kurwa, kurwa, kurwa....
debil ze mnie... nie poczułam, że mam flaka... i tak przejechałam sobie dosłownie ze 3-4 minuty ....prawie na feldze...Grzelka mowi.."mamo.. no stań wreszcie"... a ja spoko, za zakrętem (byłam pewna, ze jak ostatnio nadłamało się nadkole..taki plastik no...i taki sam hałas się wydobywał) wychodzę a tam wiadomo...flak...
zmiana koła, wulkanizacja, i co i chujj... NOWA dosłownie NOWA (w środę zakladana nówka sztuka) zajebista opona terenowa z bierznikiem jak u tarktora nadaje sie na śmietnik...bo ją spalilam...........
pierwszy raz mieliśmy tak zajebiste opony...grunt, że jeszcze trzy zostały
tak się chciaąłm się podzielić wkurwem dnia...za brzydkie wyrazy przepraszam
chyba zaraz spać pójdę...jak men mój z tartaku wroci to prawdopodobnie mnie zabije...a ja zawsze chciałam umrzeć we śnie
żegnam......