Mam nadzieję, że się nie pogniewacie za ten wpis. Synek mojej bardzo
dobrej koleżanki, bardzo tęskni, dlatego wysyłam tego maila do
wszystkich znajomych z Warszawy, i wklejam treść apelu na forum, mam
nadzieję, że zrozumienie,
dziękuję
Czy masz prawdziwego przyjaciela? Na pewno znasz to uczucie, kiedy
wracasz ze szkoły albo pracy po ciężkim dniu, zmęczony i zły.
Otwierasz drzwi, a za nimi już czeka Twój najwspanialszy przyjaciel.
Nie mówi, bo nie potrafi mówić, ale ta umiejętność nie jest mu
potrzebna. Przecież doskonale wie, jak Cię pocieszyć i dodać Ci
otuchy - wystarczy, że zamruczy, zwinie się w kłębek na Twoich
kolanach, położy Ci łapki na ramieniu i miauknie. Kiedy jesteś chory,
przyjaciel leży obok Ciebie, grzejąc Cię futerkiem i cichutko
mrucząc, kiedy masz zły humor, możesz wyszeptać mu do puszystego ucha
wszystkie zmartwienia, a on cierpliwie wysłucha. Jest zawsze gotów do
zabawy, pieszczot i głaskania.
Każdy człowiek potrzebuje takiego przyjaciela.
Dziesięcioletni Kuba też ma najbardziej oddanego przyjaciela na
świecie. Przyjaciel Kubusia jest kotem rasy "rosyjskiej niebieskiej"
i nosi poważne imię Nelson, choć ma zaledwie osiem miesięcy. Zawołany
tym imieniem, natychmiast przybiega. Ma srebrno-szare mięciutkie
futerko. Nosi czerwoną obróżkę, na której wisi czerwona kuleczka.
Kuleczka zabawnie dzwoni, kiedy Nelson biega po podwórku albo poluje
na piłkę. Nelson uwielbia dzieci i zabawę. Najchętniej spędza czas na
kolanach swojego małego pana, albo zwinięty w kłębek na jego
poduszce. Czasem wpatruje się Kubusiowi w oczy z bardzo poważną miną,
jakby rozumiał wszystkie jego zmartwienia. Wtedy wygląda zabawnie, bo
jego lewe oko leciutko zezuje.
W piątek, 25.09, Nelson wieczorem jak zwykle wymknął się na osiedlowe
podwórko na warszawskich Skoroszach na ostatnie wieczorne polowanie
na ćmy. Zawsze wracał do domu około północy, obwieszczając swój
powrót dźwiękiem dzwoneczka. A zaraz po powrocie wskakiwał na
piętrowe łóżko, na którym czekał jego przyjaciel.
W piątek Nelson nie wrócił. Dziś, kiedy piszę te słowa, jest
niedziela wieczorem, a dzwoneczka nie słychać. Zostały puste miejsca
- wygnieciony koci dołek do spania na poduszce Kubusia i ogromne
puste miejsce w sercu najsmutniejszego chłopczyka na świecie.
Proszę, poświęć jeszcze kilka sekund i zerknij na zdjęcie Nelsona
załączone do tego maila. Może go widziałeś? Może błąka się gdzieś na
Twoim osiedlu? Może widziałeś, jak ktoś sprzedawał takiego kotka za
grosze z tekturowego pudełka na bazarze ? A może teraz siedzi na
Twoich kolanach, kupiony z ogłoszenia albo znaleziony w piwnicy?
Jeśli tak, po prostu zanieś go do weterynarza, który odczyta nasze
dane z chipu, który Nelson ma wszczepiony na grzbiecie, między
łopatkami. Albo napisz maila na adres:tosiakozlowska@o2.pl
Nawet jeśli go nie widziałeś, proszę roześlij tego maila do
wszystkich Twoich znajomych, którzy lubią koty i mają dobre serca.
Wklej go na forum, na którym pisujesz, albo na Twojego bloga. Zmarnuj
kilka minut swojego czasu aby pomóc Kubusiowi odzyskać najlepszego
przyjaciela, a Nelsonowi - dom i miejsce na poduszce.
Jeśli wyślesz tego maila dalej, żadna fundacja nie wpłaci trzech
centów na żadne konto, nie zasponsorujesz nikomu nowoczesnej protezy
ani operacji serca. Nie wygrasz na loterii ani nie poznasz miłości
swojego życia. Jedyne, co się wydarzy, to to, że być może na buzi
smutnego chłopca znowu zagości uśmiech. Może warto?