moze niepowinnam sie dołowac ale nie umiem inaczej, tak mnie na wsi podsumowano ze szok, tylko ze jakos nikt nie chcial sie ze mna miejscami zamienic

wyszlo ze to ja wykonczylam meza, ze sie porobilo jak sie porobilo to moja wina, ze on pił bo sobie ze mna nie potrafil poradzic bo ja sie buntowalam (ze on pił)niepozwalam sobie na pewne zachowania, ze mnie w domu czesto ni bylo jak on wracal do domu ( z dzieckiem do lekarzy i regularna rehabilitacja) to sie k....a nie bede przejmowac ze on przez 2 godzinki popoludniu sam posiedzi, wrrr,