Dodaj do ulubionych

tymczasem na Harvardzie

10.02.24, 22:40
www.youtube.com/watch?v=wT-Vgtm2KLM


Obserwuj wątek
    • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 11.02.24, 14:29
      Jaja. Zastanawiam się czy w czasopismach, gdzie to drukowali jest double blind revew? Bo jesli nie, to afiliacja mogła trochę paraliżować recenzenta. A i red. nacz. woli papier ze Stanvardu, niż z WUM vzy CMUJ. I jeszvze jedno. Khalid Khan mógłby się dopisywać w ciemno do papiera ze standardowymi wynikami. Genialne powinny mu zapalać lampkę "danger".
      • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 11.02.24, 14:30
        Zapewne nurtuję Was pytanie czemu nie mam afiliacji na Harvardzie. No właśnie dlatego ;-)
        • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 11.02.24, 16:39
          pan.toranaga napisał:

          > Zapewne nurtuję Was pytanie czemu nie mam afiliacji na Harvardzie. No właśnie d
          > latego ;-)
          To sie chyba rozumie samo przez się. Trzeba się szanować. Nie po to się robiło habilitacje
          (a może i nawet profesure) żeby tak upaść.
      • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 11.02.24, 16:37
        pan.toranaga napisał:

        > Jaja. Zastanawiam się czy w czasopismach, gdzie to drukowali jest double blind
        > revew? Bo jesli nie, to afiliacja mogła trochę paraliżować recenzenta. A i red
        > . nacz. woli papier ze Stanvardu, niż z WUM vzy CMUJ. I jeszvze jedno. Khalid K
        > han mógłby się dopisywać w ciemno do papiera ze standardowymi wynikami. Genialn
        > e powinny mu zapalać lampkę "danger".

        double blind jest u humanistów, u innych to chyba nie jest powszechne.
        Przypominam też co wiele razy pisałem już na tym forum - badania bio i farmaceutyczne
        sciągają w łatwy sposób ogromną kasę z grantów, i stąd są siedliskiem szwindli dla sprytnych.


        • trzy.14 Re: tymczasem na Harvardzie 19.02.24, 10:49
          dobrycy napisał:


          > double blind jest u humanistów, u innych to chyba nie jest powszechne.
          > Przypominam też co wiele razy pisałem już na tym forum - badania bio i farmaceu
          > tyczne
          > sciągają w łatwy sposób ogromną kasę z grantów, i stąd są siedliskiem szwindli
          > dla sprytnych.

          Potwierdzam jedno i drugie.

          Do tego dochodzi, echm, "profesjonalizacja" czy raczej "komercjalizacja" (w nieco niestandardowym sensie) badań naukowych. Uczelnia jak korpo. A jak korpo, to rolowanie problemów pod dywan. Nie mam jak zakończyć badań z projektu nr 3, to obiecam cuda w projekcie nr 4 (lub od razu 5 i 6), żeby tylko mieć fundusze na kontynuowanie projektu (w który już mogły zostać zaangażowane prywatne fundusze) i utrzymanie rozdętej grupy, w której już są specjaliści od RODO, security, księgowości, dyrektor naukowy, dyrektor medyczny, dyrektor biologiczny, dyrektor AI z grupą AI i tak dalej w ten deseń. Tam pewnie zaczęło się od drobnego "poprawienia" jakiegoś rysunkiui gdy to przeszło i w dodatku spotkało się z nagrodą, a sukces ogłoszono samemu Inwestorowi Strategicznemu, to nie było już drogi odwrotu. Pocieszające, że te oszustwa są tak prymitywne, co świadczy o tym, że nie były robione w sposób zorganizowany.Deprymujące, że ten proceder trwał tak długo, bo z tego wynika, że tych prac - nawet obiecujących przełomowe terapie raka??? - nikt uważnie nie czyta.

          Za kilka lat pojawią się w redakcjach aplikacje antyplagiatowe dla obrazków. Wtedy pojawią się serwisy dla fałszerzy.. Jesli AI może udawać człowieka w rozmowie, to dlaczego nie ma "udać" Western blota o z góry zadanych parametrach?

          Można się zdziwić, że recenzent nie zauważył identycznych zdjęć użytych w tym samym artykule i że autor był tak bezczelny, by aż tak bardzo pójść na skróty, co świadczy o wielkości tej góry lodowej, której fragment wierzchołka ktoś upublicznił. Jednak nauka opiera się na zaufaniu. Nie można od recenzenta oczekiwać, że będzie sprawdzał prawdziwość wyników (nie tylko zdjęć, ale i np. danych liczbowych), bo zwykle nie ma fizycznej możliwości powtórzenia eksperymentów. Obrazki to pikuś. Dane eksperymentalne, w tym te liczbowe, to prawdziwy problem.
          • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 19.02.24, 19:02
            Pani Sabina też to chyba zauważa:
            www.youtube.com/watch?v=6wN8B1pruJg
            • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 08:36
              Uroczo p. Sabina opisuje nauki medyczne: wystarczy nazwę jednego lekarstwa zmienić na drugą nazwę i papier gotowy.
              • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 16:50
                pan.toranaga napisał:

                > Uroczo p. Sabina opisuje nauki medyczne: wystarczy nazwę jednego lekarstwa zmie
                > nić na drugą nazwę i papier gotowy.

                Z drugiej strony zaczynam się bać o Panią Sabinę. Nadeptuję na potężny odcisk.
                • trzy.14 Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 20:58
                  dobrycy napisał:

                  > Z drugiej strony zaczynam się bać o Panią Sabinę. Nadeptuję na potężny odcisk.

                  Medycyna to pikuś, bo Sabina nie jest ze środowiska medycznego, więc zawsze można z niej zrobić wariatkę.
                  Jednak ona, przez lata i z sukcesem pracująca w fizyce teoretycznej, oskarża znaczną część GTW w fizyce teoretycznej i jej okolicach o praktyki niemalże średniowieczno-alchemiczne. I to tu bym o nią naprawdę się obawiał. Notabene, ona z tą współczesną alchemią ma 100% racji.
          • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 17:42
            Dane eksperymentalne, w tym te liczbowe, to prawdziwy problem.

            Nieraz sobie myślałem, że nie da się mówić o powtarzalności wyników np CERNu, bo nie ma we wszechświecie drugiego CERNu. Powtarzac to se mogę eksperyment Galileusza z piórkiem i kamieniem.
      • trzy.14 Re: tymczasem na Harvardzie 19.02.24, 10:27
        Recenzowałem Harvarda czy Stanforda. Afiliacja mnie nie zdeprymowała, bo luki w argumentacji były ewidentne. Tam było chińskie nazwisko, co sobie po rasistowsku zinterpretowałem, że gościu był w sytuacji publish in Stanford or perish in China. Odpowiedź na mają recenzję została napisana na papierze firmowym Harvarda czy Stanforda, mimo tego praca poszła do kosza, choć chyba wkrótce ukazała się gdzie indziej (szczegółów już nie pamiętam).
        • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 10:55
          No cóż. Też kiedyś recenzowałem klientów ze Stanfordu i miałem wrażenie, że se myślą, że jak są ze Stanfordu, to klękajcie narody. Już nawet nie pamiętam czy nazwisko było germańskie czy koreańskie, dawno to było.
    • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 19.02.24, 20:55
      dobrycy napisał:

      > www.youtube.com/watch?v=wT-Vgtm2KLM
      >
      >

      Jest jeszcze gorzej:

      youtube.com/shorts/CJ5kY26Grv8?si=jhTTVlc9psNemcCP





      • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 20.02.24, 11:31
        sendivigius napisał:

        > dobrycy napisał:
        >
        > > www.youtube.com/watch?v=wT-Vgtm2KLM
        > >
        > >
        >
        > Jest jeszcze gorzej:
        >
        > youtube.com/shorts/CJ5kY26Grv8?si=jhTTVlc9psNemcCP
        >
        >
        >
        >
        >
        A jak sie w Harvardzie wybiera prezydenta? To to samo co rektor?
        • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 20.02.24, 17:59
          dobrycy napisał:


          > A jak sie w Harvardzie wybiera prezydenta? To to samo co rektor?

          Tak, to samo co rektor. Ale Dean to troche wiecej niz dziekan, to wlasciwie prorektor do jakis spraw, albo jakiejs szkoly np. medycznej, ponizej sa chairmani (o pardon, dzisiaj chairpersony) czyli polscy dziekani, moga byc szefowie (tez chaimany) niezaleznych labow, kompleksow badawczych (np. jakiegos teleskopu w Chile) czy jakis niszowych szkoł. Wybiera prezydenta Board of Trustees (ca 20 kilka osob). A w tym Board sa ludzie nie wiadomo skad. Na ogol wielcy dobroczyncy. W stanowych uniwersytetach tak samo, tylko ze na mianowanie boardu ma wplyw gubernator, w roznych stanach roznie, tez tam bywaja dobroczyncy albo polityczne spady.
          • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 20.02.24, 23:05
            sendivigius napisał:

            > dobrycy napisał:
            >
            >
            > > A jak sie w Harvardzie wybiera prezydenta? To to samo co rektor?
            >

            Moze powinienem uzupelnic. Tak naprawde rektora (prezydenta) sie wybiera tak, że Board of Trustees powoluje Search Committee i ten szuka i przesluchuje kandydatow, ktory ostatecznie jeden jest przedstawiony do zatwierdzenia. Board of T nie wybiera nikogo sposrod siebie. Najczesciej prezydent jest spoza uniwersytetu, najczesciej tez byl juz prezydentem jakiegos mniejszego i ale jakos ogarnietego miejsca, albo przynajniej Dean'em w major school.
            • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 13:11
              Czyli w którymś momencie jakiś uczonek uznaje, że z Nobla nici (pardonsik, Nagrody im. Alfreda Nobla, jak Pan Kolega kazał się precyzyjnie wysławiać), i idzie w administrację, czy dobrze rozumiem?
              U nas jednak oczekuje się od rektora również tego, że jest równocześnie w miarę poważnym uczonkiem. NB na UJu był rektor, który chyba w trakcie rektorowania dostał tzw. Polskiego Nobla (tu chyba nie wypada pisać "Polska Nagroda im. Alfreda Nobla vel Nagroda FNP"), co oznacza, że nie spędzał całego czasu za rektorskim biurkiem, ale pojawiał się też w laboratorium.
          • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 16:48
            sendivigius napisał:

            > dobrycy napisał:
            >
            >
            > > A jak sie w Harvardzie wybiera prezydenta? To to samo co rektor?
            >
            > Tak, to samo co rektor. Ale Dean to troche wiecej niz dziekan, to wlasciwie pr
            > orektor do jakis spraw, albo jakiejs szkoly np. medycznej, ponizej sa chairmani
            > (o pardon, dzisiaj chairpersony) czyli polscy dziekani, moga byc szefowie (tez
            > chaimany) niezaleznych labow, kompleksow badawczych (np. jakiegos teleskopu w
            > Chile) czy jakis niszowych szkoł.

            W czasach przed reformą z 2018, chairman to raczej był polski kierownik zakładu.
            Ile taki Chairman ma ludzi pod sobą?
            Btw, zauważyłem kiedyś że w Kanadzie czy na Zachodzie, te wydziały są stosunkowo
            mało liczne. Ile ludzi (administracja, uczonki, techniczni) ma taki przeciętny wydział
            fizyki w USA?




            Wybiera prezydenta Board of Trustees (ca 20 k
            > ilka osob). A w tym Board sa ludzie nie wiadomo skad. Na ogol wielcy dobroczync
            > y. W stanowych uniwersytetach tak samo, tylko ze na mianowanie boardu ma wplyw
            > gubernator, w roznych stanach roznie, tez tam bywaja dobroczyncy albo polityczn
            > e spady.

            Jakie są zalety takiego rozwiązania?
            Ta Pani Claudyna była przecież, jak rozumiem przez taką Radę wybrana.
            W PL nie mogłoby do tego dojść, bo Pani Claudyna nie ma habilitacji.
            W PL rektor raczej powinien mieć habilitacje, a zwykle jest profesorem, namaszczonym
            przez samego prezydenta. Gdyby, w USA było podobnie, to taka nienamaszczona przez
            Joe Claudyna nie miałaby czego szukać.
            To tylko pokazuje że gdyby w USA nie mieli pieniędzy aby zatrudniać
            ludzi z całego świata aby robili dla nich dobrą naukę i Noble,
            to patologia tam byłaby jeszcze większa niż w PL.
            Przecież taka rada różnych biznesowych przekręciaży i polityków dopilnuje
            aby uczelnia była podobnie skorumpowana jak oni.





            • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 17:11
              Dobrycy, trochę szalejesz. W USA dobroczynność ludzie mają głębiej we krwi niż u nas. Wyobrażam też sobie, że zasiadanie w BoT ludzie też mogą traktować jako dobroczynność- poświęcają swój czas i doświadczenie na wsparcie zarządzania uni. Tak więc nie nazywałbym ich z góry przekręciarzami.
              • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 19:21
                pan.toranaga napisał:

                > Dobrycy, trochę szalejesz. W USA dobroczynność ludzie mają głębiej we krwi niż
                > u nas.

                No wiadomo, też mi się zdarzało oglądać amerykańskie filmy. Wiele osób
                w PL dalej wierzy, że całe USA wygląda jak na filmach.
                Sami dobroczynni ludzie, a jak się zdarzy jakiś złol, to od razu samozwańczy
                szeryfi go uspokoją!


                Wyobrażam też sobie, że zasiadanie w BoT ludzie też mogą traktować jako
                > dobroczynność- poświęcają swój czas i doświadczenie na wsparcie zarządzania uni
                > . Tak więc nie nazywałbym ich z góry przekręciarzami.

                No dobra zgodzę się, że nie 100% to przekręciarze. Przecież nawet jeden z ostatnich
                papieży był w HJ, więc tym bardziej w tych radach nie wszyscy są źli. No ale głosuje
                się chyba większościowo, nie ma liberum veto. Więc to nic nie zmienia.
            • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 17:14
              Btw, zauważyłem kiedyś że w Kanadzie czy na Zachodzie, te wydziały są stosunkowo
              mało liczne. Ile ludzi (administracja, uczonki, techniczni) ma taki przeciętny wydział
              fizyki w USA?


              Dla mnie dept to raczej instytut niż wydział, ale w sumie to czepiactwo terminologiczne.
              • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 21.02.24, 19:24
                pan.toranaga napisał:

                > Btw, zauważyłem kiedyś że w Kanadzie czy na Zachodzie, te wydziały są stosun
                > kowo
                > mało liczne. Ile ludzi (administracja, uczonki, techniczni) ma taki przeciętny
                > wydział
                > fizyki w USA?

                >
                > Dla mnie dept to raczej instytut niż wydział, ale w sumie to czepiactwo termino
                > logiczne.

                dept to raczej zakład. Instytut to Institute.
                Nie zmienia to faktu, że u nas niektóre zakłady były większe niż całe instytuty w niektórych uczelniach.
                Dzieje się tak, ponieważ na zachodzie jest wydaje mi się trochę inny model pracy,
                ludzie chętniej współpracują, więc prof. Marian nie musi mieć specjalisty z każdej dziedziny w
                swojej grupie (włącznie ze specjalistką od zaparzania kawy, i specjalistą od noszenia teczki)
                • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 13:21
                  I Twoje pytanie mnie zainspirowało do sprawdzenia jak to jest w Zielonej Górze, gdzie jak wiadomo UZ to wynik fuzji Politechniki (dawniej WSI) i WSP. Myślałem, że tam prawdziwie po polsku są dwa instytuty fizyki, ten z WSP i ten z WSI. A tu zdziwka: jak się połączyli, to zakład fizyki Politechniki wcielili z Insttytutu Fizyki WSP i jest jeden.
            • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 13:18
              Dobrycy, mówisz, masz. Zrobiłem małe poszukiwania: dwa uniwersytety górnej półki i dwa stanowe (jeden nawet w Moskwie w Idaho). Zajęcie mało intelektualnie porywające, ale jakoś mnie zainspirowałeś. I poniżej tabelka. Zgrubna liczba uczonków na fizyce, historii, anglistyce i - taka ciekawostka - językoznawstwie. Oczywiście na stanowych uniwersytetach językoznawstwa nie ma. Chodziło mi o niszowy, dziwny, nieoczywisty kierunek. Mogłem też dać archeologię czy filologię klasyczną. Z tym, że archeologia to wiadomo co to jest - Indiana Jones, przygody, absolwent dziewczynom się podoba, a językoznawstwo? Po drugie, wyobrażam sobie, że fizycy głównie prowadzą tzw. usługówki na kierunkach inżynierskich, rolniczych etc. Po trzecie - angliści pewno też żyją z usługówek w zakresie "writing skills" vel "academic writing". I wszędzie jest ich znacząco więcej niż historyków.
              Jeśli chodzi o Northwestern, to masz 40 Core faculty, 21 joint (w PL nie ma prawa istnieć - ma kawałek etatu np. na matematyce a drugi na fizyce), 8 instructional (nie wiem co to jest, chyba dydaktycy fizyki) i 11 research.
              Liczby od Sasa do Lasa ale niekoniecznie małe.

              Uniwersytet |fizyka|historia|anglistyka|językoznawstwo|liczba studentów
              Northwestern University|40|69|52|10|23,410
              West Virginia University|27|16+8*|28|0|29,933
              Cornell|50|28|53|21|26,284
              Universty of Idaho|12|9|23|0|11,849

              *adjunct faculty. Gdzie indziej ich nie brałem pod uwagę


              Niemniej, to wszystko jest o kant stołu rozbić. Po
              • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 17:54
                pan.toranaga napisał:

                > Dobrycy, mówisz, masz. Zrobiłem małe poszukiwania: dwa uniwersytety górnej półk
                > i i dwa stanowe (jeden nawet w Moskwie w Idaho). Zajęcie mało intelektualnie po
                > rywające, ale jakoś mnie zainspirowałeś. I poniżej tabelka. Zgrubna liczba uczo
                > nków na fizyce, historii, anglistyce i - taka ciekawostka - językoznawstwie. Oc
                > zywiście na stanowych uniwersytetach językoznawstwa nie ma. Chodziło mi o niszo
                > wy, dziwny, nieoczywisty kierunek. Mogłem też dać archeologię czy filologię kla
                > syczną. Z tym, że archeologia to wiadomo co to jest - Indiana Jones, przygody,
                > absolwent dziewczynom się podoba, a językoznawstwo? Po drugie, wyobrażam sobie
                > , że fizycy głównie prowadzą tzw. usługówki na kierunkach inżynierskich, rolnic
                > zych etc.
                W PL tak jest tylko na polibudach, na uniwersytetach tak nie ma.


                Po trzecie - angliści pewno też żyją z usługówek w zakresie "writing
                > skills" vel "academic writing". I wszędzie jest ich znacząco więcej niż history
                > ków.

                Sztuka pisania. W sumie to LLM to pewnie wkrótce zaora

                > Jeśli chodzi o Northwestern, to masz 40 Core faculty, 21 joint (w PL nie ma pra
                > wa istnieć - ma kawałek etatu np. na matematyce a drugi na fizyce), 8 instructi
                > onal (nie wiem co to jest, chyba dydaktycy fizyki) i 11 research.
                > Liczby od Sasa do Lasa ale niekoniecznie małe.
                >

                No nie wiem. Te liczby dokładnie potwierdzają to co mówiłem. Zresztą to co mówiłem
                kiedyś, z 10 lat temu sprawdziłem. U nas bez problemu były zakłady po 20 osób.
                Całe instytuty miewały 100-200, pewnie na UJ czy UW wiecej.



                > Uniwersytet |fizyka|historia|anglistyka|językoznawstwo|liczba studentów
                > Northwestern University|40|69|52|10|23,410
                > West Virginia University|27|16+8*|28|0|29,933
                > Cornell|50|28|53|21|26,284
                > Universty of Idaho|12|9|23|0|11,849
                >
                > *adjunct faculty. Gdzie indziej ich nie brałem pod uwagę
                >
                >
                > Niemniej, to wszystko jest o kant stołu rozbić. Po

                Czyli tak z 2-3 zakłady na instytut.



                • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 18:25
                  Sztuka pisania. W sumie to LLM to pewnie wkrótce zaora

                  Nie wiem. Postawiłbym równie wysoką sumę w zakładzie na tak i na nie.

                  Na tak, bo po co prać ręcznie, kiedy masz pralkę. Na nie, bo ręczna robota ma swoją cenę. LLM zaczyna się uczyć od siebie samego, więc powoli zacznie replikować swoje błędy .
                • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 20:35
                  >2-3 zakłady

                  Rzecz w tym, że ja w najlepszym z akademickich światów nie widzę śladu zakładów. Nie wątpię, że w naukach eksperymentalnych muszą być jakieś formalne zespoly. Ale jak np. Ns UAM jest sztywna struktura zakladow historia.amu.edu.pl/strona-glowna/struktura-wydzialu
                  Tak w Idaho state jesteś po prostu w Dept. of History i tyle.
                  • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 21:22
                    pan.toranaga napisał:

                    > >2-3 zakłady
                    >
                    > Rzecz w tym, że ja w najlepszym z akademickich światów nie widzę śladu zakładów. Nie wątpię, że w naukach eksperymentalnych muszą być jakieś formalne zespoly. Ale jak np. Ns UAM jest sztywna struktura zakladow historia.amu.edu.pl/strona-glowna/struktura-wydzialu
                    > Tak w Idaho state jesteś po prostu w Dept. of History i tyle.

                    Jakiśtam ślad jest np na LMU Munchen, chociaż tego tak nie nazywają na stronie, ale podział jest widoczny
                    www.lmu.de/de/die-lmu/struktur/fakultaeten/index.html
                    • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 21:23
                      chodzi mi o np. www.physik.lmu.de/de/index.html
                      tam jest tak jakby podział na zakłady ale tego tak nie nazwali
                      • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 22.02.24, 22:25
                        Katedry (Lehrstuhl). Nb po niemiecku kierownik katedry to dosłownie "właściciel".

                        Ja mialem na myśli ojczyznę swiatowego naukowego proletariatu.
              • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 00:13
                pan.toranaga napisał:


                >
                > Uniwersytet |fizyka|historia|anglistyka|językoznawstwo|liczba studentów
                > Northwestern University|40|69|52|10|23,410
                > West Virginia University|27|16+8*|28|0|29,933
                > Cornell|50|28|53|21|26,284
                > Universty of Idaho|12|9|23|0|11,849

                NW i Cornell to wg polskich katygoria A+, one zawsze maja bardziej rozbudowane nauki podstawowe w tym fizyke (gdzies tych noblistow trzeba upchac :D), gdy przejdziesz do A to fizyka bedzie 20-25- góra 30. Podobnie chemia czy biologia bo tyle musi byc aby w miare pokryc cala roznorodnosc dziedziny. Inzynierie sa jeszcze dziwniejsze, mechanika to wszystko co sie rusza, a wydz. elektryczny to tez elektronika i czesto informatyka, albo materialy jak computerowe hardware. Bywa osobliwie.

                Instructional - to instruktorzy cos jak (kiedys?) starsi wykladowcy, maja staly etat ale nie sa faculty nie musza prowadzic badan, grantow etc. Maja duzo dydaktyki na pierwszych latach.

                Roznica tez powazna, że studia jak medycyna czy prawo to studia wyzszego stopnia - graduate, to sa oddzielne szkoly czesto wielowydzialowe, choc prawo ma jakies swoje, po prawniczemu skomplikowane struktury. Biznes tez jest oddzielna szkola, czasem jakies gendery tez tworza oddzielne szkoly etx.

                Tak w ogole brak ministerstwa i podobnych powoduje ze kazdy sie organizuje tak jak lokalne okolicznosci pokazuja. Tu jest glowna roznica.

                Podwojne obywatelstwo na dwoch wydzialach to na ogol czcza formalnosc, chodzi o promowanie miedzywydzialowych badan etc. W sumie troche to honorowe troche towarzyskie, a troche aby ciagle nie byli ci sami recenzenci prac doktorskich, a na humanach to tez aby niekonczace sie dyskusje, ktore uwielbiaja byly bardziej barwne, a na inzynierskich aby nie wiadomo co, ale gdy tak wszyscy maja to i my.


            • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 12:47
              Jak brnąć to brnąć
              UAM - cały wydział fizyki liczy 143 w tym Katedra Akustyki z 26 osobami (sic!).

              UJ Instytut Fizyki 60 osób, Instytut Fizyki Teoretycznej 40 osób, z czego bodaj 19 to profesorowie belwederscy (sic! sic!)
              • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 15:03
                pan.toranaga napisał:

                > Jak brnąć to brnąć
                > UAM - cały wydział fizyki liczy 143 w tym Katedra Akustyki z 26 osobami (sic!).
                >
                > UJ Instytut Fizyki 60 osób, Instytut Fizyki Teoretycznej 40 osób, z czego bodaj
                > 19 to profesorowie belwederscy (sic! sic!)

                W UAM trzeba wziąść pod uwagę cnbm.amu.edu.pl/

                Na UJ SOLARIS, AGH jest ACMIN itp.
                • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 15:07
                  dobrycy napisał:

                  > Na UJ SOLARIS, AGH jest ACMIN itp.

                  Jednym słowem polska nauka jest znacznie silniejsza niż ta z USA
                  i połajanki jakiś osób bez habilitacji z zagranicy, gdzie z całego świata nie umieją
                  zaimportować więcej np. profesorów fizyki niż my mamy na miejscu w jednym mieście
                  są śmieszne. A przypominam każdy habilitowany wniósł znaczny wkład do nauki
                  a profesor nawet więcej. U nas nauka jest lepsza niz na Harvardzie, tylko nie mamy pieniędzy.
                  Ewentualnie te pieniądze co są, są wydawane na jakieś zachodnie wymysły.

                • trzy.14 Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 15:52
                  Wg danych zgłoszonych do ewaluacji (2021):

                  NAUKI FIZYCZNE:

                  Uniwersytet Warszawski 209
                  Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk 194
                  Narodowe Centrum Badań Jądrowych 176,5
                  Uniwersytet Jagielloński w Krakowie 157,5
                  Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie 123
                  Instytut Wysokich Ciśnień Polskiej Akademii Nauk 108
                  Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 101
                  Politechnika Warszawska 97
                  Politechnika Wrocławska 92,5
                  Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 92
                  Instytut Fizyki Molekularnej Polskiej Akademii Nauk 88
                  Instytut Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych im. Włodzimierza Trzebiatowskiego Polskiej Akademii Nauk 76
                  Uniwersytet Gdański 71
                  Uniwersytet Wrocławski 68
                  Uniwersytet Śląski w Katowicach 66,5
                  Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy 52
                  Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie 42,5
                  Uniwersytet w Białymstoku 40,5
                  Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk 37
                  Uniwersytet Łódzki 35
                  Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach 31
                  Politechnika Gdańska 28
                  Uniwersytet Rzeszowski 26,5
                  Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie 26
                  Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza 22
                  Politechnika Łódzka 20
                  Uniwersytet Zielonogórski 19
                  Politechnika Śląska 18
                  Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie 17,5
                  Uniwersytet Szczeciński 17
                  Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy 16
                  Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki 13
                  Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie 13
                  Politechnika Częstochowska 11,5
                  Politechnika Opolska 10
                  Uniwersytet Opolski 10

                  HISTORIA (ale pamiętajmy o IPN!!!):

                  Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 120
                  Uniwersytet Jagielloński w Krakowie 112,5
                  Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk 112
                  Uniwersytet Warszawski 107,5
                  Uniwersytet Wrocławski 76,5
                  Uniwersytet Łódzki 62
                  Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie 58,5
                  Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 57,5
                  Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie 54
                  Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w Lublinie 48,5
                  Uniwersytet Śląski w Katowicach 45,5
                  Uniwersytet Gdański 43
                  Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach 39,5
                  Instytut Historii Nauki imienia Ludwika i Aleksandra Birkenmajerów Polskiej Akademii Nauk 38,5
                  Uniwersytet Szczeciński 38
                  Uniwersytet w Białymstoku 37,5
                  Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie 34
                  Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy 31
                  Uniwersytet Rzeszowski 31
                  Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie 30
                  Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie 25,5
                  Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie 23,5
                  Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk 22,5
                  Uniwersytet Zielonogórski 21
                  Akademia Pomorska w Słupsku 17
                  Uniwersytet Opolski 16,5
                  Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach 15,5
                  Muzeum Narodowe w Krakowie 13,5
                  Akademia Sztuki Wojennej 13
                  Akademia Finansów i Biznesu Vistula 12,5
                  Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk 11

                  20 najliczniejszych jednostek badawczych:

                  nauki medyczne Warszawski Uniwersytet Medyczny 826
                  nauki medyczne Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach 787
                  nauki medyczne Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu 736
                  nauki medyczne Uniwersytet Medyczny w Łodzi 639,5
                  nauki medyczne Uniwersytet Jagielloński w Krakowie 591,5
                  nauki medyczne Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu 580
                  nauki medyczne Uniwersytet Medyczny w Lublinie 569
                  nauki o Ziemi i środowisku Państwowy Instytut Geologiczny - Państwowy Instytut Badawczy 567
                  inżynieria mechaniczna Sieć Badawcza Łukasiewicz - Instytut Lotnictwa 564
                  nauki medyczne Gdański Uniwersytet Medyczny 485,5
                  nauki biologiczne Uniwersytet Jagielloński w Krakowie 373
                  ekonomia i finanse Szkoła Główna Handlowa w Warszawie 366
                  nauki medyczne Uniwersytet Medyczny w Białymstoku 342
                  inżynieria lądowa i transport Politechnika Warszawska 302,5
                  automatyka, elektronika i elektrotechnika Politechnika Warszawska 293,5
                  sztuki plastyczne i konserwacja dzieł sztuki Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie 289,5
                  inżynieria materiałowa Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie 281
                  inżynieria środowiska, górnictwo i energetyka Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie 280,5
                  nauki medyczne Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie 272
                  inżynieria mechaniczna Politechnika Wrocławska 271
                  • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 16:49
                    No to rodzi się pytanie, czy my w rzeczywistości nie mamy nadzatrudnienia?

                    Ważna różnica: u nas każda szkoła nosi A+ w tornistrze
                    • trzy.14 Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 17:18
                      pan.toranaga napisał:

                      > No to rodzi się pytanie, czy my w rzeczywistości nie mamy nadzatrudnienia?
                      >
                      > Ważna różnica: u nas każda szkoła nosi A+ w tornistrze

                      Odpowiem inaczej. Jeśli na średniej uczelni ssr (student to staff ratio) na fizyce wynosi ok. 2 lub mniej), a na prawie jeszcze niedawno to było 50, to która strona tego uczelnianego medalu jest bardziej "corrupted", znaczy się, chora?

                      A jeśli na małej uczelni z 20 > N > 12 od lat w ogóle nie prowadzi się kierunku "fizyka" (ale tam są zajęcia usługowe dla inżynierów) , a na innej, podobnej, jeśli przyjmie się 5 (!) osób, to robi się wszystko, by do dyplomu dotrwała choć jedna?

                      A jeśli napiszę, że jeszcze tylko 2 uczelnie w Polsce, UJ i UW mają na studiach magisterskich na tyle dużo kandydatów, że mogą zaproponować zajęcia na co najmniej 2 specjalnościach? I że na większości nawet jedna specjalność to fikcja (bo fikcją są zajęcia dla 0-3 osób na roku). Niech Pan teraz pomyśli, kto i kogo kształci na nauczycieli fizyki, skoro to osobna specjalność? Czyż nie kursy internetowe (kto?) przekwalifikujące się katechetki i (niegdyś) rusycystki (kogo?).

                      Ale powyższe to najmniejszy pikuś. Weźmy ten niemiecki uni, o którym było powyżej. Tam mają jedną grupę od fizyki medycznej, a drugą od biofizyki. To ja się pytam - po co one nam by były i kogo tam mielibyśmy zatrudnić? Sęk w tym, że w Polsce nie ma (lub jest bardzo mało) firm produkujących sprzęt medyczny wymagający naprawdę dużej wiedzy (czyli tomografy raczej niż np. jednorazowe strzykawki czy maseczki chirurgiczne). To po co katedry fizyki medycznej? A jeśli już mielibyśmy taką katedrę / zakład otworzyć, to skąd wziąć specjalistów? Z Niemiec czy z Indii, oto jest pytanie! I tak jest praktycznie ze wszystkim. Cała polska nauka, nie tylko fizyka, jest paper-oriented. A gdzie najłatwiej pisać papiery? Tam, gdzie nikt nie przyjdzie i powie "sprawdzam" (="kupuję"), czyli w teorii. Te papiery odpowiadają żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To są artykuły na skalę naszych możliwości. Wiesz, co my robimy tymi papierami? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas napisane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to są papiery społeczne, w oparciu o sześć instytucji (w tym NCN!), które sobie zbutwieją, za 50 lat, w nieświeżym powietrzu bibliotek.

                      A zupełnie najgorsze jest to, że ta fizyka to tylko ilustracja, przykład, z całą pewnością wcale nie skrajny.
                      • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 19:00
                        trzy.14 napisał:

                        > pan.toranaga napisał:
                        >
                        > > No to rodzi się pytanie, czy my w rzeczywistości nie mamy nadzatrudnienia
                        > ?
                        > >
                        > > Ważna różnica: u nas każda szkoła nosi A+ w tornistrze
                        >
                        > Odpowiem inaczej. Jeśli na średniej uczelni ssr (student to staff ratio) na fiz
                        > yce wynosi ok. 2 lub mniej), a na prawie jeszcze niedawno to było 50, to która
                        > strona tego uczelnianego medalu jest bardziej "corrupted", znaczy się, chora?
                        >

                        Dla całej uczelni ma być średnio 13, ustawa nie precyzuje że tak ma być na każdym wydziale.


                        > A jeśli na małej uczelni z 20 > N > 12 od lat w ogóle nie prowadzi się
                        > kierunku "fizyka" (ale tam są zajęcia usługowe dla inżynierów) , a na innej, p
                        > odobnej, jeśli przyjmie się 5 (!) osób, to robi się wszystko, by do dyplomu dot
                        > rwała choć jedna?

                        Pytanie czy to dobrze. Czy fizycy są zupełnie zbędni?
                        Rynek pracy raczej ma i miał na ten temat inne zdanie.
                        Jest też kwestia tego, że może warto mieć w państwie ludzi którzy
                        rozumieją jak różne aspekty swiata działają.

                        >
                        > A jeśli napiszę, że jeszcze tylko 2 uczelnie w Polsce, UJ i UW mają na studiach
                        > magisterskich na tyle dużo kandydatów, że mogą zaproponować zajęcia na co najm
                        > niej 2 specjalnościach? I że na większości nawet jedna specjalność to fikcja (b
                        > o fikcją są zajęcia dla 0-3 osób na roku). Niech Pan teraz pomyśli, kto i kogo
                        > kształci na nauczycieli fizyki, skoro to osobna specjalność? Czyż nie kursy i
                        > nternetowe (kto?) przekwalifikujące się katechetki i (niegdyś) rusycystki (kogo
                        > ?).
                        Warunki pracy tak pogorszono dla nauczycieli fizyki po reformach (Buzka
                        i tej z 2008) że nikt nie chciał nim być, choćby ze względu na konieczność składania
                        godzin. Polacy dostają więc taką edukację na jaką zasługują i jakiej sami chcą, także z fizyki.
                        W montowni albo w wojsku wystarczy że będą umieć policzyć do 100.

                        >
                        > Ale powyższe to najmniejszy pikuś. Weźmy ten niemiecki uni, o którym było powyż
                        > ej. Tam mają jedną grupę od fizyki medycznej, a drugą od biofizyki. To ja się p
                        > ytam - po co one nam by były i kogo tam mielibyśmy zatrudnić? Sęk w tym, że w
                        > Polsce nie ma (lub jest bardzo mało) firm produkujących sprzęt medyczny wymagaj
                        > ący naprawdę dużej wiedzy (czyli tomografy raczej niż np. jednorazowe strzykawk
                        > i czy maseczki chirurgiczne). To po co katedry fizyki medycznej?

                        Fizyk medyczny jest potrzebny do obliczania dawki przy każdym tomografie, czyli w
                        prawie każdym szpitalu. Inna sprawa, że jakiś czas było tak że można było nim
                        zostać po technikum, a po uniwersytecie sie nie miało uprawnień, ale to się chyba zmieniło.
                        Są też różne optometrie (choćby w Poznaniu), biofizyki itp. Dla biofizyków w UK czy IRL
                        było całkiem sporo pracy, co mnie kiedyś zdziwiło. Wiadomo, że w pl gdzie bedziemy kapslować
                        procesory, nie trzeba ludzi po studiach.


                        A jeśli już mi
                        > elibyśmy taką katedrę / zakład otworzyć, to skąd wziąć specjalistów? Z Niemiec
                        > czy z Indii, oto jest pytanie! I tak jest praktycznie ze wszystkim. Cała polsk
                        > a nauka, nie tylko fizyka, jest paper-oriented. A gdzie najłatwiej pisać papier
                        > y? Tam, gdzie nikt nie przyjdzie i powie "sprawdzam" (="kupuję"), czyli w teori
                        > i.

                        Ja bym powiedział że łatwiej jest tam gdzie każdy papier jest taki sam, tylko się
                        cząsteczka zmienia. A z racji zainteresowania lekarstwami i pieniędzy które na to idą
                        jest wiele grup, wiele ludzi ergo wiele cytowań, duże impact factory ergo wiele punktów
                        ergo wiele grantów i kółko się zamyka. Różne bio to maszynka do wyciągania kasy
                        podatnika z nauki. Teoretyk nie napisze rozcznie tyle papierów, nie ma tylu ludzi, a
                        i jest mniej cytowań. Z teorii coś też trzeba wiedzieć, a nie kupić gotowy przyrząd, postawić
                        przy nim doktorant, i kazać zatrudnionemu z grantu postdocowi pisać papiery na akord.





                        Te papiery odpowiadają żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To są artyk
                        > uły na skalę naszych możliwości. Wiesz, co my robimy tymi papierami? My otwiera
                        > my oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas napisane i to nie
                        > jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to są papiery
                        > społeczne, w oparciu o sześć instytucji (w tym NCN!), które sobie zbutwieją, z
                        > a 50 lat, w nieświeżym powietrzu bibliotek.

                        Ale za to jaki prestiż. Prestiż musi kosztować.
                        • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 11:39
                          >Rynek pracy raczej ma i miał na ten temat inne zdanie.

                          Rynek pracy w ogóle myśli cieplej o absolwentach, niż nam się to na tym forum wydaje.
                      • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 11:48
                        >która strona tego uczelnianego medalu jest bardziej "corrupted", znaczy się, chora?

                        Fizyka. Prawo to są bardzo nietypowe studia, bo a) jest dużo studentów, więc jeden wykład wystarcza na kilkaset osób (ba, wąskim gardłem była pojemność sal, więc taniej było powtórzyć wykład w tym samym tygodniu, niż zrobić jeden dla wszystkich i zapłacić za salę wykładową) b) generalnie dużo przedmiotów obowiązkowych, więc łatwo zrobić grupy o równej wielkości c) mało godzin dydaktycznych. d) brak licencjatów i tym samym seminariów licencjackich. Jedynym wąskim gardłem było seminarium magisterskie.

                        >A zupełnie najgorsze jest to, że ta fizyka to tylko ilustracja, przykład, z całą pewnością wcale nie skrajny.
                        generalnie chyba skrajny. Niemniej wyobrażam sobie, że archeologia poza UWUJUAMUWr to też jakaś pomyłka. A polonistyka na PWSZach?
                    • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 18:48
                      pan.toranaga napisał:

                      > No to rodzi się pytanie, czy my w rzeczywistości nie mamy nadzatrudnienia?
                      >
                      > Ważna różnica: u nas każda szkoła nosi A+ w tornistrze

                      Zależy jak liczyć. Ilość dr zatrudnionych w nauce, na 100000 ludzi mamy z 2-3x mniejszą niż Niemcy, Czechy czy nawet chyba Węgry. Uczonków u nas jest dużo mniej niż gdzie indziej. 20 lat temu i wcześniej, na każdym Uni studiowało czy raczej zaczynało studia z fizyki koło 180 osób. Ale wraz z otwarciem prywatnych uczelni,
                      likwidacją poboru i otwarciem granic ta liczba spadła do ~5-10. Więcej ma PG, UW i Kraków.
                      Ale kadra została, czy raczej może też się skurczyła, tyle że wolniej, powiedzmy z 1.5x.
                      Po prostu politycy w naszym kraju nie uważają że przedmioty ścisłe są ważne (tak jak i reszta społeczeństwa),
                      inaczej jest choćby u sąsiadów.







                      • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 19:27
                        dobrycy napisał:


                        > Po prostu politycy w naszym kraju nie uważają że przedmioty ścisłe są ważne (ta
                        > k jak i reszta społeczeństwa),
                        > inaczej jest choćby u sąsiadów.

                        Bo sąsiedzi maja inne podejscie do zycia, nauki i obowiazkowosci. Tu historia odkrycia niebieskiej LED. Kto w PL by sie na to porwal? Kto by mial tyle samozaparcia? Jak wygladalby mechanizm finansowania? W tej historii nie ma niczego, czego by w swoim czasie nie mozna bylo robic w PL.

                        youtu.be/AF8d72mA41M?si=mGY9qotfAzd_th2s
                        • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 08:10
                          sendivigius napisał:

                          > dobrycy napisał:
                          >
                          >
                          > > Po prostu politycy w naszym kraju nie uważają że przedmioty ścisłe są waż
                          > ne (ta
                          > > k jak i reszta społeczeństwa),
                          > > inaczej jest choćby u sąsiadów.
                          >
                          > Bo sąsiedzi maja inne podejscie do zycia, nauki i obowiazkowosci. Tu historia o
                          > dkrycia niebieskiej LED. Kto w PL by sie na to porwal? Kto by mial tyle samozap
                          > arcia? Jak wygladalby mechanizm finansowania? W tej historii nie ma niczego, cz
                          > ego by w swoim czasie nie mozna bylo robic w PL.
                          >
                          > youtu.be/AF8d72mA41M?si=mGY9qotfAzd_th2s

                          W filmie pominięto wybitnych polskich naukowców - unipress, topgann i ammono, proponuje
                          poczytać i pogooglać, chociaż pewnie już znikło z internetu, bo np ammono zaorano chyba
                          z 10 lat temu, swoją drogą nichia w to inwestowała. Po prostu w polsce nawet wybitny naukowiec
                          może zostać jedynie żulem, a na zachodzie nawet miernoty które w polsce nawet by nie
                          zrobiły habilitacji, osiągają sukcesy. Na wielki sukces potrzeba obu tych rzeczy wybitnych
                          zdeterminowanych ludzi i otoczenia które ich wspiera. Gdyby Maria Curie (specjalnie pomijam
                          Skłodowska) nie poznała Pierre i nie pojechała do Francji do by zmarła na gruźlice czy tyfus
                          zbierając ziemniaki - tyle mogłaby jej polska zaoferować. Wiadomo, wtedy były zabory
                          i można zrzucać wine na zaborców, ale obecnie historia choćby niebieskiego lasera, azotku galu
                          różnych perowskitów i innych tego typu rzeczy pokazuje że nic się nie zmieniło. Warunkiem
                          koniecznym osiągnięcia sukcesu jest wyjazd z kraju i podczepienie się pod jakiegoś lidera
                          na zachodzie.

                          • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 08:26
                            Jeszcze dopowiem - regularnie niektórzy z zachodu się wymądrzają o polskich naukowcach którzy z trudem usiłują publikować w dobrych czasopismach i zbierać
                            punkty, śmieją się z nich że nie zajmują się topową nauką, nie mają Nobli, mają kiepskie miejsca na liście szanghajskiej itp. Ja to odbieram
                            jak śmianie się bogatego królewiątka (które zostało adoptowane przez zachodnią
                            rodzinę królewską) ze swoich pobratymców w kraju którzy nie zostali adoptowani.
                            Albo śmianie się przez adoptowane do bogatej rodziny dziecko z rodzeństwa
                            które nie zostało adoptowane. Oczywiście królewiątko myśli sobie że zostało
                            adoptowane bo jest takie ładne i zdolne. Oczywiście zastępcza rodzina
                            adoptowała je z litości i poczucia misji.
                            I stąd moję teksty wyrażające się z głeboką niechęcią o ludziach którzy wyjechali,
                            i się wymądrzają, ale sami korzystają z nowego otoczenia którego nie tworzyli, dostali je. I ich złe cechy narodowe są nawet po wielu latach widoczne. Gdyby zachód
                            się składał wyłącznie z takich ludzi to by miał poziom afganistanu.




                            • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 21:28
                              dobrycy napisał:

                              > Jeszcze dopowiem - regularnie niektórzy z zachodu się wymądrzają o polskich nau
                              > kowcach którzy z trudem usiłują publikować w dobrych czasopismach i zbierać
                              > punkty, śmieją się z nich że nie zajmują się topową nauką, nie mają Nobli, mają
                              > kiepskie miejsca na liście szanghajskiej itp. Ja to odbieram

                              Źle odbierasz. Po pierwsze prosze bardzo - przyjedz sam i pokaz. Ten miodzik jakby nie bardzo slodki.

                              Ale istota jest gdzie indziej. My tu walczymy na olimpiadzie o medale w morderczej swiatowej konkurencji a wy urzadzacie sobie paraolimpiade z dyscyplinami habilitacja i belweder. Uczeni specjalnej troski, nalezy sie renta socjalna i przywileje pod korek.

                              Jezeli jestescie normani, a nie ma powodow sadzic inaczej, to nie dziwcie sie ze ocena jest weglug normalnej miary przyjetej na swiecie.

                              Wpierw napisalem duzo wiecej, ale sie zreflektowalem. Nie chce, Dobrycy kontynuowac tej dyskusji. Poruszyles wiele watkow, ktore sa tematyka na kilka grubych ksiazek. Emigracja to zlozony problem jedynie napomkne.
                      • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 22:25
                        W nałce czy w świecie? Herr Doktor w RFN to jednak coś. Ba, zasadniczo każdy lekarz jest doktorem, chociaż za prscę takiego kalibru noe dostalby magisterium z biologii.
                    • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 19:08
                      Oczywiście trudno mówić o nadzatrudnieniu w skali Kraju, bo czym innym jest historia na UAM, a czym innym leśnictwo w Olsztynie czy informatyka (techniczna) w Zielonej Górze. Ale jakoś na tym Cornellu są w stanie obskoczyć studentów fizyki + usługówki w wyraźnie mniej osób. I jeszcze pewno muszą uczyć za noblistów, którzy nie po to Nobla dostali, żeby sobie wypruwać gardła na wykładach dla freshmenów (freshpersonsów?).

                      Próbuję to zestawić z danymi z polskich uczelni prywatnych, niestety to nie jest tak proste. Ale siegając do danych Trzy.14 można stwierdzić, że prywatne uczelnie mają generalnie mniejsze zatrudnienie. Oczywiście, a) nie wiemy ilu tam jest studentów, b) ile osób wliczono tam do N. Bardzo możliwe, że znacznie mniej niż pracuje (np. na drugim etacie). Niemniej prawo UW: 204, Koźmiński: 52, Łazarski: 28,5, SWPS: 32. Ekonomia: UW: 123,5, Koźmiński: 44, Łazarski: 15.5, Zarządzanie i Nauki o Jakości: UW: 66, Koźmiński: 70 (a jednak więcej niż UW!).
                      • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 19:23
                        pan.toranaga napisał:

                        > Oczywiście trudno mówić o nadzatrudnieniu w skali Kraju, bo czym innym jest his
                        > toria na UAM, a czym innym leśnictwo w Olsztynie czy informatyka (techniczna) w
                        > Zielonej Górze. Ale jakoś na tym Cornellu są w stanie obskoczyć studentów fizy
                        > ki + usługówki w wyraźnie mniej osób. I jeszcze pewno muszą uczyć za noblistów,
                        > którzy nie po to Nobla dostali, żeby sobie wypruwać gardła na wykładach dla fr
                        > eshmenów (freshpersonsów?).
                        >
                        Odpowiedź wydaje sie być w tym co Sendie tu już pare razy mówił:
                        w USA nie każdy zatrudniony na uniwersytecie musi robić naukę
                        na najwyższym poziomie, większość uni w ogóle nie robi nauki, tylko
                        sie skupia na dydaktyce. W PL przyjęto koncepcje, że każdy pracownik
                        uniwersytetu to wielki naukowiec, i w pewnym momencie ustawą wszystkich zmuszono
                        do habilitacji, czyli do wniesienia wielkiego wkładu do nauki.
                        Dziwię się że mając pod ręką przykład takiego wspaniałego rozwiązania problemów
                        nie zastosowano tego gdzie indziej, na przykład ustawą przymuszając
                        wszystkich do bycia zdrowym (to pewnie za niedługo), albo bogatym.
                        To jest poziom umysłu ludzi którzy zarządzają tym krajem.
                        Jakby w USA każdy kto uczy na uniwersytecie był zobowiązany prowadzić
                        badania na choćby takim poziomie średnio jak w PL, to by nie miał kto tam uczyć.
                        Te dobre uniwersytety w USA to jakiś małe kilka %, oni tam mają kilkanascie tysięcy uniwersytetów,
                        i nie w każdym każdy uczący pracownik musi publikować kilka papierów w pierwszym
                        kwartylu na czas. Z drugiej strony w tym 1-2% dobrych, nie patrzy się na ilość, tylko zapewnia
                        pieniądze, i na prawdę starają się coś porządnego zrobić i odkryć.
                        Inaczej mówiąc u nas jest średnio lepiej, ale za cenę tego że nie ma topu.
                        Na top i tak zresztą nie ma pieniędzy, i top w naszych warunkach szybko się
                        degeneruje. Poza tym kto ma decydować co jest topem?
                        Ludzie którzy ustawą chcą uczynić wszystkich wybitnymi naukowcami?






                        • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 19:30
                          To miałem na myśli pisząc o A+ w napoleońskim żołnierskim tornistrze. W PWSZ pensum jest takie jak w uni/politechnice?
                          Ale patrzcie Państwo, piszemy o UWUJUamie, krajowym Cornellu i Johnsie Hopkinsie. Ja rozumiem, że w US i na Koźmińskim uczonek musi na siebie zarobić z czesnego. U nas na państwowym też, tyle, że z dotacji.
                  • sendivigius Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 19:13
                    trzy.14 napisał:

                    > Wg danych zgłoszonych do ewaluacji (2021):
                    >

                    > inżynieria mechaniczna Sieć Badawcza Łukasiewicz - Instytut Lotnictwa 564

                    W kraju, ktory nie zbudowal zadnego samolotu. Pardon, Iskra rocznik 1959.
                    • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 23.02.24, 20:10
                      Coś się jednak w tej branży dzieje
                      pl.m.wikipedia.org/wiki/Przemys%C5%82_lotniczy_w_Polsce
                    • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 08:14
                      sendivigius napisał:

                      > trzy.14 napisał:
                      >
                      > > Wg danych zgłoszonych do ewaluacji (2021):
                      > >
                      >
                      > > inżynieria mechaniczna Sieć Badawcza Łukasiewicz - Instytut Lotnictwa 564

                      >
                      > W kraju, ktory nie zbudowal zadnego samolotu. Pardon, Iskra rocznik 1959.

                      Cóż za ojkofobia, wypraszam sobie - pl.wikipedia.org/wiki/PZL_M-15_(Belphegor)



                      • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 24.02.24, 11:54
                        Jestem dość stary, żeby pamiętać z telewizora zachwyty "pierwszy na świeci, jedyny taki". Wypowiadane niemal jednym tchem ze radosną wieścią o "największej na świecie mleczarni, do której mleko zwozi się z trzech województw", ale już bez ważnego dodatku, że jak już dojedzie z tych trzech województw to po drodze skwaśnieje.
    • dobrycy Re: tymczasem na Harvardzie 03.04.24, 19:57
      Dalszy rozwój sprawy:
      www.youtube.com/watch?v=KcFbb5lVJA4
      • pan.toranaga Re: tymczasem na Harvardzie 15.04.24, 08:59
        youtu.be/QE5V_nW7pPo?si=bF_zLjCzMriBgOIl
        Tym razem Pani Frania plagiatowała. Żeby było zabawniej również w książce "Rebel Talent: Why It Pays to Break the Rules at Work and in Life".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka