala.tata Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 01:19
                    Nie spotkalem sie z tym. Przyznam szczerze, ze nie podoba mi sie to i nie widze potrzeby takich formularzy. Klamac, nie klamalbym, ale staralbym sie je obchodzic.
                    • spryciurka Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 01:31
                      dala.tata napisał:
                      > staralbym sie je obchodzic. <
                      raczej nie da się obejść,
                      ale zapytam o coś innego: sympatyzuje Pan z jednym czasopismem, czy wybiera Pan różne?
                      • dala.tata Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 01:57
                        Staram sie publikowac w roznych, choc za duzego wyboru nie mam..
                  • flamengista faktycznie 24.06.13, 07:57
                    w moim przypadku to się potwierdziło. Desk rejection z Elseviera (zupełnie bez żadnych wskazówek, ale bez submission fee) i rejection ze Springera, wraz z 2 recenzjami. I tak, zasugerowali mi czasopismo do którego powinienem składać;)

                    Tyle że nie jestem przekonany do tego czasopisma. To tylko kwartalnik, ach-och opinie na stronie jaki to wspaniały a w redakcji większość edytorów po 70tce. Sami klasycy, publikujący klasyków i ich uczniów. Moim zdaniem bez poznania kogokolwiek z nich nie ma szans na obejście desk rejection.
                • spryciurka Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 00:39
                  dala.tata napisał:

                  > Nie. Skad ci inni redaktorzy mieliby wiedziec?

                  Jest pytanie, na które trzeba odpowiedzieć: czy artykuł był wysyłany do innych czasopism. (przynajmniej w tych czasopismach z którymi się stykam)
                  • kramka1 Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 10:32
                    spryciurka napisał(a):

                    > Jest pytanie, na które trzeba odpowiedzieć: czy artykuł był wysyłany do innych czasopism. (przynajmniej w tych czasopismach z którymi się stykam)>

                    No bywa takie pytanie. Raz trafiłam i się głęboko zastanawiałam, czy to pytanie zmierza do poznania przeszłej historii manuskryptu, czy do informacji, czy aby manuskrypt nie został równocześnie przesłany do dwóch redakcji. Może ktoś bardziej czujący angielski mi odpowie, o jaką opcję chodzi w pytaniu: "has been sent to another journal".

                    Przy okazji, konsultowałam z native speakerem, co znaczy "non-preferred reviewer" - nie preferowany, czy niechciany. Mój native z Ameryki nie wiedział, więc spytał kolejnego nativa z Anglii, ale i tak odpowiedź była niepewna. Więc jak to jest z tym non-preferred"?
                    • kardla Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 11:10
                      Jezeli chodzi o "has been sent to another journal" to w czasopismach w ktorych publikuje, pod tym pytaniem zawsze jest miejsce na dopisanie komentarza - gdzie indziej zostalo to w przeszlosci wyslane.
                      To ze nikt nie wysyla tego samego tekstu do dwoch czasopism jednoczesnie, jest oczywiste (ale i tak trzeba odkliknac oswiadczenie na samym koncu formularza).

                      "Non-preferred" oznacza dokladnie nie preferowany - ale w znaczeniu nie chciany :P
                      (napisanie "nie chciany" otwartym tekstem, byloby baaaardzo niegrzeczne).
                      • kramka1 Re: wybór nie ogranicza się do 3 24.06.13, 11:16
                        "Jezeli chodzi o "has been sent to another journal" to w czasopismach/../ pod tym pytaniem zawsze jest miejsce na dopisanie komentarza - gdzie indziej zostalo to w przeszlosci wyslane. "

                        Problem w tym, ze trafiam albo na czasopisma z drugą opcją (zwykle) albo z pierwszą, czyli pytaniem (raz). Żeby i pytanie i oświadczenie, nie trafiłam.
    • cowell Re: Zasadniczo ok, ale jednak nie ok 22.06.13, 18:02
      Odnosząc się jeszcze do jednej z głównych wątpliwości autora wątku.
      Ja też spotkałem się z tym, że redaktor czasopisma odrzuca artykuł mimo tego, że wszystkie recenzje są ok albo nawet dobre. Artykuły jednak nie były przełomowe, stosowały istniejące metody do innych danych.
      Ale nie miałem pretensji, konkurencja jest ogromna - redaktorzy mogą przebierać w artykułach proponujących więcej nowości. Tak dzieje się w wielu czasopismach. Gdzieś czytałem np. że Oxford Bulletin of Economics and Statistics - pismo dobre na poziomie światowym - nie przyjmuje już aplikacji czysto empirycznych (chyba że wyjątkowo dobre), a skupia się wyłącznie na artykułach prezentujących nowe metody - taki ma zalew dobrych submissions.
      Swoje artykuły składałem w takich wypadkach do innych albo gorszych czasopism i duża część z nich gdzieś poszła. Niektórym tekstom odpuściłem i pozostaną nieopublikowane.

      Generalna sugestia - trzeba jak najwięcej promować swoje artykuły na konferencjach i semiariach - może redaktorzy czasopism albo członkowie editorial board o nich usłyszą i będą bardziej skłonni publikować albo ktoś doradzi co poprawić i gdzie posłać.

      A ponadto - walka z jednym artykułem jest mało efektywna i frustrująca. Lepiej pracuje się mając nieustannie choćby mały zasób prac złożonych do recenzji. Niemal nigdy nie jest tak, że wszystkie napisane prace zostaną gdzieś opublikowane a mały sukces w danym momencie (np. prazyjęcie 1 pracy na 5 złożonych) dodaje sił w poprawianiu pozostałych i przesyłaniu ich do innych journali w wypadku odrzucenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka