Dodaj do ulubionych

Bon ton na obronie

17.06.14, 22:05
Kochani ten wielki dzień zbliża się coraz bardziej, stąd kilka szybkich pytań do tych, co już przeżyli:

1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy ktoś poza nimi?
2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwagi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych, o krótkiej żywotności (np. czekoladek)
3. Czy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?
4. Czy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- czy dwustronnie?
Obserwuj wątek
    • kramka1 Re: Bon ton na obronie 17.06.14, 22:15
      Co kraj to obyczaj, ale...
      U mnie nie było kwiatów, bo uznałam, ze dwóch przyjezdnych nie będzie co miało z nimi robić; innych upominków tez rzecz jasna nie było; egzemplarza tez nie było (rety, co to ma być, ten egzemplarz?); co do poczęstunku, u nas był zwyczaj, ze doktorant zapewnia wikt dla RW do zjedzenia w czasie tajnej części obrony, w tym ciasto, kawa, herbata; na koniec prosiło się komisję na obiad do knajpy (raczej takiej ponadprzeciętnej).
      Nie wiem, jak jest dzisiaj, ale na pewno co jednostka, to inne zwyczaje.
    • dobrycy Re: Bon ton na obronie 17.06.14, 22:18
      Zwyczajne są/były różne w zależnosći od czasu i miejsca, zapytaj kolegów
      z tego samego miejsca jak to u nich wyglądało
    • dala.tata Re: Bon ton na obronie 17.06.14, 22:25
      dowiedz sie od innych doktorantow. Rozne zwyczaje panuja. Mnie osobiscie kwiaty wkurzaja. Upominkow nie lubie, bo to niekomfortowe. Podobalaby mi sie zakladka do ksiazki ze zdjeciem moimi doktoranta. za 5 zlotych. albo laurka zrobiona przez doktoranta (za darmo). mowie powaznie. Nie wyobrazam sobie, zeby doktorant zapewnial wode, herbate w termosie i udka kurczaka na zagryche, z ciastkami na deser. bez jaj!

      natomiast doktorat drukowany po obu stronach by mnie (uczciwszy uszy dam i profeosorow) wqrwil.
      • klawiatura_zablokowana Re: Bon ton na obronie 17.06.14, 22:34
        >Nie wyobrazam sobie, zeby doktorant
        > zapewnial wode, herbate w termosie i udka kurczaka na zagryche, z ciastkami na
        > deser. bez jaj!

        Nikt nie pisał o kurczakach, ale 1,5 godziny bez wody?

        > natomiast doktorat drukowany po obu stronach by mnie (uczciwszy uszy dam i prof
        > eosorow) wqrwil.

        A co w tym jest wkur*ącego? Serio pytam. Prace w twardej oprawie powyżej 200 stron są już niewygodne w czytaniu, druk obustronny pozwala znacząco "odchudzić" tomiszcze.
        • dala.tata Re: Bon ton na obronie 17.06.14, 22:48
          dostana wode od instytutu. a jak nie, beda cierpiec. jestes doktorant/ka a nie firma cateringowa.

          tomiszcze mi nie przeszkadza. natomiast maszynopis, pardon, wydruk chce czytac na pojedynczej stronie. tak, jesli praca jest poradnie oparwiona, to nie jest to az taki problem. jednak ja wykorzystuje pusta strone obok na notatki.

          zapytaj o zwyczaje lokalne.
          • klawiatura_zablokowana Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 21:31
            Nie widziałam w życiu, żeby sobie goście na obronie robili notatki na egzemplarzu udostępnionym na obronie (co innego egzemplarze recenzenckie).

            > dostana wode od instytutu. a jak nie, beda cierpiec.

            No właśnie nasłuchałam się historii, jak to mineralkę musi przytargać doktorant, bo instytucja ma to gdzieś.
    • charioteer1 Re: Bon ton na obronie 17.06.14, 22:53
      klawiatura_zablokowana napisała:

      > 1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy
      > ktoś poza nimi?
      > 2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwa
      > gi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych,
      > o krótkiej żywotności (np. czekoladek)

      Zwyczaje lokalne sie bardzo roznia.

      > 3. Czy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?

      Sobie na wszelki wypadek lepiej zapewnic.

      > 4. Czy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- c
      > zy dwustronnie?

      Na to pytanie powinien odpowiedziec dziekanat, albo sekretarz rady.
    • felisdomestica Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 00:46
      Żadnych upominków, to wstyd. Kwiaty dla promotora i recenzentów - od biedy. Inni? A po co? Włożyli w ten doktorat jakiś wysiłek?
      Rady wydziałów/instytutów powinny wreszcie zająć się tą szerzącą się upominkową zarazą. Zmuszanie doktoranta do nakarmienia recenzentów to też jakaś pomyłka.
      • dala.tata Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 01:13
        zgadzam sie co do karmienia promotora i recenzentow - to nie moze byc obowiazek. ale warto pamietac, ze sa doktoranci, ktorzy tego chca. to przeciez okazja do powspominania, pogratulowaia. to oczekiwanie, ze doktorant zaplaci za wszystko jest czyms nagannym, ale tez nie warto sie o to klocic i walczyc. Mnie sie podobala impreza, na ktorej doktorant zaplacil za jedzenie (nie rozbijalo to banku), 'kadra' za wino, ktore sie polalo hojnie. i nikt sie nie spinal zamaiwiajac kolejna butelke. bylo bardzo milo.
        • felisdomestica Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 20:14
          W tych obiadkach najbardziej irytuje mnie to, że organizowane sa ku czci i chwale promotora i recenzentów, choc to powinien być raczej dzień chwały doktora in spe.
          U nas kultywuje się zwyczaj poczęstunku dla wszystkich. Jesteśmy instytucją egalitarną :-). Ludzie są przyzwoici i jeśli nie byli na obronie, nie przychodzą się za darmo najeść. Koleżanki i koledzy przychodzą z gratulacjami i kwiatami, i to doktorant dostaje ich tego dnia najwięcej :-). Dawniej poczęstunki przygotowywały mamy, ciocie, babcie i koleżanki. Dziś, niestety, króluje catering. Bywa, przy trzech obronach w tygodniu, że za każdym razem takie samo żarcie :-). Nuuuda...

          No ale to jest możliwe w małych instytucjach, gdzie ludzie tworzą zżyte grupy. Nie wyobrażam sobie tego na uniwersytetach...
          • dala.tata Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 20:24
            eee tam, to sa obiady ku czci doktoranta, ktory okazuje wdzecznosc promotorowi. I niech okazuje, jesli tylko ma na to ochote.

            Ja bym prosil, by pozwolic ludziom robic to, na co maja ochote. ja szczerze uwazam, ze sa doktoranci (i magistranci) ktorzy szczerze maja ochote spedzic czas z promotorem po 'wydarzeniu'. I jesli oni tylko tego SAMI Z SIEBIE CHCA, pozwolmy im zaprosic promotora, recenzetow na obiad, kielbaski z rozna czy botwinke.

            Ja tam niczego nie oczekuje i mi lata, jelsi ktos mnie nie zaprasza. ale jak zaprasza, chetnie pojde i zaoferuje zaplacenie za siebie.
        • eeela Re: Bon ton na obronie 21.06.14, 11:42

          > zgadzam sie co do karmienia promotora i recenzentow - to nie moze byc obowiazek
          > . ale warto pamietac, ze sa doktoranci, ktorzy tego chca.

          Moje promotorki były wręcz zaskoczone zaproszeniem na obiad :-) Uniwersytet jest spory i mocno międzynarodowy, więc nie ma w zasadzie ustalonych obyczajów, no ale moja szkoła, specjalizująca się w lokalnej historii, siłą rzeczy jest zdominowana przez autochtonów i mało obeznana z zagranicznymi upodobaniami. Tutaj po obronie nie robi się nic, a po uroczystości graduacji zazwyczaj idzie się na obiad, ale z rodziną, nie promotorami.

          Ale ja sobie nie zawracałam głowy lokalnymi obyczajami. Odrobina polskiego folkloru i niezła kolacja z całą pewnością moim promotorkom nie zaszkodziły, a ja miałam ochotę sobie z nimi w miłej atmosferze pogadać i podziękować za wsparcie, jakie od nich niezmiennie otrzymywałam. Zresztą nie było to dla mnie żadnym obciążeniem, bo tata płacił ;-P
        • klawiatura_zablokowana Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 21:45
          > zgadzam sie co do karmienia promotora i recenzentow - to nie moze byc obowiazek
          > . ale warto pamietac, ze sa doktoranci, ktorzy tego chca.

          Uwierz mi, że nie jest to moim najważniejszym celem tego dnia ani marzeniem jako takim.
          Z drugiej jednak strony, wszyscy są przyjezdni (promotor, recenzenci), przyjadą po długiej podróży i tego samego dnia odjadą, więc czuję się zobowiązana jako "miejscowa" wziąć ich chociaż na drobny poczęstunek. I niestety - takie zwyczaje na uniwerku. Koledzy to wręcz obiady dwudaniowe z deserem odstawiali.
    • lisjk Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 07:12
      Najlepiej przed obroną jeszcze - podarować wydruk swojego bloga, tak by mogli oceniać doktoranta w kontekście
      • klawiatura_zablokowana Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 21:57
        A jaki niby kontekst dla doktoratu tworzą poglądy religijne doktoranta, bo trochę nie kumam?
    • flamengista jak jest u nas 18.06.14, 08:24
      Cytat1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy ktoś poza nimi?
      Niekoniecznie tak musi być, raczej po obronie doktorant dziękuję publicznie promotorowi (po ogłoszeniu wyników). Jeśli dawano kwiaty, to promotorowi, recenzentom no i dziekanowi - ale ja np. nie dałem i żyję.

      Cytat2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwagi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych, o krótkiej żywotności (np. czekoladek)
      Upominki zdecydowanie odpadają! Jak to sobie wyobrażasz: wszyscy patrzą, jak wręczasz im nagrody rzeczowe? To strasznie krępujące i nie jest w dobrym tonie. Zapomnij.

      CytatCzy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?
      U nas zazwyczaj jest to w gestii doktoranta - płaci się za skromny catering (kawa, herbata, woda i drobne ciastka - u mnie kosztowało to 50 zł).

      CytatCzy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- czy dwustronnie?
      Tak, był egzemplarz do wglądu (duplex jest wygodniejszy). Ponadto u nas zapewnia się kilka egzemplarzy karty programowej, żeby audytorium miało pojęcie przed obroną o co chodzi.

      Ale podkreślam jak przedmówcy - na każdej uczelni jest inny zwyczaj. Dlatego najlepiej spytać się innych doktorantów, a jeśli nie wiedzą - kierownika dziekanatu.
    • dobrycy Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 09:06
      klawiatura_zablokowana napisała:

      > Kochani ten wielki dzień zbliża się coraz bardziej, stąd kilka szybkich pytań d
      > o tych, co już przeżyli:
      >
      > 1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy
      > ktoś poza nimi?
      Wielu promotorów kwiatków nie pije. Mówiąc poważnie po obronie
      jak już bedziesz dr zatwierdzonym przez rade możesz przynieść promotorowi
      jakąs flaszke jak go lubisz, recenzentom raczej nie. Na co promotorowi kwiatki w trakcie obrony ?


      > 2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwa
      > gi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych,
      > o krótkiej żywotności (np. czekoladek)

      Nawet należy


      > 3. Czy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?

      Raczej tak, ale to zależy. Kiedyś faktycznie były zwyczaje że jakieś
      ciastka i inne cuda niektórzy zapewniali, ale wydaje mi sie że to zmarło
      razem ze studentami którzy prosili wykładowców na kawe

      > 4. Czy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- c
      > zy dwustronnie?
      >

      Przecież wszyscy zainteresowani już dostali porzadne egzemplarze, wiec
      mogą przyniesc ze soba

    • whiteskies Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 10:02
      klawiatura_zablokowana napisała:

      > Kochani ten wielki dzień zbliża się coraz bardziej, stąd kilka szybkich pytań d
      > o tych, co już przeżyli:
      >
      > 1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy
      > ktoś poza nimi?

      W zyciu nie dostalem kwiatow, ani jako promotor (8 wypromowanych), ani jako recenzent. Ale rozumiem ze w roznych srodowiskach bywa roznie.



      > 2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwa
      > gi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych,
      > o krótkiej żywotności (np. czekoladek)
      J.w.
      Mile podziekowanie jest jak najbardziej na miejscu.

      > 3. Czy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?

      To trzeba ustalic np. z zekretarzem komisji, zalewzy od zwyczajow lokalnych.

      > 4. Czy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- c
      > zy dwustronnie?
      >
      Jeden egzemplarz powienien byc dostepny w bibliotece w okresie od ogloszenia o obronie, potem moze byc na sali.


      • kramka1 Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:02
        Zaintrygował mnie ten "egzemplarz na sali". A czemu ma on służyć? Z przepisów wynika obowiązek dostępności pracy przed obroną i u nas jest egzemplarz do wglądu w bibliotece, ale na sali? Kto miałby czas podczas obrony, by go oglądać/czytać?

        Dopisujac do mojego poprzedniego wpisu, ponoć obecnie doktorant już nie karmi RW podczas tajnej części. Kawa i ciasteczka są podawane za pieniądze wydziału. :)
        • charioteer1 Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:15
          Egzemplarz z sali przydaje sie chocby wtedy, kiedy w recenzji zostanie sformulowany jakis zarzut, do ktorego doktorant odnosi sie bez wiekszego przekonania.
          • klawiatura_zablokowana Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 21:34
            U mnie na wydziale zwykle ten egzemplarz był do wglądu (goście na obronie to nie tylko recenzenci i promotor). Szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy z dziekanatu ktoś przyniesie, więc na wszelki wypadek zabieram własny egz. W najgorszym wypadku po prostu zabiorę go do domu i już.
    • pfg Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:05
      klawiatura_zablokowana napisała:

      > 1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo

      Nie, nie i jeszcze raz nie. Z jednym wyjątkiem: Jeśli jesteś mężczyzną, a wśród wymienionych osób są kobiety, tymże paniom powinieneś kupić kwiaty.

      Wszelkie inne "upominki" są KATEGORYCZNIE zabronione i ja bym je uznał za obraźliwe.

      Wodę mineralną czy jakieś soki owocowe, plus jednorazowe kubeczki, możesz kupić. Wiele nie to nie kosztuje, a zostanie uznane za miły gest.

      Na ogół zwyczaj nakazuje, aby doktorant po obronie zaprosił promotora i recenzentów, niekiedy całą komisję, na obiad do restauracji. Poziom wyższy od stołówki studenckiej, ale niekoniecznie najlepsza (i najdroższa) restauracja w mieście.

      I pamiętaj: ŻADNYCH upominków!
      • charioteer1 Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:13
        pfg napisał:

        > Wodę mineralną czy jakieś soki owocowe, plus jednorazowe kubeczki, możesz kupić
        > . Wiele nie to nie kosztuje, a zostanie uznane za miły gest.

        Nie znam takiego zwyczaju i raczej by mnie to zdziwilo. Nie bardzo sobie wyobrazam zajadanie ciasteczek zakupionych za pieniadze czlowieka, ktorego za chwile mam oceniac. Woda i soczek wchodza w te sama kategorie.
        • dala.tata Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:17
          Ufff, ciesze sie, ze ktos mysli jak ja. Instytut nie umrze od tego, ze postawi wode mineralna.
          • pfg Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:21
            dala.tata napisał:

            > Instytut nie umrze od tego, ze postawi
            > wode mineralna.

            Z pewnością nie umrze. Tylko czy postawi?
        • dobrycy Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 12:28
          Poza tym aż strach pomyśleć co będzie jak ciasteczko nie bedzie smakowało
          albo będzie nieświeże :-)

          charioteer1 napisał:

          > pfg napisał:
          >
          > > Wodę mineralną czy jakieś soki owocowe, plus jednorazowe kubeczki, możesz
          > kupić
          > > . Wiele nie to nie kosztuje, a zostanie uznane za miły gest.
          >
          > Nie znam takiego zwyczaju i raczej by mnie to zdziwilo. Nie bardzo sobie wyobra
          > zam zajadanie ciasteczek zakupionych za pieniadze czlowieka, ktorego za chwile
          > mam oceniac. Woda i soczek wchodza w te sama kategorie.
          >
          >
          • charioteer1 Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 13:04
            A czy ty wiesz, co bedzie, jak sie czlonek rady zadlawi okruszkami????? Doktorant ma przerabane!!!
            • nullified Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 15:09
              a jak się ząbek ukruszy? To już niemal zamach!
      • dala.tata Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 11:16
        Bardzo mi sie nie podoba idea kwiatow dla pan, ale nie dla panow. Mysle, ze czas najwyzszy zrezygnowac z tego idiotycznego zwyczaju uznawania kobiet naukowcow glownie za panie, a nie za naukowcow.
        • nullified Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 15:19
          no wiesz "baby są jakieś dziwne" ;)
      • whiteskies Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 13:12
        Zwyczaj z knajpą jest galicyjski :), spotkałem go w Krakowie i we Wrocławiu (nie jest Galicją, ale niektóre zwyczaje uniwersyteckie jakby częściowo z Lwowa przedyfundowały) :)
      • klawiatura_zablokowana Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 21:37
        Jestem kobietą, promotor jest panem, recenzentki płci pięknej. Zwyczaj wręczania kwiatów komisji lub tylko promotorowi/recenzentom obserwuję nie tylko na swoim wydziale, więc czuję się nieco środowiskowo przymuszona do jakiegoś gestu wdzięczności. Szczerze mówiąc promotorowi to nawet chciałabym wręczyć coś symbolicznego, bo znamy się długo, ale będzie jechał daleko do domu i kwiaty są koszmarnie nieporęczne.
        • nullified Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 22:44
          książka, niekoniecznie naukowa rzadko bywa niezręczna.
          • nullified Re: Bon ton na obronie 23.06.14, 22:48
            aj... to mi przypomniało jak jednego z moich nielicznych dyplomantów, który i do szkoły i do dyplomu miał bardzo pod górkę (i to zupełnie serio) po rzadko pięknej obronie (gdy chłopaka spotkałem po raz pierwszy bał się gębę otworzyć żeby się przywitać) nagrodziłem całkiem prywatnie suwenirem dotyczącym jego pasji. hmmm to ci dopiero korupcja >.>
    • la.gazza Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 15:06
      > 1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy
      > ktoś poza nimi?

      Można jeszcze wręczyć kwiaty przewodniczącemu komisji, ale jego pominięcie nie będzie w moim odczuciu nietaktem.

      > 2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwa
      > gi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych,
      > o krótkiej żywotności (np. czekoladek)

      Sama nad tym myślałam, ale po konsultacji z promotorem uznałam, że kwiaty będą najbezpieczniejsze. Recenzenci dostali ładne kwiaty w doniczkach - spokojnie przeżyły długą podróż.

      > 3. Czy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?

      W mojej jednostce tak właśnie jest. Natomiast kawa i ciasto dla obradującej komisji to już moim zdaniem gruba przesada. Praktykuje się u nas natomiast obiad/kawę po obronie, ale zaprasza się zwykle promotora, recenzentów i przewodniczącego (oraz bliskie osoby), a nie całą komisję.

      > 4. Czy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- c
      > zy dwustronnie?
      U mnie pracę na obronę przynosi przewodniczący - jest to po prostu jeden z egzemplarzy dostarczonych wcześniej przez doktoranta celem złożenia rozprawy.

      Powodzenia w wielkim dniu!
      • cowell Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 16:24
        > Sama nad tym myślałam, ale po konsultacji z promotorem uznałam, że kwiaty będą
        > najbezpieczniejsze. Recenzenci dostali ładne kwiaty w doniczkach - spokojnie pr
        > zeżyły długą podróż.

        Proszę, napisz, że to żarty. Kwiaty w doniczkach?? Żeby recenzent mógł dłużej pamiętać o Twojej wdzięczności? Żeby miał mniej kłopotu w podróży? (Ciekaw jestem czy ktoś był na tyle szalony, by zabrać te donice ze sobą). Proponuję innowację w postaci kwiatów w wiadrze z natryskiem owadobójczym i osłoną przeciwwiatrową. Byłoby to jak te zabudowane znicze nagrobne, które mogą się tak długo świecić, że wszyscy mogą być spokojni, że nie zgasło i że inni widzą, że u nas świeci.

        Na litość boską, za co miałby recenzent otrzymywać kwiaty?? Dostał kasę za wypełnienie obowiązku. Podobnie przewodniczący i pozostali święci. Jedyne racjonalne(?) uzasadnienie, to uniknięcie urażenia pełnych pychy osób, któe uznają ten istniejący zwyczaj za ważny. Ale to trzeba próbować przełamywać, a nie podtrzymywać kupując donice.

        Trzeba zatrzymać to szaleństwo. Te zwyczaje, które petryfikują stosunki feudalne. Tę eksplozję epicykli konformizmu.
        Najprościej byłoby, gdyby przynajmniej niektórzy najstarsi i najbardziej zasłużeni zaczęli ostentacyjnie odmawiać kwiatów, donic i upominków. To mogłoby wywołać kaskadę podobnych zachowań na niższych szczeblach i zmienić obecną równowagę, która powoduje kłopoty i zbędne wydatki aplikujących, a wstyd i poczucie dwuznaczności dla wielu pozostałych.
        • dobrycy Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 16:58
          cowell napisał:

          > Proszę, napisz, że to żarty. Kwiaty w doniczkach?? Żeby recenzent mógł dłużej p
          > amiętać o Twojej wdzięczności? Żeby miał mniej kłopotu w podróży? (Ciekaw jeste
          > m czy ktoś był na tyle szalony, by zabrać te donice ze sobą). Proponuję innowac
          > ję w postaci kwiatów w wiadrze z natryskiem owadobójczym i osłoną przeciwwiatro
          > wą. Byłoby to jak te zabudowane znicze nagrobne, które mogą się tak długo świec
          > ić, że wszyscy mogą być spokojni, że nie zgasło i że inni widzą, że u nas świec
          > i.

          Kwiatek w doniczce, jakiś fikus albo inny rododendron to dla takiego recenzenta
          który by to musiał dzwigać do domu (jadąc np pociągiem, nie wszędzie i zawsze rektor
          daje kase na przejazd samochodem) jest wybitną uciążliwością i na pewno
          taki recenzent na długo by zapamiętał doktoranta. Prezent w sam raz dla upierdliwego
          recenzenta.


          >
          > Na litość boską, za co miałby recenzent otrzymywać kwiaty?? Dostał kasę za wype
          > łnienie obowiązku. Podobnie przewodniczący i pozostali święci. Jedyne racjonaln
          > e(?) uzasadnienie, to uniknięcie urażenia pełnych pychy osób, któe uznają ten i
          > stniejący zwyczaj za ważny. Ale to trzeba próbować przełamywać, a nie podtrzymy
          > wać kupując donice.
          >
          > Trzeba zatrzymać to szaleństwo. Te zwyczaje, które petryfikują stosunki feudaln
          > e. Tę eksplozję epicykli konformizmu.
          > Najprościej byłoby, gdyby przynajmniej niektórzy najstarsi i najbardziej zasłuż
          > eni zaczęli ostentacyjnie odmawiać kwiatów, donic i upominków. To mogłoby wywoł
          > ać kaskadę podobnych zachowań na niższych szczeblach i zmienić obecną równowag
          > ę, która powoduje kłopoty i zbędne wydatki aplikujących, a wstyd i poczucie dwu
          > znaczności dla wielu pozostałych.

          Jak zawsze słyszałem od profesorów że feudalizm w nauce jest bardzo dobry, a ponieważ
          oni już długo siedzą w nauce to nie mogą sie mylić. Znajomy pracując na uczelni na etacie technicznym
          (czyli płatnym wyjątkowo kiepsko ) i mając dwójke dzieci na utrzymaniu,
          jak zrobił doktorat to specjalnie wziął kredyt w banku
          po to żeby móc pójść z PT komisją na obiad i nie popełnić faux pas.
          Potem mu się długo odbijało, jak opowiadał co szanowna profesura
          gaworzyła na obiedzie.



          • la.gazza Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 17:23
            Rzeczywiście strasznie się nadźwigali i spocili wioząc kwiat w samochodzie.
      • dala.tata Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 18:34
        Kwiaty w doniczkach mnie powalily. Parsknalbym ze smiechu chyba. I zdecydowanie moja doniczka nie orzetrwalaby podrozy - nie pojechalaby ze mna!!
        • piotrek-256 Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 20:20
          A to już wiem skąd się biorą kwiatki na parapetach na wydziale :D
    • nullified Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 15:16
      klawiatura_zablokowana napisała:

      co kraj to obyczaj, co plemię to ofiara...
      ALE:

      > 1. Kwestia kwiatów - jak rozumiem dla promotora i recenzentów obowiązkowo, czy
      > ktoś poza nimi?

      kwiaty? Idź na całość - daj wieńce ;p

      > 2. Czy uważacie, że kwiaty da się zastąpić innym symbolicznym upominkiem, z uwa
      > gi na temperatury i podróż wolałabym uniknąć kwiatów oraz rzeczy nieporęcznych,
      > o krótkiej żywotności (np. czekoladek)

      nie chcę pryncypiać ale ci ludzie już wzięli kase za swoją robotę, kurcze...

      > 3. Czy wodę do picia (upały!) zapewnia doktorant?

      ideę, że catering zapewnia ofiara przedstawienia uznałbym za czynnik znaczący przy odbieraniu praw do doktoryzowania takiemu wydziałowi >.>

      > 4. Czy drukowaliście osobny egzemplarz pracy do wglądu podczas obrony? Jedno- c
      > zy dwustronnie?
      >

      Recenzenci mają swój, ofiara ma swój, publiczność może sobie przejrzeć w bibliotece, nie widze celu - ew. skrót tez i głównej argumentacji (zszywka z wykresami choc jak są jakies wykresy to pewnie nie obejdzie się bez slajdów) może być przydatna ale niekoniecznie musi.

      Te obyczaje związane z osobliwą czołobitnością naprawdę są żenujące. Jesli chcesz podziękować recenzentowi za pracę i cenne uwagi (o ile jest za co dziękować) powiedz to podczas obrony. "Materialne dowody" naprawdę dążą do obelżywości...

      ALE - patrz pierwsze zdanie ;)
    • igbt Re: Bon ton na obronie 18.06.14, 19:24
      Jako świeży promotor krótko napiszę jak to jest u nas:
      1. Żadnych kwiatów i upominków.
      2. Cała rada dostała skrót pracy: autoreferat. Reszta ma dostęp na repozytorium online.
      3. W trakcie obrad komisji była paczka ciastek którą kupił doktorant i kawa którą dał instytut.
      4. Po ogłoszeniu doktorant zaprosił komisję i recenzentów na obiad. Frekwencja z 50%

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka