Dodaj do ulubionych

Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle

22.07.16, 13:43
serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/962052,polska-nauka-na-krzesle-elektrycznym-tak-ale-moze-z-niego-jeszcze-zejsc.html
Nihil novi sub sole, ale przyjemnie mi się czyta, gdy naukowcy wyrażają się językiem z tego forum, czyli wprost i bez żadnego owijania w bawełnę.
Obserwuj wątek
    • nieopierzony Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 14:13
      A tak z ciekawości, to gdzie jest najlepiej?

      Jako reprezentant pokolenia cyników i hedonistów, po wydrenowaniu finansów dla doktorantów muszę przygotować sobie alternatywy życia po doktoracie.

      Gdyby mieli Państwo wybór miejsca do prowadzenia badań naukowych z obecnie dostępnych to gdzie by to było?
    • sendivigius Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 15:48
      bumcykcyk2 napisał:

      > Nihil novi sub sole, ale przyjemnie mi się czyta, gdy naukowcy wyrażają się jęz
      > ykiem z tego forum, czyli wprost i bez żadnego owijania w bawełnę.

      E, tam. Chyba jakies inne forum masz na mysli. Na TYM forum obowiazujace dogmaty to:

      1. Na nauke brak pieniedzy i to jest przyczyna zla od A do Z.
      2. Bez habilitacji to miernoty wyplyna a teraz to klekajcie narody.
      3. Nie bedzie Jankes, Niemiec, Zabojad ani Chink plul nam w twarz.
      4. Krytycy to nieudaczniki.
      5. Bibliometria to Nowe Przymierze sw. prof. Mariana
      6. Korupcja to jest w Kongo.
      7. Nepotyzm to jest wszedzie.
      8. Mlodziez przyszloscia narodu.
      9. Jest dobrze.

      Jak to mowili kiedys medice cura te ipsum "Staszewski: Gdy postanowiłem zostać na uczelni, mój ojciec, profesor, rzucił..."

      • adept44_ltd Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 16:02
        to akurat nie jest prawda, co piszesz...
      • bumcykcyk2 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 17:57
        Aaaaa, no fakt! Pozwoliłem sobie umniejszyć jakże ważki głos profesora Betona i jego akolitów. Zwracam honor!
      • dobrycy Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 20:09
        1. Podowałem nie dawno przykład jak kwitnie innowacyjność bez dużych pieniędzy - nawet udało sie w tym przykładzie idealnie utrafić w podawany przeze mnie tutaj przykład - dajcie $10 i zorganizuje wam lot na księżyc
        2. Sendi, habilitacja to proces przemiany, coś jak u ksiedza świecenia
        kapłańskie. Wyobrażasz sobie kościół bez święceń ?
        3. Jankesi to nam akurat zdecydowanie za często plują.
        4. Sama prawda.
        5. Bibliometria to stonka którą zrzuciło nam USA
        6. Owszem.
        7. U nas to sie nazywa polityka prorodzinna
        8. Ale tylko odpowiednia, posłuszna i dobrze wychowana, która
        dobrze rozumie że najpierw trzeba być giermkiem aby zostać rycerzem!
        9. Ale jest za mało pieniedzy.
        • sendivigius Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 23:20
          dobrycy napisał:


          > 2. Sendi, habilitacja to proces przemiany, coś jak u ksiedza świecenia
          > kapłańskie. Wyobrażasz sobie kościół bez święceń ?

          Yeaa. Protestancki. (??????? ??????)
          • cretinophil Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 23.07.16, 15:55
            tam jest ordynacja
            z wyjatkiem braci plymuckich / wolnych chrzescijan
    • dala.tata Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 16:29
      Przeczytalem pierwsze 30 proc., do reszty nie mam dostepu, a nie zalezy mi az tak. Okazuje sie, ze najwiekszym problemem jest tytul naukowy. I jeden pan zdjal sovie go z drzwi - taki wielki to problem. A drugi pan byl mlodszy od innych jak go dostawal i to tez jest problem.

      Ufam, ze dalej jest lepiej.
      • zitterbewegung Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 17:14
        Minister edukacji tez znalazla rozwiazanie. Trzeba zrobic prog na maturze rozszerzonej (tak jakby zdawalo ja za duzo osob). Obecnie jest tylko na podstawowej i wynosi 30%. Biorac pod uwage ze tego nie zdaje tylko (?) 25%, zrobienie progu na rozszerzonej (do ktorej przystepuje az 10 tysiecy) rozwiaze problemy przyjmowania wszystkich zeby przezyc i podniesoe poziom na uczelniach po zamknieciu kierunkow.

        Kolejne problemy do rozwiazania: miejsca parkingowe pod instytutami w centrach, odbiurokratyzowanie kosztow podrozy i kuponow do H&M, &c.
      • piotrek-256 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 17:19
        Nic specjalnego.
      • sendivigius Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 17:19
        dala.tata napisał:

        Okazuje sie, ze najwiekszym problemem jest tytul naukowy.


        Czy najwiekszym? Ale to jest problem. Bo to narzuca wzory zachowan i ramy dzialania. Ja czasem mysle ze jesli w Polsce juz nie mozna bez tytulow to drabina powinna miec wiecej szczebli.
        • zitterbewegung Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 17:31
          To jest najwoekszy bez watpienia problem. Jesli jest tworzony nowy potrzebny zaklad np na informatyce takiego np machine learning to kierownikiem zostaje pan "ktorego konie to zawsze byla pasja" poniewaz ma habilitacje i wystarczy paru doktorantow i bedzoe profesorem (wlasnie juz ekspresem zostal) w efekcie kolejna szansa rozwoju zostaje zabawa w fake it till you make it i pozorowanie na ktore szkoda czasu, choc cele zostaly osiagniete, panu udalobsie udowodnic ze jest madry a wszyscy maja etaty. Wyobrazmy sobie ze to dziala odwrotnie, a profesorem zostaje sie za zatrudnienie przez iczelnie na odpowiednim stanowisku, wtedy BYC MOZE w zwiazku z czysto naukowa potrzeba nowej katedry zatrudnionoby kogos kto sie na tym w ogole zna (a w pozostalych 90% przypadkow kogos kto "potrzebuje, zasluguje i ma perspektywy" jak dotychczas... co akurat patrzac na poziom habilitacji tak wiele by nie zmienilo).
        • bumcykcyk2 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 17:52
          Tak, w zupełności zgadzam się i proponuję wprowadzić tytuł Murgrabiego, pomiędzy habilitacją a profesurą.

          Niegłupie byłoby także czerpanie z kręgu ezoterycznego, takie bezgłośne "Oh'" wypowiadane przeciągłym szeptem i z nabożną czcią , zarezerwowane dla najwybitniejszych luminarzy krajowej nauki.

          Zgodnie z naukami Juliana Tuwima z dzieła "Ptasie radio" należałoby także radykalnie uprościć rozpoznanie "Kto ptak, a kto nie ptak". W tym celu należy zaprojektować stosowne szaty dla dożywotniej kadry profesorskiej, jak sądzę najlepsze byłyby takie wzorowane na tradycyjnym stroju szejka z Dubaju, z niewielkim polskim akcentem np. symbolem żubra na plecach.
        • dala.tata Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 18:13
          Czy to jest problem? Byc moze. Powiedzialbym, ze jak juz wszystkie problemy zostana usuniete, mozna sie zastanowic i nad tytulem naukowym.

          Nawiasem mowiac, nie znam profesora, ktory uwaza, ze profesura to tylko posada, mniej wiecej taka jak asystentura. Nie znam tez uniwersytetu, ktor tak uwaza, sadzac po dokunetacji, ktora dostaje, gdzy pisze referencje. Polska akurat w wypadku profesur rozni sie akcentami od tzw. Zachodu. no tym, kto nadaje profesury, co jest imo niekluczowe.

          W nauce polkskiej hest znacznie wiecej provlemow niz rojenia bumcyka o murgrabim. Mozna zaczac od poziomu profesur (i nie tylko), ktory nie ma za cholere nic wspolnego z tym kto i jak badaje. Ale z tym, co rozumie sie przez dorobek naukowy. I mnue nie przekadzalby stopien markiza habilitowanego, gdyby markiz z medycyny musial publikowac np. w NEJM.
          • bumcykcyk2 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 18:23
            Nie Dala, nie tędy droga. Zacząć trzeba od rozpoznawalności. Jak słusznie prawi Profesor Nicieja , Rektor Szacownego Uniwersytetu Opolskiego, dziś nie daje się rozróżnić profesora od menela. Najwyższy czas to zmienić! I mój postulat ubiorowy jest tu nadzwyczajnie słuszny. Strój Profesora winien podkreślać zarówno dostojność znakomitych lędźwi godnych go nosić, jak i być wyrazem stosownego majestatu otaczającego danego luminarza.

            Przez szacunek na złote lata, w których polska profesura zdobywała swoje pierwsze stopnie i tytuły naukowe oraz wykuwała swój naukowy warsztat, proponowałbym nawiązać do dorobku scenicznego tego oto Artysty.

            https://pbs.twimg.com/media/B8Rl86sIcAADZkQ.png:large

            Dziękuję za uwagę i pozostaję z szacunkiem.
            • dala.tata Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 22:25
              Bumcyk, niczego innego sie nie spodziewalem. Stoisz ramie w ramie z markizami. A jako ze nie mozecie byc diukami, to chcecie zlikwidowac tytuly. Nie chcesz miec temp.zbij termometr,
          • sendivigius Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 18:34
            dala.tata napisał:

            Powiedzialbym, ze jak juz wszystkie problemy zos
            > tana usuniete, mozna sie zastanowic i nad tytulem naukowym.


            Kiedy widac ze tak sie nie da. Wszystkie problemy trzeba rozwiazywac naraz po trochu, bo jeden trzyma drugi za leb jak Kozak Tatarzyna.

            Mnie sie juz nie chce dystkutowac. Lata i pokolenia mijaja i ani w zab nic sie nie moze ruszyc.
            • dobrycy Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 20:02
              Jak do zaprojektowanej przez kogoś maszynki o charakterze mechanizmu zegarowego, kolejni ministrowie-reformatorzy bez
              wiedzy o funcjonowaniu mechanizmu zaczynają dokładać i odejmować
              trybiki zmieniają ich rozmiar i ilość zębów to co się z mechanizmem dzieje - zakleszcza sie. Po latach psucia reformami i sypania piachu wymiana pojedynczych trybików nic nie da. Trzeba cały mechanizm rozebrać, oczyścić i złożyć wg. jakiegoś projektu. Jakiegos celu któremu ma służyć. A tak to nadaję się tylko do podziwiania nad kominkiem obok szabelki i dewocjonaliów.
        • dobrycy Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 20:04
          No przecież Sendi od lat na forum to postuluje. Więcej szczebli, mniej pieniędzy. Zgadzam się z bumcykiem też że odpowiednie gronostaje dodają powagi. Moglibyśmy zarabiać na pokazywaniu tego skansenu
          zagranicznym studentom.
    • trzy.14 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 20:08
      chciałem zmieniać polską naukę

      Zajebiście!

      To nie oznaczało, że ja i mój zespół toczyliśmy wieczną walkę z systemem. Pomagało nam może jakieś 20 proc. środowiska, w tym obecny tutaj prof. Kleiber

      Od 19 października 2001 do 31 października 2005 był ministrem nauki i szkolnictwa wyższego (od 2 maja 2004 ministrem nauki i informatyzacji) oraz (do czasu likwidacji) przewodniczącym Komitetu Badań Naukowych w rządach Leszka Millera oraz Marka Belki. W latach 2003?2005 zajmował stanowisko przewodniczącego rządowego Komitetu ds. Umów Offsetowych.
      Od 19 stycznia 2006 sprawował funkcję doradcy społecznego prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kontaktów ze środowiskiem naukowym.
      Jest członkiem rzeczywistym PAN. Od 1 stycznia 2007 do 19 marca 2015 zajmował stanowisko prezesa PAN.

      Tyle lat, na takich stanowiskach - i nie zreformował polskiej nauki?

      CV rozmówcy:
      forumti.pl/18Forum/CV_Kulesza_K.pdf
      Czy dr Kulesza, podejmując pracę w CZMiIS PAN wiedział, czego się od niego oczekuje? Czy potrafiłby rozwijać kontakty na płaszczyźnie nauka-biznes poza instytutem finansowanym ze środków publicznych?

      W bazie WoS udało mi się znaleźć nie więcej niż 7 cytowań jego artykułów. Jest więc oczywistą oczywistością, że habilitacji nie lubi.
      • zitterbewegung Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 20:39
        Nic nie rozumiesz, przeciez zajmowal z tego poparcia 20%, a wszystkich mial przeciwko sobie. Nic nie mogl zrobic osamotniony w gabinetach. Tak przepastnych ze uniemozliwiajacych nawet prace, pamietam taki wywiad z prezesowania PAN ze musia wychodzic na gzyms okna zeby rozmawiac przez telefon, bo wewnatrz nie bylo zasiegu, taki przepastny gabinet tuz pod iglica i martwe pole komorkowe. Tylko on i sekrtetarka i prezydent, no nie bylo kim.

        Poza tym nie zdjal swojego tytulu, moze to tez krepowalo.

        Podobnej ekspiacji dokonal niedawno prof. Tadeusiewicz, trzykrotny rektor i przewodniczacy cial dr h.c. multiplex, dopiero na fali reformowania ktora go dopadla juz na emeryturze dostrzegl ze wszystko nalezalo zreformowac przez ten czas zamiast zasiadac, w zasadzie wiedzial to juz wtedy, ale nie powiedzial, byl tak zakonspirowanym agentem awangardy, jak Kaczynski w stanie wojennym, ze nikt poza nim nie wiedzial.
        • piotrek-256 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 21:08
          No i popatrz taki Michał K. Jaka cudowna postać.
          Koledzy wiedzą, że on burdy nie zrobi, a społeczeństwo wie, że to zacny reformator i krytyk obecnego warcholstwa :). No i jak z takim poparciem, z każdej strony, nie zasiadać...
      • charioteer1 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 22.07.16, 22:52
        Dalsza czesc tej wypowiedzi:

        Ale i tak było to tylko 20 proc, dlatego każdy dzień kończyliśmy niczym łagiernik, bohater opowiadania Sołżenicyna "Jeden dzień Iwana Denisowicza" konstatacją: To cud, że nas jeszcze nie zabili.

        Kulesza dosc otwarcie mowi, ze nic by nie osiagnal, gdyby nie wsparcie Kleibera. Nie jest szczegolnie wazne, jaka funkcje wtedy pelnil Kleiber. Istotne, ze wtedy obaj pracowali w tej samej instytucji. Co tam sie dzialo i jaka czesc z pozostalych 80% aktywnie przeszkadzala, to mozemy jedynie zgadywac.

        Ale ciągle, niestety, nie tylko na polskiej prowincji, nauka wciąż ma twarz towarzysza Szmaciaka - opisanego przez Janusza Szpotańskiego. PRL-owskiego feudała - kacyka.
    • trzy.14 kontrapunkt 22.07.16, 22:22
      Deja vu?

      - Tak. W 1968 roku, po wydarzeniach marcowych, komuniści odpalili gigantyczną kampanię medialną pod hasłem: feudałowie i wasale. Feudałami mieli być kierownicy katedr, wasalami ich pracownicy. W ramach ich wyzwalania spod rzekomego dyktatu tych pierwszych uruchomiono mechanizm przyznawania docentur, co było wielką szkodą dla nauki polskiej. Gomułka uderzył w niezależną profesurę i uczelniane katedry, które popierały protesty studenckie. I paradoksalnie złamał wiele karier. Awans nie poparty mozolną pracą zdemoralizował i rozleniwił niektórych naukowców, którzy prawdopodobnie zdobyliby większe laury podążając dotychczasową ścieżką naukową. Poprzestali jednak na tytule, który szybko się zdewaluował, więc można powiedzieć, że Polska Ludowa skrzywdziła docentów marcowych.

      Cały tekst: wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,142076,20425694,prof-wiszniewski-pis-to-brzydka-partia-ludzi-bez-przyzwoitosci.html#ixzz4FAek1Uk9

      Ktoś pamięta tamte czasy? Faktycznie zagrano na nucie feudałów i wasali?
      • sendivigius Re: kontrapunkt 22.07.16, 23:47
        trzy.14 napisał:


        > Ktoś pamięta tamte czasy? Faktycznie zagrano na nucie feudałów i wasali?

        Nie trzeba pamietac, mozna sprawdzic daty, to bardzo utalentoway czlowiek:

        pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Wiszniewski
        • trzy.14 Re: kontrapunkt 24.07.16, 15:59
          Znalazłem wycinek z Trybuny Ludu:
          193.39.71.121:51080/pmaPict?plik=KRUK-6205-64-6-39-1&rozmiar=3
          Prawa strona, łam 2 oraz rozdział "trzeci" za gwiazdką (kolumny 3,4).
          Tam jest konstatacja, że różne takie tam Baumany i Modzelewscy sztucznie hamowali naturalny awans naukowy "młodzieży", a więc i zawoalowana zapowiedź marcowych docentur. To niestety nieco przypomina obecne od wielu lat biadolenie o hamowaniu przez "starych" awansu młodych i utalentowanych, zwłaszcza tych po Kejmbridżu i Oksfordzie. Jest też refleksja na temat roli samorządów i samorządności w życiu uczelni, a pośrednio i państwa. To jest o tyle ciekawa lektura, że konsekwencje tego sposobu myślenia o nauce odczuwamy do dzisiaj. Choćby poprzez "tradycyjną" centralizację awansów zawodowych, mającą przecież w założeniu służyć weryfikacji światopoglądowej a nie merytorycznej. W szczególności przekazanie praktycznie całej odpowiedzialności za uczelnie gronu profesorskiemu po przełomie 1989 roku jawi się jako niemal dziejowa konieczność, naturalna kontr-reakcja na ścisłą polityczną kontrolę sprawowaną przez państwo w okresie wcześniejszym.
          • sendivigius Re: kontrapunkt 24.07.16, 17:20
            trzy.14 napisał:

            > Znalazłem wycinek z Trybuny Ludu:

            Dobre. Txs.

            Ten tekst zmnieniwszy kilka archaizmow mozna by opublikowac dzisiaj i nikt by sie nie poznal. Podobalo mi sie szczegolnie nazwanie habilitacji "naukowym wyzwoleniem". W tym cenzurowanym PRLu wciaz nazywano rzeczy bardziej po imieniu niz dzisiaj sie to odwazy.

            Ja rozumiem to jednak inaczej niz ty. Mianowicie, centralizm mial byc taranem do przelamania feudalnych stosunkow lokalnych dzierzymordow, ale w konsekwencji jednak sie nie stal, bo to dzierzymordy opanowaly tez centrum i teraz ani stad ani stamtad ratunku. Dzisiaj jednak lokany feudalizm jest trudniejszy do wykonywania, wiec likwidacja centralizmu zmniejszy jego sile, byc moze na tyle ze lokalni wladcy juz nie dadza rady bronic swoich pozycji.
            • dobrycy Re: kontrapunkt 24.07.16, 17:56
              A wtedy, tj gdy "lokalni wladcy juz nie dadza rady bronic swoich pozycji"
              wrócą Mesjasze z Kebridżu i Charwarda, i pracując z 600 dolarów, będą uczyć studentów którzy ledwo piszą i czytają najnowszych osiągnięć naukowych, a poza tym będa uprawiać nauke na poziomie
              najwyższym, na chaotycznie kupionym przez Marianów sprzecie za środki unijne, którego okres eksploatacji własnie minął. I tak za miskę
              ryżu pokażemy wszystkim że da sie wysłać człowieka w kosmos,
              trzeba tylko gorąco wierzyć i się regularnie modlić. Pieniądze, w tym
              tylko przeszkadzają bo wodzą uczonego na pokusy. Btw, w zgniłym USA jest masa ludzi co po doktoracie, czy postdocu nie mają sie gdzie podziać. Dlaczego nie przyjeżdzają do Polski? Tylko habilitacja
              i prof Marian ich tutaj straszy?
              • zitterbewegung Re: kontrapunkt 24.07.16, 20:52
                Trump szansa polskiej nauki?
              • sendivigius Re: kontrapunkt 25.07.16, 17:01
                dobrycy napisał:

                Btw, w zgniłym USA jest masa ludzi co po doktoracie, czy postdocu nie mają sie gdzie podziać. Dlaczego nie przyjeżdzają do Polski? Tylko habilitacja
                > i prof Marian ich tutaj straszy?


                Nie tylko. Znam wiele osob co przyjechalyby do Polski gdyby bylo do czego, znam wielu co sie rozgladalo i nic nie wypatrzylo.

                1. Nie ma gdzie przyjechac. Konkursy mniej lub bardziej bezczelnie ustawione. Gdy ktos nie byl w lokalnych ukladach to nie dostanie zadnej roboty (mowie o naukach scislych i technicznych), tam miejsca sa policzone i dla swoich. Przyjechac to moze ktos kto jest "resortowym" dzieckiem. Tylko nie pisz mi ze nobliste to by wzieli, i tez pod warunkiem gdyby zalatwil noble dla prof. Mariana. Nie tak sie buduje kadre.

                2. Habilitacja straszy, choc z roku na rok mniej ale wciaz straszy. Po czesci problem polega na tym za jak wszystko w Polsce jest poddane fochom, nastrojom i ukladom. Wiec na kazdy przyklad co podasz ze wszyskto jest normalnie mozna podac przyklad co jezy wlos na glowie. Od pewnego wieku nie gra sie w rosyjska ruletke.

                3. Profesor Marian straszy jak staszyl. Metod obrzydzania zycia jest caly katalog. Wszystkie legalne. Silaczke juz napisano.

                4. Nie chodzi o pieniadze.

                5. Nie chodzi o wyposazenie, etc.

                6. Chodzi o cos nieprzekladalnego na jezyk prawno-administracyjny czyli pewna kulture pracy. Po pierwszej mojej podrozy na Zachod (gleboko w czasach PRLu) zdziwilem sie jak szybko i latwo akceptuje sie normalnosc (jadac tam) a jak ciezko przestawic sie z powrotem. Widzisz Dobrycy, kontakty z polska kadra naukowa to nie sa te z tymi 20% normalno-wybitnymi jednostkami to sa kontakty z 80% pozostalych a ten procent poza Krakowem i podobnymi rosnie do 99%. Czesto trudno ukryc zazenowanie.


                • trzy.14 Re: kontrapunkt 25.07.16, 23:13
                  > 1. Nie ma gdzie przyjechac. Konkursy mniej lub bardziej bezczelnie ustawione. G
                  > dy ktos nie byl w lokalnych ukladach to nie dostanie zadnej roboty (mowie o nau
                  > kach scislych i technicznych), tam miejsca sa policzone i dla swoich. Przyjecha
                  > c to moze ktos kto jest "resortowym" dzieckiem. Tylko nie pisz mi ze nobliste t
                  > o by wzieli, i tez pod warunkiem gdyby zalatwil noble dla prof. Mariana. Nie ta
                  > k sie buduje kadre.

                  Sendi, to prawda, nawet konkursy na pierwsze stanowisko po doktoracie są ogłaszane z myślą o kimś. Do tego stopnia, że jak kiedyś miałem pomóc przygotować ogłoszenie, jako wzór dostałem plik, w którego nazwie zawarte było nazwisko przyszłego zwycięzcy - logiczne usprawnienie pracy administracji. Ale dlaczego tak się dzieje? Ty myślisz, że my tu to same zdemoralizowane Mariany (a może jednak...?)?

                  Z tego co widzę, etat jest największym dobrem, najcenniejszym zasobem wydziału. Z jakichś powodów nikt nie ryzykuje ogłaszania konkursu, do którego nikt się nie zgłosi. Może dlatego, że etatami nie zarządza wydział, tylko tak naprawdę - rektor? A i rektor ma ręce związane wieloma przepisami i zasadami finansowania u czelni? Może dlatego, że my=kadra habilitowana się zwyczajnie nie znamy na zarządzaniu? Więc punkt pierwszy, aksjomat: przed ogłoszeniem konkursu na stanowisko n-d niefinansowane z grantu upewnij się, że będziesz miał co najmniej jednego kandydata. Już to sugeruje, że konkurs jest ustawiony, ale to nie do końca prawda. Czytaj dalej.

                  Pewien kierownik poszukiwał całą kadencję kogoś, kto wzmocniłby określony zakład. Za pensję zaledwie 2.15-2.3 razy większą od płacy minimalnej ( piotr-stec.pl/2016/07/25/placa-minimalna-normalsow-i-uczonych/ ) nie znalazł nikogo, nie ogłosił więc konkursu. W końcu wymyślił, że zatrudni kogoś z habilitacją na 2. etacie i wtedy się osoba znalazła - z tego samego miasta, rzecz jasna. Ta sytuacja pokazuje dwa problemy. Brak środków własnych (i jakichkolwiek innych), by ściągnąć kogoś dobrego z innego ośrodka - to dostrzec łatwo. Problem drugi: nie spotkałem się, by w Polsce zatrudniono kogoś, ponieważ potrafi coś innego niż ludzie już zatrudnieni. To jest sedno problemu, a nie jakieś mityczne resortowe dzieci. Zatrudnienie z definicji ma wzmacniać istniejące tematyki badawcze, tłumacząc na język polski - konkretnych profesorów z krwi i kości. Przyczyn jest kilka. Jedną z nich jest brak środków na zatrudnienie kilku ludzi na raz (po co sprowadzać kogoś, kto miałby pracować sam i mozolnie, przez 20 lat budować własną grupę, stopniowo zabierając etaty innym? No i kto naprawdę dobry pójdzie na taki deal?). Konsekwencją jest powielanie przez wielu polskich naukowców tematyki badawczej zapoczątkowanej/przywiezionej do Polski przez ich szefów lub szefów ich szefów w latach 60. lub 70. ub. wieku. Ludzi, którzy się z tego schematu wyłamują jest mało, a gdy im się uda stworzyć własną grupę, zwykle dobiegają siedemdziesiątki, idą na emeryturę, a grupa idzie w diabły, chyba że ktoś w niej już "okrzepł" i wyrobił sobie mocne łokcie, znaczy się, markę i poważanie. Generalnie więc tempo rozwoju polskiej nauki wyznacza zegar... emerytalny. A głównym wątkiem uczelnianej Gry o Tron jest zachowanie równowagi, equilibrium, pomiędzy grupami profesorskimi. Bo etaty są przypisane do zakładów, czyli profesorów.

                  Kolejny problem, którego na pewno jesteś świadom, to administracyjny brak możliwości awansowania kogokolwiek bez konieczności ogłaszania konkursu - to strasznie demoralizuje. Czytasz ogłoszenie i wiesz, kto wygra konkurs. Te przypadki łatwo rozpoznać: warunki są absurdalnie szczegółowe, żeby przypadkiem nie zgłosił się drugi kandydat, bo to by stawiało komisję w potencjalnie niezręcznej sytuacji - bo przecież komisja wie, że dziekan nie ma dodatkowego etatu!

                  Niemniej, jeśli do konkursu jakimś cudem zgłosi się więcej niż jeden kandydat i jeżeli nie jest to konkurs awansowy, zapewniam, że wynik nie jest z góry przesądzony (I hope). Ile jest takich konkursów? Mało...

                  Reasumując, polska uczelnia nie tylko nie chce, ale przede wszystkim nie może zaoferować doświadczonym naukowcom potencjalnie powracającym z Zachodu niczego, co byłoby dla nich atrakcyjne. Ba! Polska uczelnia nie może zaoferować atrakcyjnych warunków nawet Polakom mieszkającym w innym mieście! Gdyż wobec mizerii pensji gwarantowanych, każdy z nas nauczył się zdobywać środki na utrzymanie rodziny "własną pomysłowością", bez udziału władz uczelni, więc zmiana miejsca zamieszkania to niemal pewność zerwania tych misternie tkanych sieci oraz widmo pauperyzacji. Gdybyś więc hipotetycznie zechciał wrócić do Polski, byłbyś w podobnej sytuacji: pauperyzacja połączona z założeniem, że sam się z tej biedy wykaraskasz. Jeśli w USA panują inne zwyczaje, to podejrzewam, że takie Dzikie Pola cię nie zainteresują.



                  • sendivigius Re: kontrapunkt 26.07.16, 01:35
                    trzy.14 napisał:

                    Problem drugi: nie spotkałem się, by w Polsce zatrudniono kogoś, ponieważ potrafi coś innego niż ludzie już zatrudnieni. To jest sedno problemu, a nie jakieś mityczne resortowe dzieci.

                    Otoz to! Dlatego ktos z zagranicy w niczym nie jest atrakcyjny. Kiedys to ladnie opisal Pacholski, ale nie chce mi sie szukac linki. Tlumaczyl ze wlasnie to jest punkt zaniedbany, bo wlasnie tacy ludzie wnosza nowe mysli. I nie w tym rzecz ze kwalifikuja sie tylko ci co "tam" ocieraja sie o noble, ale w tym ze "tu" zorganizuja zupelnie nowe sciezki badawce. A "resortowosc" pomaga w tym ze sie wie kogo potrzeba.
                • dobrycy Re: kontrapunkt 25.07.16, 23:49
                  1. Na doktorantów czy z grantów konkursy czasem nie są ustawiane.
                  Wcale nie ma wielu chętnych geniuszy mimo że pieniądze są lepsze niż etatowe.
                  2. No duża jest rola feudałów którzy interpretują prawo tak jak im wygodnie.
                  3. A jak myślisz dlaczego prof Marian, daje rade ? Właśnie dlatego że jest taki jaki jest.
                  4. Mysle że chodzi, bo za pieniadze które dostaniesz z PL uczelni
                  to niekoniecznie sam sie utrzymiesz wynajmiesz mieszkanie itp.
                  Na uczelni zostają ludzie którzy mają jakąs forme awaryjnego zasilania, bogaci rodzice, małżonek itp. Jak jesteś singlem z zewnątrz to na wielu płaszczyznach z nimi przegrasz, nawet jakby Cie zatrudnili. Życie w Polsce, nie jest pod takich skrojone.

                  5. No, czasem to jest potrzebne. Także, w formie pieniedzy na wyjazdy i czy zapraszanie gosci.

                  6. Mysle że sa kraje gdzie jest gorzej niz w PL
                  • sendivigius Re: kontrapunkt 26.07.16, 01:49
                    dobrycy napisał:

                    > Na uczelni zostają ludzie którzy mają jakąs forme awaryjnego zasilania, bogaci
                    > rodzice, małżonek itp. Jak jesteś singlem z zewnątrz to na wielu płaszczyznach
                    > z nimi przegrasz, nawet jakby Cie zatrudnili. Życie w Polsce, nie jest pod taki
                    > ch skrojone.

                    I to wlasnie skutkuje tymi 80% o ktorych mowilem. To te slynne "dąktorątki" spedzajace wiekszosc czasu u fryzjera i "dąktorąci" ktorych glowym zainteresowaniem sa ksztalty tych pierwszych. Ale nawet wsrod tych wspomaganych awaryjnie sa zdolni i wybitni ludzie*, wciaz by sie cos ukleilo gdyby reszta parametrow kariery i funkcjonowania uczelni byla na dobrym torze.

                    *) Wsrod wielkich naukowych nazwisk nie brakowalo tych z bogatych i ustosunkowanych rodzin.
    • flamengista Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 23.07.16, 22:01
      Akurat kupiłem GP, bo w weekendy mają fajne dodatki (polecam szczególnie dla zainteresowanych gospodarką). No i trafiłem na tą "dyskusję". W skrócie wnioski są takie:

      1. tytuły to zuo, bo blokują działalność młodych, ale wybitnych - w tym tych wracających do Polski z Zachodu
      2. pieniędzy jest dość, ale są źle wydawane
      3. jest za dużo uczelni
      4. większość tych uczelni tylko pozoruje działalność naukową
      5. naukowcy polscy są pazerni na kasę, więc taniej jest zlecić badania w Niemczech
      6. nowe przepisy o odpisach podatkowych zwiększą zaangażowanie prywatnego sektora w B+R
      7. brak mobilności międzyuczelnianej to zuo
      8. gdyby połączyć medyczny, uw, sgh i politechnikę to mielibyśmy uniwersytet na 70 miejscu rankingu szanghajskiego
      9. zamiast reformować obecny patologiczny system należy tworzyć system alternatywny i równoległy (to chyba pomysły Allerharda, tak?)
      10. w KRK jest miejsce na 2 uczelnie o renomie światowej - UJ i AGH (rzecz jasna, zdaniem profesora z AGH:)
      11. miejsce naszej nauki w rankingach (top 20) jest w miarę skorelowane z naszą pozycją gospodarczą
      12. nie należy ślepo kopiować rozwiązań zachodnich, liczy się kreatywność w nauce i zarządzaniu nią
      13. wdrażamy właśnie super model zamawianych doktoratów przez sektor prywatny, wzorowany na Danii:)

      O dziwo natomiast respondentom nie przeszkadza nadmierne zbiurokratyzowanie nauki a przede wszystkim niewydolność uczelnianej administracji. To chyba pokazuje poziom odrealnienia uczestników debaty.
      • zitterbewegung Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 23.07.16, 22:18
        A wspomniano ile miejsc na swiatowe uczelnie jest we Wroclawiu i Lublinie? A ile na wszechswiatowe w galaktyce?

        AGH slawna jest chyba przede wszystkim w malopolsce i na slasku, z innych regionow prawie niea studentow, ale slask to zagranica jak wie kazdy z Sosnowca.
        • sammy_the_salmon Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 25.07.16, 12:32
          Do tego dużo z podkarpackiego i lubelskiego (przynajmniej za moich czasów) - ogólnie cała południowo-wschodnia ćwiartka kraju.
          • zitterbewegung Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 25.07.16, 13:18
            Ministerstwo raz zrobilo taka tabelke na podstawie sprawozdawczosci, UJ wyszlo 60% kandydatow z malopolski, AGH 80%.
            • trzy.14 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 25.07.16, 16:17
              co to jest Małopolska? Jeśli województwo, to 60% UJ wygląda rozsądniej niż 80% AGH; bo gdzie jak nie do Krakowa idzie studiować młodzież z Podkarpacia czy nawet świętokrzyskiego?
              • sammy_the_salmon Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 25.07.16, 18:53
                Świętokrzyskie dzięki Włoszczowie ma teraz dobry dojazd do Wawy :)
    • piotrek786 Re: Kolejny wielogłos o tym jak jest k**a źle 25.07.16, 12:07
      Chyba trudno jest w tym całym spektrum krajowego grajdołka rozpoznać jeden wspólny mianownik, bo rożnie się sprawy mają. Nie mam poglądu na całość ale w oparciu o swoje liche doświadczenia mogę powiedzieć, że dosyć powszechna jest na przykład:
      1. Klanowość i nieuczciwość w przydzielaniu środków.
      2. Brak współpracy i rozwijania idei w oparciu o wcześniejszy dorobek, a zwłaszcza dorobek tzw. "konkurencji", mitomania.
      3. Zatracenie celu naukowego w działaniu na rzecz kombinowania i etatowości.
      4. Brak mechanizmów premiujących wybitność w nauce (nie wierze, że nie można wyłapać kolegów/studentów itp. którzy są błyskotliwi i maja pasję do tego, co robią).

      Jak to zmienić? Na pewno nie rękoma naukowców. Np. moim zdaniem w naukach technicznych zamiast łożyć na masę projekcików realizowanych przez spinoffy a właściwie przejadanych lepiej zrealizować np. porządną instalację pilotową w skali przemysłowo - doświadczalnej, wziąć za buźki naukowców posadzić z eksploatatorami i tam rozwiązywać pojawiające się problemy. W przeciwnym przypadku naukowiec często udaje , że rozwiązuje problem i klepie bzdurne publikacyjki. Problem zaś rozwiązuje wynajęty naukowiec z biedniejszej instytucji, lub jakiś praktyk i utrwala się patologiczny dualizm w którym normą jest, że mimo braku kompetencji można realizować trudne projekty badawcze (tzn. figurować).

      Na pocieszenie dodam, ze w tej wspaniałej Wielkiej Brytanii miałem bardzo podobne jeśli nie gorsze doświadczenia. Więc to, co się dzieje można tłumaczyć że "takie mamy czasy".

      Mieszając trochę w tym worku ze szczurami (wszakże jak się gryzą między sobą to nie gryzą niosącego) to z p.w. ministra to imo nawet nie trzeba pisać specjalnych ustaw. Wystarczy zgodnie z litera zasad etycznych w nauce ściśle prześwietlić kadrę z konsekwencjami w jej uposażeniu i zatrudnieniu i dałoby to od razu jakiś konkretny efekt. Jest tak moim zdaniem, ponieważ w każdych warunkach prawdziwy naukowiec robi swoje, i w każdych świnia, jest świnią.

    • trzy.14 Pacholski 25.07.16, 16:34
      wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/527091,leszek-pacholski-o-polskiej-nauce-debata-dgp.html
      Brzmi rozsądnie, ale naszła mnie taka oto refleksja: jeżeli problemem jest *tylko* sposób wyboru rektorów, to
      a) {dlaczego} świadomy tego faktu rektor Pacholski {nie} doprowadził UWr do rozkwitu {?}
      b) zwyczajna fluktuacja statystyczna powinna od czasu do czasu dopuszczać do urzędu świadomego rektora, a kierowana przez niego placówka naukowa z kopyta powinna awansować do 3. dziesiątki, jednak zjawiska takiego nie zaobserwowano - dlaczego?
      • piotrek-256 Re: Pacholski 26.07.16, 17:18
        a) Nie da się, bo 80%. Ja nie wiem czy i co Pacholski próbował zmienić na UWr, natomiast faktem jest, że rektor nie może strzelać do profesorów...
        b) Patrz punkt a)
      • dobrycy Re: Pacholski 27.07.16, 03:54
        Ta sama argumentacja może zostać użyta do tego, że zwykła fluktuacja na stanowisku prezesa powinna awansować czasem firme do rangi
        marki globalnej (których Polska własciwie też nie ma). Nie wystarczy mieć
        koła i kierownice i mówić wziuu aby wygrać w wyścigu formuły jeden.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka