Pakować prezenty. Uchetałam się jak wół, dużo tego było. I ta logistyka -
czekanie aż dzieci posną, znoszenie z bagażnika, znoszenie ze strychu,
pakowanie, upychanie po kątach, żeby nie usłyszały, część pod choinkę do mamy
(Wigilia), część pod naszą, gdzie to wszystko podziać?? A wszystko po to, żeby
młody nadal wierzył (młode wierzą bezwarunkowo póki co), żeby im tę magię
zapewnić, żeby było jak należy...
W sumie fajnie, robiąc za Mikołaja sama w niego wierzę