Dodaj do ulubionych

biologiczna długość życia naukowców w Polsce

14.03.14, 09:56
Na blogu ProfPed sliwerski-pedagog.blogspot.de/2014/03/przedwczesna-strata-w-srodowisku.html pojawiła się kolejna nekrologowa wiadomość (chyba 3 w ostatnim czasie), i to wyzwoliło we mnie pytanie - czy są może jakieś badania, analizujące wiek i śmiertelność naukowców w Polsce (i jak to wygląda na świecie?)
Na mojej uczelni na ponad kilka tysięcy naukowych pracowników (licząc z doktorantami) co chwila są świeże nekrologi i wspólne spotkania na kilku pobliskich cmentarzach. Niestety za często.
I co ciekawe, mam wrażenie, że najczęstszy spośród zgonów jest przypadek, że po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego, kolejnym etapem awansu jest uroczystość z udziałem władz rektorskich na cmentarzu. Jak po habilitacji uda się ustabilizować zdrowie, to potem dożywa się wieku okołoemerytalnego.
Obserwuj wątek
    • fajnytoster Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 14.03.14, 10:35
      > I co ciekawe, mam wrażenie, że najczęstszy spośród zgonów jest przypadek, że po
      > uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego, kolejnym etapem awansu jest uroczyst
      > ość z udziałem władz rektorskich na cmentarzu.

      Czy to kolejny argument na rzecz zniesienia habilitacji? ;)
    • refe.ree Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 14.03.14, 14:04
      niektórzy pewnie powiedzą, że wywołany wątek to łatwe szukanie sensacyjnego tematu. Jednak kilkakrotnie zastanawiałem się nad przyczynami zgonów niedawno wyhabilitowanych pracowników w mojej uczelni czytając treść nekrologów. W ostatnich latach na pewno były to trzy lub cztery osoby, zmarłe w czasie krótszym niż pięć lat po udanym sfinalizowaniu przewodu. Uznałem moje skojarzenia za zbyt subiektywne by się nimi z kimś dzielić, a tu proszę...
      Gdyby ktoś na serio (wieloaspektowo) przeanalizował tego rodzaju przypadki w całym kraju, powiedzmy z ostatnich 10 lat, sądzę że publikacja na JCR murowana! ;)...

      ---
      Perit, quod facis ingrato
      • nieprzekonany Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 11:08
        Może warto skorzystać z danych możliwych do zebrania wśród forumowiczów?
        Ciekawe ilu forumowiczów już się nie odzywa nie dlatego, że zrobili habilitację ale dlatego, że też zakończyli swą aktywność biologiczną?
        • dobrycy Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 11:27
          Dobry pomysł, wie ktoś jak duchy mogą się kontaktować z komputerem ?
          Trzeba postawić jakiś talerzyk i szklanki na tacce od napędu DVD czy może
          myszkę włożyć do szklanki ?

          nieprzekonany napisał:

          > Może warto skorzystać z danych możliwych do zebrania wśród forumowiczów?
          > Ciekawe ilu forumowiczów już się nie odzywa nie dlatego, że zrobili habilitację
          > ale dlatego, że też zakończyli swą aktywność biologiczną?
          • nullified Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 17:33
            naprawde dobry pomysł, nie śmiej się;
            mógłby być z tego poważny grant i to na tyle nowatorski i może nawet pobożny że jajszczyki by pchnęły z błędami w wacie byle po angielskiemu było.
        • komplexzbrojeniowy Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 11:32
          nieprzekonany napisał:

          > Ciekawe ilu forumowiczów już się nie odzywa nie dlatego, że zrobili habilitację
          > ale dlatego, że też zakończyli swą aktywność biologiczną?

          Mysl pozytywnie: ilu forumowiczow utrzymuje swoja aktywnosc biologiczna by istniec na forum?
          • nullified Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 17:32
            :D
    • charioteer1 Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 14.03.14, 15:40
      Byly ostatnio jakies badania nad zwiazkiem miedzy stresem w pracy a zapadalnoscia na nowotwory. O ile dobrze pamietam, badano pracownikow handlu i pielegniarki. Wsrod naukowcow chyba raczej nikt takich badan nie prowadzil. O zmianie definicji choroby zawodowej tez na razie nic nie wiem.

      Natomiast mysle, ze ciekawe byloby zbadanie relacji liczby przyznawanych urlopow zdrowotnych w relacji do stanowiska i etapu awansu oraz pod katem przyczyn zdrowotnych.
      • dworzec Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 14.03.14, 17:20
        u nas ostatnio przyznano urlopy zdrowotne paru osobom, ktore nie zdazyly z hab. w starym trybie...
    • sendivigius Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 14.03.14, 20:22
      nieprzekonany napisał:

      , że najczęstszy spośród zgonów jest przypadek, że po
      > uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego, kolejnym etapem awansu jest uroczyst
      > ość z udziałem władz rektorskich na cmentarzu.


      Ale za to jaki piekny pogrzeb i nagrobek. W Krakowie by to docenili.
      • chilly Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 11:24
        Od kilkudziesięciu już lat również zwracam na to uwagę. Zgony dotycza zwykle habilitowanych 50+. Zejście w kilka lat po kolokwium. Na ogół rak lub serce. Mam wrażenie, że "przed" występowała wielka mobilizacja całego organizmu, która puszcza "po". No i koniec.
        • klamczuchosiedlowy mam odrębną teorię 15.03.14, 13:43
          Tych kilka osób, które zeszło z tego świata (lub zwariowało - tak dosłownie, mamy takiego jednego, który po wspaniałej udanej habilitacji z matematyki z solidnym dorobkiem odleciał i ześwirzał oraz zamieszkał na dworcu głównym jako bezdomny niegroźny dla otoczenia czubek) w krótkim czasie po habilitacji w mojej okolicy, to osoby, które zaraz po habilitacji dopuszczono do konfitur, tu komisja, tam prestiżowe zasiadanie, tu spotkania z ważnymi choć nieeksponowanymi, przestali się uśmiechać, mieli mniej godzin ze studentami niż jako doktorzy ale w zamian za to zaczęli codziennie pojawiać się na uczelni lub codziennie gdzieś byli zawodowo poza nią, co przy 1-2 dniach w tygodniu gdy byli bez habilitacji ich zwyczajnie przeciążyło. Niektórzy zaczęli mieć kłopoty ze spłatą kredytów, bo jako doktorzy dorabiali na fuchach, a habilitowanych nikt do praktyki nie chce - nie ufają "hab." gdy dr przełykali z trudem. Zmniejszenie przychodów (oczywiście sama pensja na uniwersytecie wzrosła, ale to niewielki wzrost nie kompensujący strat wynikających z utraty zleceń z praktyki), stres, pretensje ze strony zaniedbywanej rodziny (dr miał czas aby odebrać dziecko, pójść do lekarza z dzieckiem, nagle wszystko się kończy, wstaje aby być na uczelni przed 7.40 a wraca z niej po 20, często jeszcze po kielichu po ważnych rozmowach z kluczowymi osobami), utrata części zleceń, plus niemalejący wiek. 25 latek mógłby sobie poradzić z taką ilością nieprzespanych nocy i alkoholu jaką musi wypić habilitowany, ale dla 40 latka takie ilości są zabójcze jeśli z wyprzedzeniem nie trenował.
          • sendivigius Re: mam odrębną teorię 15.03.14, 14:13
            klamczuchosiedlowy napisał:

            25 latek mógłby sobie porad
            > zić z taką ilością nieprzespanych nocy i alkoholu jaką musi wypić habilitowany,
            > ale dla 40 latka takie ilości są zabójcze


            I wreszcie znamy prawdziwe przyczyny dzialan ministry w celu przyspieszenia habilitacji :D
            • nullified Re: mam odrębną teorię 15.03.14, 17:31
              fizyczna redukcja zbytecznych jajogłowych?
              coś w tym jest ;p
        • charioteer1 Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 15.03.14, 22:49
          chilly napisał:

          > Od kilkudziesięciu już lat również zwracam na to uwagę. Zgony dotycza zwykle ha
          > bilitowanych 50+. Zejście w kilka lat po kolokwium. Na ogół rak lub serce. Mam
          > wrażenie, że "przed" występowała wielka mobilizacja całego organizmu, która pus
          > zcza "po". No i koniec.

          Jezeli tu jest zwiazek przyczynowo-skutkowy, to przyczyn nalezy raczej dopatrywac sie w tzw. okolicznosciach towarzyszacych, a nie w samej procedurze.

          Z przypadkow, ktore znam:

          Najpierw serce. Potem habilitacja w innym osrodku. Potem zmiana pracy.

          Najpierw bardzo dlugo adiunkt z habilitacja. Potem profesor nadzwyczajny. Potem rak. Potem tytul. Obecnie praca ta sama, ale duze problemy w komunikacji spolecznej, ktorych wczesniej nie bylo, a ktore moga wskazywac na rozne bardzo niedobre rzeczy.
          • chilly Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 16.03.14, 09:50
            charioteer1 napisał:
            > Jezeli tu jest zwiazek przyczynowo-skutkowy, to przyczyn nalezy raczej dopatrywac sie w tzw. okolicznosciach towarzyszacych, a nie w samej procedurze.
            O tym właśnie piszę. Występują "okoliczności towarzyszące", których habilitant jest świadom, co powoduje życie w ciężkim i ciągłym stresie. Do tego bardzo wytężona, trwająca lata praca, wielogodzinne, codzienne przesiadywanie przy biurku itp. Pewno, nie wszędzie i nie każdy.
    • detektor01 Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 17.03.14, 14:14
      To że średnio młody habilitowany jest narażony na odwiezienie nogami do przodu wynika z faktu, że gdy już przebrnie przez wszystkie niedogodności habilitacji okazuje się że niewiele się zmieniło. Najważniejsze stanowiska są i będą dalej obsadzone przez zaprawionych w bojach emerytów, którzy potrafią trwać do 70-ki i dłużej. Jesteś młodym habilitowanym, widzisz to szlag cie trafia (bo miało być tak pięknie i to teraz ty miałeś kręcić lody); nowotworek, zawalik, wylewik - kostniczka.
      • sendivigius Re: biologiczna długość życia naukowców w Polsce 17.03.14, 15:28
        detektor01 napisał(a):

        ...nowotworek, zawalik, wylewik - kostniczka.


        Mysle ze swiadomy swojej roli spolecznej habilitant powinien zapisac swoje zwloki na material sekcyjny - wtedy pozytek z habilitacji bylby zrozumialby nawet dla mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka