Niedawno nabyłem dla domu (zwróćcie uwagę, że nie "dla żony"

) w "Zydlu", komplet trzech garnków ze stali nierdzewnej. Garnki może nie najładniejsze (przypominają mi pojemniki na narzędzia chirurgiczne), ale porządnie wykonane, metalowe uchwyty, no i szerokie dno mają, co mnie właśnie skusiło, bo nasza nowa kuchnia ma szerokie palniki i w tych obłych małych garnuszkach płomień wyłaził i podsmażał plastikowe uszy. Słowem: super, bo i cena niewygórowana.
Niestety radość trwała kótko, bo w największym, na dnie pokazały się cemne rdzawe plamki. Tak,
rdzawe!. Przedwczoraj, jak gotowałem pyzy i do wlanej wody wsypałem sól, to widać było wyraźnie, jak od tych plamek zaczynają się ciągnąć smużki korozji! Możliwe przyczyny takiego stanu rzeczy widzę dwie - albo w strukturę nierdzewnej stali dostała się zwykła stal i koroduje (tylko dlaczego jeno na dnie?), albo dno od góry dziurawe jest i sięga do wkładki indukcyjnej, która na pewno jest ze zwykłej, magnetycznej, korodującej stali. Ponieważ żelazo nieszkodliwe jest, a wręcz zdrowe

, gotowania nie przerwałem, no ale gary do reklamacji są, a ponieważ Lidl na stałe nie ma ich w sprzedaży, tylko w okazjonalnych ofertach, to zwrócą mi kasę, a problem garów znów będzie niestety otwarty.
Spotkała się któraś z Was z czymś takim?
A oto te nieszczęsne gary: