dzisiaj mi sie przytrafilo niefortunne zdarzenie
Mianowicie gotowalam rosol, kurka z rynku od gospodarza kupiona i wlozona do garnka sie gotowala. Zachcialo mi sie domowego makaronu i tak sie zakrecilam z tym ciastem, ze zapomnialam warzyw obrac i wrzucic do rosolu. Malo tego ja ten rosol 3 godz. gotowalam jeszcze go doprawilam

Zanim sie zorientowalam to makaran zdazylam juz ugotowac
Dziecior jeczy, ze glodny, na gorze cora z przyszlym zieciem tez glodni, chlop glodny, a ja w stresie cala
Przeprosilam towarzystwo za maly poslizg i dogotowalam te cholerne warzywa. W duchu siem zwyzywalam zem sklerotyczka

Acha... i to chyba przez te rogaliki wedlug karry przepisu, po po obiedzie mialam piec i znowu ciasto gniesc
Ps. Rogaliki wyszly przepszne
Pochwalcie sie kobitki jakie kulinarne wpadki macie na swoim sumieniu