Dodaj do ulubionych

Biznes impaktowy

11.09.14, 10:37
Przeczytałem ciekawy artykuł o czasopiśmie które po uzyskaniu (niskiego) IF "oszalało" i zaczęło masowo publikować artykuły za ciężkie pieniądze. Skok na kasę oczywiście zakończył się skreśleniem czasopisma z bazy Scopus, ale co wydawcy zarobili to im już nikt nie odbierze.

Przy processing charge w wysokości 640 dolarów w 2014 zaczęli pierwszy numer od 60 artykułów, przechodząc następnie do 120-140 w końcówce roku. Przy okazji czasopismo z kwartalnika stało się miesięcznikiem. Do tego ponoć (na stronie czasopisma nie mogę tego znaleźć) w 2014 mają być jeszcze 12 special issues. Mogą więc nawet opublikować do 2000 artykułów w jednym roku, biorąc po 640 usd od każdego autora. Mamy więc szacunkowy przychód w wysokości ca. 1.3 mln usd!

Oczywiście takie czasopisma to wstydliwy margines światowej nauki, ale biorąc pod uwagę skalę procederu, oznacza to namnożenie setek przeciętnych autorów mających w dorobku artykuł z czasopisma impaktowanego. Bardzo pobieżne przeglądnięcie listy autorów potwierdziło przewidywania: dominują autorzy z krajów islamskich i z wschodniej Europy oraz b. ZSSR. Jak dzięki temu ich uczelnie/instytuty podskoczą w rankingu szanghajskim czy timesa ciężko powiedzieć. Ale przecież tu nie chodzi o zdystansowanie Harvarda, tylko o wybicie się ponad przeciętność - awansowanie do 2, 3 setki. To może się udać...

Dlaczego o tym piszę? Wobec obłąkanej punktomanii w PL wielu przedstawicieli społ-humów gorączkowo szuka szansy publikacji w czasopismach z IF. Przypadek tego czasopisma pokazuje, że niestety cwaniacy są w stanie przebrnąć przez sito systemu. Oczywiście nie zostaną topowymi autorami z wypasionym indeksem H. Ale to nie jest ich celem. Wielokrotnie w przypadku omawiania dorobku habilitacyjnego dyskutanci i na tym forum zwracali uwagę, że nawet 1 publikacja w czasopiśmie z IF w przypadku nauk społecznych czy humanistycznych w Polsce oznacza przeskoczenie poziomu przeciętności i szansę na to, że kandydat prezentuje średni światowy poziom.

W rezultacie robi się spory problem: czasopisma uczciwe i renomowane, ale ze stosunkowo małym IF (np. Economics Letters) mogą mieć problem w konfrontacji z biznesami impaktowymi. Szczególnie, że niestety "zrobienie IF" wcale nie jest takie trudne. Oczywiście mówimy o IF w granicach 0.2-0.5.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 11:06
      I zawsze tak bedzie. To, co jest kluczowe, to to, ze takie czasopisma sa usuwane z list czy indeksow, ktore podwyzszaja reputacje takiego czasopisma. Sstem tu zadzialal, jak sie wydaje.
      • flamengista zadziałał ale z opóźnieniem 11.09.14, 12:44
        jasne, system działa. Problem w tym, że do opisu publikacji liczy się IF z wcześniejszego roku. Czyli cwaniacy mogą jechać na wcześniejszej renomie. Inaczej biznes impaktowy jak w podanym przykładzie nie miałby sensu.

        Więc tacy cwaniacy wykazują we wnioskach habilitacyjnych, w profilu na researchgate czy academia impaktowane publikacje, a dopiero dogłębna analiza czasopisma pozwala wychwycić że jest to de facto oszustwo. Powiedzmy sobie szczerze: tylko garstka osób ma na to czas. Reszta odnotowuje, że Iksiński "coś znaczy", bo publikuje na mitycznej liście filadelfijskiej.

        Problem jest o tyle poważny, że w mojej działce po latach posuchy coś drgnęło. Zaczęliśmy się powoli przebijać z artykułami do przyzwoitych czasopism międzynarodowych. Ile to kosztuje wysiłku, wie tylko ten kto próbował. A tymczasem dzięki takim czasopismom-krzakom cwaniacy potrafią upychać gnioty i też zbierać IF.

        Za 10-15 lat to nie będzie miało pewnie znaczenia, bo solidni naukowcy trwale wskoczą na odpowiedni poziom, co odbije się na indeksie H i ogólnej rozpoznawalności. Ale, teraz gdy każdy z nas ma zaledwie 1,2 czy 3 lepsze publikacje może być to bardzo mylące. Zarówno w przypadku aplikowania o granty, wniosku o nagrodę rektora, jak i w momencie gdy szuka się potencjalnego współpracownika za granicą.
        • dala.tata Re: zadziałał ale z opóźnieniem 11.09.14, 13:14
          Niestety i niewiele da sie z tym zrobic. Dlatego zreszta oparcie sie tylko metrics nie ma sensu.zawsze powinna byc ocena recenzta, ktory wie, ze nie nalezy brac pod uwage artykulow opublikowanych w takim czasopismie.
      • nullified Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 16:34
        dala.tata napisał:

        > I zawsze tak bedzie. To, co jest kluczowe, to to, ze takie czasopisma sa usuwan
        > e z list czy indeksow, ktore podwyzszaja reputacje takiego czasopisma. Sstem tu
        > zadzialal, jak sie wydaje.
        >

        ... ;) oj dala, dala "pacjent, co prawda nadal ma biegunkę, ale nasi chirurdzy z powodzeniem usunęli mu nagniotki". To trochę jak z "ekonomią" i z "kryzysem" raczej. Zjawiska "patologiczne" nie są "dewiacjami" - one po prostu są tym systemem ;)
        • dala.tata Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 17:33
          Nie, nie sa. Uswiadom sobie, chlopie, ze na swiecie jest kilkadziesiat tysiecy czasopism, rocznie produkujemy jakies milion artykulow (nie oamietam, skad pamietam te liczbe). Chocbys sie wymadrzal na wszelkie sposoby i chocby szlo ci to jeszcze lepiej niz dotychczas, musisz miec sposob na selekcje. I poza oczywisice najlepszym sposobem - zapytaniem ciebie - uciekamy sie do roznych faktorow i innych cudactw.

          I dopoki nie spadnie na nas swiatlo twojej madrosci, jestesmy skazani na te niedoskonalosci.
          • sendivigius Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 17:57
            dala.tata napisał:

            > Nie, nie sa. Uswiadom sobie, chlopie, ze na swiecie jest kilkadziesiat tysiecy
            > czasopism,

            Nie Dala. Jest ich dokladnie 4. Dodatkowo 4 pologolne i 2 ogolne. Z tych pierwszych 4 wszyscy sie znaja, a przynajmniej rozpoznaja po nazwiskach. Kogo tam nie ma to nie ma. Za Chiny Ludowe.



            rocznie produkujemy jakies milion artykulow (nie oamietam, skad pami
            > etam te liczbe). Chocbys sie wymadrzal na wszelkie sposoby i chocby szlo ci to
            > jeszcze lepiej niz dotychczas, musisz miec sposob na selekcje. I poza oczywisic
            > e najlepszym sposobem - zapytaniem ciebie - uciekamy sie do roznych faktorow i
            > innych cudactw.
            >
            > I dopoki nie spadnie na nas swiatlo twojej madrosci, jestesmy skazani na te nie
            > doskonalosci.
            >
          • nullified Re: Biznes impaktowy 12.09.14, 19:15
            dala.tata napisał:

            > Nie, nie sa. Uswiadom sobie, chlopie, ze na swiecie jest kilkadziesiat tysiecy
            > czasopism, rocznie produkujemy jakies milion artykulow (nie oamietam, skad pami
            > etam te liczbe). Chocbys sie wymadrzal na wszelkie sposoby i chocby szlo ci to
            > jeszcze lepiej niz dotychczas, musisz miec sposob na selekcje. I poza oczywisic
            > e najlepszym sposobem - zapytaniem ciebie - uciekamy sie do roznych faktorow i
            > innych cudactw.
            >
            > I dopoki nie spadnie na nas swiatlo twojej madrosci, jestesmy skazani na te nie
            > doskonalosci.
            >

            nieeee, no skoro nawet sendi... (swoją drogą sendi - martwisz mnie!)
            to co ja mam napisać :D ? ? ?

            Idę się napić (kawy) i pochlipać w kącie ;)
    • charioteer1 Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 11:17
      Fla, co to jest Marsland Press? Od chinskich czasopism trzeba sie trzymac w bezpiecznej odleglosci, a nawet jeszcze dalej, i tyle w temacie.
    • nauko_wiec Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 11:33
      Inną odmianą "biznesu impactowego" jest organizowanie płatnych (!) seminariów przez prywatną firmę, na których członek Zespołu ds oceny czasopism przy MNiSW, czyli Emanuel Kulczycki, objaśnia "kierunki rozwoju" zasad oceny czasopism przez Ministerstwo. Moim zdaniem jest to niebywała bezczelność, bo urzędnik żąda pieniędzy za to, że wyjaśnia obywatelom to, co robi w ramach pracy dla Ministerstwa. W tym duchu powinienem chyba zaproponować u siebie na wydziale, żeby prywatna firma zorganizowała płatne seminarium dla studentów na temat zasad działania, godzin otwarcia i kierunków rozwoju naszego sekretariatu. Panie asystentki by sobie przynajmniej dorobiły.

      Dla zainteresowanych: 460-700 zł plus VAT. XIV seminarium w cyklu Badania Naukowe OCENA CZASOPISM NAUKOWYCH. INDEKSOWANIE I ROZWÓJ PERIODYKÓW Warszawa, 22 października 2014 r. Koszt obejmuje bufet kawowy.
      • adept44_ltd Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 13:09
        no tak, biduś chciał być celebrytą i jeszcze zarabiać na tym; inna sprawa, że trzeba być łosiem, by się na takie szkolenie zapisać...
        • kardla Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 14:33
          Swoją drogą ten człowiek naprawdę jest doskonałym PR-owcem. I naprawdę nie piszę tego ironicznie - podziwiam takie umiejętności.
          • nullified Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 16:36
            kardla napisała:

            > Swoją drogą ten człowiek naprawdę jest doskonałym PR-owcem. I naprawdę nie pisz
            > ę tego ironicznie - podziwiam takie umiejętności.

            czepiacie sie, młody, zdolny, aktywny i do tego z odpowiednią dawką przebijalności, przyszłośc widzę ogromną i świetlaną przed tym gatunkiem (jak zwykle) ;)
            • kardla Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 17:21
              Jak człowiek czasem powie coś nieironicznie to mu nie wierzą... Chlip!

              • flamengista złośliwi jesteście 11.09.14, 19:31
                blog ma dobry i z niego korzystam. to akurat działalność pro publico bono.

                Załapał się na szkolenia, grzech byłoby nie skorzystać - większość z nas przyjęłaby podobną propozycję bez zastrzeżeń.
                • pfg Re: złośliwi jesteście 12.09.14, 09:47
                  Odkryłeś Amerykę :-)
                • kardla Re: złośliwi jesteście 12.09.14, 11:26
                  Ale ja NAPRAWDĘ nie ironicznie to mówiłam!

                  Naprawdę!
                • nullified Re: złośliwi jesteście 12.09.14, 19:18
                  wyjątkowo nie ;p

                  Ot, pewien typ "jest wieczny".
              • nullified Re: Biznes impaktowy 12.09.14, 19:16
                kardla napisała:

                > Jak człowiek czasem powie coś nieironicznie to mu nie wierzą... Chlip!
                >
                EJ, ależ ja też podziwiam (może mniej bo znaleł lepszych" ;) ) ale podziw (nieironoiczny) jest podziw. A przyszłość, nieironicznie, świetlana. Taki gatunek.
      • pfg Re: Biznes impaktowy 12.09.14, 09:46
        nauko_wiec napisał:

        > urzędnik żąda pieniędzy za to, że wyjaśnia obywatelom to, co robi w ramach pracy dla
        > Ministerstwa

        W Polsce to uchodzi za normę, a przynajmniej do niedawna uchodziło. Prof. Witold Modzelewski, autor najbardziej skomplikowanej ustawy nowoczesnej Europy, mianowicie polskiej ustawy o VAT, gdy tylko przestał być wiceministrem finansów, założył kancelarię doradztwa podatkowego specjalizującej się w sprawach VATowskich, tudzież jeździł po Polsce i prowadził szkolenia z zakresu stosowania ustawy o VAT. Żył z tego przez ładnych parę lat na poziomie znacząco wyższym, niż byle wiceminister czy też - excusez le mot - profesor (podwórkowy UW), aby w końcu, po 150 nowelizacjach ustawy o VAT, dojść do wniosku, że polskie prawo podatkowe jest piekielnie skomplikowane, wobec tego on, prof. Witold Modzelewski, zostaje ekspertem podatkowym prof. Piotra "technicznego" Glińskiego.

        Było też kilka innych przypadków, w których byli wiceministrowie, po odejściu z urzędu, prowadzili płatne szkolenia ze stosowania ustaw, które przygotowywali.
        • adept44_ltd Re: Biznes impaktowy 12.09.14, 10:00
          dość kluczowe jest tu "po odejściu", wskazany tu przypadek robi to "w trakcie", a to już jest spory skandal...
      • aelmira ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 02.11.14, 18:39
        Pod wpisem:
        ekulczycki.pl/warsztat_badacza/poradnik-efektywnego-publikowania/
        ukazały się komentarze:
        Cytat
        Panie Emanuelu
        Ci dwaj Panowie nie publikują. W ich dziedzinie nawet zeszyty pcimskie są na Web of Science - a ich dorobek na Web of Science jest zerowy - ani jednego artykułu jako 1 autor.
        Czy ich firma Amber to Amber Gold polskiej nauki?


        CytatKarol Dąbrowski 1 dzień temu
        czytałem owe dzieło: odczułem to jako żenującą autoreklamę i sprzedanie się komercji


        CytatAachenAc Karol Dąbrowski 21 godzin temu
        Nie przesadzaj z tym sprzedawaniem sie: Jest wydrukowane jako OA..
        CHOCIAZ, jesli patrzec na to jako na broszurke reklamowa firmy pomagajacej pisac artykuly...


        CytatSarkastyczny AachenAc 6 godzin temu
        Jak się porówna ze 114 stronami GĘSTEGO tekstu w "Scientific Approach to Scientific Writing" to... faktycznie, działanie bardziej reklamowe niż dydaktyczne.


        CytatRedaktor Sarkastyczny 3 godziny temu
        W "Scientific Approach to Scientific Writing" jest dużo bicia gęstej piany, jak w wielu zachodnich podręcznikach. Proponowane nam dziełko jest takim ABC dla doktorantów i początkujących i jako stary zgred mający w dorobku ponad 330 artykułów i książek, w tym wiele publikowanych w zagranicznych czasopismach i podręcznikach uważam, że jest bardzo na miejscu. Wielokrotnie prowadząc seminaria dla magistrantów i doktorantów łapałem się na tym, że to co dla mnie jest najzupełniej oczywiste w ich umysłach jeszcze w ogóle nie funkcjonowało (a w ostatnich latach to szczególnie te braki były widoczne). Nie widzę też nic złego w autopromocji autorów, taki mamy teraz świat. Jak przestałem być członkiem komisji w KBN to też założyłem małą firmę, która pomagała pisać wnioski grantowe, głównie od tej strony formalnej i mogę się pochwalić, że wszystkie projekty, które przeszły przez moje ręce otrzymały finansowanie.


        CytatAachenAc Redaktor 2 godziny temu
        To jest cenny komentarz: Rzeczywscie jakos brakuje skonkretyzowanego "targetu" dla tej publikacji, ale biorac pod uwage twoj komentarz, to moze byc cos na rzeczy.


        CytatB.T. 1 dzień temu
        Każdy poradnik tego rodzaju powinien zostać uzupełniony o rozdział pt. "Kilka słów o komunikacji międzykulturowej i kwestiach kultury"

        Naukowcy w Polsce i na zachodzie to odmienne światy i często trudno nadawać na tych samych falach (pomimo świetnej znajomości języka). Wiele komunikatów nie ma charakteru dosłownego i często można cholernie się naciąć bo jedna strona błędnie rozumie komunikat i intencje drugiej. Proces recenzyjny to typowy przykład sytuacji w której otrzymujemy całą masę komunikatów o charakterze pośrednim.

        Problemem okazuje się także szeroko pojęta kultura. Wysyłając pracę do redakcji i recenzentów wydaje się że po drugiej stronie znajdziemy osoby o podobnym do nas poziomie kultury i standardzie zachowań typowym dla naukowca. Oczekujemy, że druga strona ma podobny do nas kod zachowań w rodzaju obiektywności, uczciwości, kultury słowa, etc. Nie zawsze tak jest i często można nieźle się naciąć...


        CytatSarkastyczny B.T. 6 godzin temu
        A można prosić o kilka najczęstszych przykładów takich "antywzorców"?
        Gdzie najczęściej występują takie kolizje?


        CytatŚwieczek 2 dni temu
        Świetny poradnik, a przede wszystkim świetna inicjatywa z tą ich firmą. Wpiszę to sobie w kosztorys grantu :D


        Cytatxawery Świeczek godzinę temu
        Wyciąganie kasy od naiwniaków. Autorzy poradnika nie publikują efektywnie i nie znają się na tym - bicie piany w poradniku pisane z pozycji ślepego dyletantyzmu.
        Obaj razem mają indeks Hirscha poniżej 1.


        Cytatzgredziol godzinę temu
        Tomasz Liskiewicz: dwa artykuly w WoS w tym jeden w poonferencyjniaku jako jeden z tak wielu autorów, że nawet go nie wymieniono, i jeden jako drugi autor w special issue - oba artykuły nie cytowane ani razu.
        Grzegorz Liskiewicz jeden artykul wieloautorski (srodkowy autor) w 7 stronicowym artykule.
        Z niecierpliwością oczekuję poradnika tych samych autorów o tym jak dostać Nagrodę Nobla.


        CytatEmanuel Kulczycki Mod zgredziol 36 minut temu
        Nic nie stoi na przeszkodzie, aby naukowcy z wieloma (dziesiątkami) publikacjami w dobrych miejscach pisali poradniki, promowali samodoskonalenie się i pracę nad warsztatem. W zasadzie to takich prac od tych mistrzów byłoby nam (czyt. młodym) potrzeba. Ale jakoś tych prac na pęczki nie produkują.
        To prawda, że efekty tego, o czym chce się nauczać, są ważne. Ale równie istotne są "kompetencje miękkie" – czyli to, w jaki sposób można nauczać i nauczyć.
        To dlatego wybitny trener nie musi mieć od razu za sobą grania w najlepszych drużynach świata przez wiele lat.
        • aelmira Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 02.11.14, 18:50
          dodam od się:
          dr inż. Tomasz W. Liśkiewicz z doktoratem z 2004, bez habilitacji ponad 10 lat po doktoracie, z indeksem Hirscha poniżej 1, bez ani jednej publikacji jako pierwszy autor? Zatrudnienie wg. nauka-polska w Politechnika Poznańska.
          Największe jaja, że obaj promowani reklamowani też byli na stronach nauka.gov.pl (po raz pierwszy tam zapoznałam się z ich ofertą)
          • aelmira nie poznańska - łódzka 02.11.14, 18:51
            selfie:
            nie poznańska - łódzka
        • adept44_ltd Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 02.11.14, 20:45
          ale Pan Emanuel do niedawna też nie miał ani jednej znaczącej publikacji..., więc zabrał się za uczenie, jak publikować znacząco...
          • dala.tata Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 02.11.14, 21:18
            Those who can, do, those who can't do, teach.
          • bfp Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 02.11.14, 22:51
            Dalej Pan Emanuel nie ma ani jednej znaczącej publikacji.
            Your search found no records.

            Autorytet od publikowania w JCR w starych kapciach i podartym szlafroku.
          • nullified Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 03.11.14, 00:15
            adept44_ltd napisał:

            > ale Pan Emanuel do niedawna też nie miał ani jednej znaczącej publikacji..., wi
            > ęc zabrał się za uczenie, jak publikować znacząco...

            no już dobrze, dobrze... ;) nie śmiejcie się AŻ tak ;p
            To jak łażenie za garbatym i wytykanie paluchami, wstyd chłopcy
            • adept44_ltd Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 03.11.14, 00:41
              no ale to śmieszne jest :)
              • nullified Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 03.11.14, 13:01
                adept44_ltd napisał:

                > no ale to śmieszne jest :)
                no ale to nie wypada tak .. z garbatego ;p

                No czego chcecie - jeden chłopak kręci w biznesie reformo-konferencyjnym, inni ucza latania na drzwiach od stodoły itd.

                No biznes no... ;)
              • flamengista raczej tragikomiczne 03.11.14, 13:30
                poradników tego typu oczekiwałbym od redaktorów znanych czasopism, profesorów mających po 50 i więcej publikacji w topowych żurnalach, którzy to zjedli zęby na recenzowaniu setek tekstów, odrzucaniu tysięcy abstraktów etc.

                Tymczasem młode chłopaki którym - i owszem - udało się parę razy coś opublikować - już czują się w pozycji do tego, by radzić innym.

                Na tej zasadzie Grzesio Pater może otworzyć szkółkę piłkarską z chwytliwym hasłem: "chcesz strzelać gole Barcelonie? Ja cię nauczę!". Sam też strzelił. Całe dwa!

                Bardzo się dziwię dr. Kulczyckiemu, że robi de facto reklamę firmie oferującej profesjonalny proofreading.
        • nullified Re: ekulczycki.pl i Amber (gold) nauki polskiej? 03.11.14, 00:17
          aelmira napisał(a):
          [...]

          a nie mogłas tak "po ludzku" po prostu dać linka zamiast kwotełala?

          //sigh
    • dobrycy W sumie można sobie wyobrazić portal 11.09.14, 16:27
      społecznosciowy w rodzaju facebooka na którym dochodziłoby do transakcji i targów. Uczonki mogłyby tam w zamian za dopisanie lub zacytowanie
      placic z pieniedzmi stanowiskami, można by też robić bartery typu
      wrzucacie tego autora do tych 2 publikacji a w zamian za to my cytujemy waszych 10 prac. Widze tu spory potencjal biznesowy. Plus oczywiscie usługi
      powiekszania H.
      • nullified Re: W sumie można sobie wyobrazić portal 11.09.14, 16:31
        dobrycy napisał:

        > społecznosciowy w rodzaju facebooka na którym dochodziłoby do transakcji i targ
        > ów. Uczonki mogłyby tam w zamian za dopisanie lub zacytowanie
        > placic z pieniedzmi stanowiskami, można by też robić bartery typu
        > wrzucacie tego autora do tych 2 publikacji a w zamian za to my cytujemy waszych
        > 10 prac. Widze tu spory potencjal biznesowy. Plus oczywiscie usługi
        > powiekszania H.

        i byłby to całkiem uczciwy wolnyrynek, gdzie najlepsze idee zyskują największą cenę, ze względu na tę uczciwość odpada. Bez załgania cywilizacja się rozpada ;)
        • flamengista nihil novi 11.09.14, 20:56
          była już o tym dyskusja: jakiś wesołek oferował sprzedaż artykułu który (wedle zapewnień) mógł trafić do pisma za 50 pkt, inny zapewniał cytowania w podobnym żurnalu. Ceny były kosmiczne, niestety nie wiemy czy transakcje doszły do skutku i czy umowa została skonsumowana.
          • dobrycy Re: nihil novi 11.09.14, 22:17
            Ale to miało charakter incydentalny, mi natomiast chodzi o stworzenie
            platformy do wymiany koralików akademickich , czyli do przeniesienia w pełna skalę tego co dzieje sie i tak w kuluarach. Dzieki temu kult cargo
            osiągnie nowe wyżyny i poza indeksem H może powstanie także indeks G

            flamengista napisał:

            > była już o tym dyskusja: jakiś wesołek oferował sprzedaż artykułu który (wedle
            > zapewnień) mógł trafić do pisma za 50 pkt, inny zapewniał cytowania w podobnym
            > żurnalu. Ceny były kosmiczne, niestety nie wiemy czy transakcje doszły do skutk
            > u i czy umowa została skonsumowana.
            • flamengista to się już dzieje 11.09.14, 23:18
              tylko nie masz o tym pojęcia:) Sam byłem świadkiem takiej dyskusji, po pewnej konferencji.
    • klamczuchosiedlowy Re: Biznes impaktowy 11.09.14, 21:49
      "czasopisma uczciwe i renomowane, ale ze stosunkowo małym IF (np. Economics Letters)"
      To dość odważna i kontrowersyjna deklaracja

      w Polsce było takie czasopismo jak Ekonomista wydawane przez PTE listowane z IF - ale wyleciało z JCR
      Na forum w dziale o czasopismach z czarnej listy czasopism można odnaleźć opis ich praktyk.
      Za Economics Letters stoi potężny wydawca i tylko dlatego nikt kto wie i słyszał nie odważy się opisać tego co powoduje kontrowersyjność tej deklaracji
      • flamengista dlaczego kontrowersyjna 11.09.14, 23:32
        przecież piszę, że EL to solidne czasopismo. Stosunkowo niski IF (0.457) jest wynikiem tego, że mają 12 numerów w roku, z czego w każdym po kilkanaście artykułów. To duża sztuka przy takiej masie paperów utrzymać IF na tym poziomie, szczególnie że 5-letni IF wynosi o.659.

        Natomiast problemem jest to, że dla laika IF EL niewiele jest wyższy od choćby wspomnianego przez ciebie czasopisma (IF 0.2), które na JCR znalazło się tylko na chwilę.

        Tym samym na procederze pompowania IF by wejść do JCR cierpią właśnie wydawcy EL, ale przede wszystkim nie mający dobrego rozeznania autorzy i recenzenci. U nas (tzn. w polskiej ekonomii), przy mitologizacji listy filadelfijskiej niemal każda publikacja w impaktowanym czasopiśmie traktowana jest jak świetne osiągnięcie.

        Okazuje się jednak, że w rzeczywistości wcale tak być nie musi.
        • klamczuchosiedlowy Re: dlaczego kontrowersyjna 12.09.14, 09:30
          Czy do EL składałeś artykuł?
          Po swoich doświadczeniach nie mogę potwierdzić Twojej pozytywnej opinii. I nie widzę powodu dla którego należy szukać usprawiedliwień dla niskiego IF
          Niski IF przy 20 letniej historii i 12 numerach rocznie to wskazówka, że być może czasopismo nie jest jednak potrzebne, skoro aż 35% artykułów nie jest nawet raz zacytowana (5 letni IF 0,65 czyli każdy artykuł był cytowany 0,65 raza albo tylko 65% artykułów było cytowane choć raz).

          Innym aspektem jest mitologizacja listy - ktoś to trafnie ujął jako zabobonne klękanie przed IF i modlenie się do świętego Hirscha.
          Ale musimy przejść tę chorobę wieku dziecięcego. Im szybciej - tym mniej będzie komplikacji.
          W ekonomii niezwykle łatwo jest publikować w czasopismach z WoS / JCR i dlatego o ile posiadanie tam jakichkolwiek publikacji nic nie znaczy o tyle brak ich powinien dyskwalifikować - absolutnie odcinać od jakichkolwiek pieniędzy.
          W drugiej kolejności należy eliminować trolli JCRowych - poznać ich po tym, że mają jakieś publikacje na JCR ale nie zostali zacytowani. To są oszuści i cwaniacy, którzy przecisnęli - może w sposób taki jak opisałeś - bezwartościowy artykuł. To są wyjątkowe szumowiny.
          W trzeciej kolejności należy z dużą rezerwą oceniać tych, którzy mają czasopisma na JCR ale mają je tylko w czasopismach, które już nie są na JCR. Należy wtedy przyjąć i podejrzewać, że czasopismo wyleciało z JCR przez to, że zaczęło publikować takie gnioty jak artykuły takich gości. Co innego jeśli ktoś ma sporo artykułów na JCR i trafiło się raz, dwa, ale jeśli ktoś ma 1 lub 2 artykuły na Actual Problems of Economics eco-science.net/ które wyleciało z JCR za praktyki podobne do Warszawskiego Ekonomisty (szachrajstwa w trakcie przyjmowania artykułów do publikacji) - to mamy z dużym prawdopodobieństwem do czynienia ze szkodnikiem naukowym a nie kimś dającym cokolwiek nauce. Taka osoba powinna skorzystać z rady i dzień i noc pracować dopóki nie zmyje swojej hańby przez opublikowanie kilku prac w bezpłatnych JCR nieelsevierowskich z ekonomii.
          • flamengista oczywiście 12.09.14, 10:08
            I miałem desk rejection. Mimo to mam o nich pozytywną opinię. Istotne jest bowiem to, by decyzja zapadała SZYBKO i była merytorycznie uzasadniona. Bo nie mogę sobie pozwolić na czekanie w nieskończoność. Desk rejection w czasopismach Elseviera dostawałem po max. miesiącu.

            Najwyraźniej nie doczytałeś, jaka jest strategia EL: publikują krótkie doniesienia, zawierające syntetyczne wyniki. Często artykuły z EL bywają rozwijane i publikowane w zmienionej, znacznie rozszerzonej formie:

            CytatThe "letter" format consists of concise communications, which are a vehicle to quickly communicate important pieces of new research. For instance, a theorist could submit to Economics Letters a thought-provoking example before the analysis is extended to a general theorem in a fully fledged paper that will go elsewhere. Similarly, an experimentalist or an empirical researcher could submit to Economics Letters some important preliminary results, where perhaps the threshold for robustness, thoroughness or completeness of the analysis is not as high as it would be for a complete paper.

            EL jest rodzajem recenzowanego repozytorium z working papers, ale z impact factorem. Tu zdecydowanym atutem jest szybki czas publikacji (szybkie dissemination). Ale przez to też wiele artykułów nie jest cytowanych, bo ostatecznie cytowane są rozwinięte ich wersje, publikowane gdzie indziej.

            To że 20 lat wydają czasopismo i mają w miarę stały IF świadczy jedynie o konsekwencji redakcji, w której zasiadają naprawdę znane nazwiska (Baltagi to jeden z najwybitniejszych ekonometryków). Bo nie sztuka osiągnąć przeciętny IF na rok-dwa: to udawało się czasopismom z Polski, Rumunii i innych krajów byłego bloku wschodniego. Sztuką jest utrzymać się na tej liście. A gdyby im zależało na wyższym IF zaręczam, że mogliby go łatwo zwiększyć. Są na to metody, jak masz już ugruntowaną pozycję.

            Nie zgadzam się, że w ekonomii jest "niezwykle łatwo" publikować w czasopismach z Wos/JCR. Owszem, jest ich sporo ale konkurencja też jest spora. Łatwo to można opublikować w jakimś marginalnym żurnalu, który dzięki sprytowi wydawcy znalazł się na liście. Ale nie w solidnym czasopiśmie.

            Zgadzam się natomiast w ocenie zjawiska trolli JCRowych. Niestety, do tego trzeba sporo wnikliwości i znajomości tematu. Przeciętny obserwator przeglądnie stronę www lub profil na researchgate i powie wow! Mało kto zada sobie trud, by sprawdzić co to jest warte.
            • klamczuchosiedlowy Re: oczywiście 12.09.14, 11:08
              Takie tanie WOW to ja już doświadczałem u cioci na imieninach jak w przedszkolu powiedziałem, że chcę być strażakiem.
              Pracuję w ekonomii - i częściej łatwiej jest mi opublikować w porządnym journalu A niż w krajowym z listy B. Jest łatwiej. Bo zasady są proste. Piszesz dobry artykuł zgodny z wymogami czasopisma. Omijasz dwie rafy: elseviere, i byłe radzieckie które stały się JCR i już jest łatwo.
              W polskich czasopismach jest to ruletka i wypadkowa tego, czy Cię lubią i czy jesteś z namaszczonego ośrodka. Zero obiektywności i szkoda czasu.
              • czlowiek.z.makulatury Re: oczywiście 03.11.14, 11:55
                Na czym polega rafa pt. "Elseviere"?

                Serio pytam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka