nauczyć się "tańczyć" jumpstyle. Ja całe lata swojej świetności przetańczyłam/przeskakałam techno i Liroya. Moje współtowarzyszki imprez były kręcidupkami w celach oczywistotowarzyskich. Ja szłam szaleć. Czuję ten klimat, a jak oglądam zrzuty z corocznych zlotów to normalnie chcę tam być. I na Maydayu też!
Dzisiaj moje nóżki wytrzymały ucząc się pierwszego kroku. Mieszają mi się te giczory, ale wreszcie załapałam a próbowałam już chyba setki razy

, ale wtedy jako kloc wagi ciężkiej i nieruchawej traciłam równowagę. Myślicie, że poważnej matce trójki dzieci i wielo-niani nie przystoi? Ja nigdy nie wyrosłam z wieku nastoletniego. To się leczy czy akceptuje?