oznajmił mi właśnie mój małżonek, po relacji z przebiegu dnia, jaką mu zdałam
na gg.
I wpadłam w czarną rozpacz.
Bo ja nie mam GDZIE wyjechać!
Jedna przyjaciółka pracuje w weekendy, druga przyjaciółka pracuje w co drugi
weekend i mam mało czasu, reszta jest unoworodkowiona albo udupiona.
A inna reszta jakoś tak mi się rozjechała, rozmyła, mogłabym ich odwiedzić w
odległych miastach... ale nie wiem, czy mogę, czy chcą, czy chcę....
Mogłabym sama - ale latem by mnie to bardziej ucieszyło, zimą nie chce mi się
samotnie po śniegu brykać...
Kurwa no.
Nie sądziłam, że będę miała takie dylematy!
Podsuńcie jakiś pomysł - co ma zrobić ze sobą sfrustrowana matka