Dodaj do ulubionych

Przeprowadzka

24.04.12, 09:53
Kilka miesiecy temu przeprowadzilam sie z chlopakiem z duzego miasta do malej miejscowosci praktycznie na drugi koniec Polski.Jemu zaproponowano tutaj zarzadzanie duza,miedzynarodowa firma. Decyzje o przeprowadzce podjelismy wspolnie chociaz ja w tej kwestii bylam ostatecznie jezyczkiem uwagi. Druga taka okazja moglaby sie nie powtorzyc, i chociaz wiadomo czynnik finansowy byl tu wazny glownie zalezalo mi na tym zeby on byl szczesliwy bo w poprzedniej firmie marudzil,ze sie nie realizuje a tutaj ma duze pole do popisu i faktycznie widze,ze jest zadowolony. Przeprowadzajac sie zrezygnowalam z fajnej pracy i wyladowalam w miejscu gdzie wracajac do domu z nowej firmy,w ktorej pracuje z nudnymi ludzi nieprzejawiajacymi zadnych zainteresowan czuje sie cholernie nieszczesliwa. Wiedzialam oczywiscie,ze na poczatku bedzie ciezko,tesknota za znajomymi a nawet za korkami i tym szarym brudnym miastem. I coraz bardziej trace nadzieje,ze poznam jakas bratnia dusze bo nie wiem czy to specyfika malych miejscowosci czy poprostu tak pechowo trafilismy ale wszedzie tylko szarzy ludzie o spojrzeniu ktore wiele nie zdradza. Z chlopakiem caly czas dobrze sie uklada ale kazdy potrzebuje troche czasu zeby go spedzic w towarzystwie kogos innego bo tak mozna sie udusic. I nie mam pojecia gdzie tutaj mozna znalezc jakas perelke,z ktora moznaby czasem pojsc na kawe, pojezdzic na rolkach cokolwiek. Dodam,ze w mojej miejscowosci oprocz biedronki,lidla, 7 sklepow z uzywana odzieza,spozywczakow i kilku barow dla zatwardzialych piwoszy nie ma miejsca gdzie "bywaja" ludzie wiec jak tu kogos poznac. Any idea?
Obserwuj wątek
    • kseniainc Re: Przeprowadzka 24.04.12, 10:01
      Znalazłam się kiedyś w podobnej sytuacji-4 lata wytrzymałam.Nie było tak tragicznie, jednak dla tubylców(tak jest zwłaszcza w niewielkich miejscowościach,gdzie społecznosć nie jest zbyt otwarta na obcych)zawsze będziesz mało "swoja". Ostatecznie nawiązałam znajomości, ale z tamtego czasu nie przetrwała ani jedna..........
    • mozambique Re: Przeprowadzka 24.04.12, 10:35
      kwestii bylam ostatecznie jezyczkiem uwagi.

      czym byłas ????????
      jezyckziem jakeij uwagi ?

      chyba chodizło ci o "jezyczek u wagi" www.polszczyzna.fora.pl/przyslowia-sa-madroscia-wiel-bladow,10/jezyczek-u-wagi,15.html
      • simply_z Re: Przeprowadzka 24.04.12, 10:40
        co za miasto?
      • ursyda Re: Przeprowadzka 24.04.12, 10:45
        Ja się wstydziłam zapytać.
        • kseniainc Re: Przeprowadzka 24.04.12, 10:46
          ona się powstydzi odpowiedzieć i jesteśmy w czarnej d.....(dziurze;-p)
          • mojemieszkanie24 Re: Przeprowadzka 24.04.12, 10:54
            a moze to był bład ? poświęciłas wszystko dla chlopaka a co z twoimi marzeniami ?
            • grassant Re: Przeprowadzka 24.04.12, 11:08
              bez kasy to se moze marzenia wsadzić głęboko.
    • grassant Re: Przeprowadzka 24.04.12, 11:07
      co tam robisz w tej miejscowości?
    • bella_roza Re: Przeprowadzka 24.04.12, 11:25
      może załóż coś swojego, kawiarnię, klubik jakiś? a może jest dom kultury albo klub fitnes?
    • alfabetta Re: Przeprowadzka 24.04.12, 11:54
      Dla mnie to byłby idealny czas na dziecko... Ale, jeśli to odpada, to trzeba polubić własne towarzystwo. Nie wiem, jak mała jest ta miejscowość, jeśli 30.000 + to można czegoś poszukać lub coś zorganizować (często domy kultury w małych miejscowościach są naprawdę aktywne, łapią spore unijne dotacje na aktywizację rejonów wiejskich...). Jeśli coś około 10.000 to już gorzej... pozostaje rzeczywistość internetowa i weekendowe wypady do miasta...
    • maly.jasio Provincja ma swoje uroki :) 24.04.12, 12:37
      Lasy, ryby, grzyby...

      Ma i wady.

      A ow pan po objeciu kierowniczego stanowiska bedzie mial duze szanse
      - by za kilka lat objac je w wiekszym miescie...

      c´est la vie :)
    • headvig Re: Przeprowadzka 24.04.12, 13:52
      mój światły miastowy małżonek także przeprowadził się z cywilizacji na wiochę. ale znalazł sobie hobby - w wiejską politykę się zaczął bawić, forum internetowe założył, przełamał się i zaprzyjaźnił z jednym z moich znajomych, teraz sobie biegają po polach. czasem tylko narzeka, że taka wiocha, a przyrody i dziczy zbytnio nie ma... że asfalt wszędzie ;)

      a na serio, to może w okolicy jest inne miasto, gdzie można szybko dojechać i pójść do jakiegoś pubu? może załóż jakiś klub? ja swego czasu założyłam (wiejski) klub rowerowy, sprawdzało się ;) trochę inwencji i odwagi ;) z doświadczenia wiem, że takich znudzonych, szukających ludzi na takich zad..piach jest bardzo dużo, tylko nikt nie ma odwagi wyjść z inicjatywą.
    • twojabogini Re: Przeprowadzka 24.04.12, 15:32
      Ja przeprowadziłam się do miejscowości w której nie ma nawet Biedronki i Lidla i jest tylko jeden sklep z odzieżą używaną, do tego pięć spożywczaków. Bar został jeden. Mieszkam tu niecały rok Poznałam wielu interesujących ludzi - w sąsiedztwie, na przystanku autobusowym, na ulicy, pod sklepem, w lesie.
      Po przeczytaniu twojego posta myślę sobie, że traktujesz ludzi wśród których mieszkasz i pracujesz z góry, mierzysz ich miarą swoich dotychczasowych znajomych. Piszesz o nich "nudni ludzie nieprzejawiający żadnych zainteresowań", "szarzy ludzie o spojrzeniu które wiele nie zdradza" i szukasz "perełki". A te perełki mijasz na codzień.

      Owszem, trudno oczekiwać, że mieszkający na prowincji ludzie będą interesować się tym co w mieście (kino, rolki, teatr, wystawy sztuki współczesnej) i nie dlatego, ze są ograniczeni, tylko z uwagi na brak dostępu. Zresztą "ludzie miasta" też się tym wszystkim na ogół nie pasjonują, tylko zapychają sobie czas za pomocą dostępnych rozrywek. Jeśli ludzie mają gdzieś swoje pasje - to właśnie tu - na prowincji.

      Są pasjonaci hodowli pszczół (dzięki jednemu z nich wiem już nawet jak wyhodować matkę dla ula), są pasjonaci historii lokalnej (kolekcjonerzy zdjęć, anegdot, materiałów historycznych), są pasjonaci uprawy warzyw (nauczyłam się sadzić ziemniaki i robić chałupniczą metodą "inspekty"). Są ludzie znający wszystkie lokalne odmiany ptaków. Są producenci bimbru (to od nich poznałam podstawową recepturę 1410 ;), win, nalewek. Nigdzie nie znajdziesz lepszych partnerów do kart i szachów.
      Poznałam też osobę zafascynowaną Hitlerem, znającą na pamięć wszystkie jego dane biograficzne, anegdoty. Są też mili lokalni jaracze blantów.
      Nie szukaj "perełek", porozmawiaj ze staruszką pod sklepem, zaproś sąsiadkę na ciasto. Wypal fajkę pokoju z miejscowym rastamanem :)

      • margie Re: Przeprowadzka 24.04.12, 19:32
        lubie to:))
      • dziewczyna_rzeznika Re: Przeprowadzka 26.04.12, 00:59
        10/10

        :)
      • ursyda Re: Przeprowadzka 26.04.12, 09:57
        :)
        zaskoczyłaś mnie.
        Bardzo pozytywnie.
    • mirtillo25 Re: Przeprowadzka 24.04.12, 15:54
      Skoro już teraz masz problem z dostosowaniem się, to najprawdopodobniej nigdy Ci się to nie uda. Jak ktoś lubi duże miasto, to w małej mieścince będzie umierał. Wiem coś o tym. Sama uciekłam z zadupia i nie wyobrażam sobie powrotu w tamto miejsce. Wszyscy wszystko o Tobie wiedzą. Brr... okropne!
      • kate-bush Re: Przeprowadzka 25.04.12, 21:58
        Też zgadzam się. Byłam, jestem w podobnej sytuacji z tą różnicą, że podjęłam decyzję o przeprowadzce do męża z duże MIASTA do mniejszej miejscowości. Też odczuwam bolesną różnicę w mentalności ludzkiej itp itd. Początki były baaaaaaaaaaaaaardzo bolesne... Przeżyłam szok kulturowy (na prawdę nie przesadzam a byłam osobą jeżdżącą po tzw świecie i naszej Polsce ale nigdy w region w którym obecnie zamieszkuję z tego oto prostego powodu, że jest on mało atrakcyjny pod każdym względem i brzydota ludzi stąd i tego miejsca odstraszającego potencjalnych przybyszów). Może to kwestia indywidualna i może nasza Polska nie jest tak jednorodna jak mi się wcześniej wydawało ale mi było i nadal jest trudno przystosowac się do tego miejsca. Potwierdzam, iż praca, miejsce pracy, ludzie z którymi się pracuje po takiej przeprowadzce jest bardzo ważna. Ja początkowo także trafiłam beznadziejnie. W takim układzie męczyłam się długo i jak się okazało się za długo bo potrzebowałam w tym początkowym okresie po prostu z kimś pogadac o pierdołach o pogodzie, o programie obejrzanym w tv, polityce itp, itd ale z tą osobą którą współpracowałam było to niemożliwe. Na każdym kroku ta osoba pokazywała mi swoją wyższośc, pogłębiając mój ogólny dół i poczucie wyobcowania. W końcu tak też zaczęłam się czuc, nie dlatego może że byłam tak inna tylko, że ta osoba z którą pracowałam bardzo umiejętnie wykorzystywała moje lęki i postępujące poczucie niższości. Moja rada brzmi: 1. jeżeli to możliwe zmień jak najszybciej pracę, wydział jeżeli nie jest możliwa zmiana pracy, 2. powrót do tzw. miasta, bo z moich obserwacji wynika iż później b. trudno wrócic do dawnej rzeczywistości, miejsca z którego się wyjechało. Ja nie wróciłam ale odwiedzam rodzinę i widzę, że przez te lata zmieniłam się i tamto MIASTO nie jest już moim miejscem a miasto, w którym w dalszym ciągu zamieszkuję nadal nie jest moim miejscem i chyba nigdy nim nie będzie. Obecnie nowa praca, nowi ludzie nie pozwalają mi na "rozdrabnianiem się" nad mankamentami tego miejsca. Radziłabym się poważnie zastanowic nad tym co dalej i rozważyc różne scenariusze, także te pesymistyczne np. rozpad związku i co wtedy? Obecnie wychodzę z założenia iż niezbadane są losy ludzkie ale nie warto aż tak bardzo poświęcac się dla drugiej strony bo z tego co zrozumiałam nie jesteście nawet małżeństwem.
        • policzdo3 Re: Przeprowadzka 28.04.12, 15:11
          Dziękuję za wszystkie rady:)
          Sprobuje z tym fintess (chociaz szczupla jestem ale czego sie nie robi żeby znaleźć towarzystwo) i z Domem Kultury.
          Odpowiadając na wcześniejsze pytania : jest to miejscowość powiedzmy godzine drogi od Torunia, 15 tys mieszkancow. Co do mojej pracy - poprzednio pracowałam w międzynarodowej firmie a więc wśród ludzi z różnych krajów i o różnych zainteresowaniach. Obecnie "najbliższym" dużym miastem w którym mogę znaleźć pracę w swoim zawodzie jest Toruń albo Poznań więc powoli zaczynam czegoś szukać żeby tutaj nie zwariować. Na chwilę obecną pracuje z domu - robię tłumaczenia z jednego języka obcego na inny język europejski.Kontaktów zawodowych nie mam więc fizycznie żadnych ( jedynie mail/telefon)
          Kate-bush - szok kulturowy przeżywam cały czas, i naprawdę nie ma we mnie złej woli i nie oceniam ludzi szablonowo (że Ci z małych miejscowosci zawsze muszą być prości) bo w czasie róznych wyjazdów nawet do przysłowiowego Pcimia Dolnego zawsze znalazł się któs z kim można było fajnie porozmawiać.
          Chyba poprostu trafiłam do jednego z tych nieszczęśliwych miejsc w którym żyją smutni ludzie. I nie mam nic przeciwko temu żeby zagadać do starszej Pani ze spożywczaka i podyskutować z nią o chińskim czosnku czy zapalić fajkę z miejscowym rastamanem o czym pisaliście ale ja właśnie potrzebuję kogoś z kim porozmawiam o polityce, zbliżającym się Euro czy choćby nowych ciuchach w Zarze a tutaj raczej głowne zainteresowania osób w zbliżonym do mnie wieku ( a mam 27) to głownie co zrobic na obiad męzowi albo czy obejscie kolo domu jest dostatecznie czyste.
          Co do mojego związku to fakt, "niezbadane są losy ludzkie" i nigdy nie wiadomo jak się dalej wszystko potoczy. Ale miłość do tego mężczyzny to mam nadzieję nieuleczalna choroba.Nawet jakbym wrocila do swojego miasta z powrotem a nie byloby tam jego nie bylabym szczesliwa.Małżenstwem nie jestesmy ale już się oświadczył więc to kwestia czasu. Tak myślę przynajmniej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka