Dodaj do ulubionych

Co za dzien

26.04.12, 16:55
Wczoraj mialam...Przedwczoraj przepracowalam sie na sloncu i w upale (35C), rano wiec obudzilam sie z potwornym bolem glowy. Zezarlam pare tabletem z mizernym skutkiem, po czym dostalam mejla ze facet bedzie na mnie czekal o 2 po poludniu , ma propozycje pracy dla mnie w lab. Fajnie, pogadalam z nim, dostalam prace na razie za free jako wolontariusz, zeby sie zaczepic. Obiecalam mezowi ze odbiore dziecko z przedszkola, po czym kiedy chciaklam to zrobic, Blackie zdechla na srodku skrzyzowania. Ani klucza obrocic, ani zastartowac. Zadzwonilam do meza zeby jechal na ratunek. Zaproponowal zebym, znalazla kogos, kto mi pomoze zepchnac woz z jezdni. Fajnie. Tylko ze nawet drzwi uchylic sie nie dalo bo mijali o cale. Maz w koncu przyjechal, Blackie zastartowala, stwierdzil ze nic nie bylo i ze zaminimy sie samochodami to mu napelnie bak, bo na oparach przyjechal. Blackie zdechla mu w drodze do pracy.

Bilans dnia;
bol glowy;
praca za darmo,
Zepsuta Blackie- musze zabrac do naprawy;
Siedze w serwisie i wymieniam opony w Daisy.
Maz w innym miescie i wszystko na mojej glowie.

Jak ktos mi powie, ze kury domowy zyja bez stresu-wypruje flaki sad
Obserwuj wątek
    • olinka20 Re: Co za dzien 26.04.12, 18:41
      ale, ale, przeciez własnie dostałas prace, wiec zadna z ciebie kura domowa!
      Co to za praca? Pisz tu szybko!
      U was nadal benzyna taka tania ?( skreca mnie zazdroscwink )
      • a-ronka Re: Co za dzien 26.04.12, 19:27
        hehe hamerykańskie autatongue_out

        Mój dodge jak siem ! popsuł to całe 3000 zł zapłaciłąm za pierdółkę z juesej. No kolezanko, z takimi cenami za głupi kondensator daleko nie zajedziecie.
        Dlaczego takujesz męzowskie auto ? No weź,nie szalej.
        • kiecha3 Re: Co za dzien 26.04.12, 19:43
          HE HE HE... weź się zamień.. od rana tylko PITy i VATy.... do pożygu.... i co chwile dzwoni jakaś pani z druga panią co to chcą mi zaoferować super extra zbędne mi gówno... za niewiarygodnie niską kwotę ( z co najmniej dwoma zerami).. agr...
        • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 19:59
          Troche drogo ten kondensator, przez serwis sprowadzalas? Ja kupowalam czesc rzeczy na moto eBay, wychodzi sporo taniej.
    • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 19:52
      Bo kurde bardzo rano musial jechac do innego miasta na konferencje, a zwykle jezdzi az do czerwonej lampki. No i balam sie ze jak mu nie zatankuje to on zapomni i krewa-on taki typowy naukowiec jest, co rano odbywa sie szukanie portfela, komorki i kluczykow...
      Blackie jest dostojna starsza pani, 16 jest stuknela wiec nie zdziwie sie jak cos powazniejszego bedzie do wymiany. Jest regularnie serwisowana, no ale zawsze cos sie moze spalic. Dave sie smieje ze mnie ze kocham ja tak bardzo, ze bede chciala w niej byc pochowana. W sumie...czemu niesmile Tak wogole to ona Japonkasmile)

      Olinko, ta praca to stricte naukowa bedzie, przy facecie ktory jest swiatowym ekspertem od karmienia piersia i badan nad mlekiem. Ja genetyk, ale moge dla niego robic badania w lab. Na razie chodzi zeby wskoczyc i cos zaczac robic, a potem dopiero dojda pieniadze jak bedzie kolejny grant. A mi chodzi zeby przestac byc kura domowa i zaczac cos robic poza, wrocic do nauki. To, ze od trzech lat siedze w domu, spowodowalo depresje. Probuje walczyc z tym przez owe remonty i ulepszania domu. W kazdym razie facet musi pogadac z dziekanem jak mnie wkrecic juz papierkowo.

      Jak pisalam , mialam dosc bo psice caly dzien spaly w chlodnym domu a w nocy chcialy wyjsc poganiac i wiszczaly, Dave tylko chrapal, a jak je wypuscilam to bylam tak wkurzona ze nie moglam znowu zasnac i czytalam fora przez dobre dwie godziny (w miedzyczasie zmory wrocily i spaly sobie porozwalane na kanapach). Dzis wiec nie mam wogole energii, leb dalej boli (zastanawiam sie czy nie dostalam udaru czy cus..), w perspektywie mam odebranie dzieciora, zajecie sie nia kiedy mezus wroci wieczorem.

      O tyle, ze kupilam se nowy aparat, wlasnie przyszedl -znajomy Wietnamczyk listonosz zawsze jest ciekawy co tym razem przyszlo, bo zwykle to roslinki smile. Siedze i studiuje instrukcje. Aspiryna nie pomaga, prochy od bolu glowy tez nie, nic mi sie nie chce...a psy dalej spia smile
      • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 19:57
        Za benzyne 88 placilam wczoraj 3,67 za galon, ze znizka za placenie karta z lokalnego banku 10 centow /gal mniej. To jest drogo, niedawno bylo 40 centow mniej za galon.
        (u nas benzyna jest podstawowa 86 potem plus 88 i 89 ekstra. W niektorych stanach np Kolorado jest 85, bo wyzej npm wiec mniej oktanow potrzebuja).
        Davida Honda sedan ma bodajze 31 mph , Daisy pali 16 w ruchu miejskim, ale praktycznie zawsze jade z ladunkiem wiec tak czy tak zatankowac trzeba.
        Ile pali Twoj dodge, a-ronko?
        • olinka20 Re: Co za dzien 26.04.12, 20:15
          Ło maj gat, coz za spalanie, w takich chwilach kocham moją popierdółkewink
          Zapowiada sie fajna praca, to trzymam kciuki, zeby wszystko wypaliło i zeby pozniej zatrudnili cie na stałe.
          • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 20:34
            DZieki, Olinko. Mam nadzieje ze wypali. Najgorsze bedzie ranne wstawanie sad
        • a-ronka Re: Co za dzien 26.04.12, 20:18
          żre jak smok ale to silnik 4,7. Średnio 15-16 l.
          Ja lubię terenówki ale jak zobaczyłąm smoka musiałam ! go kupić.Mąż robi w budowlance więc myślał o przechwyceniu smoka ale nie... ja połozyłąm na nim łapę.
          Wiesz co lubię w nim,że siedzę wysoko (hehe następny zakup to ciągnik siodłowy), szpilakmi nie chechłam dywanika a maska z przodu daję ułudę bezpieczeństwa.
          Moje marzenie to hummer ale TYLKO wersja h1
          • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 20:33
            Heh, ja to samo. Hummery mi sie podobaja bo sa takie toporne i kanciaste jak lubie, ale zaden z wlascicieli nie jezdzi nim terenowo bo byle pierdulka do niego kosztuje 3-4x wiecej niz do Blackie. No i boja sie o swoj lakier. Regularnie widze jedna kobiete, na oko w banku przcuje czy co, makijaz, wloski pofarbowane, ulozone, szpileczki i garsoneczki, podjezdajaca pomaranczowym hummerem....no jakos nie pasuje.

            Ja tez czuje sie bezpieczniej siedzac wysoko i majac duzo stali wokol, zwlaszcza jak co najmniej raz na dzien trafi sie jakis idiota na drodze. Jeszcze na poczatku tacy szybcy i wsciekli potrafili mi siasc na tylny zderzak Blackie-jak zalozylam rury, skonczylo sie. Mam uraz jak (pisalam pare razy) paru nacpanych Meksykanow wjechalo mi w zderzak z duza predkoscia jak czekalam na swiatlach. Boje sie jezdzic malymi samochodami wsrod pickupow i terenowek...
            • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 20:39
              heh, zanim kupilismy pickupa wszystko wozilam w Blackie. Sciolke nabieralam do wielkich plastikowych pojemnikow i upychalam , po drodze zabierajac dziecko z przedszkola smile. Jeszcze jak pracowalam jako postdok , wymienilam sobie w niej zawieszenie na twarde terenowe . Ale i tak jak zaladowalam pol tony cementu to przysiadala.
              Potem zwolnilo sie troche forsy i poszukalismy taniego pickupa, zalezalo mi na longbedzie (najdluzsza paka), zeby wiecej sciolki wchodzilo no i dlugie deski latwiej zaladowac. Zaplacilismy za 10latka F150 3800$ i to byl jeden z najlepszych moich zakupow w zyciu smile
            • a-ronka Re: Co za dzien 26.04.12, 20:41
              heeh ja zamontowałam rury z przodu ale wyszło auto-karka vl dresa.Za dużo żelaza .
              Myślę,że sam wygląd chłoodnicy odstrasza potencjalnych czołowców zaś paka z tyłu hamuje zapędy bolidów wyklepanych ze szrotów.
              Kurze,czy 9/10 młodych byczków musi koniecznie walić w tyłek,hamować nie potrafią,klocki im popaliło ?
              • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:01
                No ja z przodu mam rury dosc dyskretnesmile. Chodzilo mi glownie o zamocowanie dodatkowych swiatel-widzialam na forach przymocowane bezposrednio do zderzaka, ale jakos nie przemawialo do mnie, zreszta byloby na takiej wysokosci ze wozek marketowy puszczony z luzem by mi je zalatwil. No i wtedy w Arkansas mieszkalam, sporo dzikich zwierzat tam mieszka i jednak ochrona przodu sie przydaje. Kiedys jechalam do pracy i przed facetem z przeciwnej strony wylecialo stadko saren, gosc potracil dwie, poszedl mu przod.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/YL6CsJ0QilElUvuwUB.jpg

                A to te rury z tylu i tez swiatelka cofania-przedtem zeby cofnac w ciemnosci musialam otwierac tylne okno zeby cos widziec. A rury dzialaja psychologicznie na durniow...
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/7GMA22ufi6FIjRF0gB.jpg

                To nie tylko mlode byczki...wczoraj malo sie nie nadzialam na zabudowanego pickupa serwisowego, nie wiem czy widzialas, maja obudowane burty schowkami, rusztowanie nad paka itp. Wylecial mi z bocznej drogi na autostrade a potem wooooollllno nabieral predkosci. Byloby Ok, gdyby to robil na szerokim poboczu albo droga miala drugi pas, ale nie. Musialam stanac na hamulcu, a mialam obok dziecko w foteliku. Zatrabilam a ten sq....syn specjalnie jescze wolno jechal do mojego zjazdu -wyprzecic nie wolno bo podwojna linia. Gdybym miala strzelbe to chociaz bym mu kolo przestrzelila sad
            • zales239 Re: Co za dzien 26.04.12, 20:43
              ech inny światwink
              Hameryka-rozmarzyłam sięsuspicious
            • olinka20 Re: Co za dzien 26.04.12, 20:58
              Ale u was drogowo to jest inny swiat, co nie?
              Bo u nas raczej stada terenówek nie rozbijają sie 100 km/h, najezdzajac na zderzak( mowie o drodze po miescie).
              Ja nie mowie, ze moj pyrtek jest doskonały, rzutem na tasme bym go wymieniła na juke, albo evouqe, ale nie widze na razie sensu.
              Moze jakbym jezdziła w dłuzsze trasy to by ta potrzeba była, ale na szczescie jak cos mamy drugie auto.
              A w ostatecznosci tesciu dzieli sie bryczkamiwink
              • a-ronka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:05
                hehe hamerykanka to niezła rurasmile
                Z boku też sobie walnij rury takie z wydechem. Ładne bestia ale moja ma dłuższy ryjek
                • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:09
                  Myslalam o daniu rur zamiast tego plastikowego stopnia...ale szkoda mi troche kasy.
                  Za to zadowolona jestem z tej belki na swiatla na dachu-mozna ja przekrecic o 90 stopni i polozyc swiatla na plask. Mniejsza szansa uszkodzenia.

                  Pokazuj swoje zdjeciasmile
              • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:06
                Po miescie nie, ale za miastem czesto jest taki, ktoremu sie spieszy. Predkosc max w Teksasie w tej chwili jest 75 mph, a niejednemu burakowi-zwlaszcza w ciagniku siodlowym-jest za wolno i naciskaja podjezdzajac blisko, zeby przyspieszyc.
                Druga rzecz to to, ze odleglosci sa duze. Do najblizszej Ikei (wysylam mezunia w niedziele) jest ponad 7 godzin jazdy w jedna strone; z Arkansas do Delaware jechalismy 26 godzin zmieniajac sie za kolkiem. Najgorsze bylo przeciecie gor w nocy, przy padajacym sniegu (Dave wtedy spal i chrapal). Jak dojechalismy to padlam i spalam chyba 14 godzinsmile

                Dlatego bardzo waznym sprzetem w hamerykanskim wozie jest uchwyt na butelkesmile))
                • olinka20 Re: Co za dzien 26.04.12, 21:11
                  No własnie mowiłam, inny swiat.
                  Ile to 75mph ( bo mi sie nie chce przelicznika szukac? ale pewnie nie wiecej niz 120 km/h)
                  Ja poruszam sie głownie 15 km od miejsca zamieszkania, do ikei mam z 10 km, do najblizszego hipermarketu ( galerii handlowej) chyba ze 2,3 km, moi rodzice mieszkaja z w podobnej odległosci itd.
                  Faktycznie, takie trasy ( przykladowa ikea 7 godzin jazdy stad) to dla mnie kosmoswink
                  7 godzin to mysmy do Budapesztu jechaliwink
                  • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:19
                    Jakies 105 km/godz.
                    Dla mnie z kolei to kosmos , jak czytam ze ktos na polskich drogach lecial 150 kmh+. I zastanawiam sie ze sie nie bal, bo ja na wielopasmowce dobijam 120kmgodz i to dla mnie za szybkosmile

                    Od domu do przedszkola jest jakies 15 minut jazdy, z czego polowe na autostradzie.Ale juz do sklepu jest ok pol godziny, dlatego wymoglam kupno wielkiej zamrazary i lodowki, zeby po byle co nie jezdzic po pare razy. I to jest najblizszy market/sklep spozywczy...
                    • olinka20 Re: Co za dzien 26.04.12, 21:28
                      E no ,105 km to ja gierkowka co 2 dzien jade, ( bo moze 110) wiec zaden problem nawet pyrtkiem.
                      U nas najgorzej jest wbrew pozorom poza miastem ( gdzie sa głownie 70 ki i 90 tki)
                      • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:54
                        A wielu Polakow naoglada sie hamerykanskich filmow i wydaje im sie ze wszyscy tak popylaja tutaj i wolna amerykanka na drogachsmile)
              • zales239 Re: Co za dzien 26.04.12, 21:09
                Hamerykanka a jak Ty się tam znalazłaś -za Wielką Wodą hę????????????/
                życie prowadzisz na drugiej półkuli.
                • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:14
                  Jak mowia Hamerykanie : long story short;
                  jak robilam doktorat, nawiazalam kontakt z gosciem, ktory pisal ksiazke o roslinach leczniczych. Zaprosil mnie do siebie, potem po obronie wyjechalam znowu. Zakochalam sie, wyszlam za niego i wtedy sie okazalo ze jest socjopata. Bylam wieziona w mieszkaniu, glodzona, ponizana, mialam pisac pod jego nazwiskiem co najmniej jedna ksiazke rocznie. Udalo mi sie w koncu uciec, kiedy wyjechal na 2 tygodnie, zostawiajac pusta lodowke i zero pieniedzy. Dostalam sie do schroniska dla maltretowanych kobiet, tam mialam dluuga terapie, zeby odzyskac wiare w siebie. Rozpoznano PTSD. Do rodzicow wrocic nie moglam, bo moj ojciec nie dalby mi zyc, wysmiewalby i ponizal, jak zreszta robil ot cale moje zycie. Popelnilabym samobojstwo. Moj teraz ex szukal mnie, bo uciekla mu jego wlasnosc, chcial mniei zabic. Do dzis sie zreszta ukrywam.
                  Dave to moj drugi mazsmile
                  • olinka20 Re: Co za dzien 26.04.12, 21:17
                    O matko, jak w filmie!
                    Wspolczuje przezycuncertain
                    • a-ronka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:19
                      jesu ja też
                      Ile ty masz lat ?
                      • hamerykanka Re: Co za dzien 26.04.12, 21:25
                        Bede miec 37 smile
                        To co napisalam to wersja mocno ocenzurowana.

                        Po drodze byly gwalty az krew ciekla i mialam rany wewnatrz; poronienie, kiedy mnie zostawil sama, krwawiaca w domu i pojechall do kochanki na dwa dni-jescze mi w drzwiach sypialni , kiedy lazalam na lozku niezdolna sie ruszyc, ze nie obchodzi go czy zdechne...

                        Kiedy ucieklam, wazylam nieco ponad 40 kg przy 165 cm wzrostu. Zywilam sie gotowanym ryzem z sola, bo tylko to bylo w domu, kiedy zostawil mnie na Boze Narodzenie i pojechal do kochanki, zamykajac mnie na klucz...

                        Duzo tego bylo. Nie chce do tego wracac.
                        • prigi Re: Co za dzien 27.04.12, 06:44
                          o kurcze, nie wiem co napisać.
                          gdyby powstał film o podobnej treści, pomyślałabym, ze reżyser przesadził z ilością dramaturgii. ale jak wiadomo, życie pisze scenariuszeuncertain
                          współczuję i gratuluję, że pomimo tego zła, jesteś taką energiczną, normalną dziewczyną. mi na pewno ciężko byłoby się pozbierać i szczerze wątpię, aby mi się udało
                • a-ronka 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:16
                  jesu to ja musiałbym na głowe upaść.Dokładam 4 i jestem w Chorwacjismile

                  Zdjęc nie potrafię wklejać-instrukcja i jak się naucze to wstawię. Generalnie TYŻ czarny.
                  • olinka20 Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:19
                    Mnie to nie dziwi, u tescia był kolega mieszkający w Kanadzie i tez opowiadał jakos w ten desen- ale wy macie fajnie, ja to w góry musze jechac 8 godzin big_grin
                    • hamerykanka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:31
                      Pol godziny drogi od nas jest kanion Palo Duro. Podalam link do forum ogrodniczego, tam tez masz link do moich foto relacji smile
                      • olinka20 Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:36
                        Ja jak rozmawialam z tym gosciem z Kanady to zdaalm sobie sprawe, ze naprawde mam wszedzie blisko big_grin
                        Beskidy 1,5 godziny, tatry 3, no Mazury czy morze troche daleko i droga upierdliwa, ale da sie przezycwink
                  • hamerykanka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:22
                    Aronko, z prawej pod ulubionymi forami masz 'dodaj zdjecie'. Wejdz w to i zapisz sobie zdjecie na koncie. Pod zdjeciem , jak klikniesz na nie, jest napis "linki do zdjecia'. Jesli klikniesz, rozwinie ci sie menu, skopiuj pierwszy od gory link i wklej w poscie, a wklei cie zdjecie.

                    Chce zobaczyc smokasmile
                    • hamerykanka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:27
                      Swoja droga, zauwazylas naklejke z polska flaga na tylnych drzwiach? smile
                    • a-ronka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:31
                      heheh jak krowie na rowie.Poszukam zaraz w czeluściach.

                      Co do przeżyc,kuźwa dlaczego nie uciekłaś po 2 dniach ? KObieto przecież całe zyci nie mozesz uciekać ,a sąd,policja ?
                      • hamerykanka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:42
                        Pranie mozgu.
                        Sama w obcym kraju, bez nikogo znajomego, zamykana na klucz, bez dokumentow i pieniedzy.

                        Mam sadowy zakaz dla niego kontaktowania sie w jakikolwiek sposob, zblizania sie na odleglosc mniejsza niz 1 km; posiadania broni. Nie przeszkodzilo mu to znalezc mnie w Arkansas i wydzwaniac do pracy, wysylac maili itp. Kiedy bylam w Kolorado, pomagala mi jego ex dziewczyna, tez oszukana i po przejsciach. Dzwonil do niej i zapowiadal ze przyjedzie tam na pogrzeb. Moj. Poszlam do sadu, dostalam kolejny restraining order....i nic. Nie wiedzialam czy jesli bede szla ulica nie padnie strzal z przejezdzajacego samochodu.
                        To tylko na filmach ze taka super opieka i pomoc. Owszem, dostalam pomoc, ale nikt nie zamierzal wsadzac do wiezienia szanowanego naukowca...

                        Widzisz...nie bylam w tym sama. Mial (ma) syna, wtedy 4latka, z dziewczyna ktora pomogla mi uciec . Dzielil z nia opieke, bo nie mogla mu udowodnic znecania sie. Kiedy ucieklam, poszlysmy razem do prawnika gdzie opowiedzialam o biciu chlopca, o molestowaniu, o masturbowaniu sie lezac w lozku kolo dziecka...Prawnik uznal ze to wszystko opowiesci zranionej kobiety i moje zeznania sa nic nie warte. Co innego, jak powiedzial, gdyby byl na takim telefonie opowiadajac sprosnosci i masturbujac sie przy dziecku, a ja otworzyla drzwi komus innemu kto by to zobaczyl...Ni emusze chyba pisac ze jest to niemozliwe do przeprowadzenia w malym mieszkanku. Nie moglam pomoc i do dzis mnie to gryzie.
                        • a-ronka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:47
                          kurfa horror normalnie.
                          Przeciez takie rzeczy to zostają w pamięci na lata. No i co na to amerykański sąd co skazuje ,że ktoś powiedział bambo na murzyna a tu takie rzeczy robione 3 kobietom-żonom-obywatelkom USA ?

                          Kurde mam koleżankę prawiczkę,moze ktoś z Polski-kobieta-matka powinna Tobie taką sprawę poprowadzić?
                          • hamerykanka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:52
                            Ja tylko chce zapomniec. Przestac miec koszmary. Przestac zapadac w kome przy wiekszym stresie. Sprawa sadowa nie pomoze mi w tym. Poza tym nie bylam i nie jestem (jeszcze ) obywatelka. A on tak. I matka syna tez. I z tego co wiem, dalej syn jest molestowany. A sad nic. Bo nie ma dowodow. I ja tez nie mam dowodow. Bo to ze mam post traumatic disorder o niczym nie swiadczy.
                            • a-ronka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 21:55
                              a dlaczego ta pani z tym synem nie uciekła od wariata?
                              Przecież jest w usa tvelewizja w stylu naszego tnv,są detektywi i podsłuchy i mini kamery.
                              Kurde, to temat rzeka i wiem,ze chcesz uciec od tego. Moze psycholog/psychiatra ?
                              • hamerykanka Re: 7 godzin do ikea? 26.04.12, 22:06
                                Pani mieszka i pracuje dosc niedaleko pana. Trudno jest udowodnic ze dziecku dzieje sie krzywda, wiem ze odwiedzala psychologow , szukala pomocy prawniczej. Ale to bylo: czarny dosc znany naukowiec kontra biala matka zyjaca z zasilkow. Jak myslisz, kto wygrywa w tym kraju chorej poprawnosci politycznej?

                                Ona nie ma wstepu do jego domu. Dziecko zabieraja z parkingow przy sklepach, czesto nawet nie zblizajac sie do siebie-syn zabiera swoje rzeczy i przechodzi z samochodu do samochodu.

                                Ja mialam tez prany mozg ze ona jest taka ...nie wyraze sie, ze mam absolutny zakaz odzywania sie do niej, pranie mozgu odbywalo sie i w tym kierunku. Szanse porozmawiania mialam kiedy ucieklam.

                                W terapii jestem regularnie. Ale nie pomaga mi ze kazdy terapeuta chce zaczynac opowiesci od poczatku, ze wszystkimi szczegolami. To jest zabyt trudne-nawet piszac to boli mnie zoladek i juz raz zwymiotowalam. Nie chce sobie przypominac. Chce zapomniec.
                                Psychiatra przypisywal mi rozne tabletki po ktorych bylam kompletnie otepiala, nic mnie nie obchodzilo, usilowala to zmieniac, ale dalej mialam podobne reakcje. A nie moge funcjonowac w domu i w rodzinie, przy swoim dziecku, jak zombie. Pamietam jak kiedys w duzym ruchu ulicznym, po tabletce jechalam po dziecko i pamietam mysli, ze jak nie zahamuje ostro w tej sekundzie, to uderze goscia przede mna-...i kompletnie mnie to nie obchodzilo, czy przezyje czy nie, czy zabiore kogos z soba. Po tym przestalam je brac bo po prostu nie moglam tak zyc.
    • hamerykanka Re: Co za dzien 27.04.12, 01:09
      To chyba seria jest!
      Wlasnie wrocilam do domu z mala i jesczze mi sie rece trzesa. W miescie zlapala nad taka burza, ze ledwie widzialam konice maski. Wycieraczki na maksa, na drodze wypadek za wypadkiem. Sama ledwie uniknelam, bo na moscie nad przejazdem kolejowym samochod przede mna zahamowal gwaltownie, bo przed nim wlasnie zdarzyl sie wypadek, jeep stanal w poprzek drogi, ja wpadlam w lekki poslizg ale udalo sie zahamowac pare cali od zderzaka.

      I w tym wszystkim Dave dzwoni z drogi powiedziec mi pogodnie ze bedzie spozniony bo dopiero wyjechal i wyraznie chce sobie pogadac. Rzucilam mu krotko ze jest zla sytuacja na drodze i rozlaczylam sie. Teraz probuje sie do niego dodzwonic z domu-nie odbiera...%^&*(!
      • opium74 Re: Co za dzien 27.04.12, 08:38
        przytulam, przytulam na smutki małe i duże i te tak ogromne że pamiętać się o nich nie chce.
        Mam nadzieję że bedziesz miała w końcu dar niepamięci o tym co było.
        • a-ronka Re: Co za dzien 27.04.12, 09:28
          a mówiłam,że Hameryka to zuotongue_out

          Jak nie burze,to tornada ale takiego kutasa jak twój były to zamiast chronić powinni powiesić kuźwa w nowym jorku na tych 2 wieżach. Kużwa pierd...o tym jak nasi o smoleńsku a prawdziwej krzywdy nie widzą.

          P.S
          NIE wiem jak wrzucać zdjęcia- dam ci na pocztę.

          P.S II
          Kuźwa ale mnie dzis wszystko wkurwia. Miałam jechać na sprawę ale pierd. idę po 12.00 do domu
    • latulka Re: Co za dzien 27.04.12, 21:15
      Ciężko uwierzyć, że facet z zakazem zbliżania się, któremu udowodniono bicie, znęcanie się, głodzenie i gwałty ma prawo do opieki nad synem. Poza tym czterolatek potrafi chyba powiedzieć co ojciec przy nim robi. W Stanach nie ma psychologów?? Mały w żaden sposób nie sygnalizuje co się dzieje??
      I jeszcze jedno - Twój ojciec znęcał się nad Tobą, pierwszy mąż był psychopatą, drugi (tak wynika z Twoich postów) też ideałem - delikatnie mówiąc- nie jest. No jakoś ciężko w to uwierzyć
      • hamerykanka Re: Co za dzien 28.04.12, 02:28
        Gdybys poszperala w archiwalnych , zobaczylabys ze pisze to samo. Nie zmieniam historii pod publiczke. A zreszta, nie takie historie zdarzaja sie w zyciu. Przekonywac na sile nie bede bo nie zalezy mi czy bedziesz mi wierzyc czy nie. Twoj wybor. Albo jeszcze jestes mloda albo nie doswiadczylo cie zycie. I nie zycze ci tego, naprawde.

        Za matke syna nie bede sie wypowiadac, bo nie wiem wielu rzeczy. Wiem tyle ile zaobserwowalam mieszkajac ze swoim ex.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka