Tak tak, taki tekst wydeklamował dziś mozolnie kolega mojego zerówkowicza, na uroczystej uroczystości 11 listopadowej. Pruski zawór to pikuś, o kadrowej mojego syna już pisałam, dziś wyszła cała masa innych takich kwiatków. Dzieci deklamują, nic nie rozumiejąc, nikt im niczego nie tłumaczy, hymn śpiewają całkowicie bezmyślnie a już szczytem była zaproszona żołnierz AK, lat na oko 89, która miała uświetnić uroczystość wierszem, a popłynęła w opowieściach i zaczęła snuć opowieści o zabitych, umarłych, nieżywych, postrzelonych itd, o krwi i bliźnie i ojczyźnie, co spowodowało, że grupa 4 latków miała oczy jak spodki a grupa 6 latków zaczęła dyskutować między sobą zawzięcie zupełnie nie na temat.
Całe szczęście, że dzieci miały w programie krakowiaczka i inne pląsy i odśpiewały Kadrową, chociaż przez te parę chwil było wesoło.
Ja naprawdę wszystko rozumiem, wiem, szanuję, że patriotyzm, że pamięć, ale litości... Przecież dla tych dzieci te pieśni i te historie to już tylko szereg niezrozumiałych słów...
Jednak instytucja szkolnictwa w naszym kraju jest mega skostniała, czeka mnie ciężkie 7 lat