policzdo3
24.04.12, 09:53
Kilka miesiecy temu przeprowadzilam sie z chlopakiem z duzego miasta do malej miejscowosci praktycznie na drugi koniec Polski.Jemu zaproponowano tutaj zarzadzanie duza,miedzynarodowa firma. Decyzje o przeprowadzce podjelismy wspolnie chociaz ja w tej kwestii bylam ostatecznie jezyczkiem uwagi. Druga taka okazja moglaby sie nie powtorzyc, i chociaz wiadomo czynnik finansowy byl tu wazny glownie zalezalo mi na tym zeby on byl szczesliwy bo w poprzedniej firmie marudzil,ze sie nie realizuje a tutaj ma duze pole do popisu i faktycznie widze,ze jest zadowolony. Przeprowadzajac sie zrezygnowalam z fajnej pracy i wyladowalam w miejscu gdzie wracajac do domu z nowej firmy,w ktorej pracuje z nudnymi ludzi nieprzejawiajacymi zadnych zainteresowan czuje sie cholernie nieszczesliwa. Wiedzialam oczywiscie,ze na poczatku bedzie ciezko,tesknota za znajomymi a nawet za korkami i tym szarym brudnym miastem. I coraz bardziej trace nadzieje,ze poznam jakas bratnia dusze bo nie wiem czy to specyfika malych miejscowosci czy poprostu tak pechowo trafilismy ale wszedzie tylko szarzy ludzie o spojrzeniu ktore wiele nie zdradza. Z chlopakiem caly czas dobrze sie uklada ale kazdy potrzebuje troche czasu zeby go spedzic w towarzystwie kogos innego bo tak mozna sie udusic. I nie mam pojecia gdzie tutaj mozna znalezc jakas perelke,z ktora moznaby czasem pojsc na kawe, pojezdzic na rolkach cokolwiek. Dodam,ze w mojej miejscowosci oprocz biedronki,lidla, 7 sklepow z uzywana odzieza,spozywczakow i kilku barow dla zatwardzialych piwoszy nie ma miejsca gdzie "bywaja" ludzie wiec jak tu kogos poznac. Any idea?