to ja oczywiscie. Mlody mial miec dzies operacje o 14 godz. Wszystko dograne na ostatni guzik. Wzielam dwa dni wolnego z pracy. Wiedzialam, ze ma nie jesc 6 godzi. przed operacja... i co zrobilam? Dalam mu slodka bulke. Mamusiu daj mi prosze cos zjesc.... tak mnie blagal. Jestem glodny! Spojrzalam na zegarek bylo za 9.45 pomyslalam, ze sie przetrawi i doliczylam czas oczekiwania. Stary mnie zwyzywal i powiedzia,l ze po to sa reguly i lekarze karza ich przestrzegac, a nie lamac. Oj durna baba ze mnie

Jutro maz musi zadzwonic i przelozyc termin. No i dupa blada.