Dodaj do ulubionych

O studentach ze Wschodu

30.11.14, 09:02
Tekst linka

O ile ignorancja naszych studentów może śmieszyć (kartę Polaków posiada zdecydowana mniejszość Ukraińców, większość płaci za swoje studia) to jednak problem językowy istnieje.

Nie chodzi tu tylko o brak znajomości polskiego. Chodzi o brak znajomości języków obcych, w tym przede wszystkim angielskiego.

Żebym tylko nie został źle zrozumiany: ja się bardzo cieszę z masowego napływu Ukraińców. Reperują nasz budżet nadwątlony niżem, umiędzynarodawiają uczelnię. Są też bliscy nam kulturowo i na ogół bardzo pracowici.

Natomiast jak zwykle nikt nie przygotował się na nagły zalew fali cudzoziemców na polskich uczelniach. Tu obowiązkiem powinien być rok intensywnej nauki języka polskiego lub angielskiego w ramach studiów.

Zdarzają się bowiem sytuacje, że student zna wyłącznie rosyjski, albo jeszcze lepiej - ukraiński. Jeśli byłaby to stała tendencja, to uczelnia może oczywiście rozważyć kursy dokształcające dla nas - wykładowców. Ale raczej dla Ukraińców korzystniej byłoby się nauczyć dobrze angielskiego - skoro chcą potem jechać dalej na Zachód.

Jak to u Was wygląda? Bo u mnie 1/3 kierunku na 1 roku to są Ukraińcy.
Obserwuj wątek
    • dworzec Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 11:24
      u nas problem dotyczy raczej Chińczyków. Wprawdzie nie jest ich jeszcze tak wielu, ale uczelnia stawia na ten kierunek i z roku na rok ma ich być więcej. Niestety ich angielski pozostawia wiele do życzenia. Mają nawet miesiąc zajęć przygotowawczych z języka przed rozpoczęciem roku akademickiego, ale to nie wystarcza... Inna sprawa, że z językiem angielskim polskich studentów zapisanych na kierunek anglojęzyczny też bywa różnie...
      • dala.tata Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 11:33
        to moze jeszcze dodajmy poziom jezyka angielskiego wsrod polskich studentow w UK. naprawde nie wszyscy mowia jak marszalek sikorski. co wiecej, jest wielu, ktorzy mowia 'ja byc kali', tyle ze szybko i glosno. I co? no nic. jesli spelniaja warunki egzaminacyjne, to zdaja i nikt nie robi z tego za wielkich problemow.

        to zreszta byl dla mnie wielki szok, gdy sie okazalo, ze jest tu wielu studentow i wykladowco, ktorzy nie mowia pieknym angielskim, jednak bez problemu sie dogaduja. i okazuje sie, ze poprawne stosowanie present perfect, nie mowiac o future perfect nie jest absolutnie konieczne do zrobienia kariery zawodowej.
        • usunieta Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 13:37
          Review of Finance od lat ma narzuconą zasadę, że autorzy o ile to możliwe mają stosować present simple. A to journal za 45 - 50 kudryków
        • flamengista no wszystko pięknie 30.11.14, 22:17
          ale przecież nie mówimy o takim poziomie jako o realnym problemie. Co innego posługiwanie się łamaną angielszczyzną, co innego brak znajomości w ogóle.

          Jak student nie umie ani po polsku, ani po angielsku i nie jest w stanie wyjaśnić nawet tego jaki model stosunków międzynarodowych zapronował Morgenthau, to generalnie nie ma co szukać na takim kierunku. I to już jest poważny problem.
          • dala.tata Re: no wszystko pięknie 30.11.14, 23:09
            ja student nie mowi w zadnym jezyku, to nie powinien byc przyjety na uczelnie. jednak nadal to jest glownie problem uczelni, a nie delikwenta (choc po czasie moze byc), z cala pewnoscia nie jest to problem jego kolegow studentow.

            Nawiasem mowiac, czesto mam podejrzenia, ze studenci z chin moga jednak nie mowiac po angielsku.
            • podworkowy Re: no wszystko pięknie 30.11.14, 23:35
              dala, zdecydowanie Pan przesadza, a ten rasizm to już w ogóle jazda po bandzie. Na moim wydziale z oczywistych przyczyn innostrańców jest niewielu, ale - oczywiście jest to generalizacja - mając generalnie zajęcia na wyższych latach studiów - mogę potwierdzić, że ich poziom jest przeciętnie o wiele niższy niż studentów polskich. I nie dziwię się, że przepychanie ich może irytować polskich studentów. Jeżeli do mnie na seminarium magisterskie trafia studentka (akurat z Dalekiego Wschodu), której znajomość języka nie upoważnia nawet do napisania e-maila (nagłówek skierowany do mnie brzmiał "Witaj Panie";)), to coś tu jest nie tak... To chyba nie jest doświadczenie relewantne do Oksfordu? Co wiecej, nie jest u nas prawdą to, co napisała chario - my na studiach stacjonarnych mamy generalnie limit miejsc bez żadnej odrębnej puli dla obcokrajowców; mają oni odrębny tryb rekrutacji, ale w ramach tego samego limitu. Ten tryb to rozmowa kwalifikacyjna - a ponieważ delikwenci płacą, no to wyniki tych rozmów są - sądząc po jakości przyjętych - zaskakująco dobre.
              O innych wątkach z artykułu nie będę się wypowiadał, bo do GW mam w takich sprawach mniej więcej tyle samo zaufania, co do Gazety Polskiej a'propos genialności politycznej PiS.
              Na koniec anegdota z mich czasów studenckich. Był u nas student z Afryki, znałem go tak na "cześć, cześć", który praktycznie nie znał polskiego (angielskiego też zresztą nie, był bodaj z WKS). I miałem też znajomego z seminarium, zresztą radykalnego nacjonalistę (klimaty ONR) - nawiasem mowiąc, w Polsce nawet faszyzm jest rozlazły, bo całkiem nieźle dogadywali się oni na niwie prywatnej. Mieli oni kiedyś zdawać ustny egzamin warunkowy z jednego z trudniejszych przedmiotów. Następnego dnia spotykam czarnoskórego kolegę i dialog wygląda mniej więcej tak:
              - Cześć
              -Zieść (i fantastyczny uśmiech)
              - Jak poszło wczoraj?
              (niezrozumienie nie twarzy)
              - Cio?
              - No wczoraj, egzamin, jak było?
              - Aaaa, egziamin (ponowny uśmiech). Źdal, źdal, yeah!
              - A Jacek? On zdał?
              -Cio?
              - No Jacek, Dżek, zdał?
              (Bardzo szeroki uśmiech i głośny krzyk)
              - A Jaciek. Pala, kurwa, pala!
              No i to tyle na temat równego traktowania
              • dala.tata Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 00:17
                Pan ma tendencje do bagatelizowania tego, co sie dzieje wokol. Nie mam zadnych watpliwosci, ze gdyby cos takiego zaslyszano w UK, wrzask z Polski wywolalby kilka trzesien ziemi. Bo przeciez my to sol ziemi i mesjasz narodow.

                Jest dla mnie absolutnie niedopuszczalne mowienie, ze jakas grupa narodowosciowa komus przeszkadza czy drazni. I ktos, kto mowi to, jest rasista. Bo wlasnie na tym polega rasizm, ze nie podobaja sie ludzie, ktorzy naleza do pewnej grupy etnicznej. I nie ma znaczenia, czy to ukraincy, albanczycy czy amerykanie.

                Co do reszty, prosze sie zglosic so tych, co ustalaja pule. W sprawie egzaminow, prosze sie zglosic do odpowiedniej jednostki zapewniajacej jakosc egzaminow. Czy moze chce oan powiedziec, ze jak ja zdam egzamin, bo wykladowca mnie z jakiegos powodu faworyzuje, to tak naprawde jest moja wina? A wlasciwie nie tyle moja, co wszystkich polakow.
                • flamengista W Polsce to tak nie działa 01.12.14, 08:56
                  CytatW sprawie egzaminow, prosze sie zglosic do odpowiedniej jednostki zapewniajacej jakosc egzaminow.

                  W Polsce mamy spychologię stosowaną. Więc jeśli jest słaby student zagraniczny - to wszyscy go przepuszczają. Niech się martwi później jego promotor.

                  Mieliśmy kiedyś dziewczynę w kraju arabskiego (w dodatku rządzonego przez dyktatora, co miało znaczenie). Dziewczyna nie umiała ani słowa po angielsku i polsku, w dodatku jej kompetencje intelektualne były poniżej przeciętnej. Okazałem się jedynym który ją oblał w 1 terminie. Od wszystkich miała 3, łącznie z wfem. Zapytawszy się znajomej jak to możliwe, że dała jej trójkę usłyszałem, że kobietę z opresyjnego kraju, w którym mężczyźni dyskryminują kobiety trzeba wspierać.

                  Teraz mamy powtórkę z rozrywki. Wysłałem na komis Ukraińca - bo był zwyczajnie beznadziejnie słaby. Okazało się, że byłem jedyny - chłopak zdawał o wiele trudniejsze kursy, zawsze na 3.0.

                  Widocznie moje kompetencje dydaktyczne szwankują, albo zbyt sztywny kręgosłup moralny.
                  • dala.tata Re: W Polsce to tak nie działa 01.12.14, 09:59
                    Z ciekawosci zapytam, skad wiadomo bylo o jej mizliwosciach intelektualnych, skoro nie mowila ani po polsku, ani po angielsku.
                    • flamengista z kilku źródeł 01.12.14, 12:00
                      po pierwsze: dzięki koleżance, która znała język francuski i odpytała ją kim jest, co robi i dlaczego u nas studiuje.

                      po drugie: obserwując jej zachowanie. Ponieważ jako młody asystent byłem pod sporą presją by ją jednak przepuścić, posadziłem ją wraz z inną studentką z Wietnamu w osobnym pokoju. Dostały test jednokrotnego wyboru, w którym za każdym razem były 2 możliwości odpowiedzi. Zostały zostawione same, w zamkniętym pokoju - mając do dyspozycji różne pomoce, których nie kontrolowałem.

                      Wietnamka napisała na 80%, a druga na 30%.
                • piotrek-256 Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 10:08
                  Dala czekaj czekaj, piszesz, że jest dla ciebie niedopuszczalne mówienie, że jakaś grupa narodowościowa komuś przeszkadza....

                  Ale zdaje się, że obecnie dyskusja na prawicy kręci się wokół tego, że źli polacy wespół z rumunami zabierają pracę anglikom. Wprawdzie ta dyskusja jest chyba trochę bardziej subtelna, ale angielska polityka chyba zawsze była trochę bardziej subtelna niż polska ulica. Ta prawica chyba reprezentuje niezerowy procent społeczeństwa.

                  Ja nie mówię, że rasizm jest dobry, uważam, że ci protestujący studenci to idioci, a uczelnie powinny poszerzać akcję edukacyjno informacyjną i tłumaczyć, że im więcej ukraińców studiuje u nas tym lepiej. Bo płacą za studia mieszkanie jedzenie, bo to my jesteśmy dla nich centrum kulturalnym i oknem na świat a nie Moskwa i.t.d.

                  Natomiast wypośrodkowanie polityki imigracyjnej i znalezienie optimum, coby się nie zamknąć, ale żeby się nie mierzyć za 20 lat z problemami, które obecnie mają kraje zachodniej europy, to zupełnie inna kwestia i dużo poważniejszy problem.


                  • dala.tata Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 11:00
                    Polityka imigracyjna to cos zupelnie innego i mozna dlugo rozmawiac na temat tego, kogo mamy wpuscic i dlaczego, a kogo nie. Nie uwazam, ze polityka migracyjna panstwa jest przejawem rasizmu, choc dyskusje na jej temat bywaja.

                    Co do studentow, oni nie wypowiadaja sie na temat polityki migracyjnej, ale na temat teog, ze ich draznia ukraincy. Kiedys draznili innych zydzi, polacy i cyganie. to wiec zupelnie inna bajka niz polityka migracyjna, co wiecej, uwazam, ze to sa wypowiedzi rasistowskie.

                    Ni do konca tez rozumiem checi stwierdzenia, ze tak naprawde to oni tylko nieswiadome matolki, a to, co mowia, to tak naprawde nic strasznego. Ja uwazam, ze takie wypowiedzi nalezy pietnowac, polski dyskurs publiczny jest wystarczajaco agresywny, wulgrany, by nie powiedziec zenujacy, zeby tolerowac rowniez studentow, ktorych denerwuje grupa narodowosciowa, ktora nagle staje sie kozlem ofrianym, zbiorowym wrogiem.

                    powtarzam, prosze sohie wyobrazic takie wypowiedzi wobec polakow.
                    • podworkowy Re: no wszystko pięknie 04.12.14, 23:32
                      zastanawiałem się, czy odpisywać, bo to jednak off-topic, ale mimo wszystko odpiszę. To nie ja bagatelizuję realia, to Szanowni Państwo macie tendencję do histeryzowania i walenia z armaty nawet nie do wróbla, ale do kolibra. Żyjemy w age of hypersensitivity, (gdzie np. jest o.k. nazwać piłkarza na boisku motherfucking, goddamned bastard, ale juz nazwanie go motherfucking goddamned black bastard to skandaliczne wykroczenie). I tak, wielu Polaków też nie jest od tego wolnych i pewnie, że byłaby identyczna histeria, gdyby to polscy studenci znaleźli się na miejscu tych ukraińskich. Ale mnie to również by odstręczało. Te wszystkie protesty, że w jakimś filmie o WW2 pokazano szmalcowników, te wezwania do bojkotu CNN, bo Ted Turner opowiedział Polish joke, czy choćby ostatnie absurdalne zdarzenie natemat.pl/126151,czesi-wycofuja-obrazliwa-dla-polakow-reklame-jest-nam-przykro -skończony kretynizm. Dzisiaj w UK Monty Pythona zdjętoby z anteny po 1 odcinku, a za "Sens życia", to w ogóle Pythoni poszliby do ciupy.
                      Ta PC, niezależnie od barwy politycznej, czy to GW szukająca uporczywie ksenofobii u Polaków, czy to portal wpolityce równie uporczywie szukający tych, co Polaków prześladują, jest nie do zniesienia na dłuższą metę. Ale najgorsi w niej są ci wujowie i ciotki rewolucji, którzy na wieść o napięciach między studentami różnych narodowości, nie zastanawiają się nad przyczynami takich animozji, tylko walą między oczy najostrzejsze słowa o rasizmie...
                      • dala.tata Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 00:05
                        Nie wiem, na czym pokega walenie z armaty. Czy ja proponuje, zeby ich ukrzyzowac? Do ciupy wsadzic? Chocby nawet z uczelni wyrzucic? Nie, ja tylko mowie, ze to rasizm. I mi sie to nie podoba. Ale ogolnie, oni sobie moga byc rasistami, nie ma zakazu.

                        Proponuje tez poogladac brytyjska tv. Monty python ma sie w niej dobrze, podobnie jak wiele innych prowokacji pokazujacych w krzywym zwierciadle nasze nowe nowe wrazliwosci. Natomiast jesli pan uwaza, ze fajnie bylo kiedys, gdy czarni aktorzy mogli dostac jedynie role sluzacych czy niewolnikow, to ja sie z panem fundamentalnie nie zgadzam.

                        I choc tak, mysle, ze mozna powiedziec, ze zyjemy w wieku przewrazliwienia, jednak to nie znaczy, ze mamy zupelnie wrazliwosc wylaczyc i uznawac, ze fajnie jest mowic, ze dobry asfalt to martwy asfalt. Bo przeciez nie ma nic gorszego nic PC.
                        • podworkowy Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 00:28
                          tyle tylko, że takie przewrażliwienie prowadzi do tego, że słowa "dobry asfalt-martwy asfalt" traktujemy tak samo, jak słowa "wkurzają mnie ukraińscy studenci na naszej uczelni, bo wykładowcy traktują ich łagodniej niż nas", bo i to i to to rasizm - i ja się z tym z kolei fundamentalnie nie zgadzam.
                          A uwaga co do filmów to kompletna kula w płot - uwielbiam Morgana Freemana i Samuela Jacksona prawie tak samo mocno, jak Roberta de Niro i Kevina Spacy'ego.
                          A co do brytyjskiego prawa, to tylko przypomnę (źródło średnie, ale nie chce mi się dalej szukać)
                          www.dailymail.co.uk/news/article-2219385/Rowan-Atkinson-attacks-new-rules-outlaw-insulting-words-behaviour.html
                          • dala.tata Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 01:16
                            Bardzo prosze nie naduzywac 'my'. Widze roznice miedzy jednym i drugim, choc oba sa rasistowskie. Co do mojej oceny przewrazliwienia - coz, jest zlozona. Uwazam, ze czasem jest pozyteczne, uwazam tez, ze czasem jest absurdalne. A zeby nie byc goloslownym, przytocze przyklad absurdow. Niedawno kolega opowiadal mi, ze jego uczelnia uznala za doskonala wiadomosc, ze to niebiali studenci maja wyzsza zatrudnialnosc. Gdyby bylo odwrotnie, sypaliby glowy piaskiem. Absurd? Absurd.

                            z tego jednak nie wynika, ze nie powinnismy nazywac rzeczy po imieniu i nie udawac, ze rowniez w Polsce dyskryminacja, przerozna, ma sie swietnie.

                            O brytyjskim prawie sie nie wypowiadalem. Jednak Daily Mail jest ostatnim miejscem, w ktorym szukalbym i formacji na dowolny temat.
                            • podworkowy Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 18:01
                              nie wiem, jak Pan definiuje rasizm, ale wiem, że Pańska definicja - będąc absurdalnie szeroką - radykalnie wykracza poza słownikowe i encyklopedyczne definicje tego pojęcia. Przypomina mi Pan tych szajbniętych lewaków amerykańskich twierdzących, że opowiadanie się za redukcją świadczeń socjalnych to operowanie rasistowskim kodem, bo to mniejszości rasowe proporcjonalnie częściej z tych świadczeń korzystają...
                              Anyway, tak, jak napisał w wyjściowym poście flamengista, ze studentami zza wschodniej granicy jest sporo realnych problemów.
                              • dala.tata Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 18:52
                                Szczerze powiedziawszy, nie mam pojecia, jak moja definicja wykracza. Rasizm to wyrazanie uprzedzen i dyskryminowanie ludzi na podstawie przynaleznosci do grupy narodowosciowej. Prosze mi powiedziec, w jaki sposob to, co napisalem, wykracza poza definicje.

                                I szczerze piwiedziawszy, nie wiem, co to znaczy, ze z nimi jest wiele problemow. Chce pan powiedziec, ze z innymi studentami nie ma? A jak bedzie, to bedzie pan mowil, ze z polakami sa problemy? I dlatego pan nie lubi polakow? I tak mowiac szczerze, to rozwazylbym na pana miejscu twierdzenie, ze z nimi jest wiele realnych problemow. Z polakami w UK tez, wolalbym jednak nie byc wkladany do jednego worka. Na szczescie, my w UK nie przejmujemy sie za bardzo oskarzeniami o lewactwo, ktore jak rozumiem, ma byc tym sztychem ostatnim.
                                • podworkowy Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 22:04
                                  no i właśnie o tak szerokie definiowanie rasizmu mi chodzi; proszę sobie porównać Pańską definicję choćby z wikipedią (nie jestem fanem, ale nie chce mi się przepisywać definicji ze źródeł drukowanych). en.wikipedia.org/wiki/Racism
                                  Nawet jeśli pominiemy biologiczny komponent zawarty w tej definicji (bo mogę się zgodzić, że to zbyt zawężające kryterium) i nawet jeśli poszerzymy znaczenie słowa "rasa" (też mogę z tym żyć), to i tak żadna z wypowiedzi polskich studentów nie wskazuje na ich przekonanie o "inherent inferiority" Ukraińców.
                                  Jakby napisał Pan np. o ksenofobii, to byłoby to znacznie bardziej adekwatne słowo (ale oczywiście nie tak miażdżące, jak rasizm, więc lepiej walnąć z grubej rury...) i dyskusja sensowniejsza.
                                  Napisałem w 1 swoim poście, że argumentacja studentów w sprawie zaniżania poziomu przez studentów z Ukrainy oparta jest na generalizacji. Nie widzę nic złego w uogólnieniach pod warunkiem, że nie wykorzystujemy takich generalizacji do oceny każdego jednostkowego przypadku i że jesteśmy świadomi, że to uogólnienie. Post chario o Hiszpanach na Erasmusie jest dobrym przykładem (nawiasem mówiąc, zgadza się on z moimi doświadczeniami; Europa Śr.-Wsch., Niemcy, Francja- żadnych kłopotów z Erasmusami; Włochy, Hiszpania i Turcja - potworne problemy językowe, bardzo utrudniające prowadzenie zajęć) - chario zgeneralizowała swoje jednostkowe obserwacje nt. znajomości języka przez Hiszpanów, ale przecież nie twierdzi, że nie ma Hiszpanów dobrze znających język, że Hiszpanie są mniej zdolni językowo niż inne nacje, że Hiszpanów nie powinno dopuszczać się do Erasmusa itp. I co najważniejsze, chario nie zamierza traktować Hiszpanów gorzej niż studentów z innych krajów.
                                  Ponadto, mówi Pan o "uprzedzeniach" - nie wiem, jak konstatacja PRAWDZIWEGO faktu (a moje - zgoda, że ograniczone - doświadczenie z innostrańcami - ale podobnie pisze też flamengista - potwierdza, że przepychanie słabych obcokrajowców, zaniżanie im wymagań i poziomu i wprowadzanie podwójnych standardów jest realnym problemem) może być ekspresją uprzedzeń...
                                  I jeszcze na koniec przypomnę, że w ogóle nie odnoszę się do linkowanych w artykule historii o flagach, zadawaniu pytań o Wołyń czy paleniu papierosów w akademikach - nie mam zaufania do źródła.
                                  I jeszcze do flamengisty - zgadzam się, że w Polsce panuje - to też generalizacja - obleśna hipokryzja i double standards: jak ktoś nas "obraża", to wielkie halo, ale my, spadkobiercy husarii, pogromcy bolszewii, antemurale Christianitatis możemy sobie pozwolić na więcej. Tyle, że to uwaga nie do mnie. Tak, jak napisałem, mnie Ted Turner nie obraził, "Nasze matki, nasi ojcowie" też nie, i czeska reklama telefonów też nie...
                              • charioteer1 Re: no wszystko pięknie 05.12.14, 18:54
                                Realne problemy sa z wiekszoscia cudzoziemcow, nie ma wiekszego znaczenia, zza ktorej granicy. Ja mam na przyklad problem z Hiszpanami z Erasmusa, poniewaz mam ich w tym roku wiecej niz jakiejkolwiek innej nacji. Za to nie bylo zadnych problemow z Niemka w zeszlym roku, ktora sie przez caly semestr nie odezwala ani razu, a potem zdala egzamin najlepiej z calej grupy, a poza nia zadnych innych Niemcow nie bylo, ale jakby ich bylo tyle, co Hiszpanow w tym roku, to by sie pewnie tez okazalo, ze przecietny Niemiec nic nie umie po tych swoich studiach.
                        • flamengista tu poprę dalę 05.12.14, 18:37
                          problem polega na tym, że u nas imigrantów jest ciągle jak na lekarstwo. A wiadomo, że będzie ich więcej, to tylko kwestia czasu.

                          Tym bardziej już teraz należy piętnować (nieliczne i incydentalne) przejawy rasizmu. Bo za chwilę może być ich cała masa.

                          Ted Turner dostał setki telefonów i maili zirytowanych Amerykanów, którzy stwierdzili że żarty z Polaków im się nie podobają. T-Mobile reklamę z Polakiem-oszustem zamierza zdjąć z anteny. Co więcej, w Czechach i USA imigrantów jest o wiele więcej, więc siłą rzeczy takie incydenty muszą się czasem trafiać. Ale są zwalczane z całą surowością.
                • bumcykcyk2 Re: no wszystko pięknie 04.01.15, 20:33
                  dala.tata napisał:

                  > Jest dla mnie absolutnie niedopuszczalne mowienie, ze jakas grupa narodowosciow
                  > a komus przeszkadza czy drazni. I ktos, kto mowi to, jest rasista. Bo wlasnie n
                  > a tym polega rasizm, ze nie podobaja sie ludzie, ktorzy naleza do pewnej grupy
                  > etnicznej. I nie ma znaczenia, czy to ukraincy, albanczycy czy amerykanie.

                  Nie, rasizm polega na sztywnym i niezmiennym przeświadczeniu o wyższości bądź niższości jakiejś grupy etnicznej względem innej grupy (bądź innych grup). "Przeszkadzanie" czy "drażnienie" to jakiś potoczny bełkot i wstydziłbyś się stary polit-poprawny hipokryto używać takiego języka w tym kontekście. W Europie czysty rasizm występuje niezmiernie rzadko i bardziej w głowach nawiedzonych lewaków niż w tzw. realu, natomiast poważnymi problemami są szowinizm dobrobytu wśród nacji rodzimych oraz różnice kulturowe między tymi narodami a poszczególnymi etnicznymi grupami przybyszów. Pieprzenie o rasizmie jest tu ni priczom, no chyba, że ktoś tak jak 'światły Dalatata' chce symbolicznie zamanifestować, że idzie słusznie "po linii i po bazie". W takim razie upraszam jeszcze o równie pryncypialne potępienie faszyzmu - wszak faszyzm wespół z rasizmem to nasza codzienność, co nie?

                  > Co do reszty, prosze sie zglosic so tych, co ustalaja pule. W sprawie egzaminow
                  > , prosze sie zglosic do odpowiedniej jednostki zapewniajacej jakosc egzaminow.

                  Tiaaaa.... zawsze najlepiej jest się zgłosić do odpowiedniej urzędniczej komórki, a jeszcze lepiej do kapitana Żbika z MO. Bardzo życiowe porady.
              • charioteer1 Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 00:31
                Podworkowy, art. 8 ust. 4 ustawy o szkolnictwie wyzszym. Minister ustala limit przyjec na studiach stacjonarnych *nieodplatnych*. Platnych studentow stacjonarnych ten limit nie uwzglednia.
              • charioteer1 Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 00:45
                Art. 43 reguluje zasady przyjmowania na studia cudzoziemcow. Art. 43 ust. 3, (zwlaszcza) pkt. 4 to student stacjonarny pelnoplatny. Pkt. 1-4 to studenci przyjmowani na podstawie decyzji rektora poza normalna rekrutacja.
            • charioteer1 Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 00:54
              Dala, z Chinczykami jest w cholere roznych problemow. Ale zauwaz, ze Japonczycy latwiej sie asymiluja i jezyk nie jest dla nich taka straszna przeszkoda, jak dla Chinczykow. To ze oni maja generalnie wiecej kontaktu z zachodem tez gra role. A cokolwiek do Chinczyka powiesz, to on ci pokiwa glowa, ehem, z szacunku, i dalej nie wiesz, czy cokolwiek do niego dotarlo.
              • dala.tata Re: no wszystko pięknie 01.12.14, 00:57
                To rzeczywiwcie czesto tak jest. Z tego jednak nie wynika, ze mamy ich wwzystkich wyrzucic z uczelni, bo nam sie nie podobaja. A na dodatek skosni sa.

                Jak wczesniej napisalas, polskimuczelniom potrzebne jest pilne szkolenie z problemow miedzykulturowych w szkolnicwtwie wyzszym.
                • bumcykcyk2 Re: no wszystko pięknie 04.01.15, 20:44
                  Szkolenie receptą na problemy międzykulturowe?! - no no, już me członki ogarnia przepastne drżenie! Bardzo chcem być szkoleniowcem, jasny panie załatw mnie to, tylko żeby po europejsku i międzykulturowo płacili mię w EUR.

                  Ale, ale... czy nie myślałeś aby o tym światły Dalatato, żeby powołać specjalny urząd w tym celu? To dopiero rozwiązałoby problem!
    • dala.tata Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 11:37
      wlasnie to przeczytalem i mnie to powalilo na kolana. jak zwykle taki czysty rasizm podawany pod przykrywka walki o rownosc. tutaj tez wszelkie UKIPy i inni chca tylko rownego traktowania, wiec chca wywalic imigrantow. tyle ze w polsce to sa studenci, ktorzy powinni byc na czele walki o rownosc i tolerancje. okazuje sie jednak, ze nie w lublinie. teraz juz tylko czekam na apele, ze studia powinny byc tylko dla prawdziwych polakow.

      co do jezyka, no coz, jedni sobie radza lepiej, inni gorzej, tylkko nie rozumiem, co to ma do tego, ze 'ukraincy denerwuja'.
      • adept44_ltd Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 11:46
        to jest tak, jak się kompletnie nie rozumie świata, w którym się żyje... I w efekcie szuka się i znajduje wrogów zastępczych. A nie rozumie się, bo języka debaty publicznej (jeśli coś takiego istnieje) jest kompletnie anachroniczny...
        • zitterbewegung Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 12:25
          Problemy sa tez realne, na przyklad skokowy wzrost czynszu. Mozna to roznie rozumiec wg "zasad wspolczesnego swiata", ale korelacja wypada akurat tak.
          • adept44_ltd Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 12:31
            masz jakieś dowody na to? (zwłaszcza przy lawinowo spadającej ilości studentów w Lublinie... i niewielkiej ilości Ukraińców), bo wyobraźnia podpowiada taki argument, ale rzeczywistość go weryfikuje...
            • zitterbewegung Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 13:56
              Napisalem modul analityczny dla jednego z brokerow, obserwuje ceny ofertowe i klasyfikuje lokalizacje, metraz. Wzrost jest wyrazny, w zasadzie nie dotyczy zachodu, w Lublinie 10% przy niezmienionej podazy, w Krakowie 20% (najwiecej w kraju) przy spadku podazy (rynek to lyka). Nastapil w polowie roku bez wyraznej przyczyny makro, w tym "ukrainskiej". Ale taka moze byc percepcja psychologiczna wlascicieli i stad asking price. W poprzednich latach bylo kilka trendow podwyzek, ale rynek popytu ich nie wchlanial.
              • adept44_ltd Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 17:43
                hm, może być..., no ale może być też taka, że udaje się wynajmować mieszkania, na które nie ma chętnych, więc jednak włożyłbym to między bajki, a modułu gratuluję...
                • zitterbewegung Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 18:14
                  To jest akurat proste, system obserwuje podobienstwa w ogloszeniach i czas zycia ogloszen, latwo widac ktore zostaja, na ktore jest branie i z tego liczyc. Takie sytuacje ze cos bylo bylo i w koncu zeszlo praktycznie nie ma, turnover jest bardzo szybki, lub mieszkanie/pokoj pojawia sie miesiacami i nie znajduje najemcy - przez warunki, koszta, lub psychike wlasciciela - takich sie w ogole nie liczy, bo zaszumiają. Poza tym rynek jest plytki, legalnie wynajmowane jest ok 5% powierzchni mieszkalnej, sa to czesto te same miejsca i widac jak z roku na rok zmieniaja sie proszone ceny, ogloszenie ktore kiedys, rok, pol roku temu zeszlo z jakas cena pojawia sie z nowa cena (system uczy sie podobienstwa ogloszen, lokalizacji). Ogloszenia znikaja najczesciej w ciagu godzin/dnia, max dwoch, rynek je konsumuje, albo zostaja na dlugo, sa toksyczne, znikalnosc jest weryfikowana w miare sensownie obdzwanianiem przez brokera, ktory chce ofc na tym zarobic.
      • flamengista mnie też to zastanowiło 30.11.14, 22:20
        szczególnie że w naszych badaniach akurat Ukraińcy najrzadziej narzekali na dyskryminację. Ale widocznie wszystko było dobrze, póki było ich mało i byli "niewidoczni". Jak są w kupie i mówią po swojemu, pojawia się niechęć.

        Co do tych flag - wczoraj widziałem na akademikach PK całą ich masę. Bardzo się dziwię, jak może to kogoś drażnić. Jakim trzeba być k%@$m, żeby nie zrozumieć w jak dramatycznej sytuacji są ci młodzi ludzie. W zeszłej sesji kilku studentów z Ukrainy przyszło do mnie z prośbą o przeniesienie egzaminu, bo z nerwów w ogóle nie byli w stanie myśleć o nauce...
      • pfg Re: O studentach ze Wschodu 02.12.14, 23:32
        dala.tata napisał:

        > wlasnie to przeczytalem i mnie to powalilo na kolana. jak zwykle taki czysty ra
        > sizm podawany pod przykrywka walki o rownosc.

        Też poraziła mnie łatwość, z jaką polscy studenci popadają w ksenofobię i ustawiają sobie Obcego jako figurę wyjaśniającą ich wszelkie trudności życiowe.

        To, o czym poniżej pisze fla, że obcokrajowcom zalicza się w sytuacji, w której lokals nie miałby szans, to (podświadome?) unikanie oskarżenia o rasizm/ksenofobię: gdybym go oblał, mógłbym zostać pomówiony o rasizm, o to, że go oblałem, bo nie jest Polakiem. Tymczasem taka postawa sama jest rasistowska, bowiem nie-Polaka traktuję inaczej, tak jakby ten nie-Polak nie był w stanie normalnie zaliczyć.

        Inna rzecz, że część studentów-obcokrajowców próbuje na tym żerować...
        • bumcykcyk2 Re: O studentach ze Wschodu 04.01.15, 20:51
          pfg napisał:

          > To, o czym poniżej pisze fla, że obcokrajowcom zalicza się w sytuacji, w której
          > lokals nie miałby szans, to (podświadome?) unikanie oskarżenia o rasizm/ksenof
          > obię: gdybym go oblał, mógłbym zostać pomówiony o rasizm, o to, że go oblałem,
          > bo nie jest Polakiem. Tymczasem taka postawa sama jest rasistowska, bowiem nie-
          > Polaka traktuję inaczej, tak jakby ten nie-Polak nie był w stanie normalnie zal
          > iczyć.

          Obcokrajowcom zalicza się, bo są źródłem kasy dla uczelni, a w wielu prywatnych jednostkach w ogóle decydują o ich przetrwaniu. Żadne inne motywacje nie odgrywają tu najmniejszej roli.

        • flamengista wyobraź sobie taką sytuację 05.01.15, 10:01
          że studentka przychodzi do ciebie i płacze, że nie dadzą jej wizy jak obleje. Albo student, który mówi że go wezmą do wojska i wyślą na front jak nie zda.

          Ja jestem dość asertywny, ale najwyraźniej należę do wyjątków. Ludzie się na to nabierają, bo to wygodne i ma się poczucie, że się nie robi nic złego. Mało tego, robi się dobry uczynek.

          Student którego ostatnio wysłałem na komis miał z wszystkich przedmiotów - nawet trudniejszych od mojego - wpisane 3.0. Jedynie z WF miał czwórkę. O czymś to chyba świadczy.
    • charioteer1 Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 12:29
      Cudzoziemiec, ktory placi za siebie, nikomu nie zabiera miejsca na studiach. Poza szczegolnymi przypadkami, np. karta stalego pobytu, ci studenci sa przyjmowani poza normalna rekrutacja. Tzn. wypelniamy limit miejsc w ramach normalnej rekrutacji, a platni cudzoziemcy sa przyjmowani ponad ten limit. Takie sa przepisy ogolnopolskie.

      Poza tym, ci studenci placa o wiele wiecej niz Polacy na platnych studiach. Tu sa zupelnie inne limity. Ze wzgledu na sytuacje polityczna uczelnie poobnizaly czesne Ukraincom, ale z pozostalych cudzoziemcow czesto czesza maksymalna dozwolona stawke. Nie chce mi sie sprawdzac w tej chwili, ale mowimy o tysiacach euro.
      • usunieta Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 13:47
        I to jest błąd - powinny czesać z innych niepolskich studentów również tyle ile od Ukraińców. Bo brakuje ich i kto wie czy za wysokie czesne nie jest tym co zniechęca studentów z Afryki, biedniejszych rejonów Azji, Ameryki Południowej i Centralnej. A tylko pełne multi-kulti daje bezpieczeństwo, że nie powstaną getta i enklawy a ludzie różnych światopoglądów będą dla siebie mili. To jest zadanie uczelni. Część z obcokrajowców zostanie u nas. Część wyjedzie. Część wróci do macierzystych krajów. Każda z tych grup jest bardzo cenna i jest to inwestycja aby było ich w Polsce jak najwięcej.
        A kadrze polskiej można sfinansować kursy hiszpańskiego, rosyjskiego, arabskiego, suahili, chińskiego, czy innych języków wehikularnych - osobiście chętnie rozwinęłabym się w tym kierunku, bo przy zawodowych podróżach międzynarodowych różne kompetencje językowe mogą się przydać.
        • charioteer1 Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 14:35
          Kadra nie ma czasu, zeby sie uczyc jednoczesnie chinskiego, arabskiego i rosyjskiego. O wiele wiecej pozytku przyniosloby uswiadomienie kadrze, z jakiego rodzaju problemami wynikajacymi z roznic kulturowych i roznych systemow edukacji powinna sie mierzyc. Jezyk wcale nie jest glownym problemem. Problemem jest to, ze student chinski w ogole nie rozumie, czego i w jaki sposob ma sie uczyc, a nie zapyta, bo w jego pojeciu nie wypada. Student z biednego kraju, ktory dostal stypendium od instytucji miedzynarodowej, moze miec koszmarne zaleglosci, ale bedzie sie po golej scianie zebami i pazurami wdrapywal, zeby je nadrobic, jezeli mu tylko ktos powie, co i jak ma robic, bo to jest dla niego niewyobrazalna zyciowa szansa. Ja na razie tej swiadomosci wsrod kadry nie widze.
          • chilly Czego Jaś się nie nauczy... 30.11.14, 17:07
            www.edunews.pl/badania-i-debaty/badania/2845-niezadowalajacy-angielski-na-etapie-wczesnoszkolnym
            Do klas poczatkowych należałoby kierować najlepszych nauczycieli (płacąc im więcej niż nauczycielom w liceum). Tymczasem sytuacja jest taka, że wiele "anglistek" w klasach I-III to licencjatki kierunku pedagogika ze zdanym na uczelni egzaminem na poziomie bodajże B2. A z tymi egzaminami bywa różnie.
          • dala.tata Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 17:32
            Masz racje, chario. To swietnie widac w wypadku prac pisemnych tuttaj. Jesli w szkole sredniej nauczyl sie student, ze ma znalezc w ksiazce i orzepisac, trudno, by nagle zaczal dzielnie robic referencje. I trseba go tego nauczyc. Zalozenie, ze wszyscy ucza tak jak my, nie ma zadnego sensu.

            Nawiasem mowiac, polscy studenci sa czesto lubiani tutaj. Wielokrotnie slyszalem, ze sa pracowitsi niz lokalni, z drugiej strony nie umieja pisac i glownie przepisuja bezmyslnie, bo na internecie mowilo.
          • chilly Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 20:27
            charioteer1 napisał:
            > Kadra nie ma czasu, zeby sie uczyc jednoczesnie chinskiego, arabskiego i rosyjskiego.
            W Tajlandii do braku doskonałej znajomości języka angielskiego przez naukowców podchodzą chyba bardziej racjonalnie:
            Łukasz umowę z uniwersytetem podpisał na rok. - Liczba godzin pracy nie jest normowana - przyznaje. - Do moich obowiązków należy też edycja prac naukowych, które piszą tutaj studenci i naukowcy. Sprawdzam je pod kątem gramatycznym, a to jest czasochłonne.
            Cały tekst: trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,17046388,Nauczyciel_akademicki_w_Tajlandii___3_7_tys__zl__magazynier.html
          • flamengista generalnie powinni umieć po angielsku 30.11.14, 22:27
            to jest współczesna lingua franca, a oni jako imigranci myślący o reemigracji na Zachód powinni się koniecznie tego nauczyć.

            Ja nie mam nic przeciwko nauce rosyjskiego, ale pod warunkiem zapewnienia rocznego urlopu szkoleniowego, pełnopłatnego i sfinansowania całego kursu, najlepiej połączonego ze stażem w Moskwie. Urlopu który nie jest wliczany do licznika habilitacyjnego.

            Bo bardzo fajnie narzucić kolejne wymogi, tylko kto ma je spełnić i za co.
            • sprawdzacz_badaczy Re: generalnie powinni umieć po angielsku 03.12.14, 03:23
              ale zdaje się, że ekonomiści lubią inne podejście: zwolnić wykładowców co nie umieją danego języka (np. rosyjskiego) i zatrudnić tych co są w nim biegli, nieprawdaż?
              • flamengista nie bałdzo 03.12.14, 10:16
                cała ekonomiczna literatura jest po angielsku, w dodatku masa erasmusowców i rosnąca liczba studentów ze wschodu oczekuje właśnie studiów po angielsku.

                Mało tego, ci co przyjeżdżają do nas na 1 stopień planują na magisterskie jechać dalej na Zachód, a do tego angielski będzie im niezbędny.

                Ekonomiści także wiedzą co to popyt i podaż. Przy obecnych wynagrodzeniach na uczelniach dobrze będzie, jak skompletuje się kadrę dwujęzyczną, zdolną do sprawnego prowadzenia tych samych zajęć zarówno po polsku, jak i angielsku. Bo w tym momencie obsługuję 2 kursy będące w gestii innych katedr, tylko - wicie rozumicie - nie ma tam zdolnych do ich prowadzenia w języku Szekspira.

                Pięknie gdyby byli u nas wykładowcy prowadzący nie tylko po rosyjsku, angielsku i polsku ale też chińsku, hiszpańsku i w suahili - ale pula takich ekspertów jest ograniczona. I sporo oni kosztują.
        • bumcykcyk2 Re: O studentach ze Wschodu 04.01.15, 21:05
          usunieta napisała:

          > I to jest błąd - powinny czesać z innych niepolskich studentów również tyle ile
          > od Ukraińców. Bo brakuje ich i kto wie czy za wysokie czesne nie jest tym co z
          > niechęca studentów z Afryki, biedniejszych rejonów Azji, Ameryki Południowej i
          > Centralnej.

          Mhm, słuszne idee. Trzeba też pomyśleć o podwyżce czesnego dla Szwajcarów, Amerykanów, Anglików i Urugwajczyków. Jak się dowiedzą, że podnieśliśmy stawki to na pewno wreszcie przyjadą na jakże prestiżowe studia w Polsce.

          > A tylko pełne multi-kulti daje bezpieczeństwo, że nie powstaną getta i enklawy a ludzie
          > różnych światopoglądów będą dla siebie mili. To jest zadanie uczelni.

          Wyjąwszy subtelne getta intelektualistów ściąganych do USA na różne instytuty, uniwerki, organizacje afiliowane ONZ-u czy wielkie korpo, nie ma żadnych dowodów na prawdziwość Pani tezy. Raczej jest dokładnie przeciwnie - im więcej multi-kulti, tym większy syf wszelaki.

          > Część z obcokrajowców zostanie u nas. Część wyjedzie. Część wróci d
          > o macierzystych krajów. Każda z tych grup jest bardzo cenna i jest to inwestycja aby było
          > ich w Polsce jak najwięcej.

          Z tzw. krajów 3 świata mieliśmy kiedyś w Polsce masowe kształcenie przyszłych szych rządowych i władców na studiach doktoranckich i bardzo niewiele na tym skorzystaliśmy. Musi być jeszcze feedback , a z tym u nas było i jest krucho. Dajemy dyplom i kopa w dupe.

          > A kadrze polskiej można sfinansować kursy hiszpańskiego, rosyjskiego, arabskieg
          > o, suahili, chińskiego, czy innych języków wehikularnych - osobiście chętnie ro
          > zwinęłabym się w tym kierunku, bo przy zawodowych podróżach międzynarodowych ró
          > żne kompetencje językowe mogą się przydać.

          Ja też się piszę, tylko proszę mnie wysłać na naukę np. na Zanzibar. Z odpowiednim stypendium ma się rozumieć.
    • piotrek-256 Re: O studentach ze Wschodu 30.11.14, 20:32
      Skoro macie tylu studentów z Ukrainy, to może warto zrobić ankietę :), czego oczekują od uczelni. Czy wolą mieć trudniejsze przedmioty czy łatwiejsze, czy chcą płacić więcej, ale na początku mieć intensywny kurs angielskiego przez pół roku albo rok. Może np. najbardziej pożądane były by letnie praktyki na budowie w europie zachodniej.

      My sobie tu dyskutujemy co byśmy tym studentom sprzedali, a nikt nie pyta co oni chcą kupić w polsce :), bo biorąc pod uwagę ogólną wymowę tego forum równie dobrze mogli by kupić papier toaletowy w biedronce ;).
      • flamengista zabawne że to piszesz 30.11.14, 22:28
        bo właśnie to planujemy:)

        Jak będziemy mieć wyniki, to z przyjemnością się podzielę. Ale to najwcześniej za pół roku.
        • piotrek-256 Re: zabawne że to piszesz 30.11.14, 22:53
          To ja czekam, bo bardzom ciekaw. Choć tak naprawdę wyniki takiej ankiety to powinna być tajemnica biznesowa :).
          • bumcykcyk2 Re: zabawne że to piszesz 04.01.15, 21:12
            Z ankiet nic nie wyniknie. To są poczciwi słowiańscy ludzie, tkwiący mocno w klimatach a la PRL. Mają proste marzenia o lepszym życiu i studiach w Polsce, które im to niby ułatwią. Troszkę jest to taka kalka oczekiwań polskich studentów z okresu edukacyjnego boomu sprzed 10 lat.

            Imho robimy tym młodym Ukraińcom wielką krzywdę kształcąc ich na naszych przedpotopowych uczelniach, przygotowujących głównie do pracy kelnera w UK i podcieracza dupy w domu starców w Niemczech.
    • glicynia1 Re: O studentach ze Wschodu 04.01.15, 00:21
      Mój wpis będzie pewnie nietypowny, ale mam dobre doświadczenia związane ze studentami ze Wschodu. Ze względu na specyfikę naszej dziedziny nie będziemy zalewani przez studentów zagranicznych, a ci, którzy do nas przyjeżdżają są zazwyczaj w ramach Erasmusa lub innych programów współpracy. W tym roku mam stosunkowo dużo takich studentów i oczywiście zobaczymy jakie będę efekty ich egzaminów, ale na razie widzę, że są bardzo aktywni, zadają pytania, biorą udział w dyskusjach, posługują się przyzwoitym angielskim. Chyba trochę przypominają nas-Polaków na zachodnich uczeleniach w latach 90 ..:). Są pilniejsi niż ich sympatyczni, ale rozhulani koledzy z Hiszpanii, choć ostatnio nawet oni poprawili się językowo, bo pewnie odczuli skutki kryzysu i bezrobocia i zrozumieli, że po roku pobytu za granicą wypada chociaż mówić po angielsku...Oczywiście nie generalizuję, bo pewnie czeka nas i tak zalew studentów z całego świata, którzy będą płacić za studia i wtedy poziom niestety spada. Selekcję na Erasmusa przeprowadza uczelnia wysyłająca i to niestety jej winą jest niski poziom studentów. Czasem może trochę pomóc takie rozwiązanie: na pierwszym wykładzie wszyscy muszą się krótko przedstawić i powiedzieć dlaczego przyjechali do Polski i wybrali dany przedmiot. W ten sposób ja wiem jaki mam poziom w grupie i bardzo prostym językiem informuję ich, że jeżeli nie będą w stanie mówić po angielsku podczas egzaminu, to go nie zdadzą. Mogą wypisać się z przedmiotu, ale tego nie robią czyli muszą się uczyć żeby zdać. U nas nadal wielu studentów nie zdaje egzaminów i nie ma powodu, żebyśmy studentów zagranicznych traktowali według specjalnej taryfy ulgowej.
      • flamengista ale to zupełnie inna kategoria! 04.01.15, 09:45
        ja od kilku lat prowadzę zajęcia na naszym kierunku w języku angielskim. I podzielam twoją opinię. Studenci ze Wschodu - Ukraińcy, Białorusini, rzadziej Litwini, Mołdawianie, Kazachowie i Kirgizowie - to najczęściej najlepsi nasi studenci. Chodzą na wszystkie zajęcia, zadają pytania, są bardzo pracowici i zdeterminowani. I po angielsku mówią bardzo dobrze.

        Ale nie ich dotyczy ten wątek:) Problem dotyczy nowej fali studentów głównie z Ukrainy, którzy przyjeżdżają do nas głównie ze względu na trudną sytuację w ich kraju. Spora ich część ma Kartę Polaka, co uprawnia do studiowania za darmo i stypendium, ale niestety na studiach w języku polskim. A znajomość polszczyzny u nich jest częstokroć bardzo słaba.

        Problem jest spory, nawet zaczęliśmy go badać. Na naszym kierunku ci studenci stanowią 40% ogółu, ale to trend rosnący. Sądzę że za rok będzie ich więcej niż połowa. Podobny trend widoczny jest na innych kierunkach.

        Najbardziej obawiam się tegorocznych zapisów na seminaria. U mnie oznacza to, że będę miał 5 (może 6) studentów ze Wschodu, z czego pewnie 2-3 osoby będą miały problemy językowe. A ja nie mam czasu i obowiązku przerabiać ich łamaną polszczyznę na poprawny język naukowy. Będzie spory problem co z tym fantem zrobić.
        • chilly Re: ale to zupełnie inna kategoria! 04.01.15, 12:14
          flamengista napisał:
          > A ja nie mam czasu i obowiązku przerabiać ich łamaną polszczyznę na poprawny język naukowy.
          A ja biedny myślałem, że na tym głównie polega moja działalność promotorska! Choć dotyczyło to nie cudzoziemców, ale krajowców, jak najbardziej, i nie poprawnego języka naukowego, ale w miarę poprawnej polszczyzny.
          • gienialna Re: ale to zupełnie inna kategoria! 04.01.15, 12:43
            > A ja biedny myślałem, że na tym głównie polega moja działalność promotorska!

            Jeżeli praca z polonistyki, to masz jak najbardziej rację.


            i nie poprawn
            > ego języka naukowego, ale w miarę poprawnej polszczyzny.

            Od tego są konsultacje polonistyczne pracy. Zawsze, jeśli jest taka potrzeba (choćby ortografy, interpunkcja czy konstrukcja zdania itp.) piszę w uwagach, że konieczna jest konsultacja polonistyczna pracy. Czy taką magistrant odbędzie, czy rzeczywiście będzie to polonista, czy koleżanka lepsza od magistranta w j. polskim, to już nie mój problem; jeśli praca nadal- po takiej konsultacji (a czasami "konsultacji")- zawiera błędy, to odejmuję punkty i uzasadniam w recenzji.

          • flamengista chyba o czymś innym rozmawiamy 04.01.15, 16:28
            po pierwsze, to moją rolą jest pomoc w wybraniu problemu badawczego, skonstruowaniu hipotez, wstępnej kwerendzie.
            po drugie, to przy czytaniu i poprawianiu pracy poprawiam stylistykę i drobne błędy, szczególnie pod kątem jasności wywodu.

            Ale tu chodzi o:
            1. zrozumienie, co "poeta ma na myśli" - czytając krótkie eseje tych studentów zupełnie nie rozumiem, o co chodzi. To jest kompletny bełkot, co wynika z braku znajomości języka. To jest polono-ukraino-rosyjski.
            2. w przypadku spełnienia nieoczywistego warunku 1 - napisanie tekstu od nowa własnymi słowami

            Sorry, ale to już przekracza moje obowiązki.
            • chilly Re: chyba o czymś innym rozmawiamy 04.01.15, 19:16
              flamengista napisał:
              > Ale tu chodzi o:
              > 1. zrozumienie, co "poeta ma na myśli" - czytając krótkie eseje tych studentów zupełnie nie rozumiem, o co chodzi. To jest kompletny bełkot
              Rozmawiamy dokładnie o tym samym :) Choć nie uogólniam...
              • flamengista a ilu masz tych seminarzystów? 04.01.15, 20:16
                bo przy 14 oznacza to 4-5 problemowych. Jeśli zaczniesz wszystkim pisać prace, to pójdzie fama i freeriderzy zaczną się do ciebie pchać drzwiami i oknami.

                Stanowczo uważam, że od uczenia pisaniu ze zrozumieniu po polsku są nauczyciele w szkole średniej. A jak przychodzi zagraniczny student i oświadcza, że zna perfect polski - to nie jest mój problem, że nie radzi sobie z pisaniem pracy. Tej zasady trzymam się od lat i jakoś nikt nie ma o to pretensji.
          • spokojny.zenek Re: ale to zupełnie inna kategoria! 04.01.15, 20:58
            chilly napisał:

            > flamengista napisał:
            > > A ja nie mam czasu i obowiązku przerabiać ich łamaną polszczyznę na popra
            > wny język naukowy.
            > A ja biedny myślałem, że na tym głównie polega moja działalność promotorska! Ch
            > oć dotyczyło to nie cudzoziemców, ale krajowców, jak najbardziej, i nie poprawn
            > ego języka naukowego, ale w miarę poprawnej polszczyzny.

            Do jakiej liczby biologicznych generatorów bełkotu tak się da?
            • chilly Re: ale to zupełnie inna kategoria! 05.01.15, 09:45
              spokojny.zenek napisał:
              > Do jakiej liczby biologicznych generatorów bełkotu tak się da?
              Dla znacznie większej ich liczby niż to sobie wyobrażałem przed przejściem do instytutu o bardzo dużej liczbie studnetów :)
              • flamengista ale dalej nie rozumiem 05.01.15, 09:58
                co to oznaczy poprawianie bełkotu? Bo są różne poziomy korekty. Niektórym seminarzystom sugeruję przeróbkę 1-2 zdania na każdej stronie. Czasem zasugeruję przerobienie całego akapitu. To jest zupełnie zrozumiałe.

                Natomiast w tym przypadku oznacza to konieczność przerobienia każdego zdania w tekście - od pierwszego zdania wstępu do ostatniego zakończenia. Dokładnie każdego - napisanie od nowa, po wcześniejszej próbie jego zrozumienia. To nawet gorsza robota niż wymyślenie komuś tematu i napisanie pracy za kogoś.

                Miałem już takie przypadki na zaocznych i asertywnie wymagałem, by to poprawiono samemu. Student prosił o pomoc dziewczynę/chłopaka/wujka/mamę etc. i było zrobione.

                I co to jest duża liczba? Jeden maxi-problemowy student może zatruć ci życie przez cały rok - miałem takich 2 lata z rzędu na seminarium. A tu poważne problemy językowe może mieć 2-3 osoby na seminarium.
        • glicynia1 Re: ale to zupełnie inna kategoria! 04.01.15, 19:10
          To rzeczywiście jest poważny problem, bo niestety wplywa na obniżenie poziomu studiów, a dla wykładowcy to albo dodatkowa praca albo dodatkowa frustracja. Na naszym polskojęzycznym wydziale nie ma zbyt wielu studentów z zagranicy, a ci którzy są - zazwyczaj długo studiują :). Idzie niż, to pewnie i u nas pojawi się więcej studentów z zagranicy i zaraz będziemy mieć podobne problemy.
          • flamengista ja to widzę inaczej 04.01.15, 20:22
            generalnie z pojawienia się większej liczby studentów zagranicznych jest sporo korzyści. Nasi studenci mają bardziej międzynarodowe studia, studenci ratują nas przed niżem. Docelowo znaczna ich część zostanie w Polsce, uzupełniając częściowo lukę po emigrantach.

            Natomiast nie można udawać, że nie ma problemu językowego. Jest i należy coś z tym zrobić. W wersji ambitnej wprowadzić obowiązkowy lektorat z polskiego. W wersji "na łatwiznę" zastąpić prace dyplomowe na licencjacie egzaminem dyplomowym.
        • bumcykcyk2 Re: ale to zupełnie inna kategoria! 04.01.15, 21:17
          flamengista napisał:

          > Najbardziej obawiam się tegorocznych zapisów na seminaria. U mnie oznacza to, ż
          > e będę miał 5 (może 6) studentów ze Wschodu, z czego pewnie 2-3 osoby będą miał
          > y problemy językowe. A ja nie mam czasu i obowiązku przerabiać ich łamaną polsz
          > czyznę na poprawny język naukowy. Będzie spory problem co z tym fantem zrobić.

          Owszem. Znam to z autopsji. Wyjścia są takie - albo piszemy prace za nich, albo zgadzamy się , że sobie je gdzieś kupią, albo robimy grupę nacisku na ministerstwo, aby zgodzono się na prace i obrony w języku rosyjskim.
          • flamengista są inne wyjścia 05.01.15, 09:50
            Cytatpiszemy prace za nich
            Napisanie pracy dyplomowej to min 60 godzin mojej pracy, a normalna stawka za moją pracę to 100 zł za godzinę przy pisaniu raportów/ekspertyz. Nie stać mnie na robienie takich prezentów moim studentom. Nigdy dotąd nie zrobiłem tego - dla zasady. Nie chodzi tylko o pieniądze i mój czas. Wypuszczasz w ten sposób nieuka, który utwierdza się w przekonaniu że naukowiec to frajer który odwali robotę za niego. Zamiast zyskać sobie wdzięczność przyszłego prezesa Orlenu dostajesz pogardę i deprecjację i tak niskiego prestiżu zawodowego.

            Cytatalbo zgadzamy się , że sobie je gdzieś kupią
            Dlaczego aż tak ostro? Wystarczy, że zatrudnią sobie studentkę polonistyki która im wygładzi ich bełkotliwą polszczyznę. W dodatku u mnie nie da się zlecić napisania pracy w tradycyjnym sensie. Oddaje się etapami, poprawki wprowadzam sukcesywnie - co bardzo zwiększa cenę takiej usługi. Natomiast miałem poszlaki, że pracę niektórym seminarzystom cyzelował ktoś inny - nie widzę w tym nic złego. Miałem też podejrzenia w incydentalnych wypadkach (wypromowałem już blisko 100 dyplomantów) że pracę mógł pisać kto inny, ale nie miałem nawet cienia dowodu.

            Cytatrobimy grupę nacisku na ministerstwo, aby zgodzono się na prace i obrony w języku rosyjskim
            Problem w tym, że nikt tego języka nie zna! Nie chodzi tylko o wykładowców na uczelni. Znajomość rosyjskiego jest obecnie bardzo cenną kompetencją na rynku pracy, np. w sektorze B2B w KrK. Więc to nie jest żadne rozwiązanie, w każdym razie nie na krótką metę.

            Jest natomiast bardzo proste rozwiązanie, które już zostało wprowadzone na niektórych kierunkach w Najszacowniejszej Uczelni tym kraju - rezygnacja z pracy dyplomowej na poziomie licencjatu i zastąpienie go egzaminem dyplomowym.
            • bumcykcyk2 Re: są inne wyjścia 05.01.15, 17:52
              Ad 1. Pisanie za nich

              Użyłem tu ironii, oczywiście mój czas jest również zbyt cenny, abym pisał za kogoś prace licencjackie/magisterskie, w dodatku za free.

              Ad 2. Przymknięcie oka na to, że sobie prace gdzieś kupią

              No niestety, poziom wielu tych ludzi jest tak denny, że żadne konsultacje z polonistą nic tu nie pomogą. Chodzi również o mierne kompetencje intelektualne, nie tylko językowe. Wiem o czym mówię, bo w akcie desperacji usiłowałem rozmawiać z tymi ludźmi po rosyjsku, który to język znam i niestety, nadal nie mieli nic do powiedzenia.

              Ad 3. Obrona w języku rosyjskim

              Pozornie kłóci się to z wnioskami, które wysnułem w poprzednim zdaniu, ale mimo wszystko odpadłaby im wymówka o problemach językowych. Wśród akademików z półki wiekowej 40+ znajomość rosyjskiego jest raczej powszechna.

              Ad 4. Egzamin końcowy zamiast pisania pracy

              No ok, ale czy nie sądzisz, że byłoby to właśnie tym, co sam piętnujesz? Czyli przymykaniem oka na rażącą niekompetencję i brak elementarnej wiedzy?
              • flamengista no ca:) 06.01.15, 18:27
                > Ad 1. Pisanie za nich
                >
                > Użyłem tu ironii, oczywiście mój czas jest również zbyt cenny, abym pisał za ko
                > goś prace licencjackie/magisterskie, w dodatku za free.
                Ok, miałem najwyraźniej słabszy moment;)

                > No niestety, poziom wielu tych ludzi jest tak denny, że żadne konsultacje z pol
                > onistą nic tu nie pomogą. Chodzi również o mierne kompetencje intelektualne, ni
                > e tylko językowe. Wiem o czym mówię, bo w akcie desperacji usiłowałem rozmawiać
                > z tymi ludźmi po rosyjsku, który to język znam i niestety, nadal nie mieli nic
                > do powiedzenia.
                Bez przesady, to nie muszą być prace piątkowe. Na 3,0 coś napiszą, byle konsultując z polonistą. Promowałem już mocno przeciętnych studentów i wiem co mówię.

                > Pozornie kłóci się to z wnioskami, które wysnułem w poprzednim zdaniu, ale mimo
                > wszystko odpadłaby im wymówka o problemach językowych. Wśród akademików z półk
                > i wiekowej 40+ znajomość rosyjskiego jest raczej powszechna.
                Raczej: ci ludzie uczyli się kiedyś powszechnie rosyjskiego. Ale jeśli nie używali go przez następne 20 lat (a większość tego nie robiła, bo i po co - nie tam leżały pieniądze?), to przecież wszystko zapomnieli. Powszechna znajomość rosyjskiego jest w pokoleniu 60+, ale to GTW która tylko marzy o zajmowaniu się problemami Ukraińców...

                > Ad 4. Egzamin końcowy zamiast pisania pracy
                >
                > No ok, ale czy nie sądzisz, że byłoby to właśnie tym, co sam piętnujesz? Czyli
                > przymykaniem oka na rażącą niekompetencję i brak elementarnej wiedzy?
                Nie wymagajmy cudów. Chodzi tylko o to, by władze wzięły odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Jak nie da się zagwarantować przynajmniej minimalnej przyzwoitości w zakresie jakości prac dyplomowych, to po co trzymać się fikcji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka