trzy.14
10.07.17, 11:33
J.G.: Doktoraty, habilitacje i profesury zostają. Długo zastanawialiśmy się, co zrobić z habilitacjami. Ostatecznie uznaliśmy, że w okresie przejściowym – w ciągu najbliższych 10 lat – habilitacje będą niezbędnym warunkiem zapobiegania spadkowi jakości badań naukowych. Chcemy jednak utworzyć coś w rodzaju szybkich ścieżek do habilitacji dla szczególnie wybitnych młodych naukowców. Poza tym chcielibyśmy, by młodzi doktorzy, jeśli mają znaczące osiągnięcia naukowe, mogli być zatrudniani na etatach profesorów nadzwyczajnych. Likwidujemy też przymusową habilitację. Teraz bowiem w ciągu 8 lat po zakończeniu doktoratu pracownik naukowo-dydaktyczny musi zrobić habilitację. Chcemy zlikwidować tę obligatoryjność. Przymus ten zaowocował wieloma bardzo słabymi habilitacjami. Będę też dążył do tego, by samodzielność naukową, rozumianą jako możliwość kierowania zespołem badawczym, przypisywać już doktorom. Natomiast habilitacja będzie cenzusem uprawniającym do promowania nowych doktorów.
Jakie są plany wobec profesorów?
J.G.: Jeśli chodzi o profesurę belwederską, nie przewidujemy żadnych zmian. W ustawie znajdzie się jednak koncepcja stanu spoczynku. Chodzi o dobrowolne przechodzenie – już nie na emeryturę, ale w stan spoczynku – przez profesorów tytularnych, którzy ukończą 70. rok życia. Dzisiaj takie osoby znajdują się często w trudnych warunkach materialnych. Stan spoczynku będzie gwarantował emeryturę na zdecydowanie wyższym poziomie niż obecnie.
Ja pierniczę, ale będzie burdel!
serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1056256,gowin-szkolnictwo-wyzsze-wideo-uniwersytety.html