Dodaj do ulubionych

Nowelizacja

20.12.13, 22:20
Rzad przyjal projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyzszym:
Komunikat
Projekt
Istnieje nadzieja, ze zdaza uchwalic przed koncem kadencji.

Wybrane propozycje:
- mozliwosc powolania drugiego promotora interdyscyplinarnych prac doktorskich,
- urlopy naukowe siodemkowe dla osob ze stopniem doktora wzwyz,
- urlopy zdrowotne maksymalnie rok w ciagu calego okresu zatrudnienia, ale nie wczesniej niz po 20 latach pracy.
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Re: Nowelizacja 21.12.13, 19:26
      - mozliwosc powolania drugiego promotora interdyscyplinarnych prac doktorskich

      A z której dyscypliny to będzie doktorat? A czy komisja/rada wydziału będzie również mieszana, interdyscyplinarna?
      • charioteer1 Re: Nowelizacja 21.12.13, 20:52
        Daj spokoj. Obrona jest przed mieszana komisja, jezeli jest kopromotor. To juz jest w ustawie, ale zeby nadac stopien w ten sposob, najpierw trzeba podpisac porozumienie dwustronne miedzy uczelniami w sprawie wspolnego nadawania stopni.
        • trzy.14 Re: Nowelizacja 23.12.13, 11:53
          A czy wymagane jest też porozumienie między wydziałami tej samej uczelni? Ba! między różnymi instytutami tego samego wydziału?
          Po drugie - w wielu instytucjach doktoraty broni się nie przed komisją, tylko radą wydziału. Czy oznacza to konieczność organizacji wspólnego posiedzenia obu wydziałów? Żeby nikt się nie czuł pokrzywdzony na neutralnym polu trzeciego wydziału? Trzeciej uczelni? Może w sali konferencyjnej neutralnego hotelu w równej odległości od obu wydziałów?
          Po trzecie, do jakiego minimum kadrowego zaliczany będzie dany doktor?
          Po czwarte, za procedury zapłacą solidarnie oba wydziały?
          Po piąte, do kategoryzacji każdy z wydziałów zaliczy sobie 100% czy 50% punktów "za doktora"? A co, jeżeli punktacja dla obu wydziałów będzie inna (bo jednemu doktorant policzy się jako swój, o drugiemu jako siódmy pasażer Nostromo?)

          Tak się pytam, bo interdyscyplinarność była dotąd wbrew duchowi ustaw, które z natury dążyły z jednej strony do Wielkiej Unifikacji (dyplom z Koziej Wólki = dyplom UW), z drugiej do zapewnienia Niepokalanej Czystości Dyscyplin Naukowych. Najprostsza niestandardowa sprawa wymaga rozwiązania kilku- kilkunastu zagwozdek administracyjnych ulokowanych w statutach, rozporządzaniach, ustawach. W tej sytuacji wielu (decydentów) wybierze nierobienie niczego.
          • charioteer1 Re: Nowelizacja 23.12.13, 16:35
            trzy.14 napisał:

            > A czy wymagane jest też porozumienie między wydziałami tej samej uczelni? Ba! m
            > iędzy różnymi instytutami tego samego wydziału?

            Wez nie zadawaj takich pytan. Tego nawet ustawodawca nie przewidzial. Bez radcy prawnego uniwersytetu nie da sie na takie pytanie odpowiedziec. Stawiam na to, ze musi byc porozumienie, ale licho wi, kto ma je podpisac, skoro rady wydzialow nie maja osobowosci prawnej.

            > Po drugie - w wielu instytucjach doktoraty broni się nie przed komisją, tylko r
            > adą wydziału. Czy oznacza to konieczność organizacji wspólnego posiedzenia obu
            > wydziałów? Żeby nikt się nie czuł pokrzywdzony na neutralnym polu trzeciego wyd
            > ziału? Trzeciej uczelni? Może w sali konferencyjnej neutralnego hotelu w równej
            > odległości od obu wydziałów?

            Przepisy mowia, ze ma byc komisja.

            > Po trzecie, do jakiego minimum kadrowego zaliczany będzie dany doktor?
            > Po czwarte, za procedury zapłacą solidarnie oba wydziały?

            Eee, to juz jest pryszcz. Zaplaca, albo nie zaplaca. To sie wszystko zalatwi, a wliczy sie tak, jak bedzie wygodniej.

            > Po piąte, do kategoryzacji każdy z wydziałów zaliczy sobie 100% czy 50% punktów
            > "za doktora"? A co, jeżeli punktacja dla obu wydziałów będzie inna (bo jednemu
            > doktorant policzy się jako swój, o drugiemu jako siódmy pasażer Nostromo?)

            Hehe, kazdy sobie policzy 100%, a potem KEJN obu skresli.

            > Najprostsza niestandardowa sprawa wymaga rozwiązania kilku- kilkunastu zagwozd
            > ek administracyjnych ulokowanych w statutach, rozporządzaniach, ustawach. W tej
            > sytuacji wielu (decydentów) wybierze nierobienie niczego.

            No to juz wiesz, jak bedzie. A mialo byc tak pieknie.
    • clas_sic Re: Nowelizacja 21.12.13, 23:32
      TE "- urlopy naukowe siodemkowe dla osob ze stopniem doktora wzwyz," mają być udzielane "w celu przeprowadzania badań poza uczelnią". Czy to "poza uczelnią" znaczy "za granicą"? i jak ktoś chciał jak dotychczas wnioskować o urlop, żeby siedzieć przy własnym biurku będąc urlopowanym od dydaktyki - to mu wg nowych przepisów urlopu nie udzielą?
      • fajnytoster Re: Nowelizacja 22.12.13, 01:34
        I tak nie udzielą :)
        Na te urlopy siódemkowe bym się tak nie napalał, bo konstrukcja przepisu jest "rektor może udzielić". Fajnie że może, ale przecież może też wiele innych rzeczy, np. dać mi jako adiunktowi pensję z górnych widełek. A jakoś tego nie robi.
        • ford.ka Re: Nowelizacja 22.12.13, 11:33
          Nie może. Poprzednia ustawa zlikwidowała widełki, teraz są tylko stawki minimalne.
          • charioteer1 Re: Nowelizacja 22.12.13, 12:23
            Jednak urlopu moze nie dac, bo nie.
            • ford.ka Re: Nowelizacja 22.12.13, 12:54
              Tyle że tu akurat nic się nie zmieniło. Nigdy nie było tak, że można sobie było stwierdzić, spadajcie, frajerzy, idę sobie na roczny urlop naukowy, a jak się komu nie podoba, do widzenia w sądzie pracy ;)
              Jedna z moich eks-koleżanek musiała sobie urlop wypłakać u dziekana. Później okazało się, że to dziekan miał rację, koleżanka i tak mimo urlopu habilitacji nie napisała i już z nami nie pracuje.
              Ja jednak zaproponuję inną opcję rozwoju sytuacji - studentów więcej nie będzie, a wraz z nimi zabraknie zajęć. Wysyłanie pracowników po kolei na urlopy może się okazać sposobem na utrzymanie kadry zwłaszcza w społ-humie, aż dołek demograficzny trochę się zasypie. Nie trzeba dawać zajęć, pisać mogą sobie w domu, a dorobek i tak idzie na konto uczelni. Kto nie wybierze urlopu, jeśli alternatywą będzie zielona trawka?
              • dala.tata Re: Nowelizacja 22.12.13, 13:07
                I pomyslec, ze mozna zrobic program urlopow naukowych. Iksinski sklada podanie, komisja (moze byc z czlonkami zewnetrznymi) rozpatruje podanie, np. ocenia przydatnosc planu dla uczelni, jego realistycznosc. I przyznaje lub nie. Potem rozlicza z wykonania planu i jesli ktos go nie wykonal ponosi konsekwencje, np. w postaci X-letniego niekwalifikowania sie na urlopy naukowe. Mozna to oczywiscie zaostrzac, w wypadku, gdy ktos sie z niczego nie wywiazal. To naprawde nie jest roket sajens.

                Co wiecej, takie rzeczy mozna zrobic stosunkowo niskimi kosztami, przy odrobinie dobrej woli szefostwa i reszty kolegow.

                To dazenie do tego, zeby w ustawie zapisac, kiedy pracownik ma siedziec za biurkiem i w jakiej pozycji oraz kiedy moze wyjsc na papierosa, jest niebywala. Z drugiej strony, moze bez tego dziekan, ktory zachowuje sie jak przedszkolak (ale ze starszakow!), nie poradzi sobie....
                • piotrek-256 Re: Nowelizacja 22.12.13, 14:36
                  > I pomyslec, ze mozna zrobic program urlopow naukowych. Iksinski sklada podanie,
                  > komisja (moze byc z czlonkami zewnetrznymi) rozpatruje podanie, np. ocenia prz
                  > ydatnosc planu dla uczelni, jego realistycznosc. I przyznaje lub nie. Potem roz
                  > licza z wykonania planu i jesli ktos go nie wykonal ponosi konsekwencje, np. w
                  > postaci X-letniego niekwalifikowania sie na urlopy naukowe. Mozna to oczywiscie
                  > zaostrzac, w wypadku, gdy ktos sie z niczego nie wywiazal. To naprawde nie jes
                  > t roket sajens.

                  To nie jest do końca dobre rozwiązanie. System, w którym stoi się nad naukowcami i nadzoruje bez przerwy wcale mi się nie podoba. On nie pozwala na błędy, na prowadzenie badań, które zakończą się niepowodzeniem.
                  Dla mnie dużo zdrowszym byłoby podejście, raz na 7 lat przysługuje rok bezpłatnego urlopu (od dydaktyki i aministracji) z dostępem do labów i swojego biurka. Znaczy, należy sobie znaleźć inne finasowanie, granty, wyjazd na inną uczelnię (nie koniecznie za granicę), stypendium, nawet kasa od biznesu. Można z niego zrezygnować, ale jak chcesz to masz święte prawo.

                  Dobrze by było gdyby uczelnie dostały jakąś dodatkową kasę na przyjmowanie na rok gości z innych uczelni, żeby w ten sposób wspierać mobilność.
                  • charioteer1 Re: Nowelizacja 22.12.13, 15:30
                    To jest bardzo dobre rozwiazanie. Niepraktyczne z kilku wzgledow.

                    Po pierwsze, urlopy przydziela rektor. Wystarczy zmiana na stanowisku rektora, zeby caly plan siedmioletni sie posypal. Mozna cos takiego wprowadzic na poziomie uczelni uchwala senatu. Wtedy rektor decydowalby na podstawie rekomendacji - czyjej?

                    Po drugie, nigdy nie bylo szczegolnego parcia na takie urlopy. Wbrew pozorom, ludzie maja zawsze sporo roznych zobowiazan, z ktorych nie chca rezygnowac. O roczny urlop wystepuje sie w szczegolnych przypadkach: w celu zintensyfikowania prac, ktore maja doprowadzic do uzyskania kolejnego stopnia/tytulu, w celu wyjazdu za granice z zalozeniem powrotu, lub bez takiego zalozenia, celem poratowania zdrowia, bo zdrowotny moze sie przydac kiedy indziej i nie warto go wykorzystywac, jezeli nie ma koniecznosci, w celu przeczekania konfliktu personalnego, bo to zawsze rok spokoju przed kolejnymi wyborami na uczelni.
                    • dr_pitcher Re: Nowelizacja 26.12.13, 18:44
                      Dlaczego niepraktyczny?
                      W cywilizacji cos takiego istnieje z duzym powodzeniem. Nazwya sie sabbatical.
                  • dala.tata Re: Nowelizacja 22.12.13, 15:36
                    A dlaczego ma ci cos przyslugiwac? Dlaczego mialbys dostac taki urlop raz na 7 lat? Bo sie nalezy?

                    I jest roznica miedzy bledem a lenistwem. I kazdy normalny czlowiek to rozumie.
                    • piotrek-256 Re: Nowelizacja 22.12.13, 18:25
                      A czemu dostajesz pensję? Bo się należy? Czemu grono kolegów profesorów nie ocenia, czy przypadkiem się nie lenisz i dla pobudzenia nie obcina ci pensji?

                      Ja nie jestem ekonomistą ani specem od zarządania, ale na moje wyczucie, czasem warto dać pracownikom pewne przywileje, które zwiększają ich wydajność.

                      Ot np. sławne darmowe jedzenie w google? Dzięki temu, mój pracujęcy tam znajomy, zaczynał dzień od tego, że wstawał brał prysznic, ubierał się i jechał do pracy na śniadania.
                      Dzięki temu:
                      1) Pracownicy pojawiają się wczesniej w pracy, pomimo tego, że nikt ich nie zmusza
                      2) Nie marnują cennego czasu na gotowanie codzinne zakupy itd.
                      3) Siedzą po 12 godzin w pracy i są szczęśliwi :)

                      Urlop naukowy to nie jest kożyść tylko dla pracownika, ale też dla pracodawcy. Oczywiście pod warunkiem, że zostanie wykorzystany. Wbrew pozorom wykorzystanie urlopu naukowego nawet do przepracowania roku w firmie, może być bardzo owocne, dla dydaktyki i przyszłych badań.

                      Jak napisałem, żeby uniknąć sytuacji, kiedy naukowiec traktuje to jako wakacje na koszt podatnika, urlop powinien być bezpłatny i tyle.

                      • dala.tata Re: Nowelizacja 22.12.13, 18:33
                        Nie. Dostaje pensje, bo pracuje.

                        urlop naukowy moze byc korzyscia, ale nie musi. I dlatego tzreba to ocenic, a nie dawac co 7 lat, bo sie nalezy. Urlop naukowy nalezy przyznac temu, ktory go dobrze wykorzysta, a pracodawcy przyniesie to korzysc. Zdecydowanie nie nalezy go dawac z automatu.

                        Bezplatny urlop naukowy nie jest urlopem naukowym, ale urlopem bezplatnym. To jest zupelnie co immego.
                        • piotrek-256 Re: Nowelizacja 23.12.13, 06:31
                          No może urlop bezpłatny to co innego, ale ty też proponujesz co innego niż w ustawie, a proponujesz inny tryb dostępności... Dla mnie gwarancją sensowności, jest to, że pracownik uważa, że sam jest sobie wstanie sfinasować ten rok. Jeśli komisja grantowa oceniła jego projekt pozytywnie, to czemu jeszcze jego koledzy z wydziału muszą to przyklepać?

                          A poza tym mówisz, że urlop bezpłatny to co innego, ale to chyba nie jest tak, że możesz iść do dziekana w marcu i powiedzieć - "Wiesz Marian ja to bym sobie zrobił rok przerwy, więc wykreśl mnie z siatki i wszelkich ciał wydziałowych na przyszły rok. Zadzwonił do mnie były doktorant i powiedział, że szukają specjalisty od samoorganicaji molekularnej na podłożach stałych, zaczynam od lipca kontrakt w Glasgow."
                          • dala.tata Re: Nowelizacja 23.12.13, 09:52
                            Mieszasz kilka rzeczy na raz.

                            Po piersze, jesli ddostajesz grant, to nikt ci nie robi uprzejmosci, bo pracodawca zaaprobowal grant, wiec, jesli tak on wyglaa, robisz swoje badania i nie idziesz do pracy. bez laski. ale to nie ma nic wspolnego z urlopem naukowym.

                            Po drugie, z urlopem naukowym nie ma nic wspolnego wyjazd do pracy za granice. Byloby kompletnie absurdalne dawac komus urlop naukowy tylko po to, zeby on pracowal gdzie indziej. Pomijam ze nie ma to nic wspolnego z nauka, ale pracodawca nie ma w tym zadnego interesu. Nie dosc ze busi znalezc zastepstwo, to na dodatek pozwala ciisc do konkurencji. Cchcsz to zrobic, bierz urlop bezplatny (jesli ci go dadza).


                            po trzecie, cala idea urlopu naukowego (po naszemu: sabbatical) polega na tym, ze dostajesz dluzszy okres czasu na to, by sie skupic na jakims przedsiewzieciu. Badaniach, pisaniu, kwerendzie. I wlasnie o to idzie, ze jest on platny, bo ty dostajesz wolne, ale na przedsieziecia naukowe. I dlatego, ze on jest dla pracodawcy wysilkiem, placi ci, choc ty siedzisz w domu, nalezy miec porzadna proedure oceniania takich przedsiewziec.
                            • piotrek-256 Re: Nowelizacja 23.12.13, 15:34
                              Jak składam wniosek grantowy to mój pracodawca raczej nie czyta co ja tam powypisywałem i czy np. stwierdziłem, że nie będę uczył w jakimś okresie. Poza tym warunki realizacji grantu się zmieniają, jeśli grant przebiegnie dokładnie jak był zaplanowany, to znaczy, że prawdopodobnie nie były to badania.

                              To co tobie wydaje się absurdalne, mnie się wcale takie nie wydaje. Wyjazd za na inną uczelnię to nowe kontakty, nowa wiedza po powrocie/lub szansa na istotny wkład w dyscyplinę poprzez gromadzenie specjalistów z danej problematyki w jednym miejscu. W efekcie finalnie więcej publikacji.

                              Nawet praca w biznesie to nowa wiedza na temat tego czym jest zainteresowany przemysł, jakie są realne problemy, na co powinniśmy położyć nacisk przy modyfikowaniu programów kształcenia studentów, czy nawet szansa na przyszłą współpracę, np staże dla studentów.

                              Urlop naukowy, o którym piszesz w Polskich warunkach skończy się wypaczeniami. Jasne jeśli grono naukowców jest dojrzałe i wszystko działa bez zgrzytu to nie będzie problemów. A realnie, to ktoś komuś podpadnie, albo no jak to profesor X znaczna persona ma nie dostać swojego urlopu naukowego. Procedura, żeby miała szanse działać musi być zewnętrzna, czyli tak naprawdę zaczynamy się bawić w przyznawanie grantów... Nie mówię, że rada naukowa nie jest lepsza niż zgoda rektora, który podpisuje co mu dziekan przyniesie, ale to też nie jest dobre rozwiązanie.
              • charioteer1 Re: Nowelizacja 22.12.13, 13:33
                ford.ka napisał:

                > Tyle że tu akurat nic się nie zmieniło.

                Zmienilo sie o tyle, ze kiedys urlopy siodemkowe byly tylko dla samodzielnych. W tej chwili sa tylko dla mianowanych, czyli nowi habilitowani juz sie nie kwalifikuja.

                Kwalifikacja "w celu prowadzenia badan poza uczelnia" jest faktycznie niepokojaca.
                • ford.ka Re: Nowelizacja 22.12.13, 13:43
                  Nie, były dla etatowych. Koleżanka (co wynika z powyższej przypowieści) była (i jest) doktorą, a urlopowanych doktorów znam więcej. I (tego już nie jestem pewien) kto ma stary bezterminowy etat adiunkta, dalej ma prawo do urlopu.
                  • charioteer1 Re: Nowelizacja 22.12.13, 13:51
                    Ford, a kiedy to bylo? Kolezanka najprawdopodobniej wystepowala o urlop habilitacyjny, jezeli to bylo jeszcze przed nowelizacja, a jezeli juz po nowelizacji, to o urlop siodemkowy mogla wystepowac jedynie jako pracownik mianowany. Starzy adiunkci maja jeszcze mianowanie, wiec po nowelizacji dostali prawo do urlopow siodemkowych w prezencie.
              • chilly Re: Nowelizacja 26.12.13, 12:53
                ford.ka napisał:
                > Wysyłanie pracowników po kolei na urlopy może się okazać sposobem na utrzymanie kadry zwłaszcza w społ-humie, aż dołek demograficzny trochę się zasypie.
                Są różne społ-humy. I nie na wszystkich brakuje kandydatów, choć niż jest widoczny. Ale przecież: a) można nie przedłużać zatrudnienia starcom - na znanych mi uni normą jest dalsze zatrudnianie po przejściu na emeryturę (czyli panie 60+, panowie 65+), a na niektórych niepublicznych pracują naukowcy (?) 80+; b) wciąż są kierunki z masakryczną liczbą nadgodzin. Jednak urlopy naukowe zbliżyłyby nas do cywilizacji.
                • chilly Książki, których nie czyta się w MNiSW 29.12.13, 11:26
                  www.amazon.com/Ignorance-Drives-Science-Stuart-Firestein/dp/0199828075
                  • nullified Re: Książki, których nie czyta się w MNiSW 29.12.13, 17:09
                    jaja sobie robisz czy co? cytatokilogram do wyrobienia, artykułometr, habilitacjokilogramy których wymaga bieżaca pięciolatka uświatowienia nauki a Ty łeb zawracasz jakimiś takimi...
                    • chilly Re: Książki, których nie czyta się w MNiSW 29.12.13, 21:18
                      nullified napisał:
                      > jaja sobie robisz czy co? cytatokilogram do wyrobienia, artykułometr, habilitac
                      > jokilogramy których wymaga bieżaca pięciolatka uświatowienia nauki a Ty łeb zaw
                      > racasz jakimiś takimi...
                      To pewno wpływ świąt... Bo przecież zmiana ministry była chyba po to, aby nie zmieniło się nic.
                      • nullified Re: Książki, których nie czyta się w MNiSW 29.12.13, 21:57
                        dn't wry

                        "przecież
                        ta zima w końcu musi minąć
                        zazieleni się, wyrośnie kilka drzew
                        i stanie się tak
                        jak gdyby nigdy nic nie było"
                        ;)

                        (wersyfikacja własna)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka