w_miare_normalna
31.01.11, 22:04
Co prawda nie wiem czy takiego wątku już kiedyś nie pisałam, ale jeśli tak to przepraszam. Jestem wkurzona i w sumie chyba rozżalona, więc muszę w końcu gdzieś to z siebie wyrzucić.
Mój dziadek kiedy jeszcze żyła Babcia (zmarła 6 lat temu) kupili sobie pół rocznego pieska fox teriera. Niestety babcia po pół roku zmarła, dziadek jeszcze te 3-4 lata psa miał, ale pewnego dnia pies go pociągnął, dziadek złamał biodro i stwierdził, ze psa wyda. Wzięłam go do siebie na 2 tygodnie (kiedy dziadek był w szpitalu), ale nie bardzo miałam jak z nim wychodzić (mała miała rok) i testy wykazały, ze mała choruje bo jest uczulona na sierść. Z psem problemów nie miałam, córa jak to małe dziecko, skakało na psa, ciągła za uszy, wkładało ręce do miski, pies nic.W końcu musiałam ciągle patrzeć na biednego psiaka bo się bałam, że mała jej zrobi krzywdę i tyle. Pies kochający dzieci, choć bez dzieci wychowywany, pies lubiący zabawy, żywy, ciągle merdający ogonem. Stwierdziłam, że sobie nie poradzę z nim. No i tutaj odezwała się bliska znajoma rodziny, mieszka w bramie moich rodziców, powiedziała, że psa wezmie. Z rodziną to znamy się kupe lat, razem spędzamy imieniny i urodziny, oraz Nowy Rok i wakacje itd. No i tak .. Pies jest tam od roku, dokładnie w grudniu minął rok. I niestety to już nie jest ten pies, którego ja znałam. Moja córa nie może w ogóle do niej dojść, pies patrzy na nią bokiem, dolatuje do twarzy i próbuje ugryzć w usta. Kiedy byliśmy na wakacjach gryzła ją po nogach, ale nie chciała się bawić. warczała na młodą i po prostu ją gryzła. lata za młodą jak idziemy do sąsiadki na kawę i patrzy tylko, żeby ugryzć w rękę, dolecieć do twarzy. Na mnie reaguje tak jak reagowała,cieszy się, wskakuje na kolana. Ostatnio urwała się swojej nowej Pani ze smyczy bo mnie zauważyła i doleciała do samochodu. Ale mojej Roksany nie trawi. Nie może patrzeć na nią. Potrafi dojść pod stołem do jej nóg, wyciągnąć głowę i porwać coś co ma w ręce oraz dolecieć do ust. 2 razy ugryzła ją w usta. Nie zdążyliśmy zareagować. Kontakty ze znajomymi są już mniejsze bo boimy się z małą iść tam. masakra jakaś.
Powiedzcie mi co się mogło stać, dlaczego pies tak reaguje na małą. Nie zrobiła jej żadnej krzywdy. Młoda ma zakaz podchodzenia do psa, pies lata za nią. Nie wiem jak mam się zachować, czy wyzwać psa kiedy chce podryzć małą czy co ? Bo sąsiadka jest bezsilna. I jest jej przykro bo twierdzi, że pies zrobiła się taki przez jej dzieciaki (9 i 14 lat) niestety ta 14latka tak "rozmemłała" psa, że SZOK. Bierze ją na kolana, zresztą ciągle ją nosi, mówi do niej "mama zaraz z tobą wyjdzie", bawi się z nią jak z lalką, zakłada pieluchę np. Rozmawiałam już z tą matką i tłumaczyłam, ze tak nie można, ale ta starsza mówi, że ona tak kocha tego pieska, że musi ją "lelać". Mój Tata stwierdił, że widocznie krzywdę musiały mu zrobić i teraz ten pies boi się, że Roksana może też chcieć zrobić krzywdę, dlatego broni się już "na zaś". No i że ma już nowych właścicieli i że wybrała sobie ich i koniec.
Co robić dziewczyny ???