Dodaj do ulubionych

komplement mnie powiedziano:)

06.01.10, 09:37

wyszłam wczoraj wieczorkiem na spacer z kundlem. zawsze chodzimy na "pola", za
bloki, tam, gdzie w zasadzie sami psiarze chadzają. ja spaceruję, pies lata,
zbliżamy się do zakrętu, pies mnie wyprzedził. nagle słyszę "poszedł,
poszeeedł!!!". przyspieszyłam kroku. otóż szła sobie pani ok. 50-60 lat z
pieskiem na smyczy i ni z tego ni z owego zaczęła odganiać mojego psa który
był od niej ze 20 metrów i się nie zbliżał. nic to. idę dalej, pani złapała
kija i zaczęła nim wymachiwać,mój pies zgłupiał, stanął i się zapatrzył na
dziwo. a pani kuc,kuc, ulepiła pigułę i rzuca mi w psa! się zdrzaźniłam i
wołam " czemu pani rzuca pigułami w tego psa? przecież on nic pani nie robi!".
baba zaczęła coś mruczeć że ona nie rzucała, po czym spojrzała na mnie i jak
nie wrzaśnie " ty gówniaro!!!nie będziesz mi tu uwagi zwracać!!! szczeniaro
jedna!!! " itd...
nawet nie mogłam jej odpowiedzieć, bo się śmiałam. tak mnie ta "gówniara"
rozbawiła. już dawno nikt mnie nie skomplementowałsmile
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:39
      mogłaś też panią rzucić śnieżną kulką - byłabyś bardziej wiarygodna
      jako "gówniara" big_grin
    • margotka28 Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:39
      piguła to śnieżka tak? Fajne określenie smile
      • moonshana Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:49
        taaak, u nas się piguły lepismile a rzucić babę istotnie mogłam, przegapiłam sprawęsmile
    • moonshana Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:47
      a tak na marginesie, do dzieciatych: uczycie swoje pociechy że przy obcych psach
      nie należy machać kijami, biegać, krzyczeć itd? zanim mnie zjecie że dziecko
      wszystko może, pozwólcie że wyjaśnię.
      idę z psem. pies na smyczy. idzie z naprzeciwka małżeństwo z dwójką dzieci.
      dzieci na rolkach. chodnik szeroki, ale zeszłam na trawnik, wiadomo, dzieci to
      dzieci. ale mało co mnie szlag nie trafił jak jedno z nich przejechało rolką psu
      po łapie. jak i po co zjechało na trawnik, nie wiem, może przypadek. w każdym
      razie pies oszołomiony bólem zaczął szczekać , szczerzyć zęby a ja dostałam
      op...dol od mamusi dzieci że agresywnego psa bez kagańca prowadzam. mój pies
      agresywny nie jest. w kagańcu nie chodzi bo to byłaby paranoja.poza tym, jakby
      na to nie spojrzeć to dziecko zrobiło krzywdę psu a nie pies dziecku.
      ostatnio w lato: siedzę na łące z chrześniakiem ( 8 lat) , pies leży obok.
      przechodzi rodzina. będąc obok, dziecko ok 5 letnie zaczyna walić niesionym
      kijem o ziemię tuż obok łba psa. a rodzice się cieszą że tak ładnie pieska
      zaczepia...
      czasem zastanawiam się co niektórzy mają w głowach. siano?
      • dziub_dziubasek Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:51
        Niektórzy to nawet siana nie mają. Ja swoje dzieci uczę, że do obcych psów się
        nie podchodzi i nie zaczepia. I się do tego stosują (znaczy starszak, bo mloda
        to jeszcze nie kuma za bardzo).
        Ale niestety w obie strony to działa, bo często do nas podbiega sobie radośnie
        piesek, zaczyna skakac na młodego, młody płacze bo się boi, młoda piszczy bo
        brat piszczy i słysze od właściciela- "on nic nie zrobi, chce się tylko pobawić".
      • olinka20 Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:58
        Moon tym postem otworzylaś puszke Pandorysmile
        Zaraz część Ci napisze, ze to TWOJA wina, ze pies zostal przejechany
        itd.itp.
        Chociaz.... z tego co pamiętam to foremka tak nienawidząca psów i
        hołubiąca swe dziecię jakoś znikła...
        • dziub_dziubasek Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:07
          A która to byłą, bo już nie pamiętam?
          • olinka20 Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:10
            Cos mi sie kojarzy z jakims środkiem uspokajającym , ale zabij mnie
            nie pamietam nicku.
    • dziub_dziubasek Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:48
      No Cię skomplementowała. Mnie kiedyś dopadła jakas paniusia z pieskiem jak ze
      swoim dzieckiem wracałam z przychodni i dawaj udzielać mi lekcji, ze sobie życie
      zmarnowałam, ze taka młoda jestem i już dziecko i na co mi to było itp. A ja już
      daawno po studiach, od pięciu lat mężatka byłam. tak mnie babka zaszokowała, ze
      nie wiedziałam co jej na to odpowiedzieć, ale fakt faktem wyglądałam wtedy
      szczeniacko (jak łazilam w drugiej ciązy ze swoim dwulatkiem za rękę to też
      usłyszałam parę komentarzy, ze taka mloda i już dwoje dzieci smile )
    • bernimy Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 09:57
      big_grinbig_grinbig_grin pięknie zinterpretowałaś zdarzenie, jesteś niepoprawną
      optymistką!
    • karra-mia Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:16
      pięknebig_grin
    • kkokoszkaa Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:16
      moonsh. ty lepiej powiedz jak wigilia bo tamten watek śledziłąm ale
      chyba nie doczytałam jak finał? Czy rodzina zakumała swój nietakt?
      A w temacie to powiem ci ze ja kocham zwierzeta sama mam dwa koty
      ale dla mnie chodzenie z psem bez kagańca to nie do końca ok. A juz
      pies biegajacy i bez smyczy - powoduje ze mi sie ciśnienie podnosi.
      Nieopodal mnie jest skwerek gdzie prowadzamy swe dzieci bo jest
      badzo przyjemnie jest tez duzo psów choc jest wyraźna tabliczka. Ale
      ok pies siedzi przy panci na smyczy i kaganie. No ale jak do fila
      podbiega pnadpółmetrowy pies o wadze 60 kg bez kaganca i pan
      tłumaczy mi ze on kocha dzieci i tak okazuje radość to mnie krew
      zalewa. I nie chodzi mi juz tylko o dzieci ja sam bezpieczniej sie
      czuje jak pies ma kaganiec. takie moje zdanie. A pani zwróciłabym
      uwage ze dziecko przejechało psa i na pewno nie zostawiłąm bym tego
      bez kometarza.
      • olinka20 Kokoszka 06.01.10, 10:32
        A np w moim mieście pies nie ma obowiązku być w kagańcu.
        I co wtedy?
        Mam go zakuwać dla Twojego widzimisię?
        Akurat w przypadku mojego psa to czysto akademicka dyskusja, bo
        chodzimy na spacery w miejsca gdzie az dziwne, nie spotkalam jeszcze
        nigdy człowieka.
        • kkokoszkaa Re: Kokoszka 06.01.10, 11:51
          nie mówie do ciebie personalnie napisałm jak jest moja reakcja jak
          widze wolno puszczonego psa. Nie dla mojego widzimisie a mojego
          bezpieczenstwa i mojego dziecka jesli twój pies biega np to
          bezpeiczniej sie czuje jak ma kaganiec. Jesli nie chcesz go zakuwać
          to wole by szedł przy twej nodze na smyczy. A nie nadbiegał z
          jęzorem na wierzchu i wygląda tak jakby chciał mnei zjeść.
          Czestoktoc tak jest -po nadejsciu za kilka minuta pana który nie
          nadaza za swoim psem , pan mówi a tu jestes co podoba ci sie pani.
          Pan inaczej postrzega swego pupila ja tego psa nie znam i nie mam
          ochoty by obce psy obwachiwały mnie czy robiły slady mej odiezy bo
          przeciez musi zrobic pieczątkę na moim płaszczu. Na zwrócenie uwagi
          włąscicielowi mówi- a on taki niesorny ten mój maxiu. I weż sie
          dogadaj - to sytuacje nie z odludzia a ze skwerku gdzie jest zakaz
          wprowadzania psów -na skwerku jest tez duzo dzieci.

      • moonshana Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:44
        ja Cię bardzo uprzejmie proszę, Ty mi o tym nie przypominaj! bo ja staram się
        zapomniećsmile jak załapię nerwa to opisze co i jak, a na razie chcę się pogrążyć w
        krainie wiecznej życzliwoscismile
        nigdy, ale to nigdy nie pozwalam swojemu psu podbiegać do dzieci. co więcej,
        widząc zbliżające się dzieci wołam swojego psa (jeśli biega luzem). on nic nie
        zrobi, ale doskonale rozumiem że dzieci mogą się bać.
        nie zakładam psu kagańca zawsze i w każdej sytuacji, bo moim zdaniem to głupota.
        pies biega tam, gdzie chodzą psiarze, jest takie miejsce za osiedlem. tam są
        same pola, krzaki i dwa lata temu wszyscy psiarze byli wściekli bo chodziła
        straż miejska i wlepiała mandaty jak pies byl bez smyczy. dowcip polega na tym
        że tam często zdarzają się pobicia, napady ale nigdy przez ostatnie 10 lat żaden
        pies nie pogryzł człowieka. najwyżej psy między sobą załatwiały osobiste
        porachunki. psiarze nie mogli zrozumieć czemu ktoś "życzliwy" nie dzwoni po
        policję czy straż jak widzi grupki pijanej młodzieży, panów zaczepiających
        niewybrednie kobiety itd. - to najwyraźniej nie przeszkadza. a psy
        przeszkadzają choć jak czas pokazał są najmniej groźne.
        psów na placu zabaw nie toleruję. psów biegających luzem po parku też nie . ale
        pies musi się gdzieś wybiegać. a kagańce założyłabym najchętniej pewnym ludziom,
        bo swoim zachowaniem stwarzają zagrożenie dla innych.
        ale nie o tym była mowa. pytanie brzmiało czy uczycie dzieci jak należy się
        zachowac przy obcym psie.
        • tabakierka2 moonshana 06.01.10, 10:52
          a propos zachowań dzieci i ich rodziców - nasz pies, podnóżkowiec
          (jamnikowaty jeśli chodzi o wielkość)generalnie bardzo nie lubi
          dzieci -ucieka od nich albo warczy na nie, cały się jeży, robią mu
          się granatowe oczy, kiedy dziecko się do niego zbliża. My o tym
          wiemy, więc kiedy przychodzili do nas znajomi z dziećmi pies
          siedział sobie na ogrodzie w symbiozie z nami, a znajomi wiedzieli,
          żeby do psa dzieci nie puszczać. Jednak kiedyś przyszła koleżanka
          mamy z wnuczką coś koło 5-6 lat. Dziecko dostało pouczenie, żeby
          pieska nie denerowować, bo on dzieci nie lubi. Kiedy po kilku
          upomnieniach dziecko nadal chciało zaczepiać psa, pies się wkurzył i
          chciał pojśc w inne miejsce...wtedy dziewczynka chwyciła go za ogon.
          Została ugryziona, delikatnie, bo delikatnie, ale skończyło się na
          płaczach, a pani-babcia na fochu wzięła dziecko i poszła do domu.
          Chyba do dziś jest obrażona na moją mamęuncertain
          • moonshana Re: moonshana 06.01.10, 11:04
            mój pies to znajduchsad (wyrzucony przez kogoś - przygarnięty przez nas).
            musiał należeć wcześniej do jakiegoś małego chłopca, bo na początku, na
            spacerach, widząc chłopców w wieku ok 4-6 lat wyrywał do nich, podbiegał,
            obwąchiwał i wracał załamany. oczywiście jak połapaliśmy się w czym rzecz, pies
            spuszczany nie bywał tam gdzie mogły pojawić się dzieci.
            na marginesie: widok psa , wtedy jeszcze nam obcego, który z nadzieją i radością
            biegnie w kierunku dziecka ( myślał pewnie że to jego pan) a potem odchodzi
            totalnie załamany - kroił nam serca na malutkie kawałeczki. jakbym dorwała tych
            bydlaków, jego bylych właścicieli to nie byłoby wesołosad . mogę się tylko
            domyślać że kupili psa dziecku, a gdy pies podrósł i zaczął sprawiać problemy (
            w chwili znalezienia miał ok 8 miesięcy, więc to był jeszcze szczeniak) -
            pozbyli się go w typowo ludzi, parszywy sposób.
        • kkokoszkaa Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 11:58
          ehhh no to nie drążę tematu wigili ale jak sie uspokoja emocje to
          napisz jak bedziesz miałą ochote to z siebie wyrzucic.
          A a propos dzieci to wiesz ucze młodego ze nie nalezy blisko
          podchodzic bic zaczepic ciagac za ogon. To co przechodzi u moich
          kotów kt. daja sie ciagnac za ogon -nie przejdzie u zadnego innego
          zwierza. Problem w tym ze fil lubi pieski i chce podejsc do pieska -
          ale tak czy inaczej nie chce by fil w jakikolwiek sposób zblizał sie
          do nieznajomych psów a drugiej strony nie chce zaszczepic mu lęku.
          Mam nadzieje ze sie uda
          • moonshana Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 12:06
            i dobrze robiszsmile do mnie nieraz podchodzą matki z dziećmi i pytają czy można
            pogłaskać, bo piesek taaaaki ślicznysmile na ogół pozwalam , trzymając psa za pysk,
            na wszelki wypadek. przecież nie wiem, czy głaskanie nie skończy się
            szarpnięciem za grzywkę czy wsadzeniem palca w psie oko.
            natomiast jeśli podbiega do Ciebie pies i brudzi Ci ubiór względnie coś innego,
            a właściciel psa traktuje to lekceważąco - to Ty się nie krępuj, Ty opieprzaj
            równosmile. nie każdy musi pieski kochać, nie każdy chce mieć z nimi bliższy
            kontakt i właściciele zwierząt na ogół to szanują. a jak się trafi jakiś
            niewydarzony psiarz - to trzeba go szybciutko naprostowaćsmile
    • moofka Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:18
      piesek bez smyczy do pani podbiegal?
      na smyczy sie trzyma pieski na spacerach
    • przeciwcialo Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:27
      Masz psa szczeniaka? Może szczeniara to włascicielka szczeniaka big_grin
    • aniuta75 Re: komplement mnie powiedziano:) 06.01.10, 10:55
      big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      Ty gówniaro, Ty big_grin.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka