nie nawidzę dziadów-brzydzę się nimi przeokropnie. bardziej niz karaluchami

moja mama wzięła dzisiaj córę na jagody. zaopatrzna została w kalosze, rajtki, długi rękaw, czapkę z daszkiem, popsikana zostaal brosem. i co? i gówno!
sama znalazła dwa kleszce wędrujące po Karoli, ja znalazłam trzeciego, który biegał po jej włosach, a czwarty drepał po kubku z jagodami-blehhhhh
wszystko mnie swędzi
ja rozumiem, że Bóg był zmeczony tworząc ten świat, ale trzeba było się wyspać, a nie wymyślać te paskudy

nawet jagód ne ichce mi się jeść