jak zorganizować czas wolny trudnym wyrodnym nastolatkom?

Nie mam kompletnie żadnego pojęcia jak się w ogóle zabrać za to, nie mam na stanie dzieci nastoletnich, moje najstarsze ma 7,5 roku, więc nie wiem z czym się to je, jedyne co mnie prowadzi to pamięć siebie z tamtych lat. Sama byłam buntownicza i wyrodna, na drugie imię miałam wagary i winiacz. Teraz staram się ogarnąć dwójkę dzieci nastolatków mojego chrześniaka i jego kuzyna, obu rodziców znam dobrze, obaj są z rodzin patoogicznych (tak jak ja), mój chrześniak wychowuje się bez ojca (z ojczymem i matką), drugiego zostawiła matka pijaczka, a rodzice są bezradni. Przyjeżdżają do szkoły do mej miejscowości, dlatego sa u mnie prawie codziennie po lekcjach i jak się potem okazało kilka razy w ramach wagarów. Zawalili w 1 klasie gimnazjum po 8-9 przedmiotów, jedynki z góry do dołu, zeszyty czerwone, dni nieobecnych, nieusprawiedliwionych 45!!!! Ponad 2 m-ce łącznie nie było ich w szkole, dacie wiarę? Wszystko wyszło w praniu w piątek. Rodziców nie słuchają, matka zrozpaczona "przybiegła" po pomoc do mnie.
Ustaliłam z nimi w sobotę, że jeśli rodzice pozwolą jeden dzień w miesiącu pozwalamy im na wagary, ale U MNIE. Mają podciągnąć oceny chociaż na 2jki, jeśli się postarają i zaczną przynosić te 2 (z przewagą dwójek na przestrzeni miesiąca) to będą dostawać kieszonkowe ode mnie po 10zł, jak oceny wyższe to 20zł lub więcej jeśli dam radę. Za niewagarowanie dostaną raz w miesiącu jedną grę na PS2, w marcu jeśli zobaczymy poprawę mają dostać drugiego pada do PS2, bo na razie mają jednego. Jak uda im się zdać na następny rok to może im sprawię używany telewizor (żyją w biedzie, nic nie mają, a i mi się aż tak nie przelewa, ale nie mam aż takiej bidy jak oni). Poza tym zaproponowałam, że jeśli chcą zostać u mnie dłużej (tj. do ostatniego busa) to tylko pod jednym warunkiem: u mnie robią lekcje przed wyjazdem. Wyobrażam sobie, że mogą nie chcieć wracać do domu, wiem że ja tak miałam, bo w domu koszmar. Zaproponowałam im ferie międzyświąteczne u mnie (niech sie odstresują) włącznie z Sylwestrem, jeśli im rodzice pozwolą. Mają się zastanowić jak chcą spędzić te dni, bo grać całymi dniami nie będą... Dobrze do tego podeszłam?? Czy za bardzo materialnie?? Może jak potraktują to chociaż jak biznes to może zdadzą

Oczywiście dziś wzięłam ich na rozmowę, poopowiadałam jacy byli ich rodzice w ich wieku (ze wszystkimi chodziłam do jednej klasy podstawówki), jaka ja byłam, że wagary to na początku dziennym i to, że ja skończyłam szkołę a ich rodzice nie i różnicę w poziomie życia widać. I wiele innych rzeczy, że my rodzice gderać będziemy, po krótce wyjaśniłam dlaczego gderamy, dlaczego nie potrafimy nie gderać i podkreśliłam starania ich rodziców aby wychować ich na ludzi mimo okoliczności, że to z miłości i takie tam...