Dodaj do ulubionych

Habilitacja - mission impossible ??

19.04.07, 10:19
Naturalną drogą dla człowieka po doktoracie pracującego na uczelni wyższej
jest habilitacja. Jestem ciekaw Waszych przygód (problemów) w trakcie
zdobywania kolejnego akademickiego stopnia. Z własnych obserwacji wiem, że
może ich być wiele. Na przykład trudności z odpowiednią liczbą publikacji,
gdzie jest się pierwszym autorem (w medycynie zawsze kierownik placówki ustala
autorów i ich kolejność), a gdy się je wreszcie zebrało argument nie do
obalenia "jest Pan za młody". Ponadto "rada mędrców" zawsze może stwierdzić,
że rozprawa habilitacyjna nie jest nowatorska mimo jej publikacji w piśmie z
fantastycznym IF. Podobno modnym ostatnio sposobem "uwalania" ambitnych
doktorów jest żadanie (podobno zgodne z prawem), by przedstawiali oświadczenia
ludzi, z którymi prowadzili badania określające procentowo ich udział pracy w
projekcie. A jakie są Wasze doświadczenia? Czy bez znajomości, koneksji i tzw.
"zgody politycznej" na uczelni można w Polsce zrobić habilitację?
Obserwuj wątek
    • hans55 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 19.04.07, 14:10
      Bez tego wszystkiego , o czym napisałeś powyżej jest ciężko. Z drugiej strony
      habilitację robią też ludzie, których dorobek, wiedza i umiejętności są duże.
      Niestety nie jest ich wielu.
      • niewyspany77 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 19.04.07, 14:58
        moze mi ktos wytlumaczy jak mlecznej krowie, czemu - jesli dr ma na uczelni
        kilka lat na zrobienie habilitacji - jakos nie zauwazylem nigdzie masowego
        wywalania doktorow, ktorzy takowej nie zrobili ani tym bardziej planuja ja zrobic?
        • rilian Re: Habilitacja - mission impossible ?? 19.04.07, 17:46
          heheh, dobre pytanie, zadaję je sobie często, gęsto.
        • suwmiara Re: Habilitacja - mission impossible ?? 19.04.07, 19:56
          A kto będzie uczył? Liczba studentów rośnie, rośnie też średni wiek naukowca.
          Prawdopodobnie, kiedyś nastąpi jakaś równowaga.
          • niewyspany77 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 19.04.07, 20:13
            kolega/kolezanka nie wie ze do szkol niz wchodzi? Milion polakow wyjechalo w
            lepszy swiat? Troszke optymistycznie zakladac, ze liczba studentow rosnie.
            • suwmiara Re: Habilitacja - mission impossible ?? 22.04.07, 09:42
              Kolega nie wie, że polikwidowano szkoły zawodowe i technika i młodzież musi coś
              ze sobą zrobić? Nie wróży to oczywiście dobrze poziomowi.
              • niewyspany77 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 22.04.07, 19:53
                Co ma piernik do wiatraka?
                • suwmiara Re: Habilitacja - mission impossible ?? 23.04.07, 17:53
                  Mąkę.
                  Dzieci idą do ogólniaków i kończą z maturą ale bez zawodu. Wtedy pojawia się
                  dylemat cóż ze sobą zrobić? Jedyne wyjście to iść na studia.
                  Poziom spada, liczba studentów rośnie.
        • malgunia Re: Habilitacja - mission impossible ?? 20.04.07, 00:26
          u mnie sie zaczelo, ale wywalaja nie koniecznie tych, co zasluzyli na to....
          • flamengista ależ zasłużyli 20.04.07, 11:17
            Tyle że kryteria są specyficzne;)

            Po prostu nie mają koneksji. To największy grzech w polskiej nauce. Można nie
            mieć dorobku, być leniem patentowanym i do tego nie mieć za grosz talentu i
            powołania do tej roboty. Ale gdy się zna Iksińskiego, wszystko będzie ok.

            Ciągle mam nadzieję, że kiedyś sie to zmieni. Ale nadzieja w miarę upływu lat
            jakby mniejsza.
        • flamengista to się dzieje - ale faktycznie nie masowo 20.04.07, 11:14
          1) Większość uczelni (chyba że się jest UJ, ale i nie na wszystkich wydziałach)
          odczuwa pewne niedobory pracowników z habilitacją. Zawsze lepiej jest ich mieć w
          zapasie do akredytacji i firmowania nowych kierunków.

          Dlatego jeśli władze uczelni widzą, że delikwent cokolwiek rokuje na przyszłość
          i ma ciągle szanse na pomyślne kolokwium - to przedłużają mu najpierw umowę na
          rok. Potem jeszcze raz. W skrajnych przypadkach (gdy uczy specyficznego, trudno
          "zastępowalnego" przedmiotu) robią z niego starszego wykładowcę. Ma podwyższone
          pensum i zakaz pracy naukowej, ale de facto ciągle się łudzą że habilitację zrobi.

          2) Natomiast było sporo takich, co porobili doktoraty w naukach społecznych na
          początku lat 90-tych, a więc epoki niesamowitego rozwoju uczelni prywatnych.
          Część tych ludzi zaczęła pracować na 3-4 etatach i od kilkunastu lat nic nie
          robią naukowo. Tych się na ogół zwalnia, chyba że mają plecy na uczelni - wtedy
          patrz pkt.1 (starszy wykładowca)

          W przypadku punktu 2 - dużą część tych osób ratował do niedawna fakt, że
          studentów było dużo, a pracowników naukowych mało. Teraz proporcje się
          odwracają, jest cała masa młodych doktorów bez pracy, którzy chętnie wezmą etat
          na uczelni. I coraz częściej się ich zatrudnia w miejsce starych, bez koneksji...
          • profes0r Re: to się dzieje - ale faktycznie nie masowo 20.04.07, 15:46
            Przede wszystkim istnieją stosowne przepisy, które ograniczają okres pracy
            między doktoratem a habilitacją. Piszę z głowy, ale kiedyś było to chyba 9+3+3,
            obecnie chyba 9+2+2. Przyznam się szczerze, że w mojej jednostce jest to bardzo
            starannie przestrzegane i właściwie co rok ktoś z tego powodu albo odchodzi,
            albo (rzadziej) przechodzi na etat czysto dydaktyczny - o ile jego wiedza i
            umiejętności to uzasadniają. Ale już dawno zauważyłem, że nie pracuję chyba w
            typowym miejscu.
            • dr_lolo Re: to się dzieje - ale faktycznie nie masowo 20.04.07, 22:33
              teraz jest 9+3. kiedys nie bylo w ogole (tzw. starzy adiunkci).
              • malgunia Re: to się dzieje - ale faktycznie nie masowo 21.04.07, 10:48
                u mnie jest 9 plus 3 ale 3 wtedy, jesli jest pozytywna opinia i dosc
                zaawansowana praca hab.
            • nataszkam Panie profes0rze :-) 31.05.07, 10:39
              > Przede wszystkim istnieją stosowne przepisy, które ograniczają okres pracy
              > między doktoratem a habilitacją. Piszę z głowy, ale kiedyś było to chyba
              9+3+3,
              > obecnie chyba 9+2+2.

              Nie, przepisy nie biorą pod uwagę ukończenia doktoratu, ale awans na adiunkta.
              To 9 lat pracy na etacie adiunkta wyznacza czas na zrobienie habilitacji, a nie
              9 lat od doktoratu.
              Chyba, że są miejsca, gdzie po doktoracie przechodzi się automatycznie na etat
              adiunkta. Ja w takim miejscu nie pracuję, niestety. Własnie minęło 3 lata od
              obrony, a o adiunkcie jeszcze mowy nie ma- takie układy w pracy, że
              kierownikowi nie zależy, a wręcz przeszkadzałby mu każdy kolejny adiunkt, więc
              nie składa w tej sprawie pism do rektora. Nie mam najdłuższego okresu po
              doktoracie, bez adiunkta- rekord u nas wynosi - na razie- 7 lat.
              bardzo skrupulatnie natomiast przestrzega się okresu na zrobienie habilitacji-
              nie spełnia sie wymogów, to z adiunkta trafia się na wykładowcę.
              dla nas, którzy nie mamy "pchania", jedyną drogą jest wyłożenie prywatnych
              pieniązków na habilitację- nie znam przypadku, by po habilitacji pracował ktoś
              na etacie asystenckim :-)
              Jest to paranoja, bo wydziałowi, czy w ogóle uczelni, przydaje się każdy
              habilitowany- akredytacje itp., lepsze miejsce w rankingach uczelni.
        • illogical Re: Habilitacja - mission impossible ?? 29.05.07, 18:47
          Dlatego, ze rada wydzialu moze (choc nie musi) zatrudnic takowego adiunkta na
          stanowisku starszego wykladowcy.

          POzdrawiam.
    • szokiren Re: Habilitacja - mission impossible ?? 24.04.07, 10:44
      Witam wszystkich :) Oprócz problemów wymienionych w wątku, ja mam jeszcze jeden.
      Doktorat robiłam na innej uczelni niż moja macierzysta. Mój wydział nie ma
      uprawnień w moim zakresie, i stąd taka decyzja. Ale co dalej jeśli mam myśleć o
      habilitacji? Tam, gdzie robiłam doktorat mogę próbować, ale jest to środowisko
      jednak obce, w którym byłam eksternem. Na mojej uczelni też nie ma takiej opcji.
      Nie wiem jak zaplanować sprawę, od obrony minął wprawdzie niecały rok, ale jakąś
      linię rozwoju chciałabym przyjąć...
      • malgunia Re: Habilitacja - mission impossible ?? 24.04.07, 10:47
        Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty szokiren
        • niewyspany77 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 27.04.07, 08:15
          malgunia napisała:

          > Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty szokiren

          Jest w Krakowie pewna pani, doktor habilitowany. Od wielu wielu wielu lat
          pracuje w...

          uwaga

          uwaga

          uwaga

          prosze usiasc

          ... w przedszkolu. Widac mozna, uszy do gory.
          • malgunia Re: Habilitacja - mission impossible ?? 27.04.07, 11:38
            Wszystko jest proste, jesli jest sie z dziedziny tzw. humanistycznej - szeroko
            pojetej(nie obrazajac nikogo). A co jesli potrzebuje laboratorium? Tego sie w
            przedszkoku nie da zrobic .....
            • niewyspany77 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 08.05.07, 14:06
              malgunia napisała:

              > Wszystko jest proste, jesli jest sie z dziedziny tzw. humanistycznej - szeroko
              > pojetej(nie obrazajac nikogo). A co jesli potrzebuje laboratorium? Tego sie w
              > przedszkoku nie da zrobic .....

              Bezdyskusyjnie. Ale mi sie wydawalo ze bardziej biega o sprawy
              towarzysko-ukladowe z ciagotami w stylu "my z innej uczelni".
              • malgunia Re: Habilitacja - mission impossible ?? 08.05.07, 22:12
                > Bezdyskusyjnie. Ale mi sie wydawalo ze bardziej biega o sprawy
                > towarzysko-ukladowe z ciagotami w stylu "my z innej uczelni".

                U mnie czasami uciekaja ludzie na inne uczelni, bo swoi nie pozwola zrobic....
                Konkurencja
          • szokiren Re: Habilitacja - mission impossible ?? 08.05.07, 10:14
            Psiakostka, jak nadejdzie niż demograficzny to nawet z belwederskim do
            przedszkola nie przyjmą...
            • niewyspany77 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 08.05.07, 14:08
              szokiren napisała:

              > Psiakostka, jak nadejdzie niż demograficzny to nawet z belwederskim do
              > przedszkola nie przyjmą...

              Nie nie. To nie tak. Chetnie przyjma, tylko "Pani ma za wysokie kwalifikacje".

              ;-)
    • krzyspp1 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 25.04.07, 15:43
      u nas sie mowi, ze hab to polityka. czlowiek musi chodzic jak po kruchym
      lodzie, zeby nikomu sie nie narazic.
    • aeromonas Re: Habilitacja - mission impossible ?? 23.05.07, 19:13
      Można. Jasne, że trzeba mieć wystarczający dorobek (wprawdzie nigdzie nie jest
      napisane, jaki on powinien być i w każdej dziedzinie są inne wymagania) i
      napisać przyzwoitą pracę (choć znam przypadki również beznadziejnych - przeszły
      gładko, ale wtedy pewnie trzeba mieć "plecy"). Najlepiej "iść na wprost" - nie
      kombinować, nie szukać znajomości, poparcia itp.
      • irenuk1 Re: Habilitacja - mission impossible ?? 31.05.07, 08:11
        Idąc na wprost też wleziesz wcześniej lub później w placek.
        Ominiesz - zejdziesz z drogi. A stok stromy. A na szczycie placek.
        Ciepły, kaloryczny. Tylko jeden problem: zapach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka