janek10555
19.04.07, 10:19
Naturalną drogą dla człowieka po doktoracie pracującego na uczelni wyższej
jest habilitacja. Jestem ciekaw Waszych przygód (problemów) w trakcie
zdobywania kolejnego akademickiego stopnia. Z własnych obserwacji wiem, że
może ich być wiele. Na przykład trudności z odpowiednią liczbą publikacji,
gdzie jest się pierwszym autorem (w medycynie zawsze kierownik placówki ustala
autorów i ich kolejność), a gdy się je wreszcie zebrało argument nie do
obalenia "jest Pan za młody". Ponadto "rada mędrców" zawsze może stwierdzić,
że rozprawa habilitacyjna nie jest nowatorska mimo jej publikacji w piśmie z
fantastycznym IF. Podobno modnym ostatnio sposobem "uwalania" ambitnych
doktorów jest żadanie (podobno zgodne z prawem), by przedstawiali oświadczenia
ludzi, z którymi prowadzili badania określające procentowo ich udział pracy w
projekcie. A jakie są Wasze doświadczenia? Czy bez znajomości, koneksji i tzw.
"zgody politycznej" na uczelni można w Polsce zrobić habilitację?