Dodaj do ulubionych

tesciowa-synowa

11.10.09, 13:56
Jak myslicie czy w przypadku animozji/niechęci na lini tesciowa-
synowa cały obowiązek utzrymywania kontaktu wnuka/wnuczki z babcią
pada na synową, która pomimo niezbyt ciepłych uczuć do teściowej
stara sie utrzymywać kontakty, odwiedzać z dzieckiem tęściową? Bo
przeciez dziecko niewinne takiej sytuacji.
Czy może piłeczka też powinna być po stronie matki męża? Mam na
myśli jakieś odwiedziny, telefon do wnuka/wnuczki, jakiekolwiek
zainteresowanie z jej strony.
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: tesciowa-synowa 11.10.09, 14:01
      duzo zalezy od tego, jaki stosunek ma babcia do wnuka/wnuczki.
      jesli zywi do dziecka cieple uczucia, to dziecko nie powinno byc
      pozbawione kontaktow z babka.
      jesli babce los dziecka jest obojetny, synowa nawet nie powinna o te
      kontakty zabiegac, bo i po co?
      • bernimy Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 11:14
        Dokładnie, wszystko zależy od stosunku babci do wnuka/wnuczki!
    • karra-mia Re: tesciowa-synowa 11.10.09, 14:06
      piłeczka powinna być po dwóch stronach
      synowa dba o kontakty wnuczki i babci
      babcia chetnie zabiega o te kontakty
      bo co to dziecko winne
    • e_r_i_n Re: tesciowa-synowa 11.10.09, 14:49
      Piłeczka i odpowiedzialność jest, niezależnie od istnienia bądź nie animozji, po
      stronie babci i jej SYNA.
    • aniuta75 Re: tesciowa-synowa 11.10.09, 14:57
      Ekhm u mnie taka sytuacja jest. Teście się nie kwapią ani z telefonami ani z
      wizytami oprócz tych obowiązkowych - urodzinowych. W miarę możliwości razem z
      mężem staramy się odwiedzać ale nie są to miłe wizyty, da radę jednak przeboleć
      wink. Oczywiście pretensje są, że ja nie dzwonię. Dzwoniłam kilka razy,
      zapraszałam, bez echa. Dałam spokój ale pretensje dalej są. Wychodzę, z
      założenia, że taka sama droga a jak chcą mieć pretensje do mnie to już ich sprawa.
      Nie interesują się dziećmi wcale ale jak już przyjedziemy to są prezenty i
      zapewnienia o miłości, robienie tysięcy zdjęć...
    • anorektycznazdzira Re: tesciowa-synowa 11.10.09, 16:41
      Piłeczka jest po stronie OJCA (OJCA, OJCA, O.J.C.A.!!!!) tego
      dziecka!!!
      Uffff....
      suspicious
      • truscaveczka Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 09:31
        Tja, powiedz to owemu ojcu tongue_out Sam tam nie chodzi, a z dzieckiem miałby? Nie żeby
        był pokłócony z rodzicami, po prostu nie odwiedza ich.
        • attiya Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 11:23
          truscaveczka napisała:

          > Tja, powiedz to owemu ojcu tongue_out Sam tam nie chodzi, a z dzieckiem miałby? Nie żeb
          > y
          > był pokłócony z rodzicami, po prostu nie odwiedza ich.

          no ale to już chyba jego nie twój problem
          mi wisi, że teściowa wnukiem się nie interesuje
          w przyszłości wnuk także babcią nie bedzie się interesował
          to działa w obydwie strony
          ja dbam o kontakty mojego dziecka z moim tatą
          o kontakty z teściami niech zabiega syn teściów
          • anorektycznazdzira Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 19:51
            No dokładnie, a co mnie to, że moi teściowie nie umieją normalnych
            kontaktów z własnym synem utrzymać? Skoro z synem kitowo, wnuka mają w
            głębokim "poważaniu" a mnie dokuczają przy każdej okazji, to JA (???)
            bym się miała angażować w krucjatę w celu uzdrowienia ich rodziny?! A
            po jasną cholerę?! Jak sami nie potrafią (nie chcą, powiedzmy sobie
            jasno)?!
    • hellious Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 10:08
      U mnie jest podobna sytuacja. Przez pewien czas pileczka byla po mojej stronie,
      z mojej wlasnej woli. Ale zobaczylam ze ze strony tesciowej nic nie drgnelo,
      wiec dalam spokoj. Jak ja dalam spokoj, to ona do dziecka 1,5 roku nie przyszla.
      Teraz powoli sie naprawiaja nasze stosunki.
      • tedesca1 Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 15:53
        No to widzę, że nie tylko ja mam taki problem,
        gdy urodził się mój synek mieszkaliśmy 2 ulice od rodziców mojego faceta, mieszkaliśmy tam przez 10 miesięcy, "teściowa" zaczęła przychodzić do Szymona gdy miał chyba 7 miesięcy, wcześniej był raz pod drzwiami podać mi zakupy i nie weszła nawet na sekundę, żeby go zobaczyć, w międzyczasie byli u nas na kawie chyba 2 razy, po kilku moich zaproszeniach (gdy Szymon miał już 7 miesięcy) w koncu sama przyszła z wizytą (dodam, że ona nie pracuje więc cały dzień siedzi w domu) i zaczęłyśmy się "umawiać" tyle, że ona miała czas jedynie w środy (całą godzinę zegarową po drodze gdy wracała z zakupów) gdy spotkanie z jakichś powodów wypadło, mogła przyjść dopiero w kolejną środę (bo razem z nimi mieszka drugi wnuk, który jest od Szymona starszy o 3 miesiące, więc ona nie mogła do nas chodzić, bo u nich przebywał Michałek -nie mogła wpaść nawet na pół godzinki, kiedy on tam był, a był zawsze ze swoim tatą, także pod opieką) ja oczwiście też do nich wpadałam, ale zaczęło mnie to wkurzać, bo Szymonowi poświęcała 10 min, a potem biadoliła na wszystko i wszystkich, oczywiście przy moim facecie robiła szopki jak to ona Szymona kocha i tęskni. Gdy zbliżało się do naszej przeprowadzki (25km dalej) biadoliła, że ona będzie tęsknić, że będzie do nasz taksówką przyjeżdżać, przy czym tutaj mieszkamy już 10 miesięcy i była u nas 2 razy (zapraszaliśmy ją wiele razy, ale albo jej się nie chciało, albo była zmęczona, albo coś tam). Mój facet ma pretensje do mnie, że ja siedzę w domu i tam nie jeżdzę, kiedyś mia nawet powiedział, że przeze mnie Szymon ma jednych dziadków (czyli moich rodziców).
        Pomijam już fakt, że gdy mieszkaliśmy koło nich mój często wyjeżdzał w delegacje, 3-4 dni, ona zawsze wiedziała, że go nie będzie, ja siedziałam sama w domu myślicie, że zadzwoniła żebym wpadła na kawę? nigdy.

        Przepraszam, że się tak rozpisałam smile suma sumarum jeżdzę tam, bo sama chcę żeby Szymon jednak miał z nimi kontakt, ma tam kuzyna prawie w jego wieku więc zawsze się fajnie bawią, ale przed każdą wizytą mie już trzepie, bo wiem, że jak wejdę znowu będzie szopka...

        ach szkoda słów
      • alajna2 Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 16:05
        Też jestem zdania, że piłeczka po obu stronach być powinna.
        A że jest tylko po stronie nasze3j, to inna sprawa.
        Powiem wam, że najnormalniej w świecie jest mi przeykro, że
        teściowa, która uwielbia wszystkie wnuki-pomija w swoich ciepłych
        uczuciach jedno z nich. Dziecko małe, nic nie zawiniło, nie
        napyskowało wink bo mówić nie umie. A na widok babci/dziadka ucieka
        jak przed obcymi.
        • tedesca1 Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 16:37
          Przykre, naprawdę przykre, ja bym bardzo chciała, żeby mój syn
          miał kontakt z dziadkami, bo sama praktycznie ich nie miałam,
          babcie zmarły bardzo wcześnie, nawet ich nie pamiętam, jeden dziadek mieszkał b.
          daleko więc widziałam go raz lub dwa w roku, a drugi dziadek, mieszka blisko, za
          to jakoś mu nie zależało na kontaktach,
          dlatego biorę syna, zaciskam zęby i jeżdzę do nich
          • agik82 Re: tesciowa-synowa 12.10.09, 16:47
            był czas, że miałam bardzo ostry konflikt z teściową i wówczas nie kontaktowałam się z nią wogóle przez kilka dobrych miesiecy, ze srarszą córką jeździł tam mój mąż, młodsza dopiero się urodziła, a że była bardzo cycowa na początku, to mąż jej nie zabierał

            potem moje relacje z teściową się poprawiły, ale i tak sama z młodymi tam bywam rzadko, zazwyczaj odebrać je jak babcia się nimi opiekuje, a mża nie może młodych przywieźć do domu

    • ciociacesia piłeczka 12.10.09, 16:52
      powinno byc tak ze pileczka jest po wszystkich stronach bo wszystkim powinno
      zalezec. ale rzeczywistosc skrzeczy i piłec zka jest po stronie tego kto uwaza
      ze warto i komu zalezy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka