Dodaj do ulubionych

Artykul i pieczatki

19.10.13, 14:18
Zostalem poproszony o napisanie artykulu do polskiego pisma naukowego. Zgodzilem sie, jednak okazalo sie, ze by artykul poszedl, musze podpisac umowe. Skoro juz i tak musialem wypelnic druk, stwierdzzilem, ze nie zrezgynuje z 500 zlotych honorarium, ktore mi zaoferowano. Pare dni temu odeslano mi umowe do podpisu. Na umowie bylo 7 (tak, tak, SIEDEM) pdopisow, kazdy z pieczatka.

Zastanawiam sie, czy to jest rekord swiata? Jesli nie, to musi byc blisko - umowa o jeden maly artykulik potwierdzana przez siedmiu wspanialych to jest matka wszystkich absurdow.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 14:24
      nawiasem mowiac, musialem tez odeslac papierowa wersje artykulu wlasnorecznie przez siebie podpisana. Bez tego umowa bylaby niewazna :-) Zeby bylo smieszniej, wydrukowalem artykul juz zredagowany i zlozony komputerowo. :-)
      • nullified Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 15:00
        ty sie ciesz dala, że Ci choć przysłali włąściwy papiór ;)
    • adept44_ltd Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 14:42
      hm, no standardzik, proszę pana...
      • dala.tata Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 16:17
        powiedzialbym, ze absurdzik, ale klocic sie nie bede :-)
        • adept44_ltd Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 16:25
          bo to się dialektyzuje, absurdziki przeradzają się w standardziki...
          • dala.tata Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 16:58
            bez watpienia.
    • loleklolek_pl Re: Artykul i pieczatki 19.10.13, 17:08
      Eee, nie to zwykły przelew pieniędzy za granicę. W bardziej hardkorowych wersjach okazuje się, że taki przelew to może wykonać tylko MSZ i w ogóle jest pozamiatane ;-). Tak wpadłem kiedyś na pomysł, by się zapisać do jakiegoś stowarzyszenia i mieć za friko dostęp do artykułów - wtedy usłyszałem, że takie rzeczy to musi płacić MSZ i nawet kiedyś płacił, ale wicie rozumicie oszczędności, więc już nie płaci. Nie wiem, na ile ktoś sobie ze mnie zażartował, przestałem drążyć ten temat. Kwotowo wychodziło podobnie, ta opłata członkowska.
      • chilly Re: Artykul i pieczatki 20.10.13, 11:28
        loleklolek_pl napisał:
        > Eee, nie to zwykły przelew pieniędzy za granicę. W bardziej hardkorowych wersjach okazuje się, że taki przelew to może wykonać tylko MSZ i w ogóle jest pozamiatane ;-).
        Kolega z Rosji od kilku lat nie może dostać kilkusetzłotowego honorarium za książkę. Wydawnictwo tłumaczy mu, że transfer pieniędzy na Wschód jest problemem nie do przeskoczenia.
    • flamengista normalka 19.10.13, 19:24
      podobnie było z moimi artykułami za honoraria w polskich czasopismach.

      Ale najlepsze, że podobnie wygląda:
      1. Kupowanie książek - kupuję książkę np. kartą kredytową, dostaję fakturę. Idę do szefa po pieczątkę i podpis, następnie faktura trafia do zamówień publicznych po 2 pieczątki i 2 podpisy, wreszcie do biblioteki po pieczątkę i podpis.
      2. Zamówienie usługi cateringowej - mamy pieniądze w projekcie unijnym i chcemy by podczas mini-konferencji podano nam kawę i ciasteczka. Wcześniej wystarczało ustalić coś ustnie z jedną Panią i jedno pisemko do administracji podpisane przez szefa. Teraz na stosownym podaniu musi się podpisać Rektor, Kanclerz, Kwestor i chyba jeszcze Kierownik Studium Wychowania Fizycznego i Dyrektor Biblioteki, nie mówiąc o Przewodniczącym Parlamentu Studenckiego i całym Kolegium Dziekańskim. A chodzi o kwotę ca. 300-400 zł.

      Ja uważam, że dzieje się tak dlatego, że administracja widząc bierność zarządzających i nadchodzący niż mnoży procedury biurokratyczne, by uzasadnić swoje miejsca pracy. Bo wiadomo, że w razie problemów finansowych tam właśnie szukać się będzie redukcji etatów.
      • chilly Re: normalka 20.10.13, 11:26
        Już cytowałem na forum wypowiedź, zgodnie z którą udajemy, że mamy w polskiej nauce system neoliberalny, podczas gdy faktycznie jest on tylko (aż?) technologiczno-biurokratyczny. Bo to nie o naukę i naukowców w tej zabawie chodzi.
        • flamengista update 22.10.13, 15:51
          dostałem informację, że najprawdopodobniej nie będziemy mieć przerwy kawowej podczas naszej konferencji. Mimo, że mamy na to mnóstwo pieniędzy w projekcie i mimo pozytywnej decyzji kanclerza. Otóż jest to finansowane z projektu unijnego, więc musi to przejść przez zamówienia publiczne - a na to nie ma już czasu. Gdyby tu chodziło o sfinansowanie kawy i ciasteczek z uczelnianych pieniędzy - nie byłoby problemu.

          W związku z tym oczywiście zamówimy katering zewnętrzny, a pieniądze zamiast zostać na mojej uczelni pójdą do podmiotu prywatnego.
          • flamengista update2 24.10.13, 22:18
            znowu zaskoczenie: żadnej kawy nie będzie. nie będzie i już. firmy zewnętrznej też się nie da zamówić. po prostu nie wolno wydawać pieniędzy. po prostu je przechowamy na koncie i oddamy za rok do Brukseli.

            Oczywiście dało się, ale trzeba było:
            1. zrobić szczegółową kalkulację wszystkich wydatków (plakaty, sprzęt, usługi zewnętrzne) - nie wystarczy ogólny kosztorys projektu
            2. wypełnić stosowne pisma i formularze 3 miesiące temu. czyli w sierpniu. aha, pardon - w sierpniu nic nie działało, w lipcu nikt nie podpisywał. no to wychodzi na to, że w czerwcu.

            wychodzi na to, że będę sam przenosił stoły i krzesła, parzył kawę w moim gabinecie i biegał po 2 piętra w górę i w dół, żeby uczestnicy jednak nie posnęli.

            Tak źle jeszcze nie było. Biurokracja nas zwyczajnie wykańcza. Nie trzeba będzie niżu i manka na koncie.
            • whiteskies Re: update2 24.10.13, 23:10
              Ja juz od jakiegoś czasu organizuje konferencje/spotkania/etc przez fundację zewnętrzną, co jest paranoidalne. W efekcie tego nowotworu, ustawy o zamrowieniach publicznych i jej interpretacji przez uczelniana biurokrację trzeba, zeby cokolwiek zrobic, co sie da wyprowadzać poza uczelnię... Poki jeszcze można...

              P.S. Mam dobra radę. Od kazdego biurokraty ktory utrudnia Ci w ten sposób dzialalnośc żadaj na pismie podstawy prawnej. Sporo z nich po takim żadaniu, popartm pismem do wiadomosci przełozonego pęka.
    • pfg Re: Artykul i pieczatki 22.10.13, 11:16
      dala.tata napisał:

      > Zastanawiam sie, czy to jest rekord swiata?

      E, tam, rekord. Kolega własnie mi przypomniał historię sprzed ~10 lat, gdy tenże kolega był prodziekanem, a do jego obowiązków należały finanse wydziału. Otóż obsługa budynku poprosiła o zakup siekiery. Budynek duży, jakieś krzaki rosną na naszym terenie, zakup siekiery był merytorycznie uzasadniony. Trudność polegała na tym, że wówczas w jednym budynku mieściły się dwa wydziały, my i matematycy, więc koszta obsługi trzeba było dzielić pomiędzy oba. Trzeba było uzgodnić sposób podziału tego kosztu. Na każdym wydziale trzeba było podpisać, sprawdzić i zatwierdzić. Wysłać do kwestury, która sprawdzała i zatwierdzała, a jeszcze wyjasniała, z którego konta wziąć pieniądze. Potrzebne były wyjaśnienia dziekana M, dlaczego część środków ma być płacona z M, skoro faktura jest na F. W efekcie na fakturze na zakup siekiery było kilkanaście pieczątek i podpisów.
      • dala.tata Re: Artykul i pieczatki 22.10.13, 13:46
        mialem na mysli rekord swiata jesli idzie o publikacje artykulu. bylem przekonany, ze tak skomplikowane zakupy jak zakup siekiery wymagaja znacznie wiecej pieczatek.


        Swoja droga, jak my tu zyjemy?! tak bez sensu publikujemy artykuly bez pieczatek.
        • flamengista dala, ja cię błagam 22.10.13, 15:53
          ty wykasuj jako moderator swój wcześniejszy post. tak na wszelki wypadek. Bo jeszcze ktoś gotów twoje pomysły podchwycić:)
      • petrucchio Re: Artykul i pieczatki 24.10.13, 23:06
        pfg napisał:

        > W efekcie na fakturze na zakup siekiery było kilkanaście pieczątek i podpisów.

        Potem się dziwią, jak jakiś zdesperowany prodziekan weźmie tę siekierę i pójdzie redukować personel biurowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka