Dodaj do ulubionych

Poszukiwani rodzice niemieckojez. oraz lektor....

IP: 81.210.83.* 26.01.06, 14:26
Witam,
jestem mama 17 m synka, ktorego probuje wychowywac 2 jezycznie. Mieszkamy w
Warszawie, Mokotow. Poszukuje lektora oraz rodzicow dzieci w podobnym wieku,
ktorzy chcieliby spotykac sie 1 - 2 razy w tygodniu po 2 - 3h, w celu
rozwijania umiejetnosci jezykowych naszych latorosli. Zlobki i przedszkola
niemieckojezychne sa baardzo drogie i nie na kazdego kieszen. Moze w ten
wlasnie sposob moglibysmy stowrzyc sami grupe jezykowa dla naszych
maluchow...????
Piszcie na priv celem omowienia szczeg.: isa(NOSPAM)@konto.pl - prosze
wykasowac z adresu (NOSPAM). Ew. na gg: 3641565
Pozdrawiam
ISA
Obserwuj wątek
    • tiggerific Re: Poszukiwani rodzice niemieckojez. oraz lektor 26.01.06, 14:56
      ja to chyba czegoś nie rozumiem, możesz mi wyjaśnić? Dzieci dwujęzyczne mają
      jedno z rodziców mówiące w tym drugim języku (jako ojczystym), to na cholerę
      komu lektorzy i dodatkowe rozwijanie umiejętności? A jeśli chodzi Ci o to, żeby
      dziecko od jak najwcześniejszych lat miało kontakt z niem., to są specjalne
      kursy dla maluchów i faktycznie znajomość z jakąś rodziną niemiecką nie
      zaszkodziłaby, pod warunkiem, że Ty lub ojciec dziecka też mówicie po niem.
    • Gość: Alma Re: Poszukiwani rodzice niemieckojez. oraz lektor IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.06, 22:55
      Witaj ISO,

      Pomimo, ze nie jestem ani matka, ani rodzina niemiecka mieszkajaca w Warszawie,
      mam nadzieje, ze pozwolisz mi sie wypowiedziec :)

      Na poczatku musze przyznac racje Tiggerific, ze Twoja wypowiedz jest nieco
      niescisla. Oczywiscie, ze mozesz nam zarzucic, ze „co nas to obchodzi i zebysmy
      sie odczepily“, ale moze spojrzysz na to pod innym katem, a mianowicie, ze Twoj
      problem jest lingwistycznie rzecz biorac interesujacy i dlatego zabieramy glos.

      Ja jestem germanistka i specjalizuje sie wlasnie w dwujezycznosci wieku
      dzieciecego, dlatego Twoja wypowiedz bardzo mnie zaciekawila. A mianowicie:
      jak wpadlas na pomysl dwujezycznego wychowania i jaka baze masz ku temu?

      Z naukowego punktu widzenia sa dwa rodzaje dwujezycznosci w wieku dzieciecym, a
      mianowicie:

      - tzw. frühe Zweitsprachigkeit, czyli symultoniczna nauka obu jezykow od
      pierwszych dni zycia (osiagalna tylko i wylacznie przy zachowaniu tzw.
      metody „one person – one language“) – w tym wypadku dziecko ma dwa jezyki
      ojczyste

      - albo sukzessiver Bilingualismus (miedzy 3-cim a 12-tym rokiem zycia), czyli
      nauka jezyka obcego nastepuje po opanowaniu jezyka ojczystego, przy czym jezyk
      obcy nie jest jezykiem rodzinnym

      Poniewaz Twoj synek ma, jak wspomnialas, 17 miesiecy, nie moze byc jeszcze mowy
      o jakimkolwiek opanowaniu jezyka ojczystego, dlatego podpadalby bardziej pod
      przypadek nr.1, ale jesli w Was w domu, Ty i maz mowicie do siebie po polski i
      do dziecka po polsku? To nie ma tez mowy o "one person-one language". I to
      wlasnie jest chyba to, co tak zirytowalo Tiggerifica.

      Ktorym przypadkiem jest Twoj synek? Bardzo jestesmy ciekawe.
          • Gość: jecki OSWIECAM Cie ! IP: *.pools.arcor-ip.net 26.01.06, 23:51
            Tu nie chodzi ani o to, dlaczego matka "mialaby mowic raz tak a raz tak", ani
            tez o to, "wofür das gut sein soll".

            Chodzi - powtarzam - jedynie o to, ze nieprawda jest, aby dwujezycznosc moglaby
            zostac uzyskana jedynie metoda "one person-one language".

            Odpowiadajac zas na Twoje watpliwosci moge jedynie stwierdzic, ze np. absolutnie
            dwujezyczna matka nie odczuwa najmniejszej nawet potrzeby zadawania sobie
            postawionych przez Ciebie pytan; ona po prostu spiewa raz "spij maly syneczku,
            spij" a kiedy indziej czyta "Kleine Gedichte für kleine Leute" usw. Und das ist-
            stell' dir vor - ganz natürlich und überhaupt kein Problem... :-))
            j.
            • Gość: Alma Re: OSWIECAM Cie ! IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.06, 00:16
              Podajesz skrajne przypadki, a my rozmawiamy o normalnych. Przewazajaca ilosc
              ludzi nawet absolutnie dwujezycznych, ma tzw. L1, ktore uzywa czesciej i
              chetniej. I w tym jezyku powinna rozmawiac z dzieckiem: jesli jest Polka i
              mieszka w Niemczech, to oczywiscie, ze czesciej kupi i przeczyta dziecku
              ksiazeczke dla dzieci po niemiecku, ale jej L1 zawsze pozostanie polski.

              Ja nie pisalam o zadnych pytaniach, jakie matka sobie stawia. Matka nie powinna
              sobie stawiac zadnych pytan, powinna zachowywac sie jak naturalniej potrafi,
              poniewaz tylko naturalna matka bedzie dla dziecka autentyczna.

              Nie mozesz na przykladzie tylko i wylacznie jednego (wlasnego) dziecka stawiac
              calej literatury fachowej pod znakiem zapytania.

              • kokolores Re: OSWIECAM Cie ! 27.01.06, 15:39
                Gość portalu: Alma napisał(a):

                > Podajesz skrajne przypadki, a my rozmawiamy o normalnych. Przewazajaca ilosc
                > ludzi nawet absolutnie dwujezycznych, ma tzw. L1, ktore uzywa czesciej i
                > chetniej. I w tym jezyku powinna rozmawiac z dzieckiem: jesli jest Polka i
                > mieszka w Niemczech, to oczywiscie, ze czesciej kupi i przeczyta dziecku
                > ksiazeczke dla dzieci po niemiecku, ale jej L1 zawsze pozostanie polski.

                No to wobec tego ja znam tylko takich nie -normalnych :))), ktorzy spiewaja
                piosenki w obu jezykach i czytaja ksiazeczki w obu jezykach i rozmawiaja z
                dziecmi w obu jezykach ,a dzieci mimo to mowia i czasem pisza w obu jezykach.
                Czy jest na to jakas statystyka co jest normalne ,a co nie????
                Pozdrawiam.
                Koko
      • Gość: ISA2 Re: Poszukiwani rodzice niemieckojez. oraz lektor IP: 81.210.83.* 27.01.06, 08:21
        Witam,
        wychowalam sie w Austrii, ale w polskim domu. Studiowalam j. niemiecki na
        Uniwersytecie Slaskim. Od 8 lat pracuje w austryjackiej firmie jako tlumacz. To
        tyle jesli chodzi o moje podstawy....
        Z moim dzieckiem rozmawiamy w domu w 2 jezykach, tzn. ja po niemiecku, maz po
        polsku. Znam wiele takich rodzin, obracam sie w takim towarzystwie i wiem, ze
        jest to skuteczna metoda nauki jezyka. Sama musisz ocenic, ktorym przypadkiem
        jest moj synek :)
        • Gość: Alma Re: Poszukiwani rodzice niemieckojez. oraz lektor IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.06, 13:12
          Jesli tak konsekwentnie podzielone sa u was jezyki (Hut ab!) to Twoj syn nie
          powinien miec zadnych problemow z opanowaniem niemieckiego. Ksiazeczki, bajki,
          pozniej filmy na DVD i nie potrzebni Ci zadni lektorzy. Polskie matki przeciez
          tez nie ida w Polsce do lektorow na nauke polskiego.

          Nie wiem, dlaczego watpisz, ze Twoj imput synowi wystarczy? Czy chodzi o to, ze
          pracujesz, a synek jest w domu z niania? Jesli tak postaraj sie o
          niemieckojezyczna nianke. Moze jakas niemiecka Erasmus-Studentin, ktora
          studiuje w W-wie?
        • Gość: zatroskany Re: Poszukiwani rodzice niemieckojez. oraz lektor IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.06, 15:59
          biedne to pachole,czy bedzie mialo czas na wlazenie na drzewo,plywanie w
          gliniankach ,i kradzenie zielonych jeszcze jablek ?W oczach waszych bedzie moze
          i czyms lepszym ,wsrod rowiesnikow z podworka(zakladajac ze nie mieszkacie na
          osiedlu tzw.strzezonym)bedzie jednak jako tzw."okularnik" traktowane.Dajcie
          dzieciom byc dziecmi ,a nie "starymi malenkimi" malpkami ,wysztafirowanymi do
          niemozliwosci,i nie wiedzacymi jak wspaniale jest zedrzec sobie kolana podczas
          pierwszej jazdy na rowerze.Nie robcie swoim dzieciom na sile przyjemnosci , i i
          idzcie z latorosla np. ma ryby zamiast kupowac najnowsza wersje NfS4.
          • tiggerific Re: nieciekawy klimat? :) 27.01.06, 10:31
            Isa, wiesz Ty co? A może klimat wątku bardziej zależy od pytającego. Jak Ci się
            zdaje? Weźmy taki przykład:

            "magnetoodmulacz" IP: 81.210.83.*
            Gość: ISA2 17.11.05, 15:12 + odpowiedz
            ... haslo z zakresu instalacji - budowlanki... No jak to bedzie???

            was heißt "no jak to będzie"? IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de
            Gość: ich 17.11.05, 16:49 + odpowiedz
            wer braucht das? du oder wir?
            Schlämmapparat + magnetischer o. Magnet-

            Re: was heißt "no jak to będzie"? IP: *.acn.waw.pl
            Gość: ISA2 18.11.05, 09:39 + odpowiedz
            Gość portalu: ich napisał(a):
            > wer braucht das? du oder wir?
            > Schlämmapparat + magnetischer o. Magnet-
            Ich verstehe nicht ganz Deine Frage - wahrscheinlich braucht das derjenige der
            danach fragt...

            można grzeczniej, ohne "no" :))) IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de
            Gość: ich 18.11.05, 11:20 + odpowiedz
    • chopin_m one person-one language 27.01.06, 10:09
      Alma napisala:

      > symultoniczna nauka obu jezykow od
      > pierwszych dni zycia (osiagalna tylko i wylacznie przy zachowaniu tzw.
      > metody „one person – one language“)

      Ciekaw jestem co literatura fachowa mowi o nastepujacym przypadku:

      oboje rodzice rozmawiaja z dzieckiem wylacznie po polsku (jezyk domowy),
      ale dziecko od poczatku (poczynajac juz od "Krabbelgruppe"
      poprzez "Kindergarten", "Schule", przyjaciele itd) obraca sie w srodowisku np.
      niemieckojezycznym.
      Efektem czesto sa dzieci absolutnie dwujezyczne.

      Czy takie przypadki tez sie kwalifikuja pod "one person-one language" ?
      • Gość: Alma Re: one person-one language IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.06, 12:58
        W opisanym przez ciebie przypadku, dziecko jak najbardziej wychowuje sie wg.
        metody „wczesnej dwujezycznosci“, poniewaz jeszcze zanim opanowalo polski jest
        konfrontowane z niemieckim. Ale tu uwaga. Na palcach jednej reki mozna
        policzyc, ile godzin takie dziecko spedza w „srodowisku jez. niemieckiego", a
        ile w „srodowisku jez. polskiego", dlatego takie dzieci na poczatku zawsze sa
        lepsze w jednym z tych jezykow (tu: w polskim). Z czasem spedzaja one coraz
        wiecej czasu z innymi dziecmi (niz w domu z rodzicami), uzywajac wiecej
        niemieckiego niz polskiego. Gdzies w wieku ok. 5-6 lat wiele takich dzieci
        przestaje na pare (do kilkunastu) miesiecy mowic po polsku i mowi tylko po
        niemiecku. Nawet na stawiane im po polsku pytania odpowiadaja po niemiecku
        (tzw. Verweigerung der Muttersprache). Jesli w domu nie bedzie nadal kladziony
        nacisk na jez.polski, bo matce czy ojcu nie chce sie za kazdym razem drzec z
        dzieckiem kotow, o to ze ma mowic po polsku, istnieje czesto ryzyko, ze takie
        dziecko bedzie przykladem tzw. doppelter Halbsprachigkeit, tzn. bedzie wladalo
        oboma jezykami, ale oboma „mehr schlecht als recht“. Przykladami takich dziecki
        sa dzieci migrantow. Pozwole sobie tu przytoczyc wypowiedzi dziewczynki prawie
        7-letniej (Polki wychowanej w Niemczech, matka i ojciec Polacy, w domu po
        polsku, w przedszkolu i na placu zabaw po niemiecku) - chodzi o opowiedzenie
        tej samej historyjki obrazkowej najpierw po polsku a potem po niemiecku:

        on on wylazł, pa... patrzy, czy idzie ktoś, to kopnął weg, i i tu i tu się
        bawi i tu są takie te .. no ziemia, a tu a tu ... robi ... i tu ma on ten ..
        guma .. w gębie, i on on szedł dalej i i on tam jedzie a tu tu jest ten ... a
        tu są dwa ptaki a tu te ptaki ta guma weg dają a tu ta guma jest na brzuchu i
        umrzył a tu ta my... ta myszka utnęła sägom

        der maulwurf ist zuerst rausgekommen, hat da geguckt, dann hat er die kiste
        weggemacht, dann hat... dann ... hat er ... dings .. in den mund genommen,
        wollte er, und dann wollte nach hinten, dann ist nach vorne gegangen .. nach
        vorne, und dann ... sind die vogeln gekommen, dann hat er das um .. gedreht und
        dann ist er .. wieder ... dings... ge... umgedreht und dann ist er so
        hingefliegt dann .. dann .. das ab ist dann... hat... ist der aufgestanden und
        dann hat die maus das abgeschnitten


        Odpowiadajac na twoje pytanie: Czy takie przypadki tez sie kwalifikuja pod "one
        person-one language" ? Nie. Nie moze byc tu bowiem mowy o zadnej pojedynczej
        osobie, tylko raczej o Muttersprache (bzw. Familiensprache) i Umgebungssprache.
        Ale zasada jest podobna. Przy czym zasada "one person-one language", wymaga od
        pojedynczej osoby konsekwentnego uzywania do dziecka jednego jezyka, w
        przypadku podanym przez ciebie, rodzice czesto skacza z polskiego na niemiecki
        itd. Przede wszystkim dotyczy to rodzicow, ktorzy wlasnego pochodzenia (a co zy
        tym idzie takze jezyka) sie wstydza i poza domem do dzieci mowia po niemiecku
        (chociaz ich znajomosc niemieckiego jest tez mehr schlecht als recht).
        • chopin_m Re: one person-one language 27.01.06, 13:28
          Dziekuje za odpowiedz.

          Gość portalu: Alma napisał(a):

          > takie dzieci na poczatku zawsze sa
          > lepsze w jednym z tych jezykow (tu: w polskim). Z czasem spedzaja one coraz
          > wiecej czasu z innymi dziecmi (niz w domu z rodzicami), uzywajac wiecej
          > niemieckiego niz polskiego.

          Zgadzam sie jezeli chodzi o starsze dziecko. W stosunku do mlodszego regula
          byla inna, bo od poczatku starsze mowilo z nim po niemiecku.

          > Gdzies w wieku ok. 5-6 lat wiele takich dzieci
          > przestaje na pare (do kilkunastu) miesiecy mowic po polsku i mowi tylko po
          > niemiecku. Nawet na stawiane im po polsku pytania odpowiadaja po niemiecku
          > (tzw. Verweigerung der Muttersprache).

          Tu chyba duza role odgrywa konsekwencja rodzicow. Mysmy tego problemu unikneli.
          Dzieci rozmawiaja z nami wylacznie po polsku, natomiast miedzy soba uzywaja
          niemieckiego.

          > Jesli w domu nie bedzie nadal kladziony
          > nacisk na jez.polski, bo matce czy ojcu nie chce sie za kazdym razem drzec z
          > dzieckiem kotow, o to ze ma mowic po polsku, istnieje czesto ryzyko, ze takie
          > dziecko bedzie przykladem tzw. doppelter Halbsprachigkeit, tzn.
          >bedziewladalo
          > oboma jezykami, ale oboma „mehr schlecht als recht“. Przykladami takich
          > dziecki sa dzieci migrantow.

          Konsekwencja (jak zreszta przy wychowaniu dzieci w ogole) pozwala tego uniknac.
          Dzieci naleza jezykowo do najlepszych w szkole, a w Polsce rowiesnicy nie
          zauwazaja ich “obcego” pochodzenia.

          > Przede wszystkim dotyczy to rodzicow, ktorzy wlasnego pochodzenia (a co zy
          > tym idzie takze jezyka) sie wstydza i poza domem do dzieci mowia po niemiecku

          A to juz jest problem (niestety niemalej grupy) rodzicow.
          • Gość: kacper Re: An monsieur Chopin_m, an Herrn Jecki und an Fr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 14:08
            au tiggerific und an Fräulein Alma,

            zdesperowny kacperek po prześledzeniu treści wątku puka się w swą lichą
            lepetynkę i mruczy pod nosem ze zdumienia: o tempora!, o mores!
            Jak można dla siedemnastomiesięcznego słodziutkiego berbecia szukać
            lektora(lektorki)języka niemieckiego ewentualnie polecać nianię. Przecież tak
            wybitne dziecię, ktore na pewno operuje już takimi terminami jak;
            imponderabillia, a priori, a posteriori czy też nikczemnym słowem: autarkia,
            potrzebuje co najmniej bony, guwernantki(guwernera).
            kacperek (gdyby był ojcem takiego wunderkinda)to posłałby go do Radziwiłłów,
            Branickich, Rzewuskich,Sanguszków, Lanckorońskich, no (szpileczka dla Tiggeri)w
            najgorszym wypadku do Koniecpolskich. Tam mogłoby to słodkie dziecię nauczyć
            się konwersować po francusku, grać na fortepianie, jeździć konno i nastawiać
            samowar.

            MfG
            Your poor kacperle
            • tiggerific Re: An monsieur Chopin_m, an Herrn Jecki und an F 27.01.06, 14:25
              kacper, Ty po prostu nie wierzysz w dzisiejszą młodzież: ono już umie samowar
              nastawiać i jest wystarczająco dorosłe, żeby maturę robić, dlatego korepetytor
              potrzebny, po prostu matka przy nim wysiada i rwie włosy z głowy, co by mu tam
              jeszcze wpoić oprócz kaszki z mlekiem.
              • Gość: ISA2 Re: An monsieur Chopin_m, an Herrn Jecki und an F IP: 81.210.83.* 27.01.06, 15:12
                Ihr seid hoffnungslos... Czy wg. Waszej teorii z dzieckiem powinno sie zaczac
                rozmawiac dopiero kiedy osiagnie pelnoletnosc??
                Co do lektora, to ma to byc osoba, ktora poprowadzi grupe malych dzieci - cos w
                formie prywatnego przedszkola - zabawy, gry, piosenki dla najmlodszych....
                Widocznie wiekszosc z Was ma jezyk wyuczony w szkole - gdyby bylo inaczej
                rozumielibyscie o czym mowie... Moje dziecie jest dzieckiem jak kazde inne, ale
                doskonale rozumie w obu jezykach, duzo mowi jak na swoj wiek. Ze mna komunikuje
                sie w j. niemieckin, z tata po polsku. Dostrzegam tego same zalety, ale jezeli
                Wy to postrzegacie inaczej, to juz Wasz problem. Moje dziecie nie bedzie
                musialo oplacic nauki jezyka ciazka praca i mozolem, dostanie to wlozone do
                kolyski. Nie widze rowniez problemu w tym, ze chce nawiazac kontakt z innymi
                rodzicami znajdujacymi sie w podonej sytuacji.Znam dzieci, ktore wychowuja sie
                domach 3-jezyczych (znow mi sie kasliwie oberwie za niescislosc wypowiedzi)
                swietnie sobie radza... Poza tym, nie o to na tym forum pytalam, ale wiekszosc
                jak zwykle probuje soja madroscia i kasliwoscia zatruc innym zycie... Mimo
                wszystko, starajac sie byc ponad tym, milego weekendu, nawet dla jadowitej
                (pewnie starej panny) tiggerefic...
                • tiggerific Re: An monsieur Chopin_m, an Herrn Jecki und an F 27.01.06, 15:33
                  moja droga, nie jestem starą panną, nie nudzę się w życiu i mam tyle dzieci, że
                  swobodnie mogę Ci doradzać w kwestii żłobków, przedszkoli i szkół (na razie
                  podstawowych) oraz kursów językowych dla dzieci w Warszawie. Jeśli nie chcesz z
                  tego skorzystać, jest to wyłącznie Twoja sprawa.
                  przeciw kontaktom z rodzinami też nic nie mam, powinnaś chyba uważniej czytać
                  to, co piszę. Podziękowań za udzielone tu informacje nie spodziewam się od
                  Ciebie, bo po Twoich beitragach na forum, widzę że ani proszę ani dziękuję nie
                  wchodzą w bazę Twojego słownictwa.
                  również pozdrawiam.
                • Gość: kacper An ISA2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 16:31
                  Gość portalu: ISA2 napisał(a):
                  Moje dziecie nie bedzie musialo oplacic nauki jezyka ciazka praca i mozolem,
                  dostanie to wlozone do kolyski.

                  Droga ISA2,
                  jeśli możesz, to puść w niepamięć złośliwy ton kacperka w poprzednim poście.
                  Teraz spróbuję polemizować z Tobą poważnie.Zainspirowało mnie Twoje zdanie
                  przytoczone wyżej. Rozumiem Ciebie jako matkę ale nie ma nic bardziej błędnego
                  niż prezentowanie takiego poglądu.Wyobraź sobie ISA2, że ja dwadzieścia parę lat
                  temu byłem w podobnej sytuacji.Otóż jestem ojcem kacprusia i kacperzynki. Oboje
                  z żoną (kacprowa)jesteśmy po studiach wyższych i oboje mówimy biegle w dwóch
                  językach obcych. Oboje rozmawialiśmy z naszymi kacprusiątkami po niemiecku i
                  polsku. Do piątego roku życia kacprusiątek mieszkaliśmy i pracowalśmy w tych
                  gorszych Niemczech. Mimo że dzieciaki miały permanentnie kontakt z native
                  speakerami, to ich umiejętności w języku polskim przyrastały szybciej niż w
                  niemieckim.
                  Dopiero jak trafiły do liceum (w Polsce), to zaczęły się uczyć (niejednokrotnie
                  pod przymusem, bo uważały się w porównaniu ze swoimi rowieśnikami za alfę i
                  omegę w języku niemieckim - mój pogląd był i jest odmienny).
                  Dobra rada dla Ciebie: Cudów nie ma . Twoje dziecko, będzie umieć (potrafić)w
                  języku obcym tylko tyle, ile będzie umieć (potrafić)w języku ojczystym.
                  Znajomość języka obcego nie ogranicza się li tylko do biegłej znajomości
                  gramatyki tego języka. Gramatyka jest tylko narzędziem.
                  Obecnie, po latach, mogę powiedzieć, że moje dzieci potrafią posługiwać się
                  językiem niemieckim (który jest dla nich językiem obcym)lepiej niż dwie trzecie
                  Niemców. Ale ta umiejętność wynika z tego, że mają solidną wiedzę merytoryczną w
                  języku ojczystym i że pokończyły studia na uczelniach niemieckich (tzn. córka
                  jeszcze ma przed sobą dwa semestry Fachuebersetzen).
                  Dlatego droga ISA2 nie mitologizuj problemu. Czas sam go rozwiąże. Jeśli Twój
                  syn będzie miał chęć do zdobywania wiedzy (merytorycznej) to i poradzi sobie z
                  nauką języków obcych.
                  Głowa do góry i połaskocz maluszka od dziadka kacperka.
                  :-)
                  MfG
                  Your poor kacperle
        • Gość: jecki so es et, leider: IP: *.pools.arcor-ip.net 27.01.06, 17:15
          "Przede wszystkim dotyczy to rodzicow, ktorzy wlasnego pochodzenia (a co zy
          tym idzie takze jezyka) sie wstydza i poza domem do dzieci mowia po niemiecku
          (chociaz ich znajomosc niemieckiego jest tez mehr schlecht als recht)".

          Opisalas tu Almo przypadki beznadziejne, ale jakze rozpowszechnione...
          j.
    • Gość: Alma Do Isy IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.06, 17:20
      Jak wiekszosc starych bywalcow tego forum wie, potrafie byc nieprzyjemna (i to
      bardzo nieprzyjemna), ale do tej pory trzymalam sie w ryzach i bylam mila, bo
      chcialam Ci pomoc, a nie zaszkodzic, aber so allmählich gehst du mir auf den
      Keks, Süße ehrlich. I piep...ysz tu cos o nieprzyjemnych klimatach, a sama z
      kazdym swoim nastepnych postem stajesz sie coraz bardziej chamska i arogancka.
      Fass Dich an deine eigene Nase, Mäuschen!

      A teraz do rzeczy: to formu JEZYK NIEMIECKI a nie DAM PRACE czy MOJE DZIECO.
      Wiec jesli piszesz tu cos, to raczej uzyskasz porade lingwistyczna a nizeli
      adres przedszkola czy nazwisko lektora. Takze, pack deine 7 Sachen zusammen
      und verfatz Dich in das richtige Forum, Babe!!!
          • ggigus ooo Almo, kolejne pytanie 27.01.06, 17:43
            dlaczego uzurpujesz sobie prawo do decydowania o obecnosci innych osob tutaj i
            dlaczego uzurpujesz sobie prawo do wypowiadania sie w imieniu innych - tych
            hipotetycznych wszystkich. Masz na mysli wszystkie kiedykolwiek piszace tutaj
            osoby? I ty wiesz, co te osoby mysla? Gratuluje.
            no coz, nic nie mowiaca odpowiedz jak twoja, tez jest jakas odpowiedzia.
            Manifestacja almowej bezradnosci?

            PS I zawsze piszemy prawidlowo: Wahriga, tiigerifica, pluralis maiestatis.
                      • ggigus hm, Almo, jesli uwazasz, ze bedziemy tutaj dyskuto 27.01.06, 18:10
                        wac o tym, czy ktos ma mozg, czy nie to:
                        a)gratuluje ci niskiego poziomu twoich wypowiedzi(uwaga!ironia!!) i
                        b)na tym niskim poziomie mozesz dalej bawic sie sama
                        na pewno znajdziesz tu jakas bratnia dusze
                        z braku odpow. na moje pytania wnioskuje, ze twoje wypowiedzi co do obecnosci
                        innych uczesntikow tutaj, sa podyktowane tylko i wylacznie twoim chamstwem
                        tak tez przypuszczalam, pytalam dla formalnosci
                          • ggigus w przeciwienstwie o ciebie, nie uwazam, ze 27.01.06, 18:14
                            mam prawo cos ci kazac.
                            a jesli nie chcesz ze mna dykutowac, albo jak to slowami czlowieka o prostym
                            umysle piszesz, to po prostu nie pisz. Nie czytaj moich postow i nie odpowiadaj
                            na nie. Nie masz przymusu korespondencji ze mna.
                            Proste, prawda?
                            i milej zabawy
                            • aolka Re: ciekawa dyskusja... 28.01.06, 19:37
                              dlatego chcialabym dolaczyc..
                              nie uwazam alma, zebys miala racje z ta dwujezycznoscia, ksiazki to jedno a
                              praktyka to co innego.
                              rozmawiam z moim synem(2,5) po polsku, maz po niemiecku, srodowisko po
                              niemiecku i dwujezycznosci u malego jak na razie nie widac. olewa polski jak
                              moze, slowa z niego nie mozna wydusic i na pewno nie traktuje go jako
                              muttersprache :)a ze rozumie, to jeszcze za malo, zeby nazwac go dwujezycznym

                              a co rozmow poza domem.. nie dlatego ze sie wstydze polskiego pochodzenia,
                              ktore i tak slychac, a dlatego, ze uwazam ze to niekulturalne rozmawiac w
                              jezyku, ktorego np. tagesmutter nie rozumie i nie moze sie wlaczyc do rozmowy,
                              tylko stoi z boku .. uzywam w takich przypadkach niemieckiego
                              pozdrawiam
                              • Gość: Alma Re: ciekawa dyskusja... IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.06, 16:28
                                Problem w tym droga Aolko, ze nie zgadzajac sie z moim postem, nie negujesz tu
                                opinii jakies malej i nic nieznaczacej Almy tylko fachowa opinie setki (jesli
                                nie tysiecy) psycholingwistow, ktorzy nota bene przebadali dziesiatki dzieci na
                                calym swiecie. Wiec nie wiem, czy bylabym na Twoim miejscu taka pewna siebie.

                                Ty oczywiscie sprawdzilas to w praktyce ale tylko na J-E-D-N-Y-M dziecku. Czy
                                nie uwazasz, ze to troche malo, zeby stawiac tu jakies nowe tezy bzw. obalac
                                juz istniejace???

                                I twoje stwierdzenie, ze "ksiazki to jedno a praktyka to co innego" swiadczy
                                tylko i wylacznie o tym, ze nigdy sie tym tematem profesjonalnie nie zajmowalas
                                i nigdy takich ksiazek nie czytalas. Gdybys je byla przeczytala, zauwazylabys
                                ze bazuja one zawsze na kilkuletnich (lub przekrojowych) badan setek i tysiecy
                                dzieci - dopiero to czyni te ksiazki i zawarte w nich tezy reprezentacyjnymi.

                                I last but not least: wytlumaczenie przypadku twojego synka szukalabym raczej u
                                ciebie (twojej rodziny). Nic nie wiem o tym, jak wczesnie oddalas synka do
                                nianki? Ile czasu dziennie spedzalas z nim w pierwszych miesuacach zycia?
                                Mowilas do niego duzo, czy raczej polozylas na kocyku i dalas grzechotke do
                                reki?

                                A co do niekulturalnosci wzgledem Tagesmutter... to tez zastanowilabym sie na
                                twoim miejscu czy postepujesz odpowiednio. Poniewaz chyba wazniejsza jest dla
                                ciebie dwujezycznosc dziecka anizeli jakies konwenanse. Poza tym mozesz
                                przeciez byc szczera i powiedziec opiekunce, ze rozmawiasz z synem tylko po
                                polsku i zeby nie brala ci tego za zle, bo to dla jego dobra. A poza tym o jaka
                                niegrzecznosc chodzi: myslisz, ze opiekunka slyszac twoja rozmowe z 2,5-rocznym
                                dzieckiem bedzie myslala, ze ja obmawiacie, albo sie z niej smiejecie??? Chyba
                                raczej nie, prawda. A jesli ona takie fobie ma, to jak najszybciej radzilabym
                                zmienic opiekunke.

                                Sprobuj byc konsekwentna w uzywaniu polskiego do i z dzieckiem, a twoje wysilki
                                beda wynagrodzone. Niewykluczone, ze maly jest jezykowo opozniony albo ze ma
                                tzw. specyficzne zaklocenie jezykowe, ale zeby to stwierdzic musialabym
                                wiedziec, jak wyglada jego polski i jak wyglada jego niemiecki.
                                • aolka dziekuje za odpowiedz 29.01.06, 19:48
                                  almo.. co prawda nie podoba mi sie mentorski ton twojej wypowiedzi, ale mimo
                                  wszystko dziekuje.
                                  ksiazki czytalam, na statystykach i metodach przeprowadzania takowych badan
                                  rowniez sie znam, a moje dziecko nie jest jedynym takim przypadkiem.. :)

                                  przez pierwsze 10 miesiecy swojego zycia przebywal tylko i wylacznie ze mna, a
                                  co za tym idzie jezyk polski byl uzywany(poza sytuacjami, gdy chodzilismy na
                                  zakupy i do lakarza) a mimo wszytsko neguje go jak moze. interesuje mnie
                                  dlaczego??
                                  gdybys moze znala ksiazki, autorow, ktorzy opisuja takie przypadki, bylabym ci
                                  wdzieczna
                                  i inny, mniej zlosliwo-mentorski ton, tez bylby mile widziany :)

                                  P.S. dzieki ludziom, ktorzy maja odwage obalac istniejace tezy, rozwija sie
                                  nauka - nie uwazasz??
                                  pozdrawiam
                                  • Gość: Alma Re: dziekuje za odpowiedz IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.06, 20:16
                                    Przyznam, ze znam przypadek pewnej rosyjskiej dziewczynki, ktora w wieku 4-5
                                    lat przestala rozmawiac z mama po rosyjsku. Matka nadal mowi do niej tylko po
                                    rosyjsku i nie daje sie zrazic, ale mala i tak odpowiada matce i mowi do matki
                                    tylko po niemiecku. Ale tak stalo sie dopiero jak mala poszla do przedszkola.
                                    Do tego momentu - wg. "zeznan" matki - mowila swietnie oboma jezykami (z matka
                                    zawsze po rosyjsku z ojcem po niemiecku). Nieraz oczywiscie te jezyki jej sie
                                    mieszaly, ale nie robila tego swiadomie.

                                    Takie dziecko, ktore oplywa w niemieckim i jednoczesnie widzi (np. podczas
                                    rozmow matki z przedszkolanka, czy ojcem), ze matka rozumie i mowi po
                                    niemiecku, dziecko zadaje sobie pytanie, dlaczego ona ma sie wysilac i mowic po
                                    polsku. Tak przynajmniej tlumaczy to literatura.

                                    Ale jesli twoj jeszcze nigdy nic po polsku nie powiedzial, to jest to jeszcze
                                    inny przypadek. Jesli masz czas i ochote, to opowiedz w paru zdaniach, jak
                                    wygladal polski twojego syna. Jeszcze nigdy zadnego polskiego slowa nie
                                    powiedzial? To jak ty sie z nim porozumiewalas do tej pory? Czy kiedys po
                                    prostu przestal, ale wczesniej mowil?
                                    • aolka Re: dziekuje za odpowiedz 29.01.06, 21:39
                                      dziekuje za zainteresowanie.
                                      maly zaczal pozno mowic, tzn.ok 20 miesiaca,pojedyncze wyrazy, wyraznie i w dwu
                                      jezykach rownoczesnie, mieszal je jednak np. duzy bär, spac gehen usw. ale nie
                                      ingerowalam, za to staralam sie mowic do niego tylko po polsku, nie wtracajac
                                      niemieckich zwrotow, co nie zawsze jest latwe ;) no a tata i tak tylko po
                                      niemiecku.
                                      jak juz wspomnialam do 10-tego miesiaca byl tylko ze mna, od 18 miesiaca ma
                                      tagesmutter,ale tylko 3xtygodniowo, rozumie wszystko co do niego mowie, ale po
                                      prostu ignoruje zupelnie, odwraca sie plecami, albo powtarza/poprawia w jezyku
                                      niemieckim np. pytam: chcesz dzis jajecznice na sniadanie?? a on na to: nein
                                      mami, ich möchte rührei essen i szelmowski usmiech na ustach, bo musze dodac,
                                      ze nadrobil roznice i teraz szwargoli ze az milo, wiec o zadnych opoznieniach
                                      jezykowych nie ma mowy.
                                      ale tak jak do tej pory mieszal jezyki, tak od trzech miesiecy odcial sie po
                                      prostu od polskiego, nie chce rozmawiac z moimi rodzicami przez telefon, a
                                      jesli ktos do niego mowi po polsku, to albo ignoruje albo odpowiada po
                                      niemiecku. na dodatek jest uparty i kiedy powiedzialam, ze nie ropzumiem
                                      niemieckiego i musi ze mna po polsku rozmawiac, to nie odzywal sie do momentu
                                      przyjscia taty z pracy.
                                      w sumie,do tej pory, nie powiedzial ani jednego zdania po polsku. pojedyncze
                                      wyrazy tylko.
                                      i jeszcze ostatnio zaczal sie jakac, z mojej winy podobno, bo stresuje biedaka,
                                      jak mi lekarz powiedzial.
                                      dlatego interesuje mnie, jak powinnam podejsc do tego problemu.
                                      we wszytskich ksiazkach naukowych i tych mniej ;) opisywane sa tylko przypadki
                                      starszych dzieci, mowi sie, ze to chwilowe i przejdzie, ale on ma dopiero dwa
                                      latka!!! na trotzphase mam to zrzucic :))???
                                      jesli sluzylabys wiedza i porada w tym kierunku, to z gory serdecznie dziekuje.

                                      • Gość: Alma Re: dziekuje za odpowiedz IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.06, 22:56
                                        Maly zaczal mowic pozno jak na dziecko monolingualne, ale jak na bilingulane to
                                        zupelnie normalenie zaczal. Wiec sie nie masz czym martwic. Takie dzieci zawsze
                                        zaczynaja pozniej, ale jezeli juz zaczna to w dwoch jezych jednoczesnie
                                        (oczywiscie nie rozrozniaja jeszcze miedzy nimi i czesto je mieszaja, aöe to
                                        normalne i przechodzi). Co do Trotzphase, to nie jest ona wykluczona :)
                                        Amerykanie nazwywaja to nie bez powodu "terrible twos" :)))

                                        Ale z tego co piszesz, syn swietnie cie rozumie po polsku, wiec o zapomnieniu
                                        poskiego nie ma u niego mowy. Bardziej wyglada to na Verweigerung. Dlatego
                                        odradzam wszelkiego przymusu. Nie da to nic ani tobie ani dziecku. Z tym
                                        jakaniem - to trudno mi cokolwiek powiedziec, bo nie znam twojego dziecka. Jaka
                                        sie czesto czy tylko czasami? I czy w calkiem normalnych sytuacjach tez czy
                                        tylko kiedy sie denerwuje/niecierpliwi/kiedy jest "skrzyczany"? Jak dlugo to
                                        juz trwa?

                                        Moze rzeczywiscie troche na malego naciskasz. Nie umiem tego ocenic, wiec nie
                                        chce cie krytykowac etc., ale sprobuj reagowac normalnie i jesli mu sie twojemu
                                        synkowi nie polepszy, powinnas pojsc do specjalisty (Sprachheilpädagoge), bo
                                        lekarz o jakims mowisz to na pewno Kinderarzt, mam racje? Nie chce
                                        generalizowac, ale z praktyki wiem, ze pomimo maja oni wiedze fachowa na temat
                                        rozwoju jezykowego dzieci, w wielu przypadkach bagatelizuja oni symptomy, ktore
                                        czym wczesniej tym lepiej leczone.

                                        Ja do tej pory zajmowalam sie w moich badaniach dwujezycznymi dziecmi
                                        przedszkolnymi z tych ostatnich lat przedszkola, wiec nie bardzo wiem, jak to
                                        jest u takich maluchow. W tym tygodniu mam wazny egzamin, wiec nie poszukam ci
                                        narazie zadnych ksiazek, ale obiecuje, ze po weekendzie dam ci znac, czy cos
                                        znalazlam, co mogloby ci pomoc.

                                        Ciekawe, czy gdybys zaprosila do domu rowiesnika swojego synka, nie mowiacego
                                        po niemiecku, czy twoj maly bawiac sie z nim zaczalby uzywac polskiego? :)

                                        A co z bajkami na DVD po polski? Oglada? Czy nie dajesz mu jeszcze ogladac TV?




Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka