no i zaczyna się

jesień i spadek samopoczucia (nie psychicznego

). już od kilku dni nie daję
rady wstać przed 10

tyko rano dzieciakom śniadanie robię i w kimę do 10, 11

mam tak co roku, mam tego dosyć, tracę pół dnia, bo zanim się wygramolę z
łóżka i ogarnę już jest południe.
a do tego moje ciśnienie dobija mnie zupełnie - wczorajsze - 99/65.
może jakieś witaminki czy cuś? macie jakieś sposoby na "rozruszanie" się?
kawa odpada, bo nie pomaga, czasami nawet muli mnie bardziej.