megaborsuk2000
01.06.09, 23:35
Pomyślałem, że są tacy ludzie ze świata akademickiego, których warto by tu
wspomnieć, i stąd wątek.
W niedzielę zmarł dr Jerzy Wocial, wykładowca w Instytucie Filozofii UW:
www.rp.pl/artykul/2,313609.html
Zupełnie nie było mi po drodze z Nim, jeśli idzie o poglądy polityczne, a
piszę to tylko po to, żeby pokazać, jak małe znaczenie mają w istocie różnice
polityczne, o które tak bardzo lubimy się kłócić. Bardzo Go lubiłem i
szanowałem jako człowieka i jako wykładowcę, poważnie traktował ludzi i nie
mniej poważnie traktował filozofię. Kiedy wykładał, widać było ogromny wysiłek
wkładany przez Niego podczas lektury filozofów w to, by uchwycić istotę ich
myśli, a także wielką dbałość o właściwe sformułowanie dokonanych przemyśleń.
Podczas niedawnej awantury lustracyjnej Wocial był jedną z bardzo niewielu na
naszym Uniwerku osób, które opowiadały się głośno za lustracją na uczelniach.
Doszedłem wtedy do wniosku, że bardzo te jego protesty przeciw polityce
Uniwersytetu szanuję, mimo że głęboko się z nimi nie zgadzałem - był bowiem w
zdecydowanej mniejszości. A mówienie tego, co się myśli, gdy się głosi poglądy
przytłaczająco niepopularne, zawsze dowodzi godnej szacunku odwagi.
Jest dla mnie niezwykłe, że moje najżywsze prywatne wspomnienie, związane z
Wocialem - przecież zdeklarowanym antykomunistą - to wspólna lektura Marksa
podczas bardzo kameralnych zajęć nad kawą w profesorskiej kawiarni w Pałacu
Kazimierzowskim. Nawet do tego Marksa starał się podejść uczciwie.
W "Rzepie" ukazał się jeszcze w sobotę wywiad z Nim:
www.rp.pl/artykul/312794.html