23.06.09, 00:47
moj syn od przyszlego roku akademickieg zaczyna sie uczyc w liceum (sixth-form
college). jest to szkola zalozona w XVI wieku. dzis tam bylem, pryncypala
sluchalem i sie zastanawialem.....jak wazne jest to, ze szkola, uniwersytet ma
taka tradycje?

kiedy studiowalem na UJ naprawde mi robila swiadomosc, ze przede mna chodzil
po uczelni Malinowski, a duyzo wczesniej Kopernik. czesto siadalem na
dziedzincu Collegium Maius i 'wdychalem historie'. nawiasem mowiac, kiedys, na
drugim roku, kiedy sobie tak siedzialem (dziedizniec byl pusty), podszedl do
mnie jakis staruszek i zapytal, co tam robie. pwoeidzialem, ze wdycham.
spodobalo mu sie - przedstawil sie jako emerytowany profesor prawa. i
powiedzial, ze tez lubi przychodzic do Collegium Maius powdychac. powiedial
tez o wymianie pokolen - mnie sie wtedy bycie profesorem wydawalo calkowicie
nie do osiagniecia. sauvignon blanc (chile) szumi mocno. dobranoc.
Obserwuj wątek
    • kattorna Re: tradycja 23.06.09, 09:35
      Chodziłam do takiego liceum z tradycjami, na ścianach wisiały portrety słynnych
      wychowanków i na mnie robiło to wrażenie. Dodatkowo klasyczny profil klasy to
      zamiłowanie do tradycji wzmacniał. Zajęcia z łaciny i greki mieliśmy z doktorami
      i profesorami z UJ (serdecznie pozdrawiam). Właściwie ten okres mojego
      kształcenia wspominam jako coś najbardziej przypominającego ideę edukacji
      liberalnej.

      Ani studia magisterskie na uniwersytecie z "tradycjami", ani doktoranckie już
      nie miały dla mnie takiego znaczenia. Obecne miejsce pracy również nie.
      Atmosfera wyparowała. W tej chwili jednak nie jest mi to tak potrzebne.
      • dala.tata Re: tradycja 23.06.09, 11:09
        ja tak liceum nie wspominam, choc rowniez chodzilem do takiego z tradycjami. dla
        mnie UJ byl sama tradycja i do niedawna pamietalem numer porzadkowy mojego
        dokotratu. kiedy go dostalem, pani poweidziala, ze niestety wpisany bede juz do
        drugiej ksiegi, bo pierwsza skonczyla sie w latach 30tych. to bylo naprawde
        wielkie lal dla mnie. i chyba jest do dzisiaj.
        • flamengista a na poważnie 23.06.09, 12:20
          chodziłem do liceum z tradycjami (Sobieski) i na studia na uczelnię z tradycjami
          (UJ).

          Jakoś tej ciągłości i więzi duchowej z Estreicherem, Malinowskim czy Kopernikiem
          nie czułem. Może jednak za mało wdychałem atmosfery (swoją drogą, bardzom ciekaw
          co ten dala.tata na dziedzińcu Maius NAPRAWDĘ wdychał;)

          Ok, nauka była fajna, studia super - ale nie tradycja była najważniejsza. W
          przypadku Sobka nawet przeszkadzała - posępny gmach przy ulicy Sobieskiego
          potrafił wpędzić w depresje (te szarobure ściany i chroniczny półmrok - klimat
          na gotyckie party, a nie do nauki). To, za co ceniłem UJ to przemili koledzy ze
          studiów i naprawdę świetnie przygotowana kadra (bez cienia ironii).

          Czy to miało coś wspólnego z tradycją? Nie sądzę.
          • dala.tata Re: a na poważnie 23.06.09, 14:33
            dalatata wdychal atmosfere (i Skawine).

            ja nie powiedzialem, ze tradycja jest najwazniejsza. ja pytam czy jest wazna. i
            ja jakas tam wiez wlasnie czulem i mi to zrobilo.
            • adept44_ltd Re: a na poważnie 23.06.09, 14:35
              hm, no po Skawinie to ty jesteś ołowiany żołnierzyk ;-)))
              • dala.tata Re: a na poważnie 23.06.09, 14:39
                byle nie Andersena!
    • flamengista tradycja piękna rzecz 23.06.09, 12:13
      skoro dala.tata zaczął tak z patosem, to ja dam kontrę:

      www.youtube.com/watch?v=YT8kswpk2pQ
      • dala.tata Re: tradycja piękna rzecz 23.06.09, 14:38
        masz wiecej.

        www.youtube.com/watch?v=gRdfX7ut8gw
        ja zostane chyba przy swoim. roznica miedzy tradycja i jej brakiem jest dla mnie
        taka, ze na Oxfordzie oni promuja doktoraty od 800 lat i jakos im to idzie. a
        Huddrsfield potrzebuja do tego 400 formularzy i wydaje im sie ze inaczej nie mozna.
        • megaborsuk2000 Re: tradycja piękna rzecz 23.06.09, 23:08
          Eeee, założę się, że ten młodziutki, jednoroczny college jakoś sobie radzi;)
          en.wikipedia.org/wiki/Green_Templeton_College,_Oxford
    • eeela Re: tradycja 24.06.09, 01:08
      Ja nie miałam okazji uczyć się w aż tak starożytnych miejscach. Liceum normalne,
      rejonowe, że tak powiem 'pierwsze z brzega' - jak miałam 15 lat, to szkoła mi
      wisiała i powiewała. Przede wszystkim mocno się w niej nudziłam. Kiedy
      zaczynałam studia na UW, większą frajdę sprawiało mi myślenie o moich rodzicach,
      którzy się tam uczyli, niż o Prusie czy Gombrowiczu, może dlatego, że po prostu
      niewiele wiedziałam wówczas o historii Uniwersytetu, a jak się podowiadywałam,
      to już wszystkie jego kąty były zwykłą codziennością. Zresztą, gdzie tam UW do
      starożytności UJ :-)

      Zupełnie inaczej z kolei było na Queensie. To też nie jest jakiś wybitnie
      starozytny uniwersytet, też niewiele wiedziałam o jego historii, przyjeżdżając
      tu pierwszy raz, i też głowę miałam zaprzątniętą zupełnie innymi rzeczami niż
      wdychaniem jego historii. Jesli już coś wdychałam, to scenerie które do tamtej
      pory znałam tylko z filmów, a które kojarzyły mi się z bajkami dla dzieci i
      filmami o arystokracji ;-)

      Ale jak w którymś momencie zatrudniłam się na kawałek etatu w uniwersyteckim
      archiwum, cała historia uniwersytetu uderzyła we mnie wtedy. Nie na ławce na
      dziedzińcu, ale w szarej zakurzonej kanciapie, gdzie oglądałam stare zdjęcia,
      czytałam stare listy i pocztówki, wycinki z gazet, gratulacje, kondolencje,
      podania, sprawozdania, rachunki. Spędziłam całe lato nad katalogowaniem tamtej
      kolekcji i strasznie miło to wspominam. To było niesamowite, trzymać w rękach
      całe minione życia ludzi, którzy tu pracowali i uczyli się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka