Dodaj do ulubionych

Polski Nobel z ekonomii!

06.03.15, 19:12
Chciałem Państwa poinformować, że w tym roku "Nagrodę Banku Handlowego w Warszawie S.A. za szczególny wkład w rozwój nauki w sferze ekonomii i finansów", która bywa potocznie ale niezbyt przytomnie nazywana "polskim Noblem z ekonomii" uzyskał Pan dr hab. Tomasz Berent za pracę "Ogólna teoria dźwigni finansowej" (oficyna wydawnicza SGH, Warszawa, Polska). Nomen omen sama Nagroda też jest niezłą dźwignią (50 tys.).
Tytuł brzmi pięknie, zwłaszcza "ogólna teoria" nadaje dziełu niemalże wielkości głównej pracy Keynesa.

Jednocześnie informuję, że z powodu zawiści przeszukałem dorobek Pana dr hab. i znalazłem tam zero artykułów opublikowanych w czasopismach zachodnich. Google Scholar wypluł mi jako dwa najczęściej cytowane artykuły laureata (też na temat dźwigni finansowej) - jeden cytowany 7 razy, drugi - 5 razy. Wszyskie to ... tak ... autocytowania!
Sama "Ogólna teoria..." ma już dwa cytowania w zeszytach naukowych.

Przyznacie, że to rzeczywiście "szczególny wkład w rozwój nauki", jak głosi motto nagrody!
Tak wygląda polska ekonomia... nie, zaraz, tak wygląda jej szczyt nagradzany przez szanowne jury skłądające się z wybitnych - w większości w sensie pozycji instytucjonalnej - profesorów.
Naprawdę nie wiem czy oni (jury) to robią z niewiedzy, czy z pychy, czy z bezczelności świadomej swej feudalnej siły.

W każdym razie znów coraz bardziej mi wstyd, że jestem polskim ekonomistą.
Idę się fejspalmować do rana.


Obserwuj wątek
    • flamengista nie przesadzasz trochę? 06.03.15, 19:28
      Po pierwsze, ja o nagrodzie BH słyszałem, ale o nazwie "polski Nobel z ekonomii" już nie. My mamy takie zapędy prowincjonalne, by do każdej rzeczy dodawać zachodnie wyobrażenia. Na tej samej zasadzie koledzy wymyślili u nas indywidualną ścieżkę edukacyjną pod hasłem "studiuj jak w Oksfordzie". Po prostu takie określenia powinny powodować reakcję w postaci uśmiechu i wzruszenia ramion. Takie sympatyczne dziwactwo, z którego nic nie wynika.

      Po drugie, nagroda jest tak śmieszna że ciężko nawet to komentować. A już z perspektywy nagrodzonego, który zamienił lukratywną posadę w londyńskim city na stanowisko adiunkta na polskiej uczelni.

      Faktycznie wielka szkoda, że nagrodzony nie ma dorobku międzynarodowego. Jest to o tyle dziwne, że miał stypendium w Oxfordzie, a magisterkę i doktorat zrobił w niezłym uniwersytecie w Walii. Natomiast nie wyklucza to możliwości, że jego książka jest naprawdę niezła. Na prawdziwego Nobla to oczywiście nie wystarcza, ale czy to powód by zamartwiać się że chłopak dostał 50 tys. nagrody?
      • cowell Re: nie przesadzasz trochę? 06.03.15, 19:41
        Fla, ja jestem starszy, kiedyś się tak mówiło o tej nagrodzie. Oczywiście większość robiła to ironicznie, ale czy na pewno?

        > w niezłym uniwersytecie w Walii. Natomiast nie wyklucza to możliwości, że jego
        > książka jest naprawdę niezła. Na prawdziwego Nobla to oczywiście nie wystarcza
        > , ale czy to powód by zamartwiać się że chłopak dostał 50 tys. nagrody?

        Oczywiście możemy próbować to sprawdzić. Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia. Ta praca nie będzie miała żadnego wpływu na ekonomię - choćby z racji języka i miejsca wydania. A temat pracy przecież nie jest specyficzny dla Polski. Cały świat chciałby usłyszeć o nowej OGÓLNEJ teorii dźwigni finansowej! Wyobraź sobie czy coś takiego byłoby możliwe w polskiej matematyce, fizyce czy w innej dyscyplinie, która naprawdę jest nauką, a nie tylko udaje. (Oczywiście są poszczególni prawdziwi ekonomiści w Poslce, ale ekonomia jako instytucja nie istnieje.)

        Poza tym nie chodzi o 50 tys., ale o kierunek w jakim rozwija się środowisko i dyscyplina.
        • flamengista kierunek rozwoju? 06.03.15, 20:07
          a to coś nowego:) Bo ja odnoszę wrażenie, że dyscyplina w PL nie rozwija się od dawna. Jakoś tak od 1939 r... A już okres po 89 był szczególnie fatalny.

          Choć teraz są jakieś nieśmiałe oznaki ożywienia. Na przykład u nas przez lata całe publikacje w dobrych czasopismach pisały 2-3 osoby na uczelni. A teraz jest prawdziwy wysyp - kilkanaście osób w ostatnich 2-3 latach zaczęło publikować w czasopismach z JCR i co ważne z solidnym IF (nie są to żadne bałtycko-czesko-rumuńskie wynalazki). Są to ludzie w okolicach 40tki, po habilitacji lub tuż przed. Więc jest światełko w tunelu.
          • cowell Re: kierunek rozwoju? 06.03.15, 20:16
            No to brawo. I takie osoby trzeba było nagrodzić. Na pewno były takie wśród zgłoszonych, było chyba ze 40 zgłoszeń. A jeżeli nie było, można było nie przyznać.
            Taka nagroda nie tylko jest absurdalna, ale i demoralizuje pokazując, że system jest w dużej mierze wciąż feudalny i autarkiczny.
            W poprzednich dwóch edycjach potrafili nagrodzić osoby wybitne i myślałem, że już nie wrócą do dawnych praktyk, kiedy często przyznawali tę nagrodę za prace, które nie były żadnym wkładem w ekonomię.
            • podworkowy Re: kierunek rozwoju? 07.03.15, 12:13
              nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy objeżdżają jakąś książkę nie przeczytawszy jej...
              • h_hornblower Re: kierunek rozwoju? 07.03.15, 12:18
                podworkowy napisał(a):

                > nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy objeżdżają jakąś książkę nie przeczytawszy je
                > j...

                To jest nas już dwóch takich na tym forum :)

                pzdr
                horny
                • cowell Re: kierunek rozwoju? 07.03.15, 12:40
                  Odmówię sobie ogólnej dyskusji na temat oceny bez czytania.
                  Natomiast w tym przypadku, Jajuga w swojej recenzji habilitacji Berenta pisze o tym, że artykuły tego ostatniego (dostępne w internecie) znajdują się w monografii, więc mniej więcej wiemy co jest w monografii:
                  www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/BerentTomasz/zal5.pdf
                  Recenzja monografii jest w sumie pozytywna, ale nie nazwałbym jej nawet ciepłą. Przyznawanie prestiżowej nagrody za tę pracę jest nieporozumieniem.
                  • h_hornblower teraz już zartujesz, prawda? :) 07.03.15, 12:51
                    cowell napisał:

                    > Jajuga w swojej recenzji habilitacji Berenta pisze o tym, że artykuły tego ostatniego >(dostępne w internecie) znajdują się w monografii, więc mniej więcej wiemy co jest w monografii

                    Czy Twoim zdaniem z wypowiedzi Jajugi wynika, że w monografii nie ma nic więcej?

                    • cowell Re: teraz już zartujesz, prawda? :) 07.03.15, 13:02
                      Pewnie, że jest. W końcu monografia ma z 450 stron. A Jajuga w recenzji sporo pisze o powtórzeniach i rozwlekłości.
                      Może powiem inaczej - gdyby było coś naprawdę wartościowego, to by nie odrzucili w tych domniemanych próbach publikacji w czasopismach zachodnich. Facet zna język, studiował na Zachodzie, tematyka jest uniwersalna - publikacja po polsku w tych warunkach powinna być wręcz ukarana, a nie naradzana.
                      I tak naprawdę nie chodzi mi o autora i jego dzieło, ale o szanowanych profesorów w jury, którzy w ten sposób demoralizują młodych i wyobcowują starszych. Mogę wymienić na poczekaniu poczet polskich ekonomistów, którym się jednak udaje publikować zagranicą i dawać mniejszy lub większy wkład w naukę światową.
                      • h_hornblower no dobrze 07.03.15, 17:37
                        cowell napisał:

                        > Może powiem inaczej - gdyby było coś naprawdę wartościowego, to by nie odrzucil
                        > i w tych domniemanych próbach publikacji w czasopismach zachodnich.

                        Ciężko dyskutować z Tobą w ten sposób. Co to są niby te "domniemane próby publikacji w czasopismach zachodnich"? Ktoś w niniejszym wątku domniemywa, że mogły być takie próby, a Ty odnosisz się do tego jak do faktu (cóż z tego, że domniemanego?)?


                        > I tak naprawdę nie chodzi mi o autora i jego dzieło, ale o szanowanych profesor
                        > ów w jury, którzy w ten sposób demoralizują młodych i wyobcowują starszych.

                        Uderzasz jednak bezpośrednio w autora. No bo skoro przyznanie mu tej nagrody stanowi wyraz panujących u nas stosunków feudalnych, autarkii, demoralizuje i wyobcowuje, a Ciebie skłania do wyznania palącego wstydu, że jesteś "polskim ekonomistą"...

                        > ę wymienić na poczekaniu poczet polskich ekonomistów, którym się jednak udaje p
                        > ublikować zagranicą i dawać mniejszy lub większy wkład w naukę światową.

                        No dobrze. Właśnie chciałem to zaproponować. Zobaczmy, jakie były inne możliwości. Może masz racje i przyznanie Berentowi tej nagrody to skandal. Nagroda citibanku jest za KSIĄŻKĘ wydaną w ciągu kilku (3?) ostatnich lat. Jakie książki polskich ekonomistów (szczególnie te wydane w renomowanych światowych wydawnictwach) nie wzbudziłyby Twojej negatywnej oceny? (nie traktuje tego jako złośliwości - pytam jak najbardziej serio)

                        pzdr
                        horny
                        • cowell Re: no dobrze 07.03.15, 18:23
                          > Ciężko dyskutować z Tobą w ten sposób. Co to są niby te "domniemane próby publi
                          > kacji w czasopismach zachodnich"? Ktoś w niniejszym wątku domniemywa, że mogły
                          > być takie próby, a Ty odnosisz się do tego jak do faktu (cóż z tego, że domniem
                          > anego?)?

                          Te domniemania i tak są koncesją na rzecz nagrodzonej pracy. Ale są prawdopodobne.
                          Zaś same fakty są takie, że inkryminowane prace są opublikowane wyłącznie w Polsce. I to już jest dla mnie wystarczający argument. Nie tylko z tego powodu, że większość książek i artykułów z ekonomii po polsku ma sama w sobie raczej słaby poziom, ale także, iż praktyka recenzowania w polskich czasopismach i wydawnictwach jest ułomna. Choćby dlatego, że nie ma w Polsce wystarczającej liczby ekspertów na wysokim poziomie w odniesieniu do różnych specjalistycznych działek. Jednym z recenzentów wydawniczych nagrodzonej pracy był bardzo dobry ekonomista polski, ale zajmujący się zupełnie zupełnie czym innym niż autor książki i śmiem podejrzewać, że ten recenzent niewiele wie o rozwoju wiedzy o dźwigni finansowej. Powoływanie recenzentów, którzy nie są (w pełni) kompetentni to, obok życzliwych recenzji, jeden z największych problemów polskiej ekonomii - widziałem dziesiątki przykładów dotyczących książek, artykułów, doktoratów, habilitacji.

                          > No dobrze. Właśnie chciałem to zaproponować. Zobaczmy, jakie były inne możliwoś
                          > ci. Może masz racje i przyznanie Berentowi tej nagrody to skandal. Nagroda citi
                          > banku jest za KSIĄŻKĘ wydaną w ciągu kilku (3?) ostatnich lat. Jakie książki po
                          > lskich ekonomistów (szczególnie te wydane w renomowanych światowych wydawnictwa
                          > ch) nie wzbudziłyby Twojej negatywnej oceny? (nie traktuje tego jako złośliwośc
                          > i - pytam jak najbardziej serio)

                          Tę nagrodę wg regulaminu można przyznać również za artykuły i zbiory artykułów. Można też nie przyznawać.
                          Ja już kilka lat temu sugerowałem ludziom z Handlowego, którzy się zajmują Fundacją Kronenberga, żeby rozważali nagradzanie wyłącznie autorów mających dorobek międzynarodowy. Odpowiedzieli mi wtedy, że chodzi im również o to, by nagradzane prace dotyczyły choćby w jakiejś mierze polskiej gospodarki (wg mnie kiepski argument). No cóż, w tym roku się nie udało.
                          • dworzec w 100% widzę to tak jak cowell n/t 07.03.15, 19:54
                            • flamengista a ja się całkowicie nie zgadzam 07.03.15, 21:33
                              1. oceniamy tu wiele postępowań habilitacyjnych, ale tam mamy więcej informacji. tu nie mamy nic - praktycznie żaden z forumowiczów książki nie czytał. Dlatego moim zdaniem nie mamy prawa by oceniać, czy to dzieło wybitne czy też nie. Tego po prostu nie wiemy.
                              2. nie mamy pojęcia, jaka była konkurencja - czy w tym gronie był ktokolwiek ze świetnym dorobkiem międzynarodowym i został mimo to pominięty, co faktycznie można by uznać za błąd.
                              3. konkurs jest wyjątkowo demokratyczny - praktycznie zgłosić się może każdy, bo "Wnioski o przyznanie nagrody składają mające siedzibę w Polsce uczelnie i instytucje o profilu ekonomicznym, banki i instytucje samorządu gospodarczego, wydawnictwa ekonomiczne oraz członkowie Jury". Nic nie stało na przeszkodzie, by jednak ta garstka międzynarodowych sław ruszyła siedzenie i poprosiła swego rektora o formalne zgłoszenie do konkursu. Jeśli takie sławy faktycznie istnieją, powinny były swoim dorobkiem pobić konkurencję. Jednak jakoś dziwnym trafem tak się nie stało.
                              4. to nie jest konkurs ministerialny ani też powstałej ze środków publicznych FNP (swoją drogą, to nagroda FNP ma większy prestiż i nazywana jest polskim Noblem). To nagroda fundowana przez prywatną fundację - i jej święte prawo nadać ją komu zechce.
                              5. ostatnie i najważniejsze - polską ekonomię i nauki społeczne nurtują o wiele poważniejsze problemy, niż ew. mankamenty w przyznawaniu nagrody BH w 2014 roku. Nie zgadzam się też z postulatem, by de facto nagrodzonego ustanowić symbolem tego strukturalnego kryzysu. To nie Tomasz Berent jest problemem polskiej ekonomii, on zdecydowanie wybija się ponad przeciętność. Problemem jest masa przeciętniaków, która od lat nic nie robi naukowo a trzyma władzę na swoich lokalnych poletkach, narzucając prowincjonalny sposób uprawiania nauki. Śmiem twierdzić, że gdyby więcej było takich Berentów, to ten problem byłby znacznie mniej dotkliwy.

                              Ja rozumiem Cowella - jest idealistą ze sporymi ambicjami i już pewnymi sukcesami na poziomie międzynarodowym. Ale radykalny idealizm nie jest właściwą odpowiedzią na reformy polskiej ekonomii. Powtarzam i tłukę na tym forum od lat - polskie nauki społeczne nie potrzebują rewolucji, a ewolucji. Zaś ewolucja powinna przede wszystkim polegać na tym, by osobom pokroju Cowella pomagać (a przynajmniej nie przeszkadzać) w uprawianiu prawdziwej nauki. Dopiero gdy reszta zobaczy, że uprawianie prawdziwej nauki ma sens, pojawi się bodziec do zmiany filozofii działania. No i nie zapominajmy - w USA czy WB też nie ma cudów - jakieś 80% ekonomistów też klepie wtórne i lokalne badania. Jak u nas uda się osiągnąć takie proporcje (czyli 20% robi coś sensownego), to już to będzie spory sukces.

                              Tym bardziej mnie martwi atak na laureata tej nagrody. Bo w naszym środowisku Prof. Berent powinien być potencjalnym sojusznikiem, nie wrogiem.
                              • cowell Re: a ja się całkowicie nie zgadzam 08.03.15, 06:21
                                No nie fla, przecież nie chodzi o Berenta. Pisałem parę razy w tym wątku, że chodzi przede wszystkim o jury. Ta nagroda jest ważna w środowisku. Standardy jakimi kieruje się środowisko są ważne dla rozwoju dyscypliny. Niekompetentni recenzenci (plus życzliwe recenzje) to jest jeden z najważniejszych problemów ekonomii w Polsce.
                              • czlowiek.z.makulatury Re: a ja się całkowicie nie zgadzam 09.03.15, 17:55
                                No cóż, książki nie czytałem, ale jest poważne ryzyko, że przy obecnym poziomie polskich nauk społecznych zatracony jest już nie tyle poziom dokonywania innowacji na poziomie światowym, a oddalił się (przy czym oddalił się 60 lat temu, a nie wczoraj) poziom dokonywania imitacji. Przeciętny nawet polski fizyk, chemik czy biolog bierze coś ze swojej działki z tzw. Zachodu i jest to w stanie z mniejszym lub większym sukcesem zrozumieć (choć wymyślić od podstaw już nie), a potem powtórzyć. Oznacza to tyle, że kolegom fizykom i innym ścisłowcom łatwo mierzyć własną miarą i potępiać takiego profesora w czambuł, który po polsku imitując dokonuje syntezy jakiejś dziedziny na poziomie podręcznikowym, ale abstrahują oni od dystansu jaki dzieli te dziedziny w Polsce i w krajach anglosaskich.

                                Przeciętny polski ekonomista/socjolog/psycholog/politolig NIE JEST w stanie otworzyć czasopisma z Q1 JCR i zrozumieć co tam jest napisane, o powtarzaniu czy syntetyzowaniu nie wspominając. 99% polskich prac z tych nauk ma charakter nieudolnie odtwórczy - są to powykrzywiane przeglądy przeglądów literatury dokonane na podstawie abstraktów wystąpień, bo reszta jest poza zasięgiem zrozumienia. Innymi słowy przeciętny polski naukowiec z dziedzin społecznych nie jest w stanie nawet powtórzyć badań naukowych ukazujących się w najlepszych czasopismach, ponieważ zwyczajnie nie miał się gdzie tego nauczyć. Druga sprawa, że też nie miał po co, bo ludziska walili słuchać go drzwiami i oknami a za pracę naukową nie płacili, bo nie.

                                W tym sensie importowana postać laureata jest w jakiś sposób cenna, nawet jeżeli tylko zaledwie rozumie co się dzieje w jego dyscyplinie i był w stanie zrozumieć 2-3 główne prace. Jestem zatem w stanie mu przyznać pewien kredyt zaufania (nomen omen).
        • h_hornblower Re: nie przesadzasz trochę? 07.03.15, 12:16
          cowell napisał:

          >> Fla napisał: Natomiast nie wyklucza to możliwości, że
          >> jego książka jest naprawdę niezła.

          > Oczywiście możemy próbować to sprawdzić. Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia.
          > Ta praca nie będzie miała żadnego wpływu na ekonomię - choćby z racji języka i
          > miejsca wydania.

          Co do "oczywiście możemy sprawdzić" to rzeczywiście coś tam możemy. Tak się składa, że dr Berent habilitował się w nowym trybie i można sobie poczytać recenzje tej pracy. Jeden z recenzentów postuluje przetłumaczenie jej na angielski - to tak a propos "nie będzie miała żadnego wpływu".

          pzdr
          horny
          • cowell Re: nie przesadzasz trochę? 07.03.15, 12:46
            Wartość tej opinii tego recenzenta jest taka sama jak wartość jego twierdzenia, że publikacje habilitanta ukazały się w renomowanych czasopismach znajdujących się na JCR.

            (wyjaśnienie: recenzentowi chodziło oczywiście o "Ekonomistę", który przejściowo był marginally attached do JCR, ale słusznie stamtąd szybko wyleciał, co już na forum dyskutowaliśmy).
      • matylda.starszak Re: nie przesadzasz trochę? 07.03.15, 22:54
        artykuł jest z 2008 - o tym ze polski noblista zamienil
        ale jesli ta zamiana byla w 2007 - to w 2007 dosc duzo szczurow uciekalo z okretu w londynskim city i przenosic sie musieli do Hong - Kongu i do Dubaju, jednak ich liczebność zostala mocno zmniejszona - i to niekoniecznie musialo byc tak, ze wybor byl calkiem niesprowokowany nadal sielankowa sytuacja - bo ta sytuacja nie musiala byc juz sielankowa jak do 2006

        jest tez kwestia taka, ze kiedys na emeryture przejsc trzeba, jedni przechodza wczesniej a inni nieco pozniej - ten czlowiek przeszedl wczesniej, i jako emeritus sobie wyklada na SGH jako hobby
        ministra umarlaby ze szczescia gdyby miala tylko takich naukowcow

        co do lokalnego publikowania - to nie dziwi lokalne publikowanie przez polskiego noblistę - on bedac na Oxbridge to poznal i powachal jak lokalna jest ekonomia na całym swiecie - Amerykanie też publikują tylko w lokalnych amerykańskich czasopismach a Brytyjczycy w lokalnych brytyjskich.
        To wywołuje zdziwienie gdy ktoś niezajmujący się brytyjską problematyką pisze do lokalnego (choć z IF) czasopisma brytyjskiego. To wywołuje zdziwienie gdy ktoś niezajmujący się amerykańską problematyką pisze do lokalnego (choć z IF) czasopisma amerykańskiego. Nawet Journal of X najlepszy w dyscyplinie to w większości czasopismo od London Boys dla London Boys. Wystaczy popatrzeć na afiliacje autorów - wszystko kręci się wokół obecnych, lub przeszłych pracowników lub współpracowników lokalnego uniwersytetu. Podobnie jak w pracach naukowych uniwersytetu dobrowy gasniczej pokazują się prace ludzi powiązanych towarzysko lub konferencyjnie z uniwersytetem dobrowy gasniczej.
        Ale nasze prace naukowe z uniwersytetu dobrowy gasniczej też będą miały IF i też będą na liście A - to nie jest kwestia rozwoju uniwersytetu dobrowy gasniczej a jest to funkcja dwóch zmiennych: czasu i expansji prywatnej firmy Thomson Reuters.
    • dworzec Re: Polski Nobel z ekonomii! 06.03.15, 19:55
      ha, dobre!

      ale może świat dowie się o tych odkryciach, wszak prof pisuje po angielsku, np. ważki artykuł "Ten Major Questions on Leverage", wprawdzie ukazał się on w "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego", ale wszak nie miejsce się liczy! [sarkazm]

      a na poważnie: laureat pewnie próbował publikować w dobrych żurnalach, ale tu i ówdzie mu odrzucili, to się obraził i publikuje po angielsku tam gdzie mu przyjmują... na polskiego nobla widać spokojnie wystarczy
      • h_hornblower Re: Polski Nobel z ekonomii! 07.03.15, 12:28
        dworzec napisał:

        > a na poważnie: laureat pewnie próbował publikować w dobrych żurnalach, ale tu i
        > ówdzie mu odrzucili, to się obraził i publikuje po angielsku tam gdzie mu przy
        > jmują...

        Na przykład w "Ekonomiście" mu dwa przyjęli (nie twierdze, że to top, ale wskazywanie tylko podwórkowych zeszytów jest jednak nie fair), ma też rozdział w książce wydanej w Hongkongu w 2011. To nie moja dyscyplina, ale znalezienie tego znalazło mi 5 minut. Nie dziwie się wyznaniom doktorantki, która "pisze doktorat m.in. o dźwigni", więc jak Berenta nie zna, to znaczy, że jego dorobek jest żenujący, no ale jednak czy Koledzy się trochę nie pospieszyliście w swoich opiniach?

        pzdr wesoło,
        horny


        • cowell Re: Polski Nobel z ekonomii! 07.03.15, 12:31
          Ale to, że mu przyjęli artykuł w Ekonomiście nic nie oznacza. Już wiele razy na tym forum pisaliśmy o marnym poziomie Ekonomisty.
          • h_hornblower Re: Polski Nobel z ekonomii! 07.03.15, 12:53
            cowell napisał:

            > Ale to, że mu przyjęli artykuł w Ekonomiście nic nie oznacza. Już wiele razy na
            > tym forum pisaliśmy o marnym poziomie Ekonomisty.

            A to przepraszam.

            pzdr
            horny
    • gram.w.zielone Re: Polski Nobel z ekonomii! 06.03.15, 21:21
      Przejrzalam sobie prace naukowe pana doktora i niestety musze stwierdzic (przejrzalam te, ktore sa dostepne w internecie), ze to taka opisowka... streszczenia teorii i artykulow. W niektorych autor glownie cytuje sam siebie.
      Zalosne... sama pisze doktorat m.i.n o dźwigni finansowej i nigdy o tym panu nie slyszalam.

      A co do pracy jako bankowiec w City, to dobrze mial, ze tylko od 7 pracowal, a o 7 byl w domu... to wcale nie sa kiepskie godziny.
      • js.c Re: Polski Nobel z ekonomii! 06.03.15, 21:41
        Z tego co tu Państwo piszą wynikałoby, że bankowcy w ten oto niebanalny sposób wykorzystali szansę wspomożenia swego byłego kolegi?
        • gram.w.zielone Re: Polski Nobel z ekonomii! 06.03.15, 23:19
          Tutaj link do aplikacji o nagrode. Zaden tam Nobel, to tylko konkurs, i nikt nie nominuje, tylko samemu sie wysyla podanie.

          www.citibank.pl/poland/kronenberg/polish/6159.htm?zoom_highlight=nagroda

          Mamy czas do 27 marca, moze warto sprobowac.
          • gram.w.zielone Re: Polski Nobel z ekonomii! 06.03.15, 23:29
            Poprawka, nie samemu, jednak nominuja (uczelnia albo jury), nie doczytalam.
    • morgan.le.fay Re: Polski Nobel z ekonomii! 09.03.15, 16:22
      Pozostaje pogratulować nagrody autorowi. Choć mnie osobiście z etycznego punktu widzenia wydaje się niezbyt szczęśliwe, że członkiem bądź co bądź nielicznego grona Jury był recenzent wydawniczy wyróżnionej publikacji. Ale może przesadzam.
      Cóż, taki urok naszych polskich konkursów, że lokalne podwórko okazuje się mniejsze, niż myślimy. To i tak mały pikuś przy innym ogólnopolskim konkursie na rozprawy doktorskie i habilitacyjne z ekonomii. Np. ostatnio wyróżnieni zostali podwładna oraz doktorant członka Kapituły Konkursu. Wszystko w zgodzie z regulaminem konkursu, który nie przewidywał czegoś takiego jak konflikt interesów.
      • chilly A tak przy okazji 09.03.15, 16:43
        Czy podobne nagrody są przyznawane za wyróżniające się książki w innych dziedzinach nauki? Bo ja raczej musiałem szukać dofinansowania, żeby wydawnictwo (ale nie czytelnicy!) chciało się nad nimi pochylić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka