klamczuchosiedlowy 27.01.14, 12:02 W styczniowym Forum Akademickim ciekawy artykuł, który polecam: Klonowane doktoraty w sądzie , autorem jest Wroński Marek Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trzy.14 Re: Klonowane doktoraty w sądzie - MWrońsk 27.01.14, 23:57 Warto zauważyć, że jest to "artykuł sponsorowany". MW na bezrobociu, a plagiatorzy na państwowych posadkach. Odpowiedz Link
rudamaruda1949 bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 00:07 W tym przypadku, każdy doktorat był recenzowany przez nieuczciwych recenzentów, którzy wzięli pieniądze za nieuczciwe przygotowanie i nieuczciwie przygotowane recenzje plagiatorskich doktoratów. Jeśli doktoraty były plagiatami a recenzent tego nie zauważył, to powinno się takiemu nieuczciwemu recenzentowi postawić zarzuty prokuratorskie za to, że nie znając się na działce doktoratu i nie znając literatury podjął się napisania opinii o której z góry wiedział, że nie może być merytoryczna skoro nie zna dziedziny. A tu cisza. Oskarża się (słusznie) autora i współautora (promotora) ale w wyłudzeniu stopnia brali udział również nieuczciwi recenzenci i wzięli za to pieniądze, że będą stać na straży. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 00:12 rzeczywiscie, bo kazdy recenzent ma wszczepiony software plagiatowy, ktory pozwala mu porownywac recenzowana prace szczegolnie z innymi doktoratami, skupiajac sie glownie na tych nieopublikowanych. ruda, ty myslisz czasami? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 00:12 > w wyłudzeniu stopnia brali udział również nieuczciwi recenzenci i wzięli za to pieniądze, że będą stać na straży. Ruda, masz na to jakis dowod? Jezeli tak, to podaj nazwiska tych recenzentow, ktorzy dwukrotnie recenzowali to samo i nie zauwazyli, ze juz to kiedys czytali. Odpowiedz Link
rudamaruda1949 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 01:04 Obronione doktoraty są dostępne w bibliotece jednostki w której była obrona, są już dostępne wcześniej, przed obroną - i każdy, a zwłaszcza specjalista z danej dyscypliny zna doktoraty - no chyba, że mamy do czynienia z kimś kto się nie przykłada do swojej roli. Dla mnie jest oczywiste, że śledzę w bibliotekach i na nauka-polska tematy świeżo bronionych prac a jak jestem w różnych ośrodkach, to zawsze odwiedzam biblioteki i zawsze sprawdzam lokalne publikacje i prace ze swej działki. Tak się głupio składa, że lubię swoją pracę. Nie znam się na pobocznych obszarach ale w swojej działce wiem wszystko co dzieje się w Polsce na publicznych uczelniach. Nawet w niektórych bibliotekach przeglądam prace magisterskie i licencjackie (bo niestety nie wszędzie są udostępnione). Jeśli nie znam się - to odmawiam recenzji. Na początku tylko, przez kilka lat, ludzie ze środowiska nie jarzyli, a teraz jak dostaję propozycję recenzji, to jest ona dokładnie dopasowana do moich zainteresowań. Tu zabrakło elementarnej uczciwości - nie znali się a się podjęli. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 02:58 sprawdzanie niepublikowanych, a dostepnych jedynie w biblitekach uczelni, doktoratow jest upierdliwe. Zwlaszcza, ze nie sa one umieszczone w wiekszosci powaznych bazy danych. Dlatego lepiej by bylo gdyby dokotrat stanowil zszywke opublikowanych prac w liczacych sie czasopismach. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 09:38 Nigdy o tym w ten sposob nie pomyslalem, jednak to, co mowi pitcher, ma duzo sensu. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 10:01 To tylko doprowadzi, do większej biegunki publikacyjnej i pączkowania rzekomo liczących się, rzekomo recenzowanych czasopism... Poza tym zszywki w wielu dziedzinach chyba nie mają sensu. Znaczy nie znam się, ale wydaje mi się, że esencją humanistyki jest pisanie książek, a nie krótkich rozprawek. Dopóki ilość korzyści z promowania złych doktoratów będzie duża, dopóty środowisko będzie starać się obchodzić zasady i reguły. Zmianę zachowania da się zaprowadzić tylko poprzez edukację środowiska oraz zmniejszanie korzyści płynących z grania przeciwko systemowi, lub poprzez bardzo ostry system kar. Chyba nie chciałbym być naukowcem w świecie w którym, za podpisanie się pod nierzetelną recenzję ucina się rękę i i odbiera wszelkie tytuły. Więc jeśli miałbym już nad czymś głosować, to zmianą postrzegania doktoratu. Znaczy zrobienie z tego tylko tytułu honorowego, który nie jest wymagany przy żadnym zatrudnieniu, nie jest certyfikowany przez państwo i jest wewnętrzną sprawą uczelni. Studia 3 stopnia mogły by zostać jako studia z jakimś ograniczeniem w stylu studenci 3 stopnia nie mogą przekraczać 10% studentów stopnia 2 dla każdego wydziału. Jeśli doktorat stał się farsą i nie widać sposobu na uzdrowienie sytuacji, bo za dużo osób jest zainteresowanych utrzymaniem obecnych patologii, to może lepiej zakończyć tę farsę. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 10:25 > Chyba nie chciałbym być naukowcem w świecie w którym, za podpisanie się pod nie > rzetelną recenzję ucina się rękę i i odbiera wszelkie tytuły. Recenzja, w której nie wychwycono plagiatu, nie jest z samego tego faktu nierzetelna. Recenzent ma prawo zakładać, że uczestniczy w uczciwej grze. Recenzent po prostu nie może znać wszystkiego. W życiu przeczytałem fragmenty może trzech doktoratów i jednej, dwóch książek habilitacyjnych traktowanych jako źródło wiedzy naukowej. Teraz sporo rzeczy jest w internecie, ale jak można było wyłapać w latach 80. przedstawienie jako swojego doktoratu tłumaczenia doktoratu francuskiego z lat 70.? A były takie przypadki. Jednak z faktu, że tak łatwo można było oszukać tylu recenzentów oraz członków własnej rady wynikają bardzo smutne wnioski o kondycji danej dyscypliny naukowej w Polsce. Nikogo na tamtym wydziale nie zdziwiła produkcja 4 doktorów rocznie z podobnej tematyki? Oparcie doktoratów na artykułach publikowanych za granicą przynajmniej daje jeszcze jakąś gwarancję, że recenzje nie są kurtuazyjne, koleżeńskie etc. Ale nie w każdej dziedzinie można osiągnąć taki poziom czy też nie w każdej jest sens publikować krótkie artykuły. Ale jeżeli w fizjoterapii nie możemy wnieść niczego do dorobku światowego, to może nie "produkujmy" tylu doktorów, nie hołubmy naukowców-kopistów? Odpowiedz Link
sendivigius Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 13:21 trzy.14 napisał: Recenzent p > o prostu nie może znać wszystkiego. Nie tylko moze ale i musi. Inaczej nalezy wziac innego. Takie tlumaczenia sa infantylne. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 13:26 Co za kompletne bzdury, sendi. Naprawde oczekujesz od recenzenta, ze bedzie znal doktoraty na dany temat bronione na uniwersytetach wietnamskich czy nigeryjskich. Sendi, ja cie prosze, usiadz spokojnie i przemysl czasem to, co piszesz. sendivigius napisał: > trzy.14 napisał: > > Recenzent p > > o prostu nie może znać wszystkiego. > > Nie tylko moze ale i musi. Inaczej nalezy wziac innego. Takie tlumaczenia sa in > fantylne. Odpowiedz Link
sendivigius Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:45 dala.tata napisał: > Co za kompletne bzdury, sendi. Naprawde oczekujesz od recenzenta, ze bedzie zna > l doktoraty na dany temat bronione na uniwersytetach wietnamskich czy nigeryjsk > ich. > > Sendi, ja cie prosze, usiadz spokojnie i przemysl czasem to, co piszesz. Posiedzialem spokojnie, przemyslalem czasem i na inne sposoby i wciaz jestem przy swoim. W swojej dziedzinie jednym rzutem oka jestem w stanie poznac co jest co. Oceniac cokolwiek w innej bym sie nigdy nie podjal. Nie musze znac doktoratow wietnamskich ale wystarczy ze znam literature biezaca, a wiec wiem co juz zorbiono a czego nie. Wiem co jest trudne, a co latwe. Wiem czy jest zainteresowanie danymi sprawami lub pomyslami czy nie. Jesli z doktoratu nic nie opublikowano to jest i tak nic nie warty wiec nie ma co oceniac. Jesli opublikowano to widac co i gdzie. I jak to plagiat to juz wykryto. A czy to wiele warte - tu pozostaje ocena recenzenta. Jak widzisz Dala sprawa jest banalna. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:55 sendi, to sie zdecyduj, czy ma znac 'wszystko', czy liteature biezaca, bo dalibog to co innego. Odpowiedz Link
refe.ree Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 15:42 > Jesli z doktoratu nic nie opublikowano to jest i tak nic nie warty wiec nie ma > co oceniac. To jakaś nieprzytomna kpina? Znam świetne doktoraty nieopublikowane z powodu poczucia niedoskonałości tekstu przewlekle przeżywanego przez ich neurotycznych autorów. A czasem po prostu im się zainteresowania zmieniały i nie mieli już ochoty nic robić z pracą doktorską, ha... Odpowiedz Link
carnivore69 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 16:17 > świetne doktoraty nieopublikowane Niegospodarnosc ocierajaca sie o kryminal?... Pzdr. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 16:35 zgadzam sie z refe.ree. Ja rowniez znam przynajmniej kilka doktoratow nie opublikowanych z wymienionych powodow. Dodalbym presje nowej pracy, szczegolnie gdy opierala sie na grancie. Po prostu nie bylo czasu na przelozenie doktoratu na ksiazke czy serie artykulow. Pozniej juz sie nie chcialo. Do tego mozna dodac dokotraty, z kotrych opublikowano niewielka czesc. z podobnych powodow. Odpowiedz Link
sendivigius Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 16:54 dala.tata napisał: > zgadzam sie z refe.ree. Ja rowniez znam przynajmniej kilka doktoratow nie opub > likowanych Nie, Dala. Praca nieopublikowana nie istnieje, wiec nie mozna jej splagiatowac. Ja mam sporo novel sci-fi na dysku ale niech ktos napisze oparta na tym samym pomysle to mi nic do tego, zaden sad nie da mi racji. Natomiast doktorat jak jest zlozony w bibliotece to juz jest opublikowany. Wyszukiwarka go indeksuje i najczesciej mozna sciagnac pdf (albo przynajmniej zamowic). I jeszcze aspekt praktyczny. Wiara ze w Wietnamie czy podobnym pisze sie doktoraty co powalaja na kolana nowoscia i oryginalnosci jest komiczna. Nawet splagiatowany zywcem doktorat z Wietnamu nie przejdzie bo jest wtorny, nudny i o niczym i to widac na pierwszy rzut oka, dlatego tak czy siak nie kwalifikuje sie jako taki w zadnym porzadnym uniwersytecie. A jak Malawi plagiatuje Wietnam albo Mongolia Paragwaj to naprawde nikogo nic nie obchodzi i naprawde nic z tego nie wynika. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:30 Nie, sendi, praca doktorska ma jeden i tylko jeden cel. Dac autorowi doktorat. Zapewniam cie, ze kazdy doktorant, ktory bedzie mial do wyboru publikacje, ale nie doktorat i doktorat, ale ie publikacje, wybierze to drugie. Bo po to pisze doktorat. Co do pdf, jedna z tak prowincjonalnych uczleni jak Oxford i Cambridge (nie pamietam ktora) pozwalaja czytac swe doktoraty (probowalem zamowic dysertacje z historii) tylko w czytelni. Go figure. Jestem jednak pewien, ze recenzneci z calego swiata jezdza czytac te dokotraty, bo musza znac wszystko. ja rozumiem, ze dla ciebie swiat jest prosty, jak dla profesora Mma, jednak niestety, swiat sie nie chce dostoswac do twych wyobrazen. Z pewnoscia ze szkoda dla swiata, niestety, tak wlasnie jest. Odpowiedz Link
refe.ree Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:37 Wiara ze w Wietnamie czy podobnym pisze sie doktoraty co powalaja na kolana nowoscia i oryginalnosci jest komiczna a ktoś w to wierzy? ojej... Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 18:04 Sendi ty przede wszystkim, żyjesz w jakimś idealnym świecie w którym doktorat piszą wybitni a nie 2-5% populacji a niedługo pewnie więcej. Jeśli na 5 roku było 100 osób a na doktoranckich zostaje 10 z czego 20% napisze doktorat, to już masz te 2% populacji, bo prawie wszyscy studiują. Założenie, że 2% populacji dajmy na to USA czyli 6 mil ludzi może opublikować coś sensownego w dobrym czasopiśmie jest co najmniej wątpliwe bez urazy dla tych 2% i 98% pozostałych, a to tylko USA dodaj jeszcze Europę, zakładając, że reszta świata nie ma takich ambicji naukowych. Odpowiedz Link
nullified Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 22:59 ma czy nie ma - nie ma znaczenia - publikacje muszą być. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 29.01.14, 09:32 nullified napisał: > ma czy nie ma - nie ma znaczenia - publikacje muszą być. Co więcej, mogą być całkiem od czapy. Albo promotor może dopisać do swoich prac doktoranta, a doktorant musi "tylko" wykazać się umiejętnością opracowania tej publikacji w j. polskim... Twórczych doktoratów, które potem warto byłoby komuś pokazać do przeczytania, jest niewiele. Odpowiedz Link
nullified Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 23:06 sendi Ty naprawdę nie piszesz tego serio, prawda? Robisz sobie jaja po prostu ;) Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 13:18 Piotrek, nie przyszlo mi to do glowy. Mnie doprawdy powala na kolana, ze polska nauka jest w stanie podwazyc wszystko, co na swiecie jakos tam dziala. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:07 Wiesz dala, ja nie wiem jak to działa w różnych miejscach. Podejrzewam, że nikt z nas nie widzi słabych doktoratów z innych państw, no bo po co. Np. z tego co Sendi pisze, w USA za doktoranta płaci promotor, to trochę implikuje, że ten promotor interesuje się tym co robi doktorant. Nie wiem czy w innych krajach trzeba wypromować iluś doktorów, żeby wdrapać się na kolejny szczebelek drabiny społecznej. Nie wiem, w ilu krajach, państwo płaci uczelni od ilości doktorantów, co wywiera presje na promowanie jak największej liczby? Nie chce nawet wiedzieć ile wydziałów filozofii i fizyki w Polsce zatonie jeśli państwo przestanie płacić za doktorantów. Poza tym są kwestie kulturowe. W europie zachodniej chyba jest mniejsze przyzwolenie społeczne na ściąganie oszukiwanie itd. Nie wiem jak np. działają studia doktoranckie dajmy na to na południu Włoch. Odpowiedz Link
dala.tata Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:13 wszedzie sa slabe doktoraty, ale ja nie o tym. Mnie naprawe zaskakuje to, ze mi nie przyszloby do glowy myslec, ze ktos zalozy pismo po to, zeby miec zszywke publikacyjna. przeciez to kompletny absurd. Co doktoratow, tak, to czesc oceny kandydatat na profesure. Jednak jak prawie kazda regula w UK i ta ma w sobie przyslowek 'normally' czy 'usually'. Przeciez absurdem byloby, gdybysmy na sile promowali doktoraty pod profesure. Jeszcze wiejszym absurdem byloby, gdbysmy odrzucili kandydata z superdorobkiem, bo nie ma doktornata. takie rzeczy tylko w Polsce. Odpowiedz Link
podworkowy Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:30 dla, nie docenia Pan inwencji rodaków. Proszę popatrzeć na ostatnią listę czasopism punktowanych w naukach społecznych, gdzie różne śmieszne pisemka podostawały 8 punktów, awansując z 3 czy 4 poprzednio. Z czego to wynika? Ano z durnych kryteriów punktacyjnych. Pisma zrobiły sobie strony internetowe, zwerbowały martwe dusze z zagranicy, wymieniają się recenzentami, zwróciły większą uwagę na ciągłość publikacyjną, wstawiły fikcyjną procedurę ghostwriting, zaczęły publikować teksty w "polenglish", dodały abstrakty i tytuły po angielsku, wstawiły lewych "redaktorów tematycznych" itp.. Czy to wpłynęło w jakikolwiek sposób na poziom tekstów? Nie żartujmy (vide wątek obok a'propos politologii). Co więcej, ponieważ część poważnych czasopism uniosła się honorem i stwierdziła, że nie będzie pajacować, hierarchia czasopism została już totalnie zaburzona. W dziedzinach lokalnych (ewentualnie - bo nie chcę się kłócić znowu na ten temat - w dziedzinach, gdzie tradycyjnie do awansu wystarcza dorobek lokalny) osiągnięcie prestiżowego poziomu 8 punktów nie jest trudne - dlatego spokojnie wyobrażam sobie, ze piotrek ma rację. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:42 Nom ja tylko dodam, że przypominam sobie narzekania co poniektórych, że nie mogą przyjąć dobrego studenta na doktorat, bo przed nim jest 20 kandydatów, którzy mają już uzbierane 40 punktów ministerialnych, po różnych materiałach pokonferencyjnych i śmieć czasopismach. Biegunka publikacyjna kwitnie... Potrzeba matką wynalazku.... Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:35 Ministerialnych to może niekoniecznie ale z pewnością punktów w postępowaniu kwalifikacyjnym na studia doktoranckie. Problem jest. Odpowiedz Link
eeela Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 01.02.14, 19:32 Jeszcze wi > ejszym absurdem byloby, gdbysmy odrzucili kandydata z superdorobkiem, bo nie ma > doktornata. takie rzeczy tylko w Polsce. O, przepraszam, teraz dzieją się i w UK, na fali zmian zasad zatrudnienia dla obywateli spoza EEA. Na swojej uczelni widzę co i rusz takie cyrki: uruchamia się rekrutację, która długo trwa i dużo kosztuje, po czym nie zatrudnia się nikogo i publikuje ogłoszenie jeszcze raz, bo najlepsi kandydaci odpadli w przedbiegach z powodu przepisów antyimigracyjnych, a lokalnych kandydatów szefostwo poszczególnych jednostek po prostu nie chciało. Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 01.02.14, 19:38 W Stanach (przynajmniej na niektorych uniwersytetach) jest podobnie: wypromowanie doktoranta jest jednym z kryteriow na awans na full prof. Odpowiedz Link
kardla Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:24 W USA jest kilka systemów płacenia za doktoraty. 1. Płaci promotor z grantu. 2. Płaci sam doktorant. 3. Płaci fundacja. 4. Doktorant odpracowuje swoje czesne i stypendium prowadząc zajęcia, zwykle w wysokości 20 godzin tygodniowo. (Dodam że obciążenie dydaktyczne jest znaaaacznie mniejsze niż na niektórych znanych mi polskich uniwersytetach, bo w te 20 godzin/tygodniowo wlicza się czas na przygotowanie i ocenienie zadań a także dyżur). Z moich obserwacji wynika, że zdecydowana większość doktorantów to opcja numer 4, chociaż ten sam student może w każdym z semestrów polegać na innych sposobach finansowania studiów (np. ja korzystałam z opcji 1, 3 i 4). W USA żeby mieć tenure (albo zasłużyć na szanse gry o tenure) trzeba wyprodukować określoną ilość publikacji, a tego się fizycznie nie da zrobić bez całego zespołu niewolników dopisujących cię do publikacji. Tak więc, w USA też są potrzebni promotorom do wdrapania się na kolejny szczebelek. Do tego w USA doktoranci są niezbędni uniwersytetom, bo prowadzą większość laboratoriów (a do tego są tańsi niż "normalni" nauczyciele). Odpowiedz Link
sendivigius Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:38 kardla napisała: > W USA jest kilka systemów płacenia za doktoraty. > > 1. Płaci promotor z grantu. > 2. Płaci sam doktorant. > 3. Płaci fundacja. > 4. Doktorant odpracowuje swoje czesne i stypendium prowadząc zajęcia, zwykle w > wysokości 20 godzin tygodniowo. > (Dodam że obciążenie dydaktyczne jest znaaaacznie mniejsze niż na niektórych zn > anych mi polskich uniwersytetach, bo w te 20 godzin/tygodniowo wlicza się czas > na przygotowanie i ocenienie zadań a także dyżur). > > Z moich obserwacji wynika, że zdecydowana większość doktorantów to opcja numer > 4, chociaż ten sam student może w każdym z semestrów polegać na innych sposobac > h finansowania studiów (np. ja korzystałam z opcji 1, 3 i 4). To bardzo zalezy od dziedziny w humanach jest to rzeczywiscie 4 ale w scislych i biomedycznych raczej 1 > W USA żeby mieć tenure (albo zasłużyć na szanse gry o tenure) trzeba wyprodukow > ać określoną ilość publikacji, a tego się fizycznie nie da zrobić bez całego z > espołu niewolników dopisujących cię do publikacji. To jest niescisle bo wymagania na tenure zaleza od miejsca. Na duzym "research Univ" rzeczywiscie tak jest ale na malym juz inaczej. Z tym dopisywaniem to tez niezupelnie prawda, udzial promotora jest duzy i rzeczywisty (i najczesciej umie po angielsku, ponadto musi rozliczyc grant) > > Tak więc, w USA też są potrzebni promotorom do wdrapania się na kolejny szczebe > lek. > Do tego w USA doktoranci są niezbędni uniwersytetom, bo prowadzą większość labo > ratoriów (a do tego są tańsi niż "normalni" nauczyciele). To tez nie tak do konca. Przygotowanie dydaktyczne jest czescia doktoratu wiec nawet ci placeni z grantow musza zaliczyc iles-tam semestrow dydaktyki, choc oczywiscie jak to w US w roznych miejscach roznie bywa. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:50 Tak czy siak, ktoś (promotor, fundacja...) jest zainteresowany czymś więcej, niż papierem toaletowym o nazwie doktorat. Znaczy doktorant coś tam produkuje razem z profesorem, czegoś się uczy i potem przynajmniej ma z czego skleić tą pracę... W przypadku 2 i 4, doktorant sam płaci w jakiś sposób więc koszt produkcji doktoratu z jego strony przekracza znacząco stawkę za jaką trzy.14 skłonny byłby się podjąć za napisanie czegoś co on by uważał za doktorat. Wysokie koszty ogólne zatem bronią trochę systemu, przed patologiami. Odpowiedz Link
kardla Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:54 Sytuacja numer 4 niczym się nie różni (poza wysokością wypłaty i ilością wymaganej pracy - w obu przypadkach na korzyść USA) od sytuacji doktorantów w Polsce muszących w ramach stypendium wyrobić godziny dydaktyczne. W USA też jest pełno różnych uniwersytetów gotowania na gazie, gdzie można dostać magisterke czy doktorat pod warunkiem wpłaty odpowiedniej ilości pieniędzy na odpowiednie konto. W taki sposób można sobie zostać lekarzem nawet. USA to nie jest raj bez skazy - naprawdę :) Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 15:07 W Polsce, można nie brać stypendium i nie uczyć, przynajmniej czasami. Niech się jakiś humanista wypowie, ilu mają doktorantów, a ilu dostaje stypendia, a dla ilu mają godziny dydaktyczne... Z tego co mi kolega z filozofii opowiadał, to on by bardzo chętnie, a jakby mu zapłacili to jeszcze chętniej, coś poprowadził, ale nie ma studentów... Odpowiedz Link
kardla Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 15:11 W USA, jeżeli nie ma studentów do uczenia to ty (lub jakaś fundacja) musisz płacić za doktorat. Możesz też wziąć urlop i czekać na semestr w którym będzie dla ciebie praca. I nie ma zmiłuj. Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:29 kardla napisała: > W USA... musisz płacić za doktorat. > I nie ma zmiłuj. Pitcher, sendi moglibyscie skomentowac? o ile pamietam to uwazacie ze jest to pole kreatywnej rachunkowosci. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 15:19 Faktycznie tak jest, chociaż to dość nowe zjawisko i nie powszechne. Są także doktoranci, którymi się ora na lewo i prawo. Odpowiedz Link
kardla Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 14:50 Moja dziedzina to nauki przyrodnicze. Zwykle część czasu spędza się na grancie, część na dydaktycznym. Znajomi z fizyki, chemii czy biologii (nie-medycznej) mieli tak samo. Nie napisałam że promotor nie ma rzeczywistego wkładu w badania. Napisałam że sam nie jest w stanie przetworzyć ilości danych potrzebnych do wyprodukowania ilości publikacji niezbędnych do otrzymania kolejnej gwiazdki i dlatego potrzebuje niewolników, tfu doktorantów :P, którzy odwalą za niego część roboty. Nie ma w tym niczego złego wg. mnie. Mój amerykański promotor tak robił i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Przynajmniej w mojej działce przygotowanie dydaktyczne z całą pewnością nie jest częścią doktoratu (na różnych uczelniach). Byli ludzie pracujący na grantach przez cały czas i nie uczący niczego, byli tacy co pracowali w instytutach badawczych i też nikogo nie uczyli. Doświadczenie dydaktyczne jest sugerowane jako rozsądny wybór bo to zwiększa szanse na zatrudnienie po doktoracie, ale na pewno nie jest wymagane. Odpowiedz Link
komplexzbrojeniowy Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:28 kardla napisała: > promotor... potrzebuj > e niewolników, tfu doktorantów... Nie ma > w tym niczego złego wg. mnie. dlaczego uzywasz slowa "niewolnik"? nie slyszalem o wdziecznych niewolnikach ale co ja tam wiem... Odpowiedz Link
chilly Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 30.01.14, 08:40 komplexzbrojeniowy napisał(a): > dlaczego uzywasz slowa "niewolnik"? nie slyszalem o wdziecznych niewolnikach ale co ja tam wiem... Ale o syndromie sztokholmskim słyszałeś? Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:52 Studia doktoranckie są stosunkowo najbardziej opłacalne dla uczelni. A jeśli jeszcze są to studia płatne... Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 01.02.14, 21:38 To nie "biegunka" publikacyjna a jedynie prosty wymog. Obowiazkiem naukowca jest pracowac naukowo i ta prace upowszechniac (publikacja). Dotyczy to rowniez dziedzin humanistycznych. Ksiazki juz dawnow przestaly byc efektywna metoda komunikacji naukowej. A jesli dokotrant nie jest w stanie wyprodukowac w ciagu 4+ lat co najmniej dwoch prac - to, przepraszam, ale du.. z niego, a nie naukowiec. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 02.02.14, 08:06 Co do książek to nie chcę się wypowiadać bo nie wiem jak jest w humanistyce, w ścisłych to prawda, front badań rozwija się za szybko, żeby pisać książki. Informatycy nawet mówią, że recenzowane czasopisma są za wolne, żeby nadążyć za badaniami. Co do biegunki publikacyjnej to mam wrażenie, że coś zupełnie mieszasz. Tak jeśli ktoś nie jest wstanie opublikować 2 prac przez 4 lata to prawdopodobnie nie powinien zajmować się nauką. Ale zgodzisz się chyba, że opublikowanie 6 prac rocznie nie czyni z człowieka naukowca... Ktoś natomiast w pewnym momencie skonstruował system, który tak działa, częściowo. Biegunką publikacyjną nazywamy objaw takiego myślenia, w wyniku którego powstało bardzo dużo bardzo słabych miejsc w których można coś opublikować i w których ludzie publikują, masowo. Ogólnie w moim poście chodziło o to, że jeśli konstruujesz jakiś system, który wydaje się nawet być sensowny, to musisz brać pod uwagę jak twój system wpłynie na rzeczywistość. Ocena naukowców na podstawie ilości opublikowanych prac jest sensowna, pod warunkiem, że te prace są sensowne. Podejrzewam, że w momencie tworzenia tego systemu tak było. Niestety, nikt nie pomyślał, jak rzeczywistość zareaguje na ten sposób oceny. Jeśli oprzesz doktoraty na czasopismach, to poziom doktoratu spadnie nawet bardziej, bo 2 artykuły w śmieć czasopismach mogą mieć łączną objętość 20 stron i nic nie wnosić. Jeśli zaczniesz wymagać określonej liczby punktów, ministerialnych to ludzie będą je zdobywać pisząc po 20 prac każda po 3 punkty, a nie dwoma po 30. Nie możesz zamknąć listy czasopism nie nie dopuszczać nowych (co mi kiedyś wytłumaczono), bo nauka się rozwija powstają nowe gałęzie, które wymagają nowych czasopism. Nie możesz wymagać, żeby do doktoratu liczyły się tylko prace powyżej x punktów, bo są tematyki w których nie ma wysoko punktowanych czasopism, tak przynajmniej słyszałem na forum. Więc to nie jest proste. Jednym z problemów jest, to że doktorat jest państwowy, znaczy nie powinno być różnicy, gdzie jest pisany. Jeśli oceniam i promuję doktorat bardzo słaby, to wpływam bardzo nieznacznie, na obniżenie rangi doktoratu państwowego. 1 doktorat nie zmieni ogółu. Jeśli wszyscy tak myślą, to system się sypie. Gdyby doktorat był, wewnętrzną sprawą uczelni, to wydziały, którym zależałoby na prestiżu pilnowałyby poziomu doktoratów. Resztą nie ma się co przejmować, bo doktoratami, realizowanymi, poza prestiżowymi jednostkami i tak wszyscy by się podcierali... Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 02.02.14, 18:03 Duzo prawdy w tym co piszesz. W rzeczy samej 6 publikacji rocznie naukowca nie czyni. Problem i powtarzam to od dawna jest centralizacja wymogow. Na mojej uczelni (w kraju gdzie nie ma czegos takiego jak ministerstwo nauki), Uniwersytet ustala ogolne normy promocji nadawania doktoratow i tym podobne. Do poszczegolnych wydzialow nalezy wprowadzenie dodatkowych regul. I tak sie dzieje. Owszem czesto doktorat doktoratowi nie rowny bo na przyklad na doktorat w jednym departamencie trzeba miec naprawde bardzo dobre publikacje (typu Cell, JAMA etc) a w drukim jakis idiota wymyslil ile dokladnie stron ma miec wstep. Ale suma sumarum w dalszej karierze nie liczy sie tak bardzo papierek a wlasnie te publikacje. I bede powtarzal po raz nie wiem ktory: jakakolwiek parametryzacja nie ma kompletnie sensu. Nasze ministerstwo zapomnialo ze roznego typu indeksy zostaly wymyslone jako metoda porownawcza (jablek do jablek a ani pomaranczy). Czy na sie podoba czy nie ocena pracy naulowca jest w duzym stopniu uznaniowa (co nie znaczy subiektywna). Szanujace sie uniwersytetu nie patrza na h-index etc a jedynie na opinie o delikwencie. W Polsce istnieje jakas mania niedowierzania nikomu i weszenia podstepu w kazdej sprawie. Kiedy w koncu zaufamy recenzentom etc? Odpowiedz Link
dobrycy Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:07 W nowej procedurze tak może być że daje sie tylko zszywke. Można sobie wyobrazić też inny model zależny od ilości kudryków i współautorstwa Ilosc kudryków stopien/ilosc współautorów publikacji tytuł 20 - dr 200 dr hab 2000 prof i wg tego rodzdzielnika znormalizowac w Polsce stopnie i tytuły (zabrać stare i dać wg tego wzoru) Można też za nobla dawać od razu z miejsca prof. dr_pitcher napisał: > sprawdzanie niepublikowanych, a dostepnych jedynie w biblitekach uczelni, dokto > ratow jest upierdliwe. Zwlaszcza, ze nie sa one umieszczone w wiekszosci powazn > ych bazy danych. Dlatego lepiej by bylo gdyby dokotrat stanowil zszywke opublik > owanych prac w liczacych sie czasopismach. Odpowiedz Link
rudamaruda1949 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 17:24 dlaczego uzależniać od Nobla profesurę? uzależniać stopnie państwowe od widzimisię prywatnej fundacji jest błędem jak uzależnianie od TR. Szwedzi już sprzedali Volvo - przyjdzie czas, że sprzedadzą Nobla i kupi je dla kaprysu jakiś ukraiński oligarcha dla swojej wnuczki, i w tydzień okaże się, że Nobla dostanie zespół prowadzący badania nad kolorem pokoiku lalki Barbie lub nad podobną ważką tematyką a TR kupi arabski szejk dla swojego kota a jego nigeryjski opiekun będzie decydował, które czasopisma będą na której liście. To całkowicie niepoważne. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: bezkarni nieuczciwi recenzenci 28.01.14, 13:01 rudamaruda1949 napisała: > każdy, a zwłaszcza specjalista z dane > j dyscypliny zna doktoraty - no chyba, że mamy do czynienia z kimś kto się nie > przykłada do swojej roli. Dla mnie jest oczywiste, że śledzę w bibliotekach i n > a nauka-polska tematy świeżo bronionych prac a jak jestem w różnych ośrodkach, > to zawsze odwiedzam biblioteki i zawsze sprawdzam lokalne publikacje i prace ze > swej działki. To musi byc bardzo mala i bardzo lokalna dyscyplina. Odpowiedz Link
flamengista żartujesz chyba 28.01.14, 21:11 potencjalny recenzent ma śledzić wszystkie doktoraty z jego działki, a także prace magisterskie, jeżdżąc po bibliotekach w całej Polsce? Sorry, ale jeśli tak to w niektórych obszarach profesorowie nie robiliby nic innego - tak dużo tego powstaje. To zupełnie nierealny postulat. Natomiast zupełnie nie rozumiem, czemu prace doktorskie bronione m.in. na mojej uczelni nie wchodzą do bazy plagiat.pl. Wchodzą prace magisterskie i licencjackie, a doktoraty nie. W ten sposób moje dzieło nie jest w żaden sposób chronione przed splagiatowaniem. Odpowiedz Link
nullified Re: żartujesz chyba 28.01.14, 23:05 wiesz, ja się parę tygodni pastwiłem nad tym cudem techniki i czy tam coś "jest" czy "nie ma" to dla plagiatora o bystrości szympansa-półgłowka - jedna rybka. Totalny niewypał. ALe kasa poszła >.> sukces jest. Odpowiedz Link
flamengista z mojej perspektywy: to działa 29.01.14, 08:57 nie jest to narzędzie idealne, ale nie o to chodzi. Po pierwsze: sam fakt konieczności sprawdzenia pracy powoduje, że student jednak stara się robić parafrazę. Widzę to po moich seminarzystach. Owszem, często to parafraza prymitywna - kopiują cały tekst z internetu i klikają prawym przyciskiem w wordzie, szukając synonimów. Tekst po takim zabiegu przypomina maile od nigeryjskich spammerów, ale przynajmniej nie jest to plagiat:) Po drugie: dla mnie to duże ułatwienie. Często jest tak, że mam podejrzenia, ale moja kwerenda w internecie czy nawet w bibliotece (jeśli mam podejrzenia o konkretną książkę) nic nie dała. W takim wypadku macham ręką i zdaję się na system. Mam podkładkę, że starannie sprawdziłem pracę i nie dostrzegłem w niej ewidentnego plagiatu. Odpowiedz Link
nullified Re: z mojej perspektywy: to działa 29.01.14, 18:26 tzn z takiej perspektywy ok, przeca klepię Panie kochany, to tu to tam, że "imitatywnośc rulez", co nie? Totez pisałem że "kasa poszła jest sukces"; sukces polega na tym, że masz podkładkę, ministerstwo wykonało postep, zostały wydane pieniądze, firma zarobiła, poszedł podatek (mam nadzieję) teraz dysponent praw do tego cudu będzie mógł spokojnie pobierać opłaty (więc pójda podatki) ponieważ posiadanie i używanie tego narzedzia jest obowiązkiem no i pekabe w ten sposób wzrosło ;) sukces dziwna mnie tylko ogarnia taka wesołość (hej dala! :) ) bo gdyby tak znajomi NBK mieli firmę robiącą sracze w kratkę i Jej Wysokość zaordynowała, że wzrost współczynników naukowych wymaga defekacji w konkretnych kratkach (dzięki temu można dokonywać odpowiedniej ewaluacji bo to prawie jak Excel) i powodowana tym zarządziła, że każda uczelnia ma: 1. zakupić odnośną ilość sraczyków; 2. używać i płacić za ich używanie; to byśmy się trochę oburzyli, że "coś tu jest nie tak" ;) A sukces też by był. Odpowiedz Link
flamengista kratka będzie niepotrzebna 29.01.14, 18:46 jeszcze trochę eksperymentów z KRK (u nas właśnie się okazuje, że po roku trzeba wszystko robić praktycznie od nowa!) - to zaczniemy s... w kratkę bez specjalnych urządzeń. A przy okazji KRK dokonało już cudu w postaci nagłego wzrostu średniej! Po prostu wg. nowego systemu nie ma już oceny w 1 i 2 terminie, jest tylko "ocena końcowa". W rezultacie student który oblewał u mnie w 1 i 2 terminie oraz zdawał w trzecim (wyjątkowo przyznawanym przez dziekana) miał 2x2,0 i 1 raz 3,0, co wliczało mu się do średniej studiów. I mieliśmy takich gagatków, którzy mieli średnią studiów w granicach 2,5-2,75! Teraz to znika, bo albo się ma końcową ocenę 2,0 i powtarza przedmiot, albo w którymś z terminów wymęcza się trójczynę i na koniec ma się 3,0. Super, nie? Jednak NBK odniosła sukces. Statystyki nie kłamią:) Odpowiedz Link
nullified Re: kratka będzie niepotrzebna 29.01.14, 18:56 flamengista napisał: > jeszcze trochę eksperymentów z KRK (u nas właśnie się okazuje, że po roku trzeb > a wszystko robić praktycznie od nowa!) - to zaczniemy s... w kratkę bez specjal > nych urządzeń. Zaskoczony? x.x ? Przecież to było oczywiste. Taka jest "logika" tego systemu, poniekąd słuszna bo jeszcze byś się rozbestwił i miał za mało roboty. > A przy okazji KRK dokonało już cudu w postaci nagłego wzrostu średniej! Po pros > tu wg. (...) > Super, nie? Jednak NBK odniosła sukces. Statystyki nie kłamią:) No sam widzisz ;) Odpowiedz Link
flamengista mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 19:04 bo na zdrowy rozsądek: jeśli w tym roku prowadzę ten sam kurs, co w poprzednim, stosując te same metody sprawdzania kompetencji - to nie powinienem zmieniać sylabusa. BTW: jak sprawdzić umiejętności społeczne podczas wykładu? Czy jakiś geniusz w Polsce wpadł na ten pomysł? Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 19:10 Umiejętność społeczna słuchania jest ważna więc co 30 min możesz losowego studenta prosić, żeby sparafrazował twoje ostatnie zdanie, jak mu się nie uda to wyrzucasz go za drzwi, żeby jego brak umiejętności słuchania nie propagował się na innych. :) Odpowiedz Link
flamengista będzie to trudne 29.01.14, 19:19 bo jakieś 60% studentów nie chodzi na nieobowiązkowe wykłady. Więc zweryfikuję te umiejętności tylko u 40% (w najlepszym wypadku). Wyrzucanie za drzwi jest mało efektywne. To jest o wiele lepsze (od 40 sekundy;). Odpowiedz Link
flamengista pardon, english version 29.01.14, 19:21 www.youtube.com/watch?v=dr4Rai6FljA ale to chyba było łatwe do zrozumienia:) "Wszyscy wierzymy w Pana" Odpowiedz Link
nullified Re: będzie to trudne 29.01.14, 19:25 fla, komplikujesz ;) - jeśli chodzą == mają umiejętnośc społęczną chodzenia na wykłady, (student potrafi zdobywac wiedzę i ceni ją (czy jak to tam "po polskiemu KRK" szło ;p ); - jeśli nie chodzą a przychodzą na zaliczenie == mają umiejętnośc społeczną ewaluowania celów i środków, potrafią krytycznie oceniać swoje możliwości (zdolność przychodzenia do fla i wysuadywania na jego wykładach np.); - jeśli nie chodzą i nie przychodza po zaliczenie == mają umiejętność społeczną dokonywania zmian priorytetów (są elastyczni a może nawet innowacyjni); - jeśli chodzą a nie przychodzą po zaliczenie == mają umiejętność społeczną zagospodarowywania swojego czasu; widzisz - to jest gra w której zawsze wygrywasz ;) Odpowiedz Link
nullified Re: mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 19:14 flamengista napisał: > bo na zdrowy rozsądek: jeśli w tym roku prowadzę ten sam kurs, co w poprzednim, > stosując te same metody sprawdzania kompetencji - to nie powinienem zmieniać s > ylabusa. gwoli ścisłości - nie wolno Ci go zmieniać bo istotna zmiana (jesli to przedmiot kursowy) zaburzyłaby strukturę efektów i wymagań na całym "kierunku". Masz zmienić (żeby coś się działo) nie zmieniając (aby było jak było). Czyż nie jest to genialne? :D Ja tak mam od ładnych paru lat ^^ > > BTW: jak sprawdzić umiejętności społeczne podczas wykładu? Czy jakiś geniusz w > Polsce wpadł na ten pomysł? nie wiem czy się taki urodził :( Ale możemy napisac list otwarty do komitetu który to wymyslił aby podali choć wykładnię. Odpowiedz Link
clas_sic Re: mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 23:38 gwoli ścisłości - nie wolno Ci go zmieniać bo istotna zmiana (jesli to p > rzedmiot kursowy) zaburzyłaby strukturę efektów i wymagań na całym "kierunku". w tym wypadku co kraj, to obyczaj. W moim instytucie przypomniano nam, że sylabusy nie mogą być identyczne z ubiegłorocznymi i mamy koniecznie cokolwiek w nich zmienić. Odpowiedz Link
nullified Re: mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 23:56 spróbuj zmienić w kursowym przedmiocie strefę "student umi i rozumi" - jak się zorientują, łeb Ci urwą (bo kaskadowo cała struktura "umi i rozumi" się zmieni w programie studiów). Oczywiście istnieje b. wysokie prawdopodobieństwo, że nikt tej makulatury nie czyta ani tez "nie umi i nie rozumi" jak ta budowla w teorii ma działać ;) Odpowiedz Link
chilly Re: mimo wszystko zaskoczony 30.01.14, 08:38 clas_sic napisała: > W moim instytucie przypomniano nam, że sylabusy nie mogą być identyczne z ubiegłorocznymi i mamy koniecznie cokolwiek w nich zmienić. Bibliografię. Dodać pozycje, które ukazały się w ostatnim roku. Odpowiedz Link
loleklolek_pl Re: mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 21:27 flamengista napisał: > BTW: jak sprawdzić umiejętności społeczne podczas wykładu? Czy jakiś geniusz w > Polsce wpadł na ten pomysł? No u nas wierchuszka sobie odpuściła wykłady i zostawiła problem tylko na ćwiczeniach i labach (bo ich nie prowadzi w końcu). Generalnie jak zobaczyłem ten nowy arkusz, to tych kratek jest w ch...j, nawet więcej chyba, niż w dzienniku w szkole podstawowej. Także generalnie mamy taki pomysł, by sprawę załatwić jakąś heurystyką, która sama będzie coś tam w te kratki wpisywać na podstawie oceny końcowej ;-). Odpowiedz Link
clas_sic Re: mimo wszystko zaskoczony 29.01.14, 23:33 BTW: jak sprawdzić umiejętności społeczne podczas wykładu? Czy jakiś geniusz w Polsce wpadł na ten pomysł? proste, sprawdzasz, czy delikwent zachowuje się stosownie do danej sytuacji (społecznej). Czy mówi "dzień dobry", czy siedzi na wykładzie z nogami na ławce, żuje gumę, siorbie kawę, nie notuje, nie wyciąga nagle z torebki kosmetyczki, by sobie poprawić odklejające się sztuczne rzęsy (to przykład z moich zajęć)... niestety u nas próby wprowadzenia kodyfikacji zachowań uznawanych za niestosowne spotkały się ze sprzeciwem studentów, że nie są dzieciarnią i nie trzeba im przypominać ,jak się zachowywać należy. Odpowiedz Link
loleklolek_pl Re: mimo wszystko zaskoczony 30.01.14, 07:10 Do tego to trzeba mieć kompetencje rozpoznawania po twarzy wszystkich spośród swoich 200 studentów plus całkiem niezłą pamięć gdyż wypełniAnie kratek na bieżąco zajęłoby dłużej niż wykład ;-) Odpowiedz Link
chilly Re: kratka będzie niepotrzebna 29.01.14, 21:09 Sukces KRK polega na tym, że tą pałą można łatwo ubić drobnego zwierza, tj. uczelnię niepubliczną. Bo NIKT nie robi tego dobrze. Nawet jeśli się ściągnie od pozytywnie już ocenionych (częsty przypadek), to nie ma gwarancji, że w innej uczelni komisja wyda pozytywny werdykt. Odpowiedz Link
ford.ka Re: kratka będzie niepotrzebna 29.01.14, 19:04 Ale to KRK uczyniło czy jednak USOS? Odpowiedz Link