Dodaj do ulubionych

smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny

12.02.10, 09:14
www.pudelek.pl/artykul/22864/razem_z_moja_mama_odeszla_czesc_mnie/

Oczywiście, jeśli to prawda, bo nie wiem, nie znam faceta. Ale jak
widzę zdjęcia dorosłego/poważnego faceta w objęciach mamusi, to już
mi pachnie nadmierną matczyną miłością i nie wypuszczeniem w świat
dziecka. Najczęściej, gdy kobieta wychowuje samotnie dziecko albo
gdy mąż jest, ale jakby nie uczestniczy w życiu rodziny!
Ja rozumiem żal po stracie mamy, ale nie można wychowywać tak
dziecka, że po mojej śmierci to już koniec świata! Mama sobie umrze
spokojnie a synek/córka popełnią samobójstwo!
Przecież nie wychowujemy dziecka dla siebie... Znam taki przykład
nadmiernego przelania uczuć (chyba z zawiedzionej miłości) na synka,
smutne!
Obserwuj wątek
    • elan-o100 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:19
      wątpię żeby sam fakt śmierci matki mógł go skłonić do samobójstwa.
      musiał mieć już wcześniej jakieś problemy z depresja, a śmierć matki
      przelała czarę goryczy...
    • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:20
      Nie zgodzę się z tobą.
      To wcale nie musi być nieprzecięta pępowina, tylko po prostu miłość.
      Każdy, który otrzymał od matki wiele miłości, czułości i dobra,
      popadłby w przygnębienie bądź depresję po jej śmierci. Ważne jest
      tylko, żeby znalażł się ktoś obok, kto pomoże, kto wyłapie ten stan
      i poda rękę, żeby go z niego wyciagnąć. I tu chyba tego zabrakło I
      to jest smutne, że mimo forsy, mimo niby przyjaciół, nie znalazł się
      nikt, kto potrafił mu pomóc.
      • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:25
        Nie Karra, to przykład chorej miłości, braku rozmów i przygotowania,
        że kiedyś muszę odejść i jest to normalne (i to w dzieciństwie a nie
        rozmów z dorosłym facetem)!!! O matko, to nie jest dla mnie przykład
        miłości, bo to by oznaczało, że cała reszta (niezaprzeczalna
        większość) matek nie kocha swoich dzieci czy też dzieci nie kochają
        rodziców bo nie popełniają samobójstw po ich śmierci!
        • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:30
          bern wczoraj się pojawił wątek, jak żyć, kiedy odchodzi ktoś bliski
          i chodziło o babcię. Magielka tez stwierdziła, że odchodzi część
          niej. To tez jest chore??? Przeciez jego matka umarła dopiero
          tydzień temu, no nie mów mi, że ty po stracie kogoś tak bliskiego w
          tydzien się wyleczyłaś, dosżłaś od normalności, odzyskałas
          równowagę?
          Po prostu zabrakło mu kogoś obok, nagle stał się bardzo samotny i
          sobie z tym nie poradził. Ja tak uważam.
          • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:36
            Wiesz, nie każdy ma obok kogoś a i tak nie ma masowych samobójstw po
            śmierci kogoś bliskiego.
            Napisałam wyżej, rozumiem żal, niech trwa nie tydzień a rok,
            ale samobóstwo z tego powodu to już nie jest normalne. Zwłaszcza po
            śmierci matki (a nie np. dziecka) co jest normalne, że zazwyczaj
            matka odchodzi przed nami...
            • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:41
              bele dlaczego na siłę chcesz pokazac, że ta miłośc była chora. Ja
              widzę na zdjęciach faceta ze swoją najbliższą przyjaciółką. całkiem
              sympatycznie wyglądaja. Myśle, że w tym tzw. wielkim świecie ciężko
              o przyjaciół prawdziwych, nie od kasy; czasem nawet własna matka
              zawodzi, a on miał to szczęście, że ona była mu i matka i
              przyjaciółką. Nie oceniam ani go, ani tym bardziej matki. Poczuł się
              nagle bardzo samotny, a samobójstwo często popelnia się pod wpływem
              chwili, impulsu i często nie ma już odwrotu. mało które samobójstwo
              jest przemyślane, długo roztrząsane, bo wtedy jednak znajdują się
              jakieś argumenty przeciw.
              • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:47
                Ok, nie zrozumiemy się Karra. Powiem jedno, nie chcę wychować
                dziecka tak, aby po mojej śmiercie czy męża (tatusia) Ona poełniła
                samobójstwo!!!

                Pisałam wyżej, nie znam faceta (traktuję jako przykład dla Was, bo
                ja mam bliski mi przykład), napisałam że jeśli to prawda, że powodem
                samobójstwa dorosłego faceta jest śmierć matki to coś nie jest w
                porządku w wychowaniu.
                • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:58
                  > Ok, nie zrozumiemy się Karra. Powiem jedno, nie chcę wychować
                  > dziecka tak, aby po mojej śmiercie czy męża (tatusia) Ona poełniła
                  > samobójstwo!!!

                  to chyba każda z nas chce prawda? Chcę, zeby mój syn był szczęsliwy
                  i po naszej śmierci nas po prostu z czułościa i miością wspominał.

                  A opisałaś ten konkretny przypadek. Twojego bliskiego przykładu nam
                  nie przybliżyłas, więc odniosłam się do tego konkretnego, który
                  przedstawilas.
              • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:48
                karra-mia napisała:

                > bele dlaczego na siłę chcesz pokazac, że ta miłośc była chora. Ja
                > widzę na zdjęciach faceta ze swoją najbliższą przyjaciółką.

                dla mnie matka nie powinna być przyjaciółką syna (najbliższą???) -
                to dla mnie chore. Ta relacja z założenia jest asymetryczna, a
                przyjaźń zakłada 'symetrię'. Rodzic powinien być wychowawcą,
                pedagogiem, mentorem...Ale ma być rodzicem, a nie najlepszym
                przyjacielem własnego dziecka (nie mówię o uczuciu przyjaźni, ale o
                roli 'przyjaciel').
                • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:56
                  Rysa ale jeżeli jest to co? Odizolowac się ich powinno? Lepiej gdy
                  matka jest przyjaciółką, niż gdyby miała z niego ciągnąć kasę ile
                  się da, wykorzystywać go, zarabiać na nim i niszczyć jako człowieka.

                  W ogóle nie rozumiem, co to za oceny. Nie znamy ich osobiście,
                  widzimy zdjęcia, jakie niejedna z nas tez posiada; czyam notkę o
                  samobójstwie i już sobie klarujemy obraz chorej miłości matki do
                  syna.
                  Od razu zwaliłyście winę za jego śmierć na matkę i jej chora miłość
                  (niech jej ziemia lekką będzie), a nie zastanowiłyście się, czy on
                  nie miał innych problemów, czy cos go wcześniej nie gnębiło.
                  • pszczolaasia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:03
                    gnebilo. popelnila jakos tak niedawno samobojstwo jgo (inna, osobista, bliska
                    )przyjaciolka.
                    i nie zgadzam sie ze rodzice nie moga byc przyjaciolmi. mogawink oczywiscie o ile
                    nie koreluje to i nie wplywa znaczaco na inne przyjaznie.
                    • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:08
                      pszczolaasia napisała:


                      > i nie zgadzam sie ze rodzice nie moga byc przyjaciolmi. mogawink
                      oczywiscie o ile
                      > nie koreluje to i nie wplywa znaczaco na inne przyjaznie.

                      asiu, ja nie twierdzę, że nie mogą być przyjaciółmi dziecka, ale ich
                      rolą główną jest bycie RODZICEM. Przyjaźń dla mnie oznacza, że
                      jestem na takim samym 'poziomie' jak ta druga osoba - jesteśmy
                      sobie 'równe', nie ma asymetrii tej relacji. Z rodzicem asymetria
                      musi być, moim zdaniem. Dorosły facet, którego najbliższą
                      przyjaciółką jest matka, nie jestem moim zdaniem zdolny do
                      zbudowania związku z inną kobietą, bo to ona powinna być jego
                      najbliższą przyjaciółką. No tak to widzę. Nie chciałabym, żeby moja
                      teściowa była najlepszą pryjaciółką męża (a Wy???) -nie wiem, czy
                      dałabym radę w takiej 'konkurencji'.
                      • pszczolaasia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:27
                        mimo ze brak jest jakiejs asymetri, jak slusznie zauwazylas, to moim zdaniem
                        jedno nie wyklucza drugiego. a jesli tesciowa bylbaby prawdziwa przyjaciolka to
                        nie powinna byc konkurencjawink a wiadomo ze bez przyjazni potrafi nia byc.
                        co do rzeczonego przykladu. nie wiadomo jak jest dokladnie chyb jeszcze? czy
                        dokladnie z tego powodu popelnil to samobojstwo? wiem ze zmarla mu calkiem
                        niedawono jego bliska przyjaciolka zeby nie powiedziec konkubina, teraz matka i
                        generalnie , jako artysta, to delikatnej konstrukcji facet jest/byl...jak to
                        artysta.
                        szkoda po prostu.
                        • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:34
                          Pewnie, że człowieka mi szkoda. A jeszcze jak wcześniej zginęła Mu
                          partnerka, to się nie dziwię, że mógł nie udźwignąć.
                          Mi raczej tak ogólnie chodzi o wychowywanie dzieci dla siebie...
                          • pszczolaasia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:50
                            mam nadzieje ze uda mi sie uniknac toksycznych relacji. jestesm raczej typem
                            samotniczym nie do konca potrafiajacym okazywac uczcuia i nie zawsze majacym na
                            to ochote...wiec mam wrazenie ze moje dzieci beda raczej cierpiec na to co ja w
                            dziecinstwie- niedostatek czulosci ktory z czasem przerodzi sie w cos w rodzaju
                            przyjazni. zauwazylam ze jestem toczka w toczke jak moja mama. przerazajacebig_grin
                  • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:03
                    "ale jeżeli jest to co? Odizolowac się ich powinno? "
                    Karra, chcesz za wszelka cenę negować i nie dostrzegasz sedna
                    sprawy. Ty piszesz a jak jest to co??? No właśnie to co napisałam
                    wyżej, że tak nie powinno się wychowywać. Nie pytać się jak już jest
                    po ptakach, co zrobić, tylko na przykładzie chciałam zauważyć, że
                    tak nie powinno być, czyli nie powinno się dopuścić do takiej
                    sytuacji, abym ja dla dziecka była sensem życia! Moje odejście nie
                    może być sygnałem do samobójstwa!
                    • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:13
                      bern ja nie neguję i dostrzegam sedno sprawy. A gdy się okazę, że
                      twoja córka traktuje cię jako przyjaciółkę, to co zrobisz? Dlaczego
                      to rodzic nie może być przyjacielem, powiernikiem dorosłego faceta
                      czy kobiety? Co w tym złego? Przecież żyjemy w społeczeństwie, wśród
                      ludzi, przyjaźń to dość cenna rzecz i coraz trudniej o nią, a
                      szczególnie w świecie, w którym rządzi kasa, sława itp.

                      Myslę, z ejego matka tez nie zyczyła sobie być sensem żyia własnego
                      syna, ona po prostu trwała obok, bo go kochała i tyle.
                      Wiesz bern jak zmarł mój dziadek, to i mnie dopadły takie myśli. On
                      nie był sensem mojego zycia, ale był jedynym człowiekiem, który mi
                      pozwalał przeżyć w tym piekle, który niektórzy nazywają domem. I
                      nagle zabrakło go, a pieklo zostało. Na szczęście ja miałam
                      przyjaciół obok, w tym mój mąż, który po prostu mnie z tego
                      wyciągnął.
                      • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:20
                        karra-mia napisała:

                        > bern ja nie neguję i dostrzegam sedno sprawy. A gdy się okazę, że
                        > twoja córka traktuje cię jako przyjaciółkę, to co zrobisz?

                        to nie o to chodzi.
                        Dziecko nie może traktować rodzica jak przyjaciela. Może uznać, że
                        rodzic jest dla niego b. ważny, że mu ufa, że może mu się zwierzyć.
                        Ale jak już pisałam - przyjaźń zakłada symetrię relacji. Nie
                        wyobrażam sobie sytuacji kiedy dorosła kobieta zwierza się swojej
                        córce i intymnych spraw (nie mówię o zwykłej rozmowie).

                        Dlaczego
                        > to rodzic nie może być przyjacielem, powiernikiem dorosłego faceta
                        > czy kobiety? Co w tym złego?

                        uważam, że wiele w tym złego, głównie dla dorosłego faceta, który
                        powinien zwierzać się kumplowi. Nie miałabyś nic przeciwko, żeby
                        Twój mąż zwierzał się teściowej? opowiadał o Waszych łóżkowych
                        sprawach, o kłótniach, o planach?

                        > Myslę, z ejego matka tez nie zyczyła sobie być sensem żyia
                        własnego
                        > syna, ona po prostu trwała obok, bo go kochała i tyle.


                        jeśli mężczyzna popełnia samobójstwo z powodu śmierci matki
                        (wyłącznie z tego powodu) to moim zdaniem więź z matką była
                        symbiotyczna.


                        > Wiesz bern jak zmarł mój dziadek, to i mnie dopadły takie myśli.
                        On
                        > nie był sensem mojego zycia, ale był jedynym człowiekiem, który mi
                        > pozwalał przeżyć w tym piekle, który niektórzy nazywają domem. I
                        > nagle zabrakło go, a pieklo zostało. Na szczęście ja miałam
                        > przyjaciół obok, w tym mój mąż, który po prostu mnie z tego
                        > wyciągnął.

                        ja również poczułam, że kiedy umarła moja babcia, umarła część mnie.
                        Ufałam jej, wierzyłam, zwierzałam się, ale była przede wszystkim
                        moją babcią.
                        • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:25

                          > uważam, że wiele w tym złego, głównie dla dorosłego faceta, który
                          > powinien zwierzać się kumplowi. Nie miałabyś nic przeciwko, żeby
                          > Twój mąż zwierzał się teściowej? opowiadał o Waszych łóżkowych
                          > sprawach, o kłótniach, o planach?

                          miałabym przeciwko nawet gdyby zwierzał się z tego kumplowi.

                          > jeśli mężczyzna popełnia samobójstwo z powodu śmierci matki
                          > (wyłącznie z tego powodu) to moim zdaniem więź z matką była
                          > symbiotyczna.

                          to jest wasza interpretacja, albo raczej pudelka. Nikt nie
                          powiedział, ze on z powodu wyłacznie śmierci matki popełnił
                          samobójstwo. Cały czas próbuję powiedzieć, że prawdopodobnie
                          przyczyniły się do tego inne czynniki, że pewnie było cos jeszcze, o
                          czym wcale wielki świat wiedziec nie musi prawda?
                          • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:32
                            Karra, no przecież tu nie chodzi o dokładną analizę tego przykładu!
                            Tylko o potraktowanie tego przypadku jako przykład, że nie jest
                            dobrze, gdy zaburzone są relacje matka-dziecko, a wiele matek tak
                            wychowuje ciesząc się, że są jedynymi powiernicami syna, rzadziej
                            córki! A co potem???
                          • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:33
                            karra-mia napisała:


                            >
                            > to jest wasza interpretacja, albo raczej pudelka. Nikt nie
                            > powiedział, ze on z powodu wyłacznie śmierci matki popełnił
                            > samobójstwo.

                            ale ja pisałam, ze abstrahuję od tego przykładu.
                      • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:26
                        I właśnie o to mi chodzi:
                        "Myslę, z ejego matka tez nie zyczyła sobie być sensem żyia własnego
                        syna, ona po prostu trwała obok, bo go kochała i tyle."

                        Nie znam ich, chodziło mi o przykład. Niestety wiele matek chlubi
                        się tym, że są tymi jedynymi dla własnych synów (ta relacja jest
                        najczęstsza, rzadziej ojciec) nie zastanawiając się nad
                        konsekwencjami takiego wychowywawni.
                        Rysa bardzo dobrze to napisał, matka może być przyjacielem (ja też
                        chcę) ale nie może być sensem życia dziecka!
                        • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:31
                          > Nie znam ich, chodziło mi o przykład. Niestety wiele matek chlubi
                          > się tym, że są tymi jedynymi dla własnych synów (ta relacja jest
                          > najczęstsza, rzadziej ojciec) nie zastanawiając się nad
                          > konsekwencjami takiego wychowywawni

                          ooo i to wiele tłumaczy.
                          Abstrahując od tego konkretnego przypadku, to równiez uważam, ze to
                          chora miłośc, jeżeli matka/ojciec staje się sensem istnienia dziecka
                          i jeżeli matka/ojciec nie zdają sobie sprawy, co potem, co po ich
                          smierci.
                      • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:29
                        "Wiesz bern jak zmarł mój dziadek, to i mnie dopadły takie myśli."

                        Tak, ja to wszystko rozumiem. Ja też jeszcze w wieku chyab nawet 25
                        lat myślałam, że nie przeżyłabym gdyby moja mama odeszła. Myślałam.
                        Ale jednocześnie czułam, że tak kiedyś nastąpi i nie mogłabym z tego
                        powodu się zabić.
                  • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:03
                    karra-mia napisała:

                    > Rysa ale jeżeli jest to co? Odizolowac się ich powinno? Lepiej gdy
                    > matka jest przyjaciółką, niż gdyby miała z niego ciągnąć kasę ile
                    > się da, wykorzystywać go, zarabiać na nim i niszczyć jako
                    człowieka.

                    ale to jest skrajność.
                    Lepiej gdyby matka miała własne przyjaciółki (własnych przyjaciół)a
                    syn własnych przyjaciół. Rolą matki, moim zdaniem, nie jest bycie
                    najlepszą przyjaciółką syna ani córki.

                    >
                    > W ogóle nie rozumiem, co to za oceny. Nie znamy ich osobiście,
                    > widzimy zdjęcia, jakie niejedna z nas tez posiada; czyam notkę o
                    > samobójstwie i już sobie klarujemy obraz chorej miłości matki do
                    > syna.
                    > Od razu zwaliłyście winę za jego śmierć na matkę i jej chora
                    miłość
                    > (niech jej ziemia lekką będzie), a nie zastanowiłyście się, czy on
                    > nie miał innych problemów, czy cos go wcześniej nie gnębiło.

                    ale ja nie odnoszę się do powyższego przykładu, tylko i wyłącznie do
                    matki w roli przyjaciółki dorosłego mężczyzny -abstrahuję od
                    przykładu tego pana. Mówię ogólnie.
                    • karra-mia Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:28

                      > ale ja nie odnoszę się do powyższego przykładu, tylko i wyłącznie
                      do
                      > matki w roli przyjaciółki dorosłego mężczyzny -abstrahuję od
                      > przykładu tego pana. Mówię ogólnie.

                      to widzisz, się nie zrozumiemy, bo ja zaczęłam dyskusję własnie
                      odnośnie tego konkretnego przypadku i do niego się cały czas
                      odwołuję. I tę własnie matkę staram się bronić, staram się ich
                      zrozumiec.
                      Kazdy przypadek jest inny, więc nie mogę się wypowiadać o czymś,
                      czego nie znam, czego mi nikt nie przedstawił prawda?
                • esofik Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:06

                  tabakierka2 napisała:

                  Rodzic powinien być wychowawcą,
                  > pedagogiem, mentorem...Ale ma być rodzicem, a nie najlepszym
                  > przyjacielem własnego dziecka >

                  tabaka, chyba pomylił Ci się rodzic z nauczycielem
                  • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:10
                    esofik napisała:


                    >
                    > tabaka, chyba pomylił Ci się rodzic z nauczycielem
                    >

                    a nie taka jest główna rola rodzica?
                    Nie ma dziecka przygotować do radzenia sobie w życiu? nie ma go tak
                    wychować, żeby umiało wchodzić w relacje z innymi ludźmi i trwale je
                    budować? Nie ma być 'życiowym przewodnikiem' dziecka?
                    • esofik Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 11:08
                      jasne, rolą rodzica jest uczyć dziecko jak zyć, uczyć przyjaźni a
                      także kochać

                      > Nie ma być 'życiowym przewodnikiem' dziecka?
                      czy to wyklucza przyjaźń?
                      • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 11:19
                        esofik napisała:

                        > jasne, rolą rodzica jest uczyć dziecko jak zyć, uczyć przyjaźni a
                        > także kochać

                        otóż to!
                        tylko powiedz jak można nauczyć przyjaźni?suspicious

                        >
                        > > Nie ma być 'życiowym przewodnikiem' dziecka?
                        > czy to wyklucza przyjaźń?
                        >

                        już pisałam milion razy że przyjaźń zakłada, moim zdaniem, symetrię
                        relacji, a między rodzicem, a dzieckiem takiej nie ma.
                        Dziecko może traktować rodzica jak przyjaciela, ale jak pisałam,
                        chodzi mi raczej o uczucia niż o rolę -przyjaciel.
                        • esofik Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 11:23
                          tabakierka2 napisała:

                          > otóż to!
                          > tylko powiedz jak można nauczyć przyjaźni?suspicious

                          tak samo jak fizyki, dając dobry przykład
                          • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 11:28
                            esofik napisała:


                            > tak samo jak fizyki, dając dobry przykład
                            >

                            jak fizyki???
                            dając dobry przykład?
                            Możesz podać konkretnie jak uczysz dziecko dając dobry przykład,
                            kiedy uczysz je fizyki?

                            widzisz mnie nikt 'przyjaźni' nie uczył. Moje przyjaźnie wyglądają
                            zupełnie inaczej niż znajomości moich rodziców (w ogóle mamy inne
                            zdanie nt budowania i utrzymywania przyjaźni) - śmiem wątpić, że
                            przyjaźni można kogoś nauczyć, raczej podejścia do ludzi, szacunku,
                            lojalności, dyskrecji.
                            • esofik Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 11:49

                              tabakierka2 napisała:

                              > jak fizyki???
                              > dając dobry przykład?
                              > Możesz podać konkretnie jak uczysz dziecko dając dobry przykład,
                              > kiedy uczysz je fizyki?

                              tęcza i pryzmat, dobry przykład?



                              > widzisz mnie nikt 'przyjaźni' nie uczył

                              dlatego przyjaźń kojarzy Ci się z opowiadaniem o seksie. Gdzieś tam
                              wyczytałam na górze, cyba w dyskusji z karrą
                              • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 13:15
                                esofik napisała:


                                > dlatego przyjaźń kojarzy Ci się z opowiadaniem o seksie. Gdzieś
                                tam
                                > wyczytałam na górze, cyba w dyskusji z karrą
                                >

                                brawo! jesteś mistrzynią z wyciagania genialnych wniosków - na
                                podstawie jednego przykładu wydedukowałaś z czym mi się kojarzy
                                przyjaźń. Już nie komentuję Twoich wypowiedzi, bo szkoda czasu.
                                • esofik Uwaga cytat 12.02.10, 15:28

                                  Ale jak już pisałam - przyjaźń zakłada symetrię relacji. Nie
                                  wyobrażam sobie sytuacji kiedy dorosła kobieta zwierza się swojej
                                  córce i intymnych spraw (nie mówię o zwykłej rozmowie).


                                  nie muszę niczego wyciągać, sam wyraziłaś się wystaczajaco jasno

                                  faktycznie, szkoda czasu na dyskusję
                          • bernimy Esofik 12.02.10, 11:34
                            Jeśli przykładem, to przykładem, że ja-matka mam swoich przyjaciół.
                            A nie że ja-matka będę Twoim jedynym przyjacielem i powiernikem.
                            • esofik Re: Esofik 12.02.10, 11:46
                              berniny, a Ty cały czas męczysz tego biedaka
                              pozwól mu odpocząć w spokoju
                • malgkrzys Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 13.02.10, 00:01
                  Zgadzam sie z Toba,mam taka kolezanke,ktora twierdzi,ze jest dla
                  syna przyjaciolka i nawet bedac razem w Egipcie plus
                  synowa,powiedziala mu o 20letnim kochanku(sama ma 65!) a syn podobno
                  zostawil mu hojny napiwek..a poza tym opowiadal jej o swoim
                  pierwszym razie ze szczegolami..ile w tym prawdy,nie wiem.
            • grave_digger Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:42
              normalność to pojęcie względne
              nie oceniam ludzi z góry nie znając ich natury, ani całej reszty...
    • esofik Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:27
      może tak na prawdę facet był bardzo samotny, zestresowany, a matka
      była jego jedynym przyjacielem ???
      nie mnie to oceniać
      niech odpoczwa w spokoju przy bliskiej osobie [*]

      zdjecia bardzo sympatyczne, ja widzę na nich bardzo bliską więź i
      porozumienie matki z synem.
      To chyba tylko nasze społeczeństwo wstydzi się okazywać uczucia
      najbliższym, zwłaszcza gdy są to rodzice
      • grave_digger Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:35
        sądzę, że matka była jego prawdziwym przyjacielem. po prostu. to nie zahukany
        facet. zrobił karierę. był samodzielny. ale mógł ufać tylko matce. zapracowała
        sobie na to. sądzę, że to tylko o to chodzi.
        • tabakierka2 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:39
          widzę to tak jak Bern.
    • facet_l Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 09:50
      nie koniecznie. Należałoby się gościowi przyjrzeć, ale z tego co się orientuję w
      robieniu zdjęć do gazety, to nie koniecznie musiał się tak przytulać do mamusi
      na co dzień. Zdjęcia w gazecie i nie tylko, w całej prasie są reżyserowane.
      • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:05
        Wiesz, ja nie analizuję ich relacji dogłębnie, nie znam ich. Chodzi
        mi tylko o relacje i samobójstwo z powodu śmierci mamy...
        • facet_l Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:23
          no cóż bycie singlem jest straszne tongue_out
          • bernimy Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:38
            To chyba nie jest właśnie problem bycia singlem. Tu, odchodząc od
            konkretnego przykładu - chodzi mi o samobójstwo dorosłego faceta z
            powodu śmierci mamy - jest problem wychowywania dzicka dla siebie
            bez przemyślenia co będzie gdy mnie zabraknie!
            • nowel1 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 12:42
              Wyszłaś od szczegółu do ogółu; i tak naprawdę każda dyskutująca mówi
              tu o czymś innym.
              Każdy człowiek jest inny.
              W pełni zgadzam się, że robienie przez matkę z syna "mojego małego
              królewicza i obrońcy" jest chore i szkodliwe; wiem też jednak, że
              wiele matek to czyni, a ich synowie nie wieszają się po ich śmierci.
              McQueen to uczynił, nie nie wiemy jaka była ich relacja oprócz tego,
              że byli ze sobą mocno związani; być może jego nadwrażliwośc i "cienka
              skóra" nie pozwoliły mu tego doświadczenia przetrwać, a patologii
              żadnej w ich relacji nie było.
              Zresztą, gdzie się kończy norma a zaczyna patologia, to jest naprawdę
              cholernie trudne do określenia.
              W jednej rodzinie rodzic jest "mentorem" jak chce Tabakierka, w innej
              przyjacielem własnego dziecka, i obie mogą być naprawdę dobrymi i
              wspierającymi.
    • eyes69 Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 10:29
      Zbyt daleko idaca interpretacja.
    • madameblanka Re: smutny przykład chyba nie przeciętej pępowiny 12.02.10, 12:12
      wiesz co bern, według mnie powodem samobójstwa nie była śmierć mamy. Zobacz kim
      był, projektantem, gościem który miał własne, niezalezne zdanie - bo inaczej na
      rynku by nie przetrwał. Czyli był silny charakterowo, musiał miec wybitna
      osobowość zeby sie właśnie wybić i stworzyć taki wizerunek. Tacy ludzie wiedzą
      czego chcą od życia, realizują swoje marzenia. Dlatego ciężko mi uwierzyć że
      smierć matki mogła tak zaburzyć jego myślenie.
      Szkoda gościa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka